sherlock_holmes
18.11.04, 14:54
Jak kupować Ferrari
Musisz to zrobić przynajmniej raz!
1. Wybór modelu, który zadowoli twoje ego i może nawet uratuje cię przed kryzysem wieku średniego, nie jest prostą sprawą. Jeśli rumak Ferrari, to koniecznie pełnokrwisty. Złoty wiek dla samochodów z Maranello to lata 50. i 60. Wtedy powstały pojazdy, które do dzisiaj czci się jak bogów, np. modele serii 250, 275 i Daytona oraz 166, 195, 212. Najnowszych modeli nie należy brać poważnie pod rozwagę. Za 20 lat może nabiorą wartości...
2. Nie kupuj Ferrari z silnikiem
innym niż dwunastocylindrowy. Jego dęwięk doprawdy trudno porównać z czymkolwiek, co stworzył człowiek czy natura. Motory V12 montowano w wielu modelach - począwszy od najnowszych bolidów Enzo i 612 Scaglietti, przez kontrowersyjne F50 i Testarossa, aż po samochody serii 250 i 275.
3. Ceny klasycznych Ferrari wahają się od kilkudziesięciu tysięcy
do miliona dolarów. Modele szosowe
są zwykle znacznie tańsze od wyścigowych. Ponadto, jeśli marzysz o Ferrari w słynnym czerwonym kolorze (Rosso Corsa), musisz wydać więcej niż np.
na zielone auto (owszem, takie też były).
4. Ferrari kupuj od zamożnego sprzedawcy. Będziesz miał pewność, że z powodu oszczędności nie wpakował do silnika części na przykład od
Żiguli. Idealnymi partnerami do takich transakcji są multimilionerzy kolekcjonujący auta - np. arabscy szejkowie, Jay Kay z Jamiroquai czy Nick Mason z Pink Floyd. Oni kochają takie zabawki i nie wcisną ci knota.
Samochody z prywatnych kolekcji bywają wystawiane na aukcje, zatem nawiąż znajomości z domami aukcyjnymi Christie's czy Bonhams. Na niemieckich szrotach raczej nie znajdziesz samochodów Ferrari.
5. Słabym punktem tej legendarnej marki zawsze była karoseria - farba czasami odpada od nadwozia. Warto zajrzeć pod maskę w poszukiwaniu śladów wycieku oleju i stuków w czasie pracy silnika, a także obejrzeć podwozie - niskie Ferrari łatwo uszkodzić na nierównej drodze lub przejeździe kolejowym. W źle użytkowanych egzemplarzach podczas pracy silnika cieknie olej z rury. Ale - bądęmy szczerzy - nawet wyciek oleju w takim samochodzie jest wyjątkowy.
www.ckm.pl/html/czytaj.html
A ja i tak bym wolał Porsche 911 albo Astona Martina (raczej DB9 lub od 1 do 5) :)