Dodaj do ulubionych

Miłość do syna męża

22.11.03, 22:38
Witam

Jestem na tym forum po raz pierwszy, przeczytałam jak niektóre z was piszą o
miłości do dzieci mężów. Mój mąż również ma dziecko i przez cały czas od kąd
jestesmy razem o tym wiedziałam do jakiegoś czasu to akceptowałam, nie było
z mojej strony jakiegoś głębszego uczucia do tego dziecka( miłoszci),ale
lubiłam go i nie przeszkadzała mi jego obecność. Niestety od pewnego czasu
to sie zmieniło a dokładnie od czasu kiedy ja zaszłam w ciążę. Jak ex mojego
męża dowiedziała się o tym zaczęła szaleć i buntować dziecko przeciwko mnie.
Usłyszałam pare przykrych słów od dzicka męża i to wszystko spowodowało że
czuję antypatię do niego. Wiem i przekonuje o tym samą siebie że to nie były
słowa dziecka ale nie potrafię w tej chwili już nawet spedzać z nim czasu.
Jak przychodzi do nas szukam sobie tysiecy rzeczy do roboty aby tylko nie
być z nimi.
Jest mi z tym uczuciem ciężko ale nie daje sobie z tym już rady to po prostu
siedzi juz we mnie głęboko, poradzcie jak poprawić tą sytuację aby było
znowu normalnie Nie okazuje mu tego co czuje ale gotuje sie we mnie na samą
myśl że ma znowu do nas przyjść.

Pozdrawiam Monika
Obserwuj wątek
    • alfa36 Re: Miłość do syna męża 22.11.03, 22:59
      Wiem, że jest Ci żle. Możesz tylko to przetrzymac i starac sie nie denerwować
      ze względu na Twoje dziecko. A syn Twojego męża przychodzi przede wszystkim do
      niego. Ile chłopiec ma lat? Myślę, że jak urodzisz dzidzię, to się nią/nim
      zachwyci i wszystko wroci do normy. A jeżeli nie wroci, wtedy Ty nie będziesz
      miała czasu,zeby sie nad tym zastanawiać. Wydaje mi się, ze jesli chlopiec nie
      bedzie czuł, że go odrzucacie to wszystko zakonczy się dobrze. Zdaję sobie
      sprawę, jak trudno odbudować sympatię do kogoś, kto nas zranil, nawet jeśli to
      dziecko. Sama chyba jestem w jeszcze trudniejszej sytuacji. Mieszkam z synem
      meza, wychowujemy go wspólnie, choć mi to wcale nie wychodzi. Chlopiec nie ma
      mamy, nie mial juz jej wtedy, kiedy go poznałam. Coraz częściej czuję
      bezsilność, tym bardziej, że dziecko wchodzi w trudny wiek dojrzewania i nie
      uznaje żadnych autorytetów. Mam tylko nadzieję, ze sytuacja poprawi się, kiedy
      urodzę dziecko. Nie wiem ,czy On sie zmieni, wiem że juz nie bęe miała tyle
      czasu i być może przestanę przejmować sie kazda zlośliwoscią 12 - latka.
      Pozdrawiam i życzę wytrwałości joanna
      • monia.z Re: Miłość do syna męża 23.11.03, 17:54
        Witam
        Syn mojego męża ma 10 lat a moje szczęście jest już na świecie ma 10 miesięcy.
        Również myślałam że jak urodzę to wszystko wróci do normy, niestety jest
        jeszcze gorzej. Obaj chłopcy podobni są do męża i zaczęło się porównywanie
        zwłaszcza teściowa ciągle powtarza,że obaj są tacy sami. Ja osobiście
        niecierpię porównywań i to jeszcze bardziej mnie dobija. Syn męża bardzo lubi
        mojego synka( wiem,że powinnam się cieszyć, że są pozytywne relacje między
        nimi ale tak nie jest)ale jest też bardzo zazdrosny o tatę.

        Pozdr. Monika
        • pysia-2 Re: Miłość do syna męża 24.11.03, 10:44
          Doskonale cie rozumiem. Jakbym czytala sama siebie. Jest na to jedna tylko
          rada - moowic glosno o tym, co cie boli. Ciezko to przychodzi... oj, ciezko.
          Ale trzeba.
    • mkatarynka.edziecko Re: Miłość do syna męża 23.11.03, 17:56
      To co teraz odczuwasz może być nie tylko spowodowane tym "atakiem" na Ciebie
      ale także burzą hormonów w Twoim organiźmie związanych z ciążą. Wiem po sobie,
      że dużo gorzej znoszę obecnośc córki mojego męża w naszym życiu będąc w ciąży.
      Po urodzeniu Patyka też nie było za dobrze bo byłam o niego bardzo zazdrosna i
      strasznie się bałam, żeby Ola mu nie zrobiła krzywdy bo bardzo chciała go
      nosić i przytulać. Ja wtedy broniłam swojego potomstawa jak lwica. Nie wyszło
      to na dobre naszym stosunkom... sad Teraz też jestem w ciąży i znowu nie za
      dobrze znoszę jej obecność.
      Jednak wydaje mi się, że w chwili obecnej powinnaś pomyśleć trochę o sobie.
      Nie wiń się za taki stosunek do syna męża. Masz prawo do takich uczuć a teraz
      (w ciąży) szczególnie. Może porozmawiaj z mężem i powiedz mu, że boleśnie
      odczułaś to co zrobił chłopak (to co Ci powiedział), że jest Ci z tego powodu
      przykro i źle. Wytłumacz mu, że w ciąży z kobietą dzieją się różne rzeczy. Na
      przykład mówi się, że kobiety w ciąży źle tolerują inne dzieci. Nie wiem ile w
      tym prawdy jednak te ludowe podania jednak skądś się biorą. Może mąż będzie
      potrafił zrozumieć tę sytuację i ograniczy na razie Twoje kontakty z synem.
      Pozdrawim serdecznie. Trzymaj sie cieplutko.
      A kiedy masz w planie powić maleństwo?
      • mkatarynka.edziecko Re: Miłość do syna męża 23.11.03, 18:03
        Oj, to się pospieszyłam smile
        Alew jak pisałam w poprzednim poście u mnie też po urodzeniu Patyka było
        jeszcze gorzej
        Mogę powiedzieć, że zaczęło się poprawiać mniej więcej jak młody zaczął dobrze
        chodzić czyli jak miał około 14 miesięcy. A potem znowu się pogorszyło bo
        znowu zaszłam w ciążę...
        Nie martw się. Będzie lepiej.
        Teściową poproś, żeby nie porównywała dzieci albo powiedz mężowi, zeby ją
        poprosił. Nie chodzi przecież o to, że starszy syn nie jest Twoim dzieckiem
        ale o to, że każde dziecko jest inne i porównywanie ich nie ma sensu a matkę
        może denerwować.
        Trzymam kciuki, żeby było lepiej smile
        • konkubinka Re: Miłość do syna męża 26.11.03, 10:47
          tak sobie przeczytalam ten watek i watek "ad rem." ,Mkatarynki.I znowu nie wiem
          od czego zaczac.Tez zastanawialam sie nad swoimi uczuciami i gdy czytam to co
          piszecie to rozumiem ze jestesmy tylko ludzmi.I utwierdzam sie w przeklonaniu
          ze wiekszosc zalezy od naszych partnerow.Tylko co zrobic gdy on jest oporny?
          Nie chce zrozumiec nic?Najpierw traktowal mnie jak humorzasta ciezarowke ktorej
          hormony szaleja, potem w depresji poporodowej a teraz poprostu jestem
          wariatka.Dziewczyny jestem przerazona.Przestaje miec z nim w ogole kontakt.Gdy
          M widzi ze jest problem to go nie zauwaza a gdy ja na sile chce go uwidocznic
          jest tragicznie.Zaczynamy zle sie do siebie odnosic , przestajemy miec temat do
          rozmowy ( a zawsze dumna bylam z tego ze umiemy rozmawiac i mamy zawsze o czym)
          Ja wziaz rozwazam na temat swego stosunku do jego problemow z eks , do naszych
          z nia problemow , na temat moich stosunkow z jego corka.Zrobilam tyle rzeczy -
          wywalczylam mu kontakty , sprawilam ze jej wizyty u nas sa dla nij
          przyjemnoscia.Dlaczego jego nie stac choc na chwile przemyslen nad swym
          stosunkiem do mojego syna.Czy mam przejsc do porzadku dziennego nad tym ze on
          jest podly?Poporostu powiedziec sobie - to egoista , dran i juz?Czy to naprawde
          moze byc prawda? Czy naprawde juz nie ma szans?Czy od poczatku bylam zwiazana z
          potworem bez uczuc czy to przyszlo nagle? Dziewczyny , jestem zrozpaczona , od
          srodka mnie rozrywa rozpacz chce mi sie wyc.Wczoraj spalam z mala w drugim
          pokoju a moj syn poszedl do ojca.M nawet to nie obeszlo , powiedzial tylko ze
          robie sceny.Naprawde juz zadna rozmowa nie skutkuje.Co bym nie powiedziala to
          albo "mam jazdy" albo "robie sceny" a ostatnio poprostu "pierdole i nie wiem
          sama o czym"
          W sobote kolejny weekend w calym skladzie i boje sie ze nie wytrzymam.Nie
          wytrzymam i w koncu wyzyje sie na jego corce i wtedy ona przezyje szok bo
          jestem jedyna osoba do ktorej w pelni ma zaufanie ale palam rzadza zemsty.Mam
          ochote wrzasnac na nia , wyrwac z jej rak moja corke , powiedziec do
          niej"gnoju" tak jak to robi M do mojego synka.Boze nie moge sobie wybaczyc ze
          pozwolilam aby zabral mi dwa lata z dzieckiem , dwa lata kiedy moglam go
          przytulac , zabierac do swojego lozka , wychowywac po swojemu.A wszystko
          dlatego ze nie mam nic - ani oszczednosci ani mieszkania.
          No to teraz ja sie wyzalilam.Nie musicie komentowac.Wystarczy ze wiem ze ktos
          to przeczyta.
          • chalsia Re: Miłość do syna męża 26.11.03, 11:48
            Konkubinko,

            mam łzy w oczach czytając Twój post, bo wiem jak się czujesz, gdy Twój facet
            tak się zachowuje i gdy masz w głowie takie pytania odnośnie niego. Wyślę Ci
            dziś wieczorem mail na priva gazetowego.

            Pozdrawiam Cię serdecznie.
            Chalsia
            • konkubinka Re: Miłość do syna męża 26.11.03, 11:53
              lepiej na mojego aimsnnopy@poczta.onet.pl
              Na gazetowy podobno nic nie dochodzi
              Dziekuje

              chalsia napisała:

              > Konkubinko,
              >
              > mam łzy w oczach czytając Twój post, bo wiem jak się czujesz, gdy Twój facet
              > tak się zachowuje i gdy masz w głowie takie pytania odnośnie niego. Wyślę Ci
              > dziś wieczorem mail na priva gazetowego.
              >
              > Pozdrawiam Cię serdecznie.
              > Chalsia
          • ashan Re: do Konkubinki 26.11.03, 12:07
            O żesz qrcze... Konkubinko, tak mi przykro sad((. Napiszę póżniej do Ciebie na
            priv. Zastanów się, może chciałabys się ze mną spotkać i trochę pogadać? Będę
            o Tobie ciepło myśleć.
            Trzymaj się!
            pozdrawiam gorąco
            ashan
            • aagacia Re: do Konkubinki 26.11.03, 12:35
              konkubinko..jestem i mysle o tobie..az mi sie serce scisnelo...jesli to ma
              pomoc - pisz..pisz jak najczesciej..a moze po prostu rzeczywiscie sie z kims
              spotkaj..
              przytulam cie wirtualnie - pamietaj ze w nas masz zawsze przyjazne dusze...
            • konkubinka Re: do Konkubinki 26.11.03, 12:36
              bede miala na co odpisywac.
              Choc coraz czesciej nie mam juz sily na dyskusje na ten temat.W moim przypadku
              to niedobrze , bo ja powinnam sie wygadac.Tylko ze w tej chwili mam juz duuuza
              depreche.Nie wiem poprostu co robic.I jeszcze ci moi rodzice "sama sobie
              wybralas""tak myslalem ze tak bedzie , czulem to" i zero pomyslow na wyjscie z
              sytuacji.
              A jesli chodzi o spotkanie to z checia.A moze kolejny sabat?
          • pysia-2 Re: Miłość do syna męża 04.12.03, 16:30
            Boze... dopiero teraz przeczytalam ten post... to naprawde straszne. Dlaczego
            oni tacy sa?
            Tak sie czasami zastanawiam nad swoim - jedno malzenstwo mu nie wyszlo, a do
            mnie tez potrafi sie tak odnosic, ze szkoda gadac (ostatnio rzadko bo ja juz
            sobie nie pozwalam) - a moze on nie umie miec zony? Moze nie powinnam wiazac
            sie z kims, komu nie wyszlo, bo juz mu nigdy nie wyjdzie?
            Biedny ten twooj synek... ale ma mame, ktoora go kocha! Przeciez on nadal jest
            twoim synkiem i mozesz go wychowywac po swojemu!! I nie pozwalaj zeby
            KTOKOLWIEK ci w tym przeszkadzal!!!!! Nawet jesli to twooj maz. Czy tez nie-
            maz.
            • atagag Re: Miłość do syna męża 05.12.03, 08:42
              Konkubunko, musisz być silna, masz dzieci, one są radością Twego życia. Nie
              pozwól, aby Twój parter (mąż) żle traktował Twojego syna. Takie samo złe
              traktowanie jego córki, nic nie da, może tylko obrócić się przeciwko Tobie. One
              nie jest niczemu winna, że ma takiego ojca. Syna kochaj podwójnie,
              potrójnie ... Myślę, że winnaś przeprowadzić ostrą rozmowę z partnerem. Macie
              przecież wspólne dziecko. Życzę powodzenia, trzymam kciuki.
              • dondon Re: Miłość do syna męża 05.12.03, 09:10
                rozmowy to ja przeprowadzam srednio za kazdym razem gdy dojdzie do jakiegos
                incydentu.Nie umiem Wam opisac jaką niemoc czuję w tej chwili .Staram się
                jednak już stawać po odpowiedniej stronie barykady.nawet to ze spie z synem i
                corka w innym pokoju od paru dni nie dalo M do myslenia.Zadziwia mnie ten
                czlowiek.Nie wiem kiedy sie ocknie.Wczoraj np. powiedzial ze moj syn to świr
                (kierując to zdanie do dziecka) , potem powiedział mu , że zachowuje się jak
                przygłup i debil czy cos w tym stylu.Co mam robic w takiej sytuacji?Nie mam
                wplywu nato co mowi! żądam przy dziecku zeby go przestal wyzywac , obrazac .Ale
                co więcej mogę/Nie umiem tego inaczej nazwać jak znęcanie się psychiczne.
                Jeśli chodzi o jego córkę to nie potrafiłabym być taka , w stosunku do
                nikogo.Ulżyło mi już gdy wam napisałam o swoich uczuciah.I to mi wystarczy.Nie
                mam cech potwora.
                • atagag Re: Miłość do syna męża 05.12.03, 09:36
                  Nie mam słów, przykro mi strasznie, żal Ciebie i dziecka. A może należałoby
                  znaleźć przyczyne takiego zachowania M. Dlaczego on tak sie odnosi do Twojego
                  syna, może syn go też źle traktuje. Nie wiem gdybam. Może wyprowadź sie na parę
                  dni, może to coć pomoże. Ale najlepiej byłoby gdyby udało Ci się namówic go na
                  rozmowę z terapeutą. Coś musi być przyczyna takiego zachowania. Chyba że on
                  jest z gruntu zły, no ale w tedy nie wiązałabyś sie z nim.
                  • dondon Re: Miłość do syna męża 05.12.03, 09:40
                    Przyczyne upatruje (teraz po dluzszej obserwacji0 w jego wychowaniu przez
                    rodzicow , w ich stosunku do dzieci i ludzi."dzieci sa dla na a nie my dla
                    dzieci" taka wyznaja zasade.Do tego dochodzi jego kompletna niewiedza ,
                    nieumiejetnosci pedagogiczne i zmysl raczej techniczny.Moj syn jest wspanialym
                    dzieckiem ktory pomimo tego wszystkiego probuje go kochac i tlumaczyc sobie na
                    wszelkie sposoby ze jest winny , ze M ma racje .Wyprowadzic sie nie mam gdzie i
                    on o tym wie i to tez jest przyczyną , rozwazam wyjazd do ciotki za granice.
                    • atagag Re: Miłość do syna męża 05.12.03, 13:18
                      nie możesz dopuścić, aby Twój syn czuł się winny. Musisz mu jakoś wytłumaczyć,
                      nie wiem jak, może ktoś ma pomysł, ale nie WOLNO Ci pozwolić, aby syn tak
                      myślał. To nie jego wina, że dorośli są głupi, zacietrzewieni a winą za swoje
                      niepowodzenia obarczają słabszych.
          • wikki121 Re: Miłość do syna męża 12.01.04, 10:43
            hhmmmmm, raz ze ci wspołczuję, dwa - a nie mozesz choc na troche przeprowadzic
            sie do rodzicow ? albo cos wynajac? albo do przyjaciolki/ciela? do rodzenstwa?
            do domu matki z dzieckiem? rady byc moze glupie ale same mi sie cisna na
            klawiature, serdecznie pozdrawiam Wikki
    • mariola310 Re: Miłość do syna męża 07.12.03, 18:03
      jestem wlasnie po chwilowym weekendzie z dzieckiem M. I mam dola. Dzieciak jest
      rozpuszczony przez matke, babki, dziadkow. M probuje go wychowywac (weekendowo)
      pokrzykuje na niego, tresuje dzieciaka itp. Z jednej strony dzieciaka mi zal,
      bo co to za wychowanie funta klakow warte! Raczej zastraszanie, zeby mlody sie
      go sluchal. Acha dzieciak ma 4 lata. A z drugiej co mnie to obchodzi!! To nie
      moj dzieciak! Najgorsze jest to, ze nie chce sie przyznac M, ze nie mam ochoty
      spedzac weekendow z jego dzieckiem. Nie lubie tego dziecka, bo jest czescia
      przeszlosci, ktorej nie znam z autopsji, a tylko z opowiadan M. Bawie sie z
      mlodym, ale mam wrazenie, ze w koncu odkryje ze jestem nieszczera. Prawdziwa w
      zabawie jestem tylko na terenie neutralnym - u tesciowej. U mnie w domu go nie
      trawie. Wlasciwie nie wiem w czym problem. Dziecko nigdy nie bylo wzgledem mnie
      aroganckie, zazdrosne, niemile. Dziecko jak dziecko, a jednak! Chcialabym, zeby
      go nie bylo. Mysle, ze jestem potworem skoro tak to w glebi duszy czuje... Moze
      to zazdrosc o dziecko w ogole! Chce miec dziecko i jestem wsciekla, ze M ma je
      z inna baba, ktora byla przede mna. A mi mowi - jeszcze poczekajmy! Skonczy sie
      tak, ze znienawidze tego bachora na amen. Wyrwalam sie na chwile do znajomych i
      pisze, a M z bachorem na mnie czekaja u tesciowej. Nie chce tam jechac, nie
      chce!! Ale obiecalam, ze bede. Przedluzam jak moge, bo bachor wrca do swojej
      matki wieczorem i moze nie bede musiala sie z nim bawic, moze tylko mine sie z
      nim w drzwiach...
      Czy ktoras z was tez to tak czuje? Zmienil sie wasz stodunek do dzieci M, gdy
      urodzilyscie wlasne dziecko? Czy moze ja jestem nienormalna, jakis potwor bez
      uczuc ze mnie??? Tak mi ciezko...
      • wikki121 Re: Miłość do syna męża 12.01.04, 11:14
        mariola310 napisała:

        > jestem wlasnie po chwilowym weekendzie z dzieckiem M. I mam dola. Dzieciak
        jest
        >
        > rozpuszczony przez matke, babki, dziadkow. M probuje go wychowywac
        (weekendowo)
        >
        > pokrzykuje na niego, tresuje dzieciaka itp. Z jednej strony dzieciaka mi zal,
        > bo co to za wychowanie funta klakow warte! Raczej zastraszanie, zeby mlody
        sie
        > go sluchal. Acha dzieciak ma 4 lata. A z drugiej co mnie to obchodzi!! To nie
        > moj dzieciak! Najgorsze jest to, ze nie chce sie przyznac M, ze nie mam
        ochoty
        > spedzac weekendow z jego dzieckiem. Nie lubie tego dziecka, bo jest czescia
        > przeszlosci, ktorej nie znam z autopsji, a tylko z opowiadan M. Bawie sie z
        > mlodym, ale mam wrazenie, ze w koncu odkryje ze jestem nieszczera. Prawdziwa
        w
        > zabawie jestem tylko na terenie neutralnym - u tesciowej. U mnie w domu go
        nie
        > trawie. Wlasciwie nie wiem w czym problem. Dziecko nigdy nie bylo wzgledem
        mnie
        >
        > aroganckie, zazdrosne, niemile. Dziecko jak dziecko, a jednak! Chcialabym,
        zeby
        >
        > go nie bylo. Mysle, ze jestem potworem skoro tak to w glebi duszy czuje...
        Moze
        >
        > to zazdrosc o dziecko w ogole! Chce miec dziecko i jestem wsciekla, ze M ma
        je
        > z inna baba, ktora byla przede mna. A mi mowi - jeszcze poczekajmy! Skonczy
        sie
        >
        > tak, ze znienawidze tego bachora na amen. Wyrwalam sie na chwile do znajomych
        i
        >
        > pisze, a M z bachorem na mnie czekaja u tesciowej. Nie chce tam jechac, nie
        > chce!! Ale obiecalam, ze bede. Przedluzam jak moge, bo bachor wrca do swojej
        > matki wieczorem i moze nie bede musiala sie z nim bawic, moze tylko mine sie
        z
        > nim w drzwiach...
        > Czy ktoras z was tez to tak czuje? Zmienil sie wasz stodunek do dzieci M, gdy
        > urodzilyscie wlasne dziecko? Czy moze ja jestem nienormalna, jakis potwor bez
        > uczuc ze mnie??? Tak mi ciezko...


        negatywne uczucia do dzieci meza i innej kobiety sa jak najbardziej
        uwarunkowane biologicznie i nie ma sie co obwiniac. Lwy np. [i nie tylko]
        zabijaja młode poprzedniego przywodcy stada - po co? - po to zeby dac zycie
        wlasnym genom i nie marnowac sil na wychowywanie cudzego potomstwa. My ludzie
        majacy kore i wyzsze uczucia zabijac oczywiscie nie bedziemy ale kochac tez nie
        musimy. Ale jesli zbyt ci to przeszkadza to moze przeanalizuj czy warto sie z
        nim wiazac na stale albo przynajmniej ustal z nim pewne reguly, jak nie
        przypilnujesz i nie ustalicie pewnej hierarchii wartosci w zwiazku to z wiekiem
        dorastania tego dziecka bedzie ci coraz gorzej. Pamietaj ze za uczuciami ida
        pieniadze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Pilnuj aby uniknac faworyzowania,
        porownywania i mylenia imion dzieci. Majac wlasne dziecko z mezem oczywiscie
        zmiekniesz bo macierzynstwo zmiekcza charakter smile))) hormonalnie uwarunkowana
        lagodnosc. powodzenia. Wikki
        • konkubinka Re: Miłość do syna męża 12.01.04, 12:34
          ja nie zywie negatywnych uczuc do corki M, wrecz przeciwnie.Jednak jej
          zachowanie i slepota mojego M doprowadzaja mnie do szalu.Tak samo wkurza mnie
          gdy moj syn idzie do ojca a tam zamiast zajac sie nim jak nalezy wszuscy na
          wszystko mu pozwalaja.Ostatnio po takiej wizycie uslyszalam od synka ze wolalby
          aby babcia (matka exa) byla jego mamą , bo ona przynajmniej pozwala mu na
          wszystko i go ubiera.No noz mi sie otwiera w kieszeni...
          Potem jeszcze eks oznajmil ze jego nowa partnerka powiedziala mu ze bardzo lubi
          naszego synka ale gdyby miala go miec na codzien tochyba nie wytrzymalaby bo
          jest rozpuszczony.WRRRRRRRRRR......
          • mona56 Re: Miłość do syna męża 12.01.04, 22:20
            Mariolu!
            Mysle, ze te uczucia ma wiele kobiet. Jak sobie z perspektywy czasu spojrze na
            siebie, to szlag mnie trafia-bylam taka naiwna. Myslalam, ze jakos sobie
            poradze z tymi uczuciami (byly juz na poczatku), minelo 8 lat a one sie jedynie
            nasilily.Kiedys myslalam, ze gdy bedziemy mieli wspolne dziecko, to wszystko
            sie zmieni, ze wtedy my bedziemy najwazniejsi.Jakaz bylam wtedy mloda i
            naiwna... Oczywiscie ze sie zmienilo- na gorsze.Uswiadomilam sobie, ze oprocz
            nas, jest jeszcze ktos rownie wazny i na zawsze.Przeszlam przez wiele
            nieprzyjemnych sytuacji, wymagano ode mnie, zebym pokochala obce mi dziecko i
            zajmowala sie nim. Wywolalo to we mnie skutki przeciwne. Tesknie okropnie za
            calkiem zwyczajna rodzina,taka w ktorej ja sie wychowalam, bez jakis tam
            przeszlosci i bez tego wstretnego uczucia, ze caly czas sie cos za mna wlecze
            jak jakis cien i zostanie w moim prywatnym zyciu-juz na zawsze.....
            Jakaz bylam mloda i naiwna.....

            Mona
            • pysia-2 Re: Miłość do syna męża 13.01.04, 09:27
              Mona.... Za kazdym razem jak czytam twoje posty, to jakbym sama siebie
              czytala... Moze postaram ci sie odpisac z innego konta, bo tamto chwilowo nie
              jest moje... Nie lam sie!
    • mona56 Re: Miłość do syna męża 13.01.04, 13:26
      Pysiu!
      bede sie cieszyla. Napisz

      Mona

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka