Dodaj do ulubionych

Autem po Barcelonie i ogólnie po Hiszpanii

09.01.07, 10:01
Witam:)
Chodzi mi po głowie wypad do Hiszpanii w wakacje i właśnie obliczam,
przeliczam różne opcje, co doprowadziło do poważnego pytania - lecieć
samolotem, czy jechać samochodem. Z tej okazji, mam pytanie - czy ktoś
jeździł po Barcelonie/Walencji samochodem? Jakbym jechała autem, to wolałabym
się już tym autem stale poruszać, bo jechanie autem i potem kupowanie biletów
komunikacji miejskiej mija się z celem (wtedy już lepiej lecieć samolotem).
Nie wiem natomiast na ile jest to sensowny pomysł - czy w Barcelonie/Walencji
są korki? Jak się jeździ, jak w Warszawie, czy jak w Kutnie?:)))) Czyli
ogromna prośba o wszelkie uwagi:)

Dwa: jak się generalnie jeździ po Hiszpanii?
Trzy: czy dam radę zrobić trasę do Barcelony w dwa dni, z jednym noclegiem w
Strasburgu? Ja osobiście myślę, że tak, jazda po autostradach to zupełnie
inny komfort niż jazda w Polsce, co nie zmienia faktu, że dystans wynosi
jednak koło 2200km.

Za wszelkie uwagi będę niezmiernie wdzięczna, bo ryłam po sieci w
poszukiwaniu info i nic sensownego nei znalazłam:(

Pozdrawiam,
Kinga
Obserwuj wątek
    • mrzagi01 Re: Autem po Barcelonie i ogólnie po Hiszpanii 09.01.07, 10:24
      w dwa dni da się, ale to mordęga- teście jechali tak z 10 lat temu. (dla
      ścisłości- ja nigdy nie byłem w Hiszpanii) Gdybym to ja sie wybierał bez
      mrugnięcia okiem wybrałbym samolot- taniej, szybciej, bezpieczniej.
      do tego jadąc samochodem, trzeba brać zawsze pod uwagę ewentualność awarii,
      kolizjii itp... nie chodzi o ryzyko obrazen, ale o konieczność wizyty w
      serwisie, a to przy stylu pracy, mentalności południowców, czy lingwistycznych
      talentach francuzów może okazać się prawdziwą próbą charakteru.... nie nie nie!
      stanowczo samolot!
      I dalej- nie mam zielonego pojęcia jak się jeździ po walencji/barcelonie, ale
      wiem, że komunikacja publiczna dziala na tyle sprawnie, a ceny taksówek
      przystępne, że nie warto mordować sie 2 dni (razem z powrotem 4) za kółkiem.
      a poza tym tak sie lepiej kraj poznaje ;)
      • lexus400 Re: Autem po Barcelonie i ogólnie po Hiszpanii 09.01.07, 10:38
        Popieram wypowiedz mrzagiego, jazda autem to jeden wielki stres i wcale nie
        wychodzi tanio. Ja rowniez jak mrzagi nie bylem w Hiszpanii ale autem bym sie
        nie wybieral chyba, ze z przyczepa campingowa robiac objazd po kraju.
      • winnix Re: Autem po Barcelonie i ogólnie po Hiszpanii 09.01.07, 10:41
        Z drugiej strony autem jest wygodniej, bo nie musisz targać ciężkiego plecaka,
        a ja się już trochę rozleniwiłam, od kiedu się umobilniłam:) Po drugie masz
        ograniczone możliwości ładunkowe - patrz punkt z dźwiganiem plecaka. No i drogę
        można rozłożyć na trzy dni i po drodze zahaczyć o jakieś ładne franuskie
        miasteczka.
        Minusy, które wymieniłeś, są z pewnością mało zachęcające:)

        Na razie się waham, wszystko się rozbija o moje lenistwo i potężną niechęć do
        dwóch tygodni podróży z plecakiem na grzbiecie...

        Co do jazdy po Barcelonie, to właśnie wyczytałam, że są ogromne problemy z
        parkowaniem i że parkowanie "na całusa" naprawdę się zdarza, co jest mało
        zachęcające.
        • mrzagi01 Re: Autem po Barcelonie i ogólnie po Hiszpanii 09.01.07, 10:52
          winnix napisała:


          >
          > Na razie się waham, wszystko się rozbija o moje lenistwo i potężną niechęć do
          > dwóch tygodni podróży z plecakiem na grzbiecie...

          to ty chcesz na obóz wędrowny jechać? chyba nie? walize na kólkach sobie spraw,
          to o wiele wygodniejszy ekwipaż dla miejskich nomadów ;)
          >
          > Co do jazdy po Barcelonie, to właśnie wyczytałam, że są ogromne problemy z
          > parkowaniem i że parkowanie "na całusa" naprawdę się zdarza, co jest mało
          > zachęcające.

          no ja podejrzewam że to tak wygląda i tylko dlatego ze nie byłem, nie widziałem
          dlatego nic nie mówie.
    • simr1979 Re: Autem po Barcelonie i ogólnie po Hiszpanii 09.01.07, 10:43
      Poruszanie się samochodem po wielkim mieście w celu jego zwiedzenia to nonsens,
      niezależnie od tego jak tam dotrzesz. Jest metro, komunikacja zbiorowa, poza tym
      np. centrum Walencji jest na tyle małe, że najlepiej zwiedzać je na piechotę
      (popijając po drodze winko "na postojach"). Oczywiście jak się uprzesz, to
      możesz - w porównaniu np. z Paryżem Barcelona , a tym bardziej mniejsza
      Walencja, to pikuś. Tylko że to masochizm jest.
      Jeśli chodzi o dojazd, to Barcelona autem w 2 dni jest chyba możliwa - etapy
      dzienne do ok. 1300 km (12 godzin czystej jazdy) po autostradach są do
      zniesienia dla dobrego kierowcy. Zamiast Strasburga sugerowałbym nocleg w
      dowolnej ślicznej alzackiej mieścince między Colmar a Miluzą, najlepiej u stóp
      Wogezów wśród winnic.(Jechać na południe autostradą po niemieckiej stronie Renu
      i na wysokości Colmar zacząć szukać najbliższego mostu przez rzekę).
      :)
      • lexus400 Re: Autem po Barcelonie i ogólnie po Hiszpanii 09.01.07, 10:53
        Duze miasta maja wlasnie to do siebie jak pisze simr, powazny brak miejsc
        parkingowych, jak juz uda sie zalapac na platne miejsce to tez czlowiek jest
        uwiazany czasem i trzeba tak obliczac zwiedzanie aby zdazyc wrocic na czas, bo
        jazda z blokada zalozona na kole jest niemozliwa a w innym przypadku szukanie
        odholowanego auta jest klopotliwe i nie nalezy do najtanszych atrakcji
        turystycznych.:)) a czy nie lepiej jechac na zorganizowana wycieczke??
        • margotje Re: Autem po Barcelonie i ogólnie po Hiszpanii 09.01.07, 11:19
          Witaj,
          Gdybym sie znowu wybierala do Hiszpanii, to z cala pewnoscia znowu pojechalabym
          sanochodem.
          Barcelona - jak kazde inne miasto - tloczne i ( w zaleznosci od pory roku, pory
          dnia itd itp) ciezko zaparkowac. Ale jak sie ulokujesz w hotelu, to kazdy hotel
          ma swoj parking dla gosci i tam auto mozesz spokojnie zostawic na czas pobytu.
          Zwiedzanie zza kierownicy - nonsens. Wiadomo, ze na jazde samochodem (swobodnie)
          mozna sobie pozwolic (mowie o sobie) w przypadku, gdy miasto sie zna. Jesli sie
          go nie zna - lepiej nie eksperymentowac.
          Bardzo wazna jest znajomosc jezyka hiszpanskiego. Nie mowia (nie chca albo nie
          potrafia po angielsku, francusku.. innymi jezykami moze wladaja ale ja nie) no
          i wszystkie drogowskazy, zjazdy, wyjazdy, objazdy, opisy sa w tym strasznym jezyku.
          Dlatego tez lepiej jest auto zostawic na parking hotelowym i Barcelonie czy
          Walencji zwiedzac maisto na piechote badz uzywajac komunikacje miejska.
          oczzzywista zaleta wyjazdu samochodem jest totalna mobilnosc. nie jestes skazana
          na poleaczzenia kolejowe, samolotowe itp. W okolicach Barcelony jest tak baardzo
          duzo ciekawych miejsc do zwiedzenia, ze polecam Ci wyruszyc w te podroz samochodem.
          No i zycze wielu przyjemnosci :))
          • winnix Re: Autem po Barcelonie i ogólnie po Hiszpanii 09.01.07, 11:55
            Ok, czyli jednak transport miejski ma więcej sensu, tak właśnie podejrzewałam -
            porzucenie samochodu koło hostelu i dalej we własnym zakresie.

            > Bardzo wazna jest znajomosc jezyka hiszpanskiego. Nie mowia (nie chca albo nie
            > potrafia po angielsku, francusku.. innymi jezykami moze wladaja ale ja nie)

            Tu mnie zaskoczyłaś, byłam w Hiszpanii 10 lat temu i wtedy faktycznie ciężko
            się było dogadać po angielsku, ale myślałam, że przez te 10 lat się nieco
            nauczyli:) Ale dla mnie to super, bardzo chcę się nauczyć hiszpańskiego, więc
            im szybciej zacznę dukać po ichniemu, tym lepiej dla mnie:)

            > W okolicach Barcelony jest tak baardzo
            > duzo ciekawych miejsc do zwiedzenia, ze polecam Ci wyruszyc w te podroz
            >samochodem.

            I tutaj byłabym ogromnie wdzięczna, gdybyś podzieliła się radą i informacją o
            owych miejscach:) Może jakbyś miała chwilę, to skrobnij coś na maila
            gazetowego, chyba że koledzy i koleżanki nie będą mieli nic przeciwko
            roztrząsaniu tematów podróżniczych na forum:)
            • mrzagi01 Re: Autem po Barcelonie i ogólnie po Hiszpanii 09.01.07, 12:03
              winnix napisała:

              > Ok, czyli jednak transport miejski ma więcej sensu, tak właśnie podejrzewałam -
              >
              > porzucenie samochodu koło hostelu i dalej we własnym zakresie.

              a rozpatrywałaś możliwość wypożyczenia samochodu na miejscu?


              >
              chyba że koledzy i koleżanki nie będą mieli nic przeciwko
              > roztrząsaniu tematów podróżniczych na forum:)
              >
              wręcz przeciwnie- jesteśmy naprzeciw ;) podróże kształcą, wiedzą trzeba się
              dzielić, szczerze i otwarcie ;)
              • winnix Re: Autem po Barcelonie i ogólnie po Hiszpanii 09.01.07, 12:28
                > a rozpatrywałaś możliwość wypożyczenia samochodu na miejscu?

                Cenowo wychodzi praktycznie tak samo, jakbym swoim jechała. Do tego dochodzi
                ryzyko, że mi szajs wcisną, bo ja się aż tak bardzo nie znam:) Obliczyłam
                sobie, wynajęcie Peugeota 206 na dwa tygodnie to koszt mniej więcej 260euro
                plus benzyna. Przy założeniu, że zrobimy 1500km (trasa Barcelona-Walencja-
                Madryt-Barcelona), dolecimy i wrócimy samolotem, wyszło mi 251zł mniej przy
                wynajmie. Aha, jak do tego dodać, że muszę jeszcze z lotniska do miasta się
                dostać, to pewnie wyjdzie na to samo.

                Ale jest to na pewno jakaś opcja do rozważenia.
                • mrzagi01 Re: Autem po Barcelonie i ogólnie po Hiszpanii 09.01.07, 13:08
                  ale weź pod uwage że wcale nie musisz brać auta na całe dwa tygodnie. możesz
                  sobie zaplanować kilka dni wyjazdowych i wtedy wynająć.
        • winnix Re: Autem po Barcelonie i ogólnie po Hiszpanii 09.01.07, 11:49
          >a czy nie lepiej jechac na zorganizowana wycieczke??

          Czuję się za młoda na zorganizowane wycieczki :)))))))
          A tak poważnie, to nie przepadam za zorganizowanymi wycieczkami, bo lubię łazić
          tam gdzie mnie najdzie ochota. Z tego samego powodu nie przepadam za wyjazdami
          w większym gronie, w którym ustalenie konkretnego planu graniczy z cudem i w
          końcu i tak wszyscy się rozchodzą w swoich kierunkach, albo idą w jednym i
          połowa jest niezadowolona.

          Koncepcja wyjazdu samochodowego pojawiła się tez dlatego, że ja nie chcę tylko
          zaliczyć miejsc turystycznych, ale chciałabym też w miarę możliwości powłóczyć
          się po mniej uczęszczanych zakątkach.
          Pomysł urodził się wczoraj, więc konkretny plan podróży nie jest jeszcze
          obmyślony, najpierw postanowiłam zorientować się, czy jest w ogóle sens
          planować opcję samochodową. Z tego co piszecie wynika, że jak się chce
          pojeździć, lepiej samochód, a w przypadku siedzenia w Barcelonie i bliskich
          okolicach - samolot.

          Dzięki za rady i opinie, spijam je z ekranu z radością:)))))
          • margotje Re: Autem po Barcelonie i ogólnie po Hiszpanii 09.01.07, 21:15
            Wini, nie znam Cie ale juz Cie lubie!
            Ja sama naleze do osob, ktore nie planuja lecz realizuja wylacznie pomysly
            powstale "na pniu".
            Przez lata doswiadczen nauczylam sie (zgodnie z ordynarnym polskim
            powiedzieniem, ze jak jeden postanowil piardnac, to sie zesral), ze z planowania
            przewaznie g. wychodzi, zas te spontaniczne pomysly maja najpiekniejsza barwe i
            anturaz.
            Co sie tyczy Barcelony, to moze nie w jej najblizszym otoczeniu, ale jakies 200
            (na oko) kilometrow masz wzgorze i klasztor Montserrat, ktore napewno warto
            zobaczyc. Sama podroz tam przez gory, w chmurach... hmmm mowie Ci,
            niezapomniane, pyszne wspomnienia i widoki.
    • typson Moze ja napisze to i owo 09.01.07, 11:30
      jako ze natychmiast po zakupie cabriosa udalismy sie do barcelony. Cabrioletem
      rzecz jasna :)

      Podroz trwala dwa dni i byla troche na okolo. Nie chcialo mi sie jechac przez
      austrie i szwajcarie oraz musialem odwiedzic szwagierkie (i przenocowac).

      W-wa - okolice Ingolstadt - okolo 1000km - niecale 10 godzin

      Dalej z bavarii na costa brava, przez Muenchen, Stuttgart i granice w Mulhouse,
      dalej na Lyon i na hiszpanie wybrzeżem. Jakies 1300-1400 km - 14 godzin.

      O ile pierwszy kawałek miałem obcykany i z reguly przejezdzalem go bez szemrania
      to drugi był męczący. W nocy we francji padał ulewny deszcz wiec jechalo sie
      wolno, potem zmieniałem zarowki swiatel mijania (jedna spaliła sie na stacji
      przy włączaniu swiateł), potem był poranek i tłuszcza korkowała droge z polnocy
      przez Lyon do Marsylii (na weekendowe bale). Pozniej bylo juz spoko.

      Licząc z mojego startu w niemczech do barcelony byloby jakies 1500km wiec
      mozliwie do przejechania na raz, choc juz lepiej zahaczyc chocby o taką marsylie
      i sie przespac, pozwiedzac.

      Opcja dwa to do Genovy (włochy) i z Genui promem do barcelony - wychodzi
      podobnie a jaka atrakcja dla szynszyli :) No i wysiada sie wypoczętym.

      Do standardowych kosztow benzyny wypadaloby doliczyc przejazdy autostrada - za
      francje jakies 40-60€ w jedna strone i w Hiszpanii (do barcelony) jakies 20-25€

      Co do jazdy po Barsie. wyobraz sobie, ze jestes z skądśtam (mala miejscowosc) i
      przyjezdzasz do w-wy. Troche tak sie czulem gdy jako w-wiak pojechalem do
      barcelony - wielkie, szerokie na 6 pasów ulice i wszyscy gnają. Ale po chwili
      oniesmielenie minelo i juz byl luz - jezdza dynamicznie ale nie po chamsku. Jest
      OK. Barcelona jest bardzo latwa w nawigacji, duza czesc miasta jest podzielona w
      kratke jak gigantyczna szachownica. Wiec jak masz dokąds dojechac to bierzesz
      mape, patrzysz: acha, ja tu, ogrody gaudiego tu to bedzie "8 pionowo i 6
      poziomo" i jedziesz i trafiasz. Proste! ;)

      Dopisze reszte pozniej, bo musze sobie zrobić kawe
    • emes-nju Re: Autem po Barcelonie i ogólnie po Hiszpanii 09.01.07, 11:53
      A hiszpanskie wino...?
    • typson Hiszpania 09.01.07, 12:07
      jak juz pisała Margo - w H jest od pyty miejsc do zobaczenia. Wszedzie. Moim
      zdaniem auto jest niezbedne - jesli chcesz sobie wyskoczyc nad morze na kalmary
      to jedziesz wieczorem droga na polce skalnej, morska bryza, przelatujące homary,
      ryby idące poboczem - no klimat nie do osiagniecia w jakims pociagu. Jesli
      chcesz looknąc na osady Maurów sprzed 2000 lat to jak trafisz tam autobusem?
      Jesli chcesz zwiedzic dowolne miasteczko nadmorkie, bo nazwa jest Ci znajoma z
      folderów "Neckermana" to jak znajdziesz dworzec autobusowy? Na Boga, od tego
      jest samochod, by nim jezdzic, zwlaszcza jesli sie to lubi.

      Co do parkowania - problem i nie problem - jest pelno parkingow podziemnych wiec
      parkowanie jest mozliwe za odpowiednia oplata. A parkowanie na zewnatrz - coz,
      trzeba troche poszukac miejsca ale to chyba normalne, nawet w w-wie, ze juz nie
      te czasy, ze parkuje sie w punkcie docelowym.

      Jest tez tanie metro, duzo mozna zwiedzic na piechote.

      Samolot - leci sie pewnie tanimi liniami to Girony to jest jakies 60-100km od
      barcelony. I potem przesiadka z tobołami, etc. Jak kto lubi. Co prawda girona
      jest piekna sama w sobie. Ale warto tez pojechac na polnoc do Figueres - miejsca
      gdzie zyl i tworzyl Salvador Dali, jest tam piekne muzeum.

      Szoping - na szoping najlepiej udac sie do barcelony. Roznorodnosc asortymentu
      ciuchowo kosmetycznego powala (tu wczuwam sie w chromosom X)

      Drogi wewnatrz hiszpanii. Sa Autovias - takie ekspresowe, jedno lub dwujezdniowe
      oraz Autopistas - platne autostrady. Jest to tak piekny kraj ze nie widze
      potrzeby jechania autostradami, chyba, ze chce sie szybciej pokonac jakis
      oklepany odcinek drogi. Zwykle drogi tez sa OK.

      Język - idzie sie dogadac choc podstawy hiszpanskiego wypada znac - dzien dobry,
      dziekuje, prosze, kilka pytan (gdzie, ile kosztuje) oraz zamawianie potraw
      (niegramatyczne "Para me una servesa" w zupelnosci wystarcza). W koncu czy u nas
      parkingowi czy ci od hoddogów sa poliglotami? Z drugiej strony to nie jest jakis
      tam zascianek, nawet maja piekna plaże gejowską pod barceloną wiec jest spoko :)
      Ogólnie jezyk hiszpanski jest znacznie trudniejszy w sluchaniu, rozumieniu i
      powtarzaniu/wymawianiu, bo wymowa rdzennego hiszpanskiego a zwlaszcza
      katalonskiego jest bardzo sepleniąca. To zupelnie cos innego w melodii niz jezyk
      ktorym gadaja latynosi. Ale zapewniam, ze pod wzgledem checi komunikacji jest
      tak z 500 razy lepipej niz we francji. W tej francji to nawet znaki drogowe sa
      nieczytelne...

      Kasa - tanio nie jest ale jest taniej troche niz w ogolnie pojetej europie
      zachodniej. Jest troche polakow, wiec jak ktos ze zdezelowanej furgonetki bedzie
      krzyczał "KURWA MAĆ" na pol ulicy to znaczy ze to jakis robol na saksach
      teskniacy za krajem sie podniecil na widok auta z polską rejestracją - olać go.
      Jelsi palisz to fajki sa po 3€. Jesli pijesz, to piwo jest tanie, wino na litry
      sprzedawane w marketach tez tanie, wooda tania a w LIDLach wnetrze sklepu jest
      schlodzone chyba do -10 stopni ;) jedzenie w duzej mierze to samo co u nas
      (Danone - i wszystko jasne) choc oczywiscie lokalnych specjalow masa. W sumie
      mozna jesc glownie owoce i wychodzi tanio. bankomaty działają (visa electron i
      visa). Kosmetyczki sa drogie - koleżance sie tips złamał ;) Noclegi - my
      placilismy 50€ za studio ale to było mega tanio, bo kolezanka (ta od tipsa)
      przed wyjazdem sie nauczyla hiszpanskiego i omineła posrednika. W samej
      barcelonie mozna zamiast hotelu wynajac mieszkanie - sa takie oferty i wychodzi
      na pewno taniej niz hotel.

      dobra, koncze, bo jeszcze brakuje, zebym Ci tu zdjęcia pokazywał

      papa
      • lexus400 Re: Hiszpania 09.01.07, 12:33
        Kurde to ja albo zbyt stary juz jestem, ze mi sie nie chce albo zbyt leniwy,
        faktem jest oczywiscie, ze miec swoj samochod to olbrzymi plus.
      • winnix Re: Hiszpania 09.01.07, 12:35
        > Szoping - na szoping najlepiej udac sie do barcelony. Roznorodnosc asortymentu
        > ciuchowo kosmetycznego powala (tu wczuwam sie w chromosom X)

        Tam od razu chromosom X. Ostatnio w Londynie mojego towrzyszącego chromosomu XY
        nie mogłam wyciągnąć z Lillywhites bo akurat była przecena do 80% nawet.
        Poznańska dusza się odezwała i nie ma przebacz :))

        > Język - idzie sie dogadac choc podstawy hiszpanskiego wypada znac - dzien
        dobry
        > ,
        > dziekuje, prosze, kilka pytan (gdzie, ile kosztuje) oraz zamawianie potraw

        A to spoko, w podstawowym zwrotach się orientuje, rozmówki tyż mam.

        > Kosmetyczki sa drogie - koleżance sie tips złamał ;)

        Moja szefowa się w końcu domyśli, że się dzisiaj opieprzam, jak będę tak rżała
        do monitora :)))

        Jeśli chodzi o noclegi to planuję hostele młodzieżowe. W okolicach 15euro od
        osoby. Rewelacyjny klimat, backpackersi z całego świata, warunki z reguły takie
        se, ale i tak będziemy tam tylko spać. W Londynie to przerobiliśmy i wszelkie
        niedostatki mieszkaniowe zostały hojnie wynagrodzone przez ludzi, których tam
        poznaliśmy.

        > dobra, koncze, bo jeszcze brakuje, zebym Ci tu zdjęcia pokazywał

        Ja tam bardzo chętnie. Moja obsesja podróżnicza jest niespełniona, więc
        częściowo ją zaspokajam czytaniem opowieści innych:)))
        Jak masz gdzieś zdjęcia wrzucone, to ja chętnie pooglądam:)
        • bassooner Propozycja... 09.01.07, 13:53
          Mieć swoje auto na podorędziu na wakacjach to jak pisali moi
          przedmówcy(przedpiszący) bardzo wielki atut, z drugiej strony jazda po obcym
          mieście to niepotrzebny (do tego w czasie , kiedy powinnaś odstresowywać
          się)stres, dojazd też, no jakby nie liczyć tych kilosów- w pyte długi, a więc
          zrób tak:
          Zaplanuj traskę z trzema postojami w atrakcyjnych miejscach, ale tak aby być w
          chotelu(ja pier....napisałem hotel przez ce-ha...) jak rozpoczyna się doba
          hotelowa(z reguły ok.14). Będziesz miała czas na wypoczynek, mały rekonesans,
          kawkę, piwko itd. Rano się wyśpisz i pojedziesz dalej do drugiego, w atrakcyjnym
          miejscu itd. a później uderzysz do Hiszpanii, w której to samochód będziesz
          używała, ale nie w mieście...
          • bassooner Re: Propozycja... 09.01.07, 13:54
            Chciałem napisać z dwoma postojami...
      • winnix Re: Hiszpania 09.01.07, 15:31
        Jeszcze jedno pytanie mam - ile kosztuje jedzenie, jakieś fast-foody, budki na
        ulicy, czy cokolwiek tam jest, żeby tanio wyszło? Pytam, bo dla mnie nie jest
        problemem życie na owocach, jogurtach i bułkach, szczególnie w takim upale. Ale
        będę miała przy boku nieprzewidywalnego mięsożercę i nie wiem czy go upał
        dobije tak, że będzie samymi owocami się żywił, czy jednak będzie się
        domagał "prawdziwego jedzenia" :))))
        • typson Re: Hiszpania 09.01.07, 16:26
          nie pamiętam ale da się przeżyć. Ogolnie majac wlasne lokum (nie noclegownie)
          mozna calkiem przyzwoicie sie odzywiac kupujac to i owo w spozywczych. Zreszta
          jak sie jedzie autem to mozna zabrac makaron i sosy z łowicza tudziez z knurra
    • spqr5 Re: Autem po Barcelonie i ogólnie po Hiszpanii 09.01.07, 15:12
      Na forum AM jest rasiauskas.

      Może napisz do niego, bo pare razy pisał, że mieszka w Barcelonie i jeździ do
      PL autem w odwiedziny.
    • franek-b stopem:-) 09.01.07, 22:45
      Primo - jezyk Barcelona to jest Katalonia wiec wcale nie jezyk hiszpanski sluzy
      zawsze do rozmowy
      Secundo - spokojnie sie da przejechac taka odleglosc (znam takich co jechali do
      portugalii w 2 dni) i wcale 2,2k km to nie jest duzo jesli wiekszosc jedzie sie
      autostradami, w 2,5 dnia ja dojechalem stopem i to jadac przez Paryz...

      juz nie bede wyliczal bo wiecej nie potrafie;-)

      Typson sporo napisal a ja bym jednak sklanial sie ku opcji leciec i wynajac
      auto (roznica w cenie jest symboliczna) chociazby z tego powodu, ze traci sie 4
      dni na podroz vs 2 dni oraz z powodu ewentualnego jakiegokolwiek wypadku z
      autem (drobna awaria moze byc problemem) a wypozyczalni bym sie nie bal -
      przewaznie maja w zasadzie nowe auta, nie martwisz sie niczym, nie szkoda
      zostawic byle gdzie, w razie nawet wypadku podstawiaja nowe - wazne by nie
      oszczedzac na ubezpieczeniu (niektore oferuja tansze wypozyczenie bez
      ubezpieczenia) - wypozyczalem auta w roznych krajach, roznej klasy, na rozne
      okresy i uwazam, ze jest to genialny 'wynalazek' - baaardzo polecam.

      W tamtych okolicach (costa brava) spedzilem ponad 2 miesiace jeszcze jak bylem
      na studiach, polecam muzeum Salvadora Dali, a w celu zwiedzania Barcelony warto
      poznac jakiegos lokalesa, ktory z checia oprowadzi (jako, ze jestes dziewcze
      wiec nie powinnas miec problemu, wystarczy wybrac sie do pierwszej lepszej
      dyskoteki) i pokaze miejsca, do ktorych z przewodnika sie koniecznie nie trafi.
      • margotje Re: stopem:-) 09.01.07, 23:33
        franek-b napisał:

        > Primo - jezyk Barcelona to jest Katalonia wiec wcale nie jezyk hiszpanski sluzy
        >
        > zawsze do rozmowy



        hue hue hue hue...powiedzial co wiedzial!.

        Wquraaaaarwiaja mnie takie gnojki. No bo przeciez jak mozna niewiedziec,, ze w
        Hiszpanii nie po hiszzpansku ino po katalonsku sie "dlalektuje" ??????
        • franek-b Re: stopem:-) 10.01.07, 09:36

          > hue hue hue hue...powiedzial co wiedzial!.

          wg mnie po to jest forum

          > Wquraaaaarwiaja mnie takie gnojki. No bo przeciez jak mozna niewiedziec,, ze w
          > Hiszpanii nie po hiszzpansku ino po katalonsku sie "dlalektuje" ??????

          katalonski nie jest dialektem
          a mnie smiesza panny co maja problemy emocjonalne i uwazaja, ze to inni je maja
          • margotje Zamiast hiszpanskiego, Wini, 10.01.07, 09:40
            franek-b napisał:
            naucz sie zatem katalonskiego przed wyjazdem. Daj se spokoj z tym hiszpanskim bo
            CI sie na papier do tylka nie nada. Nie to co katalonski...

            Brr.... przemadrzalek brrrrrrrr....

            > a mnie smiesza panny co maja problemy emocjonalne i uwazaja, ze to inni je maja
            >
            • mrzagi01 Re: Zamiast hiszpanskiego, Wini, 10.01.07, 09:43
              pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyk_katalo%C5%84ski
              najwyraźniej prezentujesz frankistowski (od gen. franco, nie franka-b ;) punkt
              widzenia
            • franek-b Re: Zamiast hiszpanskiego, Wini, 10.01.07, 09:45
              margotje napisała:

              > franek-b napisał:

              tak napisal ale nie to co ponizej

              > naucz sie zatem katalonskiego przed wyjazdem. Daj se spokoj z tym hiszpanskim
              b
              > o
              > CI sie na papier do tylka nie nada. Nie to co katalonski...

              to jest jedynie wytwor Twojej bujnej wyobrazni i interpretacji, ktora nijak ma
              sie do tego co napisalem

              > Brr.... przemadrzalek brrrrrrrr....

              nie znize sie do Twojego poziomu i publicznie nie bede pisal co mysle o Tobie.
        • franek-b Re: stopem:-) 10.01.07, 09:41
          > Wquraaaaarwiaja mnie takie gnojki.

          uwazam, ze takie uwagi jak Twoje sa najzwyczajniej na swiecie chamskie
          • margotje Re: stopem:-) 10.01.07, 09:52
            franek-b napisał:


            >
            > uwazam, ze takie uwagi jak Twoje sa najzwyczajniej na swiecie chamskie
            >

            uwazaj sobie, uwazaj... masz prawo sobie uwazac co CI sie rzewnie podoba. A ja i
            tak uwazam Cie za przemadrzalego - przez co - wqrwiajacego.

            Dziewczyna rzucila konkretny problem, na ktory spodziewa sie otrzymac uzyteczne
            informacje, a nie jakies destruktywne przepychanki. Tak wiec schowaj sobie do
            kieszenie te swoje "madre" uwagi.

            Co sie zas tyczy Twojej uwagi w odniesieniu do mojej osoby, odpowiadam co
            nastepuje:
            - panna jestem to fakt (wprawdzie z odzysku, ale zawsze)
            - problemow emocjonalnych nie posiadam (byc moze) wlasnie dlatego, ze jestem
            Panna zodiakalna... hehehehehe
            • margotje I na koniec 10.01.07, 09:55
              oswiadczam, ze skonczylam sobie zawracam Toba moj panienski tylek!
            • mrzagi01 Re: stopem:-) 10.01.07, 10:15
              margotje napisała:


              > Dziewczyna rzucila konkretny problem, na ktory spodziewa sie otrzymac uzyteczne
              > informacje, a nie jakies destruktywne przepychanki. Tak wiec schowaj sobie do
              > kieszenie te swoje "madre" uwagi.

              informacja franka jest za wszechmiar pożyteczna. na podobnej zasadzie, jak warto
              wiedzieć że wybierając się do wloskiego tyrolu/adygi, posiadając umiejetnośc
              wladania wloskim można się naciąć i nie dogadać, co więcej nawet znając
              niemiecki nie jest tak prosto.

              oczywiście masz prawo do zdania odrębnego, ale niekoniecznie musisz wyrazać je z
              poziomu magla.
            • franek-b Re: stopem:-) 10.01.07, 10:18
              > uwazaj sobie, uwazaj... masz prawo sobie uwazac co CI sie rzewnie podoba. A
              ja
              > i
              > tak uwazam Cie za przemadrzalego - przez co - wqrwiajacego.

              tak jak dla mnie Twoja wypowiedz jest chamska (nie pierwszy raz)

              > Dziewczyna rzucila konkretny problem, na ktory spodziewa sie otrzymac
              uzyteczne
              > informacje, a nie jakies destruktywne przepychanki.

              he he he no tak nazwanie kogos gnojkiem jest bardzo merytoryczna odpowiedzia na
              problem dziewczyny

              > Tak wiec schowaj sobie do
              > kieszenie te swoje "madre" uwagi.

              na wzajem

              > Co sie zas tyczy Twojej uwagi w odniesieniu do mojej osoby, odpowiadam co
              > nastepuje:
              > - panna jestem to fakt (wprawdzie z odzysku, ale zawsze)
              > - problemow emocjonalnych nie posiadam (byc moze) wlasnie dlatego, ze jestem
              > Panna zodiakalna... hehehehehe

              naprawde nie interesuje mnie Twoja osoba, po prostu nie toleruje chamstwa, a
              nazywanie kogos (mnie) gnojkiem (z tego powodu ze Tobie sie wydaje, ze
              pojechanie do kataloni i dukanie po hiszpansku jest takie zajebiste) jest
              chamstwem. Trudno o bardziej bzdurny powod...
              • typson Re: stopem:-) 10.01.07, 10:45
                Margo jest starsza doswiadczeniem ode mnie wiec i pewnie od Ciebie. Ja bym sie
                tam nie obraził, gdyby nazwała mnie gnojkiem.

                W zaistniałej sytuacji sugeruje skorzystac z dobrodziejstw Holandii i zapalić po
                fajce pokoju! (mrzagi na pewno sie ze mną zgadza). Bo zaraz sie zdenerwuje i
                obraze i zamkne nieswoje forum na cztery spusty, tak jak to ktos zrobil z forum
                BMW ;(
                • mrzagi01 Re: stopem:-) 10.01.07, 12:13
                  typson napisał:

                  > Margo jest starsza doswiadczeniem ode mnie wiec i pewnie od Ciebie. Ja bym sie
                  > tam nie obraził, gdyby nazwała mnie gnojkiem.

                  no wiesz... każdy ma swoje życie seksualne i nic mi do tego...


                  > W zaistniałej sytuacji sugeruje skorzystac z dobrodziejstw Holandii i zapalić p
                  > o
                  > fajce pokoju! (mrzagi na pewno sie ze mną zgadza).

                  jak najbardziej :)))) niemniej jednak uważam ze Margot nieco za bardzo dala do
                  pieca.
          • winnix Że się tak wtrącę :) 10.01.07, 12:39
            Że się tak wtrącę nieśmiało do tej kłótni - na ile kataloński różni się od
            hiszpańskiego? Znaczy się, jak przytargam rozmówki i będę szpanować "muchas
            gracias" to mnie zrozumieją, czy też różnice są już na poziomie podstawowych
            zwrotów?

            Z moich najnowszych ustaleń - stawiam na kempingi. Wprawdzie to nie to samo, co
            mieszkanie w hostelu z międzynarodową ekipą, ale cóż, koszty udało mi się
            dzięki temu obniżyć o 1000zł.
            • mrzagi01 nie na temat 10.01.07, 12:51
              zrobilaś mi tym pytaniem zagwostke w głowie i zacząlem buszować po sieci.
              jeszcze sic ciekawego sie nie dowiedziałem, ale przypadkiem znalazłem to:

              csb.wikipedia.org/wiki/Prz%C3%A9dn%C3%B4_starna
              wikipedia po kaszubsku!
            • simr1979 Re: Że się tak wtrącę :) 10.01.07, 12:58
              Sądząc po dwujęzycznych napisach w Barcelonie to różnica na oko niewielka, choć
              to odrębny język - ale to bez znaczenia dla kogoś znającego hiszpański, przecież
              i tak wszyscy tam znają ten język (jak Kaszubi polski).
              • mrzagi01 Re: Że się tak wtrącę :) 10.01.07, 13:09
                simr1979 napisał:

                > Sądząc po dwujęzycznych napisach w Barcelonie to różnica na oko niewielka, choć
                > to odrębny język - ale to bez znaczenia dla kogoś znającego hiszpański, przecie
                > ż
                > i tak wszyscy tam znają ten język (jak Kaszubi polski).
                • mrzagi01 Re: Że się tak wtrącę :) 10.01.07, 13:12
                  ale sie napisałem;)jeszcze raz
                  > > i tak wszyscy tam znają ten język (jak Kaszubi polski).
                  no niby teoretycznie tak, ale to tak samo jak w tym nieszczęsnym tyrolu jak ci
                  lokales-wiochmen sypnie po swojemu to dyplomowany germanista wymięka
                  • simr1979 Re: Że się tak wtrącę :) 10.01.07, 13:16
                    mrzagi01 napisał:

                    > w tym nieszczęsnym tyrolu jak ci
                    > lokales-wiochmen sypnie po swojemu to dyplomowany germanista wymięka

                    Wierzę, ale Katalończycy uważają się za naród znacznie bardziej cywilizowany niż
                    Hiszpanie, więc może i po kastylijsku mówią lepiej niż ci z Madrytu ? ;)
                    www.yourdictionaries.com/
                    • winnix Re: Że się tak wtrącę :) 10.01.07, 13:53
                      No patrz jaka ładna stronka, a jak kiedyś tak długo szukałam słownika angielsko-
                      hiszpańskiego w sieci. Dzięki Ci bardzo :)
                  • typson Re: Że się tak wtrącę :) 10.01.07, 14:25
                    noo ;) W Tyrolu jest sieczka!
                    • mrzagi01 Re: Że się tak wtrącę :) 10.01.07, 14:30
                      typson napisał:

                      > noo ;) W Tyrolu jest sieczka!

                      a z kolei bardziej na wschód - Cavalese i dalej (juz w "prawdziwych" wloszech)
                      skubańcy szeleszczą tak, że włoski brzmi jak hiszpański :)
            • mrzagi01 o! mam :) 10.01.07, 13:04
              na przykład odpowiedniki polskiego SZUKAJ/PRZEJDź DO (z wiki) po hiszpansku leci
              BUSCER/IR, a po katalońsku CERCA/VES-HI :)))))))))))
              • winnix Re: o! mam :) 10.01.07, 13:56
                No to tak jakby dość spora różnica :)
            • typson Re: Że się tak wtrącę :) 10.01.07, 14:24
              w pisowni rozni sie tyle co czeski od slowackiego. No moze troche bardziej. Tak
              na moje niewprawne oko tak jakby niektore koncowki wyrazow tracily zapisem
              francuskim. Generalnie mowi sie po hiszpansku tyle ze lokalny patriotyzm
              powoduje, ze na rejestracje tam gdzie jest niebieskie, flaga i symbol kraju (E)
              wszyscy nalepiaja sobie CAT i jakas inna flage. No i menu jest dwujezyczne. Nie
              sadze, by to w ogole bylo istotne, jak ktos nie chce sie dogadac, to znajomosc
              obu jezykow nie pomoze Ci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka