Dodaj do ulubionych

NPR a moje życie

16.03.10, 10:45
Do wszystkich miłośników NPR! Mężatka z 25 stażem chce wam
powiedzieć, że stosowanie tej metody doprowadziło w konsekwencji do
prawie całkowitego zaniku pożycia w wieku lat 46 (ja) i 49 (mąż).
Ciągły strach o ciążę, zastanawianie się czy to napewno bezpieczne,
zmuszanie się w okresie bezpiecznym a przede wszystkim niewielka
ilość kontaktów (2-3 razy w cyklu) spowodowały, że nie miało co
umacniać naszego i tak niezbyt dobranego związku. Była to jedna z
niewielu płasczyzn na której mogliśmy uzyskać jakieś pozytywne
uczucia do siebie. Teraz mąż po wieloletnim treningu
wstrzemięźliwości jest w stanie tylko parę sekund raz na pół roku, a
ja musiałam wygasić w sobie wszystkie potrzeby. Jesteśmy praktycznie
białym małżeństwem a winię za to swoje poglądy i bezmyślne
stosowanie NPR. Dodam, że mamy jedno dziecko, a małżeństwem jesteśmy
i pozostaniemy głównie ze względu na nie.
Obserwuj wątek
    • bystra_26 Re: NPR a moje życie 16.03.10, 21:02
      Czyli de facto to nie było NPR, tylko metody stosowane z zamysłem
      100% pewności. Nie dziwię się skutkom.

      NPR, czyli metody + katolicka etyka seksualna, nie przynosi szkód
      więzi małżeńskiej lub zdrowiu psychicznemu jak małżonkowie posiadają
      (mityczną) "otwartość na życie", bo wtedy i korzysta się z I fazy i
      czasami naciąga reguły, i... dzięki temu okazji do współżycia jest
      więcej.

      A jak człowiek zmusza się do ortodoksyjnego stosowania metod i tejże
      "otwartości" nie posiada, to po kilku miesiącach czy latach
      małżeństwa widzi, do czego to prowadzi i szuka rozwiązań.

      Jeszcze szmat życia przed Wami i można powalczyć o małżeństwo i życie
      seksualne.
      • soasia Re: NPR a moje życie 17.03.10, 08:48
        Niestety, dopiero po urodzeniu dziecka dotarło do mnie, że nie mogę
        być więcej matką bo tylko skrzywdzę następną, bezbronną istotę.
        Dość, że jeden człowiek będzie cierpiał przez mój bezmyślny zamiar
        założenia rodziny to już zbyt wiele. Ale gdybym tak kurczowo nie
        trzymała się NPR to może choć moje małżeństwo by nie poległo:)
        • lacitadelle Re: NPR a moje życie 17.03.10, 14:45
          Powiem szczerze: moim zdaniem brak seksu może zniszczyć dobry związek, ale nawet
          najcudowniejszy seks złego związku nie naprawi.
    • 0golone_jajka Re: NPR a moje życie 18.03.10, 11:35
      To bardzo potrzebny wpis! Wiele kobie decyduje się na tzw. naturalne metody planowania rodziny, ale obawiając się najgorszego (czyli zapłodnienia) stosuje je bardzo restrykcyjnie, co, jak widać na załączonym obrazku, może prowadzić do poważnych zaburzeń w życiu małżeńskim. Kiedyś była tu ankieta i wyszło, że nawet gdy nie podchodzić do NPR ortodoksyjnie, ale zgodnie z zachowaniem wszelkich zasad, to średnio połowa dni w miesiącu nadaje się do współżycia. No ale mało kto chyba chce przez 2 tygodnie codziennie, a potem przez kolejne ani trochę? A jak ktoś ma pecha albo jest zamknięty na życie, to będzie stosował bardziej restrykcyjną interpretację wyników i na współżycie zostanie kilka dni w miesiącu. A jak ktoś się wyluzuje, bo libido zwycięży, to nagle pojawi się nowe życie. A to kłopot, nie ma dwóch zdań. Łatwo przyszło, ale łatwo nie będzie :)


      Oto post i cała dyskusja na podobny temat:
      forum.gazeta.pl/forum/w,14906,31859369,31859369,NPR_rozwalilo_moje_malzenstwo_.html
      Ankieta o abstynencji:
      forum.gazeta.pl/forum/w,14906,30532253,30532253,ile_dni_abstynencji_ankieta.html
      i mojej jej podsumowanie:
      forum.gazeta.pl/forum/w,14906,31859369,32103399,A_jednak_mam_racje.html
      Może nową trzeba by zrobić?
      • soasia Re: NPR a moje życie 18.03.10, 12:34
        No dzięki, bo już straciłam nadzieję, że mnie ktoś zrozumie... Z
        odpowiedzi w/w osób wynika np że jak ktoś (w domyśle ja) ma niezbyt
        udany związek, to już prawa do seksu nie ma:( Tak jakby to kara
        była, czy co. Nie każdemu się związek cudownie układa po Bożemu ale
        chyba lepiej, że w ogóle trwa. Ale może częstsze życie intymne by
        choć trochę pomogło, teraz i tak się już nie dowiem. A dodam, że
        temperament miałam duży i wytłumienie go było trudne i przykre. No
        ale jako tako daje radę. Bo nie rozwiodę się ani nic na boku nie
        przewiduję. Jak przysięgam to na zawsze i co mi teraz święte mężatki
        w służbie NPR poradzą?
        • kozica111 Re: NPR a moje życie 18.03.10, 12:46
          A po co działałaś wbrew własnym potrzebom i libido?
          Uważasz ze Bóg tego oczekiwał?
          Trzeba było zainwestować w prezerwatywy a nie męczyć siebie i
          małżonka.
          Jestem katoliczką i nie zamierzam tak sie katować, nie znalazłam w
          Nowym Testamencie informacji o zakazie antykoncepcji - owszem nie
          należy pochwalać braku otwartosci na życie bo inaczej nasz gatunek
          by wyginał ale wy jako rodzice sie spełniliscie wiec potem tzreba
          było przejśc na antykoncepcję.
          Swoją drogą zajśc w ciąże nie jest łatwo, my korzystaliśmy z fazy
          płodnej i udało sie dopiero w 7 cyklu starań.
          • soasia Re: NPR a moje życie 18.03.10, 13:01
            Słuszna uwaga, ale już za późno.
            • lacitadelle Brak logiki 18.03.10, 15:10
              Jak rozumiem, twierdzisz, że stosowałaś NPR ze względów religijnych? To się kupy nie trzyma, bo katolickie metody planowania rodziny to nie tylko kwestie techniczne, ale przede wszystkim to, co siedzi w Twojej głowie, czyli otwartość na życie, której - jak sama piszesz - nie miałaś. Tak więc i tak w zgodzie z regułami nie byłaś i nie rozumiem, czemu tak kurczowo trzymałas się tej strony technicznej, skoro tak strasznie Wam szkodziła?
          • 0golone_jajka Re: NPR a moje życie 19.03.10, 08:34
            > Jestem katoliczką i nie zamierzam tak sie katować, nie znalazłam w
            > Nowym Testamencie informacji o zakazie antykoncepcji -

            Nie czytasz najwyraźniej encyklik papieskich i nie słuchasz głosu ojców Kościoła.
            • nglka Re: NPR a moje życie 19.03.10, 14:01
              0golone_jajka napisał:

              > Nie czytasz najwyraźniej encyklik papieskich i nie słuchasz głosu ojców Kościoł
              > a.

              Rozmowa tyczy się Pisma Świętego na którym oparta jest wiara - encyklika to inna para kaloszy. Podobnie jak w Biblii nie ma wzmianki o tym, by osoba duchowna miała być samotna w sensie partnerskim - to założenie Kościoła i nijak się ma do tego o czym głosi PŚ.
              • 0golone_jajka Re: NPR a moje życie 19.03.10, 14:48
                Pełna zgoda, ale Kozica napisała, że jest katoliczką, a więc jej katolickim obowiązkiem jest słuchać i podporządkowac się Urzędowi Nauczycielskiemu Kościoła Katrolickiego. Oto ciekawy urywek z "Katolickiej dogmatyki ogólnej dla szkół średnich":

                Kościołowi nauczającemu przypada z woli boskiego Założyciela nieomylność, to znaczy:

                a) Kościół nauczający w przechowywaniu i w głoszeniu prawd objawionych rzeczywiście nigdy nie błądzi,

                b) a nawet w tym przedmiocie zbłądzić nie może, gdyż nieomylność taką poręczył mu sam Pan Bóg.

                Wyrok bowiem, która wiara jest prawdziwa i obowiązek nauczania, jaką wiarę cały Kościół ma wyznawać, należy nie do całej społeczności wiernych, czyli do Kościoła w zbiorowym pojęciu, lecz tylko do urzędu nauczycielskiego w Kościele; jemu zatem tylko a nie bezpośrednio każdemu z wiernych dostał się dar nieomylności w tym celu, aby boską naukę zawsze czystą i nie sfałszowaną przechowywał i głosił.


                Tak więc, jak ktoś PO SWOJEMU interpretuje PŚ, to od katolicyzmu może się oddalić i nie postępować po katolicku.
        • 0golone_jajka Re: NPR a moje życie 19.03.10, 14:49
          Cieszę się, że moja skromna osoba wniosła choć promyczek światła w Twoje życie :D
          • la-bast Re: NPR a moje życie 21.03.10, 15:09
            Jestem katoliczka co nie przeszkadza mi stosowac
            antykoncepcji,wyspowiadam sie z brania pigulek i tyle.Stosowac NPR
            nie zamierzam z prostego powodu,moje zycie jest chaotyczne,czesto
            nie sypiam po 2doby,podrozuje,a zrezygnowac z seksu nie
            zamierzam,dzieci na peczki tez nie chce miec.Po co sie tak meczylas?
            skoro widzialas,ze to tylko cie rujnuje?nie rozumiem takich kobiet

            piekny przyklad na to,ze NPR nie zawsze wzmacnie wiezi malzenskie
            • vanilia_cz Re: NPR a moje życie 21.03.10, 16:08
              la-bast tu sie z toba zgadzam w 100%!!!!!!!!
            • am2003 Re: NPR a moje życie 21.03.10, 16:39
              taka spowiedź nie jest ważna (brak postanowienia postawy, oraz zuchwałe
              podejście do spowiedzi - pogrzeszę a potem się wyspowiadam)
              • la-bast Re: NPR a moje życie 21.03.10, 17:01
                owszem jest wazna, pytalam mojego ksiedza, powiedzialam,ze nie
                zrezygnuje z tabletek i ze jedyne co moge zrobic to spowiadac sie z
                tego.Powiedzial,ze ok,wedlug niego poglad kosciola na antykoncepcje
                jest przestarzaly.
                A nawet jesli inni ksieza sadza inaczej to mam to gleboko gdzies,
                nie jestem zagorzala katoliczka.
                • am2003 Re: NPR a moje życie 21.03.10, 18:51
                  "Powiedzial,ze ok,wedlug niego poglad kosciola na antykoncepcje
                  jest przestarzaly."

                  a to już jest jego prywatna opinia... a nie nauka KK.
                  • la-bast Re: NPR a moje życie 21.03.10, 19:01
                    skoro ksiadz nie widzi problemu to ja tez nie
                    • am2003 Re: NPR a moje życie 21.03.10, 19:44
                      problem raczej ma ten ksiądz, idź do innego to się przekonasz czy go nie ma
                      problemu. Jeśli nie ma też otrzymasz rozgrzeszenie.


                      Tak czy siak nie ma postanowienia poprawy nie ma ważnego rozgrzeszenia co by Ci
                      ten ksiądz nie mówił. Zawsze można sobie znaleźć "pasującego nam" księdza o
                      liberalnych poglądach nie mających nic wspólnego z nauką kościoła.
                      • la-bast Re: NPR a moje życie 21.03.10, 21:40
                        I wlasnie dlatego ludzie odchodza z kosciola, bo wiekszosc ksiezy ma
                        zacofane poglady, kosciol ma zacofane poglady,Lepiej by bylo jakby
                        trzymali sie pisma swietego, a nie wymyslali wlasne interpretacje.
                        Bylam u roznych ksiezy,zawsze dostawalam rozgrzeszenie.Ja wierze w
                        Boga a nie w Kosciol i szczerze powiedziawszy nie poplacze sie,jesli
                        jakis ksiadz nie da mi rozgrzeszenia.
                      • bystra_26 do am2003 i la-bast 21.03.10, 22:56
                        Załóżcie sobie osobny wątek "NPR a katolicyzm". Inaczej będę tu Was
                        skutecznie wycinać.


                        AM2003 - ile cykli stosowałaś do tej pory orto-NPR, żeby na 100% nie
                        począć? Ile chcesz mieć dzieci? Masz ambitne plany zawodowe? Dostałaś
                        lub Twój mąż dom albo mieszkanie w prezencie czy macie kredyt na 30
                        lat po 2000 PLN na miesiąc albo wciąż wynajmujecie prywatnie?
                        Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
                        • la-bast Re: do am2003 i la-bast 21.03.10, 23:06
                          juz sie robi szef:-D
                          • vanilia_cz la-bast 25.03.10, 08:42
                            robi? Bystra jest moderatork, i ma takie prawo
                            • la-bast Re: la-bast 25.03.10, 19:43
                              serio wroc do szkoly, nie dosc, ze robisz bledy ortograficzne, to
                              nie rozumiesz zartow.Nie chce mi sie tlumaczyc o co chodzi, bo i tak
                              nie dasz rady ogarnac.
                              • vanilia_cz Re: la-bast 26.03.10, 10:41
                                ni jak nie pasuje mi to na zart! mimo wszystko:D i wyluzuj bo sie za bardzo
                                stresujesz. moje bledy nie powinny cie interesowac jak ci nie pasuje to czytac
                                nie musisz, a za duzo w zyciu przezylam i osiagnelam zeby taka osoba jak ty
                                mowila mi co mam robic, mimo ze bledy robie i wiem o tym doskonale.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka