alimenty od macochy!

07.11.03, 13:50
W dzisiejszej "Gazecie prawnej" na str.3 dodatku o alimentach itp. jest
napisane:
" Dziecko może żądać świadczeń alimentacyjnych także od męża swojej matki,
niebędącego jego ojcem, jeżeli odpowiada to zasadom współżycia społecznego.
Takie samo uprawnienie przysługuje dziecku w stosunku do żony swego ojca,
niebędącej jego matką."
Dalej jest o tym, że dorosłe dzieci mają w szczególnych przypadkach obowiązek
alimentacyjny zarówno wobec ojczyma jak i macochy.
Stosuje się w tych przypadkach odpowiednio przepisy o obowiązku
aleimentayjnym między krewnymi.
Muszę przyznać, że jakoś nigdy o tym nie myślałam i chyba warto bliżej
rozeznać sytuację.
danka
    • jayin Re: alimenty od macochy! 07.11.03, 14:25
      hm.. ciekawe.
      tzn konkretnie ciekawią mnie "przypadki", w których dziecko może żądać od
      ojczyma/macochy świadczeń alimentacyjnych. wg mnie może chodzić o to, że rodzic
      dziecka, nie mieszkający z nim, a będący w drugim związku małżeńskim, np.
      umiera, albo jest trwale niezdolny dopracy a tym samym do świadczeń, wtedy ten
      obowiązek przechodzi na małżonka tego rodzica... ale przyznam, że temat mnie
      nieco zafrapował.


      pozdr.

      Joanna
      • ashan Re: alimenty od macochy! 07.11.03, 15:31
        W przypadku śmierci chyba nie - alimentów się nie dziedziczy wink Raczej chodzi
        o sytuację, w której rodzic pozostaje bez pracy, i wtedy obowiązek
        alimentacyjny może przejść na jego współmałżonka. Ale nie brzmi to dobrze.
        Taki zapis może prowadzić do duuuużych nadużyć.
        Danusiu, a był podany jakiś akt prawny, z którego by to wynikało?
        • hejkum_kejkum Re: alimenty od macochy! 07.11.03, 15:53
          A czy to źle, że ojczym bądź macocha mogą według prawa odpowiadać za dzieci
          swoich małżonków ? Hm tak sobie myślę, że chyba normalnym jest, że jesli
          zakłada się rodzinę "drugą" to odpowida sie za nią także finanswo.
          Chyba, że źle zrozumiałem treść postu jesli tak było to przepraszam za zament wink
          • ashan Re: alimenty od macochy! 07.11.03, 16:11
            Jeżeli chodzi o obowiązek "współutrzymywania" (jest takie słowo? smile) dziecka
            przez małżonka rodzica, który z dzieckiem mieszka, to jest to raczej
            oczywiste. Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdyby mój syn miał osobną kasę niż
            ja, jego brat i mój mąż. Gdyby nie jeździł z nami na wakacje, bo alimenty od
            jego ojca + mój "wkład" nie starczyłyby na jego wyjazd smile. Obawy budzi raczej
            sytuacja, gdyby współmałżonek rodzica niesprawującego opieki nad dzieckiem
            miał oficjalnie do tych alimentów się dokładać. Bo wtedy alimenty można
            byłoby windować naprawdę wysoko!
            A odpowiedzialność za kogoś wobec prawa to chyba trochę więcej niż kasa smile
            pozdrawiam
        • hejkum_kejkum Re: alimenty od macochy! 07.11.03, 16:00
          a teraz pojąłem heh widocznie tak to u mnie jest z opóźnionym zapłonem , chodzi
          o to, że odpowiedzialność jest za dzieci nawet w przypadku, gdy, razem się z
          tym dzieckiem nie mieszka. Hm jednak z drugeiej strony .... czy argumentacja
          poprzednia też nie ma tu jakiegoś zastosownia, gdy bierze się kogoś z "odzysku"
          to razem z całą jego przeszłością, czyli też z dziećmi tego kogoś, inna sprawa,
          że niestety prawo, nie jest doskonałe i jak zostało zauważone moze dochodzić do
          nadużyć a przez to do destabilizcji i problemów w związkach ... no coż, nie
          wiem co o tym myśleć ... Bo z jednej strony z jakiej racji, z drugiej strony to
          co pisałem wczesniej, że nawet jeśli dziecko się nie wychowuje w takiej
          rodzinie, to jednak to jest rodzina która chyba powinna jakies obowiązki wobec
          dziecka, mieć. ???
          Eh niestety teraz kiedy likwidują fundusz niestety może czasem być niezbyt
          ciekawie ,,,
          • mamaadama4 Re: alimenty od macochy! 07.11.03, 16:26
            Podstawy prawnej nie było - napisane było tylko, że reguluja to przepisy, które
            dotyczą obowiązku alimentacyjnego przez krewnych. Jak będę miała czas - tzn
            jutro - to cos poszukam. Jak by na to nie patrzeć - lepiej sprawę sprawdzić do
            końca.
            danka
          • kasjusz3 Re: alimenty od macochy! 07.11.03, 16:35
            Witam

            Nie rozumiem, z jakiej przyczyny uważasz za oczywistość, że druga żona męża
            czy jego partnerka, ma mieć, jak napisałaś, obowiązek finansowy wobec dziecka?
            Moim zdaniem nie jest to nie tylko nadużycie, ale spore bezprawie.
            Ile jeszcze lat pokutowało będzie w Polsce chore przekonanie o
            powszechnym "dzieciolubstwie" i obowiązkowej opiekuńczości wobec każdego
            dziecka ze strony Państwa, czyli podatników?

            Dziecko ma zazwyczaj rodziców i to oni zobowiązani są do łożenia na jego
            potrzeby. Co innego świadomość, tego, co łączy się ze związkiem z facetem po
            przejściach, a co innego ponoszenie odpowiedzialności za to, że on i jego była
            żona nie dojrzali do rodzicielstwa.
            Wybacz, ale to nie moja sprawa chyba...

            pozdrawiam
            • kasjusz3 Re: alimenty od macochy! 07.11.03, 16:36
              Mój powyższy post skierowałam do hejkum kejkum.
              Przepraszam za nieścisłość.

              K.
              • hejkum_kejkum Re: alimenty od macochy! 08.11.03, 08:04
                Hm no tak, przede wszystkim nie zaznaczyłem, że jestem facetem i odbieram to
                troszkę inaczej wink z góry z nieścisłość przepraszam, a jak napisałem w wątku
                niżej, pomyliłem troszkę pojęcia i nie chodziło mi o "macochy" wink mieszkające z
                dala lub nawet nie znające dzieci z byłem związku...

                Masz rację, dziecko ma rodziców, ale, napisałem tak jak napisałem z tego
                względu, że (mam nadzieję, niedługo wink) jako ojczym, chiałbym i nie widzę nic
                złego w poczuwaniu się do obowiązku finansowego do dziecka które kocham jak
                własne ...

                Cóz masz rację, to tylko moje indywidualne odczucie i nie powinienem uogólniać
                za co przepraszam
                • jayin Re: alimenty od macochy! 08.11.03, 12:00
                  hejkum_kejkum napisał:

                  jako ojczym, chiałbym i nie widzę nic
                  > złego w poczuwaniu się do obowiązku finansowego do dziecka które kocham jak
                  > własne ...

                  o tym pisałam właśnie. masz całkowitą rację. mieszkając z dzieckiem i
                  kochając "jak własne" (tu mężczyźni mają zapewne inne uwarunkowania odczuć
                  wobec "obcego" dziecka,niż kobiety smile ale to inny temat) - na twoim miejscu
                  uważałabym dokładnie tak samo i partycypowałabym w wychowaniu i utrzymaniu
                  dziecka. i to jest OK. inaczej tego w takiej sytuacji sobie nie wyobrażamsmile

                  pozdr.

                  Joanna
          • jayin Re: alimenty od macochy! 07.11.03, 16:43
            obowiązki wobec dziecka ma PRZEDE WSZYSTYKIM ojciec i matkasmile
            i te wychowawcze i finansowe.
            inni ludzie obcy wobec dziecka (jakim jest przeciez kolejny mąż matki, czy
            kolejna żona ojca), czy nawet krewni - to już wg własnej woli i ochoty -
            prezent, opieka itd itp.
            Jeśli dziecko mieszka z rodzicem, który ma następnego małżonka - oczywistym
            jest dla mnie, tak jak pisze ashan, że ten współmałżonek ponosi koszty
            materialne (utrzymanie), a także psychicznie (wychowanie) w stosunku do "nie
            swojego dziecka", które jest dzieckiem jego współmałżonka, bo to "nie jego"
            dziecko wychowuje się i żyje na co dzień we wspólnym domu swego rodzica i jego
            małżonka (macochy/ojczyma).
            taki ojczym/macocha byli świadomi, że biorą partnera z dzieckiem, które jest
            pod opieką tego partnera.
            ale na dobrą sprawę, gdyby taki współmałżonek powiedział: "Słuchaj, to jest
            twoje dziecko, wychowujesz je ty, utrzymujesz je tyi twój były
            partner/partnerka, a ja się nie dokładam ani grosza do utrzymania, ani do
            wychowania!" - to nie ma na to bata prawnego. więc to też bardziej jest zależne
            od charakteru człowieka, układow w takiej nowej rodzinie itd.
            (z kolei ja jednak nie wyobrazam sobie, ze GDYBY syn Osobistego z namni
            mieszkal, to ja bym sie odcieła od wszystkich spraw związanych znim smile we
            wspolnym domu i normalnych układach tak po prostu chyba sie nie da. i dobrze,
            bo byloby cos nie tak ze mną, gdybym tak się odgrodzila od 'nie mojego"
            dziecka, mieszkajacego w moim [naszym] domu).

            natomiast ojczym/macocha bioracy partnera z dzieckiem, ale z dzieckiem, które
            nie jest pod jego stałąopieką, tylko pod opieką drugiego rodzica - nie ma
            obowiązku utrzymywania tego dziecka ani uczestniczenia w jego wychowaniu. i na
            to zwraca się "drugim partnerom" uwagę zwykle - że NIE MOGĄ wnikać w wychowanie
            dziecka, jeśli to dziecko widują tylko raz na dwa tygodnie np., albo na
            weekendy, bo to jest fe i wogole niemoralne i podejrzane, bo przeciez takie
            dziecko MA OJCA i MA MATKĘ smile no to się tego trzymajmy. Od wychowywania i
            utrzymywania są RODZICE. a DRUDZY, czy KOLEJNI partnerzy są od pomocy we
            wspólnym domu (w ktorym mieszkaja razem z "nie swoimi dziecmi", JEŚLI MAJĄ TAKĄ
            CHĘĆ i MOŻLIWOŚĆ. oczywiscie najlepiej i zazwyczaj tak bywa, ze
            wspoluczestnicza w kosztach utzrymania i wychowania dziecka. normalne jak dla
            mnie (w jednym domu).

            natomiast całkowicie się odcinam od tego typu wymysłów, że dziecko powinno
            być "dofinansowane" przez zupełnie obce mu osoby. jakimi są przecież macocha,
            ojczym, sąsiad, czy pani ze sklepiku naprzeciwko domu.
            stosunek pokrewieństwa (dość mikrego) poprzez małżeństwo ojca/matki z tą osobą,
            nie zobowiązuje jej wg mnie do placenia alimentow na dziecko. wiekszy obowiazek
            alimentacyjny mają przeciez wtedy np. dziadkowie?
            samo małżeństwo z ojcem dziecka lub matką dziecka, nie mieszkającym z dzieckiem
            na co dzień - nie powoduje "rozszerzenia" obowiazku współudziału w opiece,
            wychowaniu, utrzymaniu dziecka na ojczyma czy macochę. chyba?smile
            jedyne skutki prawne jakie to rodzi, to chyba ewentualny obowiązek
            alimentacyjny w przypadku ewentualnego rozwodu, oraz wspólnotę majątkową - o
            ile nie było intercyzy czy czegos w tym stylu.

            to OJCIEC ma obowiazek alimentacyjny. jesli nie podołał (brak srodkow) - to
            wtedy FA, albo sprawa do sądu i komornik (wtedy chyba zachodzi zajęcie tej
            części majatku wspolnego, ktora nalezy do niewypłacalnego ojca? czy jak?)
            nie widze powodu, żeby o alimenty sądzić ojczyma czy macochę. na jakiej
            podstawie?
            jeśli jest takie prawo, to jak każde działa w drugą stronę, albo ma
            swoj "mirror" i odpowiednio mozna by doszukiwac sie pokrętnych praw, dających
            ojczymowi czy macosze prawo do sadzenia dorosłych pasierbów czy pasierbic o
            alimenty dla siebie w przyszłoścismile
            no ale NA JAKIEJ PODSTAWIE?

            żeście mi chaosa wprowadzili w głowie...smile
            teraz się zastanawiam jak to jest i czy kiedyś ewentualnie groziłoby mi
            płacenie alimentow na NIEMOJE dziecko (chyba, ze mi udowodnią badaniami DNA ze
            to mojesmile)) - jelsi Osobisty okazałby się "niewypłacalny"... Brrrr....

            pozdr.
            J

            (ashan - z tym "dziedziczeniem" alimentów to fakt, przesadziłam smile ale wiesz,
            wtedy można by na tej samej zasadzie się doszukać OBOWIĄZKU alimentacji chyba,
            co na zasadzie tej, ktora uprawnia do sądzenia przez dziecko/rodzica dziecka
            macochę czy ojczyma ZA ŻYCIA taty, czy mamysmile



            • mamaadama4 Re: alimenty od macochy! 07.11.03, 21:25
              Qrcze, wszystkie argumenty są OK. Ale ja sobie nie wymysliłam tego co
              napisałam, tylko dałam cytat z gazety. Jak przeczytałam powaliło mnie to na
              kolana, dlatego chciałabym wiedzieć dokładnie w jakich okolicznościach taki
              obowiązek jest. Bo jeżeli prawo dopuszcza to w jakiejkolwiek sytuacji to tylko
              czekac na precedens. Dowiem sie, na pewno.
              danka
              • jayin Re: alimenty od macochy! 07.11.03, 21:41
                smile no, ja wiem, że sobie nie wymyśliłaś.
                zaciekawiło mnie tylko to bardzo i nieco zdezorientowało, bo właściwie wg mnie
                NIC nie przemawia za OBOWIĄZKIEM ojczyma/macochy do alimentacji na rzecz
                dziecka partnera.
                więc czekam aż coś znajdziesz na ten temat więcejsmile
                no bo kurcze.. jakieś z archiwum X to prawo jest uncertain

                pozdr.

                J
    • odalie Re: alimenty od macochy! 08.11.03, 20:02
      Hej!

      Ja tak czysto teoretycznie, więc nie krzyczcie na mnie smile))))

      Podczytuję także i Wasze forum, chociaż nie jestem jego targetem (na razie mam
      jednego faceta, który nie posiada dzieci poza naszą młodą, mój ex nie był moim
      mężem, nie mieliśmy potomstwa, a teraz nic nas nie łączy).

      Ja tak czysto teoretycznie, niczego nie sugerując (np. że takie rozwiązanie
      jest wspaniałe). Może jednak mój świeży niejako punkt widzenia na coś się
      przyda (jako zdanie osoby nie zaangażowanej w konflikty ex-next-samiec alfa wink )

      ........................

      A może chodzi np. o taką sytuację, gdy np. ojciec dziecka poślubia next, mają
      rozdzielność majątkową; ojciec przed sądem wykazuje, że nie ma pracy (załóżmy,
      że naprawdę nie ma - możliwe też, że pracuje na czarno) albo że ma minimalne
      zarobki. Tyczasem faktycznie pozostaje w związku z next, prowadzą wspólne
      gospodarstwo domowe, next ma spore dochody i facetowi (ojcu) żyje się dobrze a
      nawet lepiej. Next-macocha utrzymuje ojca, który twierdzi, że nie jest w stanie
      utrzymać dzieci.

      Czy w takiej sytuacji nie jest logiczne (podkreślam, że nie sugeruję, iż
      słuszne! a jedynie logiczne) że dziecko (jego opiekunowie) występują o alimety
      do macochy?
      • jayin Re: alimenty od macochy! 08.11.03, 20:36
        no właśnie, ja sobie nie wyobrażam tego...smile
        jeśli facet nie zarabia - to nie ma z czego sie utrzymac, ani z czego utrzyamc
        dzieci. z jakichkolwiek związków.
        jesli jest na utrzymaniu partnerki/kolejnej zony/kogokolwiek - to ON JEST
        UTRZYMYWANY i w dalszym ciągu nie ma swoich dochodow. a obligowanie do
        przejecia JEGO obowiązkow przez osobę utrzymujacą owego faceta jest.. no
        wlasnie nie wiemsmile w ogole nie jest? smile
        bo tak samo mozna by bylo np. do odpowiedzialnosci alimentacyjnej pociągnąc np.
        kumpla, u ktorego np. ow facet zamieszka, i kumpel bedzi ego zywil i dawal dach
        nad glowa smile
        a jak facet zarabia na czarno, a po prostu sie miga, to trzeba go "zdemaskowac"
        przed sądem i tyle smile

        ale ja tez dywaguje, odalie smile wiec - prosze mnie nie bic za herezje
        ewentualne!!! smile)

        bo serio, nie mam pojęcia O CO CHODZI dokładnie w tym dośc kontrowersyjnym
        temacie rzuconym przez Dankę.
        mam nadzieję, ze Danka odkryje niuanse sprawy i nas uświadomi niedługo!smile

        pozdr.

        Joanna
        • odalie Re: alimenty od macochy! 09.11.03, 11:07
          Hej!

          Ja też tego nie rozumiem.

          Nigdy zresztą nie rozumiałam tego interesu społecznego czy jak mu tam smile

          A wykoncypowałam taką wersję trochę na podstawie własnych obserwacji pewnej
          sytuacji. Otóż znałam przypadek, gdy dziewczyna starająca się o akademik
          uzyskała od mamy, rozwiedzionej, z nowym mężem, z rodzielnością majątkową i
          dwoma synami z nowego związku, bardzo korzystne (w świetle zdobywania miejsca w
          akademiku) zaświadczenie o dochodzie na łeb w rodzinie - liczyła się mama,
          utrzymująca troje dzieci (ojciec dziewczyny dawał ugodowo, a nie wedle stawki
          wyznaczonej jako alimenty w sądzie, więc nic od niego nie podano!). Mama
          pracowała w budżetówce, jest obecny zarabiał z 10 razy tyle co ona, oczywiście
          gospodarstwo domowe prowadzili wspólnie. Na pewno dwaj bracia rzeczonej
          dziewczyny nie mieli "na łeb" tylko tyle, ile podano w oświadczeniu, ale
          wychodziło, że nieledwie musieliby dostawać pomoc z MOPSu.

          Zrobiłam fikołek myślowy zamieniając mamę na tatę i dziewczynę starającą się o
          akademik z dzieckiem pozbawionym alimentów...

          Zgadzam się z Tobą Jayin, że to lekko bez sensu, chociaż jednak, hmm, żona to
          nie ktokolwiek, to ktoś z kim się tworzy rodzinę (małżeństwo zakłada dość
          daleko idącą odpowiedzialność za partnera, owszem rodzielność majatkowa to
          znosi, jeśli dobrze się orientuję), związek inny jednak od pomieszkiwania z
          przyjacielem - tak spekuluję, skąd to się wzięło, choć przyznaję rację, jest to
          pomysł kosmiczny, ale to mnie nie dziwi sad((( nasi włodarze potrafią nas
          zadziwić...

          .........................

          A w ogóle to może nie miejsce, ale chciałabym podziękować wszystkim autorkom
          forum, dzięki Waszej inicjatywie i postom wszystkich tu obecnych dziewczyn,
          dużo zrozumiałam, bardzo mi pomogłyście uporządkować moje myśli i relacje z...
          teściową (a tak! bo do tej pory jej sytuacja, wybory, zachowanie były dla mnie
          zbyt egzotyczne do pojęcia, po prostu nie miałam z czym porównywać, jak
          odczytywać i te de)
          • jayin Re: alimenty od macochy! 09.11.03, 13:51
            no właśnie.. nasze Panowie i Panie Władza mają pomysły kosmiczne czasami...
            Żeby to jeszcze miało jakieś konkretne i logiczne wytłumaczenie. A tak to ja
            nie rozumiem i nie mam pojęcia skąd takie coś się wzięło.
            Ale pewnie jeszcze nie raz coś nam w tym kraju wymyślą takiego, że zatęsknimy
            do Lema smile

            a co do rozumienia teściowej, to: HMMMMM??? Jeśli mogę spytać: to Teściowa jest
            w takim układzie "macochowym"? Bo, jak zrozumiałam, ty nie jesteś smile?

            pozdr.

            Joanna
            • odalie Re: alimenty od macochy! 09.11.03, 15:08
              Hej!

              Nie, ja jak do tej pory nie jestem, pochodzę na dodatek z rodziny, w której
              mało kto był (teraz moi kuzyni nadrabiają zaległości wink ) A u mojego faceta
              rodziny są rekomponowane już od trzech pokoleń i to w takich karkołomnych,
              dosłownie akrobatycznych układach, że aż trudno to opanować rozumem i
              pospamiętywać smile Moja córeczka ma skutkiem tego zatrzęsienie dziadków, babć i
              ciocio-babć oraz cioć smile)) (dochodzi do tego specyficzny układ wiekowy -
              pradziadkowie jedni w wieku dziadków drugich).

              Szkoda tylko, że tak późno to forum, ile bym uniknęła wpadek towarzyskich, ile
              rzeczy bym przełknęła bez wnikania w intencje i te de smile)))))

              Chcociaż są też rzeczy, które do dziś mnie irytują, bo są według mnie po prostu
              nie w porządku, choć oczywiście mogę się mylić, zwłaszcza że nie znam
              wszystkich zakulisowach poczynań. O ile mogę powiedzieć - niedobrze się stało,
              że mój facet jeszcze jako młody nastolatek stał się "niczyim" dzieckiem.
              Wszyscy tam skorzystali (emocjonalnie) na rozwodzie, a stracił tylko on sad
              Teoretycznie przy mamie, praktycznie na powrót przy babce i przyszywanym
              dziadku. Ma to swoje odniesienie i do kwestii uczuciowych, do rodzaju relacji i
              więzi, jak i do kwestii materialnych (ale jeśli chodzi o te drugie, to raczej z
              winy teścia, który wyparł się kompletnie zobowiązań podjętych podczas rozwodu -
              chodzi o nieruchomość - a jak wiadomo powszechnie, nieruchomości często stoja
              kością w gardle smile)))) i utrudniają pokojowe współżycie w rodzinach smile))))) ).
              • jayin Re: alimenty od macochy! 09.11.03, 16:21
                Thx za odpowiedź!smile
                Faktycznie, skomplikowane horrendalnie...smile)
                to niezła mieszanka emocjonalna musi być w rodzinie Twojego Męża.
                Ale za to córa ma DUŻĄ RODZINĘ smile)))

                A co do stawania kością w gardle nieruchomości - to zwykle tak jest niestety. I
                to nie zależy czy rodzina jest "pierwszego rzutu", czy "rekomponowana" (fajne
                określenie..smile.
                Nie na darmo jest powiedzenie wynikające zt., że interesów finansowych w
                rodzinie lepiej nie robić, już lepiej z kimś obcym...smile

    • mikawi Re: alimenty od macochy! 09.11.03, 17:09
      kro
      Art. 144. § 1. Dziecko może żądać świadczeń alimentacyjnych od męża swojej
      matki, nie będącego jego ojcem, jeżeli odpowiada to zasadom współżycia
      społecznego. Takie samo uprawnienie przysługuje dziecku w stosunku do żony
      swego ojca, nie będącej jego matką. § 2. Mąż matki dziecka, nie będący jego
      ojcem, może żądać od dziecka świadczeń alimentacyjnych, jeżeli przyczyniał się
      do wychowania i utrzymania dziecka, a żądanie jego odpowiada zasadom
      współżycia społecznego. Takie samo uprawnienie przysługuje żonie ojca dziecka,
      nie będącej matką dziecka. § 3. Do obowiązku świadczeń przewidzianego w
      poprzedzających paragrafach stosuje się odpowiednio przepisy o obowiązku
      alimentacyjnym między krewnymi
      • jayin Re: alimenty od macochy! 09.11.03, 19:05
        a co to znaczy: "(...)odpowiada to zasadom współżycia
        społecznego"?
        tzn. ciekawią mnie w szczególności te zasady współzycia społ. w przypadku
        rodzin, jak to nazwała odaliesmile - "rekomponowanych".
        są one jakoś ustalone? czy to jest płynne pojęcie raczej?

        pozdr.

        Joanna
        • mikawi Re: alimenty od macochy! 09.11.03, 19:27
          to bardzo szeroka furtka i swego rodzaju wór bez dna do którego wrzuca się
          wszystko to, czego nie da się opisać sztywno literą prawa, i jak słusznie
          zauważyłyście może byc baaardzo róznie interpretowane (i jest) zależnie od
          sędziego, noi niestety daje pole do wielu nadużyć, bo jak zdefiniować "zasady
          współzycia społecznego"
          moim zdanie chodzi tu o sytuację, gdy dziecko wychowywane jest przez ojca i
          jego żonę w sytuacji gdy matka nie żyje, żona ojca spełnia więc rolę macochy
          (lepszej lub gorszej) i w takiej sytuacji wszyscy tworzą w zasadzie pełną
          rodzinę, i wtedy dziecko może domagać się od macochy alimentów, tak samo jam
          macocha będzi esię mogła domagac alimentów od pasierba w przyszłości tak jakby
          była matką
          ale to tylko moja interpretacja
          • mamaadama4 Re: alimenty od macochy! 11.11.03, 22:18
            Pytałam wielu prawników i niestety, nie potrafili mi nic sensownego powiedzieć.
            Temat jest na tyle hmmm ciekawy, że na pewno dorwę jakiegos od prawa rodzinnego
            i podrążę temat. Albo w wolnej chwili napiszę do "GP" o przedstawienie
            komentarza do tego. Skoro napisali to może wyjasnią sprawę do końca.
            danka
    • mikawi Re: alimenty od macochy! 14.11.03, 10:04
      no proszę, temat na czasie jak widać

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=9072326
      • rybkavielorybka Re: alimenty od macochy! 14.11.03, 10:30
        Częśc mikavi! juz im tam odpisałam....

        Mikavi Kraków pozdrawia Warszawę .Odezwij się na priv i zgadnij kim jestem wink
        • mikawi Re: alimenty od macochy! 14.11.03, 10:37
          hej, napisałam, chyba wiem smile)))
          • konkubinka Re: alimenty od macochy! 14.11.03, 10:43
            mikawi napisała:

            > hej, napisałam, chyba wiem smile)))
            czy to mozliwe ze i ja wiem?
            • rybkavielorybka Re: alimenty od macochy! 14.11.03, 10:47
              konkubinka napisała:

              > mikawi napisała:
              >
              > > hej, napisałam, chyba wiem smile)))
              > czy to mozliwe ze i ja wiem?


              konkubinko czyzbys az tak sie zakamuflowala? zaraz sprawdze poczte i zobaczymy
              czy zagadka rozwiazana smile
Pełna wersja