Dodaj do ulubionych

Czy sa tu ciaze z wpadki?

06.11.08, 19:14
Witam,
moze temat watku niespecjalnie sklania do zwierzen, jednak mam
nadzieje na choc kilka odpowiedzi. Chcialabym poznac przypadki, w
ktorych pomimo stosowania (w miare rzetelnego) npr "cos" zawiodlo,
jesli tak to co, dlaczego?
Prosze mnie nie odsylac do podrecznikowych wykladow nt skutecznosci
metody, tez znam, ale chcialabym tez poznac kwestie od strony
praktycznej a nie tylko danych statystycznych.
Dodam, ze sama w pewnej merze opieram sie na npr i nieustannie sie
zastanawiam co mi "grozi".
Dziekuej z gory.
Obserwuj wątek
    • bystra_26 cała prawda o NPR 07.11.08, 09:49
      1. Raczej nie znajdziesz, bo większość forumek uczy się NPR tylko na
      czas starań, a w czasie unikania ciąży stosuje antykoncepcję. Poza
      tym część stosuje raczje FAM niż NPR, czyli łączy metody ze środkami
      barieriowymi albo zastępczymi formami seksu.

      Sama znam 2 dzieci z I fazy, ale każdy dostatecznie wyedukowany
      uzytkownik NPR wie, że I faza to niepłodność względna i to minimalne
      ryzyko poczęcia jest.

      2. Przyczyny "wpadek" przy NPR:
      * wcześniejsza niż zwykle owulacja, czyli ciąże z I fazy prawidłowo
      wyznaczonej (nie do przewidzenia)
      * brak dostatecznego przyswojena metody (zasady obserwacji i
      interpretacji) czyli stosowanie własnych wersji metod
      * podejmowanie współżycia w I fazie, gdy juz pojawił się śluz albo
      nastapiła zmiana w szyjce macicy (łamanie reguł)
      * błędne wyznaczenie początku III fazy (hurraoptymizm)
      * ufanie bardziej subiektywnym odczuciom (ból owulacyjny, napięcie w
      piersiach) niż obiektywnej metodologii wyznaczenia początku III fazy
      (dzień szczytu i odpowiednie wyższe temperatury)
      * naginanie zasad z liczeniem, że może się uda
      * frustracja spowodowana zbyt małą jak dal danej pary ilością
      bezpiecznych dni przy stosowaniu ortodoksyjnego NPR... któregoś dnia
      mają dość czekania i idą do łóżka na spontan licząc, że może nie
      wpadną, a siły by sobie przez kolejne n dni seksu odmawiać już nie
      mają

      3. Cała prawda o NPR

      Problemem z orto-NPR nie jest niska skuteczność, bo korzystając z I
      i III fazy PI=0.2 (metoda Roetzera), czyli wynik jest zbliżony do
      pigułkowego. Przeciętnie inteligentna osoba, o ile przyłoży się do
      nauki i w razie wątpliwości odczeka kolejny dzień albo poprosi
      bardziej doświadczonych o pomoc w interpretacji, jest w stanie
      nauczyć się właściwie interpertować swoje cykle, czyli to też nie
      problem.

      Problemem jest to, że kiedy odkładasz, to NPR polega głównie na
      wstrzemięźliwości i nie jest to, jak na kursach słodzą metoda, w
      której masz kilka dni wstrzemięźliwości, ale... kilka dni na seks w
      cyklu. Ból w tym, że na pigułkach masz seksu do woli i takie samo
      PI, które przy NPR każe przez większość cyklu obywać się smakiem.
      No i tak na chłoski rozum, jak się ma niewiele okazji do seksu, to
      ryzyko ciązy jest po prostu mniejsze.
      • horpyna4 Re: cała prawda o NPR 07.11.08, 11:16
        Bywa i tak, że niektóre kobiety twierdzą, że stosowały NPR, a tak
        naprawdę wybierały z NPR tylko to, co było dla nich wygodniejsze.
        I tu jest duże prawdopodobieństwo wpadek, bo niektóre uważają, że
        wystarczy obserwacja śluzu, a temperatury mierzyć się im nie chce.
        Tymczasem po zaobserwowanej fazie śluzowej nie zawsze dochodzi do
        pęknięcia pęcherzyka i zaczyna rosnąć następny. A że od kilku dni
        nie ma już śluzu, to dziewczyna podejmuje współżycie i nawet nie
        zauważa, że śluz pojawił się ponownie (obecność nasienia skutecznie
        zaciemnia obraz).
        No i potem mamy takie "ble, ble, ble... zaszłam dwa dni przed
        miesiączką, musiała być dodatkowa owulacja...", tyle, że gdyby nie
        zaszła, to miesiączka nie byłaby za dwa dni, tylko dużo później.
        Pominę już litościwie fakt, że niektórzy mylą kalendarzyk z NPR.
        No i oczywiście bardzo głośno się mądrzą. I są wśród nich lekarze,
        niestety.
        • vibe-b Re: cała prawda o NPR 11.11.08, 19:07
          horpyna4 napisała:

          > Bywa i tak, że niektóre kobiety twierdzą, że stosowały NPR, a tak
          > naprawdę wybierały z NPR tylko to, co było dla nich wygodniejsze.
          > I tu jest duże prawdopodobieństwo wpadek, bo niektóre uważają, że
          > wystarczy obserwacja śluzu, a temperatury mierzyć się im nie chce.
          > Tymczasem po zaobserwowanej fazie śluzowej nie zawsze dochodzi do
          > pęknięcia pęcherzyka i zaczyna rosnąć następny.

          No dobra to sie przyznam. Nie mierze temperatury, nie chce mi sie to
          raz, roznie wstaje to dwa. Obserwuje sluz i powiem ze jak na razie
          (ponad trzy lata) ani razu jeszcze sluz mnie "nie zawiodl", nie mam
          na mysli uniekanie ciazy ale fakt, ze zawsze w 14-15 dniu po
          szczycie sluzu dosteje okres. Znaczy ti chyba tyle, ze szczyt sluzu
          byl poprawnie wyznaczony. Oprocz tego ja owuluje bolesnie, to taki
          charakterystyczny bol. Dochodza do tego inne jak np. lekkie
          opuchniecie w czasie jajeczkowania czy bol piersi pojawiajacy sie
          wkrotce po szczycie sluzu- jak mniemam po rozpadzie jajeczka.
          No i tak sobie mniemam ze te objawy brane calosciowe sa dosc dobrym
          wskaznikiem, choc, tu tez sie przyznam ze nie polegam na ortonpr,
          lacze albo z prezerwatywa albo ze stosunkiem przerywanym.
      • magdalena.78 Re: cała prawda o NPR 07.11.08, 23:19
        Bystra, a Ty nie masz czasem chęci tego orto-NPR rzucić i normalnie
        się prezerwatywami wspomagać? Oczywiście nie musisz odpowiadać, bo
        dość prywatne pytanie, ale tak mi się nasunęło. Poza tym, sorry za
        wypowiedź, ale jakoś nie wierzę, by ci, którzy prezerwatyw z urzędu
        nie uznają, zdradzając swój stan, kobitce kazali na NPR jechać.
        • aston.villa Re: cała prawda o NPR 16.11.08, 02:04
          Na tyle, na ile się orientuję, Bystra stosuje FAM, z zabezpieczeniem w I fazie
          :) Na NPR po prostu dobrze się zna.
          Ale mogę się mylić (co do Jej metody, nie wiedzy) :D
          • magdalena.78 Re: cała prawda o NPR 16.11.08, 21:11
            Aaaa...
            Bo już mi żal było Dziewczyny;)
      • chyraski Re: dodam jeszcze jedno do tej całej prawdy 13.01.09, 13:40
        Różnica pomiędzy stresem że bedzie "wpadka" przy antykoncepcji hormonalnej a przy stosowaniu NPRu jest taka, że przy antykoncepcji hormonalnej nie wiesz przy którym współżyciu "wpadniesz" - każde współżycie może wpaść w ten ułamek nieskuteczności metody. Im bardziej liczysz na nieawodnośc metody, tym wieksze rozczarowanie po "wpadce". Przy NPRe wiesz, kiedy jest czas płodny i niepłodny więc tutaj raczej nie jest stres, tylko wkurzenie pomiędzy tym, że "chiciałoby Ci się do łóżka" ale "nie chcesz mieć dziecka" - jako możliwej konsekwencji.
    • agatka.007 Re: Czy sa tu ciaze z wpadki? 07.11.08, 10:16
      Zgłaszam się:-). Mam 4 miesięcznego synka , który począł się 9dc, oczywiście
      niezaplanowanie.Moje cykle zwykle 35-40 dni.
      Pozdrawiam.
      • horpyna4 Re: Czy sa tu ciaze z wpadki? 16.11.08, 10:14
        Ale to chyba oznacza, że zamiast NPR stosowałaś kalendarzyk. Bo można
        się pomylić w wyłapaniu początku śluzu płodnego, ale skoro odnosisz
        się do długości poprzednich cykli, to chyba bardziej sugerowałaś
        się datą, a nie objawami.
    • dagny1001 Re: Czy sa tu ciaze z wpadki? 07.11.08, 20:58
      Też się zgłaszam. Tyle że ja z niewiedzy, nie wiedziałam, że po cyklu
      bezowulacyjnym nie ma bezpiecznych dni w pierwszej fazie.
    • iwonka50 Re: Czy sa tu ciaze z wpadki? 17.11.08, 19:41
      >Oprocz tego ja owuluje bolesnie, to taki
      >charakterystyczny bol.
      No proszę. A ja już kiedyś z koleżanką na ten temat dyskutowałam i radziła mi
      koleżanka nie opierać się na bólu. Tu link:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=57059253&v=2&s=0
      Oczywiście rozpoznanie bólu pełni u mnie rolę pomocniczą oprócz innych objawów,
      np. śluz. Donoszę uprzejmie, że od czasu owej dyskusji nie zaliczyłam wpadki, za
      to udało mi się zaplanować z powodzeniem dzidziusia, łącznie z jego płcią;) Tym
      razem dziewczynka :D
    • memphis90 Re: Czy sa tu ciaze z wpadki? 17.11.08, 22:53
      Cóż, ja przez rok stosowałam NPR, żeby poznać swój cykl. No i raz pomiar
      temperatury w 9 dniu pokazał skok- czyli było już po owulacji. Śluzu mam zawsze
      jak na lekarstwo, szyjki nie macam (fuj), bólu owulacyjnego nie mam- więc i
      objawów wcześniej nie było. Akurat wtedy w ciążę nie zaszłam, ale jak masz skąpe
      objawy i owu się przesunie- to uwzględniając fakt, że plemniki żyją 3-5 dni-
      szanse spore są;)
    • amika02 Re: Czy sa tu ciaze z wpadki? 05.01.09, 16:03
      przez 6 lat NPR u nas się sprawdzało, aż do czasu jak choroba
      poplątała cykl i owulacja wystąpiła pod koniec cyklu w niby
      bezpiecznych dniach. wogóle tego nie zauważyłam, bo temperatura to
      skakała mi cały czas, więc opierałam się na obserwacji śluzu-jestem
      w ciąży. i przestaje wierzyć w NPR, bo jak co 5 lat taki numer mi
      się wytnie to ja dziękuję , a mam juz dwoje dzieci
      • nglka Re: Czy sa tu ciaze z wpadki? 05.01.09, 16:21
        amika02 napisała:

        > przez 6 lat NPR u nas się sprawdzało, aż do czasu jak choroba
        > poplątała cykl i owulacja wystąpiła pod koniec cyklu w niby
        > bezpiecznych dniach. wogóle tego nie zauważyłam, bo temperatura to
        > skakała mi cały czas, więc opierałam się na obserwacji śluzu-jestem
        > w ciąży. i przestaje wierzyć w NPR, bo jak co 5 lat taki numer mi
        > się wytnie to ja dziękuję , a mam juz dwoje dzieci

        typowy blad uzytkownika -npr tu nie zawiodlo, tylko zlamalas zasady... czyli nie
        bylo temperatur swiadczacych o rozpoczeciu okresu niepl.bezwzglednej
        • nglka Re: Czy sa tu ciaze z wpadki? 05.01.09, 16:28
          i w tym cyklu stosowalas billingsa, metode dobra do planowania a nie odkladania
          (sam sluz) - zamiast nie ufac metodzie mozesz sie doedukowac - i nie pisze tego
          zlosliwie, po prostu ni ebyly to bezpieczne dni bo o przebyciu owu nie swiadczy
          sluz a tylko temperatura, ktora, jesli nie spelnia warunku - nie pozwala na
          wspolzycie. Nie byly to wiec, jak piszesz, bezpiecne dni, ty stosowalas zwykly
          kalendarzyk w polaczeniu z billingsem, tez nie wiadomo na ile skrupulatnie bo
          nic o szczycie sluzu i ilosci dni odczekanych do wspolzycia - nie piszesz. Przy
          takim olewaniu zasad predzej czy pozniej kazdy wpadnie.
    • deigratia Re: Czy sa tu ciaze z wpadki? 06.01.09, 15:50
      Przy regularnych cyklach obserwacja śluzu często długo wystarcza, żeby uniknąć
      ciąży. Tylko, wiadomo, nikt nie zagwarantuje, że coś tę regularność zaburzy.
      Moja siostra dwa lata stosowała tylko obserwację, choć ja to nazywałam raczej
      kalendarzykiem i ostrzegałam. Potem przyszedł czas na dziecko i poczęcie
      nastąpiło w pierwszym cyklu starań, niestety wczesne poronienie, zdaje się pół
      roku przerwy, i.. pół roku starań (w tym czasie moim zdaniem idiotyczne badanie
      nasienia oraz jeszcze mniej inteligentna samodzielna interpretacja tegoż
      wyniku). Wniosek z tego wszystkiego był taki, że są parą o obniżonej płodności.
      Drugie dziecię wkrótce się narodzi. Tu już było totalne pokręcenie kalendarzyka
      z obserwacją śluzu w okresie karmienia piersią, ale po tym jak cykle powróciły.
      "Pierwszy cykl starań" że się tak wyrażę. I nie mogę przekonać, żeby nie mówiła,
      że stosuje naturalne metody.
      • vibe-b Re: Czy sa tu ciaze z wpadki? 26.01.09, 18:25
        deigratia napisała:

        > Przy regularnych cyklach obserwacja śluzu często długo wystarcza,
        żeby uniknąć
        > ciąży. Tylko, wiadomo, nikt nie zagwarantuje, że coś tę
        regularność zaburzy.


        hm, a jesli:
        -odkad obserwuje sie czyli ponad trzy lata, udaje mi sie wyznaczyc
        faze plodna poprawnie (miesiaczka pojawia sie zawsze po 14-16
        dniach od szczytu sluzu)
        -mam 36 lat
        -w czasie trzyletniej obserwacji przeszlam kilka sytuacji ktore
        mogly (i teoretycznie powinny byly) zaburzyc te regularnosc: 2-3
        razy potworne stresy (w sensie- rozciagniete w czasie, nie na
        zasadzie ze boje sie dentysty i mam stres) oraz spore wychudznie
        (bedace zreszta skutkiem stresu) - amimo to wszystko dziala jak w
        zegarku

        to:
        jakie sa szanse ze ten mechanizm zawiedzie? Bo wnosze, ze moj
        organizm nie jest zbyt czuly na warunki zewnetrzne :).
        czy to sie "psuje" z wiekiem?
        • nglka Re: Czy sa tu ciaze z wpadki? 26.01.09, 19:13
          vibe-b napisała:


          > to:
          > jakie sa szanse ze ten mechanizm zawiedzie? Bo wnosze, ze moj
          > organizm nie jest zbyt czuly na warunki zewnetrzne :).
          > czy to sie "psuje" z wiekiem?

          Wiesz.. problem polega na tym, że tego nigdy nie wiadomo. Jedyną pewną jest brak
          pewności.
          To niekoniecznie się psuje ale MOŻE się popsuć i o ile liczysz się z takim
          ryzykiem, to spoko - ale jeśli ciąż jest niepożądana, to nie szłabym tym torem w
          toku myślenia...
    • sophie2202 Re: Czy sa tu ciaze z wpadki? 10.01.09, 23:54
      Ja nie wiem jak się to nazywa to co ja ostatnio robiłam ale
      koncentrowałam sie wyłącznie na sluzie, udawało sie 2 lata po czym
      jest 7 tygodniowa ciaża. Moją metodę polecam osobom które chcą miec
      dziecko ale nie wiedzą kiedy i w ogóle lubia niespodzianki :)))
      • nglka Re: Czy sa tu ciaze z wpadki? 11.01.09, 01:50
        sophie2202 napisała:

        > Ja nie wiem jak się to nazywa to co ja ostatnio robiłam ale
        > koncentrowałam sie wyłącznie na sluzie, udawało sie 2 lata po czym
        > jest 7 tygodniowa ciaża. Moją metodę polecam osobom które chcą miec
        > dziecko ale nie wiedzą kiedy i w ogóle lubia niespodzianki :)))

        To zależy, czy spełniałaś warunki. Jeśli prawidłowo oznaczałaś szczyt śluzu
        (ostatni dzień z choćby jedną z cech: przejrzysty, wodnisty, rozciągliwy,
        śliski, mokry) oraz jeśli czekałaś do 4 dób po szczycie śluzu ze współżyciem -
        to mowa o metodzie Billingsów (metoda obserwacji śluzu szyjkowego). I fakt, ta
        metoda najlepsza jest do starania się o dziecko, bo o przebyciu owulacji w
        warunkach domowych świadczy tylko temperatura zaś faz śluzowych w cyklu może być
        kilka, co może owocować niechcianą ciążą w przypadku stosowania tej metody w
        celu odłożenia.

        Swoją drogą - gratuluję stalowych nerwów, ja bym nie wyrobiła w niepewności
        stosując tę metodę i nie chcąc dziecka ;)))
        • horpyna4 Re: Czy sa tu ciaze z wpadki? 11.01.09, 11:10
          Dlatego właśnie namawiam dziewczyny, które uważają codzienny pomiar
          temperatury za męczący, żeby robiły to jednak, ale nie przez cały
          cykl. Wystarczy zacząć, jak pojawi się śluz płodny, a zakończyć po
          trzeciej wyższej temperaturze. Dla odkładających oznacza to, że
          mierzą temperaturę w te dni, w które nie współżyją.
          Może nie jest to zgodne ze wszystkimi zasadami, ale w praktyce
          zupełnie wystarczające, jak się chce uniknąć wpadki. Wyłapuje się
          w ten sposób nieudane przymiarki do owulacji. W takich cyklach
          oczywiście ilość dni pomiaru znacznie się wydłuża. Ale nie mówi się
          potem takich dyrdymałków, jak "zaszłam trzy dni przed miesiączką".
          Oczywiście jeżeli ma się bardzo krótką fazę śluzową, lepiej jest
          zacząć pomiary przed pierwszym objawem śluzu, żeby mieć odniesienie
          w postaci kilku niższych temperatur, a nie np. jednej.
    • ewa.z1 Re: Czy sa tu ciaze z wpadki? 12.01.09, 18:58
      No to się dopiszę. Jestem w ciąży z wpadki. Ale to nie metoda
      zawiadła ale moja głupota czy też zbytnia pewność siebie. Posługuję
      się metodą Rotzera. Po drugim dziecku mierzyłam temp jak mi się
      przypomniało, bo doszłam (głupia) do wniosku, że przez te 5 lat
      objaw śluzu pokrywał mi się dokładnie z objawem temp. Poza tym
      wstając kilka razy w nocy do dzieci nie raz nie było sensu mierzyć
      (bywało że nawet 3 godzin nie było spokojnego, głebokiego snu) a
      potem to już mi się nie chciało. No przecież ja tak dobrze znam swój
      organizm! To ciąża powstała ok. 15 dnia cyklu. Tyle że gdyby mi się
      chciało wtedy zerknąc do zeszytu, to bym o tym wiedziała. A ja
      zaufałam znowu sobie i wyszło mi że to 20 dień więc w moich 28
      dniowych z penością bezpieczny.
      Efekt - w tym miesiącu będę mieć kolejnego dzidziusia. Nie
      krzywduję sobie bo i tak chcieliśmy trzecie, ale w innym czasie niż
      jest.

      Wniosek - potwierdzam wcześniejsze wpisy: wpadki przy npr są,
      owszem, ale to nie metoda zawodzi lecz człowiek ją stosujący.

      Teraz już będę grzeczną rotzerówą;)
      • mikalinas Re: Czy sa tu ciaze z wpadki? 12.01.09, 21:50
        witam,
        chciałabym coś dodać od siebie. Tylko proszę się nie obrażać jak małolaty...
        Dlaczego wszyscy mówią o dziecku jak o rzeczy. Przecież dziecko to żywa istota
        od samego poczęcia. Drażni mnie kiedy dwoje dorosłych, dojrzałych osób nazywa
        swoje dziecko wpadką. Przecież skoro decydują się na współżycie to chyba wiedzą,
        ze w ten prosty sposób może dojść do poczęcia ich pociechy, największego skarbu
        na świecie. My z mężem nazywamy naszą córcię owocem naszej miłości. Jeśli ktoś
        nie jest na tyle dojrzały, by dać komuś życie to niech się nie pcha gdzie nie
        trzeba.
        mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam, to nie było złośliwe, to tylko moje
        zdanie. Nie znoszę kiedy ktoś mówi o dziecku tak przedmiotowo.
        Pozdrawiam
        • ewa.z1 Re: Czy sa tu ciaze z wpadki? 12.01.09, 22:10
          myślisz że wszyscy tu traktujemy dzieci przedmiotowo? Jasne jest że
          dziecko to dar i cud największy. Wpadka to raczej ździwienie,
          zaskoczenie, że jest, a według naszej mądrości miało być odwrotnie.
          Jak (przypuszczam)zdecydowana większość ludzi na tym forum kocham
          swoje dzieci, to nienarodzone jeszcze też i bynajmniej nie jest ono
          dla mnie rzeczą! Przesada w jedną i w drugą stronę jest niezdrowa.
        • nglka Re: Czy sa tu ciaze z wpadki? 13.01.09, 00:14
          Nie wszyscy chcą mieć dzieci i każdy ma prawo żyć po swojemu.
          Wpadka, to nie dziecko, ale sytuacja. Różnica ogromna.
        • plisowanka o matko! 18.01.09, 12:11
          mikalinas napisała:
          Przecież skoro decydują się na współżycie to chyba wiedzą
          > ,
          > ze w ten prosty sposób może dojść do poczęcia ich pociechy, największego skarbu
          > na świecie. My z mężem nazywamy naszą córcię owocem naszej miłości. Jeśli ktoś
          > nie jest na tyle dojrzały, by dać komuś życie to niech się nie pcha gdzie nie
          > trzeba.

          Dlaczego tylko dawanie komuś życia ma być przejawem dojrzałości? Jak ktoś nie ma na przykład warunków materialnych na utrzymywanie dziecka, to dojrzałość polega właśnie na tym, że powstrzymuje się przed jego posiadaniem. Ma żyć do 35 roku życia bez seksu, zanim się nie dorobi mieszkania?

          A po drugie, są przecież ludzie, którzy chcą być bezdzietni z wyboru na zawsze. I co - mają żyć bez seksu całe życie, bo istnieje jednoprocentowe ryzyko wpadki?
    • mikalinas Re: Czy sa tu ciaze z wpadki? 13.01.09, 10:20
      jak juz wcześniej wspomniałam nie chciałam nikogo urazić, to były moje
      subiektywne uczucia. Wiem ,że każdy ma prawo decydować o swoim życiu, nie o tym
      mówiłam, to była raczej uwaga w stronę małolat, które same nie wiedzą co robią,
      ale tutaj raczej małolat nie ma. Mimo , że nazywacie wpadkę sytuacją, to jednak
      mnie również drażni.Jestem po prostu przewrażliwiona na tym punkcie. Pewnie
      dlatego, żę ciągle słyszę o jakiejś wpadce i tragedii z tego powodu z cyklu "co
      teraz będzie, mam 12 lat...., etc". Czy was to nie drażni?
      Ja rozumiem , że dojrzałe kobiety na ogół wiedzą co i jak, ale są takie które
      pojęcia nie mają o życiu.
      Jeszcze raz powtarzam to nie miało nikogo obrazić, chciałam tylko podzielić się
      swoją opinią. Chyba tyle mi wolno?
    • luthienundomiel Re: Czy sa tu ciaze z wpadki? 28.01.09, 18:53
      witam

      mam już dwoje dzieci i chcieliśmy z mężem mieć trzecie ale za kilka
      lat jak młodsze podrosną (3 i 1) ale niestety zdarzyło się teraz.
      Byliśmy bardzo zdziwieni gdyż wstrzemieźliwość szczególnie teraz po
      drugim dziecku jest wieksza ale owulacja sie przesunęła i to o kilka
      dni więc żadne sprawdzanie nic nie dało bo jak nagle się okazało że
      temp skoczyła, a śluz pojawił się też niespodziewanie to już było
      pozamiatane (plemniki żyją kilka dni). Nie do przewidzenia.
      Damy radę, chociaż nie lubię niespodzianek :)

      Lekarz też sie zdziwił, tym bardziej że już ladnych 7-8 lat
      miesiączkuję podręcznikowo zawsze 28 dni i w 14 dniu owulacja i
      wszelkie objawy mnie nie zawiodły nigdy do tego grudnia właśnie.

      Kobieta jest zagadką czasem też dla siebie :)

      Potomek przyjdzie na świat we wrześniu.
      Po nim/niej zakładam troszkę wiecej współgrających metod, myślę
      nawet o antykoncepcji hormonalnej jeśli będzie mi można.
      • nglka Re: Czy sa tu ciaze z wpadki? 28.01.09, 19:17
        Jeśli mogę spytać - w którym dc był ostatni stosunek, po którym, jak mniemasz -
        zaszłaś w ciążę? I jaką metodę konkretnie stosowałaś (czyją?).

        Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka