zderzacz-hadronow
02.07.10, 21:04
Jako, że Poznań to miasto gdzie wielkie blokowiska budowane ongiś w
liczbie sporej, posiadają totalnie poronioną numerację,
charakteryzująca się brakiem jakiejkolwiek logiki, pędziłem na
złamanie karku do klienta swoją niebieską taksówką, wiedząc, że
spóźniony jestem już o dobre 5 minut. Niestety wbrew wskazówką
płynącym z nawigacji tam gdzie winien być poszukiwany numer był
inny. Zatem pozostało mi wyjście ostateczne polegające na
przejechaniu jakiś 2 kilometrów dwupasmówką na drugi koniec osiedla.
Przyznaję, było 50 na znakach, ale czas naglił, więc miałem prawie
100 - wszak droga pusta w miarę, zielona fala ( takie coś co czasami
działa tak jak powinno ), zatem "idź na całość". Wtem, kiedy już
niemalże spośród konstrukcji z gazobetonu otwierał mi się trzeci
wymiar a ja czułem, że zaraz wejdę do matrixa, z pobocza wyleciała
umundurowana sylwetka z kitką blond wystającą spod
policyjnej "czopki". "Jest gnój" - pomyślałem, czyniąc w jednej
sekundzie drobiazgowe wyliczenia na podstawie których wnet
obliczyłem wymiar kary jaka - za moment - spadnie na mnie. Zjechałem
na pobocze kilkadziesiąt metrów od pani mundurowej, wytrącając jej
niemalże lizaka z jej ponętnych dłoni. Okazało się, że policjantka
łapała ( w sensie lizakiem machała - czyli fucha jakże niewdzięczna,
biorąc pod uwagę ryzyko związane z wybieganiem na środek jezdni,
będąc wówczas na kursie kolizyjnym z potencjalnym winowajcą )
natomiast formalności załatwiała moja ukochana formacja, zwana
Strażą Miejską. Dowiedziałem się, że minąłem fotoradar ustawiony 200
metrów wcześniej z prędkością 92 km/h. I na nic zdały się
tłumaczenia, że kilkaset metrów dalej czeka nieszczęśnik za
taksówką, że jest ciepło, że droga pusta, że była powódź, Smoleńsk,
inflacja i bezrobocie...Nic nie pomogło. Zaproponowano mi 6 punktów
karnych oraz mandat wysokości 400 zł. "Hmmm" - pomyślałem zadumany
nad swym losem po czym oznajmiłem, że ok. ale jeśli pokażą mi zapis
na którym zarejestrowana jest moja prędkość. Oni na to, że jak chcę
zobaczyć to mam się udać do kolegi przyczajonego z tą
pieruńską "zorką" 200 metrów wcześniej i on mi łaskawie puści z
laptopa zapis mych grzechów. Powiedziałem zatem, że chyba coś tu nie
gra, bo równie dobrze mogę twierdzić, żę jechałem 40 km/h i co?
Skończyło się na tym, że dostałem pouczenie ( chyba oprawię w ramkę
i nad łóżkiem powieszę, na wieczną pamiątkę )a w ciągu 10 dni
zostanę wezwany na "okazanie" mego przewinienia.
Reasumując ten obfity, niczym górna warga Jarosława Kaczyńskiego,
wywód, myślę, że to mało poważne informować kierowcę, że przekroczył
dozwoloną prędkość o tyle i tyle, nie okazując mu żadnych dowodów
jego przewinienia a jednocześnie zabierając się do nakładania
mandatu. Przecież wystarczy, że prędkość będzie o kilka km mniejsza
a sam mandat jak i wymiar punktów będzie mniejszy.
Już na zupełny koniec, chcę powiedzieć, że kocham Straż Miejską i
apeluję o udział w II turze wyborów.
Z pozdrowieniami
ZH