13monique_n Re: Czy bycie macochą musi boleć? 06.11.08, 21:16 Nie wiem. A boli? Czy bycie matką musi boleć? ..siostrą? ... człowiekiem? Odpowiedz Link
kicia031 Re: Czy bycie macochą musi boleć? 06.11.08, 21:35 To zalezy. Jesli jestes Ksaezniczka na ziarnku grochu, to pewnie tak. Ale jesli jestes zyczliwa, zdrowa psychicznie osoba i mimo to boli, to bym wiala poki czas. Odpowiedz Link
konstancja16 Re: Czy bycie macochą musi boleć? 07.11.08, 10:45 moim zdaniem musi. niezaleznie od zdrowia psychicznego troche musi bolec. ale fakt faktem, ze zycie w ogole boli czasem. macochowanie to jeszcze nie najgorsza tragedia jaka moze sie w zyciu przytrafic. bywaja gorsze rzeczy. Odpowiedz Link
dyderko Re: Czy bycie macochą musi boleć? 07.11.08, 11:17 Życie też boli… Trzeba zrobić rachunek czy więcej boli czy nie i czy samo musi przejść czy ktoś (rodzic) w uśmierzeniu bólu pomaga. Odpowiedz Link
nsc23 Re: Czy bycie macochą musi boleć? 07.11.08, 14:29 Jak to mowia - no pain no game Kazdy zwiazek troche czasem boli, niezaleznie od ilosci dzieci Odpowiedz Link
yuka66 Re: Czy bycie macochą musi boleć? 07.11.08, 17:45 Mnie boli. I czytałam, że to najtrudniejsza rola z jaką dorosły człowiek musi się zmierzyć. Odpowiedz Link
333a13 Re: Czy bycie macochą musi boleć? 07.11.08, 18:06 nie jest łatwo, zwłaszcza na początku... Odpowiedz Link
kasiaksena Re: Czy bycie macochą musi boleć? 07.11.08, 18:13 eee tam, bywają gorsze rzeczy, które bolą, np. śmierć kogoś bliskiego wiadmomo, że nie jest łatwo być macochą, ale tak samo trudno jest być żoną, siostrą, córką i ... matką. Odpowiedz Link
khaldum Re: Czy bycie macochą musi boleć? 08.11.08, 07:35 a jak długo trwa "początek" ? U mnie już prawie 5 lat... i ciągle boli, ale może mam nowy początek od 3 miesięcy - bycie całodobówką to dopiero ból... Odpowiedz Link
kowalka33 Re: Czy bycie macochą musi boleć? 09.11.08, 10:43 Do khaldum Jak tak boli może jednak nie trzeba było brać sie za żonatego i rozpieprzać w drobny mak rodziny, co? Znalazłaś sobie ojca dla córki i to jest taka cudowna więż jak pisałaś ale czasami nie nachodzą cie wyrzuty sumienia. Co do zmiany statusu na całodobówkę to chyba doskonała rzecz jaka ex zrobiła najlepszą,powodzenia !!! Odpowiedz Link
dyderko Re: Czy bycie macochą musi boleć? 09.11.08, 17:13 Aleś jej przyłozyła! Z buta jeszcze... Odpowiedz Link
kicia031 Kowalka 09.11.08, 18:18 Ale nie zapominaj, ze najmlodszy nie jest dzieckiem misia i tym sie pocieszajmy ) Odpowiedz Link
khaldum Re: Czy bycie macochą musi boleć? 09.11.08, 20:47 kowalka33 napisała: > Do khaldum > Jak tak boli może jednak nie trzeba było brać sie za żonatego i rozpieprzać w drobny mak rodziny, co? Znalazłaś sobie ojca dla córki i to jest taka cudowna więż jak pisałaś ale czasami nie nachodzą cie wyrzuty sumienia. Absolutnie żadne za słowa uznania dziękuję, rozpieprzyć coś co nie istnieje w drobny mak to dopiero sukces Co do zmiany statusu na całodobówkę to chyba doskonała rzecz jaka ex zrobiła najlepszą,powodzenia !!! Z tą opinią całkowicie się zgadzam Nie mogła zrobić nic lepszego dla chłopców jak ich od siebie odizolować Pierwsza słuszna decyzja w jej życiu, szkoda tylko że tak późno.... Odpowiedz Link
lilith76 Re: Czy bycie macochą musi boleć? 08.11.08, 16:46 Jestem weekendówką, to czasem irytujem drażni, ale generalnie mam luksus. Napisz czasami co boli. Odpowiedz Link
brydka26 Re: Czy bycie macochą musi boleć? 09.11.08, 19:11 moim zdaniem wcale nie musi bolec. Jak dziewczyny pisaly: w zyciu czesto sa ciezsze moememnty. Ale jak sie ma zrownowazone podejscie, fajnego partnera, a przy farcie takze niezla eksie, to obcowanie z dziecmi meza z poprzedniego zwiazku moje byc frajda i radoscia. Dla mnie jest, czego wszystkim zycze. Odpowiedz Link
luna67 Re: Czy bycie macochą musi boleć? 10.11.08, 21:45 umiarkowana ilość pasierbiatek jest dobra dla kobiety: bol bycia macocha nie pozwala jej ponuro rozmyślać o swojej ziemskiej niedoli Odpowiedz Link
marusia1 Re: Czy bycie macochą musi boleć? 11.11.08, 22:58 Wróciliśmy z weekendu u dziadków. Przy okazji Młody widział się z matką(prez 2 h - ostatni raz widział się z nią w czerwcu, też przez 2 h). I znowu usłyszłam: nienawidzę cię! nie jesteś moją matką! (nikt nigdy nie mówił, że nią jestem), itp. Teście mnie wkurzyli, bo prawie każda rozmowa kończyła się przytoczeniem co ex (jej imienia ja nie używam) powiedziała, czy zrobiła. Kiedy zwróciłam mojemu M. uwagę (po raz kolejny), że prosiłam go rozmowę z nimi i że zachowanie teściów jest co najmniej niestosowne (nie po to tam jeżdżę, by słuchać wspominek o eksiarze) - strzelił focha. Kolejny wyjazd do doopy! Odpowiedz Link
m-m-m Re: Czy bycie macochą musi boleć? 12.11.08, 16:47 nienawidzę cię! nie jesteś moją matką! (nikt nigdy nie mówił, że nią jestem), itp. Cały czas za bardzo się angażujesz Marusiu w wychowanie tego chłopaka, nie dziw się więc, że zbierasz takie cięgi. Nie jesteś jego matką, więc tak się nie angażuj, bo to nie Twoja rola. A co do głównego wątku: Pozycja macochy jak pozycja każdego nowego członka rodziny wymaga czasu i współpracy miedzy partnerami - nie zawsze to się udaje. A co do najrudniejszej relacji , to ponoć najtrudniejsza jest relacja matka-córka, a nie macocha-pasierbowie. I akurat z tym jestem gotowa się zgodzić. Odpowiedz Link
marusia1 m-m-m 13.11.08, 12:31 m-m-m masz rację, ale gdy udało nam się doprowdzić Młodego do równowagi psychicznej po wizycie u matki w ferie zimowe, gdy nie widział się z nią (bo ona nie miała takiej potrzeby,a i on ochoty) przez kilka miesięcy, gdy go okłamała, gdy uwierzył w siebie (super gimnazjum)... miałam nadzieję, że problemy są już za nami. Choć spodziewałam się... Coraz więcej obowiązków związanych z synem wykonuje mój M., ale ja nie mogę zupelnie sie nie angażować mając Młodego przez 24 h. To do mnie dzwoni, by poopowiadać, co było w szkole, to mnie opowiada różne rzeczy, czy radzi się. Nawet jak wyjadę w delegację, to muszę kazać mu zgłosić się do taty z problemem (np. z fizyką), bo mnie nie ma na miejscu, no i przede wszystkim tata w tym lepszy jest. I jak tu nie angażować się? Może, gdyby udało mi się dołączyć do grona szczęśliwych matek? Odpowiedz Link
m-m-m Re: m-m-m 13.11.08, 13:14 Z moich doswiadczeń jako macochy całodobowej wynika, że pasierb chętnie bierze (czas, uwagę, zainteresowanie itp.) jak od matki , niestety nie daje macosze praw matki, nie odwzajemnia jej zainteresowania jak jak to czyni dziecko wobec matki. To, że on do Ciebie dzwoni itp. błędnie przyjmujesz jako jego zwrotkę emocjonalną. Otóż nie, on dzwoni, bo ma taka potrzebę, jednak już to nie dziala w odwrotnym kierunku. Takie sprawy jak szkoła i w ogóle jego wychowanie zostaw mężowi. Ty załatwiaj tylko wtedy, kiedy on naprawdę nie może (a nie wtedy, kiedy po prostu nie chce mu się zmienić planow i iść na wywiadówkę). Twoja funkcja to coś w stylu cioci, z którą on ma do czynienia na codzień, podkreślam - cioci, a NIE matki. Nie jest tez moim zdaniem lekarstwem na Twoje relacje z pasierbem posiadanie dziecka własnego. Teoretycznie wg różnych mądrych psychologów dziecko spokrewnione z pasierbem mieszkającym 24 h na dobę powinno te rodzinę scementować. Ale to tylko teoria. W praktyce bywa to różnie: w jednych rodzinach owszem pełni ono rolę naturalnego zwornika takiej rodziny, ale sa i takie, w których dodchodzi do jeszcze ostrzejszych podziałów i większych problemów z zachowaniem pasierba. To sprawa indywidualnakazdej rodziny, gotowej recepty na to nie ma. Poza tym gdybyś teraz na dziecko się zdecydowała - Twój pasierb wchodzi w wiek trudny, siłą rzeczy zostaniesz w domu przez jakiś czas i moim zdaniem na skutek tego przebywania w domu 24 h/doba i delegacji mężą możesz mocno odczuć ciężąr dojrzewani pasierba będąc dodatkowo obarczona niemowlakiem. Oczywiście to tylko moja opinia, acz poparta obserwacjami takich rodzin w realu. Odpowiedz Link
marusia1 Re: m-m-m 13.11.08, 23:17 Póki co Młody jest na mnie ciężko obrażony, ale jak mu przejdzie, to wrócę do tematu i pewne rzeczy zmienią się w domu jeszcze bardziej. Nie wiem jak bęzie w naszym przypadku, gdyby pojawiło się dziecko. Myślę, że mi łatwiej by było nabrać dystansu do Młodego. Nie liczę na więź między ewentualnym rodzeństwem, bo będzie już za duża różnica wieku. Mogą być tylko problemy związane z mieniem - Młody jest strasznym egoistą, choć czasami zapomina o swoim egoiźmie. Odpowiedz Link
rybkka24 Re: m-m-m 15.11.08, 10:28 No ja np.odgrywam\odgrywalam role dobrej cioci i to cioci z ameryki nawet nie w kazdy weekend bylam czy nawet chcialam byc... byly pretensje bo M. chcial stworzyc malemu prawdziwy dom zeby mial przyklad i sie dobrze rozwiajal.i ja mialam wystapic w roli zastepczej matki(czulam presje) mialam wrazenie nawet czasem ze chcialby zeby jego matka prawdziwa sie unicestwila i za sprawa czarodziejsckiej rozdzki zebym ja sie stala biologiczna matka. Jest\byl problem bo ja nie chce miec\nie jestem gotowa jeszcze na wlasne dzieci i nie jestem rowniez gotowa poswiecac sie dla obcego jakby nie bylo. z tworzeniem domu byloby prosciej gdybym go tworzyla dla wlasnych dzieci i bylabym nastawiaona na zycie rodzinne wtedy pasierb nie bylby problemem bo baardzo go polubilam, jest ugodowym i grzecznym dzieckiem a jego tata sklonny do wspolpracy w zakresie wychowania ale niestety nie dogodzisz:::: Odpowiedz Link
twojafantazja Re: Czy bycie macochą musi boleć? 12.11.08, 11:16 Zależy-jak pasierby są dorosłe i mają już swoje życie - to nie. Gorzej na pewno z dziećmi i nastolatkami. Na szczęście ostatniej sytuacji nie miałam Odpowiedz Link
gabriela1999 Re: Czy bycie macochą musi boleć? 12.11.08, 22:50 Ci ciekawe, na każde nienawidzę cię mówiłam kocham cię, i nagle po wizycie eks mamusi, to ja jestem lepsza, a od tej pory ukochany Tata gorszy. To fakt życie jest jak m jak miłosć(osobiście nie znoszę, ale czasami oglądam ku pokrzepieniu serc), kocham tą swoja Patrysię,ale czuję sięczęsto bezsilna, moja córcia reaguje, na next jak na kochanego misia, który ja przytuli, a druga żabcia jak kłębek ostów wykrzykuje, zabierasz mi tatę, nienawidzę cię, tata juz mnie nie kochasz, boli bo matka prawdziwa odgrywa rolę świętego mikołaja raz na rok, a my potem to prostować musimy Odpowiedz Link