alfa36
22.11.03, 23:28
Witajcie
Przeczytałam wiele Waszych wypowiedzi. Ja jestem inną macochą. Wyszłam za mąż
za wdowca z 11-letnim dzieckiem. Wczesniej znalismy się ponad dwa lata,
natomiast chlopiec nie ma prawdziwej mamy od 6 roku życia. Przed ślubem
wydawało sie ,że wszystko sie uloży. Było tak nawet na początku. Teraz
(jesteśmy prawie dwa lata po ślubie)jest coraz gorzej. Mały mnie nie slucha,
jest krnąbrny, kłamie, a ja przy okazji stalam się zrzędliwa. Nie potrafię
być dla niego mamą, bo tylko go lubię, kiedy chcialam byc przyjaciołką (na
początku), okazało się,że przecież przyjaciel nie jest od wymagania. Ja
często zostaję z nim sama i silą rzeczy muszę od niego wymagać (porządki,
nauka, male mieszkanie, glośna muzyka itp). Męczy mnie to coraz bardziej,
wiele razy zastanawialam się, czy nie zrezygnować z tego małżenstwa, stalam
sie nerwowa. Ogolnie dziecko jest bardzo lubiane przez otoczenie, a jezeli
chodzi o podporządkowywanie sie nakazom i zakazom, to nie przywiazuje do tego
wagi. Słucha swojego taty, ale też nie zawsze, choć jeżeli o to chodzi to
uważam, że jest to po części wina ojca, który nie jest konsekwentny (mój mąż
twierdzi, że "dziecko taki ma charakter"). Pomożcie. Może ktoś miał podobne
doświadczenia i poradził sobie z tym problemem ?Dodam, że nie mamy na razie
wspólnych dzieci i poświęcam temu dziecku wiele uwagi (pomoc w nauce przede
wszystkim, choć naklanianie do odrabiania lekcji wychodzi mi coraz gorzej).
Jak mam sie zachowywać? Ostatnio jestem przez dziecko wręcz ignorowana, a
moje prośby o np ściszenie radia, czy nie trzaskanie drzwiami pozostają bez
echa (dziecko twierdzi, że się czepiam). asia