blackcurrant82
09.12.09, 12:36
Witajcie dziewczyny.
Od razu zaznaczam, że jestem laikiem w tym temacie, a temperatury mierzę sobie raczej z ciekawości niż w celu jakiś konkretnych działań, więc moje pytanie też będzie w deseń "co tu jest grane".
Zatem do rzeczy.
Pierwszy raz zaczęłam mierzyć temperatury jakieś dwa lata temu, normalnym rtęciowym termometrem. Temp. były normalne w sensie oscylowały w rejonie 36,5-37,3 st. Termometr się zbił, kupiłam zwykły rtęciowy i elektroniczny Microlife. Nowy rtęciowy zaczął pokazywać tempki w rejonie 36,2-36,3, stwierdziłam, że jest do bani i zaczęłam mierzyć elektronicznym - to samo. Ponadto ten elektroniczny kończy pomiar po jakiś 15 sek., więc stwierdziłam, że to też jest do bani, bo za krótko :)
Potem na rok przerwałam pomiary, od tygodnia je wznowiłam tym elektronicznym. I znowu to samo 15 sek. i temp. 36,2-36,3, a dziś 36,0!
I teraz mam pytanie - o co tu chodzi:) Nie wydaje mi się, żeby oba termometry mogły się zepsuć, a z drugiej strony jeżeli wyniki są prawdziwe, to co to oznacza? Dwa lata temu miałam normalne 36,6 a teraz 36,2...
Pomiary w pochwie - rtęciowym 5 min (wstaję o 5:15 do pracy, więc nastawiam drzemkę na 5 min.), tym elektronicznym jakieś 15 sek. Ogólnie mam słabe krążenie - ręce i nogi non-stop zimne, może to jest tym spowodowane?