Dodaj do ulubionych

Powiedzieć jej czy nie powiedzieć.

05.10.10, 22:39
Małżeństwem są (od roku), parą od 8 lat. Mają 2 letniego synka. On zdradził ją dwukrotnie, jak nie byli jeszcze małżeństwem, kolejny raz na kawalerskim wieczorze i szykuje się do następnego skoku. (obydwoje ok. 30stki)

Osobiście, dowiedziałam się o tym przypadkiem. Powiedzieć jej czy nie powiedzieć?

ps: ona jest zakochana w nim, szczęśliwa żona i matka
Obserwuj wątek
    • ore.ona Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 05.10.10, 22:46
      a kim jesteś dla niej?
      • issey_miyake Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 05.10.10, 22:51
        ore.ona napisała:

        > a kim jesteś dla niej?

        rodziną jej najbliższej przyjaciółki
        • ore.ona Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 05.10.10, 23:03
          Przyjaciółka powinna wiedzieć jaki ona ma stosunek do zdrady czy jej powiedzieć czy nie, lub czy jej zasugerować że ma „zerknąć na męża” /mają małe dziecko/.
          Niektóre kobiety w takiej sytuacji otwierają oczy i działają konstruktywnie. Inne załamują się..
          Swojej przyjaciółce powiedziałabym.
          Ale z drugiej strony jeśli jej mąż traktuje to sportowo, nie robi tego nagminnie i nie wchodzi w romans, to może zrobić to bardzo taktownie, lub w ogóle.
          Nie wiem.
          Podobno mężczyźni nie traktują zdrad poważnie/lektura forum/ a to jest już pełna rodzina.
          • issey_miyake Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 05.10.10, 23:08
            ore.ona napisała:

            > Przyjaciółka powinna wiedzieć jaki ona ma stosunek do zdrady czy jej powiedzieć
            > czy nie, lub czy jej zasugerować że ma „zerknąć na męża” /mają mał
            > e dziecko/.
            > Niektóre kobiety w takiej sytuacji otwierają oczy i działają konstruktywnie. In
            > ne załamują się..
            > Swojej przyjaciółce powiedziałabym.
            > Ale z drugiej strony jeśli jej mąż traktuje to sportowo, nie robi tego nagminni
            > e i nie wchodzi w romans, to może zrobić to bardzo taktownie, lub w ogóle.
            > Nie wiem.
            > Podobno mężczyźni nie traktują zdrad poważnie/lektura forum/ a to jest już pełn
            > a rodzina.

            Wiem, że dziewczyna nie uznaje zdrady (jak większość), na pewno nie byłaby z tą myślą szczęśliwa. Jej mąż twierdzi, że nie ma w domu fizyczności, stado znajomych uznaje go za idealnego męża, rodziców których łączy wspaniała więź. Ludzie mają klapki na oczach. To fajna dziewczyna, przykro mi trochę, że facet tak ją okłamuje, a ona nie ma zielonego pojęcia o tym.
            A jak zasugeruje delikatnie jej przyjaciółce, to od razu będzie czuła nosem co jest nie tak i wyciągnie ode mnie wszystko - a wtedy powie jej w 100%. Dlatego potrzebuje wsparcia czyjegoś na podjęcie decyzji, która nurtuje mnie.
            • ore.ona Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 05.10.10, 23:14
              Jeśli jej przyjaciółka nie wie, to jej nie mów.
              One są względem siebie fair.
              Nie wiesz co siedzi w głowie jej męża.
              Nie wtrącałabym się.
              Może mu przejdzie, może ona sama przejrzy na oczy, może będą szczęśliwi-bo są takie związki.
              On równie dobrze może ją kochać.. po swojemu:)
              • issey_miyake Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 05.10.10, 23:41
                ore.ona napisała:

                > Jeśli jej przyjaciółka nie wie, to jej nie mów.
                > One są względem siebie fair.
                > Nie wiesz co siedzi w głowie jej męża.
                > Nie wtrącałabym się.
                > Może mu przejdzie, może ona sama przejrzy na oczy, może będą szczęśliwi-bo są t
                > akie związki.
                > On równie dobrze może ją kochać.. po swojemu:)

                on ją kocha, to wiem

                dzięki bardzo ORE.ONA
                • ore.ona Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 05.10.10, 23:49
                  > on ją kocha, to wiem<
                  To jest szansa że mu przejdzie-/albo nie;)/
                  Przyjaciółce nie mów-przyjaźń zobowiązuje do szczerości.
                  Będzie dobrze:)
                  Pozdrawiam
                  • ryszard_mis_ochodzki z tego wniosek ze jestes nikim dla tej kobiety 30.10.10, 20:10
                    i chcesz jej zniszczyc malzenstwo?

                    zakladajac ze o niczym nie wie

                    i wlasciwie skad zakladasz ze o niczym nie wie? bo sie nie pochwalila przed toba ta informacja?

                    buehehehe baby to sa glupie jednak jak but
                • mujer_bonita Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 06.10.10, 08:35
                  issey_miyake napisała:
                  > ore.ona napisała:
                  > > On równie dobrze może ją kochać.. po swojemu:)
                  >
                  > on ją kocha, to wiem

                  Parafrazując pewne słowa - Boże broń mnie, przed taką miłością - z nienawiścią sobie poradzę :)
                  • wyrwana.z.kontekstu Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 06.10.10, 13:33
                    pomyślałam to samo
            • zonaonaa Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 05.10.10, 23:15
              Powiedziec i to szybko!!! Szok ..niedowierzanie....ale uwazam ze powinna wiedziec? Nie mozna durnia z dziewczyny robic . Wiem co mowie.
              • sisi_kecz Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 05.10.10, 23:28
                Mam znajome małżeństwo, gdzie to ona regularnie przyprawia mężowi rogi.
                Nic mi do tego.
                Nigdy bym nikogo nie informowała.
                Nawet własnej mamy.
                Nie życzyłabym też sobie, aby ktoś "życzliwy" donosił coś mi.

                Ilu ludzi, tyle opinii.
                Nie rozumiem, co Ci daje ten wątek?
                Nie masz swojego rozumu?

                Odpowiedź uniwersalna na ten problem nie istnieje.

                duze pozdro!!!
                • issey_miyake Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 05.10.10, 23:40
                  sisi_kecz napisała:


                  > Nie rozumiem, co Ci daje ten wątek?
                  > Nie masz swojego rozumu?

                  Oczywiście, że mam swój rozum. Dużo daje wątek, opinie ludzi są ważne, przydatne. Ta myśl nie daje mi spać, stąd pytanie.
                  • bigbadpig Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 06.10.10, 00:47
                    skoro nie jesteś bezpośrednio zaangażowany w sytuację, to może sobie odpuść, a zamiast tego napisz jakiś donosik do zus'u lub us'u. będziesz mógł się wtrącić, w nie swoje sprawy ale nie będziesz musiał się podpisywać.

                    skąd pomysł, że Ty masz podstawy żeby się w ogóle wtrącać - no tak jesteś rodziną przyjaciółki - robi wrażenie! mam nadzieję, że chociaż jesteś konsekwentny i jak wejdziesz posiadanie informacji, że zdradza kuzyn kolegi szwagra to się umówisz na rozmowę z jego żoną?
                    • issey_miyake Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 06.10.10, 13:27
                      bigbadpig napisał:

                      > skoro nie jesteś bezpośrednio zaangażowany w sytuację, to może sobie odpuść, a
                      > zamiast tego napisz jakiś donosik do zus'u lub us'u. będziesz mógł się wtrącić,
                      > w nie swoje sprawy ale nie będziesz musiał się podpisywać.

                      bez przesady, nie mam parcia na szkło, po prostu pytam. Pierwszy raz w życiu znajduję się w takiej sytuacji, stąd pytania, a nie oczekiwania na kretyńskie uwagi.

                      > skąd pomysł, że Ty masz podstawy żeby się w ogóle wtrącać - no tak jesteś rodzi
                      > ną przyjaciółki - robi wrażenie!

                      znam tę dziewczynę osobiście, po prostu szkoda mi jej, gdyby była mi obca, tego postu by nie było
        • czerwony.poll74 Powiedz jej mężowi, że wiesz 07.10.10, 11:26
          To rozwiązanie najtrudniejsze, ale lepsze niż po prostu powiedzieć, albo nie mówić nic. Spróbuj ostrzec go, że wiesz, że żona się dowie, jeśli zrezygnuje ze skoku, to nic nie mów.
          • e.i.t.h.e.l Re: Powiedz jej mężowi, że wiesz 30.10.10, 14:11
            O. I to jest barzo dobre rozwiązanie. Kiedyś Kominek pisał coś na ten temat i bardzo mi się to spodobało. Jeżeli wiemy, że partner zdradza kogoś, kto jest nam w jakiś sposób bliski, to najpierw mówimy osobie zdradzającej, że wiemy co ona robi i dajemy szansę na poprawę. Jeżli poprawy nie ma to informujemy samą zainteresowną.
    • zakletawmarmur Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 05.10.10, 23:47
      Gdyby to chodziło o moją przyjaciółkę to nie zastanawiałabym się pięć minut. Czułabym się w obowiazku, żeby jej powiedzieć.
      Gdyby chodziło o jakąś znajomą to też bym się nie zastanawiała:-) Wolałabym się nie mieszać.

      Miałabym problem dopiero wtedy, gdyby oboje byli moimi przyjaciółmi albo chodziło o dobrą znajomą, tak na granicy przyjaźni...
      • dobraiwierna Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 04.11.10, 23:04
        a co ma zdradzana do tego, najpierw nalezy poinformowac zdradzajacego i zobaczyc ja zareaguje. potem ewentualne pytania
    • kobieta-praktyczna Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 05.10.10, 23:47
      Lepiej się w cudze sprawy nie wtrącać. Świata sie nie zbawi. Gdyby ona była Twoją przyjaciółką, to miałabyś dylemat (wtedy, moim zdaniem raczej można by było rozmawiać z mężem), ale skoro jest tylko znajomą znajomych, to macie zbyt małe więzi, robić użytek z własnej wiedzy.
    • bigbadpig Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 06.10.10, 00:51
      @zaklęta, praktyczna - słuszne słowa, ale czy nie wydaje wam się, że odpowiedzi są już bez sensu z tego prostego powodu, że facet jak twierdzi, spać nie może przez tą zdradę na obcej osobie. Będzie więc musiał to z siebie wyrzucić aby się ratować, bo po trzech dniach braku snu psychika się na prawdę zaczyna sypać.
      • sisi_kecz Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 06.10.10, 09:38
        Nie może spać, myśląc o zdradach obcego jej (to chyba ona) chłopa?

        Typowy objaw zachowania grupowego, gdzie naruszono społeczną normę grupy.
        Każdy członek grupy dla zachowania jej spójności i siły jest strażnikiem norm, które w tej grupie obowiązują.
        Kiedy inny członek występuje przeciwko normie lub ja przekracza, reszta społeczności czuje sie zobowiązana w imie dobra grupy
        9posrednio swojej, bo ogólnie rozpasanie norm dopadłoby też każdego osobiście),
        do zdyscyplinowania anarchistycznego członka.
        Jeśli przywolanie do porządku (zawiadomienie żony, aby ta wywarła wpływ) nie poskutkuje, nastąpia inne represje, aż do wykluczenia całkowitego z grupy, opuszczenia terytorium społeczności, co w czasach dzikiej dżungli było jednoznaczne ze śmiercią.

        Dzisiaj w wyjątkowo groźnych dla grupy sprawach lub w wyjątkowych okolicznościach wyklucza sie niezdyscyplinowanego delikwenta, ale odruch pilnowania norm, jak widać niektórym głęboko pod szyszynką siedzi.

        aspołeczna osoba, taka jak sisi, to de facto słaby element dla grupy i wybryk bezpiecznych czasów.

        duze pozdro!!!
        • issey_miyake Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 06.10.10, 13:31
          sisi_kecz napisała:

          > Nie może spać, myśląc o zdradach obcego jej (to chyba ona) chłopa?

          tak, kobieta

      • issey_miyake Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 06.10.10, 13:29
        bigbadpig napisał:

        >Będzie więc musiał to z siebie wyrzucić aby si
        > ę ratować, bo po trzech dniach braku snu psychika się na prawdę zaczyna sypać.

        po to jest forum, by wyrzucać z siebie wszystko co niesmaczne
    • gacusia1 A co z tego bedziesz miec? 06.10.10, 04:46
      Satysfakcje,ze sie wpieprzasz? Jesli ONA jest twoja przyjaciolka,to na 100% juz nia nie bedzie. Co to zmieni? Co to da? Zajmij sie swoimi sprawami i poki nikomu utrata zycia nie zagraza to sie nie wyrywaj.
      • issey_miyake Re: A co z tego bedziesz miec? 06.10.10, 13:33
        gacusia1 napisała:

        > Satysfakcje,ze sie wpieprzasz? Jesli ONA jest twoja przyjaciolka,to na 100% juz
        > nia nie bedzie.

        Czytaj ze zrozumieniem.
        • gacusia1 A czego tu nie rozumiec? 06.10.10, 14:35
          Ze masz ochote spierdolic komus zwiazek? Jak maja sie rozstac to i tak sie rozstana bez twojej POMOCY.
          • issey_miyake Re: A czego tu nie rozumiec? 06.10.10, 14:36
            gacusia1 napisała:

            > Ze masz ochote spierdolic komus zwiazek? Jak maja sie rozstac to i tak sie rozs
            > tana bez twojej POMOCY.

            dlaczego jesteś taka nie miła? Ktoś tobie pomógł w taki sposób, że oceniasz mnie i takim tonem piszesz?

            zapytałam - to tyle
            • gacusia1 Re: A czego tu nie rozumiec? 06.10.10, 23:38
              Na szczescie nie mialam w swoim srodowisku takiej "serdecznej przyjaciolki" jak ty :D O zdradzie ex-meza dowiedzialam sie sama,przez przypadek.
              • issey_miyake Re: A czego tu nie rozumiec? 07.10.10, 00:10
                gacusia1 napisała:

                > Na szczescie nie mialam w swoim srodowisku takiej "serdecznej przyjaciolki" jak
                > ty :D O zdradzie ex-meza dowiedzialam sie sama,przez przypadek

                nie jestem z tych "serdecznych", tylko pytam osób niezwiązanych
                btw. nie jestem jej przyjaciółką
                o zdradzie tego człowieka dowiedziałam się mimowolnie
                • gacusia1 NO i daj sobie juz z tym spokoj 07.10.10, 01:45
                  To nie twoja sprawa! To nie twoje zycie! Zastanow sie co DOBREGO wprowadzi twoja informacja? Jestem pewna,ze nic dobrego.
                  • issey_miyake Re: NO i daj sobie juz z tym spokoj 07.10.10, 12:51
                    gacusia1 napisała:

                    > To nie twoja sprawa! To nie twoje zycie! Zastanow sie co DOBREGO wprowadzi twoj
                    > a informacja? Jestem pewna,ze nic dobrego.

                    dzieki za opierdolenie - przydalo sie
                  • aga999929 Re: NO i daj sobie juz z tym spokoj 30.10.10, 15:57
                    Co dobrego? Kobieta zacznie żyć w prawdzie, przestanie być oszukiwana przez męża. W tej chwili żyje w świecie swojej wyobraźni.Tylko w jej wyobraźni istnieje wierny mąż a jej się wydaje że z nim żyje. Lepiej żyć w prawdziwym, realnym świecie.
                    • michaelm3 Re: NO i daj sobie juz z tym spokoj 30.10.10, 17:14
                      Powiedz jej a:
                      dziewczyna wpadnie w depresje, zacznie myslec o samobojstwie, rozwiedzie sie z nim, wroci do rodzicow, zaczna walczyc w sadzie o dzieciaka. W najlepszym wypadku po kilku latach zycia na granicy ubóstwa znajdzie sobie nastepnego, o ktorym po nastepnych kilku latach dowie sie tego samego, hehe

                      Nie mow jej a:
                      nadal bedzie jej dobrze ze swoim mezem a dzieciak bedzie mial tate, on ja kocha i zrobi dla niej pewnie wszystko a dupy na boku ma dla sportu, wchodzi-wychodzi i zapomina o temacie. W ZADNYM stopniu nie wplywa to negatywnie na zwiazek, co wiecej, pomaga mu utrzymac ilosc testosteronu na odpowiednim poziomie zapewniajacym wlasciwe funkcjonowanie w codziennym zyciu.

                      I zadne ksiazkowe teorie mowiace, ze jest inaczej nie przekonaja mnie do zmiany zdania.

                      A kolezanka isejmijake powinna zajac sie swoimi sprawami i robic cos co pozwoli jej byc w centrum zainteresowania w przeciwienstwie do rozkrecania kolejnego gowna, ktorego zasieg z pewnoscia przekracza jej oczekiwania.
                      • hellulah Re: NO i daj sobie juz z tym spokoj 30.10.10, 19:08
                        Ale żesz tłuczesz.

                        A co powiesz na to:

                        powiedz jej, a: dziewczyna jasno postawi facecikowi ultimatum, dojdą do kompromisu, facet da sobie na luz albo przynajmniej mocząc na boku będzie miał nieco skwaszony humor, za to w domu będzie latał koło roboty aż zafurkocze. Albo, dziewczyna odpuści sobie tego typka, zajmie sobą (na przykład własną karierą), trafi na lepszy model, z którym w sposób mniej zobowiązujący i mnie uwiązujący nieźle się jeszcze zabawi.

                        nie mów jej, a: fececik przyniesie do domu wirusa, jak nie HIV to wirusowego zapalenia wątroby; zrobi jakiejś lasencji dziecko na boku, tamta nie zechce jeździć za granicę ażeby w ciąży nie być, za to zachce wieloletnich i wysokich alimentów... dziewczyna (ta żona) dowie się od lasencji, że jej dziecko ma rodzeństwo, i patrz punkt pierwszy, wpadnie w depresję etc..

                        A tak naprawdę nie wiemy nic - może być tak, może być siak. Szczerze, według mniej lepiej wiedzieć co i jak, niż dawać się robić w wała. No, ale jeśli ktoś to lubi i nie przeszkadza mu, że jest rolowany równo... to ok.
                      • e.i.t.h.e.l Re: NO i daj sobie juz z tym spokoj 31.10.10, 22:40
                        Przez ludzi o poglądach takich jak Twoje, boję się w ogóle w jakikolwiek związek wchodzić. Dla mnie np. takie robienie na boku jest nie do zaakceptowania, więc wolałabym od początku wiedzieć, że facet coś takiego planuje. Wtedy mam możliwość wyboru, a jeżeli nawet wybrałabym związek z kimś takim, to sama mogłabym sobie poużywać z innymi.
              • mujer_bonita Re: A czego tu nie rozumiec? 07.10.10, 08:22
                gacusia1 napisała:
                > Na szczescie nie mialam w swoim srodowisku takiej "serdecznej przyjaciolki" jak
                > ty :D O zdradzie ex-meza dowiedzialam sie sama,przez przypadek.

                A widzisz - ja mam nadzieję, że w moim środowisku nie ma takiej 'serdecznej przyjaciółki' jak Ty, która z pełną świadomością pozwoliłaby na oszukiwanie mnie, opieranie życia na kłamstwie i 'dowiadywanie się przypadkiem'. IMO to jedna z najgorszych rzeczy jaką mogłaby mi zrobić druga osoba.

                Nie mówiąc już o tym, że sam fakt 'dowiedzenia się przypadkiem' a później świadomość, że 'przyjaciółka' cały czas wiedziała..... BRRRR!!!!
          • mujer_bonita Re: A czego tu nie rozumiec? 06.10.10, 14:54
            gacusia1 napisała:
            > Ze masz ochote spierdolic komus zwiazek? Jak maja sie rozstac to i tak sie rozs
            > tana bez twojej POMOCY.

            Rozumiem, że frakcja 'wolę nie wiedzieć' ;)

            A dlaczego mają się rozstać, skoro żyją w kłamstwie? Jak nikt nie spowoduje, że kłamstwo wyjdzie na jaw to może to trwać latami. Zupełnie nie rozumiem tego 'jak mają się rozstać to się rozstaną'? Co to ma znaczyć? Czyszczenie sumienia z wiedzy o kłamstwie? Przymykanie oczu? Odwrócenie głowy?
            • ore.ona frakcja bonita;)) 06.10.10, 17:14
              Miło znaleźć się w towarzystwie kobiet których mężowie/partnerzy nigdy nie zdradzili i One same w to święcie wierzą a lekką ręką spieprzyłyby komuś dobry związek. Ja nie wierzę że mężczyźnie nigdy nie trafi się okazja i kiedyś z niej nie skorzysta. No może są wyjątki, np. w krótkich związkach. Nie wiem jak bardzo byście chciały to mózg mężczyzny różni się od kobiecego. Oceniać kogoś z punktu widzenia fizycznej zdrady- dla mnie problematyczne.
              Z tego co wiem nie byłam zdradzana ale głowy nie dam i w sumie świat nie zawaliłby mi się. Romans- to inna sprawa.
              • e.i.t.h.e.l Re: frakcja bonita;)) 30.10.10, 14:17
                Tylko, że ten pan zdradza już któryś raz z kolei, to nie jest pojedynczy wyskok, który można by było przemilczeć. Poza tym, sama budowa mózgu nie warunkuje zdrady lub wierności.
            • gacusia1 Re: A czego tu nie rozumiec? 06.10.10, 23:35
              No wlasnie o to chodzi-jesli zwiazek jest nietrwaly to cokolwiek sie zdarzy czy ktokolwiek sie z butami wchrzani to sie ten zwiazek rozpadnie. Jesli natomiast jest naprawde stabilny i silny to nawet "przyjaciolka" serdeczna nie zdola go zniszczyc.
              Tak,uwazam ze lepiej nie wiedziec,bo "czego oczy nie widza,tego sercu nie zal".
              • issey_miyake Re: A czego tu nie rozumiec? 07.10.10, 00:07
                gacusia1 napisała:

                > No wlasnie o to chodzi-jesli zwiazek jest nietrwaly to cokolwiek sie zdarzy czy
                > ktokolwiek sie z butami wchrzani to sie ten zwiazek rozpadnie. Jesli natomiast
                > jest naprawde stabilny i silny to nawet "przyjaciolka" serdeczna nie zdola go
                > zniszczyc.
                > Tak,uwazam ze lepiej nie wiedziec,bo "czego oczy nie widza,tego sercu nie zal".

                Dziękuję Tobie za odpowiedź. Ta ma zupełnie inny ton niż ostatnia. O takie właśnie (normalne) mi chodziło. Nie wiem skąd tyle jadu w Tobie. Przepraszam, jeśli tym postem powiedziałam coś nie tak.
              • mujer_bonita Re: A czego tu nie rozumiec? 07.10.10, 08:17
                gacusia1 napisała:
                > No wlasnie o to chodzi-jesli zwiazek jest nietrwaly to cokolwiek sie zdarzy czy
                > ktokolwiek sie z butami wchrzani to sie ten zwiazek rozpadnie. Jesli natomiast
                > jest naprawde stabilny i silny to nawet "przyjaciolka" serdeczna nie zdola go
                > zniszczyc.

                Czyli - tak jak pisałam - czyszczenie sumienia z wiedzy. Uważam, że kompletnie nie masz racji a to co piszesz nie ma sensu. Właśnie swoim działaniem (nie mówieniem) też wpływasz na sytuację - odwlekasz to 'cokolwiek się stanie'. Wbrew pozorom swoją bierną postawą też kształtujesz życie drugiej osoby.

                > Tak,uwazam ze lepiej nie wiedziec,bo "czego oczy nie widza,tego sercu nie zal".

                TakTY uważasz. Dlaczego decydujesz o tym co ma być lepsze dla innych? Dlaczego odmawiasz innym prawa do tego, żeby wiedzieć, skoro tego sobie życzą?
                • gravedigger1 Re: A czego tu nie rozumiec? 07.10.10, 09:11
                  mujer_bonita napisała:

                  > TakTY uważasz. Dlaczego decydujesz o tym co ma być lepsze dla innych? Dlaczego
                  > odmawiasz innym prawa do tego, żeby wiedzieć, skoro tego sobie życzą?

                  To TY tak uważasz. Nie wiemy, czy ta zdradzona żona chciałaby wiedzieć i czy chciałaby dowiedzieć się od osoby postronnej. Autorka wątku nie jest jej przyjaciółką, a jeśli sumienie ją gryzie i che porzeciwdziałać dziejącemu się złu, to w pierwszej kolejności powinna porozmawiać ze zdradzającym facetem, potem z jego kochanką, a na końcu z żoną.
                  • mujer_bonita Re: A czego tu nie rozumiec? 07.10.10, 09:26
                    gravedigger1 napisał:
                    > To TY tak uważasz. Nie wiemy, czy ta zdradzona żona chciałaby wiedzieć i czy ch
                    > ciałaby dowiedzieć się od osoby postronnej.

                    A przeczytałaś co napisałam?

                    mujer_bonita napisała:
                    > IMO to zależy czy sama zainteresowana chciałaby wiedzieć czy nie.
                    forum.gazeta.pl/forum/03,15128,117252007,117257599.html?rep=1
                    Nie ma lepszej czy gorszej opcji - jak osoby takie jak gacusia czy sisi nie chcą być informowane - ich sprawa. Natomiast absolutnie nie rozumiem agresywnych najazdów w stylu 'masz ochotę spierdolić komuś związek', 'nie twoja sprawa!' itd. Jeżeli ktoś uważa, że lepiej nie wiedzieć - proszę bardzo ale niech nie robi z tego filozofii jedynej słusznej prawdy.
                    • gravedigger1 Re: A czego tu nie rozumiec? 07.10.10, 09:46
                      mujer_bonita napisała:

                      > A przeczytałaś co napisałam?
                      >
                      > mujer_bonita napisała:
                      > > IMO to zależy czy sama zainteresowana chciałaby wiedzieć czy nie.
                      > forum.gazeta.pl/forum/03,15128,117252007,117257599.html?rep=1

                      PrzeczytaŁEM, co napisałeś w poście skomentowanym przeze mnie. Nie czytam wszystkich postów.

                      > Nie ma lepszej czy gorszej opcji - jak osoby takie jak gacusia czy sisi nie chc
                      > ą być informowane - ich sprawa. Natomiast absolutnie nie rozumiem agresywnych n
                      > ajazdów w stylu 'masz ochotę spierdolić komuś związek', 'nie twoja sprawa!' itd
                      > . Jeżeli ktoś uważa, że lepiej nie wiedzieć - proszę bardzo ale niech nie robi
                      > z tego filozofii jedynej słusznej prawdy.

                      Z tą agresywnością to chyba trochę przesadzasz... W tym co pisze gacusia jest dużo racji, bo atorka wątku nie wie, jak wpłynie informacja o zdradzie na życie zdradzonej żony. Autorka jest osobą postronną, nie jest przyjaciółką zdradzanej i nie powinna wtrącać się w jej prywatne sprawy. Jak już napisałem, jeśli nie może znieść, że takie zło dzieje się w jej otoczeniu, niech przeciwdziała mu poprzez rozmowy z tymi, którzy to zło czynią.
                      • mujer_bonita Re: A czego tu nie rozumiec? 07.10.10, 10:03
                        gravedigger1 napisał:
                        > Z tą agresywnością to chyba trochę przesadzasz... W tym co pisze gacusia jest d
                        > użo racji, bo atorka wątku nie wie, jak wpłynie informacja o zdradzie na życie
                        > zdradzonej żony.

                        Tylko widzisz - gacusia nie pisze dlatego, że 'nie wie jak informacja wpłynie na życie zdradzonej żony'. Wręcz przeciwnie - pisze, że dalsze życie nie zależy od samej informacji a od jakości związku. Tak więc pudło. Ona pisze to dlatego, że SAMA jest zwolenniczką opcji 'wolę nie wiedzieć' tudzież 'nie chcę być informowana'. OK - jej prawo ale są osoby, które wolą inaczej więc dlaczego poprzez jej poglądy i 'uciszanie' tych, którzy posiadają informację osoby te miałyby cierpieć?

                        Ja na przykład zdecydowanie wolę wiedzieć, nawet jakby wiedza ta miała pochodzić od obcej osoby. Mimo wszystko staram się jednak powstrzymywać od rad 'koniecznie powiedz' bo mogłoby trafić na osobę taką jak gacusia, która sobie tego nie życzy. Szanuję jej wybór i chciałabym, żeby inni szanowali mój.
                        • gravedigger1 Re: A czego tu nie rozumiec? 07.10.10, 12:26
                          mujer_bonita napisała:

                          > Tylko widzisz - gacusia nie pisze dlatego, że 'nie wie jak informacja wpłynie n
                          > a życie zdradzonej żony'. Wręcz przeciwnie - pisze, że dalsze życie nie zależy
                          > od samej informacji a od jakości związku.

                          Nie widzę tu, żadnego przeciwieństwa. Stwierdzenie "dalsze życie nie zależy od samej informacji a od jakości związku" nie jest sprzeczne ze stwierdzeniem "nie wie jak informacja wpłynie na życie zdradzonej żony", natomiast prawdą jest, że ich dalsze życie nie zależy od samej informacji ozdradzie, ale też od wielu innych czynników, do których zaliczyłbym "jakość związku".

                          >Tak więc pudło. Ona pisze to dlatego, że SAMA jest zwolenniczką opcji 'wolę nie wiedzieć' tudzież 'nie chcę być info rmowana'.

                          Dlatego napisałem, że ma dużo racji (bo w pewnych kwestiach ma), ale nie ma 100% racji.
                          • mujer_bonita Re: A czego tu nie rozumiec? 07.10.10, 13:04
                            gravedigger1 napisał:
                            > >Tak więc pudło. Ona pisze to dlatego, że SAMA jest zwolenniczką opcji 'wol
                            > ę nie wiedzieć' tudzież 'nie chcę być info rmowana'.
                            >
                            > Dlatego napisałem, że ma dużo racji (bo w pewnych kwestiach ma), ale nie ma 100
                            > % racji

                            No widzisz - i tu się różnimy. Ja uważam, że w postawie 'Ja nie chcę być informowana więc niech inni nie będą informowani' jest ZERO racji :)
                            • gravedigger1 Re: A czego tu nie rozumiec? 07.10.10, 13:55
                              mujer_bonita napisała:

                              > No widzisz - i tu się różnimy. Ja uważam, że w postawie 'Ja nie chcę być inform
                              > owana więc niech inni nie będą informowani' jest ZERO racji :)

                              Oczywiście, że się różnimy. Postaram się wytłumaczyć Ci, dlaczego. :)
                              Głosząc postawę "Ja nie chcę być informowana więc niech inni nie będą informowani", gacusia nie ma racji, ale twierdząc, że "dalsze życie nie zależy od samej informacji a od jakości związku" ma rację. W sumie więc ma dużo racji. :) Ty patrzysz na jej wypowiedź wybiórczo, a ja całościowo. :)
                        • e.i.t.h.e.l Re: A czego tu nie rozumiec? 30.10.10, 14:20
                          Hmm, autorka mogłaby się wybrać z tą kobietą zdradzaną jeszcze z tą przyjaciółką na jakieś po prostu spotkanie przy kawie i piwku i pogadać sobie od tak i wtrącić wątek tego, czy wolałoby się wiedzieć o zdradzie, czy też nie. Wtedy będzie wiadomo, jakie podejście do tematu ma zdradzana i można będzie coś postanowić.
          • e.i.t.h.e.l Re: A czego tu nie rozumiec? 30.10.10, 14:14
            Związek to spierdolił mąż, zdradzając swoją żonę.
    • xciekawax Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 06.10.10, 04:52
      powiedzialabym jej przyjaciolce i niech ona zdecyduje jak najlepiej postapic.

      Nie przekonywalabym jej przyjaciolki jak postapic, tylko powiedzialabym aby zrobila to co najlepsze dla zony. To ogromna odpowiedzialnosc i moglaby zburzyc nawet przyjazn, wiec to nie jest takie latwe.
    • mujer_bonita Ważne jest czy ona chciałaby wiedzieć 06.10.10, 08:41
      issey_miyake napisała:
      > Powiedzieć jej czy nie powiedzieć?

      IMO to zależy czy sama zainteresowana chciałaby wiedzieć czy nie. W realu nie znam co takich ale na forum wiele osób deklaruje, że w razie czego 'wolą nie wiedzieć' albo tak jak Sisi 'nie życzyłyby sobie żeby ktoś im donosił'. Ich prawo. Ja natomiast należę do frakcji, która wiedzieć chce.
      • issey_miyake Re: Ważne jest czy ona chciałaby wiedzieć 06.10.10, 13:34
        mujer_bonita napisała:

        > issey_miyake napisała:
        > > Powiedzieć jej czy nie powiedzieć?
        >
        > IMO to zależy czy sama zainteresowana chciałaby wiedzieć czy nie. W realu nie z
        > nam co takich ale na forum wiele osób deklaruje, że w razie czego 'wolą nie wie
        > dzieć' albo tak jak Sisi 'nie życzyłyby sobie żeby ktoś im donosił'. Ich prawo.
        > Ja natomiast należę do frakcji, która wiedzieć chce.

        No właśnie o tym tez myślę. Jedno za, drugie przeciw.
        • kobieta_z_polnocy Re: Ważne jest czy ona chciałaby wiedzieć 06.10.10, 15:57
          Jeżeli chodzi o mnie to nie wybaczyłabym znajomym/rodzinie/ludziom, gdyby mi nie powiedzieli o zdradach faceta i pozwolili żyć przez lata w upokorzeniu. Ja akurat jestem z frakcji, która chce wiedzieć.

          Ponieważ nie jesteście ze sobą aż tak blisko, to nie wiem szczerze mówiąc jak to załatwić. Jesteś pewna, że ona o niczym nie wie?
          • sisi_kecz Dementi 06.10.10, 16:02
            Sisi jest w frakcji: nie informuję i nie życzę sobie informatorów.

            A to nie to samo,co: nie chcę wiedzieć.

            duze pozdro!!!
            • kag73 Re: Dementi 06.10.10, 17:03
              sisi_kecz napisała:

              > Sisi jest w frakcji: nie informuję i nie życzę sobie informatorów.
              >
              > A to nie to samo,co: nie chcę wiedzieć.
              >
              > duze pozdro!!!

              Aaaa, sisi liczy na to, ze maz sam jej powie ;))
              • sisi_kecz Re: Dementi 06.10.10, 17:18
                > Aaaa, sisi liczy na to, ze maz sam jej powie ;))'

                no coś Ty:0
                nie urodziłam sie wczoraj, aby nie wiedzieć jak te małpiszony sie nie zapierają,
                na zdrowie i życie mamusi nawet ;)

                Po prostu nie wierzą w niedomyślność zdradzanych żon.

                Chce wiedzieć to wie, nie chce wiedzieć to udaje że nie wie- i nic nikomu do tego.

                duze pozdro!!
                • sisi_kecz Re: Dementi 06.10.10, 17:19
                  * nie wierzę w niedomyślność
                  • mujer_bonita Re: Dementi 06.10.10, 20:50
                    sisi_kecz napisała:
                    > * nie wierzę w niedomyślność

                    Naiwna jesteś jeżeli wierzysz, że Ty się wszystkiego 'domyślisz' :)
                • kag73 Re: Dementi 06.10.10, 17:23
                  "Po prostu nie wierzą w niedomyślność zdradzanych żon".
                  No wlasnie nie wiadomo jak to do konca jest, moze niektorzy potrafia sie dobrze ukrywac, zreszta moze to tylko kwestia czasu zanim sprawa sie rypnie.
          • issey_miyake Re: Ważne jest czy ona chciałaby wiedzieć 06.10.10, 16:04
            kobieta_z_polnocy napisała:

            > Ponieważ nie jesteście ze sobą aż tak blisko, to nie wiem szczerze mówiąc jak t
            > o załatwić. Jesteś pewna, że ona o niczym nie wie?

            kilka razy udało mi się ją i jej przyjaciółkę podpytać o te sprawy (to ta poszkodowana, zawsze z ogromną pewnością opowiada, jaki to jej mąż jest cudowny i że nigdy by nie zdradził). To szczere towarzystwo, więc wnoszę, że nie ukrywają prawdziwego życia... chociaż kto wie..
      • m00nlight Ja bym nie mówila... 19.10.10, 22:09

        Niestety tak jest że miłość już ślepa, a każdy kto 'oczernia; ukochanego, nawet jeśli ma rację, i nawet jeśli ma najlepsze intencje, staje się 'wrogiem publicznym numer jeden'. Mówiąc- jesteś na dobrej drodze do utraty przyjaciółki.

        Pare razy się na tym nacięłam, i to mnie nauczylo się nie wtrącac nigdy w cudze związki, zwlaszcza jesli zależy mi na stosunkach z zainteresowanymi. Mialam kiedys taka sytuację że moja najlepsza kumpela związala sie z naprawde beznadziejnym gosciem, pijakiem, narkomanem, nierobem pasożytem i w dodatku zdradzaczem i przemocowcem, ale jak tylko podzielilam się swoją (SŁUSZNĄ, jak sie pozniej okazalo) opinią, uslyszalam że źle jej życzę i zazdroszczę wielkiej miłości i zajebistego związku. Nasze stosunki sie ochlodzily, z czasem kontakt sie urwal, potem sie dowiedzialam że ona z tym typem nie dosc że się ochajtała, to jeszcze strzelila sobie dziecko. Jakis czas temu odezwala sie do mnie, przeprosila, przyznala racje- jest już po rozwodzie, samotna matka z dzieckiem i dlugami ktorych on narobil i spieprzyl za granice. Tak wiec- to że ostrzeżemy kogos przed pakowaniem sie w gówno nie oznacza że nas poslucha, nawet jesli po jakims czasie przyznają rację- zwykle gdy sie same sparzą, to i tak, niesmak pozostanie. Lepiej więc się nie wtrącać i zostawic sprawy swojemu biegowi, zwlaszcza jesli nas nie dotyczą.
    • ditchdoc Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 06.10.10, 09:09
      sama chcialabys wiedziec gdyby Twoj maz sie kurwil?

      powiedziec, zawsze
      • b2bb Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 06.10.10, 09:42
        Musisz koniecznie porozmawiać, albo wiesz co?
        Nie rozmawiaj!
        • issey_miyake Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 06.10.10, 13:39
          b2bb napisał:

          > Musisz koniecznie porozmawiać, albo wiesz co?
          > Nie rozmawiaj!

          kretyńskie
      • issey_miyake Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 06.10.10, 13:37
        ditchdoc napisał:

        > sama chcialabys wiedziec gdyby Twoj maz sie kurwil?


        oczywiście, że tak
        • ditchdoc Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 30.10.10, 18:43
          issey_miyake napisała:


          > oczywiście, że tak

          no to masz odpowiedz

          powiedz, wogole nie rozumiem skad te rozterki
    • brel_grl Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 06.10.10, 16:43
      Wyslac mezowi anonim o tresci ;) :
      Czlowieku, wiem ze zdradzasz zone. Jesli Twoje malzenstwo jest dla Ciebie wazne, to dobrze sie zastanow, zanim znow ja zdradzisz. Wygladacie na ogolnie szczesliwe malzenstwo, wiec nic jej nie powiem - NA RAZIE. Jesli macie problemy, to je rozwiazuj albo sie rozstan, a nie chodz na boki. Minimum szacunku dla malzonki.

      A tak na serio - nie mam pojecia. Zainicjuj rozmowe w babskim gronie z w/w zona pt : Czy chcialybyscie wiedziec, ze was facet zdradza. Mozesz sie dowiedziec wtedy, jakie jest jej zdanie, przynajmniej na poziomie deklaratywnym.

      Ja na 99.9% chcialabym wiedziec, bo nie lubie, jak mnie ktos oszukuje, robi w konia i naraza na choroby.
      • ore.ona Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 06.10.10, 17:18
        Jesli macie problemy, to je rozwiazuj albo sie rozstan, a nie chodz na boki. Minimum szacunku dla malzonki.<
        Też myślę że męska rozmowa przydałaby się panu
        • sisi_kecz Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 06.10.10, 17:28
          A ja myślę, że taki list to by pan zaniósł do żony i pokazał jak bezczelnie jest obmawiany i szantażowany- żona oburzyłaby sie na anonima i murem stanęła za mężem.

          Podtrzymuję: nie pchać paluchów w futrynę, tylko dlatego, że swędzą.

          Wykopać sobie dołek w szczerym polu i nawrzeszczeć do niego o tych zabójczych towarzyskich niusach, które spać nie dają- może ulży.
          • e.i.t.h.e.l Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 30.10.10, 14:27
            Ale jednak jakieś ziarnko niepokoju byłoby w żonie zasiane i myślę, że uważniej zaczęłaby się mężowi przyglądać, a i on miałby świadomość tego, że ktoś go obserwuje, więc może by się trochę uspokoił.
      • xciekawax Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 06.10.10, 21:27
        > Ja na 99.9% chcialabym wiedziec, bo nie lubie, jak mnie ktos oszukuje, robi w k
        > onia i naraza na choroby.

        Ja tez zawsze uwazalam ze chcialabym wiedziec, ale realia sa trudne. Ciesze sie ze sie dowiedzialam, i ciesze sie ze maz nie robi ze mnie glupca wiecej.

        Problem w tym ze taka wiadomosc zmienia cale zycie i wszystko w co wierzymy sie burzy doszczetnie. Moze popsuc przyjaznie (bo podswiadomie mozna czuc ze przez przyjaciolke malzenstwo sie rozpadlo), moze zburzyc radosc z zycia.

        Ale ten maz widze ze nawet sie dobrze nie ukrywa, jezeli wszyscy naokolo wiedza.

        Moze.... mozna ta zone naprowadzic, udawac glupka, a cos powiedziec na przyklad: "O, wiedzialam Czeska w srode z jakas kobieta, to jego siostra? wygladali na bardzo bliskich", innym razem.... "wiesz, moja kolezanka zlamala haslo na partnera email, i sie takich niesamowitych rzeczy nadowiadywala - faceci naprawde umieja klamac i nigdy nie wiadomo co tak naprawde robia", innym razem: "wiesz, z tymi telefonami to tak dziwnie byla, bo facet mojej znajomej mial dwie karty do telefonu i ukrywal swoje zdrady przez lata",.... chyba wiesz o co mi chodzi.

        I tez mozna zrobic babski wieczorek i przez zarty pogadac jak sprawdzic potencjialnie mezow - wszystkich mezow. Moze zaroweczka sie rozswietli u niej w glowie. Rozumiesz?
        • issey_miyake Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 07.10.10, 00:15
          xciekawax napisała:

          > Ale ten maz widze ze nawet sie dobrze nie ukrywa, jezeli wszyscy naokolo wiedza

          Ten mąż bardzo by chciał, by nikt o tym nie wiedział. Wiedzą tylko kumple, a kumple jak widać mają długie jęzory.


          > Moze.... mozna ta zone naprowadzic, udawac glupka, a cos powiedziec na przyklad
          > : "O, wiedzialam Czeska w srode z jakas kobieta, to jego siostra? wygladali na
          > bardzo bliskich", innym razem.... "wiesz, moja kolezanka zlamala haslo na partn
          > era email, i sie takich niesamowitych rzeczy nadowiadywala - faceci naprawde um
          > ieja klamac i nigdy nie wiadomo co tak naprawde robia", innym razem: "wiesz, z
          > tymi telefonami to tak dziwnie byla, bo facet mojej znajomej mial dwie karty do
          > telefonu i ukrywal swoje zdrady przez lata",.... chyba wiesz o co mi chodzi.
          >
          > I tez mozna zrobic babski wieczorek i przez zarty pogadac jak sprawdzic potencj
          > ialnie mezow - wszystkich mezow. Moze zaroweczka sie rozswietli u niej w glowi
          > e. Rozumiesz?

          Dokładnie o takiej dyskrecji myślałam. Dzięki bardzo.
      • czerwony.poll74 Doskonały pomysł! 07.10.10, 11:29
        Jeśli nie możesz powiedzieć wprost, zrób tak jak napisała brel_grl dobre wyjście.
    • rat_canals Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 07.10.10, 02:23
      a jesli to wszystko co dowiedziales/a sie jest totalna bzdura?,plotka? skad wiesz, ze nie? zajmij sie soba tak bedzie najlepiej dla wszystkich zainteresowanych, nie pchaj sie tam gdzie cie nie prosza
      • rat_canals Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 07.10.10, 02:28
        nie daje ci to spac? to powiedz nam , jaki masz w tym interes, podoba cie sie ona? a moze podkochujesz sie w niej? bo nie sadze, zeby komus nie zaangazowanemu przeszkadzalo to w spaniu. krecisz oj krecisz
        • niezapominajka333 Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 07.10.10, 07:36
          Wysłać mężowi smsa z anonimowego numeru:
          Odczep się od (tu wstawić imię potencjalnej kochanki) bo pożałujesz. Jak jeszcze raz zobaczę, że z nią krecisz to twoja słodka żonusia na bank się o wszystkim dowie. Pamiętaj, ja nie żartuję.
          Można też w wersji mniej cenzuralnej.
        • issey_miyake Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 07.10.10, 15:11
          rat_canals napisał:

          > nie daje ci to spac? to powiedz nam , jaki masz w tym interes, podoba cie sie o
          > na? a moze podkochujesz sie w niej? bo nie sadze, zeby komus nie zaangazowanemu
          > przeszkadzalo to w spaniu. krecisz oj krecisz

          nie jestem lesbijką

          to że nie wierzysz w uczciwość ludzką to już Twój problem
      • issey_miyake Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 07.10.10, 14:49
        rat_canals napisał:

        > a jesli to wszystko co dowiedziales/a sie jest totalna bzdura?,plotka? skad wie
        > sz, ze nie? zajmij sie soba tak bedzie najlepiej dla wszystkich zainteresowanyc
        > h, nie pchaj sie tam gdzie cie nie prosza

        zdania są podzielone (dlatego pytam na forum), może żona życzyłaby sobie tego, niewiadomo
        • smietana33 Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 08.10.10, 00:49
          Cóż, co prawda żoną jeszcze nie bylam, za to narzeczoną jak najbardziej i dzięki takiej "dyskrecji" i nie wtrącaniu się, jak tu większość sugeruje, straciłam nie tylko wiele lat życia, ale również wiarę w uczciwość przyjaciół, znajomych i innych osób, które dla WŁASNEGO, świętego spokoju nie zaryzykowały poinformowania mnie, że mój ukochany i wymarzony jest kims innym... Dowiedziałam się sama, przypadkiem i w bardzo upokarzający sposób. Świadomość, że praktycznie wszyscy wokół wiedzieli o tym od co najmniej roku nie poprawiała samopoczucia.
          • mujer_bonita Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 08.10.10, 08:34
            smietana33 napisała:
            > Cóż, co prawda żoną jeszcze nie bylam, za to narzeczoną jak najbardziej i dzięk
            > i takiej "dyskrecji" i nie wtrącaniu się, jak tu większość sugeruje, straciłam
            > nie tylko wiele lat życia, ale również wiarę w uczciwość przyjaciół, znajomych
            > i innych osób, które dla WŁASNEGO, świętego spokoju nie zaryzykowały poinformow
            > ania mnie, że mój ukochany i wymarzony jest kims innym... Dowiedziałam się sama
            > , przypadkiem i w bardzo upokarzający sposób. Świadomość, że praktycznie wszysc
            > y wokół wiedzieli o tym od co najmniej roku nie poprawiała samopoczucia.

            Nie mówiąc nic też wpływamy na życie innych :/
            • songo3000 Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 17.10.10, 13:14
              No masz, nawet uczciwie powiesić się nie można bez konsekwencji ;PPP
    • okinox IMO 08.10.10, 01:43
      "Jeśli a oznacza szczęście, to a=x+y+z, gdzie x - praca, y - rozrywki, z - umiejętność trzymania języka za zębami" Albert Einstein
      Trzymaj język za zębami i nie mów...
    • nata1975 Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 08.10.10, 08:17
      dam Ci jedną dobrą radę ..... nigdy ,ale to przenigdy w życiu nie wtrącaj się w małżeństwo , ani w czyjeś życie . to co wiesz zatrzymaj dla siebie..... i potraktuj jako naukę na przyszłość....
      Pozdrawiam .
      • latortura Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 17.10.10, 00:21
        Tak, i koniecznie wszystkie baby tak sie oszukujmy i sypiajmy ze swoimi mezami na przemian,
        nie mówmy nic sobie, przeciez faect MUSI zdradzac bo jest facetem,

        a my jestesmy takie głupie ze wolimy nie wiedziec i sie nie wtrącac,

        rozszarpałbym gdybym sie dowiedziała, ze ktos wiedział a ja byłam okłamywana w zwiazku,

        niestety takie są Polki, pozwalaja na to by były zdradzane byleby mężus wracał do domku, poszedł w niedziele z rodzinką do koscioła, przyniósł wypłate i wystarczy,

        a że czasem zdradzi, trudno...to tylko facet (czyli chyba zwierzę skoro "tylko"),

        Polki chetnie tez wpuszczaja swoich niewiernych meżów z powrotem do łozeczka,
        co tam, ze niedawno moczył swoje przyrodzenier w innej... grund, że wrócił do żonki...

        żałosne i upokarzające...............................
    • ciezka_cholera Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 17.10.10, 12:34
      Ja tez jestem z frakcji "wolalabym wiedziec". I jak juz wyzej napisano - okropna musi byc ta swiadomosc, jak sie jest latami zdradzanym, ze wiele osob wokol wiedzialo o tym, a wszyscy zachowali dyskrecje. Rzecz w tym, ze niemowienie jest z Twojego punktu widzenia zdecydowanie bezpieczniejsza opcja.
      • sisi_kecz Rzeczywista nazwa frakcji 18.10.10, 10:09
        I jak juz wyzej napisano - okropna musi byc ta swiadomosc, jak sie jest latami zdradzanym, ze wiele osob wokol wiedzialo o tym, a wszyscy zachowali dyskrecje. Rzecz w tym, ze niemowienie jest
        > z Twojego punktu widzenia zdecydowanie bezpieczniejsza opcja.'

        oto deklaracja, z której wynika, że nazwa frakcji brzmi:
        "wolę wiedzieć o sobie, ale nie mówić o kimś".

        faktycznie bezpiecznie ;)

        duze pozdro!!!
        • ciezka_cholera Re: Rzeczywista nazwa frakcji 18.10.10, 19:53
          Cos sie Sisi czepnela!?! ;-) Wszak oba powyzsze zdania sa prawdziwe. Ale ja nigdzie nie deklarowalam, ze unikam niebezpiecznych sytuacji. Tak po prawdzie to chcialam napisac, ze postawe "wiem, ale nie powiem" uwazam za nieco asekurancka, tylko po chwili namyslu uznalam, ze ma to zbyt pejoratywny wydzwiek.
          • sisi_kecz Re: Rzeczywista nazwa frakcji 18.10.10, 20:07
            Nie, dlaczego? pisz co myślisz, obowiązuje pluralizm.

            Wiem, ale nie powiem- nie jest asekuranckie, imo.
            Wiem, ale to nie moja sprawa, nie jestem uprawniona aby komuś mieszać sie do życia z moją wiedzą, gdyż związek dwojga ludzi to ich sprawa- sami sobie gnoją, to sami muszą coś z tym zrobić, bez ingerencji z zewnątrz.

            Ale Ty możesz mieć w tej sprawie inny pogląd i ok.

            Nie piszę tekstem nie znoszącym sprzeciwu ;): nie mówcie!
            i nie słucham samozwańczych ekspertow moralnych, co krzyczą: mówcie, koniecznie!

            Żyj i daj żyć innym :)

            duze pozdro!!!
    • ditchdoc Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 18.10.10, 15:12
      issey_miyake napisała:

      > Małżeństwem są (od roku), parą od 8 lat. Mają 2 letniego synka. On zdradził ją
      > dwukrotnie, jak nie byli jeszcze małżeństwem, kolejny raz na kawalerskim wieczo
      > rze i szykuje się do następnego skoku. (obydwoje ok. 30stki)
      >
      > Osobiście, dowiedziałam się o tym przypadkiem. Powiedzieć jej czy nie powiedzie
      > ć?
      >
      > ps: ona jest zakochana w nim, szczęśliwa żona i matka

      oczywiscie ze powiedziec..., co to wogole za pytanie?

      sama chcialabys wiedziec czy grac role idiotki z mezusiem maczajacym w kurwach?
    • potwor_z_piccadilly Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 18.10.10, 21:32
      Po czorta wchodzic miedzy drzwi a futryne.
      By uspokoic wrazliwa dusze autorki, proponuje trzecia droge.
      Trzeba dac dyskretne ultimatum malzonkowi.
      Nalezy zapewnic go ze ma (przyjmijmy) dwa tygodnie na zalatwienie tej sprawy z malzonka. Niech sam wyspowiada sie przed nia ze swych grzeszkow. Jednym z glownych argumentow ma byc informacja ze juz caly powiat wie o jego wyskokach i ze ujawnienie zdrady jest tylko kwestia krotkiego czasu. Po terminie nalezy oswiecic zdradzona, juz prawdopodobnie odpowiednio przygotowana przez (mam nadzieje skruszonego) malzonka.
      Sadze ze jest to najrozsadniejsza droga, bo upiecze sie pare pieczeni na jednym ogniu.
      - Autorka zazna uspokojenia nie sciagajac na siebie gniewu (mozliwe ze obu stron).
      - Niewierny poczuje niezlego pietra, bo zazna swiadomosci niewiadomego zagrozenia.
      - Sami to zalatwia miedzy soba.
      • kag73 Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 18.10.10, 21:36
        Nie, nie tak. Dac mu ultimatum, zeby sprawe zakonczyl. Spowiadac sie wtedy nie musi.
        • potwor_z_piccadilly Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 18.10.10, 21:59
          To by bylo najlepsze, lecz trudne do sprawdzenia czy odnioslo jakis skutek.
          Efekt moze byc taki ze facet na krotki czas przycichnie, a po czasie zacznie swoje, lecz juz dyskretniej.
          To nie tak.
          Tu trzeba zdecydowanych ruchow.
          Trzeba dyskretnie poinformowac zone, dajac wprzody czas malzonkowi na jej przygotowanie.
    • gres81 Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 19.10.10, 22:12
      ja bym wolał wiedzieć.
      • lavenders27 Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 24.10.10, 20:28
        Ja powiedziałam przyjaciółce, że jej bratowa zdradza męża (tj. brata przyjaciólki).
        Chłopak do dzisiaj całował by mnie po stopach.
        Rzucił zdzire, ułozył sobie życie z fajną kobietą i jest szczęśliwy. Bez poroża.

        W tym wątku widać, jak ogromne jest przyzwolenie na zdrady i zamiatanie wszystkiego pod dywan. Ja osobicie czułabym się okropnie, gdyby o zdradach mojego męza wiedzieli wszyscy, oprócz mnie. To strasznie upokarzające.
        • sisi_kecz Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 24.10.10, 21:09

          W tym wątku widać, jak ogromne jest przyzwolenie na zdrady i zamiatanie wszystk
          > iego pod dywan. Ja osobicie czułabym się okropnie, gdyby o zdradach mojego męza
          > wiedzieli wszyscy, oprócz mnie. To strasznie upokarzające.'

          jesli i do nie pijesz, to sobie wypraszam.

          ani przyzwolenie, ani zamiatanie.
          ja po prostu nie oczekuje, ze ewentualne problemy w moim zwiazku rozwiaza postronni ludzie.

          a pretensje o to, ze jestem zdradzana miałabym do mojego mena, a nie do obcej osoby, która na niego nie doniosła.

          duze pozdro
    • framberg Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 26.10.10, 01:06
      Po co? Coś naprawisz? Będą szczęśliwsi? Ona rozpromienieje?
    • panna_p Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 30.10.10, 12:51
      Zdradzający facet może zarazić się od którejś z tych kobiet HIV, kiłą etc. Później zarazi swoją żonę. Choćby z tego powodu ta żona powinna wiedzieć, że nie może mu ufać.
    • leew1 kogo uszczęśliwi ta wiedza? 30.10.10, 13:04
      poza Tobą i Twoją osobistą satysfakcją. Przecież wszyscy pozostali na tym stracą, być może rozpadnie się przez Twój donos rodzina. Czasem niewiedza jest przyczyną szczęścia. Chyba,że tak nienawidzisz faceta, że chcesz zniszczyć życie przyjaciółce i jej dziecku, byleby mu dokopać!
      • issey_miyake Re: kogo uszczęśliwi ta wiedza? 30.10.10, 14:21
        leew1 napisał:

        > poza Tobą i Twoją osobistą satysfakcją. Przecież wszyscy pozostali na tym strac
        > ą, być może rozpadnie się przez Twój donos rodzina. Czasem niewiedza jest przyc
        > zyną szczęścia. Chyba,że tak nienawidzisz faceta, że chcesz zniszczyć życie prz
        > yjaciółce i jej dziecku, byleby mu dokopać!

        To nie jest moja przyjaciółka. Nie mam zwyczaju rozpieprzania ludziom życia - tak po prostu. Zachowałam informację dla siebie. Nikt z jego i jej znajomych nie wie o jego wybrykach. Więc pozostanie raczej anonimowy.
        • camparis Re: kogo uszczęśliwi ta wiedza? 30.10.10, 14:50
          tak jak ktoś pisał powyżej - a co zrobisz jak on zarazi ją jakąś chorobą?
          ja wolałabym wiedzieć i miałabym żal do znajomych że mi nie powiedzieli!
          bo zdrada to sprawa pomiędzy partnerami i oni muszą to sami rozwiązać!
          ale jeśli ona się nie dowie teraz, to dowie się za kilka lat - może już z HIVem.
          wtedy też będziesz szczęśliwa, że nie powiedziałaś?
      • nie_alicja Re: kogo uszczęśliwi ta wiedza? 30.10.10, 14:35
        ja was nie kumam.

        naprawdę wolelibyście żyć w ułudzie, ze wszystko jest cudnie, a partner, do którego czule się tulicie, ma swoje sprytnie chowane "alternatywne" życie??
        za cenę spokoju?
        to jest nadrzędna wartość?
        rozumiem, jeśli w związkach, gdzie od jawnie wyłączności się nie wymaga.
        ale tylko wtedy.

        byłam jedną z tych ślepo wierzących. opowieści o niewiernych partnerach nie tylko nie zapalały mi w głowie żadnej żaróweczki, ale wręcz upewniały, że tak rewelacyjnie trafiliśmy na siebie, że nas to na pewno nie dotyczy.
        i zonk. to boli jak cholera. jest oczywiście dylemat, co dalej. ale świadomy, kapujecie? to ja decyduję, czy chcę spróbować na nowo, czy się żegnam. przestaję być idealistką, tracę coś cholernie ważnego, ale wiem o MOIM życiu to, co konieczne, żeby dokonywać w nim ważnych wyborów.

        mam koleżankę, która powiedziała kiedyś zdecydowanie, że nie chce wiedzieć.
        no to jej nie mówię.
        w innym wypadku próbowałam wysondować, jaki pogląd ma zainteresowana. zdeklarowała, że chciałaby wiedzieć. już wie i przeorganizowuje sobie życie.

        czy naprawdę szczytem waszych ambicji jest bycie w związku, który opiera się na oszustwie? jak to "tylko facet", to niech szczerze powie, że go wierność przerasta, bo tak go Bóg stworzył. jeśli normalny mężczyzna, niech weźmie odpowiedzialność za swoje wybory. to samo zresztą dotyczy kobiet.

        jak widzicie, że ktoś kradnie, nie zastanawiacie się, czy powiedzieć okradzionemu, że coś stracił. kiedy partner okrada z nadziei, ufności i wiary w zdrowy związek, nagle nabieracie wody w usta. och, co się będę mieszać. takie udane małżeństwo.

        to nie wy rozwalacie związek, on już jest chory. tylko jedna ze stron nie ma o tym pojęcia.
        nieważne, od kogo dowiedziałabym się o zdradzie. każdemu byłabym tak samo wdzięczna.
        • ricemice Re: kogo uszczęśliwi ta wiedza? 30.10.10, 16:37
          ja tez nie rozumiem,
          ale jak widac wiekszosc kobiet tutaj woli ta mala stabilizacje niz prawdziwe ,zycie
          do tego jeszcze jak widac pocieszaja sie ze "faceci tak maja"... smutne to i zalosne.
      • roterro Re: kogo uszczęśliwi ta wiedza? 30.10.10, 14:35
        Ja bym nie mowila.
        Chyba ze ta kobieta bylaby z nim nieszczesliwa. Jesli jest szczesliwa... Zdarzaja sie takie zwiazki.

        Sama w podobnej sytuacji nie powiedzialam. Nie chcialam brac na siebie odpowiedzialnosci ze rozwalenie zwiazku, przysporzenie cierpien calej rodzinie... I uwazam ze to byla dobra decyzja, do dzis (10 lat potem) sa razem - i sa szczesliwi.
        Niebezpiecznie jest wtracac sie w cudze zycie bo nigdy nie wiadomo czy sie pomoze czy zaszkodzi
      • e.i.t.h.e.l Re: kogo uszczęśliwi ta wiedza? 30.10.10, 14:36
        To nie ona zniszczy rodzinę i unieszczęśliwi ich, to zrobił mąż spotykając się z kochankami.
    • mokos99 Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 30.10.10, 14:23
      Kup starter z nowym numerem, włóż do starego telefonu, wycisz w nim dzwiek i wyslij w sms do niej wszystkie informacje np. Twój maż chce Cie zradzić z panną x. Na początku nie mów o zdrach przed ślubem, tylko powiedz o tej planowanej. Do niego też możesz w tym samym momencie wyslać sms "Twoja zona wlasnie dowiedziała sie ze ją zdradzasz"
      • dziub_dziubasek Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 30.10.10, 14:30
        fajna metoda.
        Ja osobiscie bym chciala wiedzieć , że mąż mnie zdradza/ ma zamiar zdradzić. I pewnie gdybym o cudzym męzu miala taką wiedzę to poinformowałabym żonę.
    • japoneczki Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 30.10.10, 14:36
      Jaka znieszulica. nie wierzę, jak czytam komentarze - nie mówić, lepiej się nie wtrącać? no tak, super. Gdyby moja przyjaciółka/koleżanka wiedziała, że facet mnie zdradza, a ja głupia jeszcze nieświadoma żyłabym w iluzji miłości, i nic by mi nie powiedziała, to definitywnie zerwałabym z nią kontakt. I co naszywasz miłością - bo ani szczerości, ani szacunku ani wierności tutaj nie ma. Jak facet kocha swoją żonę i nie ma fizyczności, to przepraszam bardzo, ale załatwiam to z żoną wszelkimi możliwymi sposobami, a nie szukam sobie frajdy na boku. Pomijam ryzyko wpadki czy złapania syfa.
      Wybadaj koleżankę może delikatnie, co sądzi na temat 'gdyby mnie mąż zdradzał', a poinformuj anonimowo najlepiej. Chyba, że macie bardzo bliskie relacje, to wtedy poprostu weź na rozmowę. Pamiętaj, ze to może być koniec małżeństwa, albo kryzys, który wygrają. Mogą też Ciebie odsunąć od siebie, albo tylko ta dziewczyna - bo może np.nie chcieć uwierzyć. A rozmowa z facetem o jego zdradzie - PO CO? mamusia mu nałoży do głowy, nakrzyczy i będzie go śledzić i sprawdzać, czy już przypadkiem na rączki na kołderce? to dorosły facet, wie co robi. skoro robi kosztem swojej żony, to raczej jej się należy prawda a nie jemu kazania i pogróżki, że jak się nei zmieni to będzie kuku...

      Pozdrawiam i życzę trafnego wyboru
    • fuks0 Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 30.10.10, 15:04
      Temat powtarza się już na tym (i na innych również) któryś już raz.

      1. Założę się, że większość tych którzy odradza mówienie, to w większości regularnie zdradzający.

      2. Zarzut jakoby autorka wątku rozpierniczała komuś życie/związek jest idiotyczny. Tym którym rozpiernicza związek jest w tym przypadku jedynie (w każdym razie na podstawie treści wątku wątku tylko jego winę tutaj widać) mąż.

      3. Pomysł "szantażowania" męża est również idiotyczny - większość zdradzających mężów wymyśliłoby w takim przypadku śpiewkę o jakiejś zadurzonej w nich pannie, która rozpuszczając plotkę o zdradzie chce im w ten sposób dopiec za to, że odrzucili ją.

      4. Niemniej nie wiem czy najlepszym pomysłem jest spotkanie i powiedzenie jej o tym bezpośrednio, chyba że... masz jakieś dowody. Niemniej jeżeli w Twojej rodzinie jest jej przyjaciółka, to sobie porozmawiaj z nią na ten temat.

      5. Osobiście serdecznie dziękuję za "przyjaciół", którzy nie raczą zawiadomić bezpośrednio zainteresowanej o fakcie bycia zdradzanym, oszukiwanym itd. itp.
    • istisna Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 30.10.10, 15:42
      ja jestem hipokrytka, bo nikomu nie pisnelabym slowa... ale z drugiej strony, chcialabym sie dowiedziec czym predzej, ze maz mnie zdradza...
    • e.i.t.h.e.l Re: Powiedzieć jej czy nie powiedzieć. 30.10.10, 16:03
      Ciekawa jestem jak byście postąpili w sytuacji, gdzie powiedmy jest takie samo małżeństwo i nagle dowiadujecie się, że mąż zaczyna powoli przetracać majątek w kasynie, a żona żyje w totalnej nieświadomości i poczuciu bezpieczeństwa, choć niedługo może się okazać, że mają spore długi. Czy poinformowanie o tym żony też uznalibyście za włażenie w ich sprawy z butami?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka