Dodaj do ulubionych

maluch na mnie wpadl z tylu

20.12.03, 16:55
Wczoraj w nocy na swiatlach. Ruszalam wlasnie, bylam pierwsza, i zgasl mi
silnik. W czasie kiedy wlaczalam go znowu, cos trzasnelo mnie od tylu. To byl
stary maluch, wysiadla z niego roztrzesiona dziewczyna. Odpadl jej przedni
zderzak i blacha, reflektory po bokach zagiely sie do srodka, przedniej masce
nic sie nie stalo. Zjechalismy na bok, po kilkunastu minutach olej zaczal jej
wyciekac. (Uszkodzony silnik?) Naszemu autu nic, moze lekkie zadrapanie na
zderzaku, bylo ciemno, ale pod latarnia, niczego sie nie doszukalismy.
Spisalismy ptotokol z ujeciem jej winy, dane z dowodow i dowodow
rejestracyjnych. Szkoda mi bardzo tej dziewczyny, jest bezrobotna, a naprawa
bedzie cos kosztowac, rece jej sie trzesly (dluzej niz mnie, to moja pierwsza
stluczka). Mowila ze wpadla w poslizg, nie czula hamowania, mimo ze naciskala
hamulec. Na drodze bylo slisko, asfalt sie blyszczal.
Mimo ze zgasl mi silnik, kierowca za mna powinien umiec/ moc wyhamowac kiedy
widzi, ze autu przed nim znowu zapalaja sie stopy, prawda? Mnie sie tak pare
razy zdarzylo i zawsze spokojnie wyhamowalam za gasnacym silnikiem, bo mialam
odpowiedni odstep i nie ruszalam zbyt szybko. No i nie bylo slisko.
Czy mozna wpasc w poslizg ruszajac? Nie jestem pewna, czy ona mowila, ze
stala za mna, czy ze dojezdzala do mnie na swiatlach.
Rozstalismy sie zyczac sobie szczesliwej i bezpiecznej drogi i przepraszajac
sie nawzajem, ona bliska placzu. Strasznie mi jej szkoda i mimo ze nie
zawinilam mam troche poczucie winy. Moze by na mnie nie wpadla od tylu, gdyby
mi nie zgasl silnik.

Pozdrowienia
Roza
Obserwuj wątek
    • lexus400 Re: maluch na mnie wpadl z tylu 20.12.03, 17:41
      Witaj rozaola.
      niestety w ruchu drogowym,będąc za kierownicą nie ma sentymentów i sytuacje
      bywają okrutne.Całe szczęście,że nic się nie stało (mam na myśli
      cieleśnie),dziewczyny - no cóż szkoda ale to nie Twoja wina.Jeżeli czujesz się
      trochę winna to wytłumacz sobie to w inny sposób, że być może uratowałaś jej
      życie bo gdyby nie Twój samochód na którym ona się zatrzymała to mogła wpaść
      pod inny samochód będący w ruchu.
      pzdr.
      • 1slavo Re: maluch na mnie wpadl z tylu 20.12.03, 17:46
        że być może uratowałaś jej
        > życie bo gdyby nie Twój samochód na którym ona się zatrzymała to mogła wpaść
        > pod inny samochód będący w ruchu.
        > pzdr.

        Skoro ruszała (ta co jej zgasł) to było zielone więc nie mogła pod nic wpaść
        (ta z malucha).

        pozdr
        • lexus400 Re: maluch na mnie wpadl z tylu 20.12.03, 18:05
          1slavo napisał:

          > że być może uratowałaś jej
          > > życie bo gdyby nie Twój samochód na którym ona się zatrzymała to mogła wpa
          > ść
          > > pod inny samochód będący w ruchu.
          > > pzdr.
          >
          > Skoro ruszała (ta co jej zgasł) to było zielone więc nie mogła pod nic wpaść
          > (ta z malucha).
          >
          > pozdr


          ...załapałem jak wcisnąłem "enter" :)))ale chciałem jakoś roze pocieszyć.
          Pzdr.
        • neutrum Re: maluch na mnie wpadl z tylu 20.12.03, 18:14
          kaszlak to malizna, cienkie blaszki ma i nie dziwota ze sie pogial, a tobie nie
          zaszkodzil. ani jednej rysy nie masz na lakierze?
          ta kobieta za toba musiala byc zapatrzona na zielone swiatlo, ze nie zauwazyla
          co sie przed nia bezposrednio dzieje i ci walnela w kufer. jak mnie kiedys
          walnelo od tylu, to mnie glowa bolala przez tydzien.


          pzdr



          neutrum
    • bisnesmen Re: maluch na mnie wpadl z tylu 21.12.03, 10:11
      Co za autem dysponujesz, że przy zgaśnięciu silnika zapalają się światła
      stopu? Moim zdaniem poczucie winy nie jest bezzasadne.
      • guest_of_honour popieram 21.12.03, 10:57
        niestety wina leży po stronie malucha, ale postawmy sie w "jego" sytuacji. Miał
        pełne prawo przypuszczać, że ruszający przed nim nie stanie po przebyciu 0,5
        metra. Tak więc oczekiwałbym więcej SAMOkrytyki Rozoala
        • rozaola Re: popieram 21.12.03, 14:21
          Jeszcze wiecej samokrytyki oczekujesz? Nie zauwazyles tej samokrytyki i
          poczucia winy w moim mailu? Prosze bardzo: jestem winna temu, ze zgasl mi
          silnik, dalam pewnie za malo gazu, i uwazam, ze za takie przestepstwo powinnam
          zostac zagazowana, a przedtem powieszona na haku. Nastpenie jestem winna temu,
          ze maluch ma slaba konstrukcje, a zwlaszcza temu, ze bylo po polnocy i slisko.
          Najwieksza moja wina jest zima i to, ze hamulce malucha oraz refleks babki za
          mna nie byly perfekcyjne. Jezeli chcesz wymyslic dla mnie rodzaj smierci to
          napisz na priva.

          Pozdro
          Roza
          • betty-bt niepotrzebnie sie denerwujesz, roza 21.12.03, 14:48
            powiem ci szczerze- dziwie sie, ze ta babka wyszla z auta "zalamana", a nie
            rozwscieczona! ja bym dostala szalu, gdyby ktos mi tak kolkiem stanal ni stad
            ni z owad i zmasakrowal mi auto, po czym to ja okazalabym sie winna.
            z drugiej strony- mi juz nieraz zgasl mi silnik w najmniej oczkiwanym momencie.
            na swiatlach tez zdarzylo mi sie ugrzazc z tego powodu. ostatnio zgaslo mi auto
            przy tempie 40 kmh, na 2-gim biegu. dzieki Bogu nie bylo w poblizu innych aut i
            zdazylam wlaczyc swiatla awaryjne zanim ktos sie we mnie wbil.

            ps. bardzo samokrytycznie sie o sobie wypowiadasz. bardziej juz nie trzeba :)
            • typson Re: niepotrzebnie sie denerwujesz, roza 21.12.03, 16:42
              Sorki Betty ale jest zima i jest slisko. Roza, z tego co zrozumialem ledwo
              ruszyla sie z miejsca. Panna z malucha przy takich marnych warunkach drogowych
              nie moze zakladac, ze Roza ruszy spod swiatel z takim lub innym
              przyspieszeniem ale na tyle szybko, ze "usunie" sie jej z drogi. Trzeba byc
              przygotowanym na wszystko i juz.

              Swego czasu jezdzilem starym maluchem. Bardzo dbalem o to by hamulce byly
              sprawne. Ale nie zawsze to auto bylo wzorem sprawnosci technicznej. Wtedy
              trzeba bylo uwazac jeszcze bardziej.

              Moim zdaniem Roza nie musi sie czuc winna, choc moze powinna pocwiczyc
              ruszanie? :-)))
              pzdr
          • guest_of_honour Gorączkę masz? 21.12.03, 18:58
            Radzę się uspokoić. Cytuję:
            Mimo ze zgasl mi silnik, kierowca za mna powinien umiec/ moc wyhamowac kiedy
            widzi, ze autu przed nim znowu zapalaja sie stopy, prawda? Mnie sie tak pare
            razy zdarzylo i zawsze spokojnie wyhamowalam za gasnacym silnikiem, bo mialam
            odpowiedni odstep i nie ruszalam zbyt szybko.[...]Strasznie mi jej szkoda i mimo
            ze nie zawinilam mam troche poczucie winy.

            Nie podniecaj się, nie napisałem że powinnaś się ukamienować, albo skoczyć z
            mostu, po prostu "moze by na mnie nie wpadla od tylu, gdyby mi nie zgasl silnik"
            wydało mi się małym poczuciem winy. To wszystko. Jeśli Ci tak bardzo zależy to
            daj adres rzeczywisty, wyślę ci wąglika ;)
          • 1slavo Re: popieram 21.12.03, 21:08
            rozaola napisała:

            Nastpenie jestem winna temu,
            > ze maluch ma slaba konstrukcje,

            Konstrukcja malucha ma tutaj drugoplanowe znaczenie.
            Nie dalej jak tydzień temu byłem świadkiem jak Corsa B uderzyła w stojace bądz
            jadące jeszcze wtedy kilka-kilkanascie km/h Seicento (przed tymi pojazdami dość
            gwałtownie zahamował autobus miejski).
            Wynik był taki,że Corsa była nieźle potłuczona: zderzak,oba reflektory,maska
            nadawały się tylko do wymiany.W Seicento nieznacznie porysowany był tylko
            zderzak i nic więcej.Pomijajac prawa fizyki przyczyna uszkodzeń Corsy był
            fakt,ze podczas hamowania mocno sie pochyliła,a SC miało podniesiony kufer i
            dostało tylko w zderzak choć mogło stracić jeszcze lampy i klape oraz prawie
            napewno błotniki.
            Jak widać najgorsze w histori wyniki SC w EuroNCAP są w tym wypadku bez
            znaczenia.

            pozdr

      • 1slavo Re: maluch na mnie wpadl z tylu 21.12.03, 11:05
        Np. ja jezdze takim w ktorym stop swieci sie bez kluczyka ale faktycznie
        większość samochodów tak nie ma.

        pozdr
        • bisnesmen Re: maluch na mnie wpadl z tylu 21.12.03, 11:20
          1slavo napisał:

          > Np. ja jezdze takim w ktorym stop swieci sie bez kluczyka ale faktycznie
          > większość samochodów tak nie ma.
          Nie do końca rozumiem, swiatła stopu działają niezależnie od zapłonu i w tym
          sensie w każdym aucie da się "zapalić" stopy nawet bez kluczyka. Jednak nie
          spotkałem się z rozwiązaniem, w którym zgaśniecie auta włącza światła
          hamulcowe.
          Sytuację wyobrażam sobie tak:
          Rozaola rusza po włączeniu zielonego światła, za nią powoli dojeżdża maluch,
          w którym dziewczyna widząc zielone nie wciska mocno hamulca, bo wie, że auto
          przed nią rusza (bo światła hamowania nie świecą)
          Rozaola włącza bieg pierwszy, za szybko puszcza sprzęgło/za słabo wciska gaz -
          silnik gaśnie. Prawdopodobnie auto "staje dęba" gdyż silnik stoi, a wciąż
          zapięty jest bieg. Odbywa się więc gwałtowne hamowanie (co prawda z małej
          szybkości) ale światła stop nie świecą - i dlatego dziewczę maluchem nie zdąża
          i wjeżdża Rozaoli w kufer.
          Wniosek prosty: z punktu widzenia prawa bezsprzecznie zawiniła kierowniczka
          malucha; zdroworozsądkowo jednak Rozaola przyczyniła się wydatnie do przykrego
          zdarzenia i gdyby nie jej nieuwaga/dekoncentracja do stłuczki by nie doszło.
          • rozaola Re: maluch na mnie wpadl z tylu 21.12.03, 14:34
            Nie wiem do konca jak bylo z tymi swiatlami stopu, ale kojarze z sytuacji,
            kiedy innym autom przede mna gasnie czasem silnik, ze zapalaja sie wtedy
            swiatla stopu. Po tym i o charakterystycznym zakolysaniu sie kufra w miejscu
            mozna poznac, ze nastapilo zgasniecie silnika i nieudany start.

            Dziewcyzna z malucha za mna nie umiala powiedziec, czy dojezdzala do mnie na
            swiatlach, czy stala za mna. Ale raczej mowila, ze stala kilkanascie seknud.


            > Rozaola rusza po włączeniu zielonego światła, z

            Nie, nawet nie zdazylam ruszyc, nie przejechalam nawet 20 cm.

            > Wniosek prosty: z punktu widzenia prawa bezsprzecznie zawiniła kierowniczka
            > malucha; zdroworozsądkowo jednak Rozaola przyczyniła się wydatnie do przykrego
            > zdarzenia i gdyby nie jej nieuwaga/dekoncentracja do stłuczki by nie doszło.

            Tez tam mysle i dlatego mam poczucie winy, o ktorym pisalam. Mysle, ze
            zadzwonie do tej dziewczyny i zaproponuje jej podzielenie sie na pol kosztami
            naprawy jej zderzaka.

            Pozdro
            Roza
            • greenblack Re: maluch na mnie wpadl z tylu 21.12.03, 15:42
              rozaola napisała:

              Mysle, ze
              > zadzwonie do tej dziewczyny i zaproponuje jej podzielenie sie na pol kosztami
              > naprawy jej zderzaka.


              To Ci się chwali.
            • bisnesmen Re: maluch na mnie wpadl z tylu 21.12.03, 15:46
              rozaola napisała:

              > Mysle, ze
              > zadzwonie do tej dziewczyny i zaproponuje jej podzielenie sie na pol kosztami
              > naprawy jej zderzaka.
              Zadziwiłaś mnie, prezentujesz godne podziwu stanowisko!

              > Pozdro
              Szacunek
              • neutrum Re: maluch na mnie wpadl z tylu 21.12.03, 16:49
                smiech mnie ogarnal.
                rozaola ty chyba od niedawna jestes gosciem na polskich drogach inaczej bys nie
                byla taka naiwna gaska. zrozum ze (jak piszesz) bylo slisko i ta kobieta za
                toba miala obowiazek trzymac ODSTEP. obojetnie czy dojezdzala do swiatel czy
                stala za toba. jak nie trzymala odstepu to jej strata, niezaleznie od
                zgasniecia silnika. pamietaj, ze trzymanie odstepu bylo jej obowiazkiem, a
                zgasniecie silnika zdarza sie kazdemu, w czasie sliskiej jezdni tez. jak do
                niej zadzwonisz z prozycja pol na pol za naprawe, to sie sfrajerujesz
                maksymalnie.


                pzdr


                neutrum
                • greenblack Gdyby wszyscy trzymali odstęp pozwalający bezpiecz 21.12.03, 16:57
                  nie wyhamować przed poprzedzającym samochodem, to miasta byłyby bez przerwy
                  spraliżowane korkami, a na jednej zmianie świateł przejeżdżałyby dwa samochody.
                  • neutrum Re: Gdyby wszyscy trzymali odstęp pozwalający bez 21.12.03, 17:35
                    greenblack napisał:

                    > nie wyhamować przed poprzedzającym samochodem, to miasta byłyby bez przerwy
                    > spraliżowane korkami, a na jednej zmianie świateł przejeżdżałyby dwa
                    samochody.
                    >

                    ok. ale jak pisze roza bylo slisko. zima. chyba pisala ze bylo pozno w nocy
                    wiec na pewno nie bylo na ulicy duzo aut. to nie byla sytuacja z korka. ta z
                    tylu powinna uwazac zwlaszcza jak sie jedzie cienkim maluchem. tylko frajerzy
                    dziela sie z gamoniami odpowiedzialnoscia ( i kasa) za czyjes zaniedbania.


                    pzdr


                    neutrum
                • lexus400 Re: maluch na mnie wpadl z tylu 21.12.03, 17:03
                  Słusznie pisze neutrum - jeżeli zapala się zielone światło to następny pojazd
                  czeka aż poprzedni ruszy i nikt nikomu w tyłek nie wjeżdża,nie przejmuj się
                  Roza, na drodze cały czas trzeba myśleć - czasem także za innych.
                  Pzdr.
                  • wowo5 Re: maluch na mnie wpadl z tylu 21.12.03, 17:39
                    A moze Rozo powinnas pomyslec o automacie? Wtedy zgasniecie silnika przy
                    ruszaniu bedzie historia.
    • wotur Re: maluch na mnie wpadl z tylu 21.12.03, 20:57
      Witajcie,
      według wiarygodnyvh (ponoć)badań w USA w ruchu miejskim przeciętny kierowca
      popełnia grożący wypadkiem albo niechby stłuczką błąd średnio raz na trzy
      minuty. Ale jeden wypadek z udziałem conajmniej dwóch pojazdów przypada na
      wiele tysięcy godzin jazdy, bo dochodzi do niego wtedy i tylko wtedy, gdy
      więcej niż jeden kierowca popełnia błąd dokładnie w tym samym miejscu i czasie
      i błędy te do siebie "pasują".
      Rozaola popełniła oczywisty błąd, to jest bezdyskusyjne. Dziewczyna w cienkim
      fiaciku przeceniła być może nie zdolności swych hamulców - ale zwyczajnie
      zaufała Rozaoli, co było błędem wagowo mniejszym, bo na drodze jednak ufać
      musimy, inaczej ruch by nie był możliwy. To na tym polega zasada ograniczonego
      ZAUFANIA, z akcentem na zaufanie, które powinno zostać ograniczone tylko wtedy,
      gdy na to wskazują jakieś towarzyszące okoliczności.
      Ale oczywiście z punktu widzenia praktyki interpretacji KD przez nasze tzw
      Organa - jak również w opinii kilku uczestników tego forum - R. jest bez winy,
      a dziewczynina plącze się cienkim fiacikiem i zagraża sobie i innym... tylko.
      gdyby to nie był fiacik a coś o masie 2 ton, to Rozaola mogła skończyć w
      szpitalu a jej samochód na szrocie.

      Brawo dla Rozaoli za wyrzuty sumienia i zamiar współuczestnictwa. Bo było!!

      Pzdr.
      W.
      • mgolem Re: maluch na mnie wpadl z tylu 23.12.03, 09:15
        wotur napisał:

        > Rozaola popełniła oczywisty błąd, to jest bezdyskusyjne. Dziewczyna
        > w cienkim fiaciku przeceniła być może nie zdolności swych hamulców -
        > ale zwyczajnie zaufała Rozaoli, co było błędem wagowo mniejszym, bo
        > na drodze jednak ufać musimy, inaczej ruch by nie był możliwy. To na
        > tym polega zasada graniczonego ZAUFANIA, z akcentem na zaufanie, które
        > powinno zostać ograniczone tylko wtedy, gdy na to wskazują jakieś
        > towarzyszące okoliczności.

        Nie zgadzam się. Rozaola nie popełniła żadnego błędu (no, może
        techniczny, jeśli to ona "zgasiła" samochód). Dla mnie to właśnie
        była sytuacja, w której stosuje się ww. zasadę. Jeśli widzę, że
        pali się zielone, a samochód przede mną nie rusza, to mnie się w głowie
        zapala żółte! Czekam, co on zrobi dalej, a nie UFAM, że jak dojadę,
        - z prędkością powiedzmy 20km/h - do miejsca, w którym on STOI to jego
        już tam nie będzie?

    • chaladia I mnie się to przydarzało... 21.12.03, 23:24
      Obecnie już w Warszawie wielu Maluchów nie ma, więc i problem ustał, ale lat
      temu 10 (miałem wtedy Favoritkę - samochód ze zderzakiem naprawdę skutecznie
      chroniącym karoserię) kilka razy "zeskrobywałem" Malucha z tyłu - te samochody,
      zwłaszcza w starszej wersji, praktycznie nie miały hamulcow, a poza tym zimą
      szyby im obmarzały i kierowcy wiele nie widzieli. Kiedyś na Moście Śląsko-
      Dąbrowskim jakiś młody człowiek "walił" mnie chyba trzy czy cztery razy z
      rzędu, bo było ślisko i nie potrafił zahamować ("stopy" miałem w porządku).
      Oczywiście przy prędkościach rzędu do 10 km/h. Ostatni raz zrobił to tak
      brutalnie (musiałem trzymać hamulec, bo bym wpadł na poprzednika), że pękł mu
      akumulator. Ja spokojnie to znosiłem, bo wiedziałem, że zderzak wytrzyma. Dziś,
      w epoce lakierowanych zderzaków musiałbym gościa spisać i użerać się po
      ubezpieczycielach...
    • martyynka Re: maluch na mnie wpadl z tylu 23.12.03, 00:20
      >Zjechalismy na bok, po kilkunastu minutach olej zaczal jej
      > wyciekac. (Uszkodzony silnik?)

      Eeeh, a ja myślałam , że malce mają silniczki z tyłu...i jak walą przodem to
      kasują sobie "bagażnik"...No chyba , że konstrukcja malca powoduje, że
      walnięcie przodem to jak tyłem....;)
      A gdzie silniki miały bisy? Też chyba z tyłu , nie?
      • charlie_x Re: maluch na mnie wpadl z tylu 23.12.03, 01:21
        martyynka napisała:

        > >Zjechalismy na bok, po kilkunastu minutach olej zaczal jej
        > > wyciekac. (Uszkodzony silnik?)
        >
        > Eeeh, a ja myślałam , że malce mają silniczki z tyłu...i jak walą przodem to
        > kasują sobie "bagażnik"...No chyba , że konstrukcja malca powoduje, że
        > walnięcie przodem to jak tyłem....;)
        > A gdzie silniki miały bisy? Też chyba z tyłu , nie?

        ..z malucha moze wyciekac po kolizji zawartosc
        peknietego aku., plyn do spryskiwacza szyby lub / duza kolizja/ plyn hamulcowy.
      • mejson.e5 Plama 23.12.03, 09:34
        Od uderzenia mogło coś się zepsuć w skrzyni biegów, czy misce olejowej, mimo że
        są z tyłu.
        A może wiozła w bagażniku olej na dolewki ;-)?

        A bisy na pewno miały silnik z tyłu - leżał nisko, więc wygospodarowano miejsce
        na dodatkowy bagażnik nad nim. Ale była tragedia przy wymianie świecy i innej
        obsłudze!
        Na marginesie, to ten sam silnik, który był montowany w cinquecento 0.7 -
        pochodził z małej Lanci Y10/Autobianchi. Piewszy maluch z prawdziwym
        ogrzewaniem...

        Pozdrawiam,
        Mejson
    • hdp Re: maluch na mnie wpadl z tylu 23.12.03, 14:02
      rozaola napisała:

      > Wczoraj w nocy na swiatlach. Ruszalam wlasnie, bylam pierwsza, i zgasl mi
      > silnik. W czasie kiedy wlaczalam go znowu, cos trzasnelo mnie od tylu. To byl
      > stary maluch, wysiadla z niego roztrzesiona dziewczyna. Odpadl jej przedni
      > zderzak i blacha, reflektory po bokach zagiely sie do srodka, przedniej masce
      > nic sie nie stalo. Zjechalismy na bok, po kilkunastu minutach olej zaczal jej
      > wyciekac. (Uszkodzony silnik?) Naszemu autu nic, moze lekkie zadrapanie na
      > zderzaku, bylo ciemno, ale pod latarnia, niczego sie nie doszukalismy.
      > Spisalismy ptotokol z ujeciem jej winy, dane z dowodow i dowodow
      > rejestracyjnych. Szkoda mi bardzo tej dziewczyny, jest bezrobotna, a naprawa
      > bedzie cos kosztowac, rece jej sie trzesly (dluzej niz mnie, to moja pierwsza
      > stluczka). Mowila ze wpadla w poslizg, nie czula hamowania, mimo ze naciskala
      > hamulec. Na drodze bylo slisko, asfalt sie blyszczal.
      > Mimo ze zgasl mi silnik, kierowca za mna powinien umiec/ moc wyhamowac kiedy
      > widzi, ze autu przed nim znowu zapalaja sie stopy, prawda? Mnie sie tak pare
      > razy zdarzylo i zawsze spokojnie wyhamowalam za gasnacym silnikiem, bo mialam
      > odpowiedni odstep i nie ruszalam zbyt szybko. No i nie bylo slisko.
      > Czy mozna wpasc w poslizg ruszajac? Nie jestem pewna, czy ona mowila, ze
      > stala za mna, czy ze dojezdzala do mnie na swiatlach.
      > Rozstalismy sie zyczac sobie szczesliwej i bezpiecznej drogi i przepraszajac
      > sie nawzajem, ona bliska placzu. Strasznie mi jej szkoda i mimo ze nie
      > zawinilam mam troche poczucie winy. Moze by na mnie nie wpadla od tylu, gdyby
      > mi nie zgasl silnik.
      >
      > Pozdrowienia
      > Roza
      ________________________________________________________________________________

      Niektorzy kierowcy dopiero po takiej stluczce zaczynaja byc kierowcami,dobrze ze
      sie jej nic nie stalo,przypuszczam ze w przyszlosci bedzie myslec-zwlaszcza w
      czasie jazdy,z reguly tego samego bledu sie nie powtarza,-bedzie w przyszlosci
      lepszym kierowca.
      ________________________________________________________________________________
      • hdp Re: Mazda 323 na mnie wpadla z tylu .. 23.12.03, 14:14
        ... przed przejsciem-zielone dla mnie,jade,na przejsciu pod czerwone
        rowerzysta,hamuje "do dechy" staje,w tyl wjezdza mi Mazda 323,z poczatku
        prubuje wcisnac mi kit ze moja wina ze mialem zielone,wezwalem policje,=
        100% winy tego z tylu-nie trzymal wymaganej odleglosci,moja szkoda; porysowany
        i lekko wgnieciony zderzak plastykowy,nie godze sie na naprawe-dostaje nowy
        i "Services car" na czas montazu tegoz,nie kosztuje mnie to ani jednej korony.
        Kierowca ktory wypadek spowodowal-mlody chlopak,prw.jazdy 1½roku -odebrali przy
        poboczu,-do dwuch lat wszyscy nowi posiadacze prw.jazdy maja je na probe,w tym
        czsie za spowodowanie wypadku zabiera im sie mozliwosc spowodowania nastepnych
        wypadkow na jeden rok,puzniej kurs jazdy od poczatku. Pzdr.
        PS; wypadek te wydarzyl sie w kwietniu w K-stad Szwecja
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka