Dodaj do ulubionych

startowanie w zimie

19.12.03, 20:59
Ile czasu zajmuje wam ruszenie spod domu w zimie? Wliczajac czas na skrobanie
szyb, polewanie ich odmrazaczem i doprowadzanienm przedzniej oraz tylnej
szyby do stanu przezroczystosci. I czy wlaczacie nawiew na przednia szybe i w
ogole silnik juz w trakcie skrobania szyb, czy nie? Bo roznie ludzie gadaja
na ten temat :-) I czym artwicie sie tak jak ja kiedy macie kopoty z
otworzeniem tylnych drzwi rano, bo uszczelka jakby sie przykleila? Glownie
pisze do tych nieszczesnikow, ktorzy tak jak ja nie maja garazu, bo ci z
garazem to maja fajnie i ich to nie dotyczy.

Pozdro
Roza
Obserwuj wątek
    • marekatlanta71 Re: startowanie w zimie 19.12.03, 21:37
      Od niedawna oba samochodziki stoja w garazu i BARDZO sobie to chwale. Naciskam
      guziczek, drzwi sie unosza, odpalam samochod i wyjezdzam bez zadnej zwloki. Jak
      wspomne te walki z lodem, problemy z otwarciem drzwi, jazde prawie na slepo,
      zamarzaajce palce u rak itp. to az zapominam ile kosztowala wygoda posiadania
      garazu...

      Aha - RAIN-X ma srodek ktorym wieczorem sie popsykuje szybe a rano zeby nie wiem
      jaki lod byl mozna go jednym ruchem reki zsunac na ziemie. Tylko trzeba pamietac
      o podniesieniu wycieraczek wieczorem bo inaczej rano zsunie sie ten lod z
      wycieraczkami...
    • tralalumpek Re: startowanie w zimie 19.12.03, 22:10
      Na szczescie nie mam tych problemow, mam garaz. W pracy tez jest garaz a zetem
      nawet nie wiem czy mam w aucie skrobaczke do szyb
    • aankaa Re: startowanie w zimie 19.12.03, 22:42
      wdzieram się do środka (nieraz trwa to chwilę)
      odpalam (cud !!! od pierwszego kopa, no, chyba że jest -20 wtedy od 3-...)
      włączam nawiew (ma maxa) na przednią szybę, ogrzewanie tylnej
      uchylam okno swoje i pasażera

      i zaczynam skrobanie :(((

      kolejność mam "strategiczną": szyba pasażera, przedna od strony pasażera,
      tył, "moja" szyba, przednia "moja" (fakt, biegania wokół trochę)
      a skąd ta kolejność ? - zakładam, że ktoś się wedrze i będzie chciał odjechać;
      niewiele zobaczy (+ komórka w gotowości z nr na policję jako "1" na liście) i
      rozwali (niestety moje) jeździdło na skrzyżowaniu kilkanaście m dalej
      • aankaa Re: startowanie w zimie 19.12.03, 22:46
        trwa to trochę, ale (na szczęście) nikt mi nie każe być w pracy na konkretną
        godzinę :)
        zimowe "duże" spóźnienie mogę wytłumaczyć: "skrobałam..." (nawet jeśli zaśpię)

        raz spróbowałam chemii do zamarzniętych szyb - NIGDY więcej - zrobił mi się
        taki jakiś "kisiel", którego za diabła nie mogłam usunąć
      • rozaola Re: startowanie w zimie 19.12.03, 22:50
        Szczesciarze z garazami musieli sie oczywiscie pochwalic, no nic, tylko
        pogratulowac i pozazdroscic wygody. Co wy tam wiecie o zimie, panowie :-)

        Anka, czy ty mieszkasz w jakims harlemie albo bronxie, ze tak sie musisz
        zabezpieczac przed napadem? Serio piszesz?

        Czyli to co mowia niektorzy, ze nie powinno sie odpalac nawiewu od razu, bo od
        zimnego silnika nic sie nie nagrzeje, to chyba bajka, jak wynika z tego, ze
        robisz inaczje i nic zlego sie nie dzieje.

        Pozdro
        Roza
        • tralalumpek Re: startowanie w zimie 19.12.03, 22:53
          rozaola napisała:

          > Szczesciarze z garazami musieli sie oczywiscie pochwalic, no nic, tylko
          > pogratulowac i pozazdroscic wygody. Co wy tam wiecie o zimie, panowie :-)
          >

          ...przyznam, ze jako kobieta nie lubie drapac w zimie szybek na moim autku i
          doceniam szczescie garazowe
          • rozaola Re: startowanie w zimie 19.12.03, 23:07
            tralalumpek napisała:


            > ...przyznam, ze jako kobieta nie lubie drapac w zimie szybek na moim autku i
            > doceniam szczescie garazowe

            O p-pardon, zwracam honor :-) Jako kobieta bez garazu mam prawo sie pomylic :-)

            ozdrowienia
            Roza
        • aankaa Re: startowanie w zimie 19.12.03, 23:59
          rozaola napisała:

          > Anka, czy ty mieszkasz w jakims harlemie albo bronxie, ze tak sie musisz
          > zabezpieczac przed napadem? Serio piszesz?

          .......środek stolicy III Najjaśniejszej........
          dwóch moich sąsiadów odskrobało szyby "nie sobie" - stąd moje "sposoby"

          > robisz inaczje i nic zlego sie nie dzieje.

          swoje "manewry" ćwiczę od kilku lat
          żaden z samochodów (z tego powodu) nie ucierpiał
    • sherlock_holmes Re: startowanie w zimie 19.12.03, 23:56
      Spedzam rano ok.2-3 minuty. Nie mam garazu, wiec solidaryzuje sie ze
      skrobiacymi.
      NIGDY nie nagrzewam silnika na postoju. Otwieram drzwi, odskrobuje szyby boczne
      i tylna (na przedniej mam taka fajna mate - nigdy szyba nie obmarza - swoja
      droga swietna rzecz - oszczedza czas i nie rysuje szyby). Gdy mam zamarzniety
      deszcz na szybach (cholernie ciezko usunac taka skorupe), uzywam odmrazacza
      do "namoczenia" lodu. Po 10-15 sekundach da sie go usunac prawie guma do
      sciagania wody.
      Pozniej wsiadam do samochodu, odpalam i po kilku sekundach ruszam z wlaczona
      dmuchawa (grzanie nastawione na 1/4 zakresu). Dzieki temu wszystkie elementy
      mechaniczne rozgrxzewaja sie rownomiernie i jednoczesnie (co z tego, ze silnik
      zagrzany, skoro skrzynia biegow i lozyska kol zmarzniete?). Gdy silnik osiagnie
      temperature pracy, wlaczam ogrzewanie na "pol gwizdka" - tak, zeby nie bylo za
      cieplo, ale zeby nie marznac. Dzieki temu unikam przeziebien :)
      • aankaa Re: startowanie w zimie 20.12.03, 00:08
        sherlock_holmes napisał:

        > (na przedniej mam taka fajna mate - nigdy szyba nie obmarza - swoja
        > droga swietna rzecz - oszczedza czas i nie rysuje szyby).

        co to za mata ??

        > dy mam zamarzniety deszcz na szybach (cholernie ciezko usunac taka skorupe),
        > uzywam odmrazacza do "namoczenia" lodu. Po 10-15 sekundach da sie go usunac
        > prawie guma do sciagania wody.

        co to za kolejne cudo ??

        > Pozniej wsiadam do samochodu, odpalam i po kilku sekundach ruszam z wlaczona
        > dmuchawa (grzanie nastawione na 1/4 zakresu).

        ciekawe ...
        ja wsiadam, nastawiam dmuchawę na maxa, i po odskrobaniu "redukuję"

        > ... tu następuje wyjaśnienie jak działa samochód ;)

        nie przeziębiam się
        już w listopadzie rzucam na siedzenie pasażera rękawiczki i czapkę ("ubiór
        skrobacza") i łykam witaminki ;)
        • sherlock_holmes Re: startowanie w zimie 20.12.03, 11:22
          aankaa napisała:

          > co to za mata ??
          >

          To jest mata przeciwko zamarzaniu szyby przedniej :) Producentem jest (uwaga-
          kryptoreklama!) Kegel Bazusiak. Kosztuje ok.10zl w sklepach (ja kupilem w
          hipermarkecie). Wykonana jest z worzywa sztucznego, wiec nie przxymarza do
          szyby tak latwo, poza tym jest mocniejsza - sprawdzone po opadach deszczu.
          Przymarzl do maty, szyba czysta :)

          > > dy mam zamarzniety deszcz na szybach (cholernie ciezko usunac taka skorupe
          > ),
          > > uzywam odmrazacza do "namoczenia" lodu. Po 10-15 sekundach da sie go usuna
          > c
          > > prawie guma do sciagania wody.
          >
          > co to za kolejne cudo ??

          Kolejna kryptoreklama - producentem jest firma Dragon. Uprzedzam, ze nie dziala
          ponizej -10st.C. Natomiast w temp. do -5st.c jest swietny, po prostu rozpuszcza
          lod.

          >
          > > Pozniej wsiadam do samochodu, odpalam i po kilku sekundach ruszam z wlaczo
          > na
          > > dmuchawa (grzanie nastawione na 1/4 zakresu).
          >
          > ciekawe ...
          > ja wsiadam, nastawiam dmuchawę na maxa, i po odskrobaniu "redukuję"

          Jak juz pisalem - bardzo szkodliwe dla silnika jest rozgrzewanie go na postoju -
          traci w ten sposob na zywotnosci nawet 30%. Ruszam powoli, bez glebokiego
          wciskania gazu, dmuchawa na max, ogrzewanie na 1/4 - dla scislosci.Oczywiscie
          gdy szyba nie paruje, zostawaim dmuchawe na 2 biegu, czasem nawet wystarczy na
          1.
          >
          > > ... tu następuje wyjaśnienie jak działa samochód ;)
          >
          > nie przeziębiam się
          > już w listopadzie rzucam na siedzenie pasażera rękawiczki i czapkę ("ubiór
          > skrobacza") i łykam witaminki ;)
          >

          Nie chodzi o witaminki - sytuacja jest analogiczna do uzywania klimy w lecie.
          Szok termiczny po wyjsciu z nagrzanego samochodu moze wywolac zapalenie pluc -
          tego sie witaminkami nie wyleczy.
      • mejson.e5 Jeździj z Sherlockiem! 20.12.03, 00:32
        sherlock_holmes napisał:

        "Spedzam rano ok.2-3 minuty. Nie mam garazu, wiec solidaryzuje sie ze
        > skrobiacymi.
        > NIGDY nie nagrzewam silnika na postoju. "

        Dokładnie tak samo.

        "na przedniej mam taka fajna mate - nigdy szyba nie obmarza - swoja
        > droga swietna rzecz - oszczedza czas i nie rysuje szyby"

        Kusiła mnie kiedyś taka mata, póki nie zobaczyłem, jak sasiadowi zmokła i przymarzła - darł ja na strzępy.


        "Gdy mam zamarzniety
        > deszcz na szybach (cholernie ciezko usunac taka skorupe), uzywam odmrazacza
        > do "namoczenia" lodu. Po 10-15 sekundach da sie go usunac prawie guma do
        > sciagania wody."

        Żaden z testowanych przeze mnie odmrażaczy tak nie działał. Z reguły powstawał w/w przez koleżankę kisiel. Podaj markę albo dokładny opis!

        " Pozniej wsiadam do samochodu, odpalam i po kilku sekundach ruszam z wlaczona
        > dmuchawa (grzanie nastawione na 1/4 zakresu). Dzieki temu wszystkie elementy
        > mechaniczne rozgrxzewaja sie rownomiernie i jednoczesnie"

        Perfekcyjnie, jak w zimowej szkole jazdy! ;-).

        Na przymarzajace uszczelki niezastapiony jest silikon (nie klej!) lub gliceryna.
        Jeśli już przymarzna, to nie ciagnac na siłę. Należy wielokrotnie ciagnac i pchac drobniutkimii ruchami, by uszczelka puszczała centymtr po centymetrze, wtedy się nie rozerwie.

        Trzymajcie się ciepła.
        Na Święta ma byc trochę zimy!

        Mejson
        • sherlock_holmes Re: Jeździj z Sherlockiem! 20.12.03, 11:32
          mejson.e5 napisał:


          > Dokładnie tak samo.
          >
          > "na przedniej mam taka fajna mate - nigdy szyba nie obmarza - swoja
          > > droga swietna rzecz - oszczedza czas i nie rysuje szyby"
          >
          > Kusiła mnie kiedyś taka mata, póki nie zobaczyłem, jak sasiadowi zmokła i
          przym
          > arzła - darł ja na strzępy.

          Napisalem w poscie wyzej - do AAnki

          >
          >
          > "Gdy mam zamarzniety
          > > deszcz na szybach (cholernie ciezko usunac taka skorupe), uzywam odmrazacz
          > a
          > > do "namoczenia" lodu. Po 10-15 sekundach da sie go usunac prawie guma do
          > > sciagania wody."
          >
          > Żaden z testowanych przeze mnie odmrażaczy tak nie działał. Z reguły
          powstawał
          > w/w przez koleżankę kisiel. Podaj markę albo dokładny opis!

          Tez podalem marke wyzej. Dodam tylko, ze sekret moze tkwic w ...tym, ze jest
          przeterminowany :)
          Swoja droga, podkrakowska firma Dragon robi swietna chemie motoryzacyjna
          (sprawdzalem odmrazacz do szyb, do zamkow, srodek konserwujaco-smarujacy - nie
          ma lepszego na rynku (moze poza Wurthem) i plyn do spryskiwacza - letni i
          zimowy). Pewnie dlatego juz im dwa razy sklad produktow poszedl z dymem...

          >
          > " Pozniej wsiadam do samochodu, odpalam i po kilku sekundach ruszam z
          wlaczona
          > > dmuchawa (grzanie nastawione na 1/4 zakresu). Dzieki temu wszystkie elemen
          > ty
          > > mechaniczne rozgrxzewaja sie rownomiernie i jednoczesnie"
          >
          > Perfekcyjnie, jak w zimowej szkole jazdy! ;-).

          Alez dziekuje za uznanie :)))

          >
          > Na przymarzajace uszczelki niezastapiony jest silikon (nie klej!) lub
          gliceryna
          > .
          > Jeśli już przymarzna, to nie ciagnac na siłę. Należy wielokrotnie ciagnac i
          pch
          > ac drobniutkimii ruchami, by uszczelka puszczała centymtr po centymetrze,
          wtedy
          > się nie rozerwie.

          Kiedys nie smarowalem uszczelek - do czasu jak jedna rozerwalem przy brutalnyym
          otwieraniu zamarznietych drzwi. I tu uwaga - przenigdy nie polewajcie drzwi
          goraca woda (nie robilem tak, ale sa tacy artysci). Na zamarzniety mechanizm
          zamka moze pomoc suszarka (jesli macie dostep do pradu) ew. woreczek foliowy z
          goraca woda - suchy z zewnatrz :) Przyklada sie do zamka i po paru sekundach
          musi puscic
        • p0l0n32 Re: Jeździj z Sherlockiem! 20.12.03, 22:24
          sherlock_holmes napisał:
          >
          > "Spedzam rano ok.2-3 minuty. Nie mam garazu, wiec solidaryzuje sie ze
          > > skrobiacymi.
          > > NIGDY nie nagrzewam silnika na postoju. "

          Mam to samo... tyle, ze.. odjade kawałek od domu, włączam nawiew na przednia
          szybę.. i CO?! ZAMARZA MI OD WEWNATRZ! :) Nic mi się nei grzeje to autko...:(

          Co do odmrażaczy.. zakupiłam MORSa i narazie na niego nie narzekam :)
          A mój tatko robi tak, ze rano wyskakuje z garnkiem baaaaaardzo letniej wody
          (niemalże zimnej;)) i leje nią przednią szybe... :)
    • krakus.mp Re: startowanie w zimie 20.12.03, 04:05
      witam.
      Posiadam garaż,więc nie mam problemu z uruchomieniem autka.
      Ale gdy samochód stoi koło pracy,to troszkę czasu muszę mu poświęcić przy
      niskich temperaturach.
      Gdy szybki sa zamarznięte,to uruchamiam silnik i ...puszczam ciepły nawiew na
      szyby.Po 3 min. lud spływa bezproblemowo z szyb.
      Pozdrawiam.
    • hdp Re: startowanie w zimie 20.12.03, 09:04
      rozaola napisała:

      > Ile czasu zajmuje wam ruszenie spod domu w zimie? Wliczajac czas na skrobanie
      > szyb, polewanie ich odmrazaczem i doprowadzanienm przedzniej oraz tylnej
      > szyby do stanu przezroczystosci. I czy wlaczacie nawiew na przednia szybe i w
      > ogole silnik juz w trakcie skrobania szyb, czy nie? Bo roznie ludzie gadaja
      > na ten temat :-) I czym artwicie sie tak jak ja kiedy macie kopoty z
      > otworzeniem tylnych drzwi rano, bo uszczelka jakby sie przykleila? Glownie
      > pisze do tych nieszczesnikow, ktorzy tak jak ja nie maja garazu, bo ci z
      > garazem to maja fajnie i ich to nie dotyczy.
      >
      > Pozdro
      > Roza
      ________________________________________________________________________________

      Rozalio ,jezeli masz auto z katalizatorem to nie trzymaj silnika na "chodzie"
      zbyt dlugo-na zdrowie kat.to nie wyjdzie,przykryj czyms przednia i tylna szybe
      by nie zamarzla,boczne szyby szybciej sie czysci-wiec motor nie bedzie na
      jalowym zbyt dlugo pracowal.Nie polewaj szyb ciepla woda-moga peknoc.Pzdr.
      ________________________________________________________________________________
      • rozaola Re: startowanie w zimie 20.12.03, 16:42
        > Rozalio ,jezeli masz auto z katalizatorem to nie trzymaj silnika na "chodzie"
        > zbyt dlugo-na zdrowie kat.to nie wyjdzie,przykryj czyms przednia i tylna
        szybe
        > by nie zamarzla,boczne szyby szybciej sie czysci-wiec motor nie bedzie na
        > jalowym zbyt dlugo pracowal.Nie polewaj szyb ciepla woda-moga peknoc.Pzdr.


        No wlasnie, przednia i tylna szybe - rozumiem, ze ta sprytna mata ktora polecal
        Sherlock mnoze byc uzyta takze na tylna szybe? Ja mam liftbacka, wiec raczej
        sie nie zsunie z tego tylnego przygarbienia. Czy wy te maty jakos mocujecie,
        czy po prostu narzucacie je jak derke na konia? :-)

        Pozdro
        Roza
        • hdp Re: startowanie w zimie > Rozaola 21.12.03, 11:36
          Podobnie jak na przednia,na tylna szybe "mata" powinna byc wystarczajaco
          dluga,wzglednie przyszyj "ogony" po bokach,zaloz i ogony "przychlasnij"
          drzwiami tylnymi/przednimi,jezeli nie bedzie wichury-powinny lezec . Pzdr.
          ________________________________________________________________________________
          • rozaola Re: startowanie w zimie > Rozaola 21.12.03, 14:24
            Dzieki za wskazowki, hdp.

            Roza
    • tuptush Re: startowanie w zimie 22.12.03, 01:21
      Po kolei: wstryskuje odmrazacz do zamka, odrywam drzwi od uszczelek,
      odblokowuje maske i bagaznik, wyciagam szczotke spod fotela, oczyszczam maske i
      bagaznik z sniegu, wyciagam pojemnik ze starterem i klucz 11 z bagaznika,
      wlaczam pozycyjne na minute, w miedzyczasie podnosze maske i odkrecam pokrywe
      filtra powietrza, wylaczam swiatla, natryskuje starter na gaznik, klade pokrywe
      na filtr i biegne krecic rozrusznikiem, czynnosc powtarzam ok.3 razy az silnik
      ruszy, potem trzeba go lekko podkrecac przez 2 minuty bo na biegu jalowym sie
      zatrzyma, jak juz obroty wzrosna ponad 1200 rpm to znaczy ze bedzie zyl i mozna
      zaczac skrobanie szyb...
      Tak wygladala moja sekwencja startu dla FSO 1500 przy -20 stopni Celsjusza...az
      sie lza w oku kreci.
      • mejson.e5 Procedura startowa FSO 22.12.03, 09:24
        tuptush napisał:

        "wstryskuje odmrazacz do zamka, odrywam drzwi od uszczelek"
        Ja to robię wcześniej - zabezpieczam uszczelki i zamki przed przy(za)marzaniem.

        "wlaczam pozycyjne na minute"
        Po jaką cholerę marnujesz energię akumulatora? Legendy o konieczności
        podgrzewania elektrolitu to właśnie tylko legendy.

        "odkrecam pokrywe filtra powietrza, wylaczam swiatla, natryskuje starter na
        gaznik"
        Jeżdziłem i FSO1500 i polonezem i maluchem w zimie, ale takich cudów nie
        słyszałem. Ten twój bolid musi być strasznie grymaśny.
        Musisz go bardzo kochać...;-)

        Pozdrawiam,
        Mejson
        • tuptush Re: Procedura startowa FSO 22.12.03, 18:40
          Hehe, juz go nie mam bo sprzedalem. Wiem ze powinno sie zabezpieczyc uszczelki
          i zamki przed zamarznieciem wczesniej ale... ja tak mam ze wszystkim :)) co do
          pozycyjnych to podobno Szwedzi tak robia i jest dobrze ale sprzeczal sie nie
          bede. A co do startera to sobie bardzo chwalilem, zreszta co wymagasz od
          techniki z lat 50? przy -15 odpalal sam (co i tak bylo niezle), przy -20 juz
          nie bawilem sie w podchody tylko wtryskiwalem starter do gaznika i maksymalnie
          za 4 razem pracowal, miej na uwadze ze to naprawde ciezkie warunki do
          rozruchu. Faktem jest jednak, ze jak sie przesiadlem na lepszy to wszystko
          stalo sie prostsze. No co?? szkola przezycia :D
          Pozdrowka
          • rapid130 Re: Procedura startowa FSO 27.12.03, 21:54
            tuptush napisał:

            > Co wymagasz od techniki z lat 50? przy -15 odpalal sam (co i tak bylo
            niezle), przy -20 juz nie bawilem sie w podchody tylko wtryskiwalem starter do
            gaznika i maksymalnie za 4 razem pracowal, miej na uwadze ze to naprawde
            ciezkie warunki do rozruchu.

            Kurde, miałem 125p z 1979 r. i przy -20 stopniach wpędzałem w kompleksy
            właścicieli Mercedesów diesli. Ich trzeba było zaciągać, a Fiacisko wymagało
            przed przekręceniem stacyjki, oprócz włączenia ssania, tylko 2 kopnięć gazu
            (żeby pompka przyspieszająca kichnęła benzyną) i policzenia do piętnastu, żeby
            cały ten ładunek wybuchowy zdążył trochę odparować. Trzy obroty rozrusznika i
            silnik zawsze budził się do życia.

            A jeszcze lepsze były Warszawy, Żuki, Nysy i Tarpany. Poczciwy silnik S-21
            (technika z lat 30.), jeśli tylko był dobrze wyregulowany, odpalał nawet przy
            prawie zdechłym akumulatorze. Jedyny warunek - prądu musiało być tyle, żeby
            rozrusznik zechciał zrobić chociaż pół obrotu. Latem odpalało się silnik bez
            ssania, w zamian wystarczyło parę kichnięć pompki przyspieszającej.
            S-21 to był pod pewnymi względami niezrównany napęd. Kiedyś zrobiłem
            kilkanaście kilometrów (w tym kilka przez miasto) z włączonym na amen sprzęgłem
            i 3. biegiem. Żaden współczesny samochód nie potrafi toczyć się na najwyższym
            biegu z szybkością 15 km/h. S-21 to potrafił.
            • mejson.e5 Boże broń przed S21! 27.12.03, 22:09
              Może to i były poczciwe silniki, ale zanieczyszczenia były straszne!
              Dobrze, że ich już nie ma! ;-)
            • sherlock_holmes Re: Procedura startowa FSO 27.12.03, 22:13
              rapid130 napisał:


              > A jeszcze lepsze były Warszawy, Żuki, Nysy i Tarpany. Poczciwy silnik S-21
              > (technika z lat 30.), jeśli tylko był dobrze wyregulowany, odpalał nawet przy
              > prawie zdechłym akumulatorze. Jedyny warunek - prądu musiało być tyle, żeby
              > rozrusznik zechciał zrobić chociaż pół obrotu. Latem odpalało się silnik bez
              > ssania, w zamian wystarczyło parę kichnięć pompki przyspieszającej.
              > S-21 to był pod pewnymi względami niezrównany napęd. Kiedyś zrobiłem
              > kilkanaście kilometrów (w tym kilka przez miasto) z włączonym na amen sprzęgłem
              >
              > i 3. biegiem. Żaden współczesny samochód nie potrafi toczyć się na najwyższym
              > biegu z szybkością 15 km/h. S-21 to potrafił.

              Pamietaj, ze dla tego napedu bieg najwyzszy to 3, nie 5 (6), predkosc max. wskazuje, ze tamta trojka byla porownywalna z dzisiejsza trojka. Co oczywiscie nie umniejsza zalety tego silnika, jaka byla naprawde wielka elastycznosc - nie mierzona czasem przyspieszania od 60 do 100km/h, tylko zdolnoscia przyspieszania od min. obrotow.
              Moge sie pochawalic, ze w moim "bolidzie" tez tak moge, na dodatek 3 konczy sie wyzej - dociagne do 120km/h :) Za to na 5 biegu jade od 40. Silnik konstrukcyjnie z polowy lat 60-tych, gaznik i aparat zaplonowy (zaplon elektroniczny, nie z przerywaczem), rozrzad OHV i wszystko jasne :)
            • tuptush Re: Procedura startowa FSO 29.12.03, 14:57
              rapid130 napisał:
              > Kurde, miałem 125p z 1979 r. i przy -20 stopniach wpędzałem w kompleksy
              > właścicieli Mercedesów diesli
              No wlasnie, a ja mialem z 1989 r. a im nowszy silnik tym gorzej sie
              sprawowal, zbyt duzo bylo "ulepszen" polskich konstruktorow.

              >a Fiacisko wymagało
              > przed przekręceniem stacyjki, oprócz włączenia ssania, tylko 2 kopnięć gazu
              > (żeby pompka przyspieszająca kichnęła benzyną)
              Znam ten patent, sam go stosowalem nieraz przy rozruchu na umiarkowanym
              mrozie :))
              Nie zmieia to faktu, ze od kiedy zmienilem samochod to wszystko stalo sie
              prostsze..
              Pozdrawiam
    • bocian4 do SH, Niknejma 22.12.03, 11:11
      Pierwsze słyszę o tym iz nei powinienem właczac silnika na postoju. Wręcz
      zawsze bylem przekoanny, i zreszta nie jedna osoba to potwierdzala (mam an
      mysli mechaników) ze silnik powinno sie wlaczyc jak najszybciej i troszke
      odczekac zeby choc troche sie nagral, najlepiej bez odpalania od razu
      nawiewu (szybciej sie nagrzej jesli bedzie wylaczony). A zwlaszcza w
      przypadku silnikow z turbina wręcz zalecane jest rozgraznie turbiny przed
      późniejszym obciązaniem jej przyśpieszaniem, etc. Czas rozgrzewania łożysk
      jest znacznie szybszy niz silnika wiec nie mozan tego porównywać!
      Zawsze najpierw odpalam autko, wyłaczam nawiew, i ide spryskać szyby morsem,
      albo je oczyscić ze sniegu szczoteczką. Jak wracam to do momentu podniesienia
      sie strzałki temperatury, jazda bardzo spokojna.
      W zimie dolewam przy nizszych temperaturach pół budelki SDT (czy jak mu tam)
      na jeden bak (zalecaja cala butelke ale to moim zdaniem przesada - mozan
      zanadto przeczyscić wtryski) do dieselka i problemy z zapalaniem przy nawet -
      30 znikają.
      pzdr
      • mejson.e5 Re: do SH, Niknejma 22.12.03, 11:24
        Mimo, że to nie do mnie, to jednak odpowiem :-).

        "nie jedna osoba to potwierdzala (mam an
        > mysli mechaników) ze silnik powinno sie wlaczyc jak najszybciej i troszke
        > odczekac zeby choc troche sie nagral"

        Troszczkę, to znaczy jakieś poł minuty a nie 5-10 minut.
        W przypadku diesli może nie jest to tak istotne, ale w benzynowych na starcie
        jest bardzo bogata mieszanka i spłukuje olej z gładzi cylibdrów. Na dodatek ten
        olej trafił tam po wielkim wysiłku, bo na noc na pewno ściekł do miski a
        zgęstniały od chłodu ledwo się wdrapał do cylinrdrów.
        Należy taki ciężki dla smarowania okres skracać jak najbardziej. Ponieważ
        silnik duzo szybciej rozgrzewa się podczas DELIKATNEJ jazdy niż na postoju,
        dlatego zalecane jest skracanie czasu pracy silnika na jałowym biegu zaraz po
        uruchomieniu.

        I pewnie o to w tym wszystkim chodzi.
        A że przyjemniej jest wejść do rozgrzanego samochodu, to inna sprawa.
        Ale w zimie przecież jesteśmy ciepło ubrani, a i przy skrobaniu można się
        trochę rozgrzać:-)

        Pozdrawiam,
        Mejson
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka