daggga
05.03.05, 18:11
Hej
pierwszy raz tu jestem.
B. ciekawy watek - npr a życie małżeńskie. ALe strasznie długi i zabrnął w
trudne kwestie "logiczne", ciężko sie połapać, co jest cytatem, co nie,
strasznie tu cytujecie.
Bardzo mnie ciekawi, jak widzą stosujący NPR w swoim życiu owo "Prawo
Natury". Jak to Wam wychodzi w życiu, czujecie tę "naturalność" życia
intymnego? Ze dziecko jest naturalną konsekwencją seksu, że naturalność
kobiecego cyklu...
U nas jest tak- rzeczywiście przyjęliśmy naukę Kk i wskoczyliśmy na głeboką
wodę. PO ślubie (czekaliśmy..) poczuliśmy,że to absurd czekać dalej, więc
mieliśmy prawdziwą noc poślubną, choć (nie prowadziłam wtedy jeszcze
obserwacji) była sporo szansa, że zajdę w ciąże. W tym jednak momencie ważne
bylo co inne... Nie planowaliśmy dziecka od razu, ale ja wtedy zaszlam w
ciążę (synek ma już 9 miesięcy). Potem szybko gromadziłam wiedzę o NPR -
wydaje mi się ona do dziś trochę za zawiła, zbyt dokładna, wyliczona. MOze to
kwestia gustu, a może mojej sytuacji - poczęcie następnego dziecka nie będzie
dla nas katastrofą? W każdym razie bazuję na starej jak świat metodzie
Billingsa. Do tej pory karmię piersią, mam od poczatku okres, ale w
większości cykli nie mam śluzu płodnego, a jeśli mam, to bez wzrostu temp, i
zaraz potem okres... więc przypuszczam, że cykle bezpłodne. Wolę przypuszczać
niż wiedzieć, nie chce mi się zdobywać tej skomplikowanej WIEDZY... W razie
wątpliwośći, gdy chcemy się kochać, sprawdzam szyjkę, ale robię to z
mieszanymi uczuciami.. To dla mnie b. intymne i tajemnicze miejsce... Ale
najistotniejsze jest to, że my mając 9-miesieczne dziecko, na ogół nie mamy
siły się kochać, i podziwaim tych wszytskich, którym nie starcza dni
niepłodnych... Czy nie tak chciała tego NATURA? Jeśli bylibyśmy silniejsi
(większe libido), może i starczyloby nam sil na nastęne dziecko, a tak-
NATURA wie co robi. Czasem kochaliśmy się "na siłę", aby "nie wyjść z wprawy"
(tzn. z przyjemnośćią oczywiście, ale fałszem byloby twierzdenie, że
trzęśliśmy się z pożądania - a przecież i to kiedyś było, czego owocem jest
pierwszy syn!)ale teraz postanowiliśmy sie nie przejmować standardami, i
wierzymy, że NATURA nie pozwoli nam się na wieczność oziębić.
pozdrawiam
Daga