tomek854
09.12.05, 15:18
Dyskusja na forum wrocław była dosyć burzliwa. Wkleję tu takie moje małe resume. A co Wy o tym myślicie?
Otóż ja jestem przeciwny ponieważ prowadzi to do niesprawiedliwości - wystarczy że pijany kierowca prowadził nie swój pojazd
tylko pożyczony, i już jest karany nie on, a właściciel pojazdu.
Moi adwersarze twierdzą, że nalezy się z tym liczyć pożyczając pojazd komuś nieodpowiedzialnemu, no ale przecież nie mamy
gwarancji że ktoś, kogo znamy od lat, nie zawiedzie naszego zaufania - nigdy wam się coś takiego nie zdarzyło?
Piszą, że zawsze właściciel samochodu może dochodzić w sądzie zadoścuczynienia od pijaka-kierowcy. Ale wszyscy wiemy jak wygląda
się sądzenie w polsce. NIemniej jednak do sprawiedliwości bedzie tu daleko.
Postaram się postawić tutaj parę nawet niespecjalnie wydumanych przykładów.
1. Spotykają się po latach znajomi ze szkoły. Jeden przyjechał trabantem a drugi jaguarem. Popili troszkę i każdy chce spróbować
jak się jeździ samochodem tego drugiego. Obu zatrzymuje policja i zabiera im samochody. Obaj mają do siebie nawzajem o to
pretensje. Właściciej jaguara wyciąga z portfela 1000 zł i mowi "oj masz, oddaję ci, sorki, że nie mam drobnych". A właściciel
trabanta do końca życia nie będzie w stanie spłacić tego jaguara.
I co? Za to samo przestępstwo obaj zostaną ukarani nie dość że kwotą o parę rzędów wielkości różną, to jeszcze odwrotnie
proporcjonalną do dochodów!
2. Żona rozwodzi się z mężem bo to pijak. Sprawa w sądzie, przedmiotem sporu jest samochód, na ktory mają współwłasnosć. Pijak
jechał po pijaku, zabrali mu ten samochod. Za co mamy karać tą zonę?
3. Mała, ledwo przędąca firemka: wytwórnia kiszonej kapusty. Zatrudnionych jest dwóch kisicieli i kierowca, który jeździ
lublinem na pole i zwozi tą kapustę. Popił sobie, zabierają mu tego lublina, firmy nie stać na nowego ani na wynajęcie, kierowcy
nie stać na odkupienie firmie lublina (no bo ile można zarabiać w kiszalni kapusty) firma nie ma jak dowieźć kapusty do
kiszenia, bankrutuje, dwie niewinne osoby idą na kuroniówkę.
4. Zatrzymano dwóch kierujących autobusami w stanie nietrzeżwości. jeden kierował gminnym gimbusem, a drugi był właścicielem
pojazdu, ale świadczył usługi dowożenia dzieci do pobliskiego gimnazjum. Moi adwersarze postulują, żeby nie zabierać pojazdów
użyteczności publicznej, a prywatnym firmom zabierać. To jak to jest? Ta sama sytuacja, takie samo przestępstwo a karać inaczej
w zależnosci od tego kto jest właścicielem pojazdu?
5. Do taksówkarza w środku nocy dobija się sąsiad "moja żona rodzi, a ja nie mogę odpalić mojego poloneza". Ponieważ taksówkarz
jest po imprezie daje sąsiadowi kluczyki. Ten jedzie do szpitala, żona ma powikłania, on z nerwów wypija setkę czy dwie (czego
nigdy wcześniej nie robił), a potem sobie przypomina, że sąsiad musi iść do pracy, wsiada w samochód, potrąca pieszego, łapie go
policja i zabiera mu taksówkę (czyli narzędzie pracy sąsiada). Sąsiad ląduje na bezrobociu, bo nie ma narzędzia pracy (często
dorobku całego życia) a sąsiad mu nie odda, bo siedzi w kiciu przez najbliższe 5 lat.
Argumenty przeciwnej niż ja strony są, że to wszystko to tylko dodatkowy argument "za" bo nikt nie będzie pożyczał samochodów
pijanym kierowcom ani zatrudniał takich ludzi. Bo firma zatrudniwszy człowieka, który jechał po pijaku firmowym wozem straci ten
wóz, i będzie sama musiała dochodzić od niego odszkodowania.
Czyli to na firmę przerzucony jest obowiązek wymierzania sprawiedliwości, tak?
<absurd mode: ON>
To może zaprzestańmy ścigać takich kierowców którzy kradną firmowe paliwo i sprzedają na lewo? Niech sobie firma dochodzi od
nich tego w procesach cywilnych, trzeba było nie zatrudniać złodzieja...
A może pójdźmy jeszcze krok dalej: mandaty za przekraczanie prędkości niech płaci losowo wybrany przyjaciel sprawcy wykroczenia.
To będzie od razu poprawa, bo nikt się nie będzie chciał przyjaźnić z takim co jeżdzi za szybko, więc mając do wyboru utratę
przyjaciół albo zdjęcie nogi z gazu wszyscy wybiorą to drugie i ędzie bezpiecznie...
<absurd mode OFF>
Podsumowując: mnie nikt nie przekonał. Karać pijanych kierowców pracami publicznymi, grzywnami, zabieraniem uprawnień,
ujawnianiem wizerunku, więzieniem - wszystko tak. Zabieranie pojazdów - nie, bo to będzie niesprawiedliwe. I nie chodzi mi tu o
tych pijanych kierowców, bo im się należy, tylko o ich otoczenie.