Dodaj do ulubionych

Tanie Himalaje

28.11.07, 15:26
Kumpel wrócił z wyprawy. Skrzyknął sie z grupą ok 10 osób pod wodzą człowieka
doświadczonego w organizacji komercyjnych wypraw wysokościowych. Koszt wyprawy
był relatywnie niski (1900 eur), natomiast nacechowany sporą ilością błędów.
Na całą aklimatyzacje przewidziano 2 dni zamiast 2 w Kathmandu i min. 6 w
rejonie szczytu (szli na 6tysięcznik, mniejsza o to jaki). W zasadzie, nie
licząc podróży (przeloty + na koncu bus) ruszyli na szczyt z marszu. Z resztą
w całej wyprawie to był najwiekszy błąd - wyczuwalny pośpiech. Niezaleznie od
doświadczenia, w Himalajach człowiek czuje sie źle. Mdli, boli głowa, chce sie
wymiotować lub gniecie biegunka. Te 2 ostatnie przypadłości szczególnie
wkurzają, bo gdy juz sie czlowiek naszykuje do jednej lub drugiej to i tak nie
konczą sie finałem. Po prostu chce sie, ale nie możesz. Można ocipieć:)
Kumpel juz na wejsciu pokapował, ze uczestnicy to w wiekszości ludzie wprost
zza biurek, bez wiekszego doświadczenia w alpinizmie, ale za to podjarani do
granic. No i zaczęło sie. Zaczęły sie halucynacje, zdarzały sie nieświadome
zboczenia ze szlaku - zdradliwe bo generalnie idzie sie jak reszta a na
zakrecie juz inaczej bo prosto:) Tu mozna polegac tylko na czujności innych.
Jeden z uczestników opadł całkowiecie z sił. Mimo ze wczesniej szedł jak czołg
(podobno był w Iraku), praktycznie leciał przez palce. Powstał problem i
naciski. Co z nim? 'Idziemy, przecież tyle kasy...'. 'Da se rade' i takie tam.
I decyzja - puścili gościa samego w dół. Kumpel sugeruje, ze puszczają go na
śmierć. Facet utrzymuje, ze nic mu nie będzie, chociaż tamten zwiesił głowę i
pluł krwią. Na tym odcinku juz było tak, ze kazdy robil góra 10 kroków i
przerwa. Wiecej nie, bo płuca nie mają czym oddychać. Kumpel niejeden szczyt
okrakiem brał wiec sie wpienił i ostatecznie zszedł z gościem z Iraku do bazy.
Tam stan sie pogorszył wiec go odtransportował w dół do szpitala (dzien
jazdy). Gość leży tam do dzis z rozedmą płuc. Inni ostatecznie weszli ale echo
wysiłku będą odczuwać jeszcze długo. Słuchałem tego i mowe mi odjeło. Szok.
Obserwuj wątek
    • qwertys22 Re: Tanie Himalaje 28.11.07, 15:47
      Czytając Twój post miałem wrażenie jakbym czytał o wyprawach Hall`a i Fischera na Mount Everets 1996...Na szczęście z mniej tragicznym finałem.
    • edek40 Mc Himalaje 28.11.07, 15:52
      Przy tym wyprawy w Tatry w klapkach to pikus.

      Jakos dziwnie podejrzewam, ze maszerowal tam gatunek posiadaczy wielkich aut terenowych ze skorzana tapicerka, klima wielostrefowa, automatycznym wszystkim i oczywiscie wyciagarka z supermarketu o uciagu w sam raz do suzuki. Tacy survivalowcy spod wielkiego miasta...

      A z drugiej strony spotkalem sie ze stwierdzeniem, ze jestem morderca moich dzieci. Jak zwykle w listopadzie jezdze do Zakopanego. Plan zawsze obejmuje wylacznie dolinki. I to oczywiscie nieforsownie - ile dzieci dadza razy, a ja z zona, w razie co, dam rade zniesc na grzbiecie. W duzym plecaku mam zawsze termos, drobna ilosc zapasowych lachow i takie tam. Oczywiscie jakies kanapki. Oczywiscie wszyscy mamy odpowiednie obuwie. Komentarz znajomej zony byl jak wyzej. Ze o wypadkach w gorach nie slyszelismy, ze kto lezie z dziecmi itp. Oczywiscie odniesienia do tej tragedii pod Rysami. I potem o takich sie czyta w prasie. Ech, taki glupek ze mnie. Przy wejsciu na szlak pokazuje jaki mamy stopien zagrozenia lawinowego, pokazuje jak stawiac nogi, aby zminimalizowac ryzyko poslizgniecia. Ech, moglem zamordowac wlasne dzieci...

      Wiedza o gorach w spoleczenstwie jest zerowa. Nie dziwilo by mnie to w Belgii czy Holandii.
      • tomek854 Z drugiej strony... 28.11.07, 22:54
        Miałem super technikum - mieliśmy klub speleologiczny, największą wówczas
        ściankę wspinaczkową we Wrocławiu, regularne wyjazdy w Tatry, rajdy szkolne itp.
        itd.

        Bylismy kiedyś w Tatrach na jednym z takich wyjazdów, nieszczęsliwie z bandą
        przypadkowych ludzi. Nas była czwórka i do tego banda kolesi z zawodówki w
        trampkach i wiecznie na kacu.

        Ja zawsze szedłem z tyłu i zbierałem niedobitki. Ale raz chłopaki tak zapili i
        narobili bydła w hotelu na Kalatówkach, ze nauczyciel powiedział "ja im pokażę".

        Kazał mi iść z przodu z kumpelą, która miała motorek w dupie a sam przysiadł na
        tyły. Takiego ognia chłopaki dostali że potem już tylko płakali żeby na dół, do
        miasta. Nauczyciel zadowolony "zawsze to efekt pedagogiczny przynajmniej się
        nauczą, ze albo góry, albo picie".

        Tymczasem dwójka z nas zjechała busem do Zakopanego, bo dziewczyna skręciła nogę
        (na ironię, pod prysznicem) a nasza dwójka bardzo nie chciała do miasta iść.
        (szliśmy ścieżką nad reglami i doszliśmy na Sarnią Skałę). Zaczęły się
        pertraktacje. W końcu stanęło na tym, że możemy sobie sami we dwoje iść w
        kierunku Doliny Małej Łąki, pod paroma warunkami:
        - mamy zdążyć na pociąg o 21:00
        - tylko doliny, żadne granie
        - jak nam coś się stanie, to to było samowolne oddalenie.

        To był nauczyciel - do dziś się przyjaźnimy i regularnie razem jeździmy w góry...
    • 1realista Re: Tanie Himalaje 28.11.07, 22:24
      Szok. Przeciez elementarna zasadą każdej wyprawy jest to ze nie zostawia sie słabszych i ludzi nagle oslabłych czy kontuzjowanych. Mozna ewentualnie ich zostawić ( co jest aktem duzej desperacji) gdy osobnik będacy na siłach idzie jak najszybciej po pomoc. A że kasa itd. To nalezy do ryzyka każdej wyprawy i trzeba umieć zrezygnować.Dobrze ze znalazl sie ktos z doswiadczeniem i pozwlił uniknac ofiar.
      • sven_b Re: Tanie Himalaje 29.11.07, 00:53
        To oczywiste. Żadnych wypraw, na których jedyne co łączy ludzi to wpisowe.
        Wiadomo, przy tragedii zawsze zadziałają instynkty rodem z 'Lost'. Organizator
        wyszedł pewnie z założenia, ze jak sie dla 1 osoby cofnie z 10 ludzi w dół to
        zaliczy na opinii 100 negatywów jak nic. A tak ludzie byli, fot narobili i do
        końca życia mają co zza biurka opowiadać.

        Tak jeszcze o tym rozmawiałem z paroma osobami i nikt nie słyszał o Himalajach
        za mniej niż 3300 eur. Oprócz tego ze podpisujesz świst, ze jesteś na własne
        życzenie, to musisz zrobić serie badań, na podstawie których cie zabiorą albo
        nie, a w ogóle to z kim tu jesteś i gdzie bywałeś wcześniej? Następnie
        ubezpieczenie, dobór sprzętu, aklimatyzacja i lekarz w ekipie. I wcale nie idą
        na 8-tysięczniki tylko robią tzw. wysoki trekking. O takiej imprezie marzę,
        chociaż wykładam się na cenie:( Można też pojechać z biura ale wtedy zwiedzasz
        klasztory, miejsca kultu religijnego, tarasy widokowe i kilka miast. To
        generalnie porażka, bo idziesz spacerem a góry wołają:)
        • lexus400 Re: Tanie Himalaje 29.11.07, 20:25
          sven - a może to była wycieczka w Tatry?? tylko po tuningu:)))
    • simon921 Re: Tanie Himalaje 29.11.07, 10:24
      Niestety nawet w górach zaczyna już rządzić kasa:(

      Tak mi się skojarzyło przy okazji głupoty w górach - mój kumpel wybrał się w tym
      roku stopem do Turcji. Po drodze trochę zwiedzał, no i postanowił wleźć na
      najwyższy szczyt Rumunii. I niestety prawie z samego szczytu spadł... Na
      szczęście jakoś się pozbierał i 5!!! dni błądząc po górach bez jedzenia i mimo
      licznych obrażeń doszedł do ludzi. A gdzie tu głupota? Po pierwsze - gość nie
      miał doświadczenia w górach żadnego - był 2 czy 3 razy wcześniej. Po 2 poszedł
      sam - nie zostawiając nikomu nawet przybliżonego planu trasy. I po 3 poszedł bez
      żadnego sprzętu typu raki czy czekany na oblodzony szlak (wrzesień), pomimo
      ostrzeżeń osób, które cofały się z podejścia.
      • mrzagi01 Re: Tanie Himalaje 29.11.07, 10:54
        mój druch serdeczny z kolei swego czasu zdobywał wraz z kompanem świętą gorę
        Fujiyama. Podobnież rzecz ma się tak, że pod górę wije się droga a przy niej
        jest naście stacji/przystanków/ schronów/schronisk i kursuje tą drogą autobus
        którym statystyczny samuraj dociera do 2 czy 3 stacji od szczytu a resztę drogi
        ciśnie z buta. Ambitne chłopaki z ojczyzny Szopena postanowiły wziąć górę z
        marszu od podstawy "na szage" czyli tnąc w lini prostej do szczytu, co zajęło im
        coś koło doby i kosztowało dość ostrym wycieńczeniem (zwłaszcza końcówka, która
        jest podobnież jest całkiem hardcorową wspinaczką)

        A w nawiązaniu do meritum (czyli Himalajów):
        Jakoś nie jestem w stanie się przekonać że warto wybecalować pare tysięcy euro
        za sraczke, wymioty i halucynacje na "dachu świata"
        • franek-b Re: Tanie Himalaje 29.11.07, 23:49

          > A w nawiązaniu do meritum (czyli Himalajów):
          > Jakoś nie jestem w stanie się przekonać że warto wybecalować pare tysięcy euro
          > za sraczke, wymioty i halucynacje na "dachu świata"

          Co ja będę Cię przekonywał, polecam! z czystym sercem tą książkę
          www.odyssei.com/pl/news/75.html
          Po przeczytaniu tejże nabrałem WIELKIEGO szczcunku do tej dziewczyny. Nie wszyscy w tv to idioci i pustaki.
    • lexus400 Re: Tanie Himalaje 29.11.07, 20:23
      Goście sobie nie zdawali sprawy na co się porywają, to jest poważna "wycieczka"
      wymagająca "końskiego" zdrowia a wydaje mi się,że przede wszystkim solidnego
      przygotowania. Ale jak widać również w tej dziedzinie nie można liczyć na taniochę.
      • sven_b Re: Tanie Himalaje 29.11.07, 22:38
        Chyba ktos organizuje wyprawy po najniższych zaworach - masz kase to jedziesz
        tylko tu podpisz. A potem jak coś sie stanie to jest machanie tym podpisem.
        Jakby zapomniano, ze liczy sie wiele innych rzeczy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka