Dodaj do ulubionych

Niebezpieczne pytania

24.08.07, 09:25
Mała (9 lat) wchodzi powoli w wiek niebezpiecznych pytań. Ostatnio w czasie drogi na wakacje rzucała pytaniami:
- A gdzie poznałeś A? (mnie)
- Ile trwało twoje małżeństwo z mamą?
Dla mnie to tematy krępujące.
Wiedziałam, że pewnie przyjdzie taki czas, kiedy dzieci będą dociekać i podpytywać, ale żeby już tak wcześnie. Bo za odpowiedziami mogą iść ich oceny, komentarze.
Niby wiem, że małe dzieci lubią historie rodzinne, w rodzaju "tata poznał mamę, pokochali się i urodziłaś się ty".
Mała wie, że tata się wyprowadził, bo "zakochał się w innej pani", ale chyba wcześniej nie wnikała zbyt głęboko co to na prawdę znaczy i teraz wchodzi w wiek, kiedy będzie się nad tym zastanawiać.
Obserwuj wątek
    • m-jak-magi Re: Niebezpieczne pytania 24.08.07, 09:33
      ja mam to przed soba i tez sie zastanawiam jak zareaguje jak dojdzie
      do prawdy ..................
      nikt przed nia prawdy nie ukrywa bo jest oczywista - tata kocha mnie
      a mama kocha swojego meza i wszyscy razem kochaja mala ale ......
      nie sadze zeby taka prawda jeszcze dluga ja satysfakcjonowala.

      za chwile padnie pytanie dlaczego tata nie kocha mamy ...........
      • leeya Re: Niebezpieczne pytania 24.08.07, 11:12
        Dziewczyny,
        Z calym szacunkiem, bo na prawde Was obie uwazam za madre Babeczki,
        ale ten czas musial nadejsc. Pytania, analizowanie w malych glowach
        i w koncu ocena. Moim zdaniem dzieci maja do tego prawo. Podkreslam -
        moim zdaniem. I maja prawo wyciagnac wlasne wnioski i na swoj
        sposob ocenic sytuacje oraz wszystkich bioracych w niej udzial.
        Wiem, zabrzmialo to exiowo sad Jak Was to pocieszy to powiem, ze ja
        tez sie strasznie boje momentu, kiedy Kulka zacznie zadawac takie
        pytania. Mimo tego, ze teoretycznie nie powinnam sie bac.
        Leeya
        • m-jak-magi Re: Niebezpieczne pytania 24.08.07, 11:21
          a czy ktoras z nas napisala ze dziecko nie ma prawa do takich
          pytan ??
          pewnie ze ma i to juz przede wszyskim glowa mojego m ( jako sprawcy
          calego zamieszania smile ) zeby dziecku odpowiednio wszystko nakreslic.

          ja nie zamierzam chowac glowy w piasek ani tez posypywac jej
          popiolem. jesli pytania padna pod moim adresem odpowiem szczerze z
          nadzieja ze dotychczasowa praca wlozona w "dobre stosunki z moja
          pasierbica" zaprocentuje.
        • lilith76 Re: Niebezpieczne pytania 24.08.07, 11:28
          Pisałam, że wiem.
          Ale jak nadchodzi ten czas, to się dziwnie robi.
          Szczególnie jak, po lekturze for macochowych, ma się wyobrażenie, co może wyczyniać nastoletni, hormonalny pasierb wink
          • leeya Re: Niebezpieczne pytania 24.08.07, 11:49
            Ja sie po prostu boje tego momentu. Strasznie sie bojesad Bo zeby
            pozwolic ojcu wyjsc na ludzia musze ograniczyc sie do suchych
            faktow, a jemu pozwolic na opisywanie uczuc - czyli jak zgrabnie
            okreslila Magi - odpowiednie nakreslenie sytuacjismile Takze Lilith
            wierz mi, nie tylko Wy slyszycie takie pytania, Mama dzieci tez. I
            podejrzewam, ze jej takze nie jest komfortowo w tej sytuacji.
            Leeya
          • natasza39 Re: Niebezpieczne pytania 24.08.07, 12:10

            Ja mam lilith takie nastoletnie, hormonalne pasierbice.
            Nie miałam okazji, tak jak Ty, czy magi kształtować małych dzieci.
            Ja od razu mam pytania. Odpowiedzi na te pytania powinien udzielać ojciec. Nie
            macocha.
            A ja mogę stanąć jako dorosły do rozmowy z prawie dorosłym traktujac go po
            dorosłemu.

            ---------------------------------------------------------------------
            Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
            głupcami.
    • ewunia92 Re: Niebezpieczne pytania 24.08.07, 14:04
      Z tego co ja zaobserwowałam, to bardzo bywa różnie.U mnie się nie udało bo eks mojego jest niepowtarzalna w nienawisci i agresji. Ale aktualnie mam taka sytuację u mojego syna. W tym roku rozszedł się i ma 5 letnią córkę. Oczywiście była synowa nastawiała mała przeciwko syna partnerce. Ale syn nigdy nie ukrywał jej przed małą, mała ją polubiła,zaakceptowała. Jest dla niej stanem oczywistym, ze Becia jest z tatą i już.Pół roku temu, zaraz po rozwodzie miał miejsce taki dialog: tata! a wiesz, ze mama niecierpi Beci? Ale najważniejsze jest, ze ty i ja ją lubimy.
      To jest efektem pracy syna nad małą, od początku kiedy małżeństwo sie rozpadło. Oczywiście,że było ciężko, ze były płacze: ja chcę abyś był ze mną i mamą! Kiedy wrócisz? itp. podziwiałam jak jej tłumaczył, ze musi pamietać, ze ją kocha,że z mamą się kłócili a teraz jest spokój, że zawsze jak do niego zadzwoni to przyjedzie do niej. I nie były to puste słowa, a przy tym powoli i systematycznie wprowadzał w to swoją partnerkę, dla której z tego co wiem, też nie było to łatwe. Nadal ma sporo watpliwości i zawsze zaznacza, ze nie chce małej zastępować matki aczkolwiek bardzo ja lubi.Są bardzo zaprzyjaźnione, na ile to możliwe z tak małym dzieckiem.
      Tak, więc sądzę,ze tu jest pole do popisu dorosłości i dojrzałości mężów.
    • kicia031 Re: Niebezpieczne pytania 24.08.07, 15:20
      No ja na to patrze z troche innej strony, ale ja zawsze otwarcie
      komunikowalam synowi moje opinie - dostosowujac to do jego wieku
      oczywiscie i zaznaczajac, ze to sa MOJE OPINIE i ze on ma prawo do
      wlasnych, odmiennych.

      Ex mial taki okres, ze mnie namawial do stworzenia ocenzurowanej
      wersji, ktora bedziemy oboje wciskac dziecku, ale sie nie zgodzilam.

      Inna sprawa, ze moje dziewcko predzej by umarlo, niz zapytalo o
      cokolwiek osobistego swojego tate. Ale wiem, ze na niektore sprawy
      ma inny poglad niz ja i takie jego zbojeckie prawo.

      Ale mysle, ze trzeba taz zyc, by w w takich momentach moc uczciwie
      dziecku odpowiedziec: zrobilam /lem co moglem i po prostu sie nie
      dalo. W ogole warto, jesli nie dla siebie samego, to dla wlasnych
      dzieci i ich pytan zyc przyzwoicie.
    • swieta_1 Re: Niebezpieczne pytania 24.08.07, 16:08
      Leeya, mają prawo do oceny, do własnego zdania, dopóki ktoś bliski nie zacznie wypaczać i zmieniać rzeczywistości. A wtedy wierz mi ( znam to z autopsji), dziecko zaczyna wierzyć w to co słyszy a nie widzi. I spotkania na których "widzi" się kończą i wtedy nie ma "widzenia", pozotaje słuchanie steku bzdur.
    • megaa Re: Niebezpieczne pytania 27.08.07, 15:12
      Przypomina mi sie historia mojej rodziny i moje dziecinstwo. Rodzice
      mieli rozne okresy. Bylo dobrze i gorzej. Ale w pewnym okresie
      wszystko prawie skonczylo sie rozwodem. Bylam wtedy jeszcze bardzo
      nieletnia smile i mimo ze rodzice nigdy nie rozstrzasali tego problemu
      w mojej obecnosci to jednak dzieci sa niezlymi obserwatorami i
      czasami potrafia skojarzyc fakty. Tak wiec tajemnica poliszynela byl
      fakt ze "tatus zakochal sie w innej Pani". Jednak do rozwodu nie
      doszlo, nie wiem z jakich przyczyn, ale wiem jedno ze wtedy narastal
      we mnie okropny bunt i niechec do wlasnego ojca a jednoczesnie
      niechec (zeby nie powiedziec nienawisc) do tej wlasnie Pani, ktorej
      nota bene na oczy nie widzialam. Wydaje mi sie ze dziecklu trudno
      zaakceptowac zwiazek a zarazem partera przez ktorego(moze to
      niefortunne okreslenie) jego wlasna rodzina ulkegla rozsypce. Moja
      ocena sytuacji i niepewnosc z tym zwiazana wcale nie byla nakrecana
      przez moja mame, bo jak juz mowilam wzajemnie oszczedzali mi
      szczegolow tej sytuacji. Ale gdyby do rozwodu doszlo pewnie bylabym
      koszmarna pasierbica, i przyznaje sie do tego z reka na sercu.
      O wiele latwiej przychodzi akceptacja dla kogos kto pojawia sie w
      zyciu rodzicow pozniej. Moj dziadek (sorry za te rodzinne
      przyklady) smile zostawil moja babcie i odszedl, bo chyba wlasnie tak
      po prostu sie zakochal. Cala 3 dzieci w tym moja mama nigdy nie
      zaakceptowaly wyboru ojca, a byly juz w takim wieku ze potrafily
      samodzielnie wyciagac wnioski (nie cala trojka) Po czasie zwiazek
      dziadka rozpadl sie, z moja babcia juz nigdy do siebie nie wrocili
      ale jego kolejna zona nigdy negatywnych emocji wsrod dzieci nie
      wzbudzala. Do tej pory traktowana jest jak czlonek rodziny. Jest po
      prostu dobra osoba i zarowno z dziecmi dziadka jak i jego pierwsza
      zona (czyli moja Babcia) miala zawsze dobre stosunki.
      Dzieci pytaja i od tych pytan sie nie ucieknie, nie ucieknie sie tez
      w zaden sposob od oceny przez nich sytuacji. Buntu, braku akceptacji
      czasami.
      Teraz kiedy sama jestem juz dorosla nie chce oceniac w zaden sposob
      postepowania i wyborow innych osob ale ciagle gdzies tam w glowie
      mam ten epizod z zycia rodzicow, mimo ze nie zakonczyl sie rozwodem
      a malzenstwo rodzicow mozna zaliczyc do raczej udanych i
      dlugoletnich.
    • luna67 Re: Niebezpieczne pytania 27.08.07, 17:30
      Lilith76, pytania malej sa najnormalniejsze na swiecie, uswiadomcie ja pierwsi
      (odpowiednio do jej wieku), gdyz jakas "bratnia" dusza moze przedstawic malej
      wasza sytuacje w "krzywym zwierciadle", i skutki moga byc oplakane (wychodze z
      zalozenia, ze twoj M dla ciebie odszedl od rodziny).
    • nangaparbat3 Re: Niebezpieczne pytania 28.08.07, 15:42
      Mnie się zdaje, ze do przyjęcia jest wersja "rodzice przestali sie z
      sobą dogadywać, było im razem bardzo trudno, kłócili się, i wtedy
      tato poznał A.".
      • megaa Re: Niebezpieczne pytania 28.08.07, 21:07
        a jezeli ta wersja ma sie nijak do rzeczywistosci i rodzice do
        poznania przez tate nowej osoby wcale sie jakos specjalnie nie
        klocili i nie bylo wiekszych problmow, czy powinno sie przedstawic
        dziecku prawdziwy obraz sprawy czy nagiac rzeczywistosc do tej
        wersji wygodnej dla jednej strony ale nie do konca obiektywny.
        Abstrahuje tu od postu lilith a raczej to moje czysto teoretyczne
        rozwazania.
        • nangaparbat3 Re: Niebezpieczne pytania 29.08.07, 01:04
          Ja bym trochę nagięła. Jako matka bym nagięła - bez poczucia, ze klamię, w
          kazdym zwiazku są problemy, konflikty, jak zwazyć, kiedy jeszcze mozna wytrzymać
          razem, a kiedy juz nie? Dla kazdego związku ta granica przebiega gdzie indziej.
          Wydaje mi się, ze dla dziecka informacja, ze jest świetnie, a mąż/zona nagle
          zakochuje sie i odchodzi, jest okropnie niszczaca - nie pozwoli na poczucie
          bezpieczeństwa i spokój w nawet najlepszym zwiazku, zawsze już może się bać, ze
          spotka je to samo co mamę czy tate.
          • babe007 Re: Niebezpieczne pytania 29.08.07, 09:25
            Też pytanie czysto teoretyczne.

            A czy rzeczywiście osoba "naginająca prawdę" kieruje się dobrem
            dziecka, czy może raczej chęcią wybielenia własnej osoby?
            • lilith76 Re: Niebezpieczne pytania 29.08.07, 09:42
              Rzecz w tym, że dziewczynka wie, że "tata kochał mamę, potem zakochał się w innej pani i z nią zamieszkał" i pamięta kłótnie rodziców, bo sama mi o tym opowiadała i reagowała nerwowo, gdy my się sprzeczaliśmy.
              Ja tylko wymóżdżam dodatkowy problem - przyjdzie czas, gdy ona zda sobie sprawę, zacznie roztrząsać co to niby jest "kochał jedną, potem kocha drugą, a inni tatusiowie jakoś poprzestają na jednej". I takie pytania zaczną padać - "dlaczego rodzicom się nie udało?", "jeśli zaczyna się tak pięknie, to dlaczego nie żyli długo i szczęśliwie?". Pewnie wymyślam.
              • nangaparbat3 Re: Niebezpieczne pytania 29.08.07, 10:07
                Nie wymyslasz.
                Sama wciąż jeszcze zadaje sobie to pytanie, zresztą z roznych wzgledów.
                Ale o te Twoja pasierbice to jestem jakoś dziwnie spokojna.
                Mnie się zdaje, ze i tak nawazniejsze, zeby dziecko wiedzialo, ze wtedy, kiedy
                pojawiło sie na swiecie, rodzice sie kochali. Co bylo potem i tak samo widzi.
                • chalsia Re: Niebezpieczne pytania 05.09.07, 13:02
                  > Mnie się zdaje, ze i tak nawazniejsze, zeby dziecko wiedzialo, ze
                  wtedy, kiedy
                  > pojawiło sie na swiecie, rodzice sie kochali. Co bylo potem i tak
                  samo widzi.

                  no ale jak się rozstali w czasie ciązy albo w kilka miesięcy po
                  urodzeniu dziecka? To jak wtedy z tym kochaniem?
                  • lilith76 Re: Niebezpieczne pytania 05.09.07, 15:28
                    Ja po pasierbicy widzę, że łatwiej jest jej przyjąć sytuację wiedząc, że rodzice się kiedyś kochali.
                    Oczywiście, jak zacznie dorastać, to na fali buntu może pytać a dlaczego miłość tak szybko mija i czy w takim razie warto w nią wierzyć.
                    • kicia031 Re: Niebezpieczne pytania 05.09.07, 15:37
                      a dlaczego miłość
                      > tak szybko mija i czy w takim razie warto w nią wierzyć.

                      Nie kazda mija, mam nadzieje. A nawet jesli mija, to to, co sie za
                      jej sprawa przezylo jest nasze, niezaleznie od tego, co sie potem
                      stalo.
            • m-jak-magi Re: Niebezpieczne pytania 29.08.07, 09:45
              a co da powiedznie dziecku: taka zdradzil mame bo znalazl sobie inna
              pania i odeszedl do niej.

              nie oszukujmy sie dziecko w miare dorastania samo dojdzie do swojej
              prawdy i samo na wlasny uzytek tej wersji sie bedzie trzymac.
              wazne zeby bylo utwierdzane w swiadomosci ze rozstanie rodzicow nie
              oznacza ze dziecko jest mniej kochane przez jakiegokolwiek z
              rodzicow.

              moim zdaniem jakakolwiek by ta prawda nie byla - wersja musi byc
              spojna i ze strony matki i ojca.
              najgorsze sa 2 prawdy, bo wtedy nie dosc ze dziecko czuje sie
              manipulowane to jeszcze uswiadamia sobie ze jeden z rodzicow
              oszukuje je.

              to jest czas i proba wielkiej dojrzalosci wszytskich ze stron i w
              imie dobra dziecka trzeba sie porozumiec nawet jesli relacje nie sa
              najlepsze.

              w moim przypadku mala byla niespelna poltorarocznym dzieciaczkiem
              wiec dla niej w zasadzie sytuacja ze mama i tata nie mieszkaja razem
              i maja innych malzonkow jest naturalna. nie oznacza to jednak ze nie
              pyta. pyta ale z reguly przechodzi do porzadku dziennego slyszac
              bardzo lakoniczne odpowiedzi. niedlugo jednak takie "slow kilka"
              przestanie ja zadowalac - bedzie chciala byc sedzia w sprawie i mam
              obawy ze prawda ktora uslyszy zaboli ja i odbije sie na mnie.
              mysle ze wlasnego ojca tak kocha ze "rozgrzeszy" go ze wszytkiego.
              no nic znose i to smile
              • kicia031 Re: Niebezpieczne pytania 29.08.07, 15:09
                moim zdaniem jakakolwiek by ta prawda nie byla - wersja musi byc
                > spojna i ze strony matki i ojca.

                A ja wcale tak nie uwazam. W relacjach miedzyludzkich bardzo trudno
                jest ustalic fakty. I moze byc prawda matki, i ojca, i babci jednej
                i drugiej.

                Ja swojemu synowi mowie, jak ja to widze. zaznaczajac, ze to MOJ
                punkt widzenia. Byc moze tata przedstawil mu swoja wersje. moj syn
                zreszta sam ma tez SWOJ poglad na te sprawy.

                Taka wspolna wersja wlasnie bardoz latwo moze stac sie wersja
                klamliwa, no chyba ze ludzie rozstaja sie pokojowo i milo, ale
                umowmy sie, jak czesto sie to dzieje...
              • tricolour Zawsz są dwie prawdy... 31.08.07, 09:26
                ... bo rzeczy widziane z różnych punktów widzenia wyglądają różnie.

                "najgorsze sa 2 prawdy, bo wtedy nie dosc ze dziecko czuje sie manipulowane to
                jeszcze uswiadamia sobie ze jeden z rodzicow oszukuje je" - Jeżli jeden rodzic
                oszukuje, to należy dziecku wyjaśnić, że rodzic oszukuje i uświadomić na czym
                polega oszustwo.
                • kicia031 Powiem wiecej 31.08.07, 10:04
                  Tych prawd jest duzo wiecej - jest prawda babc i dziadkow,i
                  rodzenistwa, i cioc i wujkow.
                  Tak niestety wygladaja relacje miedzyludzkie, ze wiekszosc odbywa
                  sie w ludzkich glowach, a nie w sferze rzeczywistosci.
            • nangaparbat3 Re: Niebezpieczne pytania 29.08.07, 10:09
              babe007 napisała:

              > Też pytanie czysto teoretyczne.
              >
              > A czy rzeczywiście osoba "naginająca prawdę" kieruje się dobrem
              > dziecka, czy może raczej chęcią wybielenia własnej osoby?
              Babe, ja akurat jestem porzucona (chociaz nie dla innej, fakt) eksiarą.
              • babe007 Re: Niebezpieczne pytania 29.08.07, 12:40
                nangaparbat3 napisała:

                > babe007 napisała:
                >
                > > Też pytanie czysto teoretyczne.
                > >
                > > A czy rzeczywiście osoba "naginająca prawdę" kieruje się dobrem
                > > dziecka, czy może raczej chęcią wybielenia własnej osoby?
                > Babe, ja akurat jestem porzucona (chociaz nie dla innej, fakt)
                eksiarą.
                >

                No to ja jestem porzucającą smile, więc jak widzisz w moim pytaniu nie
                ma ani krzty złośliwości. Ot tak się zastanawiam (również analizując
                moje rozmowy z dziećmi - nota bene informowane swego czasu przez
                tatusia, że "mama zakochała sie w innym panu" - co z mojej
                perspektywy nie do końca było prawdą... - albo było zdecydownie nie
                całą prawdą), co tak naprawdę jest prawdziwym
                motorem "naciągania"... I chyba jednak fakt, że trudno się przyznać
                przed własnym dzickiem do zrobieniu komuś świństwa (jakim
                niewątpliwie - bez względu na okoliczności - jest zdrada)
    • tricolour A dlaczego te pytania są niebezpieczne? 31.08.07, 09:21
      ... rozumiałbym gdyby były trudne, bo należałoby się wysilić i opisać prostymi
      słowami zawiłą sytuację. Ale niebezpieczne?

      Pomysł naginania faktów, by "nie niszczyć dziecku świata" to jest piekny pomysł
      jak nauczyć dzieciaka mijania się z prawdą w imię wygody.
      • m-jak-magi drogi tri ............... 31.08.07, 10:27
        nie chodzi o wygode. chodzi o komfort dziecka.
        czesto jest tak - przynajmniej tak bylo w moim przypadku ze tatus
        stracil glowe i nic sie dla niego nie liczylo - wlacznie z jego
        corka.
        jest watek damiri w ktorym panie udowadniaja ze mezczyzni sa
        jednostronni - jednobiegunowi jak zwal tak zwal.
        byc moze zauroczenie kobieta ( czytaj mna ) bylo tak silne ze nawet
        male dziecko ( cudowne i kochane skadinad ) przestalo sie liczyc.
        jestem przekonana ze tak jest w wielu przypadkach kiedy powodem
        rozstania staje sie inna kobieta.

        uwazasz ze powiedzenie dziecku prawdy ( calej prawdy jest obietywnie
        dobre?? )
        prawda jest tylko jedna moze byc kilka wersji jej interpreatcji ale
        od tego dorosli sa dorosli zeby zinterpretowac prawde tak by
        uchronic dziecko zwlaszcza wtedy kiedy przyslowiowo "lyka kazda
        prawde jak cieple bulki" - czytaj jest male i niezdolne poki co do
        wlasnej interpreatcji.

        i nie jest prawda ze trzeba sie ladnie i kulturalnie rozstac zeby
        glosic jedna prawde. wystarczy ze pierwsza zlosc minie i emocje
        opadna wszytskim zaangazwoanym bedzie zalezalo na dziecku i na jego
        komforcie.

        to co sobie glosza babcie i ciocie mozna o kant d... potluc bo
        istotne jest to co dziecko uslyszy od wlasnej matki i ojca oraz
        macochy i ojczyma jesli zostana o to spytani.

        mala nie wie ze ojciec dostal malpiego rozumu i daj boze nigdy sie
        tego nie dowie.
        mala wie tata odszedl od mamy bo pokochal mnie ale zawsze kochal
        swoja corke.

        to jest wspolna prawda bedaca dowodem na to ze mozna sie porozumiec
        ponad podzialami.
        na dobra sprawe matka moglaby powiedziec ze ojciec byl zaslepionym
        durniem ( bo tak w istocie bylo ) tylko co taka prawda da dziecku
        oprocz lez i poczucia ze wlasny ojciec na czas jakis zapomnial o
        niej ?????
        • megaa Re: drogi tri ............... 31.08.07, 11:07
          magi zgodze sie z Toba ze dla malego dziecka, ktore jeszcze
          samodzielnie nie moze ocenic sytuacji taka "prawda" o wlasnym ojcu
          pewnie przynioslaby wuiecej szkody niz pozytku. Ale w sytuacji gdy
          dziecko jest juz na tyle dojrzale ze mogloby sie zmierzyc z historia
          i zauroczeniem tatusia uwazam ze nalezaloby sie obiektywnie przyznac
          do wlasnych bledow. Pewnie ze ciezko, ale skoro dorosla osoba
          swiadomie takie bledy popelnia to wlasnie ta doroslosc do czegos
          zobowiazuje.
          • m-jak-magi Re: drogi tri ............... 31.08.07, 11:20
            megaa ja jestem przekonana ze mala jak juz mala nie bedzie to sama
            na wlasne potrzeby wyrobi sobie zdanie na temat calej sytuacji.
            to tak jak z pytaniami skad sie biora dzieci - na poczatku
            zadowalaja sie lakonicznymi informacjami a potem juz nie pytaja - bo
            wiedze czerpia z innych zrodel ( czytaj: kolezanki, prasa, filmy
            itd )
            spodziewam sie ze jak mala dojrzeje do wlasnego stanowiska w tej
            kwestii to kazdy z nas uslyszy od nie kilka gorzkich slow.
            jak pisalam we wczesnieszych postach chowac sie nie bede ale i glowy
            popiolem nie posypie. zmierze sie z tematem najlepiej jak umiem.
            zreszta ciezko pracuje nad tym zeby nie traktowala mnie w swoim
            zyciu jak wroga czy intruza.
            wiem ze to trudne ale staram sie zeby mala dostrzegla w tej calej
            sytuacji oprocz obiektywnych minusow rowniez i plusy ( ma zyczliwa
            macoche ktora stara sie byc jej przyjacielem, ma cudownego
            przyrodniego brata i co roku cudowne wakacje w polsce )
          • poxywka Re: drogi tri ............... 31.08.07, 12:54
            zadne dziecko nie jest na tyle dojrzale zeby sie z tym zmierzyc;
            zwykle od doroslych nie mozna oczekiwac zrozumienia problemu wiec u
            dzieci to bedzie niezmierna rzadkosc; dziecko oceni to po swojemu,
            na tyle na ile pozwlala mu jego rozwoj,wiedza itp; oznacza to ze
            wyrobi sobie wlasne, czesto dosc czarno-biale, zdanie ktore bedzie
            bardzo podobne do zdania osoby z ktora czuje silniejsza wiez; pewnie
            wiekszosc exi uwaza ze byli mezowie sa winni a owi byli mezowie
            uwazaja ze to one zawiodly; na pytanie 'dlaczego' czesto nie ma
            latwej odpowiedzi wiec dosc ryzykowne jest uznawanie ze my ja
            wlasnie znamy; 'zrdadzil(a) i odszedl(odeszla)' to tylko skutek
            nie ? nie wiadomo czy skutek blednych oczekiwan partnerow, czy moze
            niedojrzalosc, czy tez w ogole nieumiejetnosc tworzenia stalych
            zwiazkow ze wzgledu na... i tu mamy kolejne 100 mozliwosci; w moim
            odczuciu nie chodzi o to zeby klamac ale by byc powsciagliwym; jesli
            dziecko zostanie wciagniete w te oceny nie ma takiej opcji w ktorej
            ono bedzie cierpialo mniej albo rozwinie sie lepiej; na pewno
            psychika takiego dziecka ucierpi o wiele bardziej niz gdyby
            oszczedzono mu szczegolow; nikt mi nie powie ze ujawniajac
            dziecku 'cala prawde' robi to w imie jego dobra
            u mnie juz 5-letnie dziecko zapytalo 'dlaczego' liczac ze dostanie
            jasna odpowiedz w 1 zdaniu; mysle ze dzieci pytajac nie oczekuja
            winnego na tacy tylko chca zrozumiec dlaczego konczy sie milosc
            pozdrawiam
            poxywka
        • tricolour Rzecz jest rzeczywiście niebezpieczna... 31.08.07, 14:41
          ... bo musiałabys sie przyznać, że małżeństwo rozpadło sie przy
          Twoim wielkim udziale. Udział ten polega na tym, że godziłas się jak
          facet zostawia żonę dla Ciebie nie patrząc na dobro tej żony i
          dzieci, które z nia miał.

          Z powodów zupełnie egoistycznych wzięłas sobie żonatego faceta
          depcząc przy tym świętą (tak, tak) instytucję czyjegoś małżeństwa
          patrząc jedynie na swoje małżenstwo.

          Oczywiście zaślepiony dureń (teraz Twój mąż) dalej pozostał taki sam
          i trzeba liczyć sie z tym, że któregos dnia Ciebie porzuci dla kogos
          innego, bo już doświadczenie w tym zdobył. Musisz liczyć się z tym,
          że rzucaną rodzinę ma gdzieś - co pokazał swoim zachowaniem.

          Taaak - to są niebezpieczeństwa zbliżenia się do tematu.
          • m-jak-magi tricolour 31.08.07, 15:04
            nie znasz mojej historii a szybko wyciagasz wnioski.
            moze naucz sie korzystac z wyszukiwarki zanim kogos w podobnie
            prostacki sposob obrazisz.
            oszczedz sobie zatem pseudomoralizatorstwo bo tzw gowno wiesz.
            nie wiem o jakim malzenstwie mowisz bo jedyne malzenstwo jakie moj m
            zawarl w swoim zyciu to malzenstwo ze mna wiec nie wycieraj sobie
            geby swietoscia zwiazku.

            i nie o mnie tutaj chodzi - mam spora klate duzo udzwigne nawet nie
            swoje winy.
            chodzi mi o dziecko i tylko o dziecko i jego odczucia.

            wydawalo mi sie ze jestes partenrem do rozmowy ale ......... zdaje
            sie pomylilam sie.
            • tricolour Jeśli sie mylę... 31.08.07, 15:45
              ... to nie masz powodów, by tak emocjonalnie podchodzic do dyskusji
              i podpierać sie wulgaryzmami. Możesz zwyczjnie powiedzieć, że się
              mylę i wyciągam wnioski z wyobraźni, a nie wiedzy.

              Ale Twoje emocje chyba nie wzięły się z tego, że cos pokręciłem...
              • m-jak-magi Re: Jeśli sie mylę... 31.08.07, 15:57
                moje emocje biora sie stad ze licze na merytoryczna rozmowe o tym
                jak przekazac dziecku bolesne prawdy i nie skrzywdzic go i samemu
                nie wyjsc poobijanym, a czytam o "sobie" dyrdymaly wyssane z palca.
                moje emocje biora sie rowniez stad ze jestem jedna z tych macoch
                ktore dobro pasierbicy traktuja jako jeden z priorytetow w zyciu.
                dlatego jesli rozmowa ma byc o mnie i mojej domniemanej winie to
                mnie taka rozmowa nie kreci.
                moim grzechem w calej tej historii bylo pokochac niedojrzalego
                czlowieka i wybaczyc mu wielkie klamstwo w imie swietosci zwiazku na
                jaka sie powolujesz. wszelkie konsekwencje tej decyzji biore na
                klate do dzis.
                to tyle o mnie tri.
                • tricolour Przed Tobą jest jeszcze jedno wyzwanie... 31.08.07, 16:03
                  ... by ta niedojrzałość wreszcie sie zakończyła. By nie trzeba było
                  uświadamiać dziecka manipulacjami i półprawdami, by tchórzostwo nie
                  stało sie standardem w "wyjaśnianiu" trudnych spraw.
                  • m-jak-magi nie martw sie o mnie jestem duza dziewczynka n/t 31.08.07, 16:11
    • ataner30 Re: Niebezpieczne pytania 31.08.07, 14:02
      moim zdaniem na takie pytania (jak i wszelkie inne typu: dlaczego byl rozwod,
      dlaczego tata/mama nie mieszka z nami) nalezy krotko odpowiadac: ta sa sprawy
      miedzy doroslymi, ty jestes za maly/mala zeby to zrozumiec, jak dorosnies to
      sam zrozumiesz, na razie sie tym nie zajmuj. Tata i mama bardzo cie oboje
      kochaja i chca dla ciebie wszystkiego co najlepsze i to ze tata i mama nie
      mieszkaja ze soba nie ma nic wspolego z toba i to NIE JEST TWOJA WINA.

      Tak moim zdaniem nalezy odpowiadac kilkuletniemu dziecku i przede wszystkim
      odwracac jego uwage od tego tematu.

      Tylko takie dzialanie jest mozliwe jedynie w sytuacji gdy oboje rodzice sa
      wystarczajaco dojrzali i nie maja zapedow (swiadomych badz nieswiadomych) do
      przerzucania wslasnej frustracji i niecheci do bylych partnerow na dziecko.

      Zarowno do malzenstwa jak i rozwodu (nie wspominajac juz o rodzicielstwie)
      trzeba dorosnac. Moim zdaniem rodzic ktory mowi dziecku: "Mama/Tata poznal(a)
      inna pania/pana i nie kocha juz mamy" robi najgorsza krzywde dziecku.
      • m-jak-magi Re: Niebezpieczne pytania 31.08.07, 14:13
        ataner30 napisała:

        > moim zdaniem na takie pytania (jak i wszelkie inne typu: dlaczego
        byl rozwod,
        > dlaczego tata/mama nie mieszka z nami) nalezy krotko odpowiadac:
        ta sa sprawy
        > miedzy doroslymi, ty jestes za maly/mala zeby to zrozumiec, jak
        dorosnies to
        > sam zrozumiesz, na razie sie tym nie zajmuj.


        z calym szacunkiem ale to najglupsze co mozna dziecku powiedziec.
        spychologia i tyle.
        dziecko musi otrzymac odpowiedz odpowiednia do wieku - ma do tego
        prawo bo decyzje doroslych czy dobre czy zle bezposrednio wplywaja
        na jego zycie.
        jesli wydaje ci sie ze dziecko bedzie usatysfakcjonowane taka
        odpowiedzia to sie mylisz.
        myslisz ze jak kolezanka czy kolega zapyta takie dziecko dlaczego
        jego rodzice nie mieszkaja razem to odpowie: wiesz jestem za maly
        zeby sie tym zajmowac, to sa sparwy miedzy doroslymi, jak dorosne to
        sie tym zajmne.
        • ataner30 Re: Niebezpieczne pytania 31.08.07, 15:23
          > myslisz ze jak kolezanka czy kolega zapyta takie dziecko dlaczego
          > jego rodzice nie mieszkaja razem to odpowie: wiesz jestem za maly
          > zeby sie tym zajmowac, to sa sparwy miedzy doroslymi, jak dorosne to
          > sie tym zajmne.

          na tak zadane pytanie przez kolege czy kolezanke dziecko powinno odpowiedziec:
          to jest sprawa moich rodzicow nie twoja.
          Podobnej odpowiedzi zapewne udzielilby ktos dorosly. Nie widze problemu zeby
          dziecko tak odpowiedzialo drugiemu dziecku.

          Moim zdaniem nie dziecko powinno byc swiadome tego ze istnieje swiat dzieci i
          swiat doroslych (ktorego dzieci nie zawsze rozumieja). Tak przynajmniej bylo "za
          naszych czasow" wink. Ten obecny trend aby dzieci traktowac na rowni z doroslymi
          mnie troche przeraza. \
          Ale moze to wynika z tego ze nie mam wlasnych dzieci . Podobno jak sie juz
          wlasne ma to poglady sie zmienia wink Milego weekendu.
          • m-jak-magi Re: Niebezpieczne pytania 31.08.07, 15:29
            mam wrazenie ze nie dostrzegasz subtelnej roznicy miedzy tym co
            POWINNO SIE ZROBIC a tym co SIE ROBI.
            nie wiem czy masz dzieci smiem watpic ale zapewniam cie ze niewiele
            dzieci stac byloby na taka "asertywnosc".
            dla dziecka nieuswiadomionego - pytanie tego rodzaju byloby
            wstydliwym problemem a proba unikniecia odpowiedzi - powodem do
            drwin ze strony kolegow, bo dzieci mimo ze kochane i niewinne
            potrafia byc okrutne.
            cala sztuka zeby dziecko tak uswiadomic zeby nie czulo sie gorsze i
            zeby umialo bez skrepowanaia odpowiedziec na takie pytania.

            • tricolour Proponujesz manipulacje... 31.08.07, 15:53
              ... bo stwierdzenie "cala sztuka zeby dziecko tak uswiadomic zeby
              nie czulo sie gorsze i zeby umialo bez skrepowanaia odpowiedziec na
              takie pytania" - nie oznacza, że należy powiedzieć prawde adekwatną
              do wieku dziecka, a oznacza, że należy uzyc jakichs "sztuk" by
              dziecko "tak uswiadomić, żeby nie czuło sie gorsze".

              Pytania:
              1. czy są powody, by dziecko czyło sie gorsze? Jesli nie ma, to skąd
              pomysł, że dziecko może czuć sie gorsze?

              2. dlaczego dziecko ma "bez skrępowania odpowiedziec na takie
              pytania" skoro odpowiedź Tobie sprawia wiele trudności?
              • m-jak-magi Re: Proponujesz manipulacje... 31.08.07, 16:09
                pyt1.
                poczytaj sobie ksiazki o psychice dziecka. do pewnego wieku dziecko
                inne jest postrzegane jako gorsze. stad kazda dziewczynka chce miec
                takie same buty jak kolezanka, a chlopiec taki sam karabin.
                dopiero w pewnym wieku dzieci daza do indywidulanosci i szukaja
                czegos co czyni je niepowtarzalnymi. ( 2 kobiety na imprezie w
                takiej samej kiecce to tragedia, 2 dziewczynki powod do radosci )
                proste.

                pyt2.
                to ze mnie to sprawia trudnosci nie oznacza ze nie mozna tego robic
                w sposob dobry.
                na dzien dzisiejszy mala doskonale radzi sobie z pytaniami dlaczego
                ma inne nazwisko niz mama i do swojego "taty" mowi po imieniu,
                chociaz w stanach nie jest to az tak dziwna sprawa.
                gorzej kiedy musi odpowiadac na pytania dzieci w polsce dlaczego
                do "mamy" mowi po imieniu. polskie dzieci nieco bardziej tradycyjnie
                postrzegaja uklady w rodzinie niz amerykanskie.

                odpowiada z reguly ze mama ma innego meza a tata i inna zone a ona
                ma lepiej bo ja kocha dodatkowa mama i dodatkowy tata.

                manipulacji zadnej nie ma, wszyscy ja na szczescie kochamy. i nic co
                zostalo jej przkezane nie mija sie z prawda.
                taka jest prawda 6latki.

                zastanawia mnie jednak jak przekazac prawde 10 latce, kiedy spyta
                dlaczego mama ma innego meza a tata ma inna zone .........

                jak bedzie 15latka juz napewno nie spyta - bedzie miala swoja wlasna
                teorie na ten temat i kazdy z nas zmierzy sie z jej ocena.
                • tricolour Może zwyczajnie przekazać "na raty"... 31.08.07, 16:15
                  ... a nie chcieć załatwiać wszytskiego jedną rozmową - to wydaje sie
                  najlepsze. Wracać wielokrotnie do sprawy, tak jak wraca sie do
                  innych waznych i trudnych, które wymagają sporego zaangażowania.

                  W jednym masz na pewno rację - jeśli do 15 roku zycia dziecko nie
                  zdobedzie tej wiedzy w domu, to zdobedzie ją na ulicy...
            • ataner30 Re: Niebezpieczne pytania 31.08.07, 20:24
              > cala sztuka zeby dziecko tak uswiadomic zeby nie czulo sie gorsze i
              > zeby umialo bez skrepowanaia odpowiedziec na takie pytania.

              no wiec nalezy mu wprost powiedziec zeby tak wlasnie odpowiadalo na pytania
              kolegow: "jest to sprawa moich rodzicow". Moim zdaniem nie ma powodow czuc sie
              gorsze jezeli tak odpowie.
              A twoim zdaniem jaka poprawna odpowiedz powinno udzielic dziecko na tak zadane
              pytanie przez kolege? CZy jesli odpowie ze rodzice sie juz nie kochaja, albo ze
              mama/tata znalazl sobie nowa zone/meza to nie bedzie czulo sie gorsze i
              skrepowane? Moim zdaniem duzo mniej gorsze i skrepowane bedzie sie czulo jak
              odpowie ze to nie jest sprawa kolegi/kolezanki sie o to pytac.
              • m-jak-magi Re: Niebezpieczne pytania 31.08.07, 20:37
                nie zgadzamy sie w podstawie.
                ty uwazasz ze dziecko trzeba splawic tekstem ze jest za male i nie
                zrozumie problemow doroslych.
                ja uwazam ze dziecko ma prawo znac prawde, bo sytuacja jego
                bezposrednio dotyczy.
                dla mnie splawianie dziecka tekstem - to sa sprawy doroslych, nie
                interesuj sie - jest chowaniem glowy w piasek i tego rodzaju
                odpowiedz nie zaspokaja ciekawosci dziecka - raczej zmusza do
                konfabulacji.
      • nangaparbat3 Re: Niebezpieczne pytania 31.08.07, 14:27
        Bogu dzieki, wiele błedów popelniłam, ale nigdy nie powiedziałam córce, ze jest
        za mała by cos zrozumieć.
      • kicia031 Re: Niebezpieczne pytania 31.08.07, 14:33
        Szanuje swoje dzieci niezaleznie od wieku i nigdy do glowy by mi nie
        przyszlo udzielic im takiej odpowiedzi.

        Dzieci maja prawo oczekiwac, by rodzice powolali je do zycia w
        stabilnej i szczesliwej rodzinie i by dolozyli wszelkich mozliwych
        staran, by ta rodzine utrzymac. Jesli tak sie nie stalo, to dzieci
        maja prawo oczekiwac wyjasnien. A rodzice maja psi obowiazek ich
        udzielic.
      • 13monique_n Re: Niebezpieczne pytania 31.08.07, 15:06
        Oj, wolałabym, aby na te pytania przed "dorosłością" (na marginesie -
        jak wtedy ja określić, czy w dniu 18 urodzin, które o niczym nie
        świadczą?) nikt inny nie udzielił dziecku odpowiedzi. Wolę sama
        mierzyć się z każdym pytaniem, z jakim moje dzieci do mnie się
        zwracają. Udzielic im prawdziwej i dostosowanej do wieku odpowiedzi.
        Aby, kiedy pojawią się jeszcze inne pytania, moje dzieci brały mnie
        pod uwagę jako źródło (wiarygodne) informacji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka