Dodaj do ulubionych

pożądanie na nowo

02.01.11, 23:58
Witam :)

jak myślicie - czy można na nowo zacząć pożądać partnera/męża? Zakładając, że wychodzimy z punktu zero - czyli przestał nas pociągać, zero ochoty na seks.
Obserwuj wątek
    • gacusia1 Re: pożądanie na nowo 03.01.11, 04:32
      Moja odp-NIE- jesli nie zmienil sie nagle wizualnie,mentalnie,intelektualnie :)
      • jasna_olera Re: pożądanie na nowo 02.08.11, 11:40
        albo TAK, pod warunkiem, że zmienił się wizualnie, mentalnie, intelektualnie.
    • grosz-ek Re: pożądanie na nowo 03.01.11, 08:21
      Z samego punktu zero,zero - bez radykalnych zmian to chyba nie. Ale z poziomu dostateczny albo ledwie zadawalający - jak najbardziej. Sam to przeżyłem, choć poziom startowy był dużo wyższy - z bardzo dobrego na celujący. Ostatni rok naszego małżeństwa był wręcz cudowny. Może dlatego, że kupując żonie samochód zrealizowałem jej osobiste marzenie? Bo ja miałem przekonanie, że są tańsze metody popełniania samobójstwa niż samochód ...
    • gomory Re: pożądanie na nowo 03.01.11, 11:37
      Glownie chyba zalezy od powodu dla ktorego pozadanie opadlo do punktu zero.
      Jesli to uraza za Ty kretynko, oszczana klape i ogladanie Playboya - moze udac sie puszczenie w niepamiec.
      Jesli powodem jest maly, nieruchawy czlonek, wtedy raczej trudno bedzie o tym zapomniec. Swiadomosci, ze go nie krecisz tez nie uznalbym za mozliwa do przelkniecia. Podobnie jak faktu, ze masz dostepnego konkurenta ktory bije o dwie dlugosci penisa obecnego. Zreszta niektorym laskom wystarczy i nieobecny potencjalny konkurent by skutecznie wylaczyc im ochote ;).
      Dlatego za punkt wyjscia uwazam pytanie dlaczego? No i szczera odpowiedz.
    • tomek_abc99 Re: pożądanie na nowo 03.01.11, 12:36
      Nie bez znaczenia jest czas jaki upłynął od czasu gdy pożądanie było.
      Jeśli są to tygodnie....to kto wie...
      Jeśli lata, to chyba ...porzućcie nadzieje naiwni
    • m00nlight jak to mówią... 03.01.11, 16:02

      Attraction is not a choice....

      Myślę że jeśli mąż się niepostara porządnie żeby na to Twoje pożądanie zasłużyć (np rzeźbiąc ponętne ciało czy nadrabiając braki intelektualne i takie tam) raczej małe szanse...

      Znam przypadki że np ktoś się odchudził, w widoczny sposob zwiększył swoją atrakcyjność fizyczną, albo znalazł ciekawą pasję... i to podziałało. Czasem dziala zazdrość (realne zagrożenie konkurencją). Ale samo z siebie pożądanie nie wraca, nie ma zmiłuj.
      • vitek_1 Re: jak to mówią... 04.01.11, 01:01
        m00nlight napisała:

        > Myślę że jeśli mąż się niepostara porządnie żeby na to Twoje pożądanie zasłużyć
        > (np rzeźbiąc ponętne ciało czy nadrabiając braki intelektualne i takie tam)

        A nie wystarczy żeby ją kilka razy porządnie przeleciał? ;)
        • grosz-ek Re: jak to mówią... 04.01.11, 10:23
          > A nie wystarczy żeby ją kilka razy porządnie przeleciał? ;)

          Zgaduję iż:
          - "kilka razy" - to w przeciągu jakiegoś krótkiego czasu (np: 1 godziny), a nie roku albo dwóch?
          - "porządnie" - to tak żeby to ona, a nie on był cały w skowronkach?
          - "przeleciał" - to znaczy - zaczął od porannej kawy przyniesionej do łóżka, telefonicznej sugestii około południa, bukietu kwiatów przy odbieraniu z pracy, romantycznej kolacji przy świecach, wspólnej kąpieli, nacieraniem balsamem do ciała po kąpieli, namiętnym całowaniem w trakcie masażu, cudowną minetą na rozgrzanie (i pierwsze gwiazdki dla niej), pozycją misjonarską na rozpoczęcie (i 2 gwiazdki dla niej), kontynuacja w pozycji na jeźdźca - dla niej (i 3 gwiazdki dla niej) i na koniec - od tyłu dla niego (1 gwiazdki dla niego i 4 gwiazdki dla niej), po czym - zaśnięcie w jego ramionach?

          Ale to chyba nie dotyczy par mających "zimę" w relacjach?

          • gomory Re: jak to mówią... 04.01.11, 10:54
            > - "porzadnie przeleciał" (...)

            Ja wyobrazilem sobie raczej niewyszukany seks. Nawet od tylu na poczatek ;) - kieca w gore, majty zrywem w dol, chwyt za biodra zeby nie zwiala, kutas po same jaja i pieprzenie do okrzyku "juz nie moge"!
            No ale kolega widze wyrafinowany kochanek - poki takich mamy w narodzie nie musimy sie przed zagranicznymi Casanovami wstydzic. Tak trzymaj -->tutaj jest kciuk uniesiony w gore<--
            • sisi_kecz Re: jak to mówią... 04.01.11, 11:35
              gomory napisał:

              > > - "porzadnie przeleciał" (...)
              >
              > Ja wyobrazilem sobie raczej niewyszukany seks. Nawet od tylu na poczatek ;) - k
              > ieca w gore, majty zrywem w dol, chwyt za biodra zeby nie zwiala, kutas po same
              > jaja i pieprzenie do okrzyku "juz nie moge"!

              sam opisuje , co sobie wyobraża i kojarzy,
              a potem zdziwienie, że pewien image sie na forum buduje ;)))

              duze pozdro!!!
            • grosz-ek Re: jak to mówią... 04.01.11, 22:32
              > No ale kolega widze wyrafinowany kochanek - poki takich mamy w narodzie nie
              > musimy sie przed zagranicznymi Casanovami wstydzic. Tak trzymaj -->tutaj jest
              > kciuk uniesiony w gore<
    • asocial Re: pożądanie na nowo 03.01.11, 21:00
      Jesli facet jest rewelacyjny w lozku (tylko Tobie sie nie nie chce, albo zrobil sie zbyt leniwy i nie chce mu sie uprawiac sztuczek), wciaz go kochasz i wciaz uwazasz go za przystojnego: pozadanie na nowo jest mozliwe. Wiem z wlasnego doswiadczenia.
      Kwestia hormonow/ codziennosci/ ogolnego znudzenia /problemow.

      Jesli natomiast pana kochasz, ale miloscia braterska, albo co gorsza nic do niego nie czujesz, to nie ma ratunku raczej.
    • emeve Re: pożądanie na nowo 04.01.11, 01:18
      Tak. Można.
      Jestem tego dowodem. Aż boje się ujawnić przed wami szczegółów na poparcie mojego stwierdzenia, bo albo okrzykniecie mnie trollem, albo nie dacie wiary w to co napiszę.
      Czytam was od dawna, lecz nie miałam do tej pory odwagi podzielić się z Wami moją historią. Kiedyś z uwagą czytałam wątek Drobinki, która sądziła, iż dzierży palmę pierwszeństwa w bezseksiu. W moim małżeństwie nie było seksu przez 15 lat. Umarł śmiercią naturalną, choć nadal kocham męża. On mnie niestety już nie. Powiedział, że Jego uczucia do mnie wygasły, ponieważ wiele lat temu uznał, że go odtrąciłam, nie bedąc entuzjastką seksu z nim. Faktycznie, jest w tym trochę racji, ale nie było to odtrącenie z mojej strony, po prostu chyba nie byliśmy dopasowani w tej dziedzinie. Może ja nie byłam do końca rozbudzona, on z kolei nie potrafił mnie podniecić i zniechęcał mnie do siebie brakiem dbałości o higienę, przedkładaniem piwa nad rozmowę i spędzanie czasu ze mną. To spowodowało, ze mnie przestał podniecać i fakt piętnastoletniego spania w osobnych łóżkach nie był tragedią. Zresztą na dodatek on przestał inicjować seks. Spaliśmy w oddzielnych lóżkach. Kilkakrotnie przychodziłam do niego i to ja go zachęcałam, ale w końcu przestałam, bo stwierdziam, że " jak nie to nie". No i nastała pietnastoletnia posucha.
      Dwa lata temu mąż zmienił swoje zachowanie - zaczął znikać z domu, odbierać częściej dziwne telefony, spał z komórką pod poduszką itp. Wszystko się wydało - miał przyjaciółkę, nie wiem do dzisiaj czy doszło do zdrady fizycznej, wiem tylko, ze mąż był bardzo zaangażowany emocjonalnie w tą znajomość. Kiedy ta kobieta dowiedziała sie, że wiem o nich - zerwała z nim. Strasznie to przeżył, winił mnie, że to ja zniszczyłam mu pięknie zapowiadającą się znajomość i miłość, ponieważ dotarłam do tej kobiety aby dowiedzieć się co ich łączy.
      A dla mnie ta cała sytuacja to był po prostu szok, koniec świata - kompletny. Nie spodziewałam się , że jest mu tak bardzo żle w naszym domu, bo nie mówił mi tego, nie było nigdy rozmów poruszających te sprawy. Tak naprawdę to my się nawet specjalnie nie kłóciliśmy. Może to był błąd, że zamiast rozwiązać problem od razu 15 lat temu, udawaliśmy, że nam z tym dobrze.
      Teraz, kiedy bomba juz wybuchła, powiedziałam mu nareszcie, jakie jest moje zapatrywanie. Kocham męża, nigdy go nie zdradziłam, brakowało mi bliskości przez te wszystkie lata, ale nie miałam odwagi o tym rozmawiać, myślałam, że on nie ma potrzeb seksualnych, no, ze jest takim niskolibidowcem. A ja w końcu też bez seksu mogłabym się obyć. Powiedziałam, że nie wyobrazam sobie naszego rozstania, że wielką, cenną wartością jest dla mnie fakt bycia razem już prawie 40 lat, że nie robi się czegoś takiego żonie po tylu latach wspólnego życia....

      Przewprowadziliśmy wiele rozmów... Na koniec wyladowaliśmy w łóżku...... i w tym momencie odpowiadam na tytułowe pytanie tego wątku. Tak .... można pożądać na nowo. To jest moja odpowiedź, bo odpowiedź mojego męża najprawdopodobniej byłaby inna. Starał się, widziałam to, ale po kilku miesiącach dość regularnego seksu za każdym razem aranżowanego przezemnie - wygasło wszystko z jego strony. Ja wiem, czuje to, że mnie już nie kocha i nie potrafi pokochać na nowo, nawet w sytuacji, kiedy wie, że jestem gotowa odbudować bliskość pomiędzy nami.
      Wiem, że znowu ma kogoś, że znowu szuka....że znowu nie przyznaje mi się do tego, ale przecież nie jestem ślepa. Nadal mieszkamy razem.... znowu mało rozmawiamy......



      • dn35 Re: pożądanie na nowo 04.01.11, 13:36
        Smutne to, co opisałaś, pomimo pozytywnej odpowiedzi na pytanie wątku...
      • poitevin Re: pożądanie na nowo 04.01.11, 14:47
        Obawiam się, że to nie było pożądanie z Twojej strony. Po prostu się wystraszyłaś samotności.
      • sisi_kecz Re: pożądanie na nowo 04.01.11, 15:07
        emeve napisała:

        > Tak. Można.
        > Jestem tego dowodem '

        ehehehe, tak tak,
        Twoja historia jest dowodem na to, że można mieć pełne gacie strachu i pomylić to z pożądaniem.

        ale cóż, różnymi rzeczami ludzie sie jarają.

        Trochę mi to przypomina wątek fajnego_shatza, który po odkryciu, że nudna, stara i wielokrotnie przez niego zdradzana, żona ma romans, zaczął z nią odprawiać seksualne fajerwerki jak za czasów narzeczeństwa.

        Co też strach nie robi z człowiekiem ;)

        pozdro!
        • gomory Re: pożądanie na nowo 05.01.11, 00:14
          > Twoja historia jest dowodem na to, że można mieć pełne gacie strachu i pomylić
          > to z pożądaniem.

          Eksperyment mostowy, zwany bodajze kanadyjskim (w kazdym badz rezie ten z przejsciem po linowym moscie) dowiodl, ze mezczyzni robia to stale. Strach, pobudzenie, wysilek i pozniej gozdek chetniejszy na zmyslowe figielki :).
          • urquhart Re: pożądanie na nowo 05.01.11, 01:16
            > Eksperyment mostowy, zwany bodajze kanadyjskim (w kazdym badz rezie ten z przej
            > sciem po linowym moscie) dowiodl, ze mezczyzni robia to stale. Strach, pobudzen
            > ie, wysilek i pozniej gozdek chetniejszy na zmyslowe figielki :).

            Gomory, ale tam to dotyczyło zakochania/zauroczenia i wskazywano na przydatność w początkowej fazie związku jedynie. Efekt zwierciadlany: zakochanie wywołuje adrenalinę. Adrenalina w okolicznościach relacji płciowych jest inerpertowana jako zakochochanie przez mózg.
            Ale faktycznie znajomość efektu bardzo przydatna żeby na randkę zabrać kandydata na horror czy na wesołe miasteczko na kolejkę górską :)
        • urquhart Re: pożądanie na nowo 05.01.11, 01:06
          sisi_kecz napisała:
          > ale cóż, różnymi rzeczami ludzie sie jarają.(...)
          > Co też strach nie robi z człowiekiem ;)

          To nie strach, to dobrze znany i opisany efekt zazdrości i niepewności którą napędza się namiętność i pożądanie. Perel to świetnie przejrzyście opisała w rozdziale "Cień kogoś innego" swojej książki.
          • dn35 Re: pożądanie na nowo 05.01.11, 08:33
            Tak, tylko ten efekt zazdrości i niepewności zadziała, jeśli jeszcze coś pomiędzy ludźmi się tli..
            Ja właśnie po długich latach małżeńskiej abstynencji seksualnej, dowiedziałam się, że powodem abstynencji ze strony Męża nie było niskie libido (jak najłatwiej mi było podejrzewać), tylko inna pani.
            I co?
            I nic we mnie nie drgnęło. Nic. Zupełnie. Nie mam ani ochoty walczyć, ani się obrażać. Najchetniej chciałabym, aby to on wniósł pozew o rozwód i abyśmy nie grali już małżeństwa.
            Co prawda po kilku latach takiego życia, jakiś czas temu - ja spotkałam Kogoś, ale zawsze gdzieś głęboko tkwiła obawa, jak bym zareagowała na zdradę Męża, na to, jakby powiedział, że odchodzi, że ma kogoś, pojawiały się pytania, czy tak naprawdę to nie warto jednak próbować z Meżem do skutku itp.
            Zastanawiałam się, czy gdyby on nie zrobił kroku w tył - u mnie nie nastapiłby jakiś szok, odnowienie uczucia, pragnień, które wygasły. I co? I nic.
            A teraz - zakończyłam romans z moim Przyjacielem, żeby spróbować ratować małżeństwo jeszcze raz i zaraz po - dowiedziałam się o zdradzie Męża. I co? Walczę ze sobą, żeby się nie złamać odnośnie rozstania z Przyjacielem. Ale kwestia Męża - ani mnie ziębi, ani grzeje.

            Więc, jak w poczatkowym akapicie - wskrzeszenie pożądania zazdrością zapewne możliwe, jak jeszcze coś się tli...

            • compliquee Re: pożądanie na nowo - do dn35 06.01.11, 13:07
              dn35, czyli jednak rozstanie z tym Drugim? Jak dajesz radę?
              Jak chcesz to pisz na priv.
          • urquhart defibrylator 05.01.11, 08:35
            To tak politycznie niepoprawnie w temacie. Trupowi defibrylacja nie zaszkodzi, a w pewnych okolicznościach może pomóc choć do przyjemnych nie należy >>>
            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,94325530,94325530,Mira_Kirshenbaum_romans_jak_defibrylator.html
          • sisi_kecz Re: pożądanie na nowo 05.01.11, 11:21
            > To nie strach, to dobrze znany i opisany efekt zazdrości i niepewności którą na
            > pędza się namiętność i pożądanie. '

            Po pierwsze: a niby co leży u podstaw zazdrosci, jak nie lęk i strach, że zostanie wybrana inna osoba, wynikajacy z niskiego poczucia własnej wartości ?

            Po drugie: takie pożądanie ze strachu to niezbyt budujące dla związku. Z tego co jest plastrem na paniczny lęk przez porzuceniem nie można zbudować dobrej relacji. To wręcz uwłaczajace i nie do przyjęcia dla zadnej szanujacej sie strony.

            I to widać w historii emeve, której nagl przypływ namietności został przez męża odrzucony jako nieszczery i żałosny.

            duze pozdro!!!
            --
            "Mąż działa mi bez przerwy,
            raz na zmysły , raz na nerwy"
            Sztaudynger
        • niezapominajka333 Re: pożądanie na nowo 06.01.11, 14:01
          Sisi, wydaje mi się, że Fajny zaczął sypiać z żoną zanim odkrył jej zdradę. Może wydawała mu się stara i nieatrakcyjna w porównaniu z trzydziestolatkami, które wtedy podrywał.
          Natomiast uczucie między nimi nie wygasło.
          • sisi_kecz Re: pożądanie na nowo 07.01.11, 12:57
            niezapominajka333 napisała:

            > Sisi, wydaje mi się, że Fajny zaczął sypiać z żoną zanim odkrył jej zdradę. '

            nie śledziłam tego jakoś dokładnie i faktycznie nie znam chronologii zdarzeń.
            Chodzilo mi o ten efekt, kiedy odkrycie tego trzeciego/tej trzeciej w sposób nagły i ewidentny podgrzewa atrmosferę w sypialni.
            Poza tym, tutaj emeve też nie pisała, że wygasło całe uczucie, tylko jego fizyczna strona.

            duze pozdro!!!
    • my_sweety Re: pożądanie na nowo 05.01.11, 15:13
      No nie podnieśliście mnie na duchu :(
      Ale skoro podobno nadzieja umiera ostatnia, powalczę jeszcze o wskrzeszenie
      • sisi_kecz Re: pożądanie na nowo 11.01.11, 10:35
        my_sweety napisała:

        > No nie podnieśliście mnie na duchu :(
        > Ale skoro podobno nadzieja umiera ostatnia, powalczę jeszcze o wskrzeszenie '

        ale nie napisałaś, czy nie masz ochoty na seks ogólnie, czy tylko z tym partnerem.
        Bo jak ogólnie to zawsze polecam: zmienić tryb życia oraz zbadać hormony tarczycy.

        duze pozdro!!!
    • under-grund Re: pożądanie na nowo 01.08.11, 16:52
      Na pewno seks nie może być monotonny i nie może stać się obowiązkiem, dlatego uważam, że warto eksperymentować w łóżku. Ostatnio znalazłam ciekawy gadżet w warszawskim sklepie erotycznym Secret Place. Mianowicie jest to wibrator dla dwojga We-Vibe II. Ma ciekawy kształt, dzięki czemu daje przyjemność obu stronom. Taka zabawka może naprawdę rozgrzać naszego partnera.
    • spondeo Re: pożądanie na nowo 01.08.11, 21:00
      Można. Niestety nie da się nakazać.
      Z punktu zero wyjść najłatwiej, jednakże w tym ambaras, aby dwoje chciało na raz.
      Jeżeli starać się ma tylko jedna strona nie da rady.
      Podobny watek powyżej.
    • yoric Re: pożądanie na nowo 02.08.11, 13:50
      Historia Forum zna takie przypadki (w ogóle fajnie byłoby zrobić wątek przyklejony - 'success stories'). Są to jednak wyjątki. Trzeba także pamiętać, że etiologia braku seksu jest jak bólu głowy - są tysiące możliwości i na każdą jest inna recepta. Mogą to być rzeczy typu poziom hormonów, czy - jak we wpisie wyżej - depresja i pewnie wtedy szanse na poprawę są większe. Jednak kiedy chodzi po prostu o brak 'attraction', rokowania są marne. Tak przynajmniej ja to widzę z perspektywy kilku lat pisania tutaj.
    • pumperka801 Re: pożądanie na nowo 03.08.11, 00:20
      miałam taki okres, że nie podniecał mnie mąż ani odrobinę niesforne.pl rozwiązały problem, teraz seks kwitnie a my jesteśmy szczęśliwi:0
      • gosh-on-line Re: pożądanie na nowo 05.08.11, 09:09
        Udane życie seksualne jest jednym z elementów scalających związek. Dlatego nie da się na dłuższą metę udawać, jeśli coś w tej sferze dzieje się nie tak. Mało tego, uważam, że o satysfakcję seksualną w związku należy walczyć przez cały okres jego trwania różnymi dostępnymi metodami :)) Wiem to, bo sama się staram. I to działa. Monotonia w seksie zabija!!! Najgorsze jest to, że wstydzimy się wcielać w życie nasze fantazje erotyczne. Szkoda, bo to nadaje w seksie z długoletnim partnerem zupełnie nową jakość. Nie będę opowiadać o swoich sposobach, ale ciekawych odsyłam na stronkę seksoot.com/news/spec-a.php. I wszystkim życzę powodzenia i radości w sypialni :)))
        • gosh-on-line Re: pożądanie na nowo 05.08.11, 13:33
          gosh-on-line napisała:

          > Udane życie seksualne jest jednym z elementów scalających związek. Dlatego nie da się na dłuższą metę udawać, jeśli coś w tej sferze dzieje się nie tak. Mało tego, uważam, że o satysfakcję seksualną w związku należy walczyć przez cały okres jego trwania różnymi dostępnymi metodami :)) Wiem to, bo sama się staram. I to działa. Monotonia w seksie zabija!!! Najgorsze jest to, że wstydzimy się wcielać w życie nasze fantazje erotyczne. Szkoda, bo to nadaje w seksie z długoletnim partnerem zupełnie nową jakość. Nie będę opowiadać o swoich sposobach, ale ciekawych odsyłam na stronkę seksoot.com/news/spec-a.php. I wszystkim życzę powodzenia i radości w sypialni :)))
          Mała poprawka: seksoot.com/news/spec-a.php
    • gosh-on-line Re: pożądanie na nowo 05.08.11, 14:02
      Udane życie seksualne jest jednym z elementów scalających związek. Dlatego nie da się na dłuższą metę udawać, jeśli coś w tej sferze dzieje się nie tak. Mało tego, uważam, że o satysfakcję seksualną w związku należy walczyć przez cały okres jego trwania różnymi dostępnymi metodami :)) Wiem to, bo sama się staram. I to działa. Monotonia w seksie zabija!!! Najgorsze jest to, że wstydzimy się wcielać w życie nasze fantazje erotyczne. Szkoda, bo to nadaje w seksie z długoletnim partnerem zupełnie nową jakość. Nie będę opowiadać o swoich sposobach, ale ciekawych odsyłam na stronkę seksoot.com/news/spec-a.php I wszystkim życzę powodzenia i radości w sypialni :)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka