Dodaj do ulubionych

"Chcenie" a zapłodnienie

28.05.09, 16:13
Czemu tak demonizuje sie wpływ tzw "chcenia" na niemożnośc zajścia
w ciąże?
Co ma jedno do drugiego?
Mozna powiedzieć ze stres moze blokowac owulacje ale w tym wypadku
blokowałyby ja także egzaminy, nerwy w pracy, a kobiety z rodzin
patologicznych z bijącym i pijącym mężem wogole by nie zaciążąły a
same wiemy jak jest.Czyli niby co tu tak blokuje?
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: "Chcenie" a zapłodnienie 28.05.09, 18:21
      Widzisz, pewne czynniki mogą działać w dwie strony.

      Na ogół jest tak, że jeżeli pojawia się jakiś czynnik negatywny po
      dłuższym okresie normalności, to organizm stara się przeczekać do
      korzystniejszych czasów.
      Może to być stres, może i niedożywienie. Zdarzały się przypadki,
      że kobiety wygłodzone lub zamknięte w więzieniu "przestawały
      miesiączkować". W cudzysłowie, dlatego że tak naprawdę przestawały
      jajeczkować; miesiączka jest czymś wtórnym w stosunku do owulacji.

      Ale bywa też inaczej. Kobiety niedożywione, żyjące w stresie "od
      zawsze" zachodzą w ciążę łatwiej. Bo organizm nie czeka na powrót do
      normalności (której nigdy nie było), tylko walczy o przetrwanie
      przez "zachowanie gatunku". To jest prawo natury, dotyczy również
      innych organizmów żywych, np. roślin. Czasem rośliny (wieloletnie)
      obficie nawożone mają piękne liście, ale nie chcą kwitnąć.
      Zaniedbanie powoduje, że kwitną, bo zależy im na wydaniu nasion i
      zachowaniu gatunku.
      • kozica111 Re: "Chcenie" a zapłodnienie 28.05.09, 18:27
        Faktycznie jest w tym jakaś logika.
        Roślina silnie przycięta łapie stymulacje do gwałtownego wzrostu.

        Może tak być że kobiety niejako "zaaklimatyzowane" do złych czynników nie
        reagują na kryzys tak gwałtownie - co więcej przystosowują sie wbrew wszelkim
        wskaźnikom.
        Może dlatego przy braku czynników zewnętrznych jedna "chcące" maja problem a
        inne zachodzą w ciąże bez problemu.
        • semiramidaa Re: "Chcenie" a zapłodnienie 05.06.09, 18:30
          A ja uważam, że to w ogóle sa plotki i nie maja nic wspólnego z
          rzeczywistościa. Chcenie czy niechcenie nie ma nic wspólnego z
          zachodzeniem w ciąże, podobnie stresy. Gdyby tak było to nie było by
          ciąży z gwałtów, grypa i lżejsze choroby była by srodkiem
          antykoncepcyjnym (no przeciez to niesprzyjające warunki). Gdy
          obserwuję nawet siebie nie zauwazyłam abym w okresie stresowym np
          egzaminó, podróży wyjazdów, problemów życiowych miała jakieś
          problemy z owulacjami i nawet cykle mi sie nie zmieniają. Natomiast
          jakiś czas temu miałam cykl bezowulacyjny w czasie gdy byłam
          zrelaksowana, żadnych wiekszych zmartwień. No i jaka to ma być
          zależność niby :) Fakt, że wiele kobiet chwali sie że "załapało"
          podczas wakacji czy wyjazdu, ale może po prostu wtedy tak naprawdę
          miały ochotę na starania i nie robiły tego z przymusu i obowiązku
          (relaks, słońce, hormony, spokój od pracy), może właśnie trzeba
          chcieć naprawdę ;)
          • herm.iona Re: "Chcenie" a zapłodnienie 05.06.09, 18:40
            przecież to że Tobie takie rzeczy jak stres czy wyjazd nie zmieniają cyklów to
            nie znaczy, że innym nie zmieniają. i nie rozumiem ostatniego zdania.. "(relaks,
            słońce, hormony, spokój od pracy), może właśnie trzeba chcieć naprawdę ;) " to
            kobiety które się staraja bezskutecznie rok czy dwa nie chcą naprawdę??
            • semiramidaa Re: "Chcenie" a zapłodnienie 05.06.09, 19:28
              To ja niby taki ewenement jestem?:) Nie, to że ktos się stara
              bezskutecznie może mieć multum przyczyn, chodziło mi o to, że
              odprężenie i relaks sprzyja a nie "niechcenie" czyli jak to radzą
              aby się nie stresowac i tak najepiej to w ogóle udawac że wcale sie
              nie chce. Trudno udawac jak sie własnie chce :) Nie sądzę aby od
              nadmiaru "chcenia" były jakies problemy z zajściem w ciążę.
          • bystra_26 to nie plotki 08.06.09, 08:44
            1) Wiele kobiet w czasie wojny w ogóle nie miesiączkowało, czyli
            przez kilka lat nie miało owulacji. Kiedy wojna się skończyła, cykle
            wracały.

            2)Wiele kobiet z silnym parciem na dziecko stara się bezskutecznie
            tak długo, aż sobie nie odpuści.

            3) Kobiety, które pogodziły się z bezpłodnością i zaadoptowały
            dziecko, doczekują się własnego.

            Człowiek jest całością psychiczno-fizyczno-duchową i każda z tych
            częsci oddziałuje na pozostałe.

            Silny stres często podyższa prolaktynę, która opóźnia lub blokuje
            owulację. Choroby, niedospypianie, niepełnowartościowa dieta,
            odchudzanie, dodatkowy wysiłek fizyczny w dużej ilości itp. często
            są interpretowane przez organizm jako niekorzystne warunki dla
            ewentualnej ciąży. Organizm musi efektywnie wykorzystywać swoje
            zasoby i nie wydatkować energii w bezmyślny sposób - jak w danym
            momencie szanse na zdrową i donoszoną ciąże są małe, to przekłada
            owulację aż dpo tego momentu, gdy warunki się poprawią.

            Do tego należy dodać, że istnieje coś takiego jak zmienność
            osobnicza, a więc każda kobieta może nieco inaczej reagować na te
            negatywne czynniki np. w większości przypadków prolaktyna utrudnia
            owulowanie, ale dany poziom prolaktyny u jednej kobiety może być
            obojętny dla cyklu, a u innej spodowuje blokowanie owulacji.
            • semiramidaa Re: to nie plotki 08.06.09, 17:29
              Jasne, to może odpowiedz mi na pytanie jakim cudem w takim razie
              kobiety w więzieniach zachodza w ciąże i rodza dzieci :) Jakim cudem
              rodziły sie dzieci w obozach w czasie wojny. Mój ojciec też jest
              dobrym przykładem, babcia urodziła go w 44 w wieku uwaga 40 lat,
              tata zdrowy :) I skąd masz źródło informacji, że w czasie wojny
              kobiety nie meisiączkowały ;) Kto takie statrystyki prowadził i kogo
              to wtedy obchodziło? W zcasie wojny tez rodziły się dzieci. Poza tym
              wyjasnij zagadke dlaczego to własnie w czasie stanu wojennego i
              kryzysów w Polsce rodziło się najwięcej dzieci? Ludzie na dobrobyt i
              brak stersu raczekj nie cierpieli :)
              Mówi sie duzo o ciążach gdy kobiety sobie dopuszczaja bo to ciekawe
              i takie neizwykłe, natomiast jakos niewiele o tych, gdzie sobie nie
              odpuszczają, dlatego mamy błędne wrażenie. Ja tam znam pary, o
              których dziecko to metodyczne starania :)
              Owszem, jeśli kobieta jest skrajnie niedożywiona i wyczerpana to
              może w ogóle przestać miesiaczkować lub miec owulacje.
              Wszystko mozna nagiąć, zależy co się chce udowadniac.
              • kozica111 Re: to nie plotki 08.06.09, 17:49
                Mi osobiście sie wydaje ze człowiek jest tak "zaplanowany" by przetrwać.Zycie
                samo w sobie jest stresujące wiec dzieci w ogole by z "nerwów" nie było.

                Dla mnie natomiast powodem zakłóceń w owulacji może być fizyczne wyczerpanie
                organizmu i to byłoby logiczne-ciąża jest wtedy nie wskazana bo organizm matki
                jej nie wyżywi.Myślę ze to było powodem mniejszej ilości ciąż w okresach
                ekstremalnych; głód, wojna itp;
              • horpyna4 Re: to nie plotki 08.06.09, 22:00
                Semiramidaa, to wszystko nie jest regułą na 100%, ale w pewnych
                warunkach jest większe prawdopodobieństwo określonych zjawisk.

                Mogę przytoczyć tu przykład dotyczący konkretnej, znanej mi osoby.
                Żyła bardzo długo, więc zdążyła sama mi o tym opowiedzieć.
                Podczas I wojny światowej był wielki głód, II wojna światowa
                zasłynęła wielkimi okrucieństwami, ale nie było tak powszechnego
                głodowania (oczywiście poza obozami). Młodziutka, mieszkająca w
                Warszawie dziewczyna podczas I wojny przestała miesiączkować. Po
                jakimś czasie wysłano ją na wieś, gdzie było dostępne mleko i inne
                produkty spożywcze. Cykle szybko wróciły do normy.
                Podczas II wojny ta sama kobieta trafiła do obozu, gdzie w krótkim
                czasie schudła o połowę. Oczywiście też w tym czasie nie
                miesiączkowała. Były co prawda teorie, że Niemcy dodawali czegoś do
                jedzenia więźniarkom, co powodowało takie skutki, ale ona twierdziła,
                że wcale nie jest to takie pewne i przytaczała swoje doświadczenia z
                I wojny.

                Podczas wojny ludzie starali się normalnie żyć, o ile mogli. Żenili
                się, rodzili dzieci. Ale też nie wszyscy mieli normalnie.
                Znane były przypadki poronień u kobiet pod wpływem stresu wywołanego
                nagłym aresztowaniem męża, zresztą przypadki poronień wywołanych
                przez silny stres znane są od wieków.

                A teraz opiszę mało znane przypadki, znam je z relacji osoby, która
                się z nimi zetknęła.
                Otóż bywało tak, że mąż został nagle aresztowany, a żona będąca wtedy
                w fazie przedowulacyjnej przestawała pod wpływem stresu jajeczkować,
                a więc i miesiączkować.
                Oczywiście myślała, że jest w ciąży. I nieuczciwy lekarz utwierdzał
                ją w tym, jak widział, że chce ciążę przerwać. Byli tacy, okaleczali
                kobiety udając, że przerywają niechciane przez nie ciąże.
                • semiramidaa Re: to nie plotki 09.06.09, 13:01
                  Horpyna, ale opowiadasz o ekstremalnych sytuacjach ia problem jest chyba
                  postawiony taki, czy dziś w normalnych warunkach chcenie ma jakiś wpływ na ciążę
                  :) Ja mysle że generalnie nie ma, kobiety róznie reagują, na stres też. Sa i
                  przypadki ze po "wyluzowaniu" własnie zdarzają sie ciąże a słyszałam i o
                  przypadkach maxymalnego stresu, starań i chcenia z efektem :) Nie ma co tu
                  przykładac 1 miarki. Tak jak pisałam na mnie np stres czy zmiana warunków czy
                  wyjazdy nie mają zadnego wpływu, okresy mi sie nie przesuwają pod wpływem
                  żadnych czynników a wpływu na owulacje też nie zauwazyłam. Ale może u niektórych
                  jest inaczej.
                  • bystra_26 to Ci użytkowniczki prawdziwego NPR zazdroszczą 09.06.09, 16:46
                    > Tak jak pisałam na mnie np stres czy zmiana warunków czy
                    > wyjazdy nie mają zadnego wpływu, okresy mi sie nie przesuwają pod
                    >wpływem żadnych czynników a wpływu na owulacje też nie zauwazyłam.
                    >Ale może u niektórych jest inaczej.

                    Znam w sieci mnóstow użytkowników prawdziwego NPR, czyli stosowanego
                    głównie w czasach, gdy ciąży nie planujemy i bez wspomagania
                    prezerwatywami itd. i może 5% jest takich, którym nic cykli nie
                    zaburza. Reszta reaguje różnie na różne czynniki i przez to jest
                    sfrustrowana, jak w danym cyklu okazuje się, że można było przed
                    owulacją więcej dni wykorzystać, ale one według reguł były płodnymi.
                    Jednocześnie, jak się chce skutecznie unikać ciąży stosując NPR, to
                    nie można założyć, że skoro choroba do tej pory przesuwała mi
                    owulację na później, to i w tym cyklu tak będzie i niestety trzeba
                    stosować się ściśle do reguł, bo nasze organizmy również z czasem
                    się zmieniają i dana rzecz może inaczej wpływać na cykl.
                    • semiramidaa Re: to Ci użytkowniczki prawdziwego NPR zazdroszc 09.06.09, 17:18
                      No aż tak wesoło to nie jest :) Cykle mi sie różnią długością do 5
                      dni, chociaż zwykle trwaja 25 - 26. Ale wiem że owulacji nigdy nie
                      miałam wcześniej niz 9 dc, no ale mogę miec i 16, zdarzyło się. W
                      każdym razie na to nie mają wpływu jakies czynniki zewnetrzne, nie
                      zauwazyłam takiej zalezności, miałam np nadzieje że cykl mi sie
                      wydłuzy lub skróci na wakacjach w ciepłych krajach a tu nic z tego,
                      było piękne 26 :) Mimo 40 upału i niewygód, zmiany otoczenia,
                      klimatu itp.
                • filona.may Czyli to nie od stresu wojennego, a od wygłodzenia 11.06.09, 12:43
                  Czyli brak okresu to nie od stresu wojennego, a od wygłodzenia.

                  Zatem nadal nie mamy nic na poparcie hipotezy, że z powodu wojny kobiety nie
                  miesiączkują.
              • lacitadelle Re: to nie plotki 09.06.09, 11:38
                Nie mówimy, że tak jest zawsze, tylko że tak być może, po prostu kobiety mają
                różną wrażliwość na hormony, a także pod wpływem tych samych bodźców różną ilość
                hormonów produkują.

                Świetnym przykładem na to jest okres karmienia piersią: niektóre dziewczyny mają
                owulację już w kilka tygodni po porodzie pomimo pełnego karmienia, ja karmię
                rok, ale od kilku miesięcy niezbyt intensywnie (wróciłam do pracy jak syn miał 5
                miesięcy), a do tej pory miałam jedną owulację ze skróconą fazą lutealną.

                Ludzie są różni. Stres (który również wpływa na naszą gospodarkę hormonalną)
                MOŻE, nie musi, wpływać na przesunięcie owulacji.
              • iamhier Re: to nie plotki 11.06.09, 19:25
                miesiaczka nie ma nic wspolnego z owulacja.moze byc ,owulacji moze nie byc
                latami,nawet u b.mlodych kobiet.tyle o ile wystepowanie miesiaczki wiaze sie
                zasobami energetycznymi,to owulacja jest kwestia psychogenna.
                mowiac po chlopsku masz zlego faceta.on moze byc dla ciebie dobrym
                partnerem,ale......jest zlym samcem,zly dobor biologiczny,wystarczy monitorowac
                cykl przy obecnosci pewnych facetow w towarzystwie kobiety x i na pewno dojdzie
                sie do fajnych wnioskow.
    • mantha Re: "Chcenie" a zapłodnienie 11.06.09, 09:17
      Moim skromnym zdaniem, 'chcenie' i zaplodnienie maja bardzo duzo wspolnego. sama
      jestem najlepszym przykladem tego, ze brak poczucia bezpieczenstwa i stres
      powodowal, ze dlugo nie zachodzilam w ciaze, zmiana warunkow na lepsze,
      rozluznienie wewnetrzne i ciaza doslownie za pierwszym razem :-)
      moi znajomi starali sie o dziecko 9 lat - co przezyli tego ludzkie slowo nie
      opisze, w rezultacie maja corke z zaplodnienia in vitro - po wczesniejszych
      zapewnieniach wszystkich mozliwych lekarzy, wszelakich specjalizacji swiata ze
      sami z siebie nie dadza rady. no i git. znajoma urodzila corke i za 4
      miesiace... znowu byla w ciazy. teraz ma dwojke. nie wszytsko da sie zbadac i
      wyjasnic od a do zet, pomimo wielkiego 'chcenia' wielu osób... ;-)
      • filona.may Re: "Chcenie" a zapłodnienie 11.06.09, 12:41
        Znajoma po pierwszej ciąży z invitro zaszła w kolejną w tradycyjny sposób, bo
        pierwsza przebycie pierwsze ciąży zmieniło ją pod względem hormonalnym i
        zniknęła przyczyna dotychczasowej niepłodności.
        • horpyna4 Re: "Chcenie" a zapłodnienie 11.06.09, 17:06
          Ale jest wiele przypadków zachodzenia w ciążę po adopcji dziecka. To
          już klasyczny przykład na dobroczynne działanie odpuszczenia sobie i
          wyluzowania. Psychika też miewa wpływ na gospodarkę hormonalną
          organizmu, człowiek nie maszyna.
          • kozica111 Re: "Chcenie" a zapłodnienie 11.06.09, 17:51
            Hmm, to prawda, ale z 2 strony wtedy sie na to zwraca uwagę, a czy sa badania
            porównawcze ile osób z problemami z zajściem /nieokreślone przyczyny/ zaszło
            mimo iz nie doszło do adopcji?
            Ja uważam ze jak ktoś sobie odpuszcza to zaczyna uprawiać seks bez zwracania
            uwagi na "teoretycznie" płodne dni i to wtedy moze byc strzał w dziesiątkę a nie
            odblokowanie.
            • semiramidaa Re: "Chcenie" a zapłodnienie 11.06.09, 22:33
              To może być trochę na tej zasadzie jak ja się odchudzam ;) Gdy próbuję schudnąć
              rzadko mi się to udaje, natomiast chudnę niepostrzeżenie i znienacka naturalnie,
              gdy zapominam o odchudzaniu, przestaję się przejmować tym co jem czy nie jem i
              pozwalam organizmowi samemu to sobie regulowac.
      • semiramidaa Re: "Chcenie" a zapłodnienie 11.06.09, 22:30
        Ciąże naturalne po in vitro często się zdarzają i moim zdaniem to jest coś w
        rodzaju odblokowania organizmu. Po ciąży zmienia się cała gospodarka hormonalna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka