Dodaj do ulubionych

Jak sie świętuje w Świetym Mieście ? :-(((((

14.04.06, 22:27
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=55&w=40313382&v=2&s=0
Obserwuj wątek
    • tomek854 Re: Jak sie świętuje w Świetym Mieście ? :-((((( 14.04.06, 23:09
      O matko, co za rynsztok :(

      A Ty chyba też nie bardzo masz gdzie się alkoholić, skoro wszystkie knajpy poazmykane?

      "NIkt Ci nie każe siedzieć w domu, ale dzisiaj mogłabyś dać sobie spokój" - żałosne...

      A ja mam w dupie wszystko i na obiadek sobie zjadłem pyszną kiełbaskę smażoną ;-)
      • guru454 Re: Jak sie świętuje w Świetym Mieście ? :-((((( 14.04.06, 23:23
        tomek854 napisał:

        >
        > A ja mam w dupie wszystko i na obiadek sobie zjadłem pyszną kiełbaskę
        smażoną ;

        Nie do wiary?
        • tomek854 Re: Jak sie świętuje w Świetym Mieście ? :-((((( 14.04.06, 23:41
          Co nie do wiary?
          • inna-bajka Re: Jak sie świętuje w Świetym Mieście ? :-((((( 15.04.06, 09:58
            Chyba tomuś lekko przesadziałeś.
            Wiara, wiarą, ale tradycja w narodzie nie powinna ginąć :-(
            Mnie raczej chodziło o to, że niezależnie od zaangażowania religijnego, powinna
            sobie lalka 2 dni dać na wstrzymanie.
            • typson Re: Jak sie świętuje w Świetym Mieście ? :-((((( 15.04.06, 13:21
              co nie zmienia faktu, ze reszta wypowiadających sie, zaliczajacych sie zreszta
              do kregu pielegnijacych wiare i tradycje moglaby sie zachowac jak nalezy. Poza
              tym dziwne, ze rzeczona "gość portalu: kasia" pisze pozniej (głupoty) spod
              innego IP. Chyba kros tu mala dywersje zrobil
            • tomek854 Re: Jak sie świętuje w Świetym Mieście ? :-((((( 15.04.06, 16:03
              Ale ja przecież nikogo do jedzenia kiełbasy nei zmuszam ;-)

              Ale też nie życzę sobie, żeby mnie zmuszano do niejedzenia.

              Tradycja na przymus to jest żadna tradycja. To jest wtedy cepelia.

              A dlaczego lalka ma sobie dać na wstrzymanie? Założe się, ze i tak nie poszła, bo wszystko było zamknięte. Ale ma prawo. Jeszcze nie jest Wielki Piątek żałobą narodową. A nie każdy musi być katolikiem.

              Bajko: czy ty szanujesz tradycję i nie jadasz mięska na przykład w Wielki Piątek prawosławnych?
              • inna-bajka Re: Jak sie świętuje w Świetym Mieście ? :-((((( 15.04.06, 17:29
                Gdyby tradycja mojej rodziny lub kraju w którym jest mieszkam było prawosławie,
                nie jadłabym.
                • tomek854 Re: Jak sie świętuje w Świetym Mieście ? :-((((( 15.04.06, 18:33
                  Czyli ty sama sobie wybierasz "zasięg" tradycji. Prawosławie jest jak najbardziej obecne w Polsce od wielu lat, ale jest dla Ciebie za mało ważne żeby się nim przejmować.

                  Dla mnie taki jest katolicyzm.
            • crannmer Re: Jak sie świętuje w Świetym Mieście ? :-((((( 15.04.06, 18:23
              inna-bajka napisała:

              > Chyba tomuś lekko przesadziałeś.
              > Wiara, wiarą, ale tradycja w narodzie nie powinna ginąć :-(

              Tradycja nie jest wartoscia jako taka sama w sobie pozytywna przez fakt bycia
              tradycja.

              W sygnaturce jednego z uczestnikow znalazem bardzo celne podsumowanie:

              "TRADYCJA: uznawanie za pożądane zachowań ze względu na ich uprzednią
              popularność. Może prowadzić do akceptacji odrażających obyczajów. Vide
              występujący w pewnym europejskim państwie szacunek dla organizacji uprawiającej
              symboliczny rytualny kanibalizm"

              Na szczescie osoby mogace sie poczuc dotkniete nie rozumieja dowcipu

              > Mnie raczej chodziło o to, że niezależnie od zaangażowania religijnego,
              > powinna sobie lalka 2 dni dać na wstrzymanie.

              Niewyznawcy nie sa zwiazani zakazami i nakazami obowiazujacymi wyznawcow.

              MfG

              C.
              • tomek854 Re: Jak sie świętuje w Świetym Mieście ? :-((((( 15.04.06, 18:34
                NIc nie mam do dodania. Cranmer odzywa się rzadko, ale zawsze trafnie :-)
                • inna-bajka Re: Jak sie świętuje w Świetym Mieście ? :-((((( 15.04.06, 19:33
                  Cranmer odzywa się tylko wtedy, gdy można mi dowalić i tylko mnie.
                  Nic więcej nie mam do dodania.
                  • tomek854 Re: Jak sie świętuje w Świetym Mieście ? :-((((( 15.04.06, 19:48
                    Nieprawda. Kiedy z Typsonem rozmawialiśmy w wątku moim o dojeżdżaniu do swiateł na luzie też się wypowiadał, choć Ciebie w ogóle tam nie było.
                    • inna-bajka Re: Jak sie świętuje w Świetym Mieście ? :-((((( 15.04.06, 20:16
                      A jakbym była, to bym dostała po lapkach, jak zawsze.
                      Tomek dłużej tu jestem, to wiem kto mam na mnie alergie.
                      • tomek854 Re: Jak sie świętuje w Świetym Mieście ? :-((((( 15.04.06, 20:53
                        No nie wiem, czy dłużej... Chyba, że miałaś innego nicka kiedyś...

                        Nieważne zresztą. Nawet jeśli masz rację, to nie przesadzaj - nie wszystko co on pisze musi być skierowane przeciwko Tobie.
                        • inna-bajka Re: Jak sie świętuje w Świetym Mieście ? :-((((( 15.04.06, 21:54
                          Tomek, blagam są święta.
                          Jesli ktoś cytuje Twoje zdanie po zdniu i krytykuje wszystko i nigy Cie nie
                          poparł lub zgodził, to chyba jest jasne. Zawsze pisałam pod tym nickiem.
                          • crannmer Pewne uscislenie stanu faktycznego 15.04.06, 22:57
                            (poniewaz sa swieta, wiec wyjatkowo nie zacytuje zdania po zdaniu i nie bede
                            krytykowal)

                            1. Nie przecze, ze dawno temu prowadzilismy z Bajka dosc burzliwe czasem
                            dyskusje. Odnioslem jednak swego czasu (mocno ponad rok temu) wrazenie, ze
                            doszlismy do porozumienia i uzgodnilismy stanowiska.

                            2. Po raz ostatni pisac z Bajka mialem przyjemnosc 31.12.05. Pisalismy krotko i
                            milo o potencjalnym pomachaniu sobie, Sylwestrze w Czestochowie, czekaniu na
                            taksowki i innych takich. Pelny luz, peace, spokoj i pokoj. Nikomu nie
                            dowalalem, nikogo (a Bajki w szczegolnosci) nie cytowalem, nie krytykowalem,
                            nothing, nichts, rien du tou.

                            3. Od tego czasu do dzisiaj mialy miejsce 253 (dwiescie piedziesiat trzy) posty
                            Bajki. Na zaden z nich ani posrednio, ani bezposrednio nie odpowiadalem, nie
                            cytowalem, nie krytykowalem i nie dolowalem.

                            4. W miedzyczasie natomiast wyprodukowalem 35 (trzydziesci piec) postow
                            explicite nie do Bajki, w ktorych jak najbardziej krytykowalem, cytowalem i
                            napadalem na innych uczestnikow. O ile sie nie myle, to najczesciej nie zgadzam
                            sie z ojcem Zalozycielem i z Frankiem-B, ale kilka innych tez sie znajdzie ;-) Z
                            Krakusem tez sie bardzo czesto nie zgadzam, ale to zupelnie inna historia.

                            Pomowienie wiec, jakobym sie na Bajke uwzial i specjalnie pastwil nad jej
                            postami, sa bezpodstawne.

                            Ja sie pastwie nad kazdym tekstem, z ktorego wypowiedziami sie nie zgadzam, bez
                            wzgledu na osobe autora :-)

                            MfG

                            C.
                • sherlock_holmes Re: Jak sie świętuje w Świetym Mieście ? :-((((( 15.04.06, 22:03
                  A ja stane po stronie Bajki, chociaz może z inną argumentacją. Jesli w państwie, gdzie ponad 90% mieszkańców twierdzi, że są katolikami, ty z dumą (?) przyznajesz, że zjadłes kiełbasę w Wielki Piątek, jest to dla większości osób złośliwa prowokacja. Ktoś kto zachowuje nie tradycję, ale nakaz Kościoła katolickiego na temat postu w Wielki Piątek, nie bębni o tym wszem i wobec. Podobnie powinie zrobić ten, kto jest niewierzący - bo to jego prywatna sprawa i nikt nie chce i nie musi wiedzieć czy i co jesz. No chyba że sie jest nihilistą...
                  PS. Na studiach pracowałem w restauracji Pizza Hut. W Wielki Piątek jeden z menedżerów obnosiłsie z jedzeniem kurczaka, a jako prezent świąteczny zafundował pracownikom dużą pizzę z 4 rodzajami mięsa. I kpił potem pytając czemu nikt nie je.
                  • tomek854 Re: Jak sie świętuje w Świetym Mieście ? :-((((( 16.04.06, 01:51
                    A ja sie pozwole z Toba nie zgodzic.

                    I teraz wezme Twoj post i bede sie nad nim pastwil zdanie po zdaniu :)

                    > A ja stane po stronie Bajki, chociaz może z inną argumentacją. Jesli w państwie
                    > , gdzie ponad 90% mieszkańców twierdzi, że są katolikami, ty z dumą (?) przyzna

                    Słusznie napisałeś znak zapytania. Nie uważam, że jedzenie kiełbasy (tak w Wielki Piatek jak i w innym dniu) jest powodem do dumy. Wyraziłem po prostu swoje podejście do świąt. Swięta jako takie niewiele dla mnie znaczą. O kiełbasie napisałem jako przykład, że nie ulegam terrorowi większości. Tak samo jak nie płakałem po papieżu, chociać (podobno) 90% Polaków płakało. Smutno mi było, że odszedł wielki człowiek, ale żeby szlochać i pomniki mu stawiać (w jednym z wrocławskich kościołów jesrt nawet grób papieski zamiast grobu Jezusa!!!!) tylko dlatego, że wszyscy to robią.

                    A co do 90% Polaków i obrażaniu ich swoją innością - czy gdybym w kraju, gdzie prawie 100 % ludności jest biała był murzynem, to też byś się poczuł obrażony, tym, że jestem inny? Miałbym chodzić przykryty workiem papierowym? Nie napisałem o kiełbasie z żadną chęcią prowokacji. Dla mnie jedzenie kiełbasy jest czymś normalnym - jeżeli dla Ciebie w dany dzień nie jest, to jest to tylko Twój problem. Mi chodziło o to, ze nie przejmuję się całą świąteczną zadymą, i robię to co zwykle.

                    > jesz, że zjadłes kiełbasę w Wielki Piątek, jest to dla większości osób złośliwa
                    > prowokacja. Ktoś kto zachowuje nie tradycję, ale nakaz Kościoła katolickiego n
                    > a temat postu w Wielki Piątek, nie bębni o tym wszem i wobec. Podobnie powinie
                    > zrobić ten, kto jest niewierzący - bo to jego prywatna sprawa i nikt nie chce i
                    > nie musi wiedzieć czy i co jesz. No chyba że sie jest nihilistą...

                    Jak nie chce wiedzieć, to niech nie czyta ;-) Ale pamiętaj, że demokracja to rządy większości, ale z poszanowaniem praw mniejszości, a wszyscy jesteśmy równi. Ok, ja nie będę pisał o tym, że jadłem kiełbasę, ale za to Wy w kółko nie piszcie o tych świętach - poszedłbyś na taki układ? Ja nie. Wolę, aby kazdy mógł pisac co chce. Jeżeli mam dość świątecznego słodzenia, to sobie zmieniam wątek.

                    > PS. Na studiach pracowałem w restauracji Pizza Hut. W Wielki Piątek jeden z men
                    > edżerów obnosiłsie z jedzeniem kurczaka, a jako prezent świąteczny zafundował p
                    > racownikom dużą pizzę z 4 rodzajami mięsa. I kpił potem pytając czemu nikt nie
                    > je.

                    No, porównując mnie do takiego złośliwego chama nie jesteś za miły. Przecież ja bajce tej kiełbasy do gardła nie wciskałem. A ten zrobił to z premedytacją, własnie po to, żeby móc kpić. Gdyby sobie zamówił pizzę z kiełbasą a wam wegetariańskie na pewno nikt z Was słowa by m,u nie powiedział.
          • guru454 Re: Jak sie świętuje w Świetym Mieście ? :-((((( 18.04.06, 16:42
            tomek854 napisał:

            > Co nie do wiary?
            >
            >
            Nie do wiary, że masz taką pogardę dla Boga i jeszcze jesteś z tego dumny.
            Jesteś ateistą? OK!
            Tylko dlaczego to ukazujesz z taką dumą? Dlaczego gardzisz uczuciami
            współforumowiczów?
            Abyś mnie nie zrozumiał źle.Nie mam nic do twojego ateizmu!
            • typson Re: Jak sie świętuje w Świetym Mieście ? :-((((( 18.04.06, 17:28
              juz nie przesadzaj. Chłop zjadł kielbase w piątek i tyle. I nie doszukiwałbym
              sie tu pogardy dla któregokolwiek ze Stwórców
              • tomek854 Re: Jak sie świętuje w Świetym Mieście ? :-((((( 18.04.06, 21:57
                Właśnie. Wydaje mi się, że sądzenie, że dla Boga jest istotne czy jadłem kiełbasę byłoby z mojej strony przejawem pychy...
            • tomek854 Re: Jak sie świętuje w Świetym Mieście ? :-((((( 18.04.06, 21:56
              Mam nadzieję, że mam w życiu większe powody do dumy niż jedzenie kiełbasy ;-)
              I nie, nie jestem ateistą. Uważam tylko, że pewne zakazy i nakazy, szczególnie w połączeniu z hipokryzją stosujących się do nich, są bez sensu.
            • lexus400 Muszę wtrącić swoje 3 grosze....... 18.04.06, 23:39
              ...........i stanąć po stronie Tomka. Jego świąteczne menu mnie nie interesuje,
              tak jak nie interesuje mnie żadne inne i mój stosunek do świąt jest taki, że
              może lepiej nie powiem jaki. Przytrafiła mi się chyba ze 3 lata temu taka oto
              historia. Jechałem do Kołobrzegu właśnie w piątek, jak się to mówi WIELKI,
              zatrzymałem się na kawę i coś do zjedzenia w restauracji 90 km przed Poznaniem,
              dostałem kartę dań do ręki od bardzo sympatycznej pani kelnerki i rozpocząłem
              lekturę. Jako, że miałem mało czasu i chciałem szybko a czytając menu
              wyczytałem, że podają befsztyk tatarski, zapytałem czy to z polędwicy, odpowiedź
              była twierdząca, więc zamówiłem nie zastanawiając się nad tym co się je a czego
              się nie je. Pani zamówienie przyjęła i zniknęła za drzwiami, po kilku minutach
              pofatygował się do mnie właściciel owej restauracji i zapytał czy to ja złożyłem
              zamówienie na tatara - zdziwiony odparłem twierdząco, że tak to ja zamówiłem.
              Również miły pan właściciel zapytał czy aby napewno chcę tatara - ja zdziwiony,
              nieświadomy o co chodzi potwierdziłem zamówienie a on mi wówczas mówi - "nooo
              aaaaaale jest piątek" - no to ja zupełnie zdezorientowany całą sytuacją, pytam
              faceta o co chodzi i co ma do rzeczy piątek oraz czy dostanę tego tatara czy
              nie, wtedy on mi na to, że przecież są święta i jest wielki piątek czyli post -
              głodny i zdziwiony odpowiedziałem, że ja poszczę jak nie mam. Facet obiecał, że
              rozmrozi porcję mięsa i przygotuje mi tatara ale za chwilę znowu przylazł i
              oznajmił mi, że kucharz mi nie przygotuje tatara bo jest post. Moim zdaniem do
              takiej sytuacji nie powinno dojść choć przyznam, że nie zdawałem sobie sprawy z
              tego, że to akurat piątek ale jak już zostałem uświadomiony o tym to byłem
              wkurzony, że skoro jest w karcie tatar i wszystkie inne mięsne dania i ja
              znajduję się w restauracji, która wydawało mi się, że karmi wszystkich bez
              względu na wiarę, kolor skóry itp.....to mi się ten tatar należy. Jeżeli nie
              podają dań mięsnych to powinni napisać w karcie, że "dzisiaj podajemy tylko
              herbatę i jaja na twardo" albo zamknąć interes w piątek.
              • tomek854 Re: Muszę wtrącić swoje 3 grosze....... 19.04.06, 00:04
                Lexusie! Jak śmiesz rozrzucać po forum swoją szufladę z bielizną! Obraziłeś wszystkich chrześcijan swoim bezbożnym życzeniem i jeszcze masz czelność z dumą się tym chwalić na forum?

                ------

                To była złosliwa ironia, proszę nie traktować tego jako poważnego argumentu w dyskusji :-)
                • typson Re: Muszę wtrącić swoje 3 grosze....... 19.04.06, 01:19
                  akurat ironizowac nie musiales, bo niepotrzebnie skaczemy po roznych (mniej lub
                  bardziej powaznych) plaszczyznach problemu ;)

                  Zasadniczo zgadzam sie z lexusem czy z tomkiem, choc mialem sie nie wypowiadac,
                  by nie wprowadzac zamętu. Kiedys, gdy bylem wierzący a moze bardziej
                  praktykujący niz wierzący to na informacje, ze ktos pochłonął kiełbase w piątek
                  (w kazdy piatek przestrzegalem postu i z przyzwyczajenia robie to do dzis)
                  odpowiedziałbym z nieskrywaną dumą, - A ja w piątki nie jadam padliny, bo tego
                  wymaga ode mnie moja religia! I taka odpowiedz jest moim zdaniem najbardziej na
                  miejscu. Deklaracja wiary, tolerancji, pokoju i zaznaczenia swojej tozsamosci w
                  jednym. Inne odpowiedzi podpierane argumentacją wiary, owych 90%, tradycji, itp
                  sprowadzają się do jednej - Jak mogłeś żreć kiełbasę w sytuacji, gdy ja jestem
                  katolikiem! Widać brak logiki w tym stwierdzeniu
                  • tomek854 Re: Muszę wtrącić swoje 3 grosze....... 19.04.06, 01:23
                    "odpowiedziałbym z nieskrywaną dumą, - A ja w piątki nie jadam padliny, bo tego
                    wymaga ode mnie moja religia! I taka odpowiedz jest moim zdaniem najbardziej na
                    miejscu. Deklaracja wiary, tolerancji, pokoju i zaznaczenia swojej tozsamosci w
                    jednym. Inne odpowiedzi podpierane argumentacją wiary, owych 90%, tradycji, itp
                    sprowadzają się do jednej - Jak mogłeś żreć kiełbasę w sytuacji, gdy ja jestem
                    katolikiem! Widać brak logiki w tym stwierdzeniu"

                    Nic dodać, nic ująć. Typson napisał krótko i zwięźle to, do czego ja zmierzałem.
    • ernest_linnhoff Re: Jak sie świętuje w Świetym Mieście ? :-((((( 15.04.06, 22:38
      Ta Kasia to cos w stylu takiej przyslowiowej 'lalki', ktora stojac przed
      meczetem alabastrowym w Kairze zapyta: "czy ktos sie orientuje gdzie tu jest
      meczet do ktorego mnie wpuszcza w szpilkach? bo nie chce mi sie ich zdejmowac".
      Z tym ze mam nadzieje ze nigdy sie tam nie zjawi.
    • qrakki999 Re: Droga do "konfliktu" 18.04.06, 17:38
      Ładnie narysowana w tym wątku:)
      Pytanie do "wierzących" czy istotą jakiekolwiek wierzenia jest wynajdowanie
      własnych przeciwników czy ludzi mających inne, chocby najgłupsze światopoglądy?
      Do 'niewierzących" - czy faktycznie tak cierpimy pod jarzmem "wierzących"
      jeżeli chodzi o zachowanie postu czy zabawę? Przeciez zalinkowany przez "bajkę"
      post to dziadowska prowokacja? Ja naprzykład nie cierpiałem - jadłem co
      chciałem i ani z tego nie jestem dumny ani się nie wstydzę (bo czemu miałby
      odczuwac takie stany przy jedzeniu?) i nie pisze tego żeby kogokolwiek z Was
      obrazic.

      pozdrawiam
      MQ


      • typson Re: Droga do "konfliktu" 18.04.06, 17:49
        racja!
      • tomek854 Re: Droga do "konfliktu" 18.04.06, 22:08
        > Do 'niewierzących" - czy faktycznie tak cierpimy pod jarzmem "wierzących"
        > jeżeli chodzi o zachowanie postu czy zabawę?

        Czytaliście niedawno artykuł o wiejskich dyskotekach? tam się znalazło takie zdanie właściciela takiej stodoły "ja bym nawet otworzył w wielki post, ale zezwolenia na sprzedaż alkoholu wydaje się co roku". Wszyscy wiemy o co chodzi. Czy to nie jest przykład katolickiego nacisku? Bo przecież na pewno nie można nie wydać zezwolenia na podstawie tego, kiedy knajpa była otwarta. Więc na pewno taki "niepokorny" właściciel dyskoteki nie dostanie pozwolenia z innych wynalezionych na tę okazję powodów. A to trochę nieuczciwe wydaje mi się - i jest to nieuczciwość uniwersalna, nie religijna.

        Wiem o czym mówię. Znajomy w pewnej beskidzkiej wsi nie dostał pozwolenia na sprzedaż alkoholu i musiał zamknąć knajpę. Jaki był argument ustny? "Bo młodzież zamiast chodzić do kościoła to przesiaduje w tej knajpie". Jaki był argument w pisemnej odmowie? Jakiś bzdurdny z toaletą nie spełniającą rzekomo jakichś norm.

        Jak była ogólnonarodowa histeria po śmierci papieża to ja chodziłem głodny cały dzień. Bo bez ostrzeżenia zamknieto sklepy. W nielicznych chleba nie było (poza jednym spekulantem, co chciał 6 złotych czy ileś tam za bochenek).

        Wiecie jaką batalię kiedyś stoczyłem jako drużynowy na obozie harcerskim w obronie niewierzących dzieci, które chciano siłą zapędzić do Koscioła? "Wszyscy idą, jak oni też pójdą, to nic im nie będzie". Postawiłem się jednak i wziąłem tą trójkę ze sobą na spacer. Następnego tygodnia argument był inny "reszta dzieci też woli iść na spacer zamiast siedzieć w kościele, więc te muszą iśc, żeby nie dawać (uwaga!) złego przykładu". Powiedziałem, że skoro reszta dzieci nie chce iść do kościoła, to widocznie albo nie czuje takiej potrzeby, albo ich wiara nie jest jeszcze wystarczająco dojrzała, więc ja bym ich nie zmuszał. "Ale przecież ich rodzice kazali nam, żeby one chodziły do kościoła". Odpowiedziałem na to, że rodzice tej trójki wyrazili życzenie, żeby ich dzieci do kościoła nie chodziły...

        Takie dyskusje odbywały się na każdym kolejnym obozie, na koloniach, gdzie pracowałem jako wychowawca - czy nie jest to "przymuszanie" tych o innym światopoglądzie?

        Jednym z moich najlepszych przyjaciół w technikum był świadek Jehowy. On z nami kiedyś poszedł do kościoła na mszę św. inaugurującą rok szkolny, która miała miejsce zaraz po apelu na szkolnym boisku. Argument był tyleż mocny, co prosty "ci, co nie idą do kościoła, wnoszą wzmacniacze po schodach na 4 piętro"...

        Mam jeszcze podawać kolejne przykłady?
        • qrakki999 Re: Droga do "konfliktu" 21.04.06, 15:22
          tomek854 napisał:

          > Czytaliście niedawno artykuł o wiejskich dyskotekach? tam się znalazło takie
          zd
          > anie właściciela takiej stodoły "ja bym nawet otworzył w wielki post, ale
          zezwo
          > lenia na sprzedaż alkoholu wydaje się co roku". Wszyscy wiemy o co chodzi.
          Czy
          > to nie jest przykład katolickiego nacisku? Bo przecież na pewno nie można nie
          w
          > ydać zezwolenia na podstawie tego, kiedy knajpa była otwarta. Więc na pewno
          tak
          > i "niepokorny" właściciel dyskoteki nie dostanie pozwolenia z innych
          wynalezion
          > ych na tę okazję powodów. A to trochę nieuczciwe wydaje mi się - i jest to
          nieu
          > czciwość uniwersalna, nie religijna.
          >
          > Wiem o czym mówię. Znajomy w pewnej beskidzkiej wsi nie dostał pozwolenia na
          sp
          > rzedaż alkoholu i musiał zamknąć knajpę. Jaki był argument ustny? "Bo
          młodzież
          > zamiast chodzić do kościoła to przesiaduje w tej knajpie". Jaki był argument
          w
          > pisemnej odmowie? Jakiś bzdurdny z toaletą nie spełniającą rzekomo jakichś
          norm
          > .
          Q: Tomek, to co napisałeś to mimo wszystko uproszczenie duzo bardziej
          skomplikowanej sytuacji. Po pierwsze cytowanemu z Newsweeka o ile pamietam
          właścicielowi dyskoteki mógłbym przedstawic mojego kolege własciciela wiejskiej
          dyski, który nie widzi sensu otwierania dyskoteki w post bo i przyjdzie co
          najwyzej 100 osób co przy 3000 - 4000 tyś przrobu w jeden karnawałowy piatek
          daje pewna różnice. Ale tyle o jednostkowych przypadkach - bez grunotwnych
          badań mozemy co najwyzej gdybac i podpierać się swoimi poglądami i opiniami.

          Druga sprawa to tłumaczenie oficjale (klopik) i nieoficjalne (religia) - powiem
          tak - że wg mnie oba sa nieoficjalne a znajomy nie dostał bo konkurencja ma
          lepsze kontakty i tyle

          > Jak była ogólnonarodowa histeria po śmierci papieża to ja chodziłem głodny
          cały
          > dzień. Bo bez ostrzeżenia zamknieto sklepy. W nielicznych chleba nie było
          (poz
          > a jednym spekulantem, co chciał 6 złotych czy ileś tam za bochenek).
          >
          > Wiecie jaką batalię kiedyś stoczyłem jako drużynowy na obozie harcerskim w
          obro
          > nie niewierzących dzieci, które chciano siłą zapędzić do Koscioła? "Wszyscy
          idą
          > , jak oni też pójdą, to nic im nie będzie". Postawiłem się jednak i wziąłem

          > trójkę ze sobą na spacer. Następnego tygodnia argument był inny "reszta
          dzieci
          > też woli iść na spacer zamiast siedzieć w kościele, więc te muszą iśc, żeby
          nie
          > dawać (uwaga!) złego przykładu". Powiedziałem, że skoro reszta dzieci nie
          chce
          > iść do kościoła, to widocznie albo nie czuje takiej potrzeby, albo ich wiara
          n
          > ie jest jeszcze wystarczająco dojrzała, więc ja bym ich nie zmuszał. "Ale
          przec
          > ież ich rodzice kazali nam, żeby one chodziły do kościoła". Odpowiedziałem na
          t
          > o, że rodzice tej trójki wyrazili życzenie, żeby ich dzieci do kościoła nie
          cho
          > dziły...
          >
          > Takie dyskusje odbywały się na każdym kolejnym obozie, na koloniach, gdzie
          prac
          > owałem jako wychowawca - czy nie jest to "przymuszanie" tych o innym
          światopogl
          > ądzie?
          >
          > Jednym z moich najlepszych przyjaciół w technikum był świadek Jehowy. On z
          nami
          > kiedyś poszedł do kościoła na mszę św. inaugurującą rok szkolny, która miała
          m
          > iejsce zaraz po apelu na szkolnym boisku. Argument był tyleż mocny, co
          prosty "
          > ci, co nie idą do kościoła, wnoszą wzmacniacze po schodach na 4 piętro"...
          >
          > Mam jeszcze podawać kolejne przykłady?
          >
          >
          Q: Ja przyznam, że w zadnej szkole nie czułem przymusu uczestniczenia w
          kościelnych celebrach i może w przeciwieństwie do Ciebie nieuczestniczenie nie
          skutkowało żadnymi konsekwencjami.

          pzdr
          MQ
          • tomek854 Re: Droga do "konfliktu" 21.04.06, 17:53
            > Q: Tomek, to co napisałeś to mimo wszystko uproszczenie duzo bardziej
            > skomplikowanej sytuacji. Po pierwsze cytowanemu z Newsweeka o ile pamietam
            > właścicielowi dyskoteki mógłbym przedstawic mojego kolege własciciela wiejskiej
            >
            > dyski, który nie widzi sensu otwierania dyskoteki w post bo i przyjdzie co
            > najwyzej 100 osób co przy 3000 - 4000 tyś przrobu w jeden karnawałowy piatek
            > daje pewna różnice. Ale tyle o jednostkowych przypadkach - bez grunotwnych
            > badań mozemy co najwyzej gdybac i podpierać się swoimi poglądami i opiniami.

            Masz rację, chciałbym tylko zauważyc, ze to jest bardzo zależne od częsci kraju. U nas na przykład we Wrocławiu nawet w Wielki Piątek znajdziesz czynną knajpę. A sprobój tego dokonac np. gdzieś u górali...

            > Q: Ja przyznam, że w zadnej szkole nie czułem przymusu uczestniczenia w
            > kościelnych celebrach i może w przeciwieństwie do Ciebie nieuczestniczenie nie
            > skutkowało żadnymi konsekwencjami.

            No, ale ja to już dawno byłem na anty, ale wśród wielu moich pobożnych kolegów przymusowy kościół wywoływał automatycznie bunt. Więc dawało to skutek odwrotny od zamierzonego ;-)
    • mejson.e Poziom szuflady 18.04.06, 17:52
      Nie jest grzecznym zaglądać komuś do szuflady z bielizną.
      Co tam trzyma i w jakim porządku to tylko jego sprawa.
      Nie jest też grzecznym chwalić się zawartością swojej szuflady z bielizną czy
      kosza na śmieci.
      Nawet jeśli mnie to interesuje, to częstowanie mnie niechcianą, osobistą
      informacją po prostu mnie krępuje.

      Mówienie o swoim stosunku do tradycji czy religii jest właśnie wywracaniem przy
      mnie takiej szuflady z bielizną.
      I to niezależnie od mojego stosunku do tych problemów.

      Tyle do Tomka.
      Jeszcze prośba byś darował sobie słowo "podobno" w takich opiniach.

      A co do Kaasi, to oprócz problemu szufladowej dyskrecji dochodzi jeszcze młody
      wiek i małe doświadczenie życiowe. Nie można wymagać, by stojąca na progu
      dorosłości ptaszyna miała taki sam stosunek do religii i innych wartości jak
      starzec u schyłku życia. Ale oprócz poglądów jest jeszcze miejsce na tolerancję
      i szacunek.

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • tomek854 Re: Poziom szuflady 18.04.06, 21:48


      • tomek854 Za wcześnie klikłem 18.04.06, 21:52
        > Mówienie o swoim stosunku do tradycji czy religii jest właśnie wywracaniem przy
        > mnie takiej szuflady z bielizną.

        To nie ja zacząłem o religii. Dlaczego mówienie "święta są super" jest lepsze od mówienia "święta są do kitu" (uproszczenie). Dlaczego moje stwierdzenie jest wyciąganiem z szuflady a na przykład umieszczanie dziesiątek wirtualnych zniczy w nagłówku tego motoryzacyjnego forum, tak jak to miało meijsce rok temu nie jest?

        Jak tak, to wszyscy nie wywracajmy szuflady - obojętnie czy mamy tam białe pantalony czy czarne stringi ;-)

        > Jeszcze prośba byś darował sobie słowo "podobno" w takich opiniach.

        Niestety, ale jej nie spełnię. Wyczytałem gdzies kiedyś, że 90% Polaków przejęło się śmiercią papieża. Nie wierzę w to, dlatego pisze "podobno". Gdyby to była prawda, żylibyśmy teraz w zupełnie innym kraju niż zyjemy...
        • mejson.e Re: Za wcześnie klikłem 18.04.06, 22:09
          tomek854 napisał:

          "To nie ja zacząłem o religii."

          Nie ma żadnego znaczenia, kto był pierwszy, tylko co kto napisał.

          "Dlaczego moje stwierdzenie jest wyciąganiem z szuflady a na przykład
          umieszczanie dziesiątek wirtualnych zniczy w nagłówku tego motoryzacyjnego
          forum, tak jak to miało meijsce rok temu nie jest?"

          Znicze zapalamy nawet nikomu nie znanym ludziom - tym, których kojarzymy jedynie
          z nickiem - nie znamy płci, wieku, charakteru - żal nam po prostu kolejnej śmierci.

          Tego, czego dokonał Karol Wojtyła, nie docenić może tylko głupiec (to nie do
          Ciebie, Tomek!). Szacunek zyskał nie tylko u nawiedzonych dewotek Rydzyka ale u
          najmądrzejszych i największych ludzi na świecie.
          Można się z nim nie zgadzać ale nie można zanegować jego wielkiego wpływu na
          historię.
          Poruszenia Jego śmiercią nie można porównać do wywrócenia szuflady - tylko tyle
          napiszę.

          "Jak tak, to wszyscy nie wywracajmy szuflady - obojętnie czy mamy tam białe
          pantalony czy czarne stringi ;-)"

          Mojej jeszcze nie widziałeś, prawda?

          > > Jeszcze prośba byś darował sobie słowo "podobno" w takich opiniach.

          "Niestety, ale jej nie spełnię. Wyczytałem gdzies kiedyś, że 90% Polaków
          przejęło się śmiercią papieża. Nie wierzę w to, dlatego pisze "podobno". Gdyby
          to była prawda, żylibyśmy teraz w zupełnie innym kraju niż zyjemy..."

          A ja nie wierzę, że aż 10% się nie przejęło.

          Tylko że samo przejęcie się nie wystarczy by być lepszym.

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • tomek854 Re: Za wcześnie klikłem 18.04.06, 22:39
            > Nie ma żadnego znaczenia, kto był pierwszy, tylko co kto napisał.

            Ale albo nikomu nie wolno, albo wszystkim wolno.

            > Tego, czego dokonał Karol Wojtyła, nie docenić może tylko głupiec (to nie do
            > Ciebie, Tomek!). Szacunek zyskał nie tylko u nawiedzonych dewotek Rydzyka ale u
            > najmądrzejszych i największych ludzi na świecie.
            > Można się z nim nie zgadzać ale nie można zanegować jego wielkiego wpływu na
            > historię.
            > Poruszenia Jego śmiercią nie można porównać do wywrócenia szuflady - tylko tyle
            > napiszę.

            Na pewno miał wielki wpłýw. Moim zdaniem pozytywny. Ale jeżeli wchodze do kościoła, a tam zamiast grobu Jezusowego grób papieżowy, to chyba trochę nie wporządku jest, prawda? Dla mnie coś takiego to nie da się porównać do otwierania szuflady. Prędzej do suszenia majtek na godle narodowym. Ale takie coś nie jest jakoś powszechnie potępiane... I o to mi chodzi między innymi.

            > Mojej jeszcze nie widziałeś, prawda?

            Owszem, zajrzyj mniej wiecej rok temu na i zobacz co pisałeś o papiezu i Twoim żalu po nim. Nawet parę mejli wymieniliśmy a propos spamu o wyłączaniu świateł o 21.37 który mi wysłałeś. Zwróc uwagę, ze o ile dobrze pamiętam nie napisałem Ci wtedy "jak TY możesz takie rzeczy...." tylko "JA nie życzę sobie takich mejli dostawać". Czujesz tą subtelną róznicę? I pomimo różnicy zdań rozstaliśmy się pokojowo - bo wcale nie twierdziłem, ze skoro tak robisz to jesteś w pewnym sensie gorszy/niedojrzały/niewychowany/nietaktowny/głupszy (niepotrzebne skreślić). Nie pamiętam dokładnie jak te mejle wyglądały, bo straciłem dane przez ten czas, ale mam wrażenie, że nikt nikomu wymówek nie robił. Natomiast ten wątek mam wrażenie ze cały naskakuje na mnie. A napisałem tylko że nie obchodzą mnie świąteczne zwyczaje i zjadłem kiełbasę.

            Dzisiaj napiszę "dziś zjadłem czosnek". Też mi się dostanie? Nie, bo jedzenie czosnku we wtorki nie jest sprzeczne z zadną znaną mi religia. Ale to Wy jesteście religijni a nie ja. Więc to jest Wasz problem, jeżeli Was razi jedzenie kiełbasy w ostatni piątek, nie mój. Tymczasem ja mam się dostosowywać do Waszej religii...

            Sami tymczasem do innych religii się nie dostosowujecie. Czy wyrzucicie na śmietnik wszystkie wyobrażenia świętych, aby nie obrażać mahometańskich wiernych, którzy uważają, że nie można przedstawiać postaci? Nie, prawda?

            > A ja nie wierzę, że aż 10% się nie przejęło.
            > Tylko że samo przejęcie się nie wystarczy by być lepszym.

            No, możesz miec racię w pierwszej linijce i na pewno masz rację w drugiej.

            Ujmę to inaczej: wielu się przejęło, ale większość z nim, wbrew bajkom o pokoleniu JPII szybko doszła do siebie...
            • mejson.e Problem kiełbasy 19.04.06, 09:06
              tomek854 napisał:

              "jeżeli wchodze do kościoła, a tam zamiast grobu Jezusowego grób papieżowy, to
              chyba trochę nie wporządku jest, prawda?"

              Prawda. Tak samo zgrzyta jak jarmark w wadowickiej bazylice.
              Niektórym nie wystarczy refleksja albo nie potrafią jej doznać - wolą wtedy
              faryzeuszowskie znamiona - może tylko tak "na wszelki wypadek".

              "zajrzyj mniej wiecej rok temu na i zobacz co pisałeś o papiezu i Twoim żalu po
              nim."

              Myślę, że choć było w tym trochę osobistych refleksji, nie pchałem się do
              obnażania mojej duszy:

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14718&w=22327325&a=22331942
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14718&w=22327325&a=22348167
              "Nawet parę mejli wymieniliśmy a propos spamu o wyłączaniu świateł o 21.37
              który mi wysłałeś."

              Pamiętam - tu faktycznie przesadziłem i poddałem się powszechnemu uniesieniu.
              Ale to było tylko lekkie uchylenie szuflady ;-)

              "Natomiast ten wątek mam wrażenie ze cały naskakuje na mnie. A napisałem tylko
              że nie obchodzą mnie świąteczne zwyczaje i zjadłem kiełbasę."

              Na złodzieju czapka gore? ;-)

              "Ale to Wy jesteście religijni a nie ja. Więc to jest Wasz problem, jeżeli Was
              razi jedzenie kiełbasy w ostatni piątek, nie mój. Tymczasem ja mam się
              dostosowywać do Waszej religii... "

              Nikt Ci nie każe się dostosowywać, ale dopóki nie będziesz się z taką kiełbasą
              obnosił, to problemu nie będzie - ani dla Ciebie ani dla nikogo innego.

              "wielu się przejęło, ale większość z nim, wbrew bajkom o pokoleniu JPII szybko
              doszła do siebie... "

              CND

              Pozdrawiam,
              Mejson
              --
              Automobil
              Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
              • tomek854 Re: Problem kiełbasy 19.04.06, 17:09
                > Na złodzieju czapka gore? ;-)

                NIe, ale niektorzy np. mieli sie nie odzywac na forum "bo mi sie tez dostanie". Troche dziwne, nie, jestesmy dorosli w koncu...

                > Nikt Ci nie każe się dostosowywać, ale dopóki nie będziesz się z taką kiełbasą
                > obnosił, to problemu nie będzie - ani dla Ciebie ani dla nikogo innego.

                A dlaczego z kiełbasą się nie można obnosić a z pisankami można?
                • mejson.e Re: Problem pisanek 19.04.06, 17:45
                  tomek854 napisał:

                  "A dlaczego z kiełbasą się nie można obnosić a z pisankami można?"

                  A czy ktoś obnosił się tutaj z pisankami?

                  Nie czytam wszystkiego, mogłem cos przeoczyć...

                  Pozdrawiam,
                  Mejson
                  --
                  Automobil
                  Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
              • tomek854 Re: Problem kiełbasy 19.04.06, 17:10
                aha, i co to znaczy CND?
                • typson Re: Problem kiełbasy 19.04.06, 17:18
                  czego należało dowieść ;)
                  • mejson.e Re: Problem CND 19.04.06, 17:21
                    typson napisał:

                    > czego należało dowieść ;)

                    Właśnie tak! ;-)

                    Po prostu zgodziłem się z Tomkiem...

                    Pozdrawiam,
                    Mejson
                    --
                    Automobil
                    Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka