Dodaj do ulubionych

witam pierwszy raz..i od razu dlugo..

26.02.09, 14:26
Witam Wszystkie Macoszki. Czytam Wasze posty juz od dawna ale w
koncu i ja musze cos napisac. Chyba rozpada mi sie malzenstwo...Mam
wrazenie, ze przeze mnie bo nie potrafie dostosowac sie do realiow
zycia. Ale od poczatku.
Jestem weekendowa macoszka 11 latki. Mamy z M wspolnego Roczniaka.
Przed slubem Mlodą pomagala zajmowac sie M moja obecna tesciowa. mam
Wrazenie, ze to dzialanie bylo troche spiskowe, bo umozliwiala mnie
i M wyjazdy na wakacje, spedzanie weekendow,(nawet tych gdy Mloda
miala byc z tata). Zostalam z Mloda poznana na 4 miesiace przed
slubem, bo wczesniej nie bylo potrzeby...A z M bylam juz wowczas od
5 lat. I wiele razy rozmawialismy wtedy jak to bedzie po slubie. I
bylam zapewniana , ze tak jak do tej pory, ze nic sie nie zmieni,
Zreszta Mloda urosnie i da mu spokoj. hm...
Ale po slubie wszystko zaczelo sie zmieniac. Jak tylko zaszlam w
ciaze Mloda zaczela u nas bywac regularnie co 2 tygodnie, w
ferie,wakacje...Jak kubel zimnej wody na glowe. Tak poprostu, bez
zadnej rozmowy sie pojawila...Owszem, wczesniejsze zapewnienia M ze
nic sie nie zmieni nie do konca dawaly mi poczucie spokoju ...ale ze
tak sie porobi nie sadzilam. A babcia tj moja tesciowa zdawala sie
zapomniec o istnieniu wnuczki od tej pory. W sumie nie jej obowiazek
tylko po co byla ta cala intryga przed slubem? mam zal ze tak mnie
oszukali...
Przeplakalam cala ciaze w nadziei, ze jak maly sie urodzi to jednak
bedziemy rodzina. (bo prawde mowiac zaczelam sie czuc jak obca w tym
zwiazku, oni mieli swoje sprawy, jeszcze duzo w tych sprawach miala
do powiedzenia eks a ja na wszystko musialam sie godzic...)I Maly
sie urodzil, akurat w weekend gdy byla Mloda. Ja po cieciu ledwo
zywa, po przetoczeniach krwi, nawet sil na wziecie malucha na rece
nie mialam a M mial Mloda...Wpadl na troche no ale jest Mloda i nie
moze siedziec...Juz nawet sil plakac nie mialam... Potem wrocilismy
do domu i znow weekend i znow Mloda i tata musi sie nia zajac bo nie
moze odczuc, ze cos sie zmienilo wraz z pojawieniem sie Malego wiec
zostalam sama z dzieckiem w pokoju obok a tatus i corusia grali
sobie na komputerze, ogladali tv. I czekali kiedy wreszcie zrobie
obiad!
Bo od czasu jak Mloda u nas bywala regularnie, to M caly czas ja
zabawial, uatrakcyjnial czas, by nawet przez moment nie miala czasu
na nude a ja mialam o nich dbac. Wiecie co robilam? Do niemalze
konca 9 miesiaca uciekalam z domu w te weekendy, albo do pracy albo
gdzies...polazic...Bo juz mialam dosc!
Ale jak Mlody sie urodzil to juz nie moge uciekac...Ale marze gdy
wreszcie urosnie to bede sobie z nim jezdzic do moich rodzicow. Oni
sie uciesza a ja bede miala swiety spokoj.
Ale poki co siedzimy w weekendy na kupie, ja bawie sie z Malym tata
z Mloda. Czasem zostawiam ich w trojke i lece polazic po sklepach
ale wtedy serce mnie boli, ze Maly na pewno jest na dalszym planie
bo Mloda trzeba sie zajac...
Wiem jaka jest jej sytuacja w domu. Matka robi fure kasy ale
kompletnie sie nia nie zajmuje, Mloda siedzi u dziadkow w
patologicznej alkoholowej atmosferze. Moj maz wie, ze z roznych
wzgledow nie dostanie jej na stale( w sumie na moje szczescie, bo
chyba wtedy bym musiala odejsc...)i ma ogromne wyrzuty sumienia , ze
Mloda ma takie poszarpane zycie. OK, ja tez mam uczucia i szkoda mi
jej. Tylko czy to tak musi byc, ze cale nasze zycie, wakacje,
weekendy sa pod nia ukladane?on stara sie jej w te dni gdy u nas
jest wynagrodzic to, ze ma rozbita rodzineitp itp...Moje jakies
delikatne uwagi, ze moze nie powinien jej za kazdym razem tak
swiatecznie traktowac odbierane sa jak atak na dobro jego biednej
corki...nie mam juz sil na to wszystko...
czasem mysle, ze powinnam odejsc i niech zyja dalej w swoim
swiecie...
wiele razy rozmawilam z M ze nie jest mi dobrze, ze nie czuje sie
jak czlonek rodziny, ze mamy taka na pol podzielona rodzine.Nic to
nie daje...mam dosc dosc dosc!
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 26.02.09, 14:44
      >>>Zostalam z Mloda poznana na 4 miesiace przed
      slubem, bo wczesniej nie bylo potrzeby...A z M bylam juz wowczas od
      5 lat. I wiele razy rozmawialismy wtedy jak to bedzie po slubie. I
      bylam zapewniana , ze tak jak do tej pory, ze nic sie nie zmieni,
      Zreszta Mloda urosnie i da mu spokoj.


      I to Cie nie niepokoilo?
      • kicia031 Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 26.02.09, 15:53
        I to Cie nie niepokoilo?

        Dokladnie! Byc moze obecne realacje z Mloda nie sa wlasciwe, ale one
        byly chore juz wczesniej i co gorsza facet ci obiecywal, ze one
        dalej beda chore. A ty lykalas, jak indyczka wink).
      • carmena74 Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 26.02.09, 15:55
        niepokoilo...i drazylam temat co troche ale zawsze te same
        zapewnienia. I przyszla tesciowa to samo... Pytalam wprost czy
        bedzie chcial kiedys wziac Mloda na stale ale zawsze slyszlam nie
        nie nie. Uwierzylam. A pozno mnie z nia poznali bo podobno w obawie
        przed eks ze sie wscieknie, podwyzszy alimenty albo...powie ze tata
        dziecku robi jakas krzywde i zabroni im sie wogole spotykac. Zreszta
        ten ostatni argument i grozby o alimentach slysze od M ciagle
        zawsze, gdy M na moja prosbe ma sie eks sprzeciwic i zmienic jakies
        plany.
        Mozna by rzec ze w sumie wchodzac w taki uklad powinnam sie
        spodziewac sensacji. Coz...spodziewalam sie ale nie tak. Bralam pod
        uwage, ze Mloda moze chciec przychodzic do naszego wspolnego domu,
        SAMA kupowalam dla niej posciel! ale to wszystko teraz mnie
        przeroslo. Obwinaim siebie bo moze to ja nie potrafie sie dostosowac
        ale czemu mam ulegac we wszystkim? a jak nie ulegne to krzywdze Jego
        dziecko...bo on wie jak ona ma w domu i tzreba jej pomoc. Kosztem
        naszej rodziny? czy tak ma byc?
        mozecie mnie zjechac to moze mozg mi sie otworzy, bo sama chyba nie
        potrafie na to patrzec obiektywnie
        • koni42 Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 26.02.09, 16:04
          A ja Cię rozumiem. Facet to by chciał na siłę rodzinę połączyć. Tak
          najlepiej, żeby jego dziecko było dla Ciebie jak prawdziwe dziecko.
          Niestety tak się nie da! Uważam osobiście, że nex, czyli my
          potrzebujemy takiego "głupiego i naiwnego" potwierdzenia naszego
          miejsca w stadzie. Tekstu typu: to moja nowa, ukochana żona, to
          nasze dziecko, moja nowa rodzina. Wypowiedziane względem dziecka z
          pierwszego małżeństwa. Niestety jeżeli to się nie dokona, to
          pierworodny zawsze będzie sobie rościł prawo wyłączności względem
          tatusia. U nas taki tekst(prawie dosłownie) został wypowiedziany.
          Był wypowiadany wielokrotnie i sytuacja jest zdrowa. Młoda, jako
          dziecko podporządkowała się. I muszę przyznać, że nie mam schiz
          typu: czy mogę ją ochrzanić. Ochrzaniam jak nabroi, tak jak moja
          własną córkę. I mam w d.....A mój mąż sięze mną zgadza, bo to co
          robię nie jest nigdy złośliwością, ale naturalnym postępowaniem
          względem dziecka, które jest u nas w domu. Jedyną różnicę widzę
          jedynie w mojej wylewności do małej M. Nie potrafię zachwycać się
          gdzinami, tak jak nad własnym dzieckiem i nie mam potrzeby całowania
          jej i przytulania na każdym kroku.
          • nangaparbat3 Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 26.02.09, 17:55
            >>>Tekstu typu: to moja nowa, ukochana żona, to
            nasze dziecko, moja nowa rodzina. Wypowiedziane względem dziecka z
            pierwszego małżeństwa.

            To okrutne, wyobraź sobie, ze to Twoje dziecko słyszy ten tekst.
            • elakuz Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 27.02.09, 09:17
              nangaparbat3 napisała:

              > To okrutne, wyobraź sobie, ze to Twoje dziecko słyszy ten tekst.


              W taki sposob powiedziane to moze byc okrutne, ale mozna to zrobic
              inaczej. Zachowaniem tez mozna pokazac dziecku, ze zona jest dla
              niego wazna. Mysle, ze facet pogubil sie w tym troche i musi
              przemyslec wiele jezeli chce miec rodzine.
            • koni42 Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 02.03.09, 08:54
              To nie jest okrutne! To jest prawdziwe. A co wg Ciebie jest
              normalne? Tatuś, który spycha swoją rodzinę na drugi, albo ostatni
              plan, bo "mała księżniczka" się obrazi? I nie chodzi o to, żeby małą
              mieszać z błotem, tylko pokazać, że sytuacja się zmieniła.
              • nangaparbat3 Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 02.03.09, 18:15
                koni42 napisała:

                > To nie jest okrutne! To jest prawdziwe.

                Kapralowi kazano delikatnie poinformowac podwladnego, że umarla jego matka.
                Kapral:
                - Baaa-cznosc!
                Żolnierze ktorzy mają matki - wystąp!
                _A ty, Kowalski, gdzie sie pchasz?
          • jowita771 Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 26.02.09, 18:13
            > Uważam osobiście, że nex, czyli my
            > potrzebujemy takiego "głupiego i naiwnego" potwierdzenia naszego
            > miejsca w stadzie. Tekstu typu: to moja nowa, ukochana żona, to
            > nasze dziecko, moja nowa rodzina. Wypowiedziane względem dziecka z
            > pierwszego małżeństwa.

            Chciałabyś, żeby Twój mąż wystawił SWOJE WŁASNE dziecko poza nawias rodziny dla
            Twojego lepszego samopoczucia? To wstrętne. I problem jest w Tobie, a nie w
            dziecku Twojego męża.
            • koni42 Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 02.03.09, 08:59
              A teraz odwrotnie: mężczyzna chce sobie ułożyć na nowo życie, ale
              jego dziecko ma o wszystkim decydować, stanowić o formie wypoczynku,
              spędzania czasu wolnego, jedzeniu etc. tylko dlatego,że jest
              dzieckiem? Że jest pierwszym dzieckiem? Mężczyzna ma drugie dziecko
              z "NOWĄ" żoną. To znaczy, ze sytuacja się nie zmieniłą? Że nadal
              jego "księzniczka", czy "książę" maja żyć w przekonaniu, że są
              jedyni i najważniejsi? Jaką lekcję przekazuje swoim dzieciom
              mężczyzna? Bądźcie egoistami. Nie przejmujcie się, bo i tak
              jesteście najważniejsi.
              • jowita771 Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 02.03.09, 11:41
                Nie o to chodzi, żeby dziecko KTÓREKOLWIEK stawiać na piedestale, ale dziecko z
                poprzedniego małżeństwa nie powinno czuć się mniej dzieckiem swojego rodzica niż
                dzieci z drugiego związku. Dla rodzica nie powinno być ważne, z kim ma te
                dzieci, bo to nadal są JEGO dzieci. Gdybym mój mąż traktował swoją córkę z
                pierwszego małżeństwa gorzej niż nasze wspólne dziecko, to straciłby mój szacunek.
        • 13monique_n Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 26.02.09, 16:04
          moim zdaniem byłaś okłamywana od początku. I to dziecko zresztą tez
          jest i było okłamywane.
          Ile masz lat, że takie wyjaśnienia przyjęłaś za dobrą monetę? Nie
          złość się, ale jedynie brak doświadczenia wynikający z młodego wieku
          może tłumaczyć tak daleko posuniętą łatwowierność.

          Radziłabym Ci powrót "do początku", w takim stopniu, jak to jest w
          obecnej sytuacji możliwe.
          Mianowicie - usiadłabym i zastanowiła się, czego chcę od życia i od
          tego związku. Kiedy już miałabym gotowe odpowiedzi, poprosiłabym o
          rozmowę męża. I - WAŻNE! - spokojnym, a nie pełnym pretensji (!!!!)
          tonem powiedziała, co moim zdaniem źle się dzieje, jakie potrzeby
          giną gdzieś (Twoje, niemowlasia, czy nawet pewnie tej dziewczynki -
          to przecież jej braciszek, Twój syn).
          Dopiero po rozmowie wiedziałabym, na czym stoję i próbowała działać
          dalej - zgodnie z moim przekonaniem i temperamentem.
        • nangaparbat3 Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 26.02.09, 17:58
          carmena74 napisała:

          > niepokoilo...i drazylam temat co troche ale zawsze te same
          > zapewnienia. I przyszla tesciowa to samo...

          alez to własnie tych zapewnień trzeba sie bylo bac!
          Czego sie mozna spodziewac po czlowieku, ktory spędza dzień z kobieta zamiast z
          dzieckiem, a tę kobietę zapewnia, ze dziecko podrośnie i "da mu spokoj".
          Czy naprawdę tak trudno pojac, ze ludzie w miare jednakowo traktuja innych?
          • nsc23 Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 26.02.09, 18:21
            No cos Ty nanga. Tyle siedzisz na tym forum i jeszcze nie wiesz?
            Przeciez wiadomo, ze 'tamto dziecko' to jest jego byle dziecko, z ta wstretna krowa, ktorej nienawidzil z calego serca od poczatku, slub wzial, bo go omamila jedza jedna. Nowe dziecko bedzie kochal z calych sil i z calego serca, bo to jest nowe dziecko z najwspanialsza kobieta swiata. Tylko trzeba przeczekac do 18, zeby sie przelewy skonczyly i dla niepoznaki czasem dzieciaka odwiedzic, co by sie eks nie rzucala. Ale to wszystko nie jest wazne, najwazniejsza jest nowa rodzina i nowa kobieta.



            A tak na serio - nie rozumiem jak mozna wyjsc za maz majac watpliwosci i nie dowierzajac zapewnieniom partnera, to raz. Dwa, to nie wyszlabym za faceta, ktory zapewnialby mnie, ze jestem wazniejsza niz jego dziecko. Trzy - nie podoba mi sie to, ze facet olewa dziecko i jedzie z nowa kobieta na weekend czy idzie do kina. Jak jest jego weekend to jest jego weekend i tyle. Ciekawe co mama mowi dziecku? Tatus do Ciebie nie przyjedzie, bo poszedl do kina? Super poczucie wlasnej wartosci musi miec dziecko, ktore wie, ze jest warte mniej niz film.
            Tekstu 'podrosnie i _da mu spokoj_' w ogole nie komentuje, bo szkoda.
            • cleopa Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 26.02.09, 18:41
              dziewczyny ...dajcie spokoj...nie ma sensu sad
            • 333a13 Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 26.02.09, 19:00
              Współczuję Ci negatywnych emocji i rozczarowania, którego doświadczasz...
              Jednakże muszę się zgodzić z dziewczynami... Po pierwsze nie zostałaś okłamana i
              zmanipulowana, tylko dałaś się i chciałaś przymykać oko na wiele spraw. Wiążąc
              się z partnerem posiadającym potomstwo musisz mieć świadomość, że dziecko ma
              swoje potrzeby i prawa do końca życia, ponadto nikt nie da Ci gwarancji na to,
              że dziecko nigdy z Wami nie zamieszka, że się szybko usamodzielni itd...
              Zastanawia mnie jeszcze 1 rzecz... Czy Twój M przez całe 5 lat przed ślubem nie
              dbał i nie spotykał się z dzieckiem??? Czy też mieszkaliście w innych miastach i
              nie widzieliście się zbyt często??? Obecne zainteresowanie Twojego męża swoją
              córką kłóci mi się z wizerunkiem męszczyzny, który przez 5 lat się tym dzieckiem
              nie zajmował... W Twojej wypowiedzi uderzył mnie też fakt, że traktujesz Młodą
              jak jakiegoś intruza, który dzieli Waszą rodzinę... Podstawową sprawą jest
              uświadomienie sobie faktu, że ona jest była i będzie częścią Waszej rodziny i ma
              prawo przebywać w Waszym domu tyle ile chce, bo jest dzieckiem swojego ojca... Z
              drugiej strony rozumiem Twoje zmęczenie, rozczarowanie całą sytuacją... bo w
              końcu nie miałaś zbyt dużo czasu żeby Młodą poznać oraz przyzwyczaić się do
              Wspólnego życia... Proponuję na początek przeprowadzić poważną rozmowę ze swoim
              mężem o tym co czujesz... Ale nie w kontekście Młodej, tylko tego że czujesz się
              samotna, zaniedbywana, tęsknisz za mężem i tego typu historie, które podziałają
              na męża i spowodują, że poświęci Ci więcej czasu i uwagi... (mój NM na początku
              naszego związku też traktował rozmowy dot. dziecka jako atak... oczywiście z
              biegiem czasu to się zmieniło smile ale mam wrażenie, że w tej kwestii mimo
              długiego stażu dopiero zaczynacie). Ponadto faceci niejednokrotnie nie zdają
              sobie sprawy z wielu rzeczy, przyjmują pewne kwestie jak pewnik... Więc pewne
              jest to, że ugotujesz obiad i będziesz nadskakiwać Młodej, bo przecież jest taka
              kochana itd... Ostatnio mój NM bardzo się zdziwił jak mu powiedziałam, że jestem
              zmęczona Młodym i musi od czasu do czasu gdzieś z nim iść sam na sam i zostawić
              mnie w świętym spokoju... Podczas gdy on chciałby robić wszystko w trójkę...
              Zadał mi z urazą pytanie: "a co ten młody Ci tak przeszkadza" itd... Więc mu
              wyjaśniłam, że mi nie przeszkadza i go bardzo lubię, ale nie mam dzieci i ich
              zbyt długa obecność mnie męczy, poza tym nie mam do niego takiej cierpliwości i
              wyrozumiałości jak do własnego dziecka, bo przecież Młody jest dzieckiem innej
              kobiety, która na codzień go wychowuje na swój sposób itd... Poza tym potrzebuję
              czasu żeby się przyzwyczaić do dziecka i odmienionego sposobu życia... Mój NM
              stwierdził, że w sumie to mam rację bo on nigdy nie patrzył na to z tej
              strony... Strasznie się rozpisałam... ale myślę sobie, że żal byłoby rozstawać
              się po takim długim czasie bycia razem i pozbawiać malucha pełnej rodziny bez
              prób ratowania związku...
              • carmena74 Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 27.02.09, 14:41
                mieszkalismy w tym samym miescie ale osobno. Ja pracowalam cale dnie
                i weekendy, przyszly M tez nie siedzial w domu. Mala zawsze byla u
                jego rodzicow, nigdy u niego w domu, na wakacje jezdzila z jego
                rodzicami i on na tydzien czasem dwa dojezdzal do nich. W te
                weekendy kiedy my szlismy gdzies razem a Mala siedziala z dziadkami
                sama mu mowilam, ze zle sie z tym czuje i wole by byl z Mala ale
                zawsze slyszalam tekst, ze z dziadkami jej bardzo dobrze i ze ona
                tak woli...tak bylo... Niby sprawial wrazenie, ze jest do niej
                przywiazany, ze jest dla niego bardzo wazna ale czasem potrafil nie
                dzwonic do niej w tygodniu przez kilka dni(kurcze, to ja do swoich
                rodzicow dzwonilam czesciej a juz stara krowa jestem). Nawet mu
                mowilam ze moze powinien ale jakos przechodzilo to mimo uszu. A
                teraz dzwoni codziennie, mowi jak bardzo teskni itp I jak tylko cos
                sie nie uklada i nie moze zadzwonic to jest na maxa wkurzony. ech...
                • marusia1 Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 01.03.09, 21:58
                  Rodzice i dzieci nie znajdują się na jednej płaszczyźnie, więc nie powinno być
                  tu mowy o rywalizacji. Każde z nich mają inne potrzeby i w inny sposób są
                  zaspakajne. A dzieci "rozwiedzione" powinno się traktować jak każde inne, bo one
                  często doskonale potrafią wykorzystać sytuację i nastawić się tylko na branie.
                  Bo im się należy, bo one takie biedne, itd. Później nie należy oczekiwać, że się
                  coś dostanie. Dzieci mają prawa, ale i obowiązki.
            • annjen Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 28.02.09, 12:43
              dokładnie. ja wychodząc za mojego uważnie obserwowałam jego relacje z synem, a
              ponieważ facet jest jednym z najlepszych ojców, jakich znam, nie miałam obaw, by
              za niego wyjść. nigdy nie rywalizowałam z jego dzieckiem, wręcz czasem kiedy
              jechał do mnie, prosiłam, by moze został z dzieckiem.
    • adela38 Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 26.02.09, 19:46
      Moim zdaniem masz poniekad sluszna pretensje, do meza, ze nie uprzedzil cie jak
      sprawy stoja...Byc moze gdybys zorientowala sie jak bardzo jego corka
      uczestniczy w jego zyciu nie zdecydowalabys sie na ten zwiazek.Podejrzewam wrecz
      ze twoj malzonek wrecz z premedytacja ukrywal ten fakt bo wiedzial, ze to by cie
      od niego odepchnelo...Ale niestety jest to forma oszustwa. Teraz jestes o tyle w
      trudnej sytuacji, ze macie wspolne dziecko. Musisz sie zastanowic jakiego zycia
      chcesz- jak ono powinno wygladac.Byc moze moglabys zaprzyjaznic sie z ta
      dziewczynka - to juz nastolatka, wiec mozecie miec coraz wiecej wspolnych
      tematow...mozesz ja wciagac do pomocy w rodzinie, starac sie zblizyc ja do
      przyrodniego brata- wiele dziewczat lubi zajmowac sie niemowletami... Problemem
      jest jednak to, ze zostalas wlasciwie podstepem zmuszona do akceptacji czegos
      czego od poczatku nie chcialas.Mysle, ze po doglebnym zastanowieniu sie do czego
      chcialabys dazyc powinnas wziac "na dywanik" meza i z nim doglebnie sprawe
      przegadac.Masz prawo zadac od niego poswiecen w imie waszej rodziny.Masz prawo
      powiedziec mu jak sobie ta rodzine wyobrazasz.Moze byc dobrym rozwiazaniem danie
      mu potem czasu do namyslu i np wyjazd na np 2 tygodnie do wlasnych rodzicow.On
      musi wiedziec, ze jestes na serio.A ty musisz byc na serio by osiagnac to co
      chcesz.Musisz tez zastanowic sie co zrobisz, jesli on niezaakceptuje twoich
      propozycji...Pamietaj- masz tylko jedne zycie, wiec dbaj by bylo szczesliwe-
      wtedy wszyscy wokol ciebie tez beda szczesliwi...
    • elakuz Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 27.02.09, 09:15
      Tez mam 11 latke w domu i do tego w kazdy weekend. Nie jest latwo i
      wiem, co przezywasz, zwlaszcza, ze masz male dziecko, ktore
      potrzebuje opieki i uwagi. Ty rowniez jestes w szczegolnym okresie
      zycia, po porodzie tez uchcialabys wiecej zainteresowania i
      czulosci. Moze te dziewczyny, ktore najezdzaja na ciebie przypomna
      sobie, co przezywaly po urodzeniu swoich dzieci.

      Kilka sprawa u ciebie sie nie zmieni i trzeba sie z nimi pogodzic
      lub odejsc. Mloda nie zniknie z waszego zycia i tak, jak napisaly
      dziewczyny jeszcze dlugo bedzie potrzebowac ojca.
      Nie bedziesz dla niej nigdy matka i nawet nie powinnas sie starac,
      aby nia byc. Mozesz byc dla niej kolezanka/zona ojca i tyle.
      Co nie znaczy, ze taki uklad nie moze byc dla ciebie fajny. Sama
      zobacz, za nic nie odpowiadasz a masz przyjemnosc z bycia z kims,
      kogo mozesz sporo nauczyc, dla kogo mozesz byc przyjaciolka.
      Nie jest wykluczone, ze mloda za kilka lat do ciebie przyjdzie
      pogadac o nowej milosci. A nawet jak nie bedzie tak roznowo to nie
      zmienisz jej istnienia. Moze powinnas isc z mezem do psychologa,
      mnie to sporo pomoglo.

      Co mozesz zrobic? Porozmawiac spokojnie z mezem i wcale nie o tym,
      zeby mloda u was nie bywala, ale o tym, ze jestescie wszyscy jego
      rodzina. Maz moze rowniez zajac sie synkiem, mloda mu w tym pomoze,
      abys ty mogla odpoczac, czy zrobic obiad. Maz z corka moga tez
      przygotowac kolacje, czy obiad i dobrze sie przy tym bawic.
      Wazne, aby on to zrozumial.
      Porozmawialabym tez z tesciowa, aby czasem wam pomogla z dziecmi.
      A wy w tym czasie macie czas dla siebie, chociz kilka godzin w
      miesiacu.
      I dla ciebie i twojego meza rodzina powinna byc najwazniejsza a
      rodzina to TY i jego dzieci.
      • carmena74 Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 27.02.09, 14:22
        dzieki za slowa wsparcia...To nie jest tak, ze ja Mlodej nie lubie
        itp. Zawsze gdy u nas jest staram sie by miala fajnie, by zjadla to
        co lubi, robimy razem salatki, czasem pieczemy ciasto. Czasem
        zabieramy ja na zakupy i jej kupujemy jakies ciuszki, przymierzamy
        godzinami i jest szczesliwa bo jej mama nigdy tak z nia nie robi. To
        mile dac jej troche szczescia ...
        Po glowie w lepsze dni laza mi mysli ze moze lepiej by wszystkim
        bylo gdyby ona u nas byla na stale. Moze nie jezdzilaby jak z mama
        po calym swiecie, nie dostawalaby od razu kazdej swojej zachcianki
        by tylko dala spokoj i sie zajela a moglaby miec normalne, zwykle
        zycie...Jeszcze przed jej poznaniem tak myslalam gdy dowiadywalam
        sie jakie pieklo ma w domu. Mysle, ze moj M chyba do konca nie chce
        by tak bylo...ma dobre powody, ze nie dostanie jej na stale ale
        czuje, ze gdyby mogl to i tak by sie nie staral...bo to chyba za
        duzy obowiazek dla niego...Ale te dobre mysli o wspolnej rodzince
        mam w te dobre dni a od roku przewazaja dni zle....
        RZeczywiscie czuje sie nieco oszukana przez M ze nie powiedzial mi
        wczesniej otwarcie jak chce by wygladalo nasze zycie tylko bez slowa
        uprzedzenia, wyjasniena wprowadzil zmiany.Trudno, stalo sie, moglam
        sie wczesniej domyslec ze tak moze zrobic a nie glupio we wszystko
        wierzyc. Staram sie pogodzic z ta sytuacja...ale nie potrafie.
        Ostatnio pojawil sie temat wakacji i znow awantura bo ja nic
        planowac nie moge, pasuje tylko jeden termin wyjazdu w trojke(tj ja
        M i Maly)i tyle. Reszte wakacji troche jestesmy w czworke a troche M
        chce pobyc sam z Mloda. OK, nigdy sie temu nie sprzeciwialam i nie
        zamierzam ale tekst ze nie powinno mnie interesowac kiedy oni razem
        wyjazdzaja bo to ich sprawa jest conajmniej nie na miejscu. A co ja
        mam zrobic kiedy akurat moja mama nie moze przyjechac i popilnowac
        kilka godzin dziennie Malego bym mogla wyjsc do pracy? Bo urlopu nie
        rozciagne...I tak jest ze wszystkimi swietami, feriami...Niby moge
        miec jakies plany tylko ze jeszcze sie nie zdazylo by bylo tak jak
        wymyslilam.
        A jak Mloda jest u nas to jest traktowana jak gosc i wtedy tez nawet
        pilne zakupy czy wspolne z M zalatwienie niecierpiacych zwloki spraw
        nie wchodzi w gre i potem sie nam wszystko nawarstwia i znow jest
        powod do klotni. Ostatnio wymoglam niemal na sile, ze mimo obecnosci
        Mlodej musimy cos pozalatwiac i potem slyszalam jak zbolaly tata
        usprwiedliwial sie, ze nie mial wyjscia i ze baardzo przeprasza i ze
        nastepne weekendy juz takie nie beda. Kurcze, jeszcze mnostwo tych
        weekendow przed nimi a on to do rangi jakiejs tragedii postawil. Czy
        to normalne? Mnie sie wydaje, ze ona powinna byc traktowana
        normalnie jak kazdy domownik i jak cos naglacego sie pojawi to
        powinna to zrozumiec a po takich tekstach ze strony ojca
        rzeczywiscie moze sie jej wydawac ze tak nie powinno byc bo ona tu
        najwazniejsza. Sama nie wiem.
        nie wiem jak to ugryzc. gdy tylko probuje rozmawiac z M zostaje
        odbierana jak osoba ktora chce go oddalic od corki albo zrobic jej
        krzywde a przeciez krzywda to juz i tak jej sie dzieje...
        moge jeszcze dlugo pisac i pisac, przykladow cale mnostwo...
        • kicia031 Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 27.02.09, 15:40
          No coz, tak Mala jest czlonkiem rodziny i powinna byc traktowana jak
          domownik. Nie mzoe cale wasze zycie stawac na glowie z powodu jej
          wizyty, ani to wychowawcze, ani uczciwe wobec innych czlonkow
          rodziny, ani w rezultacie dobre dla dziecka.

          Tekst ze to nie twoja sprawa kiedy maz wyjezdza z corka na wakacje
          uwazam za kuriozalny.

          Tylko wiesz - to nie mala jest tego przyczyna. Stawiaj facetowi
          granice, bo mowie z doswiadczenia, ze potem bedzie bardzo trudno - i
          to nie granica w relacjach z dzieckiem, tylko w sposobie w jaki
          traktuje ciebie.
    • annjen Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 28.02.09, 11:15
      nie napiszę zbyt wiele nowego, ale wyrażę swój pogląd. nawet jeśli facet
      poświęca córce zbyt wiele uwagi, to chce jej zrekompensować rozpad rodziny i ma
      do tego prawo. wyszłaś za faceta z dzieckiem i niemoralne oraz niedojrzale jest
      żądać, aby ograniczył kontakty z dzieckiem czy też czekać, aż ono dorośnie i
      będzie spokój. on zawsze będzie jej ojcem. nie możesz traktować tamtego dziecka
      jako rywala waszego, choć to jest chyba atawizm. raczej powinnaś starać się ją
      polubić, zbliżyć do niej, spędzać z nimi wspólnie czas, może zaproponować, by
      zajęła sie bratem, pobawiła z nim? właśnie tak możecie stworzyć rodzinę, o
      której mówił twój mąż. masz nie dzielić, ale łączyć. obrażanie się i alienowanie
      nie da nic dobrego. w tobie narośnie poczucie krzywdy, a oni będą widzieli w
      tobie opozycję. otwarcie, rozmowa, poczucie humoru - to podstawa w budowaniu
      relacji.
      • zonka77 annjen 03.03.09, 13:59
        nawet jeśli facet
        > poświęca córce zbyt wiele uwagi, to chce jej zrekompensować rozpad rodziny i ma
        > do tego prawo

        Względem nowej rodziny i względem dziecka jest to po prostu niszczące. Wcale nie
        wynagrodzi niczego dziecku - tylko pozornie. W rzeczywistości krzywdzi dziecko.
        Rujnuje rownież małżeństwo i nie chcę myśleć jaki będzie miało wpływ na drugie
        dziecko jeśli facet sie nie zmieni.
    • sandra_4 Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 03.03.09, 09:13
      carmena74 ...........widzisz też muszę zgodzić się z
      poprzedniczkami, że godzenie się i akceptowanie takiej sytuacji,
      gdzie twój partner nie utrzymuje nalezytych kontaktów z córką nie
      było dobrą wrózbą dla Ciebie i związku, ale pewnie przywykłaś do
      takiego stanu rzeczy...niestety niemalże w każdym związku tego typu
      pierwsze dziecko z poprzedniego związku pewnie nie jest ważniejsze,
      ale takie które nie mieszka z ojcem, które podczas wizyt w domu u
      tego ojca ma jednego przy sobie rodzica, a ten mając taką świadomość
      nadskakuje mu i w szczególny sposób opiekuje się nim, bo ma też
      wyrzuty sumienia, które w ten sposób leczy....a drugie dziecko ma
      wtegy i swoją matkę przy sobie, czyli Ciebie i według meża ma już
      nalezytą opiekę....wiesz jest to sytuacja, która powtarza się w
      związkach...niestety...dlatego trzeba mądrośco obojga, spokojnych
      rozmów aby to niwelować!!!
      • carmena74 Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 03.03.09, 13:05
        No tak, i wlasnie to nadskakiwanie i ciagle zabawianie na sile psuje
        caly obraz NORMALNEJ rodziny. Jest sztuczne i wrecz smieszne.
        Probuje M to powiedziec, ale komletnie to do niego nie dociera.
        Uwaza, ze chce ograniczyc mu kontakt z corka a to nie tak. Mam
        czasem wrazenie ze wlasnie jego corka tez widzi to dziwne i troche
        na sile zachowanie taty, a jeszcze jak pojawi sie babcie tj moja
        tesciowa to mam w domu istny cyrk! Lata od wnuka do wnuczki i bez
        przerwy zapewnia ze kocha jedno i drugie i ze ma takie piekne
        cudowne niesamowite wnuki! O rety koszmar. Kiedys Mloda bo takiej
        szopce zapytala nas co z babcia sie dzieje. Czyli nie jest glupim
        dzieckiem i widzi...CZy takie normalne zycie, gdy czasem i trzeba
        cos posprzatac i zrobic cos w domu a Mloda przez troche pozajmuje
        sie soba, poczyta, popatrzy w TV czy w komputer tak bardzo ja
        skrzywdzi?Nie chodzi o to by caly czas zajmowala sie soba, bo to nie
        byloby ok, ale tylko jak jest taka potrzeba.A czy ciagle wyrzuty
        sumienia M musza odciskac swoj znak na Malym i mnie przy okazji? Co
        ja z Malym zawinilismy? chyba tylko to, ze zawracamy tacie glowe
        swoja obecnoscia gdy ma Mloda...Skoro ma teraz takie wyrzuty
        sumienia to po co zakladal nowa rodzine? Wiedzial, ze kolejne
        dziecko to kolejne obowiazki. A to M bardzo dazyl do szybkiego
        poczecia dziecka. Ja bardzo chcialam ale balam sie, myslalam, ze
        powinnam troche pozyc w tej rodzinie i popatrzec jak bedzie. Ale
        zapewnial, ze cudownie, itp itp. A teraz mam cudownego synka i nie
        chce by jemu tez rodzinka sie rozpadla...widze jak cieszy sie gdy
        tata wraca z pracy, widze jak pozytywnie reaguje na Mloda...
        (dodam bo jeszcze nie pisalam tego, ze poprzedni zwiazek M rozpadl
        sie jeszcze przed tym jak mnie poznal).

        • zonka77 Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 03.03.09, 14:18
          Uważam że to co się dzieje u Ciebie jest jednak dosyć typowe (poza tym że że
          Twój m najpierw grał i oszukiwał co mnie osobiście niepokoiło by bardzo bo
          oznacza że potrafi manipulować i oszukiwać żeby osiągnąć cel)
          Tatusiowie po rozwodzie dosyć często usiłują wynagradzać i zaczynają chować
          księżniczki.
          I u mnie tak było na początku - młoda była u nas często i zawsze miała święto
          wtedy. Wręcz nie chciała wracać do mamy (wtedy również zajętej karierą i nie
          mającej czasu dla młodej) bo u nas było ekstra. Teksty typu "nie stawaj między
          mną a dzieckiem bo przegrasz" były na porządku dziennym, każda moja uwaga
          traktowana była jako atak. A to nie były ataki - nie mogłam patrzeć jaki cyrk
          robiony jest wokół młodej i nie chciałam pozwolić na to aby 7 letnie dziecko
          zamiatało mną i tatusiem po domu tak jak to robiła z babcią ktora się nią
          zajmowała na co dzień (mieszkała z nimi mama exi)

          Kilka razy było tak że po prostu pakowałam manatki i wyprowadzałam się. Szczerze
          mówiąc - sporo się nawalczyłam i ostro. Ale zmieniło się bardzo i m przestał się
          zachowywać głupio i paskudnie. Tylko że nigdy nie chodziło mi o to zeby młodą
          zepchnąć na dalszy plan czy sprawić aby mniej u nas przebywała. Chciałam tylko
          żeby mąż kochał i traktował dzieci po równo (dobry rok mu zajęło pełne
          zaakceptowanie naszego dziecka) i żeby nasza rodzina była normalna. I tak było i
          jest, m jest dobrym tatą dla dzieci i dobrym mężem dla mnie. Ale to zajęło sporo
          czasu i łatwe nie było. Samo się nie zrobi. Drążyłam, zmuszałam do rozmów,
          nauczył się rozmawiać, nauczył się widzieć pewne rzeczy. to długa historia ale
          piszę żeby Ci powiedzieć że musisz wiedzieć czego chcesz i komunikować to jasno.
          Najlepiej na spokojnie chociaż to trudne. Może listownie/mailowo? (u nas to
          działało)
          Jeśli chcesz żeby się ułożyło to wiele pracy trudnej przed tobą ale uważam że
          jest spora szansa na to żeby się udało (tylko nie rozumiem do końca tego motywu
          z udawaniem - czy mąż do innych też tak postępuje? Udaje, kłamie, manipuluje?)
          • carmena74 Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 03.03.09, 14:28
            Teraz, od roku oczy mi sie otworzyly jak zaczelam miec jakies
            potrzeby, ze on manipuluje wszystkimi, niby nie klamie im, tylko tak
            gada by bylo jak mu pasuje. Ale wlasnie uswiadamiam mu ze ja to
            widze i inni tez i ze juz pare znajomosci upadlo. On pochodzi z
            zaklamanej rodziny gdzie matka co innego mowila a co innego myslala.
            I teraz ja tez musze na nia tj moja tesciowoa uwazac, co mowi a co
            mysli. I wiecie co. To tylko przyklad. Cala ciaze i jeszcze przed
            ciaza obiecywala ze pojdzie na emeryture i zajmie sie malenstwem . I
            juz wtedy NA SZCZESCIE! mowilam M ze raczej nie powinnismy brac jej
            gadania na powaznie i liczyc na siebie. BO po porodzie, juz rok,
            nadal pracuje. I dobrze. Ale po co te zapewnienia wczesniej.
            Smieszne smieszne a moze tragiczne...
            • zonka77 Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 03.03.09, 15:08
              Wiesz co jesli Twój mąż ma tendencje do manipulacji i mijania się z prawdą to
              problem jest poważniejszy bo nie wiesz kiedy na prawdę coś się zmienia a kiedy
              on tylko będzie udawał żeby załagodzić sprawę.
              Jeśli masz oparcie w rodzicach to stawiaj sprawy jasno i spokojnie. I jak do
              każdego faceta staraj się używać argumentów a nie emocji i odczuć. argumentem
              dla mnie kiedyś było to że w gruncie rzeczy takie zachowanie wobec młodej jest
              dla niej krzywdzące i na dłuższą metę zrobi jej bardzo źle. Mnie pomagał fakt że
              młoda zachowywała się bardzo niefajnie i dziwnie i zauważali to znajomi i
              rodzina więc nie byłam sama w tym co twierdziłam.
    • twojafantazja Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 03.03.09, 17:07
      Ale egoizm...
      W czym Ci przeszkadza to 11-letnie dziecko,któremu i tak jest ciężko?
      Dla Twojego faceta to takie samo dziecko (ani lepsze ani gorsze) jak Wasze wspólne.
      Skoro opuściłabyś męża jak sama przyznajesz,gdyby się okazało,że jego córka
      zostanie z Wami na stałe to już sama nie wiem co o Tobie myśleć.
      Może po prostu trzeba było wybrać faceta bez obciążeń? A skoro zdecydowałaś się
      na gościa z dzieckiem to wcześniej powinnaś być świadoma wielu ograniczeń i
      obowiązków?
      Dzieciak to nie zabawka tylko odpowiedzialność na całe życie,nawet jeśli rodzice
      się rozwiodą.
      A jego córka na pewno czuje,że jej nieakceptujesz,dzieci są bardzo wyczulone na
      takie sprawy,wierz mi..
      • adela38 Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 03.03.09, 20:40
        Gdzie tu egoizm? Ze stawiala sprawe jasno? To on ja oszukal- wkrecil ja w
        sytuacje, ktorej jawnie nie chciala...Zaniedbuje jej dziecko kosztem drugiego.I
        tak ona moim zdaniem sili sie byc swieta i robi dobra mine do zlej gry, gdy w
        takiej sytuacji nie wykopala goscia za drzwi (co ja bym zrobila).
        Ona dala jemu palec, a on nie tylko wzial cala reke ale i po nogach kopie...
        • nangaparbat3 Adelita! 03.03.09, 21:50
          www.youtube.com/watch?v=Pqm4kPCwQr8
        • twojafantazja Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 05.03.09, 09:53
          Jak to gdzie?
          A może to nie egoizm: jak sama pisze,odeszłaby od męża gdyby się okazało (a to "okazało się" przeważnie równa się śmierci matki,albo czemuś równie drastycznemu),że córka męża musiałaby z nimi zamieszkać na stałe (11-letnie dziecko).
          To wcale nie jest egoizm prawda? Zwłaszcza,że każda dorosła osoba wie,że w życiu zdarzają się różne sytuacje a wcześniej wiedziała,że jej mąż ma córkę.
          • carmena74 Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 05.03.09, 13:31
            "okazalo sie" to z pewnoscia nie smierc matki czy cos rownie
            okrutnego...a np nagabywania tesciowej by ukarac matke dziecka, bo
            jest wstretna i zrobila krzywde synowi i zabrac jej dziecko...tak
            dla zepsucia jej humoru.Uwazam, ze takie zagrywki w stosunku do
            matki Mlodej odbija sie tylko na dziecku. Bo matka jaka jest to jest
            ale widze jak Mloda sie z nia liczy, jak opowiada co razem robily
            itp i martwi sie gdy dlugo nie dzwoni. Czy takie zagrywki M i jego
            matki sa normalne?oni ciagle zyja w stanie wojny z eks...a eks z
            nimi...i jest niefajnie
            Mam wrazenie, ze ktos tu chce na sile ze mnie bezuczuciwa istote
            zrobic ale to nie tak. Ja chce tylko zyc normalnie. Przez ponad rok
            godze sie na wszystko i w niczym nie zabieram w domu glosu i mam
            wrazenie, ze M i jego rodzina wchodza mi na glowe. I chcialam sie
            tylko poradzic jak normalne zycie rodzinne ulozyc...Myslalm, ze to
            jasno wynika z tego co pisze, ale chyba nie...Wiec powtarzam, nie
            mam zamiaru ograniczac kontaktu ojca z corka, czy uprzykrzyc mlodej
            zycie, bo niby czemu?chce to wszystko poukladac i liczylam na porady
            od macoch ktore pewnie tez juz to przerabialy
      • carmena74 Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 04.03.09, 15:10
        chyba nie do konca rozumiesz w czym problem. Ja tez zastanawialam
        sie czy przypadkiem nie egoizm przeze mnie przemawia...Ale chyba to
        raczej walka o pozycje w rodzinie moja i mojego dziecka. Ciezko jest
        co 2 tygodnie czuc sie z boku. Moge podac kolejne przyklady. Np
        budzenie malucha tylko po to by Mloda mogla akurat pograc na
        komputerze, ktory jest w pokoju gdzie on spi, bo wlasnie teraz chce
        i nie moze poczekac az sie obudzi, dawanie przez tate malemu
        atrakcyjne ale niestety nie do konca dla niego bezpiecznej zabawki
        by dal tacie i Mlodej spokoj, karmienie Malego ktory ma byc tylko na
        piersi mlekiem modyfikowanym z butli bo po tym lepiej spi i wtedy
        tez maja spokoj itp itp itp, trywialne kamyczki z ktorych niezla
        gorka sie zbiera... To juz nie chodzi o mnie, o to, ze nic do
        powiedzenia nie mam, ze wszystko jest wczesniej zaplanowane i musi
        mi pasowac. I jeszcze dobiegajace ze sluchawki glosy eks, ze musi
        byc tak i tak i moje zdanie M ma gleboko w powazaniu albo na sile mi
        udowadnia ze jest glupie...No i na Mlodej wszystko sie przeciez
        odbije jak jej matce sie sprzeciwi a eks doskonale wie jak to
        wykorzystac i zawsze wykorzystuje.
        Ale nie moge patrzec w spokoju jak co 2 tyg moje dziecko jest
        odsuwanie na dalszy plan.Moze jest jeszcze za male i tego nie widzi
        ale co mam mu powiedziec jak przejrzy na oczy?a moze juz wyczuwa
        skoro dzieci wyczuwaja?
        W stosunku do Mlodej bardzo sie staram byc ok, bo to kompletnie nie
        jej wina i liczylam sie z podobnym biegiem spraw. Ale nie sadzilam,
        ze tak to bedzie wygladac.
      • carmena74 Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 04.03.09, 15:12
        opuscilabym go bo to co mam co 2 tygodnie mialabym codziennie. A
        chcialabys tak nic do powiedzenia nie miec i musiec na wszystko sie
        godzic?
        • nsc23 Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 04.03.09, 15:31
          Tak czytam ten watek i powiem Ci, ze wiele rzeczy mnie nie dziwi w ogole.
          Oczywistym jest, ze wkurza Cie, ze maz z pasierbica odsuwaja malego na bok.
          Co mnie dziwi to to, ze w razie koniecznosci przejecia opieki calodobowej bez
          wahania mowisz, ze odeszlabys od meza. Dziwi mnie to o tyle, ze bedac w zwiazku
          z facetem z dzieckiem trzeba sie liczyc, ze taka mozliwosc moze sie zrealizowac
          w dowolnym momencie. Nikt Ci nie da gwarancji 100%, ze ojciec nigdy nie stanie
          przed sytuacja, w ktorej bedzie musial zajac sie mala. Nie zycze nikomu zle, ale
          jezeli mama malej zaniemoze, to kto sie nia ma zajac? A przeciez roznie w zyciu
          bywa.
    • nangaparbat3 Re: witam pierwszy raz..i od razu dlugo.. 04.03.09, 17:30
      A czego Ty sie spodziewalas po facecie, ktory starsze swoje dziecko odsunąl na 5
      lat?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka