Dodaj do ulubionych

Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow?

15.03.07, 16:02
No wiec drogie macochy kieruje do was to pytanie poniewaz ja swojego ukaralam
i....no wlasnie nie wiem czy dobrze zrobilam....bo kurcze no moze jednak nie
mam prawa jako macocha?
Sytuacja wyglada tak: pasierb jest "uroczym" 14 latkiem, spedza z nami kazdy
weekend, kazda srode w tygodniu i wszystkie wakacje (tu mamy wakacje co 1,5
miesiaca). Z Exia zyjemy sobie mozna powiedziec w "rodzinnej" atmosferze. W
kazdym razie lubie ja i szanuje. Klopot w tym, ze chlopak jest dosyc hmmm
chamski....W wieku 12 lat zlapalam go na paleniu papieroskow i nie tylko
papieroskow....( spoko juz nie pali)w szkole duze klopoty ( grozi mu
pozostanie na drugi rok), matke i ojca i ojczyma wysyla zeby sie odp...jak
czegos wymagaja (wiem, ok nie moja sprawa)nie myje sie (ok matka mowi, ze nie
szkodzi)dobra to tez nie moja sprawa jak probowalam mojego M przekonac ze to
nie jest tak calkiem fajnie jak jego syn sie nie myje i on probowal przekonac
syna zeby sie jednak umyl to ten zwyczajnie powiedzial ze nie i poszedl do
mamy( nikt go nie bedzie do niczego zmuszal!)ok otwieram okno i zyje
dalejsmileJedynym jego zajeciem kiedy jest u nas (a jak napisalam wczesniej
spedza tu kazda wolna chwile) jest siedzenie w internecie. Jak jest tu 3 dni
to 3 dni od rana do nocy net jak wakacje to i 2 tygodnie od rana do nocy
(dobra nie moje piora) rodzice mowia, ze nie dobrze i pozwalaja mu dalej....No
i wlasnie ostatnio wyprowadzil mnie z rownowagi a moze raczej nie moc jego
rodzicow....Generalnie staram sie go omijac no ale jadamy wspolnie
posilki...no i przy stole nie opatrznie zaczelam z nim rozmawiac poniewaz
zblizaja sie jego urodziny, na probe konwersacji brak odpowiedzi...ewentualnie
kurw...pod nosem, chlopczyk zjadl, wstal, lupnal drzwiami i sobie
poszedl...ojciec wogole sie do niego nie odzywal, zeby hmmm no nie wiem zeby
co, pewnie nie prowokowac. Wieczorem kolejne spotkanie z pasierbem...weszlam i
usilowalam mu przetlumaczyc, ze jego zachowanie bylo dosc niegrzeczne,
niestety popatrzyl na mnie cielecym wzrokiem i tyle mojegosad Tylko, ze tu no
wlasnie nerwy mi puscily i zabralam mu komputer. Zaczela sie ostra wymiana
zdan z wyszarpywaniem kompa i wrzeszczeniem na mnie. Nie dalam. Jak zawsze
lupnal drzwiami i sobie poszedl..do mamusi. Ojciec jego mowi, ze dzieciak mial
zly humor, mamtka, ze nie szkodzi...A mnie kurcze jakos trudno sie
przyzwyczaic do takiego zachowania...No i postawilam ultimatum albo mnie
przeprosi albo 2 tyg. nici z kompa. Kurcze nie podoba mi sie, ze wszystkich
traktuje jak kupe g...nikt nie reaguje a ja zwyczajnie nie chce mu pozwolic
wejsc sobie na glowe. Tylko czy mam prawo jezeli nawet rodzice nie reaguja?
Obserwuj wątek
    • barbara001 Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 15.03.07, 16:27
      Właściwie macocha nie jest od karania i wychowywania pasierba, ale ja też
      zabrałabym komputersmile
    • geos Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 15.03.07, 16:30
      Moim zdaniem obroniłaś własne ja, i własną godność.
      Szarpanina nie była najlepszym rozwiązaniem ale nikt nie jest idealny
      Ja mając dzieci codziennie czasem muszę reagować, zwłaszcza jak męża nie ma.
      Ale sie już nauczyłam, że im częściej męża pogonię do reakcji tym lepiej

      Tak swoja droga to bym chłopa wzięła na rozmowę i powiedziała, że albo on
      zacznie reagować na chamskie zachowania syna, zwłaszcza wobec ciebie albo
      dzieciak niech spędza czas z nim gdzieś indziej.
      Bo to jest niedopuszczalne, żeby rodzice tak olewali to co się z dzieckiem dzieje!!
      Czy wy mieszkacie w twoim mieszkaniu czy wspólnym?
      Bo jak w twoim to bym sprawę postawiła jasno - nie życzę sobie takich zachowań w
      moim domu
      I kompa bym mu nie dała przez dwa tygodnie
      Słusznie mu sie należy, ojciec powinien cię poprzeć i powiedzieć chłopakowi, że
      miałaś racje i powinien cię przeprosić
      • dominika303 Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 15.03.07, 16:47
        No wiesz ja bym tego karą nie nazwała- raczej samoobroną przed zachowaniem
        pasierba.
        Coż twój M chyba w końcu powinien dorosnąc do roli ojca nastolatka i ujarzmic
        olewający zapał młodego do zycia. Łatwe to to nie będzie, ale lepiej zacząć
        pożno wychowywać niż wcale .
      • mara73 Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 15.03.07, 16:52
        Dom jest chlopa ale wyszlam z zalozenia, ze nawet jak dom chlopa i syn tez
        chlopa to ja mimo wszystko mam tez prawo wymagac szacunku od jego syna tym
        bardziej, ze ja nigdy go nie traktuje w ten sposob. Co do spedzania czasu
        inaczej niestety chlopak nie przychodzi tu po to, zeby pobyc z tatusiem tylko z
        "iternetem" zreszta powiedzial, ze jezeli nie oddam mu kompa to wiecej nie
        przyjdzie. I oczywiscie poszedl do mamusismile Jego ojciec sie przerazil, nie nie
        tym, ze jego syn przychodzi tu tylko dla kompasmile ale tym, ze wiecej nie
        przyjdzie....
        • dominika303 Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 15.03.07, 16:58
          uuuuuuuuuu to ci nie zazdroszczę sad
          i nie chodzi o to czyj dom i rzeczy, ale o mentalność chłopa sad

          • mamaadama4 Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 15.03.07, 18:47
            Miałaś prawo i dobrze zrobiłaś.
        • geos Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 16.03.07, 07:55
          Ło matko a czego on sie tak własnego dziecka boi?!
          Jak przychodzi dla kompa to po kiego czorta w ogóle przychodzić?
          Ja bym sie nie bała tylko poczekała jak to sie rozwinie, to nieprzychodzenie
          syneczka. Może wtedy oczka sie rodzicom otworzą.
          Ja bym kompa nie oddała za chiny.
    • kati27 Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 15.03.07, 18:55
      hej, moim zdaniem nie powinnaś mieć sobie nic do zarzucenia. Nie wierzę że twoją
      ulubioną czynnością jest szarpanie i kłótnia z nastolatkiem, a jednocześnie
      wierzę że chcesz mieć w swoim domu normalny klimat. Nie będę wypowiadać się co
      do rodziców tego chłopaka, bo i po co, nie jest to tematem tego postu. Powiem ci
      od siebie, że mój NM ma córkę, prawie 14-latkę również uzależnioną od komputera.
      Odkąd z naszego domu zniknął dodatkowy komputer przeznaczony dla niej odwiedza
      nas dwa razy rzadziej, albo wybiera weekend z matką mojego NM do której komputer
      został przeniesiony. Powiem ci też że ja również odnośnie urodzin miałam dziwną
      rozmowę - chcąc zrobić niespodziankę kupiłam jej spódniczkę (taką o jakiej
      mówiła,ze się jej podoba) i usłyszałam (przed pokazaniem tejże spódniczki), że
      ona "jej nosić w życiu nie będzie". Historie te trudno nazwać chamskimi wskazują
      one jednak na to, że ten wiek tak ma. Z tematami też trzeba uważać, co by
      takiego nastolatka nie rozdrażnić.. ja cały czas próbuję złapać dystans do tego
      wszystkiego, jednak są granice - jeśli coś jest przegięciem to uważam, że należy
      reagować - najlepiej poprzez ojca. A jeśli się nie da samemu,w granicach
      zdrowego rozsądku. Ja na Twoim miejscu byłabym konsekwentna inaczej za niedługo
      tobie również wejdzie na głowę
    • braktalentu Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 16.03.07, 07:21
      Ja też zabrałam komputer.
      Wielokrotnie powtarzaliśmy z M, że jedzenie i picie przy komputerze jest
      zabronione. Niestety, bez skutku. I stało się. Kot wskoczył na stół i na
      laptopa wylał się jakiś napój. Pasierbica, to chyba nawet zdziwiona była moją
      łagodną reakcją, bo powiedziałam "trudno", i że będzie mi przykro jeżeli jedyne
      egzemplarze zdjęć mojego synka i film z Jego pierwszych dni nie dadzą się
      odzyskać. Tyle. Komputer pojechał do czyszczenia i większość zawartości udało
      się uratować. Kilka tygodni później Młoda znowu pogryzała i popijała coś nad
      klawiaturą. Zupełnie spokojnie, poprosiłam o zamknięcie wszystkich plików,
      wyłączenie komputera i nie dotykanie go. To mój komputer, służy mi do pracy i
      nie mogę sobie pozwolić na ryzyko kolejnego uszkodzenia - tego już nie
      powiedziałam, bo uważam, że wystarczy jeżeli informuję, że czegoś nie wolno.

      Przy okazji zastanowił mnie jeszcze fakt "uzależnienia" nastolatków od netu.
      Młoda potrafi przesiedzieć przy kompie naprawdę długo. Początkowo też uważałam,
      że to świadczy o braku zainteresowań i lenistwie intelektualnym. Wstyd się
      przyznać, ale z poczuciem wyższości myślałam o tym, że ja w jej wieku nie
      dawałam się oderwać od książek. Ale miłe panie, co to za książki były-smile.
      Czasem to taka szmira, że już chyba lepiej, żebym oglądała wenezuelskie seriale-
      smile. A moja pasierbica siedzi w necie i czyta o ... fotografowaniu. Oszczędności
      przeznaczyła na aparat fotograficzny, zamieszcza zdjęcia swojego autorstwa w
      sieci i fajnie Jej to wychodzi. Wady oczywiście są. Nie mam mowy o zrobieniu
      zdjęcia rodzinnego bez awantury, bo zarówno Ona jak i Jej ojciec, są głęboko
      przekonani, że zdjęcie będzie lepsze jeżeli...-smile))

      A co do kary wymierzonej przez Ciebie pasierbowi (czyżbym wreszcie pisała na
      temat?) to wydaje mi się dziwna i bezcelowa. Jeżeli Cię nie przeprosi to nici z
      kompa na 2 tygodnie. No to Cię nie przeprosi i wpadnie za 2 tygodnie.
      • geos Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 16.03.07, 07:58
        eżeli Cię nie przeprosi to nici z
        >
        > kompa na 2 tygodnie. No to Cię nie przeprosi i wpadnie za 2 tygodnie.

        Ja uważam, że nie powinna ustąpić a przeprosin wręcz zażądać!
        Nie przyjdzie przez dwa tygodnie, jego problem. Ale przeprosić i tak musi!
      • mara73 Re: Braktalentu 16.03.07, 08:07
        Braktalentu ja mu nie zabralam kompa dlatego, ze za dlugo siedzi na necie.
        zabralam mu kompa bo nie widzialam innej mozliwosci zamanifestowania mojego nie zadowolenia na
        jego chamskie zachowanie, kiedy rodzice mowia non stop, ze nie szkodzi.
        Pewnie klopoty w szkoly nie szkodzi, brak higieny nie szkodzi, siedzenie na necie non stop tez nie
        szkodzi - zwyczajnie nie dotyka mnie to osobiscie- wiec ok zgadzaja sie na to, nic nie moge
        powiedziecsmile Ale czy rzeczywiscie nie szkodzi jak jest chamski wobec mnie? Jego rodzica jego
        zachowanie nie przeszkadza, przyzwyczaili sie albo no nie wiem co uznali ze .... to konstruuje jego
        charaktersmile Mnie niestety szkodzi jego zachowanie i nie mam zamiaru zeby konstruuowal swoj
        charakter kosztem mojego zlego samopoczucia. Kiedy proba rozmowy nie przyniosla rezultatu, kiedy
        rodzice nie zareagowali co moge zrobic innego? Nie zgadzam sie na takie zachowanie i tyle w jaki inny
        sposob moge okreslic granice kiedy chlopaczek przegina?
        • braktalentu Re: Braktalentu 16.03.07, 08:47
          Ależ ja absolutnie nie neguję Twojego prawa do manifestowania niezadowolenia.
          Co więcej, gdyby w moim domu (to jest w domu, w którym mieszkam i jestem
          traktowana jak domownik - bez względu na to kto jest właścicielem nieruhomości)
          pasierbica ośmieliła się podnieść na mnie głos, rzucać mniej lub bardziej
          soczystym mięsem w mojej obecności, czy trzaskać drzwiami na pewno nie
          pozostałabym obojętna i w przypadku eskalacji takich zachowań odczułaby
          moje "niezadowolenie" dotkliwie, tak jak każde inne dziecko przebywające ze mną
          pod jednym dachem (a bywają u nas dzieci sąsiadów i kuzynowstwo różnej maści).

          Nie neguję Twojego prawa do określania dziecku granic, których przekroczenie
          wywołuje okreslone konsekwencje. Tylko te konsekwencje wydają mi się
          nieefektywne. Bo co z tego, że zabierzesz komputer na 2 tygodnie, jeżeli Młody
          i tak nie przeprosi. Tylko tyle, że przez 2 tygodnie masz luz, bo dzieciak nie
          przyjdzie. Za to jak już wpadnie za te 2 tygodnie, po których będzie Mu wolno
          skorzystać z kompa (nie przeprosiwszy Cię uprzednio), to Ci taki meksyk zrobi,
          że się nie pozbierasz-smile. I co? Wtedy zabierzesz komputer na 4 tygodnie? Wiem,
          że decyzję o formie kary podejmowałaś w stresie i pod wpływem silnych emocji i
          nie piszę tego wszystkiego, żeby Cię skrytykować. Myślę po prostu, że
          przyszłościowo warto zastanowić się nad takim działaniem (możemy to
          nazwać "karą"), które przyniesie wymierne efekty - trwałą poprawę zachowania
          wobec Ciebie. Na przykład,... no właśnie co?-smile
          • m-m-m Re: Braktalentu 16.03.07, 08:59
            pasierbica ośmieliła się podnieść na mnie głos, rzucać mniej lub bardziej
            soczystym mięsem w mojej obecności, czy trzaskać drzwiami na pewno nie
            pozostałabym obojętna i w przypadku eskalacji takich zachowań odczułaby
            moje "niezadowolenie" dotkliwie, tak jak każde inne dziecko przebywające ze mną
            pod jednym dachem (a bywają u nas dzieci sąsiadów i kuzynowstwo różnej maści


            Ja bym Ci jako pasierbica urządziła taki sajgon, że szybko ze swoich prób
            naprawania mnie byś zrezygnowała. Gdybys tylko ośmieliła sie podnieść na mnie
            głos jako na pasierbicę. TYLKO rodzic otrzymuje od dziecka takie prawo do
            karania go i strofowania. I tez byś odczyła to w dwójnasób dotkliwie.
            • poxywka Re: Braktalentu 16.03.07, 09:30
              m-m-m to nie jest wszystko takie czarno-biale; czy jesli Ty bys sie zachowywala
              niegrzecznie w stosunku do macochy i ona w jakis sposob by zareagowala to
              zrobilabys jej sajgon ? i uwazasz ze na to nalezy pozwalac ?? a co to za
              roznica czy to macocha czy sasiadka czy babcia ? jesli zachowasz sie
              niegrzecznie wobec kogos nalezy oczekiwac konsekwencji ze strony tej osoby -
              adekwatnych do stopnia zazylosci;
              poza tym Ty bys zrobila sajgon ktos inny nie; zalezy od charakteru, rodzicow,
              ukladu z macocha/ojczymem a takze roli jaka zostala im przyznana w rodzinie a
              takze od tego, czego to dziecko potrzebuje; Ty pewnie mialas poswiecana uwage
              ze strony rodzicow ale ten chlopak jej nie ma - on jest sam; w tym wieku
              rodzice juz w coraz mniejszym stopniu wychowuja dziecko; wychowuje je
              srodowisko ktorym jest i macocha; jak rozumiem tu to wyglada tak ,ze nikt sie
              tym dzieckiem tak naprawde nie zajmuje; jesli spedza cale dnie przy kompie i
              nikomu sie nie chce nic z tym zrobic to sa takie efekty; jesli on przekracza
              granice w kontaktach z jakas osoba to normalne jest, ze reaguje ta osoba;
              zrobilabym tak samo majac w nosie czy mi zrobi sajgon czy nie; moze nie bedzie
              lubil swojej macochy ale po jakims czasie zauwazy zwiazek pomiedzy swoim
              zachowaniem a jej reakcja; w szkole nauczycielka takze jak sadze nie pozwoli
              sobie na takie zachowanie - rodzicem nie jest a prawo do reakcji ma ; to
              dziecko przy odrobinie szczescia moze nawet w wieku dwudziestukilku lat byc
              calkiem madre i sympatyczne ale jesli, to bedzie to zawdzieczac wylacznie sobie
              bo na rodzicow liczyc nie moze;
              jesli macocha nie bedzie sobie pozwlala na takie zachowanie to byc moze chlopak
              przestanie tam przychodzic; a moze wtedy ojciec sie zainteresuje sytuacja;
              czasem trzeba ludzmi potrzasnac zeby sie obudzili

              pozdrawiam
              poxywka
              • m-m-m Re: Braktalentu 16.03.07, 09:45
                Moim celem est pokazanie, że macocha /ojczym nie otrzymuja prawa do
                wychowywania pasierbów od samych nastoletnich pasierbów. Jeśli rodzic nie
                poprze macochy/ojczyma, sam wychowawczo się nie zaangażuje to macocha/ojczym
                sobie nie poradzą. Nastolatki potarfia być niewiargodnie złośliwe.


                ale po jakims czasie zauwazy zwiazek pomiedzy swoim
                > zachowaniem a jej reakcja; w szkole nauczycielka takze jak sadze nie pozwoli
                > sobie na takie zachowanie - rodzicem nie jest a prawo do reakcji ma ;


                Nauczyciel pełni zupełnie inne funkcje, nż sąsiadka, czy macocha.
                Macocha może zareagować, ale niczego tym ie osiagnie bez poparcia rodzica.
                Nauczyciel w szkole tez nic nie osiagnie jesi rodzic nie jest zaangażowany
                wychowawczo.
                A nastolatek leje na reakcje macochy/ojczyma i nie będzie się doszukiwał
                zależności między swoim zachowaniem i reakcją macochy, bo mu na macosze
                zwyczajnie nie zależy.



                zrobilabym tak samo majac w nosie czy mi zrobi sajgon czy nie


                Sajgon długotrwały i stały. W pewnym momencie zaręczam Ci, że byś nie wyrobiła.
            • mrs_ka Re: Braktalentu 16.03.07, 09:52
              Odniosę się tylko do tego:

              "a bym Ci jako pasierbica urządziła taki sajgon, że szybko ze swoich prób
              > naprawania mnie byś zrezygnowała. Gdybys tylko ośmieliła sie podnieść na mnie
              > głos jako na pasierbicę. TYLKO rodzic otrzymuje od dziecka takie prawo do
              > karania go i strofowania. I tez byś odczyła to w dwójnasób dotkliwie."

              gdyby moje dziecko wpadlo na równie ożywczy pomysł urządziłabym mu analogiczny
              sajgon za takie zachowanie. Nie toleruję takiego zachowania u swojego dziecka. I
              zdecydowanie nie jest prawdą pisanie tu o wyłączności rodzica: to sama rodzina
              decyduje o tym, jak model wychowawczy będzie wyglądać, a nie jakaś reguła, a tym
              bardziej nie dziecko. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której mój syn traktuje
              mojego męża niegrzecznie i- na prawach udzielnego książątka- sam decyduje, kto
              będzie mieć prawo udzielić mu reprymendy.
              Szczerze mówiąc uważam, że jeśli dochodzi do sytuacji, w której dziecko jest
              przekonane o tym, że to ono narzuca rodzaj kary, wybiera kto tę karę ma prawo mu
              wymierzyć oraz samo określa, w jaki sposób można się do niego zwracać, to
              świadczy to o nieudolności rodzica dziecka, który nie umiał wyegzekwować dla
              partnera szacunku i dał sobie wleźć na głowę pozwalając się zastraszyć dziecku.

              a.



              • m-m-m Re: Braktalentu 16.03.07, 10:01
                Mrs_ka, jako rodzic Twoja reakcja byłaby prawidłowa. Rzecz w tym, że rodzicowi
                wlno, a maocoze/ojczymowi nie, szczegónie wobec nastoletnich pasierbów, bo oni
                takiego prawa macosze nie dają. W wypadku rodzica lub poparcia przez rodzica
                działań macochy/ojczyma jest prawdpodobieństwo, że pasierb się uspokoi. Gdy
                rodzic zachowuje siębernie, nastolatek czuje, że ma "pozwolenie" od rodzica i
                zaczyna walkę.
                Niestety jako nastolatek, czy to Ci się pdoba czy nie zawsze już sam
                zadecyduje, kto go bęzie mógł karać, a kto nie. Twój syn jeszcze do tego okresu
                dojrzewania ma mnóstwo czasu.


                Szczerze mówiąc uważam, że jeśli dochodzi do sytuacji, w której dziecko jest
                > przekonane o tym, że to ono narzuca rodzaj kary, wybiera kto tę karę ma prawo
                m
                > u
                > wymierzyć oraz samo określa, w jaki sposób można się do niego zwracać, to
                > świadczy to o nieudolności rodzica dziecka, który nie umiał wyegzekwować dla
                > partnera szacunku i dał sobie wleźć na głowę


                Tak rodzica właśnie. A mara chce walczyć sama z pasierba zachowaniem, bez
                poparcia rodzica. Niczego nie osiągnie.
            • braktalentu Re: Braktalentu 16.03.07, 10:04
              to działa w dwie strony-smile Ja też nigdy nie podniosłabym głosu na pasierbicę.
              Jedyną istotą, która potrafi zmusić mnie do podniesionego tonu jest nasz pies,
              ale to terier (posiadacze tej rasy na pewno mnie rozumieją-smile.

              U nas sprawa jest bardzo prosta. Nie chcesz być grzeczna wobec mnie, więc i ja
              nie mam przyjemności bycia dla Ciebie uprzejmą.
              Nie muszę dbać o Twoje życie towarzyskie, załatwiając wyjazd do miasta. Nie
              muszę poświęcać swojego czasu na organizację wyjazdu na basen. Jazda konna,
              tylko z tatą - czyli o połowę krócej, bo tata ma pracę. Wolę iść sama do kina.
              A już na pewno nie wybierzemy się razem w gości, bo będę się za Ciebie
              wstydzić. Wprowadzanie niemiłej atmosfery przy stole poprzez niegrzeczne
              zachowanie skutkuje jedzeniem w swoim pokoju (bo JA nie mam przyjeności w
              posiłku w towarzystwie chama). Dla mojej pasierbicy, niemożność pośmiania się z
              nami przy obiedzie byłaby karą s t r r r r a s z n ą, dużo gorszą niż zakaz
              dostępu do sieci, czy zakaz oglądania telewizji (, która i tak u nas fatalnie
              odbiera-smile. Nie idziemy razem na sylwestra. Przyjęcie urodzinowe możesz sobie
              zorganizować sama. Proszę się trzymać z dala od mojej szafy (to w sytuacji
              skrajnej, myślę, że tylko jako konsekwencja trzaśnięcia drzwiami, bo mamy
              szklane-smile))

              Od wychowania są rodzice. Od stawiania granic dotyczących mojej osoby, jestem
              ja. Nie muszę krzyczeć, czy torturować. Wystarczy, że przestanę być uprzejma i
              zignoruję.
              • m-m-m Re: Braktalentu 16.03.07, 10:07
                No, to co napisałaś teraz jest oczywiste, ale nadal moim zdaniem nie masz prawa
                do karania pasierba w sensie takim, że zabierasz mu komputer i się z nim
                szarpiesza, a tatuś jest bierny. Poza wrogiem nr 1 niczeg nie uzyskałaś. Dalej
                tatuś jest bierny.
                • m-m-m To był do Mary 16.03.07, 10:09
          • mara73 Re: Braktalentu 16.03.07, 09:30
            braktalentu napisała:

            > Ależ ja absolutnie nie neguję Twojego prawa do manifestowania niezadowolenia.
            > Co więcej, gdyby w moim domu (to jest w domu, w którym mieszkam i jestem
            > traktowana jak domownik - bez względu na to kto jest właścicielem nieruhomości)
            > pasierbica ośmieliła się podnieść na mnie głos, rzucać mniej lub bardziej
            > soczystym mięsem w mojej obecności, czy trzaskać drzwiami na pewno nie
            > pozostałabym obojętna i w przypadku eskalacji takich zachowań odczułaby
            > moje "niezadowolenie" dotkliwie, tak jak każde inne dziecko przebywające ze mną
            >
            > pod jednym dachem (a bywają u nas dzieci sąsiadów i kuzynowstwo różnej maści).
            >
            > Nie neguję Twojego prawa do określania dziecku granic, których przekroczenie
            > wywołuje okreslone konsekwencje. Tylko te konsekwencje wydają mi się
            > nieefektywne. Bo co z tego, że zabierzesz komputer na 2 tygodnie, jeżeli Młody
            > i tak nie przeprosi. Tylko tyle, że przez 2 tygodnie masz luz, bo dzieciak nie
            > przyjdzie. Za to jak już wpadnie za te 2 tygodnie, po których będzie Mu wolno
            > skorzystać z kompa (nie przeprosiwszy Cię uprzednio), to Ci taki meksyk zrobi,
            > że się nie pozbierasz-smile. I co? Wtedy zabierzesz komputer na 4 tygodnie? Wiem,
            > że decyzję o formie kary podejmowałaś w stresie i pod wpływem silnych emocji i
            > nie piszę tego wszystkiego, żeby Cię skrytykować. Myślę po prostu, że
            > przyszłościowo warto zastanowić się nad takim działaniem (możemy to
            > nazwać "karą"), które przyniesie wymierne efekty - trwałą poprawę zachowania
            > wobec Ciebie. Na przykład,... no właśnie co?-smile
            Zabralam mu kompa poniewaz jest to jedyny dostepny mi srodek "ukarania" czy zamanifestowania
            swojej dezaprobaty. Nie moge mu dac lanska, nie moge zabronic wychodzic do kumpli czy takowych
            przyprowadzac. Kurcze no wlasciwie nic nie moge, z rodzicami rozmowy nie odnosza
            skutku.....Komputer jest dla niego najwazniejszysmile Wiec zwyczajnie wyszlam z zalozenie, ze ok
            (wlasciwie bylam prawie pewna, ze nie przeprosi) on ma prawo byc chamski ja mam prawo sie na to nie
            zgodzic i w jakis sposob mu to okazac. Co chcialam osiagnac? A no tylko tyle, ze jezeli on sie tak
            zachowuje to w ten czy inny sposob za to "placi". A utrata kompa na 2 tyg to dla niego bardzo duzo.
            Jezeli nie przestanie byc chamski dlatego, ze mnie lubi, szanuje czy z jakiegokolwiek innego powodu to
            moze, zeby nie stracic kompa? I pewnie nie jest to najlepsze rozwiazanie ale moze uchroni mnie mnie
            przed chamskimi odzywkami "niuniusia"? I fakt nastepnym razem jestem gotowa zabrac mu kompa na
            4 tygodniesmile Ale jezeli jest jakis inny sposob na ujarzmienie jego zapedow terrrorystycznych ( zawsze
            na wszystkich dzialalo) to jestem otwarta na wszelkie sugestie. Napisalam tutaj bo caly czas bije sie z
            myslami, ze moze jednak oddac dla swietego spokoju. Tylko czy to nie bedzie znak, ze on moze
            kontynuowac, wrzeszczec i szantazowac a wszyscy potulnie zwina ogon pod siebie?
            • geos Re: Braktalentu 16.03.07, 09:43
              Napisalam tutaj
              > bo caly czas bije sie z
              > myslami, ze moze jednak oddac dla swietego spokoju. Tylko czy to nie bedzie zna
              > k, ze on moze
              > kontynuowac, wrzeszczec i szantazowac a wszyscy potulnie zwina ogon pod siebie?

              NIe oddawać! On dokładnie tak zrozumie, jak mówisz.
              Przetrzymaj!
              • m-m-m Re: Braktalentu 16.03.07, 09:49
                Dziewczyny, cały czas nie jesteśmy w meritum probemu: chłopak ma oboje rodziców
                tak? Rodzice mu ustępują tak? Za wychowaiw bierze się macocha i uważa że ma
                większy autorytet niż rodzice i że coś osiągnie. NICZEG nie osiągnie.
                Uzyska tyko wroga nr 1.
                TU RODZICE sa podstawą wychowawczą.
                • geos Re: Braktalentu 16.03.07, 09:57
                  > TU RODZICE sa podstawą wychowawczą.

                  Zgadza się.
                  uważam jednak, że jeśli teraz dziewczyna ustąpi to bedzie jeszcze gorzej. Teraz
                  to trzeba tatusia urabiać ale szacunku dla siebie należy! wymagać. tak uważam.
                  Gdybym nie miała poparcia mojego męża, gdybym nie mogła rozmawiać i tłumaczyć
                  dzieciom co mi sie nie podoba a co nie to nie wyobrażam sobie życia w tym domu.
                  Od męża dostałam prawo do pomagania mu w wychowaniu jego dzieci.
                  Mimo to coraz częściej uprawiam spychologię, zwłaszcza w kwestii Małego. Do
                  faceta trzeba faceta.
                  Kosztowało mnie to trochę rozmów z mężem ale w końcu dotarło.
                  Natomiast zawsze protestuje kiedy któreś z dzieci źle sie do mnie odzywa.
                  mąż tez sie nauczył że powinien dodać do tego swoja opinię.
                  NIe wyobrażam sobie żeby mąz nie reagował na dziecięce wybryki. Ale nie będę
                  stała jak słup soli kiedy ktoś chce mnie obrazić.

                  • m-m-m Re: Braktalentu 16.03.07, 10:04
                    Geos, szacuku do nej ma uczyć tatuś. Sama go sobie nie wywalczy i na pewno nie
                    karaniem nastolateniego psierba.



                    Natomiast zawsze protestuje kiedy któreś z dzieci źle sie do mnie odzywa.
                    > mąż tez sie nauczył że powinien dodać do tego swoja opinię.
                    > NIe wyobrażam sobie żeby mąz nie reagował na dziecięce wybryki. Ale nie będę
                    > stała jak słup soli kiedy ktoś chce mnie obrazić.


                    Ale też nie będziesz sama wymierzała kary. Karę tę poprze mąż i on ją
                    wyekzekwuje.
    • m-m-m Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 16.03.07, 08:20
      ....Generalnie staram sie go omijac no ale jadamy wspolnie
      posilki...no i przy stole nie opatrznie zaczelam z nim rozmawiac poniewaz
      zblizaja sie jego urodziny, na probe konwersacji brak odpowiedzi...ewentualnie
      kurw...pod nosem, chlopczyk zjadl, wstal, lupnal drzwiami i sobie
      poszedl...ojciec wogole sie do niego nie odzywal



      Żebyś stanęła na rzęsach przy bierności wychowawczej rodziców niczego z
      pasierbem nie osiągniesz. Skoro on rodziców nie przeprasza to tym bardziej nie
      będzie przepraszał Ciebie. On Ciebie olewa i nie ma ochoty na jakiekolwiek
      Twoje zaangażowanie w jego sprawy, urodziny, imieniny czy tam cokolwiek innego.
      Nie zaczepiej go więcej.
      Zabranie kompa i w ogóle osobista szarpanina były niezwykle złym posunięciem.
      On jak każde dziecko ludzi rozwiedziontych i do tego nastolatek z muchami w
      nosie nie daje Ci prawa do wychowywania go. Znam to z autopsji: to co było
      wolno mamie wobec mnie (wychowanie) to nigdy nie było wolno ojczymowi.
      A obraziłaś się o co? Że po chamsku Ci odpowiedział? No, odpowiedział, ale jego
      ojciec nic z tym nie zrobił, czyli tak naprawdę zaaprobował to jego zachowanie.
      Jescze raz Ci mówię, odczep się od wychowywania go. Nie zaczynaj więcej rozmów
      z nim. NICZEGO w taki sposób nie uzyskasz.
      Jedynie możesz ścigać jego ojca by wziął się z wychowanie syna.
      Mówię Ci to po 9 latach macochowania całodobowego i po 12 latch bycia
      pasierbicą jako dziecko.
      • mara73 Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 16.03.07, 08:42
        Fakt na rodzicow nie moge liczyc, ani na ojca, ktory jest moim mezem ani na matke z ktora mam (teraz to
        pewnie mialam) bardzo dobre stosunki. Jego rodzice rozstali sie 11 lat temu. Dzieciak w zwiazku ze
        swoim zachowaniem chodzil do psychologa wczesniej i jedynym jego problemem bylo " brak
        jakichkolwiek granic stawianych przez rodzicow". Nie moge go wyeliminowac ze wspolnych posilkow
        niestetysad wiec co mam mu usluznie dac obiadek i wtedy kiedy jest w domu nie odzywac sie, zeby bron
        Boze nie sprowokowac? Moze to jest wyjscie....
        • m-m-m Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 16.03.07, 08:56
          Odzywać się jeśli musisz i na pewno nie na tematy, które on obecnie "zlewa",
          typu urodziny, imieniny itd. ie Twoja to sprawa.
          Skoro rodzice nie stawiają mu granic to Ty tym bardziej niczego nie osiągniesz.
          Obiadek niech mu poda ojciec i ojciec niech po im sprząta.
          • mara73 Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 16.03.07, 11:03
            Ja rozumiem, ze to absolutnie nie ja powinnam wymierzac kare. Dlatego caly czas mam dylemat.
            Od rodzicow nie wyegzekwuje nicsad Kedy dzieciak ma klopoty w szkole i sa wzywani, usiluja przekonac
            nauczycieli, ze chamstwo ich dziecka wynika ze zlego podejscia nauczycieli do tegoz, zle wyniki w
            nauce bo klasa jest na zbyt wysokim poziomie itd....W kazdym razie edukuja wszystkich wokol jak
            nalezy postepowac (lub moze ustepowac i zgadzac sie na wszystko) z ich synem zamiast wyedukowac
            badz choc raz zwrocic uwage wlasnemu dziecku. Jedyne co udalo mi sie wynegocjowac z mezem to to,
            ze bedzie "neutralny" czyli nie kiwnie palcem, zeby zmienic stan rzeczy ale rowniez nie bedzie mi
            przeszkadzal. Wiec nasuwa sie pytanie czy mam prawo ostro zaprotestowac jezeli dzieciak zachowuje
            sie chamsko czy jednak nie i potulnie sie zamknac. Czy faktycznie wobec chamstwa dotyczacego
            innych osob (jezeli jest taki wobec rodzicow i oni mu na to pozwalaja - ok nie moja sprawa, nie
            wtracam sie) tylko i wylacznie rodzice sa wladni zwrocic uwage, bedz zareagowac? Czy wobec biernosci
            tychze musze sie potulnie zgadzac na takie zachowanie? Wiec co karac, nie karac, reagowac, "zwinac
            ogon" i przyzwolic?
            • m-m-m Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 16.03.07, 11:13
              Jedyne co udalo mi sie wynegocjowac z mezem to to,
              ze bedzie "neutralny" czyli nie kiwnie palcem, zeby zmienic stan rzeczy ale
              rowniez nie bedzie mi
              przeszkadzal.

              Wiesz, i tu jest pies pogrzebany. Jemu jako rodzicowi ne zalezy na wychowaniu
              jego własnego syna, nie zalezy na pozytywnych kontaktach TY- jego syn. Wziełaś
              sie za coś (wychowanie cudzego nastolatka), co przy takiej postawie rodzica się
              nie uda.
              Czy to, że z nim wynegocjowałaś, iż on jako ojciec nie bedzie Ci przeszkadzał,
              oznacza, że wcześniej miał pretensje o to, że zwracasz jego zdaniem niesłusznie
              uwagę jego synowi???



              Wiec nasuwa sie pytanie czy mam prawo ostro zaprotestowac jezeli dzieciak
              zachowuje
              sie chamsko czy jednak nie i potulnie sie zamknac. Czy faktycznie wobec
              chamstwa dotyczacego
              innych osob (jezeli jest taki wobec rodzicow i oni mu na to pozwalaja - ok nie
              moja sprawa, nie
              wtracam sie) tylko i wylacznie rodzice sa wladni zwrocic uwage, bedz
              zareagowac? Czy wobec biernosci
              tychze musze sie potulnie zgadzac na takie zachowanie? Wiec co karac, nie
              karac, reagowac, "zwinac
              ogon" i przyzwolic?


              Możesz mu powiedzieć, że jest to ie w porządku wobec Ciebe takie zachowanie.
              Powiedzieć, ale nie wyrywać komputer i karać, bo niczego nie osiągniesz, a
              wyłącznie zaognisz kontakty Ty-pasierb. Pasierb wie, że ojciec mu na takie
              zachowanie pozwala i tym bardziej się do Ciebie nie dostosuje.
              Uważąm też, że za bardzo się tym chłopakiem przejmujesz. Wchodzisz w rolę
              rodzica i ponosisz porażkę. Czemu tak Cię to obchodzi jak on się zachowuje, jak
              się uczy?
              • mara73 Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 16.03.07, 11:27
                Porazka nasz racje. Jego synowi nikt i nigdy nie zwraca uwagi sluszniesad
                Dlaczego przejmuje sie jego szkola? Bo mimo wszystko uwazam go za bliska osobe. Prawie mieszkajac z
                kims ciezko jest traktowac kogos jak obcego, ktorego los Cie nie obchodzi. Ale oczywiscie sie nie
                wtracam. A obchodzi mnie jak on sie zachowuje chamsko wobec mnie i co ewentualnie moge z tym
                zrobic? Czy cokolwiek moge z tym zrobic wobec biernosci rodzicow?
                • m-m-m Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 16.03.07, 11:34
                  Napisałam Ci, że powiedzieć mu możesz, że takie zachowanie Ci nie odpowiada i
                  unikać raczej kontaktów z nim. Nie zaczynać rozmów o urodzinach, imieninach itp.
                  On ma już 14-e lat. Pytanie teraz, czy on Cię za taką bliską osobę uważa też.
                  Myślę, że nie.
                  Jeśli on ma biernych rodziców to nic z jego zachowaniem nie zrobisz nie zrobisz.
                  Jeśli nie udało Ci się zachęcić do aktywności wychowawczej jego ojca - to nic
                  więcej nie zrobisz.
                  • mara73 Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 16.03.07, 11:53
                    Dostalam nauczke faktsmile Nigdy juz nie bede pytac nastolatka co chcialby dostac na urodzinysmile I co oddac
                    mu tego kompa? Siedziec jak trusia przy stole bo nigdy nic nie wiadomo.....? Kurcze z jednej strony
                    faktycznie oddalabym bo racja, nie ma co walczyc z wiatrakamisad Ale z drugiej strony jakis taki okropny
                    bunt czuje, ze wlasciwie chlopaczek tupnie noga badz zamanifestuje swoj zly humor i nalezy to
                    akceptowac? I dalej wiem tyle co na poczatkusmile "Oddac? Nie oddac?" - oto jest pytaniesmile
                    • m-m-m Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 16.03.07, 12:59
                      Teraz już nie oddawać. Przetrzymać te dwa tygodnie. Jednak poprawa zachowania
                      po tej karze nie nastąpi. Przynajmniej tyle musi on wiedzieć, że jeteś
                      konsekwentna. Co gorsza, Wasze kontakty jeszcze się moim zdaniem pogorszą.
                      • natasza39 Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 16.03.07, 13:39
                        m-m-m napisała:

                        > Teraz już nie oddawać. Przetrzymać te dwa tygodnie. Jednak poprawa zachowania
                        > po tej karze nie nastąpi. Przynajmniej tyle musi on wiedzieć, że jeteś
                        > konsekwentna. Co gorsza, Wasze kontakty jeszcze się moim zdaniem pogorszą.

                        Tu niestety m-m-m ma rację.
                        Nie oddawaj tego kompa, ale on Cię będzie teraz już zupełnie olewał.
                        Niestety, ale musisz, go też olewać. To jedyny sposób, aby on wykazywał
                        jakikolwiek szacunek, bo to już nie chodzi o szacunek do Ciebie jako macochy
                        ale o szacunek do dorosłych wogóle.
                        Natomiast ojcu tłucz do głowy, że nie życzysz sobie chamskiego traktowania.
                        Tak jak zwraca się domownikowi uwagę, jak zaprosi do domu chamskiego znajomego,
                        którego zachowanie nam nie odpowiada.
                        Możesz tylko się cieszyć, że z nim nie mieszkasz, bo przy takiej biernej
                        postawie ojca miałabyś piekło.
                        • kubowa Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 16.03.07, 19:43
                          mają. mój m., ojczym mojego młodego rozwiązuje konflikty między nimi sam. i
                          uwaga: ja się nie wtrącam, chyba, że uważam, że któryś przegina. jakbym
                          pozwoliła na bezprawie w ich relacjach ryzykowałabym scenami typu: nie jesteś
                          moim ojcem to sobie możesz. a tak nie ma takich scen, młody słucha mojego m. tak
                          jak mnie czy swojego ojca.
                          w sytuacji opisanej przez autorkę postu ewidentnie zawodzi relacja rodziców z
                          dzieckiem.
    • kimbeli Może z innej strony 16.03.07, 12:08
      Może więc wypowiem się jak matka, a nie macocha. Jako matka, która w dodatku
      macochy swoich dzieci nie lubi i nie ceni.

      Moim zdaniem macocha ma prawo karać swoich pasierbów, jeżeli sytuacja jest
      ewidentna i sprawa dotyczy jej osobiście. To chyba taki przypadek.
      Tym bardziej że rodzic nie reaguje.

      Jeżeli macocha moich dzieci byłaby normalna, nie miałabym nic przeciwko temu,
      żeby karała ich w innych sytuacjach, które są ewidentne.
      Nie jestem fanatyczną wielbicielką karwink Uważam jednak, że zdrowy system
      wychowawczy, oprócz miłości oczywiście, polega na jasnym określeniu granic,
      których to dziecko przekroczyć nie może, bo to się wiąże z karą. I to nie jej
      dolegliwość, ale nieuchronność skłania dziecko do zachowywania ustalonych granic.

      Swoją drogą słyszałam od przyjaciółki, że w Australii za nie stosowanie się
      rodziców do zaleceń psychologów prowadzących dziecko, trafiło ono do rodziny
      zastępczej.
      Problem dotyczył absolutnego pobłażania dziecku we wszystkim. Sędzina uznała
      takie postępowanie rodziców za rażące zaniedbanie prawa dziecka do właściwego
      wychowania a co za tym idzie - przystosowanie dziecka do życia w społeczeństwie.
      Ciekawe nie uważacie?
      • m-m-m Re: Może z innej strony 16.03.07, 12:57
        Moim zdaniem macocha ma prawo karać swoich pasierbów, jeżeli sytuacja jest
        ewidentna i sprawa dotyczy jej osobiście. To chyba taki przypadek.
        Tym bardziej że rodzic nie reaguje

        A jako była paserbica powiem Ci Kimbeli, że krać sobie może, kara jednak nie
        odniesie skutku wobec nastolatka bez poparcia jego rodziców. Zaogni to tylko
        kontakty macocha - pasierb, aniczego konstruktywnego pasierba nie nauczy. Znam
        to z autopsji.
        • kimbeli Re: Może z innej strony 16.03.07, 13:08
          Pewnie zaognisad(

          Oczywiście Ty masz znacznie większe doświadczenie. Napisałam tylko co ja na ten
          temat sądzę. Inna sprawa prawo, a inna korzystanie z niego.

          Z drugiej strony: gdybym wiedziała, że moi synowie niegrzecznie odnoszą się do
          mojego narzeczonego lub do nowej żony "tatusia", co ja piszę: do kogokolwiek, to
          ich sytuacja byłaby nie do pozazdroszczenia.
          Problemem tego układu są głupi rodzice. I tyle. Tego to ona nie jest już w
          stanie zmienić. Tkwić w układzie, starać sie przeżyć i mieć nadzieję, że synalek
          kiedyś przegnie i tatuś też będzie mieć dość.
          Tyle że szkoda dziecka głupich rodziców.

        • natasza39 Re: Może z innej strony 16.03.07, 13:28
          m-m-m napisała:
          A jako była paserbica powiem Ci Kimbeli, że krać sobie może, kara jednak nie
          > odniesie skutku wobec nastolatka bez poparcia jego rodziców. Zaogni to tylko
          > kontakty macocha - pasierb, aniczego konstruktywnego pasierba nie nauczy.
          Znam
          > to z autopsji.


          Gdyby mojego syna próbował "ukarać" mój M, to on by go chyba śmiechem zabił,
          choć moje dziecko nie robi chamskich numerów w stylu opisywanego pasierba.
          Owszem, często się nawet pokłócą w jakiś kwestiach, ewentualnie "wymienią
          zdania", ale karanie leży wyłacznie w moich kompetencjach.
          Mój syn zresztą w paru takich drażliwych sytuacjach dokładnie to wyartykułował
          i powiedział mi w 4 oczy, że tylko ja mam prawo go upomiać i karcić a on nigdy.
          Zaznaczam, że oni się lubią. Nie wyobrażam sobie jaki skutek musi
          odnosić "karanie" pasierba przez macochę czy ojczyma, których on nie cierpi.
          Zapewne odwrotny i tutaj z m-m-m się zgadzam w 100%-ach.
          Macocha nastolatka niech unika tematu "karanie" bo to jest bez sensu. Pogorszy
          tylko sytuację.
          Ntomiast jak najbardziej może nie dać wleść sobie na łeb.
          Normalnie jak człowiek innemu człowiekowi.

          Oczywiście kimbeli czy merska też mają rację, ale to o czym piszą dotyczy
          małych dzieci, a nie nastolatków, którym rodzice na wszystko pozwalali do tej
          pory, a tu nagle jakaś obca baba, z którą sypia ich ojciec (bo tak w duchu
          traktują nastolatki partnerów swoich rodziców) będzie go wychowywać i karać.
          W tym przypadku tatuś powinien iść do raportu.
          Swoją drogą tym chamskim zachowaniem pasierb być może próbuje zwrócić na siebie
          uwagę rodziców, bo jemu może się wydawać, że ich nadmierne pobłażanie to nic
          innego jak totalne olanie jego osoby.
          On najnormalniej bada kiedy wreszcie ojciec czy matka zwróca uwagę na jego
          istnienie.
          Normalnie go nie zauważają, to być może zauważą jak będzie strugał chama.
          • m-m-m Re: Może z innej strony 16.03.07, 13:55
            a tu nagle jakaś obca baba, z którą sypia ich ojciec (bo tak w duchu
            traktują nastolatki partnerów swoich rodziców) będzie go wychowywać i karać

            Tak jest.



            powiedział mi w 4 oczy, że tylko ja mam prawo go upomiać i karcić a on nigdy



            Też tak kiedys powedziałam mojej mamie.
          • kimbeli A ja z innej beczki 16.03.07, 14:12
            Skoro sprawa przeszła na poziom ogólnywinknapisze o pewnej rozmowie, która dotyczy
            tematu czy macosze/ojczymowi wolno karać pasierbów.

            Kiedyś rozmawiałam z teściową na ten temat, po tym jak ona była świadkiem
            awantury pomiędzy byłym a jego pasierbicą.
            Sprawa dotyczyła rachunków za komórkę młodej, które jego zdaniem były jakieś
            horrendalnie wysokie. Miało te też wszelkie znamiona recydywy.
            Ojczym zagroził pasierbicy, że zabierze jej komórkę.

            Wtedy uważałam, że nie ma prawa tego robić, bo od tego jest matka. Teraz widzę,
            ze nie miałam racji.
            Skoro wiem, że:
            - matka pozwala córce na wszystko pod warunkiem że nie ogranicza to wygody mamusi.
            - ojczym wychowuje ją od 10 lat (czytaj:łoży od początku na jej utrzymanie,
            biologiczny ojciec dzieckiem sie nie interesuje).
            - on płaci rachunki.
            - ich sytuacja finansowa jest trudna a do małej wyraźnie to nie dociera.
            To chyba nie ma wyjścia.

            Przy biernej postawie matki dziecka, takie konflikty nie mają szans na
            rozwiązanie. Co w związku z faktem, że mała ma 14 lat i już nikt nie jest jej w
            stanie poskromić, nie wróży dobrze ich małżeństwu.

            A tak swoja drogą, drogie panie, może znacie odpowiednik Waszej strony ale dla
            męskiej wersji macochówwink
            Na razie stosunki miedzy narzeczonym a chłopcami układają się idealnie, ale
            wiem, ze gdy zamieszkamy razem, to pojawią się różne problemy. Z tego też pewnie
            wynikała moja obawa przed podjęciem kroków ostatecznych.
            Nie mam zamiaru zrzucać obowiązku wychowywania dzieci na męża, ale wiem, że nie
            można mieszkać z kimś i go nie wychowywać. A to nieodłącznie wiąże się choćby ze
            zwróceniem uwagi. Do tej pory nie było z tym problemów. Ale tak jak mówię: do
            tej pory.
            • natasza39 Re: A ja z innej beczki 16.03.07, 14:30
              Kimbeli, ja mam właśnie doświadczenie wyłacznie "z tej drugiej strony". Córek
              mojego M nie miałam przyjemności poznać, bo mieszkają daleko od nas i to ojciec
              jedzie do nich.
              Masz trochę inna sytuację, tak jak Twój ex kiedy wkroczył w życie pasierbicy.
              Tutaj piszemy o sytuacji, kiedy w zycie nastolatka wkracza nagle ojczym czy
              macocha.
              Mój młody, jak poznał mojego M miał lat niecałe 15. W dodatku ma rentę po
              zmarłym ojcu i jest się za nią w stanie bez niczyjej pomocy doskonale utrzymać,
              więc mój M nie ma roli sponsora czegokolwiek. JA też zresztą zarabiam. Teraz
              syn jest już pełnoletni i w maju zdaje maturę. Trudno takiego
              nastolatka "wychowywać i karać". Takie dziecko nigdy nie zakceptuje "kar" ze
              strony partnera rodzica.
              Może to tylko przynieść odwrotny skutek.

              W Twoim przypadku widzę szansę w dogadaniu się Twoich panów, ponieważ oni nie
              mieli ojca w domu. Dorosłego faceta, który mógłby służyć im za autorytet.
              W tym jego siła, ale nawet tutaj byłabym na jego miejscu ostrozna z "karaniem".
              Owszem pod Twoją nieobecność musi trzymać dyscyplinę, ale radziłabym, aby każda
              ewentualna "kara" w czasie Twojej nieobecności była telefonicznie potwierdzana
              przez Ciebie i abyś tłumaczyła chłopakom, że on działa z Twojego upoważnienia i
              w zastępstwie, nawet jak nie będzie Ci się podobał sam sposób ukarania chłopców
              musisz trzymać przed dzieciakami stronę partnera.
              Tak ja bym przynajmniej zrobiła, a wiesz mi, że miałam trochę sytuacji kiedy
              musiałam być między "młotem a kowadłem". To nieuniknione jak w Twoje zycie
              wkracza ktoś obcy, kto ma inny pogląd na sprawy wychowawcze i na dodatek
              dostrzega to, co nie dostrzegasz Ty jako matka kochając swoje dziecko
              bezwarunkowo.
              Ojczym czy macocha pochwalą i czy polubią dziecko zawsze za "coś".
              Ty je będziesz kochała nawet jak będzie podłe i chamskie (że tak drastycznie
              rzecz ujmę).
              On/ona nie mają tego obowiązku.
              Ale z kolei partner potrafi pewne rzeczy dostrzec szybciej i spojrzaeć na coś
              obiektywnie w przeciwieństwie do nas matek.
              Wystarczy tylko słuchać i nie obrażać się, że partner coś złego chce powiedzieć
              o dziecku. On po prostu czasem więcej zobaczy niż mama patrząc sercem, a nie
              rozumem.
              Będzie dobrzesmile
              • kimbeli Re: A ja z innej beczki 16.03.07, 14:46
                Jak to dobrze, że trafiłam na tę stronęsmile)))
                Dziękuję Ci bardzo.

                Nie przyszło mi do głowy, że przed wyjazdem muszę postawić sprawę jasno. Tzn.
                zrobić konfrontacje i powiedzieć to obu stronom. Delikatnie, ale dobitnie. Żeby
                chłopcy wiedzieli, że to za moja zgodą i pełną aprobatą.

                Raczej rzadko muszę ich karać, bo są moim zdaniem grzeczni. Zwykle wystarcza
                "pouczenie" i "rozmowa ogólnowychowawcza". Będzie też Babcia, na której takt i
                zdrowy rozsądek mogę liczyć.
                Wiem jednak, że chłopcy (szczególnie młodszy) spróbuje "przeginać" i zrobić
                sobie wieczne wakacje.
                Wiem też, że mój M jest bardzo rygorystyczny, jeżeli chodzi o wykształcenie, i
                mu nie będzie pobłażać. Uważa moich synów za bardzo zdolnych i za swój obowiązek
                uważa dopilnowanie ich, żeby nie zmarnowali swojej szansy.
                Musze więc przed wyjazdem ustalić czytelne reguły gry i formę "spowiedzi"
                telefonicznej z realizowania obowiązku szkolnegowink
                Może obarczę tym babcię, która będzie z chłopcami częściej. A wszelka krytyka z
                jej strony nie boli.

                Jeszcze raz dzięki, bo o tym nie pomyślałam.

                • natasza39 Re: A ja z innej beczki 16.03.07, 14:55
                  Babcia tez nie może kwestionować zdania Twojego faceta.
                  Dzieci zaraz wyczują rozłam sił "wychowujących" i wykorzystają to do zrobienia
                  sobie laby.
                  A akurat nacisk na edukację synom krzywdy nie uczynismile
            • joanna9969 do Kimbelli 16.03.07, 14:31
              Pisze tutaj choc to nie zwiazane ale juz nie chce dodawac do starego watku .
              Chcialam ci zlozyc gratulacje z powodu zarenczyn i szczere zyczenia wszystkiego
              najlepszego na nowej drodze zycia !!
              • kimbeli Re: do Kimbelli 16.03.07, 14:47
                Dzięki serdecznesmile)))
                • mamaadama4 Re: do m-m-m 16.03.07, 15:39
                  To co piszesz jest do zastosowania w przypadku, gdy dziecko mieszka z matką, z
                  macocha widuje się tylko. Ja nie mam tego szczęścia, pasierbowie mieszkają z
                  nami i niestety, niemożnośc, nieumiejętnośc czy niechęc do wychowywania
                  własnych dzieci przez rodziców odbija sie na mnie codziennie w ten czy inny
                  sposób. Musze reagować bez względu na to czy ojciec z matką reaguja czy nie.
                  Nie akceptuję pewnych zachowań i nie mam zamiaru tego ukrywać.
                  • natasza39 Re: do m-m-m 16.03.07, 15:59
                    mamaadama4 napisała:
                    > Nie akceptuję pewnych zachowań i nie mam zamiaru tego ukrywać.

                    Co innego nie akceptować, a co innego karać. Jeśli mój M nie akceptuje pewnych
                    zachowań mojego syna, to mówi o tym przeważnie mi osobiście i to ja muszę
                    wyciągać konsekwencje.
                    Czasem zdarza się, że sam mówi synowi o nieakceptowalnych zachowaniach, ale nie
                    ma prawa go karać. Odniosłoby to zresztą odwrotny skutek i tyle.
                    Nawet jak się mieszka z pasierbami można ustalić sobie co akceptujemy, a co nie.
                    Co wolno, a co nie pasierbom w naszym domu. JAkie panują w nim zwyczaje. Do
                    czego jesteśmy przyzwyczajeni.
                    Ale nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy np. pasierb idzie na wagary, albo
                    dostaje lufę z matmy i to ja go mam karać a nie ojciec.
                    Macocha, ani ojczym nie ma takiego prawa, chyba, że wychowuje dziecko wraz z
                    rodzicem od maleńkości, łoży na jego utrzymanie i wogóle jest w zyciu obecny od
                    wielu wielu lat.
                    Karanie nastoletnich pasierbów, w których zyciu nagle pojawia się macocha, czy
                    ojczym jest z góry narażone na porażkę.
                    Natomiast jak najbardziej macocha, czy ojczym mogą "ukarać" takiego pasierba w
                    inny sposób, jeśli oczywiście jego zachowanie bezpośrednio dotyka jego czy ją.

                    Można to jednak zrobić całkiem swobodnie bez systemu "kar". Mój M, jak młody
                    kiedyś przegiął , to M po prostu olał go i powiedział mu wyraźnie, że jeśli Ty
                    tak potraktowałeś mnie, to teraz ja tak właśnie będę traktował Ciebie.

                    Jeśli chodzi np. o sprawy światopogladu, bo mam przed oczami watek, w którym
                    wywiązała się dyskusja nt. chodzenia Twoich pasierbów do kościoła, to uważam,
                    że akurat w tak delikatne sfery, macocha czy ojczym wogóle nie powinni w
                    nastoletnie pasierby ingerować.
                    Pomijam bezsens religijny przymuszania kogokolwiek do chodzenia do kościoła.
                    Skupię się na przymusie tego procederu w stosunku do wolności światopogladowej.
                    Gdybys np. miała pasierbów którzy byliby ateistami, czy muzułmanami, to też
                    zmuszałabyś ich do chodzenia do kościoła, czy też może pilnowała muzułmanów
                    żeby chodzili do meczetu?
                    Dla mnie pewne rzeczy, w pewnym wieku dzieci nie wypadają nie tylko macochom,
                    ale nawet rodzicom.
                    • natasza39 Re: do m-m-m 16.03.07, 16:13
                      Może zbyt haotycznie napisałam tamten post, ale chodzi mi np. o coś takiego:
                      Ja nie akceptuję np. trzymania nóg założonych na stole. Doprowadza mnie coś
                      takiego do szewskiej pasji.
                      Gdyby np. pasierb miał zwyczaj trzymania nóg a byłoby to w moim domu
                      powiedziałabym mu to wyraźnie, że takiego zachowania nie akceptuję.
                      Jednak co zrobić gdy pasierb pomimo moich uwag dalej trzyma giry na stole?
                      Tutaj jest tylko jedna rada. Musi zareagować ojciec rodzony, którego o tym
                      informuję i przekazuję mu informację, że zwracałam uwagę już i nastąpił brak
                      reakcji.
                      Przecież nie przetrącę nóg pasierbowi, choć każdemu kto tak czyni mam
                      nieodpartą i morderczą chęć to zrobić.
                      Oczywiście cały czas mówimy o pasierbie który ma lat 13, 14, 15 i więcej, a nie
                      o dzieciaku lat 3, dla którego każdy dorosły powinien być autorytetem i w
                      stosunku do takiego dziecka ale jedynie pod niebecność biologicznego rodzica w
                      czasie sytuacji, można jak najbardziej zareagować karą adekwatną do czynu.
                      • chalsia Re: do m-m-m 16.03.07, 17:16
                        > Oczywiście cały czas mówimy o pasierbie który ma lat 13, 14, 15 i więcej, a
                        nie
                        >
                        > o dzieciaku lat 3, dla którego każdy dorosły powinien być autorytetem i w
                        > stosunku do takiego dziecka ale jedynie pod niebecność biologicznego rodzica
                        w
                        > czasie sytuacji, można jak najbardziej zareagować karą adekwatną do czynu.

                        czyli również upitolić nogi albo zabrać stół ?? smile))))
                        • natasza39 Re: do m-m-m 16.03.07, 19:10
                          chalsia napisała:
                          > czyli również upitolić nogi albo zabrać stół ?? smile))))

                          Tak małemu dziecku nie trzeba upitalać. Można normalnie jednym ruchem wyrwać je
                          z tyłkasmile
                          • mamaadama4 Re: do m-m-m 16.03.07, 19:13
                            Natasza, wyrwałaś moja wypowiedź z kontekstu - napisałam o sytuacji, kiedy
                            rodzice nie stosują żadnych kar i nie mają pomysłów na swojego nastolatka.
                            Ja też nie stosuję jakis kar, ale uważa, że to co autorka wątku zrobiła jest
                            jak najbardziej uzasadnione i miałą do tego prawo.
                            • natasza39 Re: do m-m-m 16.03.07, 19:24
                              mamaadama4 napisała:

                              > Natasza, wyrwałaś moja wypowiedź z kontekstu - napisałam o sytuacji, kiedy
                              > rodzice nie stosują żadnych kar i nie mają pomysłów na swojego nastolatka.


                              No ale wtedy poniekąd wtedy wychowujesz pasierba za rodziców.
                              Ja raczej nie pisałabym się na taka rolę. Wtedy macocha/ojczym staja się
                              wrogiem publicznym numer jeden takiego nastolatka.
                              No bo jak to tak?
                              Matka i ojciec nie maja nic naprzeciwko, a tu nagle jakas baba się go biedaka
                              czepiasmile

                              > Ja też nie stosuję jakis kar,

                              Bynajmniej nie popdejrzewam Cię o to.


                              ale uważa, że to co autorka wątku zrobiła jest
                              > jak najbardziej uzasadnione i miałą do tego prawo.

                              Prawo miała, bo pasierb w stosunku do niej zaqchowywał się chamsko, a na to nie
                              mozna się zgodzić ani w stosunku do własnych dzieci, ani w stosunku do nikogo
                              wogóle.
                              Natomiast polemizowałabym czy uzasadnione.
                              Moim zdaniem nie osiągnie pożadanych rezulatatów "szrpaniem się " z młodzieńcem
                              o kompa.
                              Mozna ja wytłumaczyć wzbużeniem, ale na chłodno, jakby się zastanowiła pewnie
                              mogłaby wymysleć coś bardziej uciazliwegosmile


                              • mara73 Re: do m-m-m 16.03.07, 19:43
                                No coz niestety nic bardziej uciazliwego nie przyszlo i nie przychodzi mi do glowywink Bo on zwyczajnie nic
                                innego nie robi. Ale jestem otwarta na sugestiesmile Jezeli chodzi o moje nagle pojawienie sie w jego zyciu,
                                ponad 2 lata wiec chyba uporal sie z tym, ze tata z kims "sypia". Co do palania nienawiascia hmmm nie
                                wiem moze (od teraz prawie pewne)....w kazdym razie nie zawsze jest tak straszliwie. On zwyczajnie
                                traktuje tak wszystkich ze swojego otoczenia i wszyscy sie zgadzaja wiec dopoki nie nadepnie mi mocno
                                na odcisk to nic nie robie. Nie chce sie na to zgodzic i tyle. I fakt pewnie nie bedzie z tego powodu mnie
                                bardziej szanowal ale moze strach przed ponowna utrata kompa powsciagnie jego chamsko-
                                terrorystyczne zapedy wobec mnie a tylko o to mi chodzi poki cosmile
                                • mamaadama4 Re: do m-m-m 16.03.07, 20:01
                                  Uzasadnione było na pewno, pytanie tylko czy skuteczne. Jak wiadomo mało co
                                  dotyka takich nastolatków. U nas szykuje się akcja pt odbieranie 15-latka ze
                                  szkoły, bo przesadza juz na całego. Qźwa, mam nadziję, że mnie w to nie wrobią.
                                  Wrogiem jego i tak jestem, tylko czasu na to nie mam.
                                  • m-m-m Re: do m-m-m 19.03.07, 08:07
                                    Podpisuję się pod wszystkimi postami Nataszy.
                                    Tez mieszkam pod jednym dachem z pasierbem od wielu lat i kluczem do wychowania
                                    go jest jego ojciec, a nie ja. Jeśli ojciec to akceptuje, lub nic z tym nie
                                    robi to tym bardziej osobom postronnym to sięnie uda. Kontakty z nastolatkiem
                                    do łatwch nie należą.
                                    Oczywiście macocha/ojczym może sobie próbować karać nastolatka, z tym, że ja
                                    mam 100% pewność, że skutek będzie opłakany.
                                    Acha, nastolatek nie przyzwyczaja się do tego, że ojciec kogoś ma. Dla niego
                                    nie oznacza to akceptacji tej osoby przez jej "zasiedzenie" u boku rodzica.
    • triss_m7 Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 16.03.07, 20:14
      Uwazam, ze jakkolwiek sie zachowuje gdzie indziej anizeli w moim domu to nic mi
      do tego. Jesli natomiast rzecz dzieje sie w moim domu, gdzie znajduje sie
      rowniez pod moja opieka, gdzie podaje dzieciakowi obiad ect. to sprawa wyglada
      inaczej. Tak, mam prawo zwrocic uwage (ukarac w postaci zabrania kompa) za
      niewlasciwe zachowanie w stosunku do moich dzieci czy do mnie. No bo jak
      inaczej? Jesli krzywda by sie takiemu dziala to jestem odpowiedzialna od razu
      prawda? Poza tym w moim domu obowiazuja pewne zasady, granice, ktorych nie
      przekraczamy. Jesli nastolatek chce spedzac u nas czas to musi sie zachowywac z
      szacunkiem do domownikow bo tak sie wzgledem siebie zachowujemy i koniec.
      • m-m-m Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 19.03.07, 08:10
        Powiedz mi Triss, ile lat mają Twoi pasierbowie?
        • triss_m7 Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 20.03.07, 17:41
          Mam jedna pasierbice - 15 letnia. Bez wzgledu na to po co ta informacja uwazam,
          ze wiek nie ma tutaj znaczenia. Jedynie roznice stanowi forma zwracania uwagi -
          inaczej przeciez mowi sie do 5-latka a inaczej do 15-latka.
          Pozdrawiam.
          • m-m-m Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 21.03.07, 10:21
            Po co mi informacja o wieku? Bo ja pamiętam jescze nieźle czasy, jak sama byłam
            15-letnią pasierbicą i jeśi moja mama nie poparła ojczyma to jego uwagi na
            temat mojego zachowania były całkowicie nieskuteczne. Mógł mi skoczyć i gadki o
            stosowaniu się do zasad w domu w kieszeń wszadzić. Bo te zasady uznawałam tylko
            i wyłącznie dane mi od matki, a nie od jakiegoś tam faceta.
            • triss_m7 Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 21.03.07, 14:15
              Wiesz m-m-m, ja tez niezle pamietam pewne swoje zachowania sprzed 15-lat smile
              Roznica polega tutaj na tym, ze ja z pasierbica nie mieszkam. W naszym domu
              jest ona gosciem. Ona ma swoj dom, a nasz nie jest jej domem nie ma sie co
              oszukiwac. To ze zawsze moze tu przyjsc, ze ma swego rodzaju u nas "swoje
              miejsce" nie oznacza, ze jest to jej dom. W moim domu czy sie jej to podoba czy
              nie obowiazuja pewne zasady, ktorych wszyscy przestrzegaja. Jesli jej sie nie
              podoba to moze wracac do mamusi - drzwi otwarte. I jeszcze jedno, ona ma
              swiadomosc ze jesli tu przyjezdza to nie przyjezdza tylko do ojca. Tak sie
              sklada, ze nie bedziemy np. osobno spedzac wakacji tylko dlatego ze pasierbica
              ma jakies muchy w nosie w stosunku do macochy. Jej ojciec ma zone, kolejne
              dzieci, dom i nikt nie bedzie tego zmienial. Ona jest czescia naszej rodziny
              dopoty, dopoki akceptuje nasz styl zycia. Jesli uwazalaby ze wszelkie uwagi mam
              sobie schowac do kieszeni i moge jej naskoczyc to nastepne spotkanie nastapi
              jesli zmadrzeje. To ze mna jej ojciec planuje spedzic swoje zycie, wiec jej
              kaprysy naprawde niewiele znacza. Wojowaniem niczego nie osiagnie.
              • m-m-m Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 21.03.07, 14:24
                Jesli uwazalaby ze wszelkie uwagi mam
                >
                > sobie schowac do kieszeni i moge jej naskoczyc to nastepne spotkanie nastapi
                > jesli zmadrzeje. To ze mna jej ojciec planuje spedzic swoje zycie, wiec jej
                > kaprysy naprawde niewiele znacza. Wojowaniem niczego nie osiagnie


                Pod warunkiem, że Twój mąż w pełni popiera Twoje stanowisko i tego od niej
                wymaga on jako ojciec. Bo Ty jako macocha niczego jej nakazać nie możesz. I
                karać niespotykaniem się z ojcem tylko dlatego, że Tobie nie nie odopowiada jej
                zachowanie też nie możesz.


                Ona jest czescia naszej rodziny
                > dopoty, dopoki akceptuje nasz styl zycia.

                Ona i tak jest częśćia rodziny jej ojca, czy akceptuje styl życia macochy, czy
                nie. Do końca życia ten ojciec będzie jej rodziną.
                • triss_m7 Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 21.03.07, 17:47
                  Droga M-m-m,


                  > Pod warunkiem, że Twój mąż w pełni popiera Twoje stanowisko i tego od niej
                  > wymaga on jako ojciec. Bo Ty jako macocha niczego jej nakazać nie możesz. I
                  > karać niespotykaniem się z ojcem tylko dlatego, że Tobie nie nie odopowiada
                  jej zachowanie też nie możesz.

                  Tu wlasnie nie masz racji. Jako macocha wszystko moge - nic nie musze. Jesli
                  przebywa w moim domu, rowniez pod moja opieka to MAM PRAWO zwrocic jej uwage.
                  Jesli np. przez swoje krnabrne zachowanie wyleje na siebie wrzatek to ja
                  szybciutko bede pociagana do odpowiedzialnosci no nie? ale tak poza tym to mam
                  sie zamknac?? M-m-m, fakt ze zycie ulozylo ja w takiej strukturze nie zwalnia
                  jej z szacunku do starszych! Zle zrozumialas: ja nie mam najmniejszego zamiaru
                  karac jej niespotykaniem sie z ojcem! Jej ojciec i ja jestesmy malzenstwem,
                  ktore kieruje sie pewnymi zasadami w zyciu codziennym. Jej ojciec nie musi
                  popierac mojego stanowiska bo to nie jest stawianie na jakiejs pozycji. Razem z
                  jej ojcem zyjemy wedlug tych zasad. To jest nasze zycie.

                  > Ona i tak jest częśćia rodziny jej ojca, czy akceptuje styl życia macochy,
                  czy
                  > nie. Do końca życia ten ojciec będzie jej rodziną.

                  Kochana,
                  Ona jest rodzina dla swego ojca, dla macochy wcale nie musi. Jesli macocha chce
                  to moze traktowac ja jak rodzine (szczerze to tak ja wlasnie traktuje jak kogos
                  bliskiego). Styl zycia macochy wiaze sie ze stylem zycia jej ojca, jak pisalam
                  kilka razy M i ja mamy zasady, ktorych przestrzegamy i ktorych przestrzegaja
                  nasze dzieci. Czy jej sie to podoba czy nie bedac w naszym domu zyje wedlug
                  naszych zasad.
                  Pozdrawiam.
                  • m-m-m Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 21.03.07, 18:47
                    Jej ojciec nie musi
                    popierac mojego stanowiska bo to nie jest stawianie na jakiejs pozycji. Razem z
                    jej ojcem zyjemy wedlug tych zasad. To jest nasze zycie.



                    Moim zdaniem musi Cie popierać, jeśli on Twojego zdania nie podziela to ona
                    może mieć spokojnie w nosie Twoje zasady. Jeśli zaś macie te zasady wspólne i
                    dla niej jest to całkowicie czytelne, to ona się stosuje nie ze względu na
                    Ciebie tylko ze względu na ojca.
                    Powtarzam jeszcze raz: możesz jej cokolwiek powiedzieć wtedy, gdy faktycznie
                    wspólne te zasady z jej ojcem macie. Ale jeśli Ty np. jej zwracasz uwagę, a ona
                    widzi, że ojciec jest bierny to niczego nie osiągniesz.


                    Jako macocha wszystko moge - nic nie musze


                    No niestety nie. Nie możesz jej karcić, karać, wybierać jej szkoły, decydować o
                    jej zdrowiu, życiu i przyszłości itp., nie możesz robić tego wszystkiego, co
                    stanowi tzw. władzę rodzicielską. W papierach jej nie masz. Nawet nie jesteś
                    jej krewną, a tylko powinowatą.
                    Możesz wymagać od jej ojca by uczył ją szacunku dla Ciebie i Twojej pracy,
                    możesz mu podpowiedzieć co ma zrobic w konkretnej sytuacji. Ale nie Ty
                    podejmujesz ostateczne decyzje co do jej osoby, tylko jej rodzice.


                    Czy jej sie to podoba czy nie bedac w naszym domu zyje wedlug
                    > naszych zasad.



                    Ona je przestrzega tylko ze względu na ojca, a nie ze względu na Ciebie. Gdyby
                    widziała, że ojciec się z Toba nie zgadza, zapewniam Cię, że by to wykorzystała
                    przeciwko Tobie.
                    • triss_m7 Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 21.03.07, 19:29
                      Droga m-m-m zejdz na ziemie!
                      Myslalam ze podstawowych i oczywistych relacji nie trzeba tutaj wyluszczac, a
                      jednak...
                      > Moim zdaniem musi Cie popierać, jeśli on Twojego zdania nie podziela to ona
                      > może mieć spokojnie w nosie Twoje zasady. Jeśli zaś macie te zasady wspólne i
                      > dla niej jest to całkowicie czytelne, to ona się stosuje nie ze względu na
                      > Ciebie tylko ze względu na ojca.
                      > Powtarzam jeszcze raz: możesz jej cokolwiek powiedzieć wtedy, gdy faktycznie
                      > wspólne te zasady z jej ojcem macie. Ale jeśli Ty np. jej zwracasz uwagę, a
                      ona
                      >
                      > widzi, że ojciec jest bierny to niczego nie osiągniesz.

                      Myslisz ze zylabym z czlowiekiem ktorego poglady na zycie, wychowywanie dzieci
                      bylyby inne i nie bylo by to nasze wspolne stanowisko?? Jak myslisz skad tyle
                      rozwodow??
                      Nie probuj mi wmawiac co moge osiagnac a czego nie. Pasierbicy nie bede
                      troktowac jak swietej krowy bo swoich dzieci tez tak nie traktuje.

                      > No niestety nie. Nie możesz jej karcić, karać, wybierać jej szkoły, decydować
                      > jej zdrowiu, życiu i przyszłości itp., nie możesz robić tego wszystkiego, co
                      > stanowi tzw. władzę rodzicielską. W papierach jej nie masz. Nawet nie jesteś
                      > jej krewną, a tylko powinowatą.
                      > Możesz wymagać od jej ojca by uczył ją szacunku dla Ciebie i Twojej pracy,
                      > możesz mu podpowiedzieć co ma zrobic w konkretnej sytuacji. Ale nie Ty
                      > podejmujesz ostateczne decyzje co do jej osoby, tylko jej rodzice.

                      Czytaj prosze ze zrozumieniem. Nigdzie nie napisalam ze chce miec wplyw na jej
                      zdrowie, wybor szkoly czy na podejmowanie ostatecznych decyzji oraz cala
                      reszte, ktora wypisalas. MOWIE O ZACHOWANIU W MOIM DOMU GDY ZNAJDUJE SIE POD
                      MOJA OPIEKA I KIEDY MAM PRAWO JEJ ZWROCIC UWAGE!
                      Nie mieszaj prosze dwu odrebnych spraw.

                      > Ona je przestrzega tylko ze względu na ojca, a nie ze względu na Ciebie.
                      Gdyby
                      > widziała, że ojciec się z Toba nie zgadza, zapewniam Cię, że by to
                      wykorzystała
                      >
                      > przeciwko Tobie.

                      Nie wiem co Ty probujesz udowodnic. M-m-m moze Ty masz taki charakter i takie
                      zachowania sa Ci bliskie. Wierz mi, w NASZYM DOMU nikt nie wykorzystuje nawet
                      najdrobniejszego nieporozumienia przeciw drugiej osobie. Uwazamy to za
                      dziecinne przepychanki. Pasierbica bedac u nas widzi w jaki sposob mozna zyc
                      spokojnie, szanujac zdanie drugiego czlowieka nawet gdy jest ono zupelnie inne.
                      • m-m-m Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 22.03.07, 07:36
                        Masz bardzo łagodnego charaktetu pasierbicę.
                        Z Twoich postów wnioskuję, że to nie jest wynik wychowania przez Twojego męża.
                        Ona po prostu taka jest.
                        Masz dzięki temu o kilka problemów mniej.


                        Myslisz ze zylabym z czlowiekiem ktorego poglady na zycie, wychowywanie dzieci
                        > bylyby inne i nie bylo by to nasze wspolne stanowisko??


                        Nie wiem jakie są Twoje preferencje.




                        >>Nie probuj mi wmawiac co moge osiagnac a czego nie


                        Nie muszę nic Ci wmawiać. Po prostu tak jest w rodzinach rekonstruowanych.



                        Nigdzie nie napisalam ze chce miec wplyw na jej
                        > zdrowie, wybor szkoly czy na podejmowanie ostatecznych decyzji oraz cala
                        > reszte, ktora wypisalas.


                        Napisałaś, że jako macocha nic nie musisz, a wszystko możesz nie rozwijajć tego
                        zdania. Jest ono zbyt ogólne. Jego interpretacja może wyglądać tak jak to
                        przedstawiłam.




                        Nie wiem co Ty probujesz udowodnic. M-m-m moze Ty masz taki charakter i takie
                        > zachowania sa Ci bliskie. Wierz mi, w NASZYM DOMU nikt nie wykorzystuje nawet
                        > najdrobniejszego nieporozumienia przeciw drugiej osobie.


                        Pokazuję Ci, że nastoletni pasierbowie w zdecydowanej większości tak naprawdę
                        mają w nosie macochy/ojczymów i ich uwagi.
                        Jesteś taka pewna, że na 100% ona wszystko gładko akceptuje? Jeśli tak, to masz
                        ogromne szczęście do pasierbicy i mój charakter nie ma tu nic do rzeczy.
                        • triss_m7 Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 22.03.07, 10:26
                          m-m-m napisała:

                          > Masz bardzo łagodnego charaktetu pasierbicę.
                          > Z Twoich postów wnioskuję, że to nie jest wynik wychowania przez Twojego męża.
                          > Ona po prostu taka jest.
                          > Masz dzięki temu o kilka problemów mniej.
                          >
                          Zbyt latwo wyciagasz wnioski. Powiem Ci, ze moja pasierbica do lagodnych nie
                          nalezy, a zwlasza teraz gdy dosc mocno przechodzi bunt mlodzienczy.
                          Oprocz tego droga M-m-m to co wnioskujesz odnosnie wkladu mojego M to totalna
                          bzdura. Wyjechalismy zaledwie rok temu (kontakt faktycznie stal sie rzadszy co
                          nie znaczy ze zerwany), a jesli nie wiesz, to dziecko wychowuje sie od
                          urodzenia. Pasierbica ma teraz 15 lat (jej matka sie nia nie interesuje,
                          mieszka z dziadkami, gdy mieszkalismy w Polsce to M sie nia glownie zajomwal!)
                          a Ty pozwalasz sobie twierdzic ze moj M nie mial w jej wychowanie wkladu!? M-m-
                          m przestan grzebac w cudzym zyciu i wyciagac coraz to bardziej pokretne i
                          idiotyczne wnioski. Za bardzo sie zapetlilas.


                          > Nie wiem jakie są Twoje preferencje.
                          >
                          Wiec nie wyciagaj bezpodstawnych wnioskow.


                          > Nie muszę nic Ci wmawiać. Po prostu tak jest w rodzinach rekonstruowanych.
                          >
                          M-m-m czego Ty sie doszukujesz?
                          Odpowiedzialam na post czy mozna ukarac pasierba, a Ty probujesz brnac w jakas
                          pokretna dyskusje. Jeszcze raz Ci powiem: W moim domu mam prawo ukarac
                          pasierba. A jesli np. to moje dziecko zostalo by ukarane przez macoche za
                          niewlasciwe zachowanie to bylo by mi wstyd ze musialo dojsc do takiej sytuacji.

                          >
                          > Napisałaś, że jako macocha nic nie musisz, a wszystko możesz nie rozwijajć
                          tego zdania. Jest ono zbyt ogólne. Jego interpretacja może wyglądać tak jak to
                          > przedstawiłam.
                          >
                          No i tu wlasnie Twoj problem droga M-m-m. Przeczytaj dokladnie tytul watku, a
                          potem przemysl do czego wypowiedz sie odnosi.
                          >

                          > Pokazuję Ci, że nastoletni pasierbowie w zdecydowanej większości tak naprawdę
                          > mają w nosie macochy/ojczymów i ich uwagi.
                          > Jesteś taka pewna, że na 100% ona wszystko gładko akceptuje? Jeśli tak, to
                          masz ogromne szczęście do pasierbicy i mój charakter nie ma tu nic do rzeczy.


                          Moze i wiekszosci tak maja. Nie robilam badan na ten temat. Juz wczesniej
                          napisalam - zbyt latwo wyciagasz wnioski. Zbyt latwo i szybko oceniasz ludzi.
                          Ani ja ani M nie oczekujemy od niej akceptacji jakis chorych zachowan. Prosze M-
                          m-m przestan mi wmawiac jaki to pasierbowie maja wszechstronne prawa, a macochy
                          maja tylko posprzatac, zamknac sie i cieszyc ze pasierb laskawie nie
                          robi "sajgonu". Zeby zakonczyc ta przepychanke powiem tyle, ze nie jestem
                          nastawiona na utrudnianie pasierbicy zycia z jakichkolwiek powodow. To, ze
                          egzekwuje pewne zachowania przyjete w naszym domu za sluszne (a u innych
                          rowniez z racji normalnosci!) nie jest niczym zlym. Nie doszukuj sie dziury w
                          calym.
                          Pozdrawiam wiosennie mimo padajacego sniegu wink
                          • chalsia Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 22.03.07, 10:51
                            > napisalam - zbyt latwo wyciagasz wnioski. Zbyt latwo i szybko oceniasz ludzi.

                            dodam równiez, iż fakt iż mmm była pasierbicą i jest 24/dobę macochą NIE
                            OZNACZA iż jej doświadczenia i punkt widzienia jest jedynie słuszny.

                            Jak widac z wielu postów innych osób - może być inaczej niż się mmm WYDAJE.

                            Chalsia
                            • m-m-m Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 22.03.07, 11:08
                              Ja się po prostu nie zgadzam ze zdaniem Triss, a dyskusję już zakończyłam.
                            • poxywka Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 22.03.07, 11:18
                              mnie sie tez wydaje, ze m-m-m wyciagnela daleko idace wnioski biorac pod uwage
                              wylacznie wlasne doswiadczenia, ktore przeciez reprezentatywne nie, sa bo nie
                              moga, oraz opinie pewnie jednego psychologa; pomijajac juz fakt, ze psychologia
                              jak kazda nauka myli sie i ewoluuje to styl zycia oraz modele rodzinne rowniez
                              ewoluuja; zgadzam sie z tym, ze w wielu przypadkach jesli nastolenie dzieci
                              przezywaja rozwod rodzicow i poznaja wtedy ich nowych partnerow raczej nie
                              zaczna nagle sluchac ich polecen tak jak rodzicow; wiele zalezy tez od emocji
                              towarzyszacych rodzicom przy rozwodzie, od ich relacji, atmosfery w domu a
                              takze zadbania o odczucia dziecka w tej sytuacji; moze taki nastolatek nie
                              zareaguje na nakaz wracania do domu o 21 wydany przez macoche; jesli jednak
                              zachowa sie w stosunku do niej niegrzecznie to normalnym jest ze to ona moze
                              okazac niezadowolenie nie czekajac na rodzica; rodzic ma obowiazek wychowac
                              dziecko aby respektowalo polecenia macochy w tym zakresie a nie jedynie sam je
                              wydawac; m-m-m jesli pasierbica robi sajgon ojczymowi za to, ze zwrocil jej
                              uwage iz zachowala sie niegrzecznie w stosunku do niego, to nie dlatego ze
                              takie sa prawa pasierba a dlatego, ze zostala zle wychowana lub tez dlatego ze
                              rodzice sa tak zajeci wlasnym bolem i przezywaniem porazki ze o dziecku
                              zapomnieli...
                              w ogole innaczej sytuacja wyglada w przypadku nastoletniego pasierba, ktory od
                              wielu lat juz zyje w takim ukladzie i zna macoche; wtedy jego wiek nie ma juz
                              takiego znaczenia bowiem ojczym i mcocha pelnia role rodziny - o ile sie im na
                              to pozwoli; a psychologia mowi, ze powinno sie na to pozwolic - zwlaszcza
                              partnerowi ktory mieszka z dzieckiem; ich bliskie kontakty i zazlosc
                              emocjonalna sa bardzo wazne, czasem niezbedne do prawidlowego rozwoju i wcale
                              nie znikaja wraz z dorastaniem dziecka
                              pozdrawiam
                              poxywka
                              • m-m-m Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 22.03.07, 11:36
                                mnie sie tez wydaje, ze m-m-m wyciagnela daleko idace wnioski biorac pod uwage
                                > wylacznie wlasne doswiadczenia


                                Triss opisała też wyłącznie własne doświadczenia.



                                m-m-m jesli pasierbica robi sajgon ojczymowi za to, ze zwrocil jej
                                > uwage iz zachowala sie niegrzecznie w stosunku do niego, to nie dlatego ze
                                > takie sa prawa pasierba a dlatego, ze zostala zle wychowana lub tez dlatego
                                ze
                                > rodzice sa tak zajeci wlasnym bolem i przezywaniem porazki ze o dziecku
                                > zapomnieli...



                                Tutaj Ty wyciągnęłaś pochopne wnioski, Poxywko. Ja robiłam sajgon ojczymowi, bo
                                gdy miałam naście lat, nie odpowiadało mi to, by w moje życie wtrącał się jakiś
                                tam facet mamy. Facet, który w papierach mnie nie miał. Moja mama na szczęście
                                umiała go odsunąć od prób wychowawczych mojej osoby i sama rozwiązywała ze mną
                                konflikty.
                                Poza tym wiedziałam, że i sama moja mama źle znosiła uwagi ojczyma na mój
                                temat, uważała, że nie jest on uprawniony do wygłaszania ich jako, że nie
                                opiekował się mną od maleńkości i nie był dla mnie bliską osobą.



                                w ogole innaczej sytuacja wyglada w przypadku nastoletniego pasierba, ktory od
                                > wielu lat juz zyje w takim ukladzie i zna macoche; wtedy jego wiek nie ma juz
                                > takiego znaczenia bowiem ojczym i mcocha pelnia role rodziny - o ile sie im
                                na
                                > to pozwoli; a psychologia mowi, ze powinno sie na to pozwolic - zwlaszcza
                                > partnerowi ktory mieszka z dzieckiem; ich bliskie kontakty i zazlosc
                                > emocjonalna sa bardzo wazne, czasem niezbedne do prawidlowego rozwoju i wcale
                                > nie znikaja wraz z dorastaniem dziecka


                                Z tym zgadzam się tylko częściowo. Wszystko zależy od tego w jakim wieku
                                macocha pojawia się w otoczeniu pasierba, czy matka pasierba żyje, jakie są z
                                nią kontakty (i czy w ogóle są) syna/córki i ojca, głównego opiekuna.

                          • m-m-m Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 22.03.07, 11:07
                            przestan grzebac w cudzym zyciu i wyciagac coraz to bardziej pokretne i
                            > idiotyczne wnioski. Za bardzo sie zapetlilas.


                            Prywatnie Ci powiem, że mnie naprawdę Twoje życie nie interesuje.
                            Odopowiedziałś na pytanie autorki watkum a ja byłam edynie ciekawajak to
                            umotywujesz. Wnioski wyciągam tyko takie na jakie Twoje posty pozwalają.
                            Tu, na forum jest wiele kobiet, którym trudno jest dogadać sie z pasierbami i
                            tylko dlatego piszę, bo może Twój przykład pomoże innym.


                            Jeszcze raz Ci powiem: W moim domu mam prawo ukarac
                            > pasierba.


                            I ok. Ja sie z tym zdaniem Twoim nie zgadzam. Uważam, ze macocha/ojczym nie
                            mają prawa ukarać pasierba i uważam, że pasierb ma prawo zlekceważyć taką karę.
                            Jest tylko jeden wyjątek, że karę tę wymierzy nie ojczym/macocha, ale rodzic
                            popierający stanowisko ojczyma/macochy.


                            Prosze M
                            > -
                            > m-m przestan mi wmawiac jaki to pasierbowie maja wszechstronne prawa, a
                            macochy
                            >
                            > maja tylko posprzatac, zamknąć się i cieszyć ze pasierb laskawie nie
                            > robi "sajgonu".


                            Nie uważam tak, ale mam inny punkt widzenia, bo byłam pasierbicą i od 9 lat
                            jestem macochą całodobową. Widzę, wiec dwie strony: wiem, że stosunki na linii
                            macocha - pasierbowie sa trudne. Uwagi macochy mogą być róznie odbierane przez
                            nastoletnich pasierbów.



                            To, ze
                            > egzekwuje pewne zachowania przyjete w naszym domu za sluszne (a u innych
                            > rowniez z racji normalnosci!) nie jest niczym zlym.


                            Ja nie twierdzę, że to jest złe. To po prostu w wypadku wielu nastoletnich
                            pasierbów może być nieskuteczne i znacząco pogorszyć stosunki macocha-
                            pasierbowie. Szczególnie jeśli jak w wypadku autorki watku rodzice sa bierni i
                            niezaangażowani wychowawczo.


                            Zeby zakonczyc ta przepychanke


                            Ja się z nikim nie przepycham. Po prostu z Twoim zdaniem się nie zgadzam.
                            I faktycznie może zakończmy tę dyskusję.
    • kati27 Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 20.03.07, 18:27
      ja uważam, że ojciec z nową żoną bądź partnerką tworzą dom, w którym obowiązują
      pewne zasady. I jeżeli zasady te są łamane i ktoś zachowuje się chamsko, należy
      reagować. W związku powinna panować zasada zaufania - i tak w Twojej sytuacji,
      skoro postąpiłaś w ten sposób to znaczy, że tak należało. Pewne refleksje mnie
      naszły jak próbowałam o zdarzenie odtworzyć w naszym domu - zdarzało mi się
      wobec pasierbów dawać drobne kary i nigdy nikt tego nie negował. Nie wyobrażam
      sobie we własnym domu czuć się jak gość, i to momentami niemile widziany - po to
      starałam się i staram, żeby był u nas domowy klimat, żeby teraz każdy mógł czuć
      się domownikiem, a to oznacza, że są prawa i obowiązki jednocześnie.
      • mara73 Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 21.03.07, 10:13
        Dziekuje serdecznie za wszelkie opinie na ten temat zarowno te popierajace jak i
        krytykujacesmile
        Weekend minal...pasierb nie przyszedl ale za to jak sie dowiedzialam pierwszy
        raz od wielu miesiacy spedzil dzien na wypadzie w gory z kolegami zamiast
        zamkniety przez 3 dni w swoim pokoju z kompemsmile Czyli na zdrowie tylko mu
        wyszlosmile Niestety jego rodzice nie widza dobrej strony zaistnialej sytuacji...Ex
        przestala przychodzic do mnie na kawe....Jego ojciec...hmmm zobaczymy co zycie
        pokazewink Pozdrawiam serdecznie smile
    • kasia_kasia13 Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 21.03.07, 13:23
      mara73 napisała:

      > No wiec drogie macochy kieruje do was to pytanie poniewaz ja swojego ukaralam
      > i....no wlasnie nie wiem czy dobrze zrobilam....bo kurcze no moze jednak nie
      > mam prawa jako macocha?


      Zgadzam sie tym, co tu m-m-m napisala.
      Poza tym chyba troche zle postawiony problem. Bo nawet jesli uznamy, ze owo
      prawo macocha ma (z czym sie nie zgadzam), pozostaje pytanie, czy korzystanie z
      tego "prawa" ma jakikolwiek sens. Bo co z tego, ze macocha skorzysta z
      owego "prawa", skoro przyniesie to tylko efekt odwrotny do zamierzonego?
    • wyksztalciuh Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 21.03.07, 15:06
      Jesli rodzic, ktory niewatpliwie ma takie prawo, zechce podzielic sie tym
      przywilejem z macocha, to jak najbardziej. Mi moj maz pozwala karac pasierba
      pod jego nieobecnosc, maly tez ma powiedziane, ze musi sie mnie sluchac, wiec
      ni ma zadnych buntow, bo doskonale wie, ze ojciec po powrocie do domu przychyli
      sie do mojej kary, a za protesty moze mu wrecz dolozyc swoja druga. U nas taki
      uklad swietnie funkcjonuje, eksia miala wprawdzie jakies "ale", ale zostala
      uswiadomiona, ze nic jej do tego.
      • m-m-m Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 21.03.07, 18:52
        Mi moj maz pozwala karac pasierba
        > pod jego nieobecnosc, maly tez ma powiedziane, ze musi sie mnie sluchac, wiec
        > ni ma zadnych buntow, bo doskonale wie, ze ojciec po powrocie do domu
        przychyli
        >
        > sie do mojej kary, a za protesty moze mu wrecz dolozyc swoja druga.


        I o to mi chodzi, że macocha otrzymuje poparcie ojca i wtedy jej jakiekolwiek
        działania wychowawcze są skuteczne. Jeszcze trochę i owy mały będzie
        pryszczatym nastolatkiem i ten system przestanie dzialać. Wtedy konieczny jest
        wspólny front ojca i macochy.
    • zenek_trzysta Re: Czy macochy maja prawo karac swoich pasierbow 10.04.07, 00:51
      mara73 napisała:

      > Kurcze nie podoba mi sie, ze wszystkich
      > traktuje jak kupe g...nikt nie reaguje a ja zwyczajnie nie chce mu pozwolic
      > wejsc sobie na glowe. Tylko czy mam prawo jezeli nawet rodzice nie reaguja?

      Może nie jestem macochą, ani nawet ojczymem, tylko konkubentem matki 13latka,
      ale mając sytuację przypominającą Twoją doszedłem do wniosku, że ma się prawo,
      a nawet obowiązek, jeśli nie jako macocha, to jako człowiek dorosły mający
      kontakt z dzieckiem. Byłoby i jest trochę niehumanitarne zostawić chłopaka tak
      samemu sobie, bo jeśli nie ktoś z Was, to ktoś na ulicy mu przywali i to bez
      patrzenia gdzie bije.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka