Dodaj do ulubionych

Pierwsze auto

25.05.10, 09:36
Jak wspominacie swoje pierwsze auto?

Wlasnie chyba mojego grata Golfa the 3rd czas wymienic na cos mniej psujacego sie, czyli Corolle, ktora mam mozliwosc wziac. Tylko jakos tak żal. Toyota taka niezawodna, wypasiona, ale tak jakoś bez duszy :) W niej nie bede sam rozbierał kokpitu ani wyjmował liczników, żeby zrobić podświetlenie lepsze niż oryginalne.
Tylu fajnych ludzi nie poznam już w warsztatach :) Już mnie rozpoznają w paru dzielnicach.
No i Toyota nie ma szyberdachu, eh...
Obserwuj wątek
    • t-tk Re: Pierwsze auto 25.05.10, 09:51
      > No i Toyota nie ma szyberdachu, eh...
      No to tym bardziej sprzedaj golfa, szyberdach oddasz mnie, bo mój ostatnio szwankuje ;))
      • wolfgang87 Re: Pierwsze auto 25.05.10, 10:00
        Elektronika w nim juz czasem się zacina :)
        Tak jak i zresztą całe auto, coraz częściej psuje się i reperuje samo.
        • t-tk Re: Pierwsze auto 25.05.10, 10:20
          No widzisz, u mnie elektronika (jak to brzmi w kontekście tak starego auta :D) jest w porządku, tylko mechanicznie coś nie bardzo chce się zamykać jak za bardzo go otworzę ;)
          • wolfgang87 Re: Pierwsze auto 25.05.10, 11:21
            No wiesz, jak podpinasz takiego starocia do komputera, to sie okazuje, ze calkiem sporo rzeczy tam mozna pooglądać i pomierzyć. Niby wszystko proste jak budowa cepa, ale jednak jest to elektronika :)
    • emes-nju Re: Pierwsze auto 25.05.10, 12:52
      wolfgang87 napisał:

      > Jak wspominacie swoje pierwsze auto?

      Fiesta 1.1 z 1978 roku.

      Chyba kazdej srubki w niej dotknalem choc raz. Kupilem okazyjnie 13 latka z zarznietym silnikiem, a potem jezdzilem az do crash-testu w wieku 19 lat. Wiekszosc (niezliczonych) prac remontowych robilem sam, bo malo kto chcial takiego antyka dotykac.

      Alez to bylo auto! Gdybym mial teraz dosc kasy i wolne miejsce w garazu, to kupilbym w Rzeszy podobne dla samego funu.
    • edek40 Re: Pierwsze auto 25.05.10, 13:07
      Pierwsze mialem dosc krotko i nie ma sie co rozwodzic.

      Drugie mialo "fabrycznie" peknieta podluznice - na szczescie auto dostalo
      strzala w tyl i przod i skonczylo... Nie wiem gdzie skonczylo. Ja odstawilem go
      na parking PZU.

      Za to trzecie, to bylo cos. Byl to bowiem nigdy nie walony (byly takie
      czasy, gdy oplacalo sie takie sprowadzac) dwunastoletni passat kombi z
      bezmocnikiem 1,6 diesel. W zasadzie krotko moge strescic ten pojazd: od tego
      czasu nienawidze tej marki i dealerstwa w Polsce.
      • wolfgang87 Re: Pierwsze auto 25.05.10, 13:26
        Nigdy nie walony :) No mój też niby nigdy nie walony (poza mną, który żem łupnął solidnie) a psuja.

        A ja gdybym był bardziej kumaty, to bym przeglądnął niemiecką kartę pojazdu i zobaczył właścicieli:
        Jakas firma
        Jakiś 18 latek
        Jakiś normalny wiekowo człek
        Jakiś 22 latek
        Sprowadzacz
        Polak

        I bym się wtenczas nie zobaczył na tej liście...
        • edek40 Re: Pierwsze auto 25.05.10, 13:44
          > I bym się wtenczas nie zobaczył na tej liście...

          Ja nie zobaczylbym sie na liscie, gdyby nie spoleczna presja powiadajaca, ze vw
          to prawie mercedes jesli chodzi o jakosc. Co wiecej, gdybym znal praktyki sieci
          sprzedazy vw w Polsce, rowniez trzymalbym sie od marki jak najdalej. Pomijam
          ceny. Raczej chodzi mi o organizacje pracy - pan Kulczyk, bo to on wlasnie,
          podstawial wagon do Niemiec. No i sciagal zamowienia przedplacane w 100%. Wagon
          sie zapelnial. Gdy sie zapelnil ruszal do Poznania. Tu przeladowywano towar na
          ciezarowki i dalej w Polske. Nastepnie, po mniej wiecej 231 wizytych w celu
          zapytania "czy juz sa te czesci", okazywalo sie, ze sa. Juz po 3 miesiacach
          byly!!! To cud. Zimny prysznic nadchodzil od razu. Doplaca pan tyle a tyle.
          Inflacja byla. Przy tak dlugim terminie realizacji zamowienia nie moglo byc
          inaczej. Dodam, ze "na polce" nawet klockow wtedy nie bylo. Sprzedawcy radzili
          pojsc na szrot (!), bo czekac na czesci sie nie da. Tzw "zamienniki" byly
          produkcji "rzemieslniczej". I taka wlasnie byla ich jakosc. Wysokiej jakosci
          zamiennikow z Chin jeszcze nie bylo...

          Dodam, ze poprzednio mialem escorta. To ford. Ta marka nie byla tak zadufana w
          sobie i za przyzwoite pieniadze mozna bylo wiele czesci kupic od reki. Na
          sprowadzenie zas nie czekalo sie wiecej niz tydzien. Potem zas mialem pierwsza
          mazde. Tu rowniez czesci byly z reguly od reki. Raz sprowadzenie trwalo dwa
          tygodnie. Chodzilo o pierdolke tapicerki. Bordowej. Szara i blekitna mieli w
          Niemczech. Przeprosili, bo bordowa musieli sprowadzac z Japonii. No ale tu
          mowimy o popularnych autach jak ford czy mazda. To nie vw...
          • wolfgang87 Re: Pierwsze auto 25.05.10, 13:50
            Ano właśnie ta presja.
            A teraz ulegam sam sobie presji, że Toyota (dyć stara, ale na tyle nowa, że już nie "japoniec", jak to w ogłoszeniach XX-wiecznych bywało) taka niezawodna. Ciekawe, co z tego wyjdzie.

            Ale fakt, że na dzień dzisiejszy reperowanie VW to rozkosz. Tanio, dużo, szybko, wybór jest. Co by nie mówić.
            • edek40 Re: Pierwsze auto 25.05.10, 14:08
              > Ale fakt, że na dzień dzisiejszy reperowanie VW to rozkosz.

              Gdy kupowalem mazde po vw, ludziska powiadali mi, ze umre w serwisie (nie o ceny tym razem chodzi). Jakoby japonskie samochody zmieniane byly konstrukcyjnie o kazdej parzystej minucie nieparzystej godziny kazde dnia, ktorego numer byl liczba pierwsza. Okazalo sie, ze wiekszosc czesci do tego auta kupuje sie informujac uprzejmie o modelu i roczniku (od 1987 do 1992). O silnik pytaja glownie w celu odroznienia drobnych roznic pomiedzy dieslami, a benzynami. Z tego co wiem, to mazda tak miala do konca lat 90. Teraz nie mam pojecie, ale skoro zaczeli ladowac w nie automagiczne swiata i wycieraczki, to ja za taki samochodowy windows dziekuje. I pomyslec, ze nie tak dawno temu przedstawiciel jakiejs japonskiej firmy, zagadniety o te wlasnie bajery, odparl, ze oni wciaz produkuja niezawodne samochody...
              • wolfgang87 Re: Pierwsze auto 25.05.10, 14:32
                No to akurat się odnosi się też trochę do VW.
                Jak przyszło wymienić przepustnicę, to bez zdjęć ani rusz, bo każda jakaś trochę inna. A to zielona, a to czerwona, a tu guziczek, a tam pstryczek.

                Fajne jest to, że pomimo, iż pomagam kobitce z warsztatami z w/w Corollą (rocznik 2002) od ponad roku, to nadal nie wiem nic o niej ponad silnik i moc:)

                Windowsem to się nie martw. Zresetujesz i pojedzie dalej. Byleby tylko do netu nie miało połączenia ;)
                • edek40 Re: Pierwsze auto 25.05.10, 14:39
                  > No to akurat się odnosi się też trochę do VW.

                  Ale do mazdy sie nie odnosi ;)

                  > Windowsem to się nie martw. Zresetujesz i pojedzie dalej. Byleby tylko do netu
                  > nie miało połączenia ;)

                  Gorzej, gdy zawiesi sie wtedy, gdy nie da sie zresetowac.
                  • wolfgang87 Re: Pierwsze auto 25.05.10, 14:41
                    Wtedy jest tryb awaryjny. Ale już bez driver'a :)
              • sherlock_holmes Re: Pierwsze auto 25.05.10, 22:23
                Z moja Premacy mam tylko problem ze świecami. Katalog Denso podaje jedne świece do 1.8 i 2.0, a 2.0 ma znacznie dłuższą elektrode środkową. Zresztą 2.0 w 626 ma jeszcze inne świece ;)
                Za to klocki i tarcze - wystarczy podać rocznik i silnik (właściwie to intereuje ich tylko czy są tarcze czy bębny (tył) i przód są wentylowane czy lite). Tulejki wahaczy przednich (wymieniłem, bo auto "ciągnęło" w koleinach i widac było lekko spekaną gumę - winne były posrane Pirelli P6) są po 40zł w ASO i są takie same dla 323 i 626. Czujnik ABS tył dla 323, 626 i Premacy jest taki sam, ma tylko inną długość kabla (różnica 3cm) - od 323 jest 2x tańszy i pasuje :) W Intercars spinki wszelkie są od ręki lub na drugi dzień.
                OK, jest problem z ...żarówkami postojówek z tyłu. Są bezcokołowe, ale nie takie jak w amrykańcach i trzeba czekać na drugi dzień. Z tym, że oryginały Toshiby za 15zł wytrzymują 120 tys.km...
                W chwili obecnej niestety za dużo w tym Forda i może być inaczej. Tyle, że te same części są do dostania w Fordzie i Volvo.
                PS. Za to kupno klocków do Yarisa wiąże się z ...ich odrysowaniem. Do Lanosa podobnie ;)
    • tomek854 Re: Pierwsze auto 25.05.10, 13:35
      Ja moje fiatarri wspominam dobrze: było w rodzinie od kiedy stuknęło mu 9000 km
      (kupiliśmy okazyjnie od kogoś, u kogo stało praktycznie nieużywane w garażu -
      kobieta miała po męzu, ale nie miała prawa jazdy więc tylko czasem ją ktoś
      woził), przez parę lat bujał się nim tatko a potem ja.

      Jak na dużego fiata to był to egzemplarz który się prawie nie psuł, pomijając
      dwa notoryczne problemy - cieknąca miska i niewyważony wał...

      Poza tym był na gaz, wyjątkowo krowiasty i uważam, że to świetne auto dla
      młodego człowieka - nie-szybkie, duże, kanciaste, wiec łatwo się manewrów można
      nauczyć...

      Dziś jakbym do niego wsiadł to pewnie bym był w szoku jakie to było prymitywne,
      ale z drugiej strony mimo wszystko coś tam było czuć, że w założeniu miałbyć to
      samochód bardziej z wyższej niż niższej półki...

      Co sobie chwalę to reflektory - co cztery to nie dwa, a z odpowiednimi żarówkami
      to jak się załączyło długie, to się miało jak w dzień. Potem jak się przesiadłem
      na nissana (po drodze powożąc ciężarówkami) to mi było ciemno i mi leksus musiał
      doinstalować dodatkowe reflektorki ;-) Daihatsu ma lepsze światełka niż nissan,
      ale i tak pod tym względem to za dużym fiatem tęsknię...

      Poza tym jak chodzi o wspominki to nie tyle sam samochód co wszystkie te
      przygody młodości mnie do niego nastawiają pozytywnie...

      Stoi gdzieś u znajomego mojego wujka w stodole, może jak kiedyś będę bogaty to
      go sobie odrestauruję z sentymentu? :-)
      • wolfgang87 Re: Pierwsze auto 25.05.10, 14:03
        Do dzis pamietam jazde z ojcem puszcza augustowska, szeroka szosa fiatem. Jak zaswiecił długimi (to klimatyczne niebieskie swiatelko w kokpicie:)), to był klimat. A kiedys to mozna bylo na krajowych z dlugimi dlugo jechac.

        No i tez utkwily mi w pamieci postoje w srodku ciemnego lasu i podniesiona maske :))
    • frax1 Re: Pierwsze auto 25.05.10, 15:40
      Ja na początku czasem pożyczałem escorta 1.3 sedan - zdecydowanie
      trzeba było się nauczyć planować manewry ;)
      Potem tak się w domu sytuacja ułożyła, że praktycznie do swojej
      dyspozycji miałem xsare ze znikomym przebiegiem i w miarę nową,
      jednak to było auto Rodziców więc jeździło się też inaczej.
      Mój prawdziwie pierwszy samochód to audi a4 2.8 quattro. Bardzo
      dobrze wspominam to auto i jak kiedyś będę potrzebował sedana/kombi
      to mocno rozważę ponownie tą kandydaturę. Potem było jeszcze wiele
      wiele innych, a jest auto z którym chyba nigdy się nie rozstanę ;)
      Pozdrawiam
    • mrzagi01 Re: Pierwsze auto 25.05.10, 23:11
      Pierwszym był poldolot'83 (taki z kwadratowymi lampami) i była to kupa
      gówna.Dawno, krótko i nieprawda. Ale za to drugim był Fiatarri AD 1985
      i to był gość który trzykrotnie bałkany zaliczył :) jak go złomowałem
      to łkałem...
      • wolfgang87 Re: Pierwsze auto 25.05.10, 23:50
        A może to jest myśl...Zamiast sprzedawać ukochane peirwsze autko, to je zezłomować uroczyście? :)
    • marekatlanta71 Re: Pierwsze auto 26.05.10, 05:01
      Skoda 105S model 82. Dostałem ja a właściwie to zaanektowalem rodzicom
      w 1988 roku gdy miała przebieg 60 tys. km. Jak na skode to bardzo dużo.
      Była już po jednej wymianie pierscieni, chyba 3 wymianach UPG, dwoch
      sprzeglach i nowej skrzyni. Zacinal się rozrusznik, pekaly rury od
      chlodnicy i zawieszal plywak gaznika. Ale to było normalne w skodach i
      nikt nie narzekał. Umialem na słuch ustawić wyprzedzeniem zaplonu, a
      także wymienić rozrusznik bez wysiadania z samochodu. Wiedziałem także
      w którym miejscu stuknac gaznik podnosnikiem żeby odwiesil się ten
      pływak. Opanowalem także specjalne niezaciskanie węża od pompy wody -
      jak ciśnienie w układzie z niewiadomych przyczyn szalalo to on odpadal
      co chronilo zlacza rur pod samochodem które były trudno dostępne. Wozac
      zawsze ze sobą 20l wody w bagażniku dawało się z tym żyć. I wydawało
      mi się ze samochody tak własnie powinny się psuć i nic w tym dziwnego.
      Po kilku latach jazdy skodzie przerdzewialy progi i zaczęła wyglądać
      jak jaguar - przód i tył pochylily się do ziemi. Tylnie siedzenia były
      nie do używania bo brakowało zgnilej podłogi - nogi pasażerów dotykaly
      ziemii. Do tego samochód palił tyle samo oleju co wody i benzyny. I
      niestety musiałem ja sprzedać :(. Ale do dziś ja pamietam - była jak
      kobieta przed miesiaczka - trzeba było z nią delikatnie bo jak się ja
      wkurzylo to pokazywała kto jest szefem!
    • 1realista Re: Pierwsze auto 26.05.10, 17:39
      hmmm.. pierwsze auto? To bedzie maluch na nauce prawa jazdy. Pierwsza jazda była hardkorowa. Z nienacka koleś mnie wypchnął na miasto - pierwszy raz za kółkiem i przejechałem po placu jakiś 20m a potem od razu na ulicę. Czujecie? 20m i w ruch uliczny???? Tego dnia nie przekroczyłem 40km/h a mało zawału nie dostałem. Żeby było śmieszniej ja już większą prędkością jexdziłem na rowerze... :-). No i przez cały kurs ani razu nie użyłem ssania tak więc obsługi ssania nauczyłem się na emzecie.Maluch w sumie mi się nie podobał. Pierwsze własne? Jeszcze przede mną. Na szczęście. Chociaż jeździłem dziesiątkami róznych aut.
      • qqbek Re: Pierwsze auto 28.05.10, 14:55
        1realista napisał:

        > hmmm.. pierwsze auto? To bedzie maluch na nauce prawa jazdy.
        Pierwsza jazda był
        > a hardkorowa.

        Ja też szlify zdobywałem na poczciwym maluchu, też pierwszą jazdę
        pamiętam po dziś dzień (też głęboka woda i jedziemy na miasto). Tyle,
        że w 1995 roku ruch był jeszcze znośny i od razu mi się to wszystko
        spodobało.
        Po kilku latach przyszła pora na nastoletnią Fieścinę 1.1 Mk2 z
        1986r... powiem tak, o zmarłych lepiej dobrze lub wcale... więc z
        dobrych rzeczy to masa fajnych wspomnień, niekończące się wycieczki w
        plener, koc w bagażniku i jego typowo leśno-młodzieżowe zastosowania.
        Co do mechaniki, rdzy i "przebojów" - przemilczę.

        Poszła za kilkaset złotych do członka rodziny... z zastrzeżeniem, że
        nic nie gwarantuję. Dwa miesiące później kierowca Żuka miał problem z
        hamulcami a za biedną fieścinę (szkoda całkowita, cud że nikomu nic
        się nie stało) cioteczny dostał tyle pieniędzy, że jeszcze mnie na
        piwo zaprosił.
    • pluto1977 Re: Pierwsze auto 26.05.10, 23:33
      U mnie pierwszym autem był Ford Sierra 1.6 benzyna rok prod. 1983.-
      import Niemcy. Z jego uroków pamiętam ,że auto było po crash teście-
      przekoszone i ścigało zawsze w lewo a od 100 km/h ,,biła''
      kierownica- tak się jeździło. Z plusów pamiętam - wygodne wnętrze,
      skrzynia 5 biegowa, grube welury i wygodne fotele. Auto poszło do
      handlarza jak silnik zdechł do końca - licznik przebiegu kończył sie
      na 99.000 km, a więc ile przejechało nikt tego nie wie.
      • bassooner Re: Pierwsze auto 28.05.10, 12:54
        maluch... ale właściwie trabi, bo z maluchem emocjonalnie się nie związałem, a z
        trabim tak. miałem wersję kombi, kość słoniowa pełen mat, bo szorowałem go
        proszkiem do zlewu. największym stresem było hamowanie, bo trzeba było trzymać z
        całej epy kierownicę, a to z powodu jej "narowistości" - samoistnie skręcała i
        to niestety na lewo.
        aha... jeszcze większym stresem była wizyta w stacji diagnostycznej na przegląd.
        zawsze coś mi tam wynaleźli. raz w czasie kontroli hamulców gościu krzyczał do
        mnie, że "mocniej pan wciśnij hamulec!", koniec końców stałem prawie na pedale
        hamulca zapierając się o sufit i napierałem tak mocno, że nogi mdlały. po tym
        wysiłku jak wyszedłem z trabiego to nogi latały mi jak galareta. ale przeglądu
        nie dostałem, bo gościu wyszedł cały mokry od płynu hamulcowego.

        później okazało się że nastawił urządzenie przez pomyłkę na półtora tony, czy
        jakoś tak, a jak napierałem, że aż wąż puścił.

        kurde właśnie usłyszałem jakieś podejrzane dżwięki za oknem: okazało się, że
        sroka zaatakowała mojego kota (ma 7,5 kg!), tańczyła wokół niego i w końcu
        uwaliła go w ogon!
        • wolfgang87 Re: Pierwsze auto 28.05.10, 13:15
          Eh, z bajeranckich awarii to mi się podoba urwana poduszka silnika. Fajne wrażenie jak silnik lata swobodnie pod maską. Taki metaliczny stukot, jakby cały samochód się zapadał przy każdym ruszeniu.
          • t-tk Re: Pierwsze auto 28.05.10, 15:27
            Dwa razy miałem urwaną poduszkę, taki mocny mam silnik ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka