Dodaj do ulubionych

OT Rowerem nad morze:)

24.05.08, 21:11
Pochwalę się a co:) Udało mi się zrealizować moje małe marzenie a mianowicie
pojechałem sobie z lubą na rowerach nad morze. Udało się w 3 dni + jeszcze
potem 2 dni wybrzeżem. Trasa - Poznań - Szamotuły - Trzcianka - Tuczno -
Drawsko Pomorskie - Płoty - Rewal - Świnoujście - Uckeritz - Świnoujście.
Łącznie wyszło 440km przejechanych przez 5 dni ze spaniem pod namiotem:) I
oczywiście jak w całej Polsce padało my mieliśmy akurat w tym fragmencie kraju
piękną pogodę:) O dziwo kierowcy bardzo pozytywnie reagowali (no z 1
wyjątkiem;)) na rower o gabarytach sporego motocykla i praktycznie nikt nie
wyprzedzał nas na trzeciego (choć fakt jechaliśmy raczej bokami).
No i przede wszystkim udało się trochę odpocząć auta, co przy moich
przejazdach 1kkm tygodniowo jest sporym plusem:) Generalnie serdecznie polecam
takie wycieczki, ale zaznaczam trzeba mieć sporą kondycję;) Na bagażniku
namiot, ciuchy, sprzęt biwakowy, trochę żarcia:) Tyłu roweru się nie dało
podnieść:P

PS. Odbiegając od tematu - jak ktoś zobaczy u siebie w mieście wystawę World
Press Foto to serdecznie polecam. Jak co roku robi wrażenie. Byłem dziś -
wystawa od poniedziałku wynosi się już z Poznania więc będzie do obejrzenia w
innych miastach.
Obserwuj wątek
    • bassooner Re: OT Rowerem nad morze:) 24.05.08, 21:14
      Co !!!??? ...jechałeś przez Szamoni...jak cię mogłem nie zauważyć ???
      Zawsze leżę w rowie na wylocie na Obrzycko...;-)))
      • simon921 Re: OT Rowerem nad morze:) 24.05.08, 21:21
        Ha! Bo ja zacierałem ślady i pojechałem do Obrzycka przez Grabówiec i Sycyn
        szlakiem rowerowym.
        • m.a.n.n Re: OT Rowerem nad morze:) 25.05.08, 12:35
          A do Uckeritz to tak z rozpędu? ;) Jakie wrażenia po pobycie w Świnoujściu?
          • simon921 Re: OT Rowerem nad morze:) 25.05.08, 23:03
            No te Niemcy wyszły przez przypadek;) Planowaliśmy, że trasę Poznań -
            Świnoujście zrobimy w 5 dni, a wyszły 4;)

            A wrażenia ze Świnoujścia pozytywne. Niestety forty obejrzałem tylko pobieżnie,
            ale zamierzam tam wrócić właśnie, żeby pooglądać sobie militarne pamiątki. No i
            wolałem emerytów w Świnoujściu, niż lansujących się nowobogackich w
            Międzyzdrojach, gdzie byłem 2h wcześniej. No i camping w Świnoujściu był jedynym
            przez całą wycieczkę, gdzie ktoś jeszcze obok nas był rozbity z namiotem.
            Wcześniej wszędzie my sami tacy waryjaci;)
    • typson Re: OT Rowerem nad morze:) 24.05.08, 22:28
      bardzo fajny i odważny pomysł. Gratuluję!
    • emzecik Re: OT Rowerem nad morze:) 25.05.08, 17:16
      Gratulacje ...dla małżonki przede wszystkim :)
      Sam za młodu jeździłem na takie wycieczki, więc wiem co piszę.

      A jak kolanka? :>
      • simon921 Re: OT Rowerem nad morze:) 25.05.08, 23:05
        > A jak kolanka? :>

        Kolanka o dziwo ok. W sensie mechanicznym - natomiast nie nasmarowałem ich
        kremem do opalania i mi skóra chyba zaczyna schodzić od słonka:P
        • emes-nju Re: OT Rowerem nad morze:) 26.05.08, 12:23
          simon921 napisał:

          > > A jak kolanka? :>
          >
          > Kolanka o dziwo ok. W sensie mechanicznym

          Rower, jezeli nie uprawia sie szalenstw (skoki, dynamiczna jazda po wertepach), ma zbawienny wplyw na kolana.

          Zawsze jak jezdze na nartach, mam powazne klopoty z kolanem (efekt urazu z wczesnej mlodosci). Jak jezdze na rowerze nie. Jezeli na narty wyjezdzam po calym przepedalowanym sezonie, nie mam zadnych klopotow z tym kolanem. Jak to stwierdzil moj lekarz, jest swietnie nasmarowane :-)
    • x-darekk-x Re: OT Rowerem nad morze:) 26.05.08, 11:18
      gratuluje i polecam podniesc poprzeczke :)

      uwielbiam taka turystyke. mam z zona na koncie pare spedzonych
      wakacji w ten sposob. z ciekawszych wycieczek to np. petla do okola
      calej wyspy irlandia (jeszcze za czasow, kiedy spotkalismy tam tylko
      jednego polaka) a nastepnie prom do francji i przejazd do polski
      przez bretanie, normandie, belgie, holandie, polnocne niemcy. w
      sumie cos kolo 2500km na rowerze. inna trasa to np. niemcy z okolic
      norymbergii na poludniowy zachod, w alpy, do austrii, znowu petla do
      niemiec i wyjazd w okolice czech. tu bardzo doskwiera ciezar roweru -
      na alpejskich przeleczach malo powietrza, goraco, a rower
      obwieszony sakwami z przodu i z tylu, namiot, butla i palnik, garnki
      itp. poza tym piekne trasy sa np w polsce - tu polecam przejazd z
      warszawy w kierunku bugu, podlasia, bialowiezy, narwii. albo trasa
      przez moczary biebrzy w puszcze augustowska, albo na suwalszczyzne,
      albo z warszawy przez wawozy kolo kazimierza, naleczow, zamosc, na
      roztocze a potem na podkarpacie. albo w beskid sadecki i na
      slowacje. ech... jak sie teraz zastanowic, to szmat swiata zjezdzilo
      sie na rowerze... btw: wszystkie wyjazdy byly na tych samych
      rowerach, na ktorych jezdzimy dzisiaj. :)
      • simon921 Re: OT Rowerem nad morze:) 26.05.08, 12:43
        Ja już sporo na rowerze zjeździłem, ale do tej pory były to 1-2
        dniowe wypady (fakt długie;)) A teraz przeniosłem się właśnie na
        sakwiarstwo:) Wcześniej było (i nadal jest) "plecakarstwo" po
        górach;)
    • emes-nju Re: OT Rowerem nad morze:) 26.05.08, 12:18
      simon921 napisał:

      > Generalnie serdecznie polecam takie wycieczki, ale zaznaczam trzeba
      > mieć sporą kondycję;)

      Jazda rowerem, a nawet piesze wedrowki sa coraz bardziej godne polecenia...

      W ten dlugi weekend, ze wzgledow technicznych ;-) odstawilem Alfe i skorzystalem z komunikacji zbiorowej. Och rzesz k... mac!!! Dystans ok. 140 km samochodem przejezdzam w ok. 1 h 50 min. Jak jest gesciej, to max. 2 h 15 min. Czasy te ustanawiam jadac w miare przepisowo (nie ignoruje terenow zabudownych - nawet w postaci tseh halup pode lasem; ignoruje tylko co bardziej od czapy ciagnace sie kilometrami 40-tki bo dwa miesiace wczesniej polozyli nowy asfalt). Gdybym "docisnal", to spokojnie udaloby mi sie zejsc do 1 h 30 min.

      No wiec, jezeli nie zalapie sie na pospieszny autobus (nie zalapie sie, bo na proba odbywa sie na przystanku "przelotowym", a nie na koncowym), komunikacja trase te pokonuje w okolo 7 godzin. Door-to-door - tak jak liczy sie samochodem... To daje srednia jaka rowerem rozwijam w miescie - z uwzglednieniem postojow na swiatlach itd.

      Podobno mamy XXI w...
      • simon921 Re: OT Rowerem nad morze:) 26.05.08, 12:41
        No to faktycznie niezłe połączenie komunikacyjne. Z licznika
        wychodzi, że dystans 125km zrobiłem w 7:30 (sama jazda, bo mając
        cały dzień robiliśmy sobie trochę przerw) oczywiście rowerem. A
        swego czasu 200km w 12h (już z odpoczynkami), czyli średnia podobna
        jak u Ciebie autobusem;)

        Aczkolwiek PKP mnie mile zaskoczyło - Świnoujście - Poznań w 5h w
        tym 30 min. postoju w Szczecinie. Całkiem ok wynik. Ale żeby nie
        było całkiem różowo, to żarłem się z kanarami o rowery, bo z braku
        miejsca do przewozu tychże zastawiłem im kibelek;)
        • emes-nju Re: OT Rowerem nad morze:) 26.05.08, 13:46
          simon921 napisał:

          > No to faktycznie niezłe połączenie komunikacyjne.

          Caly bajer polega na tym, ze jest tylko jedno polaczenie "pospieszne" (srednia ok. 50 km/h, co nie jest jakim strasznym dramatem wobec samochodowej wynoszacej ok. 65-70 km/h). Cala reszta, to osobowki - ciagnacy sie do 30 km/h PKS i rownie raczy pocionk osobliwy relacji Radom-Warszawa (z Radomia do granic Warszawy jedzie niemal tyle samo czasu co od granic do dworca z srodmiesciu). A potem trzeba dokonczyc podroz door-to-door i dojechac w niedziele komunikacja warszawska do domu - kolejna prawie godzina, bo to moze z 10 km.

          Samochod warto miec na wyjazdy poza miasto. Po miescie rowerem (warszawska komunikacja opiera sie na autobusach wiec tez stoi w korkach) lub, na niektorych, co smieszniejszych trasach, pieszo. A jak nie ma sie auta, to trasy pozamiejskie do roznego typu Zadupiow (do 150-200 km) warto zapychac rowerem. Zdrowiej i moze byc szybciej...

          Po co ja te Alfe reanimuje...? Lepiej byloby naprawic rower :-)
          • typson Re: OT Rowerem nad morze:) 26.05.08, 14:16
            z tą komunikacją warszawską nie do końca się zgodze. Owszem, jest wiele linii,
            które sa przykorkowane ale metro i tramwaje jeżdża calkiem sprawnie.
            Najsprawniej jezdziły czeskie ogórkowe tramwaje których już nie ma. Miały drzwi
            zamykające sie z siłą 50 ton i nie było tkaich sytuacj jak teraz, ze przez dwa
            cykle swiateł przeładowany tramwaj nie może ruszyc, bo jakiejś tufcie wielki zad
            wystaje poza obrys wagonu.

            Autobusy w wiekszosci sa dość nowe - są komfortowo resorowane, ciche w srodku i
            często klimatyzowane. No i przede wszystkim czyste - jeżdżąc w gajerze wieksze
            szanse mam ubrudzić się w pracy niż w autobusie.
            • emes-nju Re: OT Rowerem nad morze:) 26.05.08, 14:23
              typson napisał:

              > z tą komunikacją warszawską nie do końca się zgodze. Owszem, jest
              > wiele linii, które sa przykorkowane ale metro i tramwaje jeżdża
              > calkiem sprawnie.

              Jak jezdza...

              Mieszkalem na Tarchominie - najblizszy pojazd szynowy napotykalem jakies 10 km od startu z domu. Do metra bylo jeszcze dalej. Teraz mieszkam na Goclawiu (brrrrrrrrrr - koszmarne miejsce!) - do tramwaju mam kilka km. Do metra jeszcze dalej :-D A wobec braku transportu szynowego, najbardziej upierdliwa czesc trasy, to dojazd do najblizszego pojazdu szynowego :-) I autobusem w korku i samochodem w korku. Tylko rower!

              Nie kazdy ma tyle szczescia, zeby mieszkac kolo jedynej warszawskiej linii metra ;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka