asche_zu_asche
16.04.10, 16:36
Sprzątając rupiecie natrafiłam na staroć Wisłockiej. Przeglądnęłam, natchnęło
mnie.
Krzywa popędu u kobiet i mężczyzn jest jak wiadomo w ciągu życia zmienna. I
faza konfliktu - on chce więcej niż ona. Potem harmonia - oboje chcą tak samo.
I około czterdziestki II faza konfliktu - ona chce bardziej niż on.
Idealne rozwiązania - starszy mężczyzna z młodą kobietą, rówieśnicy w kwiecie
wieku i starsza kobieta z chłopakiem.
Może "sponsoring" jest równie naturalny jak małżeństwo? Może właśnie po to
wyewoluowały się różne krzywe popędu u obu płci? Starszy facet, który nie
zaspokoi równolatki i nie stanie mu na widok jej już niedoskonałego ciała,
może dać młodej dziewczynie stabilizację za seks. Podobnie starsza kobieta,
którą nie zaspokoją rówieśnicy, może stworzyć idealne przelotne związki z
młodymi mężczyznami, z których oboje będą coś mieć.
Tylko dlaczego sponsoring budzi tak negatywne emocje? Może to lepszy układ niż
małżeństwo i bardziej zgodny z naturą?