annisko
12.07.07, 15:09
Witam Was dziewczyny.Kiedyś pisałam o moich problemach z progesteronem i
prolaktyną. Od prawie roku biorę bromergon. W tym czasie prolaktyna spadła z
36 do 10ng/ml (wynik z lutego). Teraz zrobiłam badania - prolaktyna znów się
podniosla do 28,22ng/ml, prawdopodobie przez mocny stres. Progesteron
podniósł się, ostatni wynik to 15,20ng/mol, więc tu jest ok. Ostatnie dwa
cykle miały krótką fazę luetalną: 10 i 9 dni, wczesniej faza ta trwała od 11
do 13 dni. No ale te ostatnie dwie fazy też mozna ewentualnie zwalić na
stres. Wg moich obserwacji wynika, że owulacja w obecnym cyklu była w 14dc,
tu jest link do wykresu www.fertilityfriend.com/home/147d72 , jest
skok temperatury poprzedzony śuzem płodnym. Tymczasem byłam dzisiaj (17dc,
3dpo) u lekarza i podczas badania usg lekarz stwierdził, ze owulacji jeszcze
nie było, pęcherzyk nie pękł, pęknie prawdopodobnie jutro. Ciałka żółtego nie
widać, płynu w zatoce Douglasa też nie ma, więc wszystko wskazuje na to, ze
owulacji jeszcze nie było. Zdziwiłam się mocno takim wynikiem badania.
Napiszcie proszę co to może oznaczać, ja się już w tym pogubiłam. Jeżeli
poprzednie cykle też tak wyglądały, tzn pęcherzyk nie pękał wtedy gdy
wynikało to z obserwacji to znaczy, że moje poprzednie fazy lutealne mogły
być znacznie krótsze niż przypuszczałam. Z drugiej strony 3 lub 4 wyzsze
temperatury przed owulacją to trochę dziwne zjawisko, śluzu płodnego przez
ostatnie 3 dnie też nie zauważyłam.