Trafilam tutaj z listy "dziewczyny po 30." i bardzo sie ciesze, bo zmagam sie
z wieloma problemami, ktore dla moich kolezanek w normalnych rodzinach sa
calkowita abstrakcja. Mam 30 lat i jestem macocha dla dwoch chlopcow (prawie
16 i 14 lat). Nie mieszkaja z nami. Jestem trzy miesiace po slubie i odkad
stalam sie zona (wiec jakims stalym punktem w zyciu ich ojca) nasze stosunki
staly sie dosc napiete... chociaz wydawalo sie przedtem, ze zostalam juz
zaakceptowana. Z ex mojego meza tez kiepsko. Z pewnoscia bede miala o czym
pisac i o co Was pytac. Pozdrawiam serdecznie