mejson.e5
14.06.04, 23:40
Głupio mi, że dałem się podpuścić.
A tak naprawdę, to wcale mi nie jest głupio. ;-)
Jak przypomnę sobie minę tego gościa...
Ale po kolei.
Pojechałem sobie w Bieszczady - piękne góry, zmienna pogoda, ale też w sumie
piękna.
Jadę sobie, jak to Mejson, płynnie i przepisowo i na jednym z licznych
zabudowanych dopędził mnie mondeo i niemal zaczął popychać nosem.
Bo to kręty zabudowany i to złe mondeo było.
Z ciśnieniem w pobliżu maximum i kamienną nabrzmiałą twarzą jechałem dalej a
facet się miotał i dziobał mnie zwalniając i po chwili zbliżając się agresywnie.
Co tu dużo gadać - wkurwiłem się (przepraszam panie).
Zgarnąłem lużne rzeczy z prawego siedziska do schowka, przełączyłem z gazu na
benzynę, ułożyłem równo i ścisnąłem pas.
Przy znaku końca zabudowanego wcisnąłem gaz. Mondeo może spodziewało się
przyspieszenia, ale raczej leniwego a nie takiego charakternego. Przez chwilę
zostawał w tyle ale wyrównał i zaczął się zbliżać. Ale tylko do najbliższego
zakrętu.
Z każdym zakrętem oddalał się coraz bardziej. Kto kiedyś jechał trasą Przemyśl
- Sanok, ten wie że w pewnych miejscach ostrych zakrętów nie brakuje. Po
kilku minutach karuzeli ze ślizgającymi się czterema oponami trafiłem na
kolejny zabudowany.
Zwolniłem, uchyliłem lewą szybę i wystawiłem lewą rękę. Musiałem chwilę
poczekać, ale pojawiło się mondeo i myknęło mnie po lewej. Pomachałem mu
przyjaźnie ręką, ale nie odwzajmnił mi gestu.
Elegancki pan w średnim wieku wpatrywał się twardo przed siebie i nie spojrzał
na mnie ani przez chwilę.
Zniknął mi z oczu ale nie na długo.
Kilkanaście minut później spotkałem go na zwężeniu z wahadłowo sterowanym ruchem.
Prymitywne to było uczucie, ale miłe ;-), mimo że żadna dziewczyna nie mogła
widzieć mojego triumfu;-(
Ach ten testosteron!
Czy kogoś z Was też tak kiedyś popierdoliło (przepraszam panie)?
Mejson