reksia
28.01.08, 16:39
Po kilku latach ojciec moich dzieci postanowił się z nimi
spotkać.Zadzwonił i po kilku latach.Córka nie chciała podejść do
telefonu.Językiem migowym nadała komunikat "wtydzę się i nie chce
rozmawiać".Mimo wszystko podałam jej słuchawkę i zmarszczywszy brwi
burknełam "no nie wygłupiaj się porozmawiaj z tatą".Uniosła
słuchawkę .Dżwięcznym, po tylu latach, juz prawie kobiecym głosikiem
spytała "słucham tato..." i nagle jego butny głos zadrżał.
I słyszałam jak dławiło mu gardło.Małej łzy napłyneły do
oczu."Mhm...mhm" to wszystko co wypowiadała.
Poczułam ogromne wzruszenie.Żal mutek.Nie życzę takich odczuć nikomu.