carmena74
06.08.09, 14:04
witam znow,
po wakacjach, wspolnych wakacjach z Mloda naszej trojki. Niewypal.
10 dni koszmaru i proszenia M by zajal sie mlodym bo ja chce sie
wykapac czy zrobic mu cos do zjedzenia. M caly czas zajety
Mloda...niemal 24 godziny na dobe...Nawet spal z nia w jednym pokoju
bo ona nie chciala byc sama. Wprost powiedzialam ze potrzebuje
troche pomocy przy malym i wprost, ze chce choc odrobine czasu pobyc
z mezem wieczorem, tylko pobyc nic wiecej(przeciez to tez nasze
wakacje!)...ze moze Mloda moglaby wczesniej chodzic spac niz o 2 w
nocy. Nic, niby cos probowal ale dziewczynka strzelala foch za
fochem i tata miekl...W koncu na spacery ja z mlodym chodzilam sama
a oni sami. Koszmar.
A mialo byc ok, Mloda tak bardzo sie cieszyla(podobno)ze bede z
malym.
Bylismy juz na takich wakacjach przed slubem i wtedy tez bylo
okropnie, bo M nawet przytulic sie mnie bal przy Mlodej i cale nasze
zycie toczylo sie wowczas pod jej zachcianki ale teraz obiecywal, ze
tak nie bedzie....no bo juz jestesmy rodzina...
a ja sie staram byc w tym zwiazku ok. Slucham Waszych rad, osttrych
slow i jakos probuje to ukladac. sluchajcie, nawet moich rodzicow
jakos przychylniej do calej sytuacji nastawilam....ale czy warto sie
starac jak co jakis czas chlop ci szpile wbija?
to strasznie ale coraz bardziej niepewnie widze nasza wspolna
przyszlosc i lzy mi plyna jak patrze na malego...