Dodaj do ulubionych

zła macocha

29.01.09, 16:44
Witam. Nie wiem od czego zaczac ponieważ już w tym wszystkim sie
pogubiłam ale zaczne od najważniejszego, otoz mam męża ktory jest
odemnie o 15 lat starszy, mamy wspólne dziecko-3 latka, oprócz
naszego dziecka mąż ma jeszcze syna który ma 18 lat i mieszka z
nami. Odkąd to nastąpiło moje życie zamieniło się(nie przesadze
jezeli napisze w koszma). Jestem osoba pedantyczną syn mojego męża
to brudas jakich nigdy nie widziałam spi całymi dniami ucieka ciagle
ze szkoły,nie jest nauczony podstawowych rzeczy ani życia w rodzinie
nie ma żadnych znajomych wiec siedzi cały czas na internecie. Nie
szanuje ani ojca,matki a tym bardziej mnie. Najgorsze jest to ze
wogole nie sprzata resztki jedzenia zuca na podłoge nos a raczej to
co z niego wyciągnie wyciera o ściany w swoim pokoju, ostatnio
przyszedł ze szkoły pijany i pod wpływem narkotyków jak sie póżniej
okazało, zesikał sie do łóżka i zwracał na łóżko i na siebie. Maz i
jego była żona nie widza w tym problemu bardzo czesto soie kłuce z
mężem o jego syna nie wiem jak długo jeszcze wytrzymam pod jednym
dachem z jego synem, po nocach chodzi po kuchni i robi sobie
jedzenie przy czym strasznie hałasuje, rodzice mojego męża
uwielbiaja swojego wnuczka wszystko mu wybaczaja i tez udaja ze
niema problemu z nim, tesciowa mnie nie szanuje ani mojego zdania
wiele razy mowilam ze ma nie sprzatac w pokoju u swojego wnuka jak
nas odwiedza ale ciagle to robi za moimi plecami.nie wiem juz co mam
robić prosze doradzcie mi cos.......
Obserwuj wątek
    • betti_domino Re: zła macocha 29.01.09, 17:29
      odpuść sobie,nic nie zmienisz.Jeśli już to na gorsze,bo będzie robić
      na złość.Porozmawiać możesz z mężem i rodziną,jak powinni
      ukierunkować młodego,ale czarno to widzę,jeśli teściowa robi takie
      numery,zamiast pogadać z wnukiem i jakoś wpłynąć na jego
      zachowanie.Zresztą moja tesciowa też nam bruździ i wnusia utwierdza
      w jego negatywnych zach.
      Mam podobnie - chłopak 18l-w pokoju chlew,jak coś robi w kuchni to
      po sobie nie sprząta,w łazience to samosad
      Jest spokój w domu jak młody jest w internacie.Nie wiem jak do niego
      podejść(młodszy 12l nie jest taki i pomaga),a mąż nie radzi sobie
      zupełnie z synami.
      Gadanie m,zawstydzanie, karanie nic nie pomaga-buntuje się jeszcze
      bardziej,ja nawet nie mam prawa się do pasierba odezwać,że ma coś
      zrobić,bo "mięsem" rzuca i grozbami pod moim adresem i jeszcze na
      złość robi.Czy to przejdzie z wiekiem i nabędą rozumu?
    • 333a13 Re: zła macocha 29.01.09, 19:13
      Już kiedyś wątek socjalizowania brudasa był poruszany na tym forum... To nie
      jest już dziecko, któremu można pobłażać chamskie zachowania w stosunku do
      Ciebie i zastanawiam się co na to Twój M? Jeśli chodzi o sprzątanie itd, to
      zasady powinny być jasne:
      1. Ty jesteś Panią Domu i to Ty decydujesz o miejscu danych przedmiotów i
      porządków. W związku z tym jeśli Twój M. tego mamusi nie powie, to chyba
      powinnaś jej sama o tym wyraźnie powiedzieć.
      2. Nie należy sprzątać Młodemu, prać jego ubrudzonych nie powiem czym rzeczy...
      Niech odczuje konsekwencje swoich czynów. Poza tym dopóki ma drzwi w pokoju,
      które można zamknąć, stado galopujących kóz w jego pokoju nie powinno Wam
      zanadto przeszkadzać.
      3. Jeśli mimo rozmów dot. obowiązków itd. nie podporządkuje się odnośnie "części
      wspólnych" mieszkania, każdy jego brudny talerz, okruchy itd powinny lądować w
      jego dziupli.
      4. Skąd Młody ma pieniądze na picie i ćpanie??? Jeśli od Was, to chyba w takim
      razie macie jakiś środek oddziaływania na niego?
      5. Dlaczego Młody nie mieszka z matką???
      6. Może warto byłoby Młodego jakoś zsocjalizować? Wysłać do wakacyjnej pracy itp?
      7. Może do zabrzmi brutalnie, ale Młody jest już za stary by móc go wychować, i
      jeśli mimo chęci i prób się nie dogadacie, to może warto byłoby się zastanowić
      nad internatem dla Młodego??? (to oczywiście może być też dla niego straszak).
      Jeśli istnienie Waszej rodziny stoi pod znakiem zapytania, Młody daje zły
      przykład pozostałym dzieciom i Cię poniewiera, to wydaje mi się, że tylko twarda
      miłość może tutaj pomóc. Nie zazdroszę sytuacji
    • aniulla26 Re: zła macocha 29.01.09, 20:08
      z matką nie mieszka bo wolał ojca,internet odpada mąż nigdy na to
      sie nie zgodzi, pieniądze syn męża dostaje od matki i mpich teściów
      a swoich dziadków chociaż było mówione ze maja mu nie dawać, maż
      ciagle ma do mnie pretensje że we wszystkim widze problem i sie
      czepiam ,ze przezemnie sa cały czas kłutnie. Nie wiem czy miłośc tu
      pomoże jezeli nie ma szacunku,jak raz młody miał w szafce 3 butelki
      wódki to zrobiłam zdjecie i wysłalam mężowi do pracy on wysłał swoim
      rodzicom i napisał na co traci młody kase oczywiście afera była ze
      jak ja czyli macocha tak ujął to tesciu mogłam zrobic takie zdjecie,
      nie lubię moich tesciów sa bardzo fałszywi cały czas mu daja kase
      tesciowa nawet przywozi jedzenie i mowi ze to dla mlodego a maja
      jeszcze wnuczke -coreczke moja i mojego meza a ich syna. Z matka nie
      utrzymuje młody kontaktu jeżdzi do niej tylko wtedy jak mu obiecuje
      ze kase mu da.
      • marusia1 Re: zła macocha 29.01.09, 23:32
        Jeśli inne osoby utrzymują pasożyta(matka, dziadkowie), to niech go przygarną.
        Pienądze powinny być na utzymanie (jedzenie, opłaty) - przecież korzysta.
        Podpisuję się pod dziewczynami - wszystkie jego śmieci - składać w jego pokoju.
        Niech sobie pierze, prasuje. itd. A jeśli (JUŻ) facetowi nie chce się czyć, to
        niech idzie do roboty i zarobi na swoje utrzymanie. W tym wieku, to już
        zdecydowanie za późno na resocjalizację, tym bardziej, że nawet ojciec,
        dziadkowie nie są autorytetem.
        • 333a13 Re: zła macocha 30.01.09, 08:50
          Nie wiem na ile ciąży Ci ta sytuacja... Jeśli naprawdę nie dajesz
          rady, to jeśli masz taką możliwość to przeprowadź się gdzieś z
          maluchem (chociażby do rodziców). Niech sobie mężuś żyje w syfie z
          synalkiem. Jeśli nie potrafi uszanować Ciebie jako żony i pozwala by
          mamusia, syn i on sam liczyli się z Twoim zdaniem... Może wtedy się
          przekona co traci... A z drugiej strony jeśli jesteś pedantką, to
          może rzeczywiście odrobinkę terroryzujesz rodzinkę porządkami???
          Aha, skoro Młody się tłucze w nocy, to pewnie długo śpi rano...
          Myślę, że konsekwentne słuchanie radia z rana, odkurzacz itd przez
          kilka dni uświadomiłyby mu coś nie coś???
          • 333a13 Re: zła macocha 30.01.09, 08:51
            ma być: "nie liczyli" smile
            • aniulla26 Re: zła macocha 30.01.09, 12:24
              nie terroryzuje rodziny, sama sprzatam ale już mam dosyc sprzatania
              po młodym, on nie potrafi spuścić wody w toalecie,włożenie naczyń do
              zlewu po zjedzeniu tez jest problemem, gdy cos zje nigdy pustego
              pudelka lub talezyka nie kladzie do zlewu tylko zostawia w szafce
              lub w zlewie. Jezeli zrobię zakupy na drugi dzień już nic nie ma bo
              sam po nocach wszystko zjada-nawet wyjada jedzenie które kupie dla
              małej. Wszystko co piszecie już przerabiałam nawet chodziliśmy z
              młodym do psychologa który doradził wizyte u psychiatry młode z
              rodzicami poniewarz młody ma straszne problemy, on do psychologa
              powiedzial ze dla niego matka i ojciec mogliby nie istniec ze ich
              nie szanuje. Uwierzcie mi że drugi raz bym nie wyszła za mąż za
              faceta który ma już dziecko z pierwszego małzeństwa.
              • sandra_4 Re: zła macocha 30.01.09, 12:45
                ja też!!!!!!!!!!! Ale to zrobiłam...ale nie wiem czy chcę to
                znosić!!!!
              • nangaparbat3 Re: zła macocha 01.02.09, 22:03
                >>>>awet chodziliśmy z
                > młodym do psychologa który doradził wizyte u psychiatry młode z
                > rodzicami poniewarz młody ma straszne problemy,


                No i co? poszli?
    • braktalentu Re: zła macocha 30.01.09, 15:46
      Z całej tej sytuacji jedynym naprawdę TWOIM problemem jest
      zaśmiecanie wspólnej przestrzeni rodzinnej i nocne wyjadanie z
      lodówki. To, że młody mężczyzna nie został należycie wychowany, że
      się stacza, że nie szanuje rodziców, że jest brudasem - to problem
      tychże rodziców. Co Cię obchodzi na co wydaje pieniądze matki i
      dziadków? Przecież to nie Twoje pieniądze? Co Ci przeszkadza, że
      teściowa sprząta brudasowi? Wolisz żeby w domu śmierdziało?
      Martwisz się, że pije, odurza się i wymiotuje na pościel? Babcia
      przyjdzie i posprząta, bo ja taką zarzyganą pościel przyniesioną do
      wspólnego prania wrzuciłabym do pokoju jej właściciela (bez
      wchodzenia tam). Ubliża Ci? A po co i o czym Ty rozmawiasz z tym
      człowiekiem? Siedzi całymi dniami w intenecie? Wspaniale, nie plącze
      się po domu - wstawić Mu komputer do pokoju i założyć łącze
      bezprzewodowe, żeby samemu móc korzystać z sieci w innym
      pomieszczeniu. Hałasuje w nocy? Budź męża i pytaj co się dzieje. Nie
      zmywa po sobie - odstawiamy brudne naczynie do Jego pokoju (nie
      wchodząc tam). Sprawdza się taka niebieska torba z Ikei, w którą
      wszystko pakujemy. Brakuje naczyń? Informujemy męża, że wszystkie są
      w pokoju Jego syna i podasz obiad jak tylko będziesz miała na czym.
      Wszystko wyjedzone z lodówki? No, to obiadku nie ma. Produkty dla
      dziecka trzymamy w zamykanym pojemniku z podpisem DLA KRYSI. Jeżeli
      będzie to konieczne pojemnik opasujemy łańcuchem zamykanym na kłódkę
      i bez ceregieli, złości i przekąsów informujemy, że trzylatka MUSI
      jeść, więc zabezpieczasz Jej posiłki.

      Zamiast kłócić się z mężem i tracić energię na ekscytowanie się nie
      swoimi sprawami, zużyj ją na rozwiązywanie tych problemów, które
      NAPRAWDĘ Ciebie dotyczą. A nie dotyczy Cię kto sprząta w pokoju
      Twojego pasierba, skąd chłopak ma pieniądze -jeżeli ich TOBIE nie
      ukradł, czy i kiedy chodzi do szkoły, jak się odżywia, w jakiej
      formie prowadzi życie towarzyskie. To wszystko wsadzanie nosa w nie
      swoje sprawy. Skoncentruj się na ograniczaniu stajni augiasza do
      Jego pokoju, poprzez dostarczanie tam wszystkiego co pozostawi poza
      tym pokojem i radowaniu się własnym życiem rodzinnym.
      • betti_domino Re: zła macocha 30.01.09, 17:49
        Wszystko wyjedzone z lodówki? No, to obiadku nie ma. Produkty dla
        > dziecka trzymamy w zamykanym pojemniku z podpisem DLA KRYSI.
        Jeżeli
        > będzie to konieczne pojemnik opasujemy łańcuchem zamykanym na
        kłódkę
        > i bez ceregieli, złości i przekąsów informujemy, że trzylatka MUSI
        > jeść, więc zabezpieczasz Jej posiłki.


        Super!!muszę u siebie tak zrobić
        • 333a13 Re: zła macocha 30.01.09, 18:30
          smile podoba mi się taki sposób myślenia smile
    • nangaparbat3 Re: zła macocha 01.02.09, 22:17
      Wszystkie tutaj zachowujecie sie jak trener, ktory by zawodnikowi polamal nogi,
      a potem wściekał się na niego, ze za wolno biega.
      Skoro mała ma 3 lata, to znaczy ze w wieku, kiedy mlody najbardziej potrzebowal
      ojca (14-15), ojciec zajmowal sie czym innym - byc moze matka też. Jaki byl
      udzial aktualnej macochy - nie wiem, roznie to sie uklada.
      W tej chwili wyglada na to, ze mlody oprócz picia pali trawę, i że potrzebna mu
      po prostu fachowa pomoc. Jesli psycholog wysyła do psychiatry, to znaczy ze
      sparawa jest poważna i nie ma na co czekac.

      Na to jak on sie teraz zachowuje pracowali dorośli i na nich spoczywa obowiazek
      zrobic co sie da, by pomóc mu z tego wyjsc. Moze sie juz nie udac, ale probowac
      trzeba. Natomiast jesli ktos uważa, ze nie powinno go obchodzic, że dziecko męża
      kompletnie sie degraduje i wykoleja, to rzeczywiscie pozostaje mu sie tylko
      odciac, w złudnej nadzieci że odcięcie sie prawdziwe w ogole w takiej sytuacji
      moze miec miejsce.
      • konstancja16 Re: zła macocha 01.02.09, 23:12
        Nanga,

        Twoje pouczenia zazwyczaj brzmia bardzo swiatle i sa super child-
        oriented. ale czasem mam wrazenie, ze nie doczytalas calosci.
        jasssne, ten osiemnastolatek potrzebuje pokierowania, fachowej
        pomocy bo nie dzieje sie z nim dobrze. ale czy to jest rada dla
        macochy jak sobie radzic z ta paskudna sytuacja? tak praktycznie to
        jak sobie to wyobrazasz? ze Aniulla powie chlopakowi: chodz,
        zaprowadze Cie do psychiatry. a chlopak (osiemnastolatek, ktory ma
        w dooopie caly swiat!) odpowie: tak, Aniullo, juz lece, tylko
        posprzatam i ubiore czysta koszule.

        przeciez tu problem wyraznie jest w tym, ze zaniedbali chlopaka
        rodzice. autorka watku ma nieduzy wplyw na niego. i wpedzanie ja w
        poczucie winy za zaniedbania i olewke jego rodzicow to - moim
        zdaniem - zadna rada DLA NIEJ. moze dla ojca tego rozkosznego
        mlodzienca co najwyzej.

        >>Jaki byl
        udzial aktualnej macochy - nie wiem, roznie to sie uklada.

        jasssne, macocha jest oczywiscie - posrednio lub bezposrednio -
        odpowiedzialna za nieporadnosc wychowawcza rodzicow i wychowawcow.
        problem w tym, ze macocha ma najczesciej niewielki wplyw na dzieci
        partnerow i - z reguly - jej kontakt z tymi dziecmi zaczyna sie
        stosunkowo pozno. ale tak, wszystkie wystepki i nieporadnosc
        spoleczna tych dzieci mozna przypisac zgubnemu wplywowi
        macochy..... smutne, doprawdy.

        a praktyczna rada dla autorki watku - zadna. chyba jednak blizej mi
        do wersji Braktalentu. ewentualnie ucieczka z tego przedziwnego
        domu, bo to co przeraza mnie tu bardziej niz skandaliczne
        zachowanie tego chlopka to "Maz i jego była żona nie widza w tym
        problemu".

        to jest po prostu porazka. i - wybacz Nanga - ale skoro rodzice nie
        widza problemu to co moze zrobic macocha? i jak mozna zwalac na nia
        odpowiedzialnosc za zaniedbania wychowawcze?
        • nangaparbat3 Re: zła macocha 02.02.09, 08:42
          konstancja16 napisała:

          > Twoje pouczenia zazwyczaj brzmia bardzo swiatle

          Nie udzielam swiatłych pouczeń, tylko piszę co myślę, a zwlaszcza co czuję. W
          kazdym razie w internecie.


          i sa super child-
          > oriented. ale czasem mam wrazenie, ze nie doczytalas calosci.

          Jak najbardziej doczytalam calośc (mam na mysli calosc watku, a nie tylko
          wypowiedzi Aniulli).
          I właśnie całosc mnie wkurzyla - bo o ile bezradnosc i zlosc Aniulli jestem w
          stanie pojac, to od komentarzy oczekiwalabym juz czegos więcej niż stwierdzeń,
          ze "brudasa" i "pasozyta", ktory jest juz za stary na to, by sie zmienic, nalezy
          izolowac.

          > jasssne, ten osiemnastolatek potrzebuje pokierowania, fachowej
          > pomocy bo nie dzieje sie z nim dobrze. ale czy to jest rada dla
          > macochy jak sobie radzic z ta paskudna sytuacja? tak praktycznie to
          > jak sobie to wyobrazasz? ze Aniulla powie chlopakowi: chodz,
          > zaprowadze Cie do psychiatry.

          Masz rację, nie da sie zaprowadzic do psychiatry kogoś, o kim nie jest sie w
          stanie powiedziec jednego dobrego slowa ii kogo tak naprawdę chcemy sie po
          prostu pozbyc. Taki ktos odrzuci wszystko, co mu zaproponujemy, sprzeciwi sie
          wszystkiemu, czego będziemy żądac. Osoby, które go kochaja (tu: dziadkowie i
          ojciec) bedą się opierac każdej naszej sugestii, wyczuwajac za nią nasze uczucia
          do chłopaka.
          Ale żeby zmienic wlasne nastawienie do kogos trzeba nieco wysiłku - wejscia w
          buty tej osoby, spojrzenia na jej zycie z jej punktu widzenia. Nie wiem, czy
          wymaga to wiecej wysiłku niz pedantyczne sprzątanie, dzien po dniu.


          a chlopak (osiemnastolatek, ktory ma
          > w dooopie caly swiat!) odpowie: tak, Aniullo, juz lece, tylko
          > posprzatam i ubiore czysta koszule.

          Masz rację, ze tak nie powie. Ale zupełnie nie masz racji, ze on ma w dupie cały
          swiat - to świat ma w dupie jego, i stąd cały problem.


          > przeciez tu problem wyraznie jest w tym, ze zaniedbali chlopaka
          > rodzice. autorka watku ma nieduzy wplyw na niego.

          Ma wielki wpływ. Jako dorosla osoba zyjaca z nim pod jednym dachem, w jednej,
          było nie było, rodzinie. Jako żona jego ojca. Jako matka jego siostry. Jako
          synowa jego dziadków. I całkiem mozliwe, ze jako kobieta, w ktorej moze widziec
          wlasnie kobietę (to moze byc dodatkowa trudnosc i zawiłosc, ale nie ma co
          udawac, ze nie moze sie pojawic).

          i wpedzanie ja w
          > poczucie winy za zaniedbania i olewke jego rodzicow to - moim
          > zdaniem - zadna rada DLA NIEJ. moze dla ojca tego rozkosznego
          > mlodzienca co najwyzej.
          To co pisalam o odpowiedzialności kierowałam nie tyle do Aniulli, co do
          doroslych w ogole.
          Od dwudziestu lat (chyba nie całkiem, ale nie chce mi sie liczyc) pracuje z
          nastolatkami, "przerobiłam" ich setki - i na te setki dwa, moze trzy razy
          spotkałam cynicznych s...synów. Cała reszta to byly poranione albo skołowane
          dzieci, potrzebujace jasnych zasad, ale tez szacunku, zyczliwosci, pewnosci, ze
          komus na nich naprawde zależy (na nich jako na osobach, a nie na nich jako na
          instrumentach do zaspokajania rodzicielskich oczekiwań - bo to jeszcze inna
          inszośc).




          > >>Jaki byl
          > udzial aktualnej macochy - nie wiem, roznie to sie uklada.
          >
          > jasssne, macocha jest oczywiscie - posrednio lub bezposrednio -
          > odpowiedzialna za nieporadnosc wychowawcza rodzicow i wychowawcow.

          Nie wiem, czy ta konkretna macocha jest za cokolwiek odpowiedzialna - ale
          powtórzę, ze róznie sie to układa.



          > problem w tym, ze macocha ma najczesciej niewielki wplyw na dzieci
          > partnerow i - z reguly - jej kontakt z tymi dziecmi zaczyna sie
          > stosunkowo pozno. ale tak, wszystkie wystepki i nieporadnosc
          > spoleczna tych dzieci mozna przypisac zgubnemu wplywowi
          > macochy..... smutne, doprawdy.

          Ani tego nie pisalam, ani nie sugerowałam.
          Natomiast na pewno nie jest tak, zeby sama macocha czy jej obecnosc w zyciu ojca
          niczego nie zmieniała, na nic nie miała wpływu.




          > a praktyczna rada dla autorki watku - zadna. chyba jednak blizej mi
          > do wersji Braktalentu. ewentualnie ucieczka z tego przedziwnego
          > domu, bo to co przeraza mnie tu bardziej niz skandaliczne
          > zachowanie tego chlopka to "Maz i jego była żona nie widza w tym
          > problemu".

          Jak rada? Braktalentu chce stworzyc mu w jego własnym (bo to też jego dom) domu
          jednoosobowe getto. Co dobrego moze z tego wyniknac?


          > to jest po prostu porazka. i - wybacz Nanga - ale skoro rodzice nie
          > widza problemu to co moze zrobic macocha? i jak mozna zwalac na nia
          > odpowiedzialnosc za zaniedbania wychowawcze?
          >
          Nie zwalam na nią.
          Byc moze rodzice nie widzą problemu, bo ich przerasta i za bardzo boja sie go
          zobaczyc.
          Co moze macocha?
          Ano moze: wziac kartke papieru i wypisac wszystko co tylko moze dostrzec
          pozytywnego w swoim pasierbie. (Ile to czasu? No max - pól godziny)
          Może wyobrazic sobie siebie w jego sytuacji, od czasu kiedy zaczęlo sie rozwalac
          mazeństwo jego rodziców - wyobrazic sobie, co by czuła, ona sama, jako
          dziewczyna - 13, 15, 17 letnia.
          To tez nie wymaga wiele roboty - jedynie wysilku woli.
          Moze przypomniec mezowi, ze psycholog kierował ich do psychiatry - jesli młody
          chodził do psychologa to znaczy, ze nie jest tak całkiem impregnowany na pomoc z
          zewnatrz.
          Byc moze warto by pochodzic na terapie rodzinną - w niej powinny brac udział
          wszystkie osoby mieszkajace z młodym. To jest pewien wysiłek, ale opłacalny. I
          opłaca sie wszystkim, Macochom też.
          • aniulla26 Re: zła macocha 02.02.09, 11:04
            chodziliśmy z młodym do psychologa na terapię rodzinna i w sumie nic
            nie pomogło ponieważ młody i tak cały czas robi swoje. Postanowiłam
            że juz nie bede zwracała mu o nic uwagi a sama wchodze do jego
            pokoju i sprzątam ponieważ nie chce sie wstydzić gdy przychodza do
            nas goscie że śmierdzi u mnie w domu a konkretnie w pokoju
            młodego.Mysle że jak tak troche minie czasu to zacznie mu to
            przeskadzac ze sprzatam mu w pokoju wiec sam zacznie dbac o
            porzadek,dziś poszedł do szkoły no i oczywiscie zaspał jak zwykle bo
            siedział do póżna na internecie,w pokiju bałagan jakby przeszedł
            huragan,posprzatałam na podłodze coś rozlane no i jak zwykle
            okazało się że sperma-przepraszam że jestem taka bezposrednia.Młody
            jest młodszy odemnie o 9 lat wiec o jakikolwiek szacunek i słuchanie
            mnie jako macochy niema mowy. On wogóle z natury jest poprostu
            leniem nic nie robi najlepiej żeby wszyscy mu wszystko dawali iu nic
            nie oczekiwali od niego. Nie wiem czy to cos pomoze i czy jego
            rodzice cos zrobia z nim.
            • 333a13 Re: zła macocha 02.02.09, 12:27
              Wydaje mi się, że wyręczanie Młodego przyniesie odwrotny skutek od
              zamierzanego. Młodemu po prostu jest wygodnie bo nic nie musi robić
              ani się wysilać... Więc po co miałby coś zmieniać??? Dopóki nie
              wdepnie bosą nogą z rana w kałużę na dywanie itd i na swojej skórze
              nie odczuje swoich błędów niczego się nie nauczy... Ale mam
              nadzieję, że się mylę...
            • nangaparbat3 Re: zła macocha 02.02.09, 18:32
              No a co z tym psychiatrą?
              Bo moze ma depresje na przyklad, a alkohol sluzy jako lek na - zamiast
              prawdziwego lekarstwa.

              I jak długo trwala ta terapia? Rozumiem, ze zgłosilaś problem brudu i smrodu - i
              co on na to?
              Moze mozna zawrzec z nim kompromis: Ciebie nie obchodzi i nie ingerujesz jak
              długo nie śmierdzi.
              Przy czym informacja, ze nie obchodzi Cię, co sie dzieje w jego pokoju (poki nie
              cuchnie) nie powinna byc rownoznaczna z deklaracją, ze on sam Cie nie obchodzi.
              W jakimś sensie jesteś dla niego kims w rodzaju zastępczej matki, bo taka jest
              Twoja pozycja w rodzinie, w której on teraz jest. Jeśli go odrzucasz, moze to
              dla niego byc powtorzeniem odrzucenia przez matkę, i z tego nic dobrego nie
              wyniknie.
              I jeszcze jedno - z meżem warto rozmawiac motywujac troską o pasierba, a nie
              zlościa i rozczarowaniem. Po prpostu łatwiej sie wtedy dogadac.
              • m-m-m Re: zła macocha 03.02.09, 08:56
                ""jesteś dla niego kims w rodzaju zastępczej matki, bo taka jest
                Twoja pozycja w rodzinie, w której on teraz jest. Jeśli go
                odrzucasz, moze to
                dla niego byc powtorzeniem odrzucenia przez matkę""


                Macocha całodobowa NIE jest kimś w rodzaju zastępczej matki i nie ma
                obowiązku nią być jeśli tego nie chce. Ten chłopak ma OBOJE rodziców
                i to ich zmartwienie jaki on jest.
                Inna sprawa, że ja tu widzę totalną indolencję wychowawczą ze strony
                ojca i matki chłopaka, i o ile w ogóle to rolę macochy 18-latka
                postrzegam jako poganianie szanownego tatusia w kwestii brudu i
                bajzlu w pokoju jego syna. Natomiast za złe uważam sprzatanie nawet
                najbardziej zabałaganionego pokoju 18-letniego faceta. Niech sprząta
                tatuś. Jest brudno? To problem szanownego rodzica. Rodzic nie widzi
                problemu i do niego to nie dociera to tym bardziej nie musi się
                szarpać macocha. NIE MUSI i koniec i kropka. Nie wzbudzaj więc
                nangaparbat w autorce wątku jakiegokolwiek poczucia winy. Winni są
                rodzice chłopaka, a nie macocha.
                • braktalentu Re: zła macocha 03.02.09, 12:01
                  Dla mnie kluczowym jest tekst, o tym, że rodzice i dziadkowie
                  młodego mężczyzny NIE WIDZĄ PROBLEMU.Możemy tu sobie ogólnie
                  dywgować o odpowiedzialności lub nie, ale autorka wątku potrzebuje
                  KONKRETNEJ pomocy, a nie pitolenia o tym jak to wszystkie dzieci
                  nasze są (z całym szacunkiem Nanga). Rodzice mogą nie widzieć
                  problemu, bo:
                  primo: problemu nie ma i jest tylko tworząca ten problem macocha
                  secundo: problem jest, ale Oni NIE ŻYCZĄ GO SOBIE ROZWIĄZYWAĆ i jako
                  rodzice mają do tego święte prawo.
                  I w jednym i w drugim wypadku macocha nie ma najmniejszego PRAWA (a
                  co dopiero obowiązku) mieszać się w kompetencje wychowawcze
                  rodziców. Może rozwiązywać tylko SWOJE problemy, a ograniczanie ich
                  do pokoju młodego mężczyzny jest właśnie rozwiązaniem problemu
                  autorki wątku, chyba, że tak jak napisała woli go sobie rozwiązywać
                  inaczej i sprzątać wydzieliny ustrojowe z podłogi.
                  • m-m-m Re: zła macocha 03.02.09, 13:15
                    Konkretnie:
                    1. NIE sprzątać pasierbowi nawet jeśli jest w jego pokoju stajnia
                    Augiasza. Nawet jak mają przyjść goście. Ja bym wzruszyła ramionami
                    i powiedziałabym, że trudno - taki pasierb jest, mąż to toleruje i
                    tyle. Nie brać na siebie odpowiedzialności za tego chłopaka i w
                    związku z tym nie wstydzić się, że taki jest "i co ludzie powiedzą"
                    (a niech mówią co chcą).
                    2. Ganiać tatusia, nie widzi prolemu - odpuścić.
                    3. Skrajnie, gdy brud jest okropy i szanowny tatuś dalej nie czuje
                    ani nie widzi problemu - wyprowadzić się czasowo z domu. Może tauś
                    przejrzy na oczy.
                  • betti_domino Re: zła macocha 03.02.09, 13:19
                    hehe,pewnie specjalnie zrobił to na podłogę,aby "to głupie
                    babsko"się wk...(oczywiście te słowa domyślnie wkładam w jego
                    usta,nauczona doświadczeniem z "moimi"pasierbami,nieraz słyszałam
                    ten i inne epitety)
                  • nangaparbat3 Re: zła macocha 03.02.09, 16:36
                    Wielokrotnie rozmawialam z wieloma rodzicami o tym, ze ich dziecko ma powazny
                    problem (najczęsciej chodziło o narkotyki). I poza dwoma-trzema przypadkami
                    pierwsza odpowiedx brzmi: alez nic podobnego, na pewno tak nie jest.
                    To zupełnie normalne, że pierwszą reakcja na wiadomosc, ze z dzieckiem dzieje
                    sie cos złego (czy że robi coś zlego - na jedno wychodzi) jest: nie.
                    Z czasem, wracajac do sprawy, mozna spowodowac, ze rodzice (czy dziadkowie)
                    zobaczą wreszcie, uwierzą.
                    NAtomiast jedno jest pewne: uwierza wtedy, kiedy bedą pewni, ze chodzi nam o
                    pomoc dla dziecka (nawet pełnoletniego), a nie o pozbycie sie problemow, jakie
                    nam sprawia.

                    Na marginesie - absolutnie nie namawiam do sprzątania u pasierba, wprost
                    przeciwnie.
                    Jeśli pisze o "zastępczej matce" mam na mysli jej role postrzegana przez
                    pasierba - było nie było, ze przypomnę: jest pania domu, ktory jest takze jego
                    domem, jest zona jego ojca i matką jego siostry. Tego sie nie przeskoczy, a kto
                    by probowal, po prostu polamie nogi.
                    I jeszcze jedno: nie wiem, czyje sa wszystkie dzieci, ale nie jest mi obojetne
                    co sie dzieje z dziecmi ludzi, ktorych kocham. Albo z rodzeństwem mojej corki.
                    Moge nie byc w stanie im pomoc nawet jesli zajdzie taka potrzeba, ale na pewno
                    nie moge machnac na nie ręką.
                    • m-m-m Re: zła macocha 03.02.09, 17:38
                      > NAtomiast jedno jest pewne: uwierza wtedy, kiedy bedą pewni, ze
                      chodzi nam o
                      > pomoc dla dziecka (nawet pełnoletniego), a nie o pozbycie sie
                      problemow, jakie
                      > nam sprawia


                      A niby dlaczego macocha ma się problmów z pasierbem nie pozbywać? To
                      nie jej dziecko i tak naprawdę to nic nie musi, a jsli cokolwiek dla
                      pasierba robi to powinno być traktowane przez rodziców tegoz
                      pasierba jako extras, a nie coś co się im należy. Jeśli rodzicowi
                      mówi się, że jest tak i tak i co on na to i on zaprzeczecza to
                      macocha ani nikt inny poza rodzicem nie musi udowadniać temu
                      rodzicowi, że jest ślepy. Ja wielokrotnie mówiłam mężowi co mi się w
                      zachowaniu pasierba nie podoba i jeśli widziałam jego opór to zawsze
                      mu podkreślałam, że to jego dziecko i jego problem, ja nic nie
                      muszę. Takie odcięcie się od pasierba powoduje, że rodzic przypomina
                      sobie o swoich obowiązkach, a jak sobie nie przypomni to macocha ma
                      pełne prawo zmienić ten układ i nie szarpać sobie nerwów dla cudzego
                      dziecka.

                      > Jeśli pisze o "zastępczej matce" mam na mysli jej role postrzegana
                      przez
                      > pasierba - było nie było, ze przypomnę: jest pania domu, ktory
                      jest takze jego
                      > domem, jest zona jego ojca i matką jego siostry



                      Co nie oznacza, ze jest lub ma być dla niego jak matka jeśli tego
                      nie chce.


                      > I jeszcze jedno: nie wiem, czyje sa wszystkie dzieci, ale nie jest
                      mi obojetne
                      > co sie dzieje z dziecmi ludzi, ktorych kocham


                      Oczywiście, że macocha może machnąć ręką jeśli sytuacja jest
                      beznadziejna, a tatuś nie widzi problemu.
                      • nangaparbat3 Re: zła macocha 03.02.09, 17:49
                        Masz racje, wszystko moze, nawet poslac boso przez śnieg do lasu po poziomki.
                        • m-m-m Re: zła macocha 03.02.09, 18:09
                          Cały czas się nie rozumiemy: Ty masz pozycje eksperckie jak belfer w
                          szkole do rodziców uczniów i jako osoba, która nigdy nie była
                          całodobową macochą, a ja z autopsji wiem, że macocha całodobowa
                          powinna bronić swoich granic, że biorąc faceta z dzieckiem ma pełne
                          prawo przypomnieć temuż rodzicowi o jego obowiązkach, i ma prawo nie
                          brać odpowiedzialności za owe dziecko. Tak jak matka męża to
                          teściowa, a nie matka własna, tak samo dziecko męża z innego związku
                          to nie dziecko własne.
                          • nangaparbat3 Re: zła macocha 03.02.09, 20:17
                            Rodzona matka tez powinna bronic swoich granic.
                            I jak najbardziej ma prawo przypominac ojcu swych dzieci o jego obowiazkach.
                            Co do prawa niebrania odpowiedzialności i odcinania się od "cudzego" dziecka, to:
                            1. O ile wiem, prawo karze nieudzielenie pomocy nawet zupelnie obcej i doroslej
                            osobie.
                            2. Nie wiem, czym ma byc zwiazek dwojga ludzi, jesli mielibysmy sie odcinac od
                            tego, co dla drugiego najważniejsze lub po prostu ważne.
                            • m-m-m Re: zła macocha 04.02.09, 09:42
                              1. Brak pomocy w porządkowaniu bajzlu w pokoju i odcinanie się od
                              postawy pasierba w przypadku totalnego olewactwa wszystkich i
                              wszystkiego przez młodzienca nie podlega żadnej karze z kodeksu
                              karnego!
                              To, że ktoś mieszka na dworcu nie znaczy, że wszyscy wokół, którzy
                              to widzą pójdą do ciurmy, bo nie pomagają bezdomnemu. Nie ma żadnego
                              obowiązku udzielania pomocy psychologicznej (a tu taka jest
                              potrzebna). Zacytowany arykuł z KK dotyczy tylko zagrożenia życia
                              fizycznego, a wybacz brud w pokoju, wagary dorosłego chłopaka nie są
                              zagrożeniem jego życia! Nie twórz więc sztucznego i nieprawdziwego
                              poczucia odpowiedzialności macochy wobec chamstwa pasierba.



                              > 2. Nie wiem, czym ma byc zwiazek dwojga ludzi, jesli mielibysmy
                              sie odcinac od
                              > tego, co dla drugiego najważniejsze lub po prostu ważne.


                              Jak widać w tym wypadku, dla rodzica sprawy syna nie są ani
                              najważniejsze, ani nawet ważne - problemu nie widzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka