Dodaj do ulubionych

jak sobie radzicie ze spontanicznością w seksie??

03.07.07, 19:11
Cześć Wam!
Stosuje NPR od jakiegoś roku, i powiem Wam, że mam z tym ciągle problem...
Ten cykl to już chyba totalny obaz całej sytuacji. W czasie fazy
przedowulacyjnej zdażyło nam się kochać, mimo, że istniało prawdopodobieństwo
że jestem płodna, i jeszcze nigdy nie było nam tak dobrze!!! (mam cykle od 16-
u do 90-ciu dni więc ta faza nam się trochę dłuży.... a my nie planujemy
narazie dziecka)
Każdy dzień nam się dłużył jak wspinaczka, z plecamiem z kamieniami na
kasprowy!!! To jakie rzeczy nam chodziły po głowie przez ten czas, i co
planowaliśmy na lutealną to sie chyba tylko na jakieś ostre forum erotyczne
nadaje ;)
no i doczekaliśmy się pierwszego dnia niepłodnego i... i nic :(
No tak, no przecież się kochaliśmy, no ale wiecie jakie to było? W
najczarniejszych wizjach nie przypuszczałam, że bende tak myśleć o seksie!!!
Fajerwerki któś paskudnie zalał wodą... Dosłownie w ciągu paru minut jak
dowiaduję się, że jestem niepłodna poprostu prawie nic już mnie nie
podnieca!!! to trochę tak jak porównywać czuły pocałunek w policzek do
wsadzania komuś języka do gardła... ja już nie wiem co robić
Najgorsze jest to, że ja zawsze miałam nazwijmy to delikatnie spory
temperament.. mój mąż się nawet śmieje, że właściewie ni mam sytuacji, kiedy
bym nie myślała o seksie... no i chyba ten tekst przestaje być aktualny jak
jestem w lutealnej...
Obserwuj wątek
    • bystra_26 NPR - wbrew fizjologii 03.07.07, 21:27
      Biologia kobiety jest związana z cyklem. U zdecydowanej większości kobiet im
      bliżej owulacji, tym większy apetyt, i doświadczanie intensywniejsze. Nie ma
      więc, co się dziwić, że przy stosowaniu NPR dla odłożenia poczęcia tym
      trudniej... z jednej strony natura zwiększa pragnienie, z drugiej im dłuższa
      wstrzemieźliwość, tym bardziej czujesz, że Ci brakuje.

      Mężczyznom jest łatwiej. Nie mają cyklu, więc ochota jest mniej więcej stała w
      czasie. Poza tym męski umysł łatwo oddziela seks od reszty życia - po prostu jak
      zakodują sobie, że teraz znów 20 dni bez seksu, to po prostu przez te 20 dni nie
      będą wracać do tego tematu. A kobietę im bliżej owulacji, tym bardziej nosi...
      Chociaż i dla mężczyn naturalny rytm co 2/3/4 dni jest dużo lepszy niż ta sama
      ilość w miesiącu skumulowana w fazie lutealnej, w której też kobieta jest mniej
      chętna.
      • wiosenka1 Re: NPR - wbrew fizjologii 03.07.07, 22:01
        Bystra super wypowiedź.
        • agafrytka Re: NPR - wbrew fizjologii 04.07.07, 00:20
          No to ja chyba jestem jakimś wyjątkiem,albo mam takie nastawienie.
          Im dłuzej czekam tym bardziej apetyt się wzmaga,a kiedy się w końcu doczekamy
          lutealnej....po prostu znikam z forum,aby ten fakt bardzo dokładnie wykorzystać!
          • skrzynka3 Re: NPR - wbrew fizjologii 04.07.07, 11:02
            Mysle ze to jest bardzo osobniczo zmienne. Ja mam podobnie jak Aga ale nie
            zauwazam az tak duzego wzrostu libido w okresie okoloowulacyjnym -dla mnie
            bardziej jest to zapowiedz i przygotowanie do tego co bedzie za kilka dni. Ale
            z drugiej strony mam bardzo dyskretny PMS, zadnych klopotow z suchoscia w
            lutealnej.Porownujac wspolzycie w cyklach kiedy staralismy sie o dzieci-(czasem
            kilka miesiecy) nie obsewruje duzej roznicy w czasei plodnym i nieplodnym.
            Mysle ze po prostu mam farta i moj organizm jest "kompatybilny" z NPR co nie w
            kazdym przypadku musi zachodzic. I wtedy moze byc problem..
            Z drugiej strony prowadzilysmy kiedys przy udziale Zamii (jak tu jeszcze
            zagladala) dyskusje o wplywie psychiki i nastawienia na objawy wynikajace z gry
            hormonow zwlaszcza w tak czulej sferze jak seks. Wyszlo nam ze chociaz nie jest
            on oczywiscie 100% to jednak bardzo istotny i czasem zupelnie zaskakujacy.
    • lacitadelle Re: jak sobie radzicie ze spontanicznością w seks 04.07.07, 14:11
      kurczę, no, nie wiem, co Ci poradzić, bo należę do tych szczęśliwych kobiet, u
      których apetyt jest duży i z fazą cyklu niezwiązany.

      Ale tak sobie pomyślałam, że może niepotrzebnie się nastawiacie i macie zbyt
      wygórowane oczekiwania na tę fazę lutealną? I że może zamiast w czasie płodnym
      planować, to powinniście się poczulić, poniekąd poćwiczyć grę wstępną? My
      ostatnio mieliśmy miesiąc przerwy z przyczyn ideologicznych (nie chce mi się
      tłumaczyć) i to, jak mój mężczyzna mnie podrywał, choć do niczego nie
      dochodziło, było co najmniej tak samo dobre, jak seks :)

      aha, no i kiedy już ten upragniony moment nadejdzie, to rzucajcie się na siebie
      i od razu do rzeczy, tylko pamiętajcie, czego się nauczyliście.
      • lacitadelle Re: jak sobie radzicie ze spontanicznością w seks 04.07.07, 14:12
        > aha, no i kiedy już ten upragniony moment nadejdzie, to rzucajcie się na siebie
        > i od razu do rzeczy, tylko pamiętajcie, czego się nauczyliście.

        zgubiłam: "NIE" rzucajcie się na siebie i od razu do rzeczy

        ah, ta podświadomość ;)
    • bystra_26 niepokojąca długość cykli 04.07.07, 15:21
      s_biela napisałaś, że długość Twoich cykli wynosi między 16 a 90 dni. To mocno
      odstaje od normy. Nie wiem, czy cykl może mieć 16 dni - raczej krwawienie po
      takim czasie przyjęłabym za śródcykliczne, a nie normalny okres.

      Przy tych liczbach to rzeczywiście musicie nieźle się męczyć... Zero
      niepłodności względnej, a owulacja koło 74 dnia MASAKRA!

      Byłaś z tym u ginekologa? Jak nie, to idź. Chyba, że te 90 dni to jednorazowa
      akcja wytłumaczalna wydarzeniami, a zazwyczaj masdz cykle z różnicą maskymalnie
      10 dni. Zawsze masz motyw poprawy swojego zycia seksualnego, bo 2,5 miesiąca
      bez seksu bez motywacji obiektywnej pt. zagrozona ciąża, to niepotrzebne
      katowanie siebie samej.
      • s_biela Re: niepokojąca długość cykli 06.07.07, 21:04
        no to już wszystko prostuję: zmiana fazy w cyklu nie ma tak dużego (albo nie ma
        w ogołe) wpływu na brak ochoty na seks.. to jest coś w moim podejściu :( Bo
        jeśli nie wiem, że już mogę, to jest wsystko wpożądku, ale jak się tylko
        dowiaduję (np. czytając wykres) to automatycznie myśle tak: no to będziemy się
        kochać. ale czy ja chce napewno?? no niby chce, ale teraz to jakoś tak
        nieswojo... ja nigdy nie lubiłam jakoś gry wstempnej, żeby się nad nią
        szczególnie roztkliwiać... wystarczyło mi to, że w ciągu dnia myślałam o tym co
        mnie czeka wieczorem. a jak jestem niepłodna i mamy się zaraz kochać to czuję
        się jak rozbierany kurczak. JA POPROSTU NIE POTRAFIĘ NA LEGALU!!!! :(
        tak samo było zaraz po ślubie -nie wiedziałam jak mam podejść do męża... :(
        pewnie jakbym łykała tabsy, to każdy dzień byłby jak codzień, i nie było by
        problemu, ale ja nie chce pigułek...
        co do lekarza to błąkam się ostatnio po ginekologach-endokrynologach. Byłam
        nawet u jednego, bardzo chwalonego przez forumowiczki, to stwierdził, że nie
        może mi pomóc, bo mam za wąską szyjkę (na USG jak wół napisane "szyjka
        macicy:prawidłowa"!!!) i że moje problemy znikną jak urodzę dziecko, lub
        zachamuje mi owu. i już zabrał się za wypisywanie recepty na yasmin (bez próby
        wątrobowej-mimo,że mówiłam,że od dawna łykach tabletki hormonalne i miałam
        kiedyś problemy z wątrobą, i bez badania hormonów-nawet w celu diagnostyki!!!)
        no to chyba się naszukam jeszcze dobrego lekarza, a temu kretynowi grzecznie
        podziękowałam i powiedziałam, że wolę urodzić dziecko...
        z cyklami to u mnie są takie zaburzenie co drugi, tnz jeden trwa 16 lub 30 dni,
        a następny np 90. co do 16 dc to jestem pewna że to był okres (u mnie to jest
        nie do pomylenia)
    • istota Re: jak sobie radzicie ze spontanicznością w seks 09.07.07, 03:11
      ja mam czasem wrazenie, ze moja ochota jest calkowicie sprzeczna z NPR bo ja
      mam zazwyczaj ochote w okresie nieplodnym a w plodnym nie koniecznie
      • 77misia1 Re: jak sobie radzicie ze spontanicznością w seks 09.07.07, 09:06
        Dla mnie tlumienie takiego popedu jest niezdrowe, wiec jest to kolejny powod
        dla ktorego zmienila byma NPR na jakis inny sposob antykoncepcji.
      • bystra_26 to problem nie starających się 09.07.07, 09:10
        Problem ze spontanicznością, mają zazwyczaj ci, co odkładają, bo rzadko jak
        chcą mogą - niestety jak się odkłada, to okres płodny trwa dużo dłużej niż w
        przypadku starań - bo objawem płodności jest już jakikolwiek śluz, a nawet
        wewnętrzne odczucie pomimo braku nawet odczucia wilgotności w przedsionku
        pochwy, a nie dopiero jak widać śluz jak białko jaja...

        Niestety jak Ci wychodzi 20 dni bez seksu koniecznych dla skuteczności metody,
        to później może być tak, jak pisze autorka wątku - przychodzi czas bezpieczny,
        a się nie ma ochoty, bo się człowiek "odzwyczaił", seskualnie wyłączył, i znów
        trzeba trochę czasu, by się włączył... tylko, że tych dni bezpiecznych nie ma
        za wiele... i człowieka blokuje czasem też ta perspektywa, że potem znów 20 dni
        bez, więc po co się teraz rozkręcać? To grozi niestety seksem w postaci
        obowiązku małżeńskiego.
    • bystra_26 do góry n/t 12.11.07, 11:00

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka