sniperslaststand
08.11.08, 19:25
Obejrzałem wszystkie dotychczasowe "Bondy" nierzadko po kilka razy, czasami wręcz delektując się klasycznymi scenami z tych filmów, które czynią je na swój sposób niepowtarzalnymi.
Będąc fanem Top Gear'a, po obejrzeniu wszystkich jego serii od pojawienia się Clarksona, z czego wiele odcinków po kilka razy, nauczyłem się doceniać ciężką pracę bardzo utalentowanych kamerzystów, artystów dbających o ścieżkę dźwiękową i ludzi łączących to wszystko w całość.
Film zaczyna się nieco za bardzo pościgowo, ale z czasem staje się najlepszym "Bondem" z dotychczasowych, i to także biorąc poprawkę na postęp w technologiach kinematograficznych. Są sceny i momenty swoją obrazowością wręcz wybitne, i nie mam tu na myśli brutalności. Powracają też pewne klasyczne elementy "Bonda" jakich brakło nieco w ostatnich ekranizacjach.
To, co najlepsze jednak, to praca kamery w tym filmie. Nie wiem, jak to zrobiono, i nie chodzi tutaj o zwykłe zwiększenie rozdzielczości, ale chwilami aż nie nadążałem za akcją, tak jest się jej blisko. Skończyła się era kamery, która tylko obserwuje i raportuje. Jednocześnie, sceny nie są dojrzałe przez swoją techniczną brawurę, ale przez zespojenie z tym, co się dzieje na filmie.
Daniel Craig - doskonały. Rzekłoby się Bond idealny. Zapewne o jego poprzednikach też tak mówiono, ponieważ zdołali oni nadać postaci swój specyficzny charakter. Uczynił to i Craig i jego wizja Bonda jest niesamowicie przekonująca.
Podejście do "dziewczyny Bonda" w Quantum of Solace inne niż dawniej. I bardzo ciekawe.
Rewelacja. Wyszedłem z kina pod wrażeniem, a po zaliczeniu wszystkich najlepszych scen Top Gear'a nie zachwycam się byle czym.