Dodaj do ulubionych

Dzieciate macochy weekendowe

27.05.07, 21:58
Jak spędzacie czas, kiedy dzieci M przyjeżdżaja do Was?
Staracie się, by wszyscy - czyli dzieci Wasze plus dzieci M były razem?
Czy czas dla pasierbiątek wyklucza wspólne spędzanie czasu?
Jak to organozuja Wasi M?
I czy jeśli podczas pobytu pasierbów nie macie wrązenia, że z waszym wspólnym
dzieckiem jesteście osamotnione?
Obserwuj wątek
    • chalsia Re: Dzieciate macochy weekendowe 27.05.07, 23:00
      ja się za "swoją" nexię nie wypowiem smile ale wiem, co następuje:
      - większość soboty nexi nie ma bo pracuje, więc eks zajmuje się obydwojgiem
      swoich dzieci (naszym i ich) = dzieci są non stop razem,
      - w niedzielę dzieci są non-stop razem, ale kto się nimi zajmuje - nie wiem,
      jednak większość czasu spędzają wszyscy razem do kupy.
      Chalsia
    • mamaika Re: Dzieciate macochy weekendowe 28.05.07, 00:03
      Jako była weekendowa odpowiem jak to dawniej bywało, przyjeżdzała tylko
      najmłodsza bo starsza byla na nie . Chłop dostawał syndromu spikiego i
      obskakiwał , rzecz jasna liczyło się tylko to co panna chce robić i na co ma
      ochotę , naszego syna w tymże czasie chłop niejako odganiał od siebie . Owszem
      czułam się osamotniona . Kiedyś o tym jako weekendowa napisałam , bo na chłopa
      w końcu naskoczyłam i ..usłyszałam,że nasz syn to ma nas tutaj dwoje a ona
      tylko jego na co odparłam ,że jak przyjeżdza to nasz syn ma tylko mnie. Trochę
      do chłopa dotarło. Niemniej z perspektywy czasu jakże straszliwie tęsknię do
      czasu bycia macochą tylko weekendową smile
    • khaldum Re: Dzieciate macochy weekendowe 28.05.07, 08:07
      Spędzamy czas razem, wszyscy i staramy się by nie było to całodobowe siedzenie w
      domu. Moja Rurka nie może się doczekać kolejnej wizyty chłopaków NM.
      Obowiązki dzielimy, w sobotę jest grupowe zajmowanie się domem, czyli część
      idzie na polowanie /zakupy/ np ja z chłopakami, a Rurka z NM sprząta dom.

      Wychodzimy z założenia, że wszystkie dzieci są nasze i nie ma jakiś extrasów dla
      chłopców dlatego , że są na weekend z ojcem.
      Jako macoch weekendowa nie mam i nie miałam nigdy w trakcie wizyty dzieci NM
      uczucia osamotnienia.
      Pojawiają się takowe czasami, jak exiara zmieni plany /np "wyda" chłopców w
      sobotę w południe, a nie w piątek wieczorem/ i dzieci nie dojadą na weekend do
      nas. NM, zostaje w ich miejscowości na weekend. To są chyba pozostałości po
      syndromie samotnej matki którą byłam 4 lata.

      pozdrawiam
    • swieta_1 Re: Dzieciate macochy weekendowe 28.05.07, 09:37
      Wtedy, kiedy MAła bywała u nas, a rzcej z nami, bywaliśmy wszyscy razem. Były wspólne wyjazdy, wieczorami albo czytanie książek albo gra towarzyska, wspólne wygłupy. W dzień też razem, Mała z Młodym lubiła gdzieś pójść. Na kompleksie basenów, najczęściej to ja byłam "uziemniona"- bo tak chciała, mój M w tym czasie szalał po zjeżdżalniach z Młodym. Ech... ale było super, szkoda że się nie wróci, nie ma szans na powtórkę.
    • zielnaa Re: Dzieciate macochy weekendowe 28.05.07, 14:14
      generalnie razem, tj. od czasu przywiezienia Małego do domu dzieci szaleja
      razem. Chyba, ze Mały ma jakieś zajęcia, na które ojciec musi go odwieźć, a nas
      one nie dotyczą/nie interesują/kolidują z naszymi (tj. moimi lub dzieci)
      planami, wtedy się rozdzielamy.
      a.
    • marioladabr Re: Dzieciate macochy weekendowe 29.05.07, 14:07
      Mój M. nie za często przywozi dzieci do nas, raczej sam stara się organizować
      im czas i włącza w to naszego syna - mam dzieki temu czas wolny i mogę się z
      kumpelą na plotki swobodnie spotkać. A jeśłi już do nas przyjeżdżają to moja
      rola ogranicza się do zrobienia obiadu. Nie zamierzam matkować dzieciom, tym
      bardziej że najstarszy jest w wieku mojego brata... raczej jestem dla nich
      koleżanką (przynajmniej takiem mam pobożne życzenie). A nasz synek uwielbia
      swoich braci i bardzo lubi do nich jeździć z tatusiem. Na szczęście już exia
      nie ma nic przeciw temu. Rozbroił ją tym, że mówił do niej "mamusiu" jak miał 2
      latka...
    • morskie_oko Re: Dzieciate macochy weekendowe 29.05.07, 15:34
      Jak jeszcze nie byłam macochą całodobową, to wyglądało to tak, że część czasu
      mąż starał się spędzać z synem sam, część o ile się to udawało spędzana była
      też z moją córką (np. wyjście do McDonalda, wesołego miasteczka) a część we
      czwórkę - np. jak padał deszcz i siedzieliśmy w domu, to organizowaliśmy jakieś
      wspólne z dziećmi zajęcia, albo jak wyjeżdzaliśmy całą rodziną. Nie mamy
      wspólnego dziecka, ale wydaje mi się, że wyglądałoby to podobnie.

      Myślę, że to dość naturalne, że jak ojciec ma na dłużej dzieci tylko w weekend,
      to chce im jakoś wynagrodzić ten brak siebie na codzień i nadrobić czas i może
      wtedy czujesz się odstawiona na bok, albo czujesz, że Wasze wspólne dziecko
      jest tak odstawione. Być może wynika to też z różnicy wieku - jeśli dzieci męża
      to nastolatkowie a Wasze to maluch (przepraszam ale nie kojarzę w jakim wieku
      jest Twoje dziecko) to za bardzo nie ma jak połączyć wspólnego czasu, choć
      pewnie część rzeczy można robić wspólnie.
    • kicia031 Re: Dzieciate macochy weekendowe 29.05.07, 15:42
      Razem spedzamy czas, o ile corka chlopa i moj starszy synek tego chca. A czesto
      nie chca byc z wapniakami i maluchem, i same organizuja sobie czas.
      Czasami ja zostawialam chlopa z maluchem i urywam sie gdzies ze starszymi, albo
      tylko z corka chlopa w babskich sprawach zakupowych.
      Oglonie nie moge narzekac, ale nasze starsze dzieci sa juz duze i moze to tez
      pomaga.
      • malgorzatka37 Re: Dzieciate macochy weekendowe 30.05.07, 15:11
        Ogólnie nie lubię tych wspólnych weekendów i zdecydowanie lepiej się czuję, gdy
        jesteśmy sami. Kiedy jest Mała stale absorbuje M., zamęcza różnymi tam
        pierdołami. Ja biore Małą tylko na 1 dzień w tygodniu. Ponieważ nie jest to
        dużo staram się zacisnąć zęby i jakoś to przejść. Chodź czasami jest ciężko i
        tak naprawdę człowiek myśli, że może nie potrzebnie ładował się w ten
        układ.Może ktoś ma pomysł na polubienie 10-letniej pasierbicy?
        • mamaika Re: Dzieciate macochy weekendowe 30.05.07, 15:14
          Mam, pomysl jak by to było mieć dwie na co dzień smile
          • malgorzatka37 do Mamaiki 30.05.07, 15:19
            Masz 2 pasierbice całodobowo? Jeśli tak i jakoś przędziesz, to ja chyba jestem
            z tych zołzowatych macoch z Kopciuszka, skoro buntuje się na moja sytuację.
            • mamaika Re: do Mamaiki 30.05.07, 15:30
              Teraz akurat lepiej ale korzystam z dobrodziejstw terapi smile . Wrzuć na luz
              choć to czasem trudne . A dziewczyny pojedyńczo tez mam inne niż razem w
              duecie smile. I szalenie tęsknię do czasów , kiedy byłam tzw. weekendową . Ot
              życie .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka