tomek854 30.06.06, 23:22 Zacznę sobie taki wątek, a co ;-) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11207&w=44436660&a=44436660 Tu skrót do mojej relacji z podróży ;-) Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
pizza987 Re: Blog szkockiego Truckera ;-) 30.06.06, 23:38 Orysiu, nagrodę naszego forumowego PenClubu masz już w kieszeni. Kiltu oczywiście :) Odpowiedz Link
tomek854 Dzień pierwszy ;-) 30.06.06, 23:46 Wstałem rano, jeść mi dano... Potem kupiłem sobie bilet na cały dzień jazdy w autobusie (za dwa funty) i pojechaliśmy do centrum do autobusiarni kupić sobie bilet na tydzień. Dzieki karcie EURO<26 załapałem się jeszcze na studencki, ale to już końcówka, za stary się robię. Zdjęcie robią człowiekowi na poczekaniu, drukują plastikową kartę, która ma chyba jakiegoś czipa w środku, bo w autobusie ją się kładzie na takim specjalnym czujniku i wyświetla od razu okres ważności i takie tam. Paska magnetycznego nie ma. A poznaniacy się podniecaja swoją kom-kartą jak murzyn blaszką... Nie muszę chyba mówic, ze karta (jak i mapa sieci) jest za darmo, za to powiem, ze bilet "unlimited travel" na tydzień kosztuje 11 funtów (gdzie pojedynczy przejazd kosztuje funta - niezłe proporcje). Oczywiście na dziś miałem już bilet całodzienny, więc swoją kartę postanowiłem aktywować jutro (bo się ją aktywuje w momencie pierwszego użycia) Następnie postanowiłem udać się do trelefoniarni, gdzie zakupiłem sobie brytyjską kartę SIM i załadowałem ją na 10 funtow. Potem sobie poszedłem do kafejki, w której nie dalo się wykupić mniej niż pół godziny za funta, a ja chciałem tylko dopisać nr trelefonu na CV i je wydrukować... Trudno. Potem sobie pojechalem do Driver-Hire autobusem- ciekawostką, o którym zaraz napisżę w ostatnim wątku (bo i tak wszyscy w pracy i nie mam nic do roboty a łazić samemu po mieście w taką szkocką pluchę to mi się nie chce. Będę tu mieszkał dłuższy czas, może się zdarzy jakiś dzień z ładną pogodą :P). Tam nieco zaznałem szoku - w Glasgow to była chyba jakaś franchizingowa firemka - obskurne biuro, za to sympatyczna załoga. A tutaj - wielka krawaciarska firma. Przyjęli mnie życzliwie i umówili na rozmowę na środę (mają urwanie glowy, bo w poniedziałek jest bank holiday, czyli takie brytyjskie święto nie wiadomo po co). Potem sobie poszedłem do dżob center, gdzie poprzeglądałem oferty - kiepskie, no ale JC to takie najgorsze z najgorszej. Choć jedna mi się spodobała - powożenie jakimś wynalazkiem (custom-build vehicle) w którym jest obwoźna galeria sztuki ;-) Ale chcą doświadczenia. Nic to, może w poniedziałek do nich zadzwonię. A, po drodze byłem jeszcze w jednej agencji, ale była tylko biurowa. Polecili mi inną, ale nie znalazłem, a chciałem zdązyć do JC (żeby popatrzeć jak tam sytuacja wygląda). Generalnie nie jest źle - Polaków kupę, ale w JC nie ma histeryzujących tłumów jak to miało miejsce rok temu w Glasgow :-) Ofert mniej więcej tyle samo, czyli nie za dużo... ;-) Na mieszkanku całkiem sympatycznie, do tego jest blisko do centrum, do Lidla i do Polskiego sklepu ;-) No i net mamy, to nie zginę ;-) Potem sobie pojechalem na zakupy, i tak pierwszego dnia poszło 50 funtów. Ale głównie na dalekosiężne inwestycje (bilet 11, komórek 15, zakupy jedzeniowe i coś tam jeszcze mnie kosztowało 15, ale za Chiny ludowe nie mogę sobie przypomnieć co :P) Teraz się zastanawiam skoro oni wszyscy pracują w weekend, to moze sie bujnę do Glasgow na stopa odwiedzić sobie znajomych... Odpowiedz Link
tomek854 Re: Dzień pierwszy ;-) 30.06.06, 23:49 A, zapomniałem napisać, że kierowcy autobusów Lothian są jacyś drętwi. W Glasgow to sobie człowiek wysiadał i wsiadał gdzie chciał, a tu tylko na przystankach. Ale moze to dlatego, ze tam bylo napisane "wysiadanie poza przystankami na wlasna odpowiedzialnosc" a tu jest napisane "wysiadanie poza przystankiami jest i niebezpieczne i nielegalne". Odpowiedz Link
pizza987 Re: Dzień pierwszy ;-) 01.07.06, 00:09 Wydrukuj i daj swojemu nowemu szefowi, żeby miał pod ręką :D www.funiaste.net/2006/lipiec/01/image8.php Odpowiedz Link
tomek854 Dzień drugi 02.07.06, 02:13 Dzisiaj odespalem wreszcie zaleglosci (spalem 12 godzin, od 3 am do 3 pm ;-) ) Potem pointernecilem za praca - duzo mniej maja ofert tutaj niz w glasgow. Ale potem poszedlem sobie na Tron Artura (to taka gora w srodku miasta) - jak tu jest pieknie, to masakra. Musze tutaj znalezc prace :-) W ogole mieszkanko mamy zlokalizowane rewelacyjnie. Do centrum 5 minut autobusem lub jakies 20 piechotka. Na Tron Artura 10-15 minut (do podnoza). Nad morze tez jakos tak bedzie... :-) Pogoda dzisiaj piekna. Poznalem dzisiaj sympatycznych Polakow (co sie nieczesto zdarza) opowiadali, jakie przewalki sa z mafia - sciaga haracze od naszych i w ogole... Poznalem tez typowego Polaka, ok 40 z wąsem i w kamizelce skórzanej - lezal na trawie na przeleczy i spal. Jak przechodzilem to sie troche podniosl, cos pobełkotał po polsku (moze do mnie - mialem koszulke z wielkim polskim napisem) ale w polowie zdania musial przerwac, odwrocic sie i puscic pawia :S Wracajac sie wkurzylem, bo chcialem sobie piwko kupic, a zapomnialem, ze tutaj tylko do 22. Wiec pije fante ;-) Tyle na dzisiaj. Jutro tez bede baki zbijal, i pojutrze tez, bo sa bank holiday to nic nie zwojuje z szukaniem pracy raczej... Odpowiedz Link
m.a.n.n Tron Artura 04.07.06, 18:50 Bez bicia się przyznam, że pierwsze skojarzenie to takie, że idziesz do wc... :C Odpowiedz Link
tomek854 Re: Blog szkockiego Truckera ;-) 03.07.06, 01:29 dzisiaj mialem isc na miasto, ale byla burza z piorunami (co jest tu rzadkoscia). Za to obserwowalem kibicow idacych na mecz (przechodza pod moimi oknami). Cale rodziny, wesole, ale po cichu sobie ida. zadnego chamstwa, rykow, wrzaskow... Pogrzebalem sobie w necie, zapialem sie w paru miejscach i pozostawialem CV. Poprzegladalem sobie tez ogloszenia i znalazlem dwa ciekawe - jutro bede dzwonic. a teraz sobie gadam z moim kochaniem na ircu. Musi sie uczyc angielskiego, bo chcemy, zeby do mnie dobila na jesieni ;-) Odpowiedz Link
tomek854 Dzien czwarty 04.07.06, 17:42 Internet, job centre, firmy kurierskie... Wciasz szukam pracy. Jutro mam miec rozmowe w driver hire :-) Odpowiedz Link
lexus400 Re: Dzien czwarty 04.07.06, 18:44 tomek854 napisał: > Internet, job centre, firmy kurierskie... > > Wciasz szukam pracy. Jutro mam miec rozmowe w driver hire :-) 3mam kciuki:) Odpowiedz Link
tomek854 Dzien szosty 06.07.06, 23:50 Jest pierwszy odzew - zadzwonili do mnie z ManPower Driving (praca czasowa dla kierowcow) ale im sie nie spodobalem, bo nie mam prawka brytyjskiego. Za to bylem dzisiaj w przeprowadzkowej firmie, gdzie sie spodobalem chyba, pogawedzilem sobie z sympatycznym panem, i mowi, ze nie wie, czemu tak robia, bo on byl kiedys w czechach i tam sie na pewno o wiele trudniej jezdzi. Poinformowalem go, ze w Polsce jest jeszcze gorzej. Ale chyba mam za dobre CV bo jak doszedl do "IT journalizm" to zrobil wielkie oczy i spytal, czy jestem swiadomy, ze u niego sie meble nosi :-) Po za tym zdziwienie budzi fakt, ze u nas mozna miec prawko C nie majac po drodze C1 i doswiadczenia na 7.5 tonowkach... Poza tym poskladalem jeszcze papiery w paru miejscach z branzy fraxa - w wypozyczalniach. W jednej sie pytali, czy umiem jezdzic limuzynami i oldtimerami. Powiedzialem, ze limuzynami to nie, ale oldtimerami to i owszem. Jak powiedzialem, ze jezdzilem trabantem (moze sobie pani taki w Glasgow Museum of Transport obejrzec) a do tego jeszcze przez 3 lata posiadalem na wlasnosc model fiata 125 (to taki z lat 70tych) to niezle zadalem szpanu ;-) Ciekawa tam mieli limuzyne - garbusa :-) Oni to w ogole maja fazy na te limuzyny - przedluzany hummer na przyklad... Ale tez widzialem pare ciekawostek - mercedes klasa E trzy rzedy siedzen, trzy pary drzwi... Ciekawe, czy zgapili od FSO 125p jamnika? :-) Poza tym podpisalem umowe z driver hire (taka agencja - wypozyczalnia kierowcow) i czekam na telefon. Co prawda placa marnie - 5.50 za busa i 5.75 za 7.5 tony, a na wieksze mnie nie chca, ale na razie potrzebuje kazdej pracy, bo kasy juz nie wiele, a za mieszkanko trzeba bedzie zaplacic :-) Trzymajcie kciuki. Odpowiedz Link
tomek854 Re: Dzien szosty 06.07.06, 23:51 cos mi sie posmerfowalo, toz to ja juz 7 dzien tu siedze :-) Odpowiedz Link
bart.ez Re: Dzien szosty 07.07.06, 00:21 na ciężarówki się pchasz a 'limuzynom' nie umiesz jeździć? ;-) Było kupić w Polsce jakiegoś kanta, wziąć ze sobą i wypożyczać jako oldtimera. Dopiero byś kasy natrzepał :-) Odpowiedz Link
tomek854 Re: Dzien szosty 11.07.06, 14:30 Do dupy jest to driver hire tutaj. Jeszcze do mnie nie zadzwonili. Za to bylem wczoraj w Glasgow i tam mnie chca od reki. Chyba sie dzisiaj przeniose, tylko musze zadzwonic, czy mieszkanko jakies dla mnie sie znajdzie ;-) Tymczasem w Glasgow powitali mnie jak starego znajomego i juz na dzisiaj chcieli mnie do roboty i pytali sie, czy sie nie boje 20 tonowego atego. To rozumiem ;-) Odpowiedz Link
pizza987 Re: Dzien szosty 11.07.06, 15:19 tomek854 napisał: > Za to bylem wczoraj w Glasgow i tam mnie chca od reki. Chyba sie dzisiaj > przeniose, tylko musze zadzwonic, czy mieszkanko jakies dla mnie sie znajdzie ; > -) > > Tymczasem w Glasgow powitali mnie jak starego znajomego i juz na dzisiaj chciel > i > mnie do roboty i pytali sie, czy sie nie boje 20 tonowego atego. To rozumiem ;-) Taaa, i zaczną się nowe wykłady Cranmera o metodach zmiany biegów, a ja w trasę muszę lecieć i fotela na pneumatyku, ani kierownicy od jelcza do autka nie wepchnę. To mnie znowu ominie.... Odpowiedz Link
tomek854 Re: Dzien szosty 11.07.06, 15:32 e, atego juz jezdzilem ;-) Problem jest w tych popieprzonych przepisach tachografowych. To trzeba miec doktorat z matematyki chyba Mozesz dziennie jezdzic tyle a tyle, ale mozesz sobie dwa razy w tygodniu przedluzyc do tylu i trzy razy w tygodniu skrocic odpoczynek do tylu, ale tak, zeby w sumie w tygodniu nie bylo wiecej niz tyle a tyle, tylko ze jak bedzie wiecej, to za to w nastepnym tygodniu musi byc mniej, zeby w ciagu dwoch tygodni nie bylo wiecej niz tyle a tyle. No a do tego musisz zrobic odpoczynek tygodniowy, minimum tyle, chyba ze cos to tyle, albo nawet tylko tyle, ale tak, zeby w sumie nie odpoczywac mniej niz tyle. A do tego jeszcze musisz zadbac o to, zeby srednia z 17 tygodni (!) nie byla wieksza niz tyle. Proste, prawda? ;-) Odpowiedz Link
pizza987 Re: Dzien szosty 11.07.06, 15:36 Może kolega lepiej się astronomią i inną fizyką zajmie. Bo jak przeczytałem to tego i tyle, to mi ręcę opadły....patrz sygnaturka :D Odpowiedz Link
mrzagi01 Re: Hej truckerze, żyjesz??? n/t 14.07.06, 11:19 eeee, pewnie dorwał sie do trucka i teraz nami cieniasami gardzi ;) tylko z Bajką i Cranmerem będzie gadał ;)))) Odpowiedz Link
tomek854 Re: Hej truckerze, żyjesz??? n/t 15.07.06, 20:01 A idz ;-) Nie mam czasu na internet. W srode jezdzilem furgonetka. W czwartek mnie wzieli do parkowania (znaczy podstawiania pod rozladunek, pomocy w rozladunku i przestawiania na zaladunek) ciezarowek w tej pralni, co jezdzilem rok temu. Powiedzialem tam nieopatrznie, ze potrzebuje wiecej godzin co by splacic pozyczke, to wczoraj mialem 17 godzin roboty - w tym dwa kursy furgonetka w sumie na 15 godzin! Bylem miedzuy innymi w zamku Stirling (to tam gdzie krecili Waleczne Serce - fajnie sie smiga busem po sredniowiecznym zamku majac w kazdej bramie po 3-4 (nie przesadzam!) centymetry od kazdego lusterka... No moze z tym "smiganiem" to przesaczilem, bo raczej sie powoli i ostroznie toczylem. Potem dla odmiany pojechalem do doliny, gdzie pochowany jest Rob Roy - nawet zajrzalem na jego grob po drodze. Klimaty fajne, w sumie z 20 mil droga wezsza od wjazdu do garazu mojego taty, tak ze przodem sprintera trzeba bylo wyjezdzac poza asfalt zeby tyl za duzo nie scinal... A droga byla kreta, miedzy skalami i drzewami, 2 metry od brzegu jeziora.. Przepieknie tam jest. Oczywiscie nadzialem sie na jakichs kretynow camperem, wlochow, co mieli wielkie pretensje, ze sie nie mogli ze mna minac. Zwrocilem im uwage, ze jest zakaz wjazdu autokarow, ciezarowek i camperow wlasnie, ale oni mieli pretnensje do mnie, ze ja wjezdzam, mam taki sam samochod (ich camper tez byl na sprinterze) i jeszcze psuje im wakacje... W rezultacie musialem cofac z 600 m do najblizszej wiekszej mijanki, bo buce oczywiscie nie potrafili cofac, a na mniejszej nie dalo rady sie wyminac. Mam nadzieje, ze na koncu nie bylo miejsca do zawrocenia, ha ha ha (ja zawracalem na terenie hotelu :P) Jak bede mial jakis darmowy internet to wroce do blogowania, bo we tej kafejce to pojde z torbami. Pzdr Odpowiedz Link
skiela1 Re: Hej truckerze, żyjesz??? n/t 16.07.06, 04:19 Pozdrowienia. Trzymaj sie :-) ...i wypoczywaj ...TEZ:-) Odpowiedz Link
lexus400 Nie dałeś zdjęć to ja dałem:)) 16.07.06, 22:35 Fotki ze Szkocji i między innymi miejsca o których pisał Tomek. g.pl/~frontier/trip1/index.html Odpowiedz Link
tomek854 Re: Nie dałeś zdjęć to ja dałem:)) 18.07.06, 19:17 Cos lexus lipe odstawia. Tu jest rekordowo cieple lato, a ten jakies sniezne fotki daje... Ale generalnie owszem - choc to nie akurat ten zamek, to i w takich klimatach sie bywalo ;-) Na razie mamy rekordowo cieple lato, agencja na ten tydzien zalatwila mnie do 'parkowania ciezarowek' ale zapomnieli powiedziec, ze je trzeba najpierw rozladowac. Powiedzialem ze takiego wala (znaczy uprzejmie powiedzialem, ze no way, bo nie wiem jak jest takiego wala po angielsku) i ze dzisiaj ostatni raz. Ale dzisiaj jak wlazlem do srodka, to tam jak w saunie, rozladowalem dwie i mi sie slabo zrobilo, to poszedlem do domu. Jutro mi obiecali 'class two job' czyli cos wiekszego niz 7.5 ton. Zobaczymy. Pozdrowionka Odpowiedz Link
typson Re: Hej truckerze, żyjesz??? n/t 19.07.06, 16:20 > eeee, pewnie dorwał sie do trucka i pojechał na torówki - taki chrzest bojowy w nowej pracy ;D Odpowiedz Link
tomek854 Re: Hej truckerze, żyjesz??? n/t 26.07.06, 15:58 Sam jestes Torówka. ja jestem truckerem uduchowionym i pracuje w branzy artystycznej, ale o tym bedzie mowa w osobnym watku. Po za tym wzieli mnie do roboty na weekend do przeprowadzki Hewlett Packarda - ile sie sprzetu marnowalo, oni laptopami rzucali po ciezarowce jak kapusta... Pamietajcie, zeby nigdy nie zlecac przeprowadzki firmie Buisness Moves group z Glasgow ;-) Po za tym poprosili, zebym przyszedl w niedziele. To przyszedlem, a oni wredniaki zagonili mnie do suwania szaf serwerowych. mialo byc do 13, bylo do 19, zrfypany bylem taki, ze im przyfasolilem ta ciezarowka w jakas naczepe i maja teraz gustowne ryski. Dobrze im tak - a mi tez dobrze, bo "po to placimy tle na ubezpieczenie, zeby sie takimi bzdurami nie przejmowac, bo przeciez jak sie duzo jezdzi, to sie takie rzeczy czasem zdarzaja i to normalne" jak powiedzieli w agencji. Czyli im przysmazylem najnowsza ciezarowke, a mi z tego powodu wlos z glowy nie spadl - to mi sie podoba. Dla bajki dodam na pocieszenie, ze przyfasolilem renowka, a dzien wczesniej jezdzilem DAFem i nic mu nie jest (ale on byl malutki :-) ) A o przedwczoraj i wczoraj to az napisze osobny watek - tak bylo zabawnie ;-) Odpowiedz Link
tomek854 Re: Hej truckerze, żyjesz??? n/t 29.07.06, 22:00 PRacy jest opor. A w agencji maja taki burdel ze dzwonia do mnie po 3 razy dziennie i chca mnie wysylac do roboty na ten sam dzien ;-) Tylko kazdy do innej. Musze im powiedziec, zeby zrobili cos w rodzaju konkursu ofert - i sobie bede wybieral najlepsza ;-) A w ogole jest zabawnie - teraz robilem za pomocnika - pod dom podjezdzaja, pod dom podwoza, 90% czasu baki zbijam, czasem wniose jakas lodowke, a placa jak za jazde :-) Ale generalnie nastepny tydzien znowu mam tak zawalony, ze chyba bede pusta zasuwal, bo nie bedzie czasu ladowac, taki bedzie za pierdziel ;-) Odpowiedz Link
tomek854 Re: Blog szkockiego Truckera ;-) 17.09.06, 20:34 Zeby nie bylo, ze nie umiem korzystac z wyszukiwarki. Od tygodni nie robie nic ciekawego - glownie 7.5 tonowki, lokalne dostawy po Glasgow i okolicach. To jakis 'plumbing staff', to znowu drewno budowlane, innym razem materialy izolacyjne (o, to byla odmiana. 24 tonowym Atego az do Aberdeen). Wczesniej meble labolkatoryjne - w Aberdeen bywalem prawie codziennie. Zajechac, rozladowac, wrocic. Mila odmiana bylo to, ze zaczeli mi dawac ciekawsze kursy - pare razy bylem w Anglii. Tez 7.5 tonowka. Poniewaz nie ma ona miejsca do spania, nocuje w hotelach, czyli zamiast kwitnac na autostradowych parkingach wieczory i noce spedzam w centrach miast - i tak mialem okazje pozwiedzac sobie Doncaster, Coventry, Londyn (dwa razy) i Crewe (odwiedzilem znajomych). Widzialem tez fajny komis pod Yorkiem - same mini morrisy i relianty (te 3kolowe badziewia, co ich Jas Fasola nie lubi). Na liczniku stluczek i otarc - 4. Wczoraj wcofywalem w ciasna brame pod budynkiem, dluga na jakies 25 metrow. NIc nie widzialem w lusterkach, bo bylo za ciemno (cale swiatlo prawie zajalem plandeka) wiec staralem sie jechac prosto i utrzymywac odleglosc 4 cm od prawego lusterka. Niestety, okazalo sie, ze z czasem brama sie zweza - na drugim koncu mialem tylko po ok. dwa centymetry od kazdego lusterka. Z pewnymi wyjatkami od paru tygodni poruszam sie wylacznie DAFami LF, tymi najmniejszymi na 7,5 tony, ktore bardzo polubilem. Takie male, zwinne bzyczki. Jezdzi sie identycznie jak furgonetka. Chyba nie jestem taki najgorszy bo zaczynam otrzymywac propozycje zostania na stale. Dwie firmy takze dzwonia do mnie bezposrednio, bo jak potrzebuja kogos z agencji to kategorycznie chca, zebym to byl ja. Dobrze. Na razie prac na duze ciezarowki mam jak na lekarstwo bo w koncu nie zrobilem tej karty tacho - musze wyslac im prawo jazdy i paszport, a ciagle jest mi potrzebny (paszport, bo o prawo jazdy nikt nie pyta, a jak nie bede mial na kontroli policyjnej mam 28 dni na przedstawienie go na komisariacie). Najpierw bylem na rozmowie w celu wciagniecia mnie do systemu ubezpieczen spolecznych, a teraz mam jechac do Francji a potem do Polski - mam nadzieje, ze miedzy tymi dwoma wyjazdami zdolam zrobic sobie karte tacho. Pozdrawiam moich ewentualnych wiernych czytelnikow i zapraszam do wpisywania sie na moim blogu, a jak mi sie wpiszecie, to moze ja tez wam cos wpisze na waszych, to polecimy w gore w statystykach :P Odpowiedz Link
pizza987 Re: Blog szkockiego Truckera ;-) 17.09.06, 20:41 No to się wpisuję żebyś nie marudził że nikt nie czyta.... I czekam na dalsze informacje. Odpowiedz Link
bart.ez Re: Blog szkockiego Truckera ;-) 17.09.06, 20:59 "niech sie fpisujom wszyscy kturzy czytajom blog Tomka!!!!!11" ;-) Odpowiedz Link
truskava Re: Blog szkockiego Truckera ;-) 17.09.06, 21:02 Choć pisóje tó żadko, jednak czytóje posty wrzelakie, w tym blok tomka w szczegulnoźci... Odpowiedz Link
szarykot Re: Blog szkockiego Truckera ;-) 18.09.06, 12:04 "ooooo", "mhmmm", "ahaaaaa" pisz pisz, czytamy :) Odpowiedz Link
mrzagi01 Re: Blog szkockiego Truckera ;-) 19.09.06, 08:44 BTW- nie wiem gdzie was tam wysyłają z tymi tobołami, ale gdybyś przypadkiem trafił na zieloną wyspę i gdyby tamże zdupiła ci się ciężarówka i wezwłbyś serwis, to mógłbyś się spotkać z moją tak jakby rodziną ( przyrodnim siostrzeńcem mojej konkubiny ;PPPP- a tak!;)gdyż ten i ów właśnie pracuje w takim tamtejszym truckowym ADAC-u) Odpowiedz Link
tomek854 O oplacalnosci slow pare. 08.10.06, 20:21 No prosze, niech mi to ktos wyjasni. Przychodze do pracy w czwartek rano. Dostaje 21 tonowa ciezarowke z sypialnia i wszystkim. Jade do Londynu. Jestem pod Londynem - na wieczor. Jade powoli i ostroznie bo na plecach prawie 10 ton szkla. Wjezdzam do samego centrum londynu - kilkaset metrow od Tower Bridge. Zostawiam tam dwa kartoniki - w kazdym po 20 butelek silikonu. Wyjezdzam z tej ciasnoty i uderzam na polnoc, za rzeke. Mam oczywiscie oplacony wjazd do centrum, ale i tak krazenie po starowce nic nie daje -jak nie ograniczenie wagowe, to za ciasny zakret (moja ciezarowka ma 12 metrow dlugosci i taki sobie promien skretu - typowy londynski autobus ma 10.5 metra dlugosci i zwrotny jest jak nie powiem co) a nie moge skakac po kraweznikach majac tak kruchy ladunek. Juz po 3 godzinach dojezdzam do drugiego miejsca w centrum londynu gdzie zostawiam 4 aluminiowe listewki. Aby wyjac te listewki musze rozpiac wszystkie pasy mocujace ladunek (bo tak je ktos madrze polozyl) po czym rozpiac je na dwie czesci (bo nie moge przerzucic po prostu przez ladunek szkla pasa z metalowym hakiem na koncu, bo jak uderzy to...) i zalozyc od nowa. Potem jade do Notthingam. Tam dostarczam 4 aluminiowe listewki a nastepnie wracam z powrotem na poludnie do birmingham gdzie rozladowuje szklo i wracam na pusto do Szkocji... Wyprawa na 3 dni .Z czego 2 dni to jezdzenie z tymi pierdolami bo do Birmingham i z powrotem jestem w stanie obrocic w jeden dzien jak nie bedzie korkow... Gdzie tu sens, gdzie logika? ;-) Oczywiscie jak dlugo mi placa to ja moge w kolko po parkingu nawet jezdzic... Ale o co tu chodzi? A jak ich pytalem, czemu nie biora ladunkow powrotnych, to mowia, ze im sie to nie oplaca :S Odpowiedz Link
winnix Re: O oplacalnosci slow pare. 11.10.06, 15:53 Pomimo wykształcenia ekonomicznego - nie wiem :))) Ale się odzywam, żeby nie było, że cie nikt nie czyta:) Ja czytam i bardzo lubię tę lekturę :) Odpowiedz Link
lexus400 Re: O oplacalnosci slow pare. 11.10.06, 17:56 winnix napisała: > Pomimo wykształcenia ekonomicznego - nie wiem :))) > Ale się odzywam, żeby nie było, że cie nikt nie czyta:) Ja czytam i bardzo > lubię tę lekturę :) .........czyta, czyta i chyba wiecej tu czytajacych:)) z ekonomia to chyba nie ma nic wspolnego. Odpowiedz Link
winnix Re: O oplacalnosci slow pare. 12.10.06, 16:04 > z ekonomia to chyba nie ma nic wspolnego. Z logistyką, która jakby nie było jest działem ekonomii:) A tak konkretnie u Tomka to nie wiem z czym to ma cokolwiek wspólnego, bo z liczeniem opłacalności trasy na pewno nie :))) Może jest tak jak pisze mejson, nikomu się nie chce usiąść i policzyć... Odpowiedz Link
mejson.e Mają kiepskiego analityka! 11.10.06, 16:00 Jakoś nikt nie analizował kosztów takiego zlecenia i zyskowności całej operacji, bo wątpię by listewki były tak dużo warte albo były tak potrzebne, że opłacało się gnać wielki samochód przez dwa dni i opłacać kierowcę, choćby tańszego :-). Listewki można było wysłać za parę funtów kurierem, a ładunek załatwić najkrótszą trasą. Ktoś zaplanował Ci robotę jakby planował wyjazd osobówką - na mapie wszystko ładnie wyglądało, ale diabeł tkwi w szczegółach (czas). Nie tylko Polacy sprawiliby, że piasku na Saharze by zabrakło. Szkoci mają wiele z nami wspólnego... Pozdrawiam, Mejson -- Automobil Forum pozytywnie zakręconych automaniaków. Odpowiedz Link
tomek854 Re: Mają kiepskiego analityka! 14.10.06, 16:24 Ja wcale nie jestem tanszy! Ja tylko mniej zarabiam! Zwykly kierowca w firmach w ktorych robie zarabia od 7 do 10 na godzine. Ja zarabiam od 6.25 do 7.50. Ale za moja prace taka firma musi zaplacic agencji blisko 15! A tak w ogole, to sie na mnie wypieli i choc mialo byc na 5 tygodni, podziekowali mi po tej jednej wyprawie (nic to, agencja ma opor roboty dla mnie). Ale mi gnoje nie oddali 8 funtow za wjazd do centrum londynu! Odpowiedz Link
tomek854 To byla najfajniejsza jazda od kiedy przyjechalem 14.10.06, 16:36 do Szkocji. Ale od poczatku. 7.5 tonowa ciezarowka znanej wloskiej marki Ford, model Eurocargo (ech ci brytyjczycy.... w cywilizowanych krajach to sie nazywa Iveco). Nawet fajnie sie tym smiga. 6 biegow ma toto, zwawe jest i zwrotne, nie chybotliwe takie jak DAF/Leyland LF wiec mozna szybciej pocisnac. Rozwozilismy alkohol po wioseczkach w Dumfries and Galloway - slicznie tam jest. Drogi glowne sa szerokie, rowne, zniwelowane... Drogi drugorzadne sa waziutkie, krete, po wybojach. Jade sobie droga kategorii A, 80 km/h (50 mph) na tempomacie i slucham zrzedzenia mojego pomocnika - ze ja mam 'tylko' polskie prawo jazdy, wiec na pewno boje sie jezdzic po szkockich, waskich drogach, ze on nie rozumie, dlaczego tylko 50, on zawsze jezdzil szybciej, tylko mu akurat zabrali prawo jazdy na rok (:P), i tak dalej i tak dalej. Powiedzialem mu, ze nie bede przekraczal dopuszczalnej predkosci. Jest 50 - bede jechal 50. On w koncu powiedzial 'ok, ale to przynajmniej trzymaj te 50, ok?' Ciezarowka byla pusta. Jezdzilem nia juz caly dzien, wiec ja czulem dobrze. Za chwile skrecilismy w prawo, aby przejechac kilkanascie mil drugorzedna droga przez gory i przelecz do autostrady. Wiem, ze to glupie, ale powiedzialem 'OK' Tym sie smiga bardzo podobnie do duzego fiata - w koncu tylny naped, wszystko ciezko chodzi i mechaniczne, wywazenie tez jakos podobnie wyszlo... No a duzym fiatem to ja potrafilem zrobic pare rzeczy. Po 3 poslizgu (ale takim w sam raz, juz lecialem nieco bokiem, ale jeszcze nie musialem kontrowac) zapial pasy bezpieczenstwa. Po drodze spotkalismy tylko jeden samochod, ktory wyprzedzilem i znikl, oraz jakiegos golfa, ktory nas dogonil na prostej a potem na zakretach nie mogl dotrzymac mi kroku... Jechalo mi sie po prostu ZAJEBISCIE. Nigdy nie myslalem, ze mozna robic takie fajne poslizgi ciezarowka. Bylo tuz po ulewie, wiec od czasu do czasu przelatywalismy normalnie w brod przez strumienie... Oczywiscie zwalnialem, kiedy na zakretach byly kaluze, oraz gdy nie widzialem, co jest ze zakretami. Ale tak, to lecialem praktycznie na maksa moich mozliwosci. Ja to uwielbiam, i bylo to po prostu cudowne. I chyba moge powiedziec nieskromnie, ze bylem dobry, bo nie skonczylismy gdzies w skalach... Potem analizowalem tarczke - tylko raz przekroczylem na prostym odcinku predkosc dozwolona - dojechalem prawie do 100 km/h (na autostradzie mozna takimi jezdzic 112). Drugi raz, kiedy wpadlem na autostrade i po prostu wrzucilem szostke i trzymalem gaz do dechy, czekajac az skonczy przyspieszac, zeby zapiac tempomat. Nie skonczyl - nie mial speed limitera na 110 jak dafy. Mialem 124, zwolnilem do 70 mil, zapialem tempomat. Moj pasazer odetchnal i spytal czy jestem pojebany. Powiedzialem, zeby sie zdecydowal, czy mam jechac 50 mil na godzine po 'single carriage road' czy nie? Potem go poinformowalem, ze w Polsce takze mamy krete drogi, gory a nawet czasem deszcz pada. Do samego Glasgow nie odezwal sie ani slowem. Po 15 minutach od opuszczenia firmy otrzymalem telefon z agencji "Thomas, unfortunably your shift in Vaverley for tommorow was cancelled. We will try arrange something diffrent for you and will call you as soon as possible" Ale wiecie co? To jest jazda. NIe zadne grzanie 200 po autostradzie. Taka naprawde gorska jazda to jest to... Odpowiedz Link
tomek854 Re: To byla najfajniejsza jazda od kiedy przyjech 14.10.06, 16:38 Tak sobie pomyslalem, ze wywazenie to on ma calkowicie inne niz duzy fiat raczej - no ale byl dlugi i do tego z tylu na blizniakach... W kazdym razie czulem sie w nim, jakbym sie w nim urodzil... :-) Odpowiedz Link
bart.ez Re: To byla najfajniejsza jazda od kiedy przyjech 15.10.06, 21:48 No co Ty? Iveco fajne? I jeszcze lepsze niż DAF? Przepadłeś u Bajki:-P Nie znasz tego powiedzenia: "iveco i renówka to nie ciężarówka" :-) Odpowiedz Link
tomek854 Re: To byla najfajniejsza jazda od kiedy przyjech 16.10.06, 20:51 Moze dostane nadzwyczajne zlagodzenie kary w swietle tego, ze nie twierdze ze iveco lepsze od DAFa, tylko ze Ford lepszy od Leylanda ;P Odpowiedz Link
tomek854 O tym jak orys poziom oleju w Eurocargo sprawdzal 14.10.06, 16:47 Przyszlem ci ja do pracy. Switalo. Slonce ledwo wychylilo sie spoza horyzontu i oswietlilo komin dystylerni dumnie gorujacej nad centrum glasgow. Wesoly dymek z komina o dziwo lecial w przeciwnym kierunku niz caly smrod - ktory dziwnym trafem zawsze osiada na centrum miasta... Po zapoznaniu mnie z moim pomocnikiem pokazano mi moja ciezarowke. Przystapilem do rutynowych kontroli: cztery kola sa, buda jest, swiatla swieca, trabi (oj przepraszam, nie widzialem, ze Pani akurat przechodzila pod kabina) no to teraz olej. Zagladam pod maske? Nic nie widze. Zagladam za kabine - moze ma jak MAN? Nie ma. Przychodzi moj pomocnik. Pytam go. "E tam, nie musisz sprawdzac, nikt nigdy nie sprawdza, transport supervisor sie tym zajmuje, wsiadaj, jedziemy". Pojechalismy. Po paru godzinach wywalilo mi na desce rozdzielczej problemy z cisnieniem oleju. Trzeba jednak sprawdzic. Ponownie szukamy - za kabina nie ma. W kabinie nie ma - jak zreportowal mi moj pomocnik poczolgawszy sie po podlodze. Pod maska - nie ma. Jest spryskiwacz, jest woda, jest plyn do wspomagania, a oleju nie ma. Dzwonimy do firmy i pytamy - gdzie jest. Nie wiedza. Lacza nas z serwisem ( z firma leasingowa). Ci nam tlumacza: po lewej macie wlew plynu do wspomagania, po prawej na dole spryskiwacz a wyzej wode. A nad zderzakiem, przed chlodnica jest taka czerwona nakretka i bagnet - to tam. My mowimy, ze nie ma. Oni na to "musi byc, niemozliwe, zebyscie przeoczyli". My na to "jakby bylo niemozliwe, zebysmy przeoczyli, to bysmy nie przeoczyli. Jest zderzak, na dnim jest duzo pustej przestrzeni a w glebi widac chlodnice". Chwila konsternacji. "Sprawdze w instrukcji". Po chwili dzwoni i uparcie twierdzi ze powinno byc nad zderzakiem. Ale wciaz uparcie nie ma. W koncu zadaje glupie pytanie "a bardzo to jest powazna awaria" ja na to "nie, poza tym, ze sie kontrolka swieci, to sie nic nie dzieje". On po naradzie " To jedzcie, a jak stanie, to do nas zadzwoncie". NIe stanelo, kontrolka znikla, dojechalismy do konca zmiany bez problemu. Transport Supervisor popatrzyl pod maske, podrapal sie w glowe i powiedzial, ze on nie wie, jak sprawdzic poziom oleju i ze on wysle to auto do serwisu... No i dalej nie wiem, gdzie sie dolewa oleju do eurocargo... Sa diesle - dwusuwy? Bo mixolu tez nie dolalem, jak tankowalem rope... Odpowiedz Link
tomek854 Oni tu uzywaja za duzo Windowsa. 14.10.06, 17:02 Jade sobie ciezarufkiem. Wyglada na 20 letni i tak sie zachowuje, zardzewialy jest jakby mial 40 lat (ma nawet dziury w podlodze) a wyprodukowany jest w roku 2001. Bude ma od leylanda, ale napisane ma DAF. Jade sobie z malej gorki i cos nagle mi tak sobie hamulce dzialaja. Odpuscilem, dalem jeszcze raz, jest ok. Pewnie sie jakis babelek w ukladzie zaplatal - pomyslalem sobie. Po dwoch skrzyzowaniach oswiecilo mnie, ze pneumatyczne hamulce raczej nie maja babelkow. Wtedy sie zaczalem bac i powiedzialem sobie, ze sobie stane za tymi swiatlami i zobacze co i jak. Niestety akurat bylo czerwone. Moj sprzet jednak wciaz zdecydowanie chcial sie zatrzymac za swiatlami a nie przed, problemem byla panienka w rozowej mikrze stojaca na moim pasie. W desperacji zaciagnalem reczny - nie powiem, zeby mi sie kola specjalnie zablokowaly, ale stanelo. Ufff. Swiatlo sie zmienilo, ja zdecydowanie chce zjechac za skrzyzowaniem ale na razie nie moge ruszyc - daje wiecej gazu, rzezi, wyje i dym sie wydobywa z okolic tylnej osi. Zjechalem na pobocze. Stoje. Dzwonie do firmy, mowie co i jak. Oni mi "wylacz i wlacz silnik i bedzie ok". Ja na to, ze juz tego probowalem wczesniej, i ze nie dziala". Oni mi "Wylacz i wlacz i jedz dalej, a jak sie znowu zdarzy to samo, to jeszcze raz wylacz i wlacz i zjezdzaj na baze". Ja ich zapytalem czy jak mi dziecko wybiegnie na droge, a hamulce akurat odmowia posluszenstwa to tez mam wylaczyc i wlaczyc szybko i zahamowac przed nim? Oswiadczylem ze to jest niebezpieczne jechac tym samochodem, i ze ja nie pojade nim nawet 5 metrow dalej. Konsternacja "dobra, czekaj, wyslemy kogos". Po godzinie zajechal kolo w focusie. Wsiadl (przez ten czas silnik nie chodzil tylko przez pare minut, bo to chlodnia byla i mrozonek pelno na pace) ruszyl - jezdzi. Zahamowal - zahamowalo. To mowi "Wsiadaj i jedz do bazy". Ja na to: "ja tym nie pojade". On sie wkurzyl, zaciagnal reczny, wysiadl i mowi "to jedz 10 na godzine, a ja bede za toba na awaryjnych jechal". Pomyslalem "Ok." Ale reczny znowu nie odpuscil. Znowu dymn, wycie, zgrzyt... Facet pomyslal, mowi "czekaj tu". I pojechal. Po godzinie przywiozl mi... Firmowego kierowce. Ja wsiadlem do focusa, a on do DAFa. Ruszyl z rykiem silnika, przejechal pare metrow wygladajac jakby bral udzial w zawodach w paleniu gum, nagle cos jeb**nelo i pojechal dalej swobodnie... Tylko ze bez hamulcow... Luzaki... Odpowiedz Link
tomek854 Re: Oni tu uzywaja za duzo Windowsa. 19.10.06, 20:55 Jeszcze o hamulcach. Wczoraj jezdzilem leylandem 45 imagebank.ipcmedia.com/imageBank/cache/i/IMG_0717_e_325efb05050708d9982c193928716501.JPG - straszne gowno generalnie. Bajka powinna to wszystko wykupic i dlutkiem poniszczyc wszystkie napisy DAF co na tym sie mieszcza. No i jezdzac sobie tak caly dzien dojechalem klocki do konca. Kiedy wracalem do bazy, zaczelo orac metalem o metal i sciagac na prawo (przynajmniej takie mialem odczucia). Moze to zreszta nie bylo to, ale moim zdaniem jezdzenie samochodem, ktory zamiast hamowac spowalnia nieznacznie i ostro skreca nie jest bezpieczne. Dzisiaj dostalem atego. Przebieg, bagatela 1 001 670 km. Jak wlaczylem komputer mi wyplul 148 bledow, po czym zaczal w rownych odstepach czasowych sympatycznie brzeczec, ze nie mam hamulcow. Moj pomocnik powiedzial 'ten komputer jest jakis dziwny, on zawsze tak robi'. No ale na pierwszym skrzyzowaniu na znaku stopu zatrzymalem sie trzecia osia mniej wiecej (a pierwsza mniej wiecej na lini wyznaczajacej srodek poprzedniej jezdni). Grzecznie wycofalem az do samej bazy i oznajmilem, ze ja tym jezdzic nie bede. Ok, rozumieja. Wyslali wlasnego kierowce, przynajmniej sie nauczy, bo do tej pory tylko 4 tonowym iveco daily smigal (!) Ja dostalem sprinterka 3.5 tony, smigal jak zloto, i wygladal jak prosto z salonu. Juz zapomnialem jak sie przyjemnie takimi bzyczkami, czy jak oni to tutaj mowia 'wee-cars' bzyka :-) Zglosilem - Odpowiedz Link
tomek854 Re: Oni tu uzywaja za duzo Windowsa. 19.10.06, 20:56 Aha, bo mi sie w koncu nie napisalo - tego leylanda zglosilem. Oni podziekowali za zgloszenie - i dzisiaj znowu pojechal w trase. Dam sobie glowe uciac, ze nikt go nie ruszyl... Odpowiedz Link