ja z innym problemem

22.11.03, 23:28
Witajcie
Przeczytałam wiele Waszych wypowiedzi. Ja jestem inną macochą. Wyszłam za mąż
za wdowca z 11-letnim dzieckiem. Wczesniej znalismy się ponad dwa lata,
natomiast chlopiec nie ma prawdziwej mamy od 6 roku życia. Przed ślubem
wydawało sie ,że wszystko sie uloży. Było tak nawet na początku. Teraz
(jesteśmy prawie dwa lata po ślubie)jest coraz gorzej. Mały mnie nie slucha,
jest krnąbrny, kłamie, a ja przy okazji stalam się zrzędliwa. Nie potrafię
być dla niego mamą, bo tylko go lubię, kiedy chcialam byc przyjaciołką (na
początku), okazało się,że przecież przyjaciel nie jest od wymagania. Ja
często zostaję z nim sama i silą rzeczy muszę od niego wymagać (porządki,
nauka, male mieszkanie, glośna muzyka itp). Męczy mnie to coraz bardziej,
wiele razy zastanawialam się, czy nie zrezygnować z tego małżenstwa, stalam
sie nerwowa. Ogolnie dziecko jest bardzo lubiane przez otoczenie, a jezeli
chodzi o podporządkowywanie sie nakazom i zakazom, to nie przywiazuje do tego
wagi. Słucha swojego taty, ale też nie zawsze, choć jeżeli o to chodzi to
uważam, że jest to po części wina ojca, który nie jest konsekwentny (mój mąż
twierdzi, że "dziecko taki ma charakter"). Pomożcie. Może ktoś miał podobne
doświadczenia i poradził sobie z tym problemem ?Dodam, że nie mamy na razie
wspólnych dzieci i poświęcam temu dziecku wiele uwagi (pomoc w nauce przede
wszystkim, choć naklanianie do odrabiania lekcji wychodzi mi coraz gorzej).
Jak mam sie zachowywać? Ostatnio jestem przez dziecko wręcz ignorowana, a
moje prośby o np ściszenie radia, czy nie trzaskanie drzwiami pozostają bez
echa (dziecko twierdzi, że się czepiam). asia
    • jayin Re: ja z innym problemem 22.11.03, 23:42
      witam imienniczkę smile

      wiesz, ja nie byłam i raczej nie bęę w takiej sytuacji, jak twoja. ale wydaje
      mi się, że dużo do rzeczy ma tutaj wiek dziecka. te 13-14 lat to taki wiek
      własnie buntowniczo-młody. i ciężko być autorytetem, czy wychowawcą, a nawet
      rodzicem takich dojrzewających "młodych"...smile ale to może wypowiedzą, się
      dziewczyny, które znają temat bardziej z autopsji.

      pozdr.

      Joanna
      • mamaadama4 Re: ja z innym problemem 23.11.03, 01:00
        Pierwszą sprawą jest postawa twojego męża. Bez względu na to, czy powodem
        zachowania chłopaka jest wiek, czy to, że ciebie nie akceptuje, czy też
        cokolwiek innego - czuje pośrednio przyzwolenie ojca na takie zachowanie.
        W przypadku własnych dzieci w naturalny sposób nakładamy restrykcje za naganne
        zachowanie. W tym wypadku wydaje mi się, że albo sama tego nie chcesz albo nie
        możesz ukarać go za to co robi.
        natomiast 12-latek jestna tyle duzy, że mozna z nim samym ustalić pewne zasady.
        jakie ma prawa i obowiązki. O tyle masz łatwiejszą sytuację, że chłopak ma
        jeden dom.
        Jeden z synów mojego męża ma 12 lat, a ze starszym 17 latkiem ten okres mamy
        już za sobą. I musze cię zmartwić - do 16 roku zycia może być jeszcze gorzej.
        Dlatego bez określenia zasad i wspólnego "frontu' z mężem niewiele uda ci się
        osiągnąć.
        danka
    • kasjusz3 Re: ja z innym problemem 23.11.03, 01:18
      Czesc

      Nie moge Ci posłuzyc radą z własnego podwórka, ponieważ podobnie jak Jayin mam
      zupełnie inną sytuację, lecz problem jest mi znany z domu znajomych.
      W tamtej rodzinie najstarszy syn jest dzieckiem z pierwszego związku. Jego
      matka związała się z innym mężczyzną, kiedy mały miał 4 lata, teraz ma 14.
      Nigdy nie widział i nie zna swojego biologicznego ojca, a ojczyma zawsze
      traktował jako tego jedynego i prawdziwego tatę.
      Do niedawna...

      Od pewnego czasu młody przechodzi bunt, którego główną ofiarą stał się właśnie
      ojczym. Dodam, że panowie mieli zawsze świetny kontakt, młody mówił do
      ojczyma "tato", a tamtem nigdy nie dał mu w zaden sposób do zrozumienia, że
      nie traktuje go jak własnego syna.
      Dzieciak przestał darzyc ojczyma jakimkolwiek szacunkiem, jest złośliwy i
      bezczelny, nie akcepyuje żadnych zakazów i próśb, a we wszelkich kłótniach czy
      dyskusjach uzywa zazwyczaj jednego argumentu: "Nie możesz mi nic kazać, bo nie
      jesteś moim ojcem."

      Jego rodzice skontaktowali się z psychologiem, który nieco ich uspokoił,
      twierdząc, że dzieciak przechodzi przez zwykły młodzieńczy bunt, a niechęć
      wobec ojczyma to jedna z jego form. Chłopak ma po prostu obiekt, wobec którego
      moze kierować swoja złość. Fakt bycia pasierbem, to jedynie przykrywka.
      Łatwiej jest nienawidzić kogos, kto karci i wymaga, niż kogoś, kogo sie nigdy
      nie znało, a przez to uszlachetniło. Stąd obecny ojciec = zły, a nieobecny
      dobry.

      Mam nadzieję, że uda Ci się z tym uporać.
      Pielęgnuj związek, pamiętając,że to tylko przejściowy okres. Chłopiec dojrzeje
      i pewnego dnia zostaniecie z mężem sami. Nie pozwól dojśc sobie wtedy do
      wniosku, że Twój związek umarł z powodu buntu nastolatka.

      pozdrawiam cię ciepło
      kasjusz
      • alfa36 Re: ja z innym problemem 23.11.03, 14:10
        Dziękuję za dotychczasowe rady. Spróbuję na ten temat porozmawiac z mężem, choć
        na oewno będzie to trudne. Kiedy dziś po obiedzie poprosilam malego o zeszyt i
        ksiażkę od matematyki (z którą w zeszłym roku chłopiec mial problemy), mój mąż
        stwierdził, że znowu przesadzam. A ja po prostu myślę, że jak zaniedbam
        początki, to póżniej będę musiala o wiele więcej z nim przcować. Co Wy na to?
        • jayin Re: ja z innym problemem 23.11.03, 15:37
          ...przekonać męża, że z jego dzieckiem to trzeba jak w pozytywizmie - praca od
          podstaw smile i lepiej późno ją zaczynać niż wcale.

          ale tak jak pisze danka - przede wszystkim musicie uzgodnić z mężem "wspólny
          front" działań.

          pozdr.

          Joanna
    • burza4 Re: ja z innym problemem 24.11.03, 14:51
      Trzeba najpierw przewalczyć sprawę z mężem, potem z dzieciakiem. Prawda jest
      też taka, że to trudny wiek (coś o tym wiem) i nie licz niestety na sukces. Tym
      bardziej, że to chłopak - teraz macie po prostu starcie autorytetów - kto
      silniejszy. Ponieważ my mamy do czynienia z moim osobistym dzieckiem, to
      usiłuję wymóc z kolei abym to mnie pozostawić wymagania. Jej po prostu łatwiej
      przełknąć gorzką pigułkę ode mnie niż od mojego męża. Do mnie jest
      przyzwyczajona. Z tym, że u nas to mój mąż jest bardziej "miękki" wychowawczo.
      Poproś męża, żeby to on bardziej zaangażował się w wychowywanie syna - w końcu
      to jego dziecko i nie może po prostu odpuścić sobie tematu i oczekiwać, że ty
      go wyręczysz. A z drugiej strony spróbuj ustalić poziom wymagań, tak aby nie
      dochodziło do konfliktu między wami, bo mąż myśli inaczej. Łatwo powiedzieć,
      nie? Sama pracuję nad tym tematem dość usilnie i jak na razie to kiepsko mi to
      wychodzi.
    • alfa36 Re: ja z innym problemem 26.11.03, 19:01
      To znowu ja. Dziś mój maż był na wywiadówce. Wrocił wściekły (jak zawsze). Mam
      nadzieję, że moze otworza mu sie oczy i nigdy wiecej nie usłyszę, kiedy probuję
      dziecko sprawdzić z nauczonego materialu, że "znów przesadzasz". Mam nadzieję,
      nie wiem czy dlugo, bo jemu zwykle złosć szybko mija.Teraz dziecko jest
      obrażone i na swojego ojca i na mnie - macochę (choć sie nie odzywałam). A moj
      mąż twierdzi , że odtąd będzie go sprawdzał. Może wreszcie będzie lepiej?
      asia
Pełna wersja