Dodaj do ulubionych

Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie

17.06.11, 23:57
Witajcie! Jestem w małżeństwie od 4 lata. Mam 30 lat i żonę dwa lata młodszą. Mam dramat życiowy. Moja żona nie uznaje sexu, nie potrzebuje i nie zależy jej na tym. Kiedyś przed ślubem było ok. Sex oralny w jej wykonaniu był boski. Od kilku lat jest tragedia. Wiecznie musiałem prosić, nalegać a jak już się trafiło to tylko na misjonarza i 10 min i koniec!! Moja godność została zniszczona. Jestem zdruzgotany. Na co dzień żona jest b.dobra. Przytula się mówi że mnie kocha, dba o mnie a jeśli chodzi o sex jest TRAGEDIA! NIC! Postanowiłem więc że nie będę jej prosił, że może wtedy ona będzie mnie chciała. Eksperyment trwa już ROK! Od roku nie miałem zbliżenia seksu. Nic na boku nawet. Musiałem sam się zaspokajać wiadomo jak. Jestem przystojnym mężczyzną nie mam problemów z kontaktami z kobietami. Kocham swoją żonę ...ale....tak to wygląda. Setki razy próbowałem z nią rozmawiać, nawet dziś. Dziś mi powiedziała że takie jest życie, że po prostu nie potrzebuje. Całe szczęście nie mamy dzieci. Poważnie myślę o rozwodzie. Ale czy przez brak sexu ludzie się rozwodzą? Proszę Was o radę co mam robić? Wiem że dużo było takich postów ale proszę pomóżcie!!!
Obserwuj wątek
    • druginudziarz Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 18.06.11, 00:01
      zrozpaczony11 napisał:

      > Poważnie myślę o rozwodzie
      > Ale czy przez brak sexu ludzie się rozwodzą?

      No wez przestań, bo Cię uznam za kolejnego trola ;)
      Zawsze chodzi o seks albo (rzadziej) pieniądze lub władzę.
    • gacusia1 Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 18.06.11, 01:35
      Przez brak sexu to i rozwod koscielny mozesz dostac,jak sie postarasz :D
      • niezapominajka333 Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 18.06.11, 06:24
        A w drugą stronę oral też był mistrzowski? Chodzi mi o poziom satysfakcji u małżonki.
        Tak nagle przestała ,mieć ochotę?
        • zrozpaczony11 Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 18.06.11, 10:40
          Tak w drugą stronę też był oral mistrzowski. Dla żony mogę zrobić wszystko. Zawsze wychodziłem z założenia że to kobieta przede wszystkim musi być zadowolona i zaspokojona. Ale teraz nie mam już z kim to udowadniać bo żona nie lubi i nie cierpi sexu. Amen. Masakra totalna.
          • antheax Error 18.06.11, 20:53
            zrozpaczony11 napisał:

            >Tak w drugą stronę też był oral mistrzowski. Dla żony mogę zrobić wszystko. Zaw
            > sze wychodziłem z założenia że to kobieta przede wszystkim musi być zadowolona
            > i zaspokojona.

            Uwielbiam seks ale z facetem o takich poglądach bym nie chciała. Dlaczego? Bo robisz z siebie seksualnego "sługę i podnóżek, do usług jaśnie pani"

            Chcesz tylko dawać, unicestwiając siebie.
            A seks, miłość to wymiana.

            Kobieta nie będzie zaspokojona jeżeli będziesz myślał tylko o niej a w ogóle nie o sobie. W namiętnym seksie nie myślisz o partnerce. Nie myślisz też o sobie. Myślisz o seksie. Przeżywacie wspólny seks a potem jesteście happy i odprężeni. Uczycie się wzajemnie Waszych reakcji
      • gomory Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 18.06.11, 08:38
        > Przez brak sexu to i rozwod koscielny mozesz dostac,jak sie postarasz :D

        Nie, bo w KK nie ma rozwodow :P
        • nxp Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 18.06.11, 10:49
          gomory napisał:

          > > Przez brak sexu to i rozwod koscielny mozesz dostac,jak sie postarasz :D
          >
          > Nie, bo w KK nie ma rozwodow :P

          Ale jest uznanie małżeństwa za nieważne. Z tym że dany małżonek-zbrodzień musiałby w tym celu ani razu nie podjąć współżycia.
    • doktor.74 Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 18.06.11, 06:25
      zrozpaczony11 napisał:
      > Dziś mi powiedziała że takie jest życie, że po pr
      > ostu nie potrzebuje. Całe szczęście nie mamy dzieci. Poważnie myślę o rozwodzie
      > . Ale czy przez brak sexu ludzie się rozwodzą? Proszę Was o radę co mam robić?
      > Wiem że dużo było takich postów ale proszę pomóżcie!!!

      Ja trochę w innym tonie niż żartobliwy. Czego byśmy Ci tu nie powiedzieli - decyzję i tak będziesz musial podjąć sam. Ja mogę Ci tylko napisać jak prawdopodobnie dalej będzie wyglądało wasze życie z taką różnicą w temperamentach, chociaż pewnie i sam się domyślasz. Krótko o mnie - 17 lat przekonywania żony, która nie potrzebowała seksu, że go jednak potrzebuje. Trzy kryzysy, związek reanimowany terapiami małżeńskimi - bo brak seksu osłabia miłość emocjonalną niestety i znacząco wpływa na inne dziedziny życia. Dwoje wspaniałych dzieci, których posiadanie opóźniło decyzję o tym co i tak było nieuchronne. Kocham moje dzieci nad życie ale bardzo żałuję tych straconych lat. Wiara i nadzieja, że da się coś zmienić uśpiły mój zdrowy rozsądek. Mówisz, że ją kochasz - będzie trudno na podjęcie decyzji. Twardych jajek i jajek w ogóle ! ;)
      • drobinka11 Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 18.06.11, 15:23
        doktor.74 napisał:

        Wiara i nadzieja, że da się coś z> mienić uśpiły mój zdrowy rozsądek.


        Podpisuję się pod tym - u mnie wiara, nadzieja oraz - powoli umierająca miłość - uśpiły zdrowy rozsądek i instynkt samozachowawczy na ponad dekadę. Dzieci niet - z powodów oczywistych, z powietrza się nie biorą.

        Zanim autor wątku podejmie jakąś decyzję, może jednak warto by namówić oziębłą niewiastę na badania hormonalne - może ma jakieś zaburzenia, które można wyregulować lekami. Żeby tylko chciała terapii ... znam takiego co nie chce, niestety.
    • eloach Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 18.06.11, 11:11
      Czy Twoja żona zdaje sobie sprawę, że to ona zaniedbała małżeństwo i jest przyczyną jego rozpadu?
      Skąd ta niechęć do seksu? Może zwyczajnie przestała Ciebie kochać. Dlaczego? Nie wiadomo. Może wcześniej była szaleńczo zakochana w kimś innym, a Ty byłeś dobrym materiałem na męża a nie na kochanka i teraz ma to w nosie, że Ty potrzebujesz seksu.
      Będąc z nią zmarnujesz sobie życie, chyba, że małżonka zobaczy, że inna kobieta chętnie by się Tobą zajęła. Może wtedy ruszy swoje 4 litery i zajmie się Tobą jak na żonę przystało.
      Ewentualnie zaproponuj jej, że znajdziesz sobie kochankę, bo Ty nie masz zamiaru żyć w martwym związku i nadal będziesz funkcjonował w białym małżeństwie.
      • zrozpaczony11 Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 18.06.11, 11:37
        Właśnie sobie nie zdaje. Dba o mnie kocha mnie prowadzi dom i uważa że dużo dla mnie robi i to wystarczy ale gdy chodzi o sex to temat zaczyna się komplikować. Ona tego nie lubi już przestałem wierzyć że coś się zmieni. Nie wiem do seksuologa może pójdziemy....ech.,...
        • eloach Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 18.06.11, 11:45
          Wiesz, miałem taką znajomą, która bardzo dbała o męża i dom. Chciała w ten sposób zrekompensować mu brak tej prawdziwej miłości z chemią.... Głęboko w sercu skrywała miłość do kogoś innego. Mąż kompletnie jej nie pociągał, choć był dobrym człowiekiem. Śniła i marzyła o tamtym.... i seks uprawiałaby tylko z tamtym...
          Mąż był niczego nieświadomy, myślał, że żona nie potrzebuje seksu, a było inaczej.
          W końcu znalazł kochankę, namiętną i bardzo zakochaną. On też się zakochał (tak mu się przynajmniej wydawało....) Zdrada wyszła na jaw. Żona widząc, że traci wspaniałego mężczyznę, poprzestawiała co nieco w głowie i zawalczyła o małżeństwo. Minęły trzy lata. Są ze sobą, ale wprowadzili dużo zmian do swojego życia. Dzisiaj nie mają problemu z seksem.
          • sisi_kecz bajkopisarz i troll 18.06.11, 11:54
            w jednym stali domu.
            Temat jest moim zdaniem napisany przez trolla, a ta historyjka w komentarzu to bajeczka opowiedziana przz zdradzającego męża "dobrego człowieka":

            Głęboko w sercu skrywała miłość do kogoś innego. Mąż kompletnie jej nie pociągał, choć był dobrym człowiekiem. Śniła i marzyła o tamtym.... i seks uprawiałaby tylko z tamtym...
            Mąż był niczego nieświadomy, myślał, że żona nie potrzebuje seksu, a było inaczej.
            W końcu znalazł kochankę, namiętną i bardzo zakochaną. On też się zakochał (tak mu się przynajmniej wydawało....) Zdrada wyszła na jaw. Żona widząc, że traci wspaniałego mężczyznę, poprzestawiała co nieco w głowie i zawalczyła o małżeństwo. Minęły trzy lata. Są ze sobą, ale wprowadzili dużo zmian do swojego życia. Dzisiaj nie mają problemu z seksem. '

            świetna jest, eheheheheeh:)
            • eloach Re: bajkopisarz i troll 18.06.11, 12:07
              Sorki sisi_kecz, niestety to nie bajka, to samo życie, a życie pisze najlepsze historie.
              Może pamiętasz jeszcze książkę "Noce i dnie", gdzie Barbara kochała przez całe życie innego jegomościa, a będąc żoną Bogumiła dbała o niego jak żonie przystało....
              Takich historii jest mnóstwo i takie pisane są przez samo życie.
              Znam jeszcze inną dziewczynę, która chodziła z chłopakiem, bo koleżanki już kogoś miały, a ona samotna...., ten którego kochała był z inną. Ciągle coś nie grało w ich związku, ciągle ten obecny nie był tamtym.... Nie wytrzymali, a właściwie nie wytrzymał jej chłopak. Ona nigdy nie odważyłaby się odejść, bo przecież chłopak był dobry, a ona nie chciała być singielką...
              • sisi_kecz Re: bajkopisarz i troll 18.06.11, 12:28
                Akurat "Noce i dnie" Dąbrowskiej, to jedna z moich najważniejszych lektur, także znam taki schemat- kochała innego ale wyszła za tego.
                To zawsze będzie melodramatyzmem wionęło.
                W moim odczuciu dawno bym Barbarę w de kopnęła na miejscu Bogumiła, bo jeśli ona o niego dbała to jak o psa podwórzowego najwyżej.
                Tak, Bogumił też miał kochankę, młodą śliczną córkę sąsiada ziemianina i też wrócił do żony.

                Zresztą nie twierdzę, że sama historia jest zmyślona w Twoim przypadku, tylko ze usprawiedliwiasz swoją zdradę dziwnie, a zarazem typowo.

                Skąd niby wiedzialeś że żona myśli , ba, nawet kocha kogoś innego?
                Po co Ci w takim razie taka żona? potrzeba żebrania o miłość, której sie nie dostanie, czy strach przed samotnością oraz brakiem ciepłej zupy?
                Po co Ci kochanka?

                a powrót do żony i rzekome picie sobie teraz z dziubków, to już moim zdaniem dowód na to iż miałeś ochotę na skok w bok i to cała filozofia- po co dorabiać bajki?

                oczywiście, wiadomo po co :)
                • eloach Re: bajkopisarz i troll 18.06.11, 12:46
                  Nie zdawałem sobie sprawy jak było w rzeczywistości.
                  Dlaczego zdradziłem? Bo w końcu pojawił się ktoś, kto mnie pokochał, kto zaspokoił moje ego.
                  Dlaczego wróciłem do żony? Bo to jednak ją kochałem, tylko nie dostawałem tego, co bym chciał. Gdyby żona nie chciała nic zrobić w naszym kierunku, gdyby nie chciała mnie zatrzymać, to nie związałbym się też z tamtą dziewczyną (raczej), ponieważ miała całe życie przed sobą, a ja nie chciałem zwalać na nią swojego ciężaru.
                  Poza tym niełatwo pokonać negatywne nastawienie otoczenia, brak akceptacji jej przez moje dziecko (prawdopodobne), zaczynanie nowego życia... i wiele wiele innych czynników.

                  Oczywiście gdybym był zakochany w niej na 100% żadna przeszkoda nie stanęłaby nam na drodze.
                  W żonie byłem szaleńczo zakochany zanim się pobraliśmy. Byłem strasznym zazdrośnikiem, co jeszcze bardziej ją ode mnie odpychało.
                  Na szczęście tą lekcję mamy za sobą.
                  I może nie uwierzysz Sisi, ale jestem w końcu szczęśliwy.





                  • sisi_kecz Re: bajkopisarz i troll 18.06.11, 13:19
                    I może nie uwierzysz Sisi, ale jestem w końcu szczęśliwy. '

                    Wierzę, przecież szczęście niejedno ma imię :)

                    a zdrada to nie zawsze koniec świata.

                    pozdro!
    • encanto1960 Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 18.06.11, 13:05
      Jak się nie dostaje obiadu w domu , to się je na mieście. Proste.
      • zakletawmarmur Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 18.06.11, 13:46
        Bardzo proste, takie powiedziałabym nawet męskie:-) Tylko co myśleć o sytuacji, w której wybudowało się dom bez kuchni?
        • n.wataha Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 18.06.11, 17:15
          Napisałeś "bardzo ją kocham". Ale nie napisałeś "ona bardzo kocha mnie". I w tym problem. "Zacukrowałeś" ją. Zobojętniałeś, spowszedniałeś do tego stopnia, że jej odruch "zdobywania, czy starania się o faceta" w niej zamarł.
          Może się obudzić, ale jeśli trafi na takiego, który w jej oczach stanie się wyzwaniem. Teoretycznie może się obudzić i wobec Ciebie, ale musisz pokazać jej, że brak jej zainteresowania Twoją osobą nie powoduje, że inne laski się Tobą nie interesują.

          Wersja hardcore: pogadaj z jakąś koleżanką z pracy i niech do Was wpadnie pod jakimś pretekstem związanym z pracą. Pożeraj ją wzrokiem, większość czasu poświęć na rozmowy z nią, komplementuj ją przy żonie. Zobacz co z tego wyniknie. Jeśli będzie to całkowicie obojętne żonie, to znaczy, że możesz pakować walizki i szukać sobie innej (żartowałem). Jest jeszcze parę chwytów, by w żonie skrzesać zazdrość, a ona potrafi (zazdrość znaczy się) spowodować diametralną zmianę w zachowaniu kobiety.
          One mogą nami sterować różnymi trickami - więc i my mamy do tego prawo. Bądź co bądź mamy równouprawnienie.
          • kag73 Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 18.06.11, 19:24
            "Wersja hardcore: pogadaj z jakąś koleżanką z pracy i niech do Was wpadnie pod jakimś pretekstem związanym z pracą. Pożeraj ją wzrokiem, większość czasu poświęć na rozmowy z nią, komplementuj ją przy żonie. Zobacz co z tego wyniknie. Jeśli będzie to całkowicie obojętne żonie, to znaczy, że możesz pakować walizki i szukać sobie innej (żartowałem). Jest jeszcze parę chwytów, by w żonie skrzesać zazdrość, a ona potrafi (zazdrość znaczy się) spowodować diametralną zmianę w zachowaniu kobiety.
            One mogą nami sterować różnymi trickami - więc i my mamy do tego prawo. Bądź co bądź mamy równouprawnienie. "

            Nie, kolezanka owszem, ale to ona musi leciec na niego a nie on na nia. Nie znamy jego zony, efekt moze byc jeszcze gorszy. Kolezanka niech np. do niego zadzwoni. On rozmawia milo ale nie flirtuje. Po odlozeniu telefonu, niech mimochodem na glos komentuje do zony "hmm, bo ja wiem czego ona ode mnie chce. Wszyscy w robocie mowia, ze na mnie leci. Hmm, przeciez wie, ze mam zone. Malo to singli na swiecie, w koncu atrakcyjna jest, niech se jakiegos poszuka", cos w ten desen. Zonie trzeba przypomniec, ze jej samiec budzi jeszcze zainteresowanie innych kobiet.

            A tak na marginesie. na poczatku bylo spoko. Potem nagle przestala chciec, poglowkuj, czy nie zbieglo sie to z jakims przykrym wydarzeniem, czyms wrednym z Twojej strony, ale jakas roznica w pogladach o rzeczach waznych. A moze zaczela brac pigulke?
            A tak w ogole to ona dzieci nie chce? Czy teraz baaardzo nie chce, wstrzemiezliwosc najlepszym lekarstem.
            A czy zona w ogole bedac z Toba w lozku miewala orgazmy?
            Moge sie mylic, ale podejrzewa, ze nie ma satysfakcji i frajdy z seksu, bo inaczej by go chciala.
            A mozesz wykluczyc kochanka?
        • encanto1960 Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 19.06.11, 12:06
          To chyba namiot? Bo w budowie domu to chyba masz swój udział?
          • zakletawmarmur Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 19.06.11, 13:17
            Przy budowaniu związku też:-) Większość facetów wchodzi w związki z własnej nieprzymuszonej woli. Na prawdę w naszym kraju nie ma przymusu hajtania się. Większość facetów wybiera sobie żonę osobiście. Dlaczego więc mężczyźni wiążą się z kobietami z którymi w łóżku jest słabo? Dlaczego się z nimi rozmnażają?
            Jeśli ktoś wybudował sobie dom bez kuchni i nie przeszkadzało mu to przysięgać, że jadać na mieście nie będzie, to niech ma później troche godności i albo tą kuchnie dobuduje, albo zmieni mieszkanie albo głoduje!

            Czy fakt, że facet jest sępem oznacza, ze żona może go okradać?
            • sea.sea Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 19.06.11, 13:42
              No ale ja tu czytam że wersja demo była ok i że pani też wyglądała na usatysfakcjonowaną raczej, dopiero potem jej się odmieniło [nie wiadomo, czy jeszcze przed ślubem, czy po] stąd zarzut o wybudowaniu domu bez kuchni akurat w tym przypadku jest wybitnie nieadekwatny [niezależnie od przyczyn, dla których ta żona przestała seks lubić].
              • zakletawmarmur Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 19.06.11, 13:53
                To może zapytaj się pana kiedy jej się odechciało... Zresztą, jeszcze nie łączy ich tak dużo, dom ciągle się buduje:-) Po dzieciach można uznać za skończony:-) I teraz pytanie czy pan odejdzie czy zapyli żonkę i będzie kombinował na boku?

                Zresztą to nie ma znaczenia, przecież mąż też może po dziecku stać się nagle sępem... Czy to oznacza, że kobieta ma prawo go okradać? Czy fakt, że facet nie chce mieć kolejnego dziecka, choć przed urodzeniem pierwszego chciał trójkę, może oznaczać, że kobieta ma prawo odstawić po kryjomu tabletki? Czy fakt, że ktoś się zmieni oznacza, że można go oszukiwać?
                • sea.sea Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 19.06.11, 14:06
                  Zastanawiam się, gdzie tu doczytałaś, że założyciel tematu ma ochotę dać żonie po rogach.
                  Ja przeczytałam tylko, że bardzo cierpi z braku seksu, że nie rozumie dlaczego żona się zmieniła i że zastanawia się nad tym, czy brak seksu jest wystarczającym powodem do rozwodu.
                  • zakletawmarmur Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 19.06.11, 14:27
                    Ja wcale tego nie wiem:-) Chodziło mi o to, że facet stoi przed wyborem i ciekawa jestem którą drogę wybierze.
                    Nie wierzysz, że część facetów w takiej chwili wybiera rozmnażanie a po pięciu latach trafiają na forum i marudzą, jak to okropna żona im nie daje i chcieliby mieć kochankę?
                    • sea.sea Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 19.06.11, 14:37
                      Aaa. No może, ja tam mam wrażenie, że większość narzeka że tak się żonom porobiło po dzieciach, a nie jeszcze przed - ale też nie prowadzę jakichś tam konkretnych statystyk.

                      Ale też przypuszczam, że część się daje nabrać na renesans uczucia który się potrafi pojawić u współmałżona w reakcji na informację o poważnym przemyśliwaniu rozstania. I tak się nabierać po parę razy, mniej więcej jak żona alkoholika na kwiatuszki.
                      • zakletawmarmur Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 19.06.11, 15:01
                        Różnymi się w podejściu do tematu. Ty uważasz, że pożądanie to coś co jest zależne od naszych chęci. Ewentualnie traktujesz seks jako obowiązek małżeński... Ja uważam, że seks to przyjemność (choć rozumiem, że przyjemność daje też sprawianie przyjemności) i nie możemy zaprogramować się na pożądanie konkretnej osoby.

                        "Po dziaciach jej się odechciało" oznacza z reguły "przed ślubem było raz na tydzień, po ślubie raz na dwa tygodnie a po dzieciach raz na trzy miesiące":-) Spadek częstotliwości w czasie trwania związku jest czymś naturalnym. Nawet u pary, która na początku nie wychodziła z łóżka też zmaleje z 20 razy na tydzień do 2-5 razy. To też bardzo duży spadek, choć komuś wydawać by się mogło, że po tylu latach jest super bo u niego jest raz na miesiąc (a przed ślubem seks był raz na tydzień- czyli spadek de facto mógł być mniejszy).
                        Zresztą pożądanie ma prawo się wypalić, jeśli się o to nie zadba. Dlatego od nas kobiet oczekuje się, że będziemy o siebie dbać, uwodzić męża a w łóżku odstawiać cuda na kiju. Od facetów też można wymagać:-) Fakt, często chodzi o inne cechy niż wygląd czy "odpowiednie zrobienie minety" ale to też są sposoby:-)

                        > Ale też przypuszczam, że część się daje nabrać na renesans uczucia który się po
                        > trafi pojawić u współmałżona w reakcji na informację o poważnym przemyśliwaniu
                        > rozstania. I tak się nabierać po parę razy, mniej więcej jak żona alkoholika na
                        > kwiatuszki.

                        A ja myśle, że ludzie mają świadomość, że się nie potrafi ale takie zachowanie zwalnia ich z odpowiedzialności za stan związku. "Skoro ona obiecała, że będzie mi dawać to ja już się starać nie musze, to jej obowiązek". Oczywiście żona i tak męża pożądać nie będzie, zmusi się do rozkładania nóg, może nawet będzie się starała przez jakiś czas...
                        Prawda jest taka, jedyną na tyle silną motywacją, żeby seks regularnie uprawiać, jest satysfakcja z niego płynąca:-) Nie, nie wierze, że można trwale poprawić sytuacje zastraszając partnera rozwodem...
                        • sea.sea Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 19.06.11, 16:11
                          > Różnymi się w podejściu do tematu. Ty uważasz, że pożądanie to coś co jest zależne od
                          > naszych chęci.
                          Nie, dlatego się upieram, że jak X nie kręci Y to nic nie pomoże, że pozmywał naczynia i umył nogi oraz odprowadził dzieci do przedszkola ;)

                          Nie uważam, że zwilgnąć czy postawić sobie można wskutek siły woli czy decyzji. Natomiast cała pozostała otoczka związana z traktowaniem partnera jest już zależna od nas. Czyli: wybór sposobu komunikowania braku potrzeby chociażby czy sposobu zastępczego okazywania uczuć - zakładając oczywiście, że jakieś pozytywne uczucia względem danego partnera się jeszcze żywi i chce się go przy sobie zatrzymać.

                          > Nie, nie wierze, że można trwale poprawić sytuacje zastraszając partnera rozwodem...
                          Ja nigdzie nie twierdzę, że to prowadzi do poprawy sytuacji i że to dobry sposób na ugranie czegokolwiek - stwierdzam tylko, że widywane są przypadki, gdzie groźba rozstania motywuje to drugie do walki o partnera: czy walka ta ma polegać na owym przynoszeniu kwiatuszków oraz przysięganiu, że się już nigdy ani kropelki nie wypije - czy nagłym przypływie czasowej chęci na seks. Mniej więcej jak z tym króliczkiem - o rany, zaczyna uciekać, więc trzeba gonić. Ludzie potrafią się bujać w takim systemie całe lata - zwłaszcza, jeżeli ktoś chce odejść bo już nie wyrabia emocjonalnie, ale tak naprawdę zależy mu na partnerze.
                          • zakletawmarmur Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 19.06.11, 19:29
                            > Natomiast cała pozostała otoczka związana z traktowaniem partnera jest już zal
                            > eżna od nas.

                            No dobrze, czyli jak rozumiem zgadzamy się do tego, że:
                            - pożądanie nie jest kwestią wyboru (i co za tym idzie brak pożądania nie wynika ze złej woli)
                            - seks nie jest obowiązkiem małżeńskim

                            Załóżmy więc, że strona, która na seks nie ma ochoty jest dobra. Żal jej nawet partnera/partnerki. Co powinna zrobić? Zmuszać się do seksu? Rozkładać nogi (nie wiem co mógłby robić facet)? Udawać, że jest jej/jemu dobrze, żeby partner miał większą radochę?

                            > Nie, dlatego się upieram, że jak X nie kręci Y to nic nie pomoże, że pozmywał n
                            > aczynia i umył nogi oraz odprowadził dzieci do przedszkola ;)

                            Niekoniecznie. Zmęczenie może wpływać na libido. Zmęczenie i permanentny wkurw też. Może i są kobiety, które oczekują od faceta tylko seksu większość jest na to po prostu za biedna. Jeśli kiedyś wygram w lotto i będzie mnie stać na służbę to może będę bardziej altruistyczna co do moich oczekiwań względem partnera na razie jestem jedną z tych wrednych materialistek, które oczekują, że facet będzie łożył na dziecko i zajmował się nim.

                            Przyznaje, że widok faceta przy garach mnie nie podnieca ale też mnie nie zniechęca.

                            Zresztą uważam, że obowiązki domowe/przy dzieciach faceci powinni wykonywać dlatego, że to ich mieszkanie i ich dzieci a nie dlatego, żeby mieć seks (swoją drogą to żałosne i chyba też nie miałabym ochoty na faceta, który zmywa tylko dlatego, żeby zasłużyć na seks).
                            Kiedy kobieta próbuje zwalić na faceta obowiązek utrzymania rodziny to wszyscy są bardzo oburzeni, kobieta jest leniwym pasożytem i na nic nie zasługuje:-) Kiedy facet zwala obowiązki domowe na żonę to dlaczego nie nazywa się go leniwym pasożytem? Czy kobieta nie ma prawa do wkurwa? Czy wkurw nie może odbierać ochoty na seks?

                            stwierdzam tylko, że widywane są przypadki, gdzie g
                            > roźba rozstania motywuje to drugie do walki o partnera:

                            Ależ ja się z tym zgadzam. Uważam nawet, że partner powinien mieć STAŁĄ świadomość, że w w każdej chwili JESTEŚMY W STANIE zakończyć związek:-) Nie musi oznaczać to, że mamy partnera gdzieś. Raczej, że w chwilach, gdy druga strona przeginam, potrafimy siebie chronić. Zauważyłam też, że często bardzo boimy się tego kroku i czekamy na ostatnią chwile, czyli do czasu, gdy związek będzie już beznadziejny. Dopiero wtedy znajdujemy siły do rozstania. Wiele z tych związków można by uratować, gdybyśmy wcześniej potrafili pokazać środkowy palec i przylać w dupsko:-)
                            • sea.sea Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 19.06.11, 20:22
                              > Załóżmy więc, że strona, która na seks nie ma ochoty jest dobra. Żal jej nawet
                              > partnera/partnerki. Co powinna zrobić?

                              Raczej czego powinna nie robić :)

                              Ot, choćby można zakomunikować paszczą: kochanie, ostatnio nie mam ochoty tak często jak Ty i nie wiem czy i kiedy będę miał(a) ochotę w ogóle, więc zastanówmy się RAZEM jak to rozwiązać bez ofiar. Chcący widzi wtedy, że to drugie nie usiłuje zamieść tematu pod dywan i że jest zainteresowane jego potrzebami - mimo że nie jest w stanie ich zaspokoić. Jestem zdania, że większość romansów na boku nie bierze się z samej potrzeby spuszczenia sobie z kręgosłupa - a z potrzeby poczucia się atrakcyjnym i chcianym jako przedstawiciel(ka) swojej płci. A już zdaje się rozmawiałyśmy o tym, że unikanie seksu prowadzi do unikania wysyłania drugiemu jakichkolwiek sygnałów o tym, że się go uważa za atrakcyjne - bo "dasz palec, to zachce całą rękę, powiesz, że ładnie wygląda to zaraz zacznie żebrać o kawałek dupy". IMO w wielu przypadkach dałoby się znaleźć kompromis, gdzie niechcący nie udostępnia na siłę swoich narządów, a chcący nie czuje się nieatrakcyjny, olany i pokrzywdzony. Tyle, że to też wymaga z kolei jaj od niechcącego - żeby otworzyć buzię i powiedzieć jak się ma sytuacja, ponieść ryzyko, że chcący stwierdzi "a sorry, jak tak się ma sytuacja to ja nie zamierzam jej znosić, wyprowadzam się, pozew przyjdzie pocztą."

                              A można rzucić tekstem na jaki trafiłam parę dni temu na którymś z forów ale nie umiem go teraz znaleźć, więc podaję z pamięci: żona się skarżyła, że mąż na jej zgłoszenie potrzeby 2 x w tygodniu odpowiedział, że ona to by chciała bez przerwy ale on nie jest zwierzęciem i nie potrzebuje tak często :)

                              • zakletawmarmur Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 19.06.11, 20:57
                                > Ot, choćby można zakomunikować paszczą: kochanie, ostatnio nie mam ochoty tak c
                                > zęsto jak Ty i nie wiem czy i kiedy będę miał(a) ochotę w ogóle, więc zastanówm
                                > y się RAZEM jak to rozwiązać bez ofiar.

                                No dobra siadają razem i rozmawiają, rozmawiają. Niestety od tych rozmów ona nie robi się mokra/ jemu nie staje. Co dalej? Bez lania wody proszę:-)

                                a z potrzeby
                                > poczucia się atrakcyjnym i chcianym jako przedstawiciel(ka) swojej płci. A już
                                > zdaje się rozmawiałyśmy o tym, że unikanie seksu prowadzi do unikania wysyłani
                                > a drugiemu jakichkolwiek sygnałów o tym, że się go uważa za atrakcyjne - bo "da
                                > sz palec, to zachce całą rękę, powiesz, że ładnie wygląda to zaraz zacznie żebr
                                > ać o kawałek dupy".

                                Ale to nie ma znaczenia czy chodzi o spuszczenie z krzyża, dowartościowanie się czy przekazanie swoich genów wielu kobietom:-) To tak jakby się zastanawiać "po co ludzie to robią". Tak na prawdę jakie to ma znaczenie w tym kontekście?

                                > ać o kawałek dupy". IMO w wielu przypadkach dałoby się znaleźć kompromis, gdzie
                                > niechcący nie udostępnia na siłę swoich narządów, a chcący nie czuje się nieat
                                > rakcyjny, olany i pokrzywdzony.

                                Kompromis:-) Czyli jednak rozkładanie nóg ale troche rzadziej niż partner by chciał? Z udawaniem przyjemności? Czy to już byłoby oszustwo?

                                > hcący stwierdzi "a sorry, jak tak się ma sytuacja to ja nie zamierzam jej znosi
                                > ć, wyprowadzam się, pozew przyjdzie pocztą."

                                Niekoniecznie:-) Fakt, ze partner(ka) nam nie daje, nie oznacza, że związek z nim (nią) nie ma sensu:-) Może przecież być dobrym ojcem/matką naszych dzieci, świetnie zarabiać, zapewniać nam bezpieczeństwo emocjonalne, wyręczać w nieprzyjemnych obowiązkach, mieć ciało jak z okładki shape'a. A może to strona "chcąca" trafiła na idealną kandydatkę na żonę/męża i woli zdradzać niż odchodzić?

                                I jeszcze jedno. Zwalasz winę na stroną "niechcącą", która nie potrafi powiedzieć, że nie pragnie i ściemnia, żeby coś ugrać... Z reguły nie jest to wcale złośliwość tylko zwyczajny brak świadomości! Przecież ona męża kocha, chce z nim być do końca życia itd.
                                Że już nie wspomnę o tych wszystkich biednych dziewczynach, które wpakowały się w małżeństwa nie zaznawszy prawdziwej namiętności, bo one nawet nie wiedzą co to znaczy pożądać:-)
                                • sea.sea Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 19.06.11, 22:02
                                  > Co dalej? Bez lania wody proszę
                                  > Kompromis:-) Czyli jednak rozkładanie nóg ale troche rzadziej niż partner by chciał?
                                  A doczytałaś linijkę wyżej, że bez konieczności udostępniania narządów?
                                  Seksuologowie zalecają jako rozwiązanie choćby zezwolenie partnerowi, by się przy nas masturbował - i dostarczanie dodatkowych bodźców, jeśli jest to możliwe.

                                  Dogadanie się w kontekście dotykania - bo może partner chcący zachce świadomie zrezygnować z przytulania itp bo go to jątrzy, a może przeciwnie - stwierdzi, że będzie sobie czynić ulgę przed laptopem, ale za to potrzebuje nieseksualnych kontaktów fizycznych - na które nie będzie reagował momentalnym dobieraniem się i myśleniem "o, pogłaskał(a) mnie po policzku to znaczy, że będzie seks".

                                  Znam związek WL z NL który się śpiewająco utrzymał 7 lat [a wcześniej też mieli już trochę stażu w postaci związku z seksem] na takich mniej więcej zasadach, WL nie narzekało ani nie chodziło szukać szczęścia na boki - bo NL dbało o to by się WL czuło dowartościowane pod wszystkimi innymi względami - związek się w końcu rozpadł ale żeby było zabawniej w ogóle nie z przyczyn związanych z seksem. Czyli jednak się da.

                                  > Ale to nie ma znaczenia czy chodzi o spuszczenie z krzyża, dowartościowanie się czy
                                  > przekazanie swoich genów wielu kobietom
                                  Ma, jeżeli się policzy do dwóch :) Mianowicie: człowiek który nie współżyje tak często, jak by chciał a do tego się czuje nieatrakcyjny i odtrącany - ma dwa czynniki skłaniające go do "szukania akceptacji" poza domem. Natomiast jeżeli chodzi wyłącznie o mniejszą ilość orgazmów lub taką sobie jakość współżycia, ale poza tym mniej chcący partner jest w stanie okazać uczucie i zachwyt w inny sposób niż myjąc samochód czy napełniając michę - to mamy tylko jeden czynnik - a jeden to jest mniej niż dwa :)

                                  > Fakt, ze partner(ka) nam nie daje, nie oznacza, że związek z nim (nią) nie ma sensu:-)
                                  Nie oznacza, co nie zmienia faktu, że kiedy komunikujemy wprost, że nie zamierzamy spełniać jakiejś żywotnej potrzeby partnera - wszystko jedno jakiej: ekonomicznej, prokreacyjnej, seksualnej, nieistotne - ponosimy ryzyko, że spakuje się i pójdzie sobie. Może pójdzie, może nie pójdzie - ale ryzyko jest. Zmiatanie problemu pod dywan oczywiście nie sprawia, że ryzyko straty partnera znika, no ale przynajmniej jakoś ją odsuwa w czasie.

                                  > Że już nie wspomnę o tych wszystkich biednych dziewczynach, które wpakowały się w
                                  > małżeństwa nie zaznawszy prawdziwej namiętności
                                  To nie wspominaj, jako i ja nie wspominam :)
                                  Panu który by przyszedł i napisał "specjalnie sobie wziąłem dziewicę, bo kobieta powinna być czysta przed ślubem a teraz nie wiem co jej zrobić żeby zaczęła brać do buzi" też bym zasugerowała iż widziały gały co brały.

                                  Natomiast ja stale mówię o przypadkach, gdzie najpierw było wszystko dobrze i wszyscy byli usatysfakcjonowani, gdzie jedna strona nadal twierdzi, że kocha partnera i nie nabawiła się do niego seksualnej awersji, po prostu jej się jakoś ognik wyprztykał - ale rozstawać się też nie chce.
                                  • zakletawmarmur Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 19.06.11, 22:33
                                    > Seksuologowie zalecają jako rozwiązanie choćby zezwolenie partnerowi, by się pr
                                    > zy nas masturbował - i dostarczanie dodatkowych bodźców, jeśli jest to możliwe.

                                    I na prawdę wierzysz, masturbacja w samotności i przy znudzonym partnerze, którego to i tak nie kręci co najwyżej udaje zainteresowanie będzie to duża różnica? To zresztą jest podobne do rozkładania nóg... Jak długo i jak często tak można? IMO kompromis ma sens jeśli różnica oczekiwań jest mała... A przy dużej różnicy?

                                    > Ma, jeżeli się policzy do dwóch :) Mianowicie: człowiek który nie współżyje tak
                                    > często, jak by chciał a do tego się czuje nieatrakcyjny i odtrącany - ma dwa c
                                    > zynniki skłaniające go do "szukania akceptacji" poza domem. Natomiast jeżeli ch
                                    > odzi wyłącznie o mniejszą ilość orgazmów lub taką sobie jakość współżycia, ale
                                    > poza tym mniej chcący partner jest w stanie okazać uczucie i zachwyt w inny spo
                                    > sób niż myjąc samochód czy napełniając michę - to mamy tylko jeden czynnik - a
                                    > jeden to jest mniej niż dwa :)

                                    Mamy znajomych. Bardzo atrakcyjny facet, taki samiec alfa- wysoki, przystojny, silny charakter- wiele lasek do niego się dostawiało. Ożenił się z dziewczyną, która traktuje go jak śmiecia, robi haje o byle pierdołe, jest 100% egoistką, nie wiem czy ona kiedyś coś dla niego zrobiła. Dodam, że była taka przed ślubem, gdyby była inna nie ożeniłby się z nią.
                                    Gdyby zdradzał ją z jedną z tych miłych dziewczyn też możnaby zarzucić, że to była wina jego żony. Dlaczego facet wybrał taką laskę na żonę a nie związał się z jedną z tych miłych dziewczyn? Bo podoba mu się atmosfera ciągłej rywalizacji, adrenalinka, którą żona mu zapewnia:-)

                                    > Panu który by przyszedł i napisał "specjalnie sobie wziąłem dziewicę, bo kobiet
                                    > a powinna być czysta przed ślubem a teraz nie wiem co jej zrobić żeby zaczęła b
                                    > rać do buzi" też bym zasugerowała iż widziały gały co brały.

                                    Czyli faceta, który ożenił się z dziewicą a później ją zdradzał wrzucasz do worka z tymi, którym kochanka i wyuzdany seks się nie należy? A faceta, który oczekiwał, że kobieta będzie miała góra 3 kochanków/nie uprawiała nigdy wolnej miłości kochanka się należy, czy też nie?
                                    • sea.sea Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 19.06.11, 22:57
                                      Twój przykład z tyranym mężem miałby sens wyłącznie gdyby on zaczął chodzić po znajomych i narzekać, że ona go tak tyra. To, że jedni wolą budyń waniliowy a inni papryczki diavolo to nie jest odkrycie żadnej Ameryki.

                                      Czyli, jak rozumiem, wg Ciebie remedium na problemy pojawiające się w związku jest zaakceptować zupełnie bez komentarza - lub spakować się i wyjść. Odpada negocjowanie, szukanie przyczyn, sugerowanie zmian, zastanawianie się nad rozwiązaniami, nawet sobie ponarzekać nie wypada - bo skoro jedno mówi, że czegoś nie chce, no to nie chce. Zastanawia mnie, czy to się tyczy wszystkich możliwych rozbieżności, czy zaledwie tych temperamentalnych :)
                                      • zakletawmarmur Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 20.06.11, 08:17
                                        > Twój przykład z tyranym mężem miałby sens wyłącznie gdyby on zaczął chodzić po
                                        > znajomych i narzekać, że ona go tak tyra.

                                        Narzekał, narzekał ale się z nią ożenił:-)

                                        > Czyli, jak rozumiem, wg Ciebie remedium na problemy pojawiające się w związku j
                                        > est zaakceptować zupełnie bez komentarza - lub spakować się i wyjść.

                                        IMO zawsze warto zawalczyć. Ale nie na zasadzie "ty leniwa babo/ niskolibidowy gościu rusz dupę i też coś zrób". W pierwszej kolejności trzeba uświadomić sobie, że to MY musimy coś zrobić, żeby partner nas pożądał!
                                        Mam świadomość, że jeśli ktoś przez 15 lat robił wszystko, żeby żona seksu nie lubiła to będzie ciężko. Co nie oznacza, że jest to nie możliwe... Jeśli jednak nie chce się z partnera rezygnować (i nie ma znaczenia o co chodzi, czy o bo bezpieczeństwo emocjonalne, kasę, "dobro dzieci" czy wielką miłość) to zawsze warto coś zrobić, zmienić się bo i tak nic się nie traci:-) Rady jak tu na forum już padały... Jeśli się nie chce wtedy faktycznie można odejść lub zaakceptować. Zresztą bardzo dobrze jest sobie uświadomić, że rozstać możemy się w każdej chwili... To pomaga bardziej docenić partnera:-) "Nie jestem z nim bo muszę ale dlatego, że chce."
                            • sea.sea Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 19.06.11, 20:30
                              > Zmęczenie może wpływać na libido. Zmęczenie i permanentny wkurw też.
                              No to ja wiem, ale tak po sobie to stwierdzam, że ogólnie znacznie większą cierpliwość mam do "wypadków przy pracy" faceta który mnie kręci niemożliwie - niż miałam nawet w najlepszych czasach do "wpadek" poprzedniego, który mnie kręcił mniej. Mimo, że obydwóch w sumie da się swobodnie zaliczyć do bezkonfliktowych w życiu codziennym a także prostych w obsłudze i nie migających się od roboty :)
                            • songo3000 Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 19.06.11, 20:32
                              zakletawmarmur napisała:

                              > - seks nie jest obowiązkiem małżeńskim
                              Trzeba przyjąć jakąś optykę :) albo:
                              - nic nie jest >obowiązkiem< małżeńskim, dużo rzeczy w nim robić by wypadało, można co nie oznacza, że >musimy<. Co oznacza, że np.: nie mamy pretensji jak partner pewnego dnia stwierdzi, że od jutra nie dokłada się do budżetu bo mu się nie chce.
                              - jak najbardziej jest obowiązkiem w grupie obowiązków >starania się< o utrzymanie różnorakich więzi pomiędzy uczestnikami związku. To, że te starania praktycznie ograniczają się do eeee 'braku zaniechania' (tutaj - piguły szkodzą: zmieniam piguły, tarczyca siada: idę ją leczyć, w łóżku wieje nudą: idę do sexshop-u, ...)

                              > Załóżmy więc, że strona, która na seks nie ma ochoty jest dobra. Żal jej nawet
                              > partnera/partnerki. Co powinna zrobić? Zmuszać się do seksu? Rozkładać nogi (ni
                              Przede wszystkim jasno i uczciwie o fakcie poinformować. I mieć świadomość, że ewentualna klauzula o wyłączności seksualnej właśnie wygasła ponieważ jej przedmiot w związku 'zniknął'. W tym momencie piłka jest po stronie partnera co wiąże się z istotną utratą WŁADZY - i to jest rzeczywisty powód dla którego rzadko kogo stać na takie postawienie sprawy. Bo trzeba by być uczciwym, czyli z egoistycznego punktu widzenia głupim co by cudze korzyści przekładać nad swoje, prawda? :)))

                              > e wiem co mógłby robić facet)?
                              Kiedyś już tu sprzedawałem patent z wkładem od długopisu Zenit... ;P

                              > Niekoniecznie. Zmęczenie może wpływać na libido. Zmęczenie i permanentny wkurw
                              Łatwo weryfikowalne. W/w atrakcje mogą zdołować libido do zera w znaczeniu globalnym. Jeżeli daną osobę kręci jednak tabun >innych< babeczek/facetów to sorry.

                              > Kiedy kobieta próbuje zwalić na faceta obowiązek utrzymania rodziny to wszyscy
                              > są bardzo oburzeni, kobieta jest leniwym pasożytem i na nic nie zasługuje:-) Ki
                              'Wszyscy są bardzo oburzeni' raczej w tej sytuacji, gdy misio pracuje poza domem, żonuś tylko w domku a i tak zaczyna litanię o 'niezmywanie, niesprzątanie, itd.' :)

                              > edy facet zwala obowiązki domowe na żonę to dlaczego nie nazywa się go leniwym
                              > pasożytem? Czy kobieta nie ma prawa do wkurwa? Czy wkurw nie może odbierać ocho
                              > ty na seks?
                              Pomijając Cyganów, Czarną Afrykę i mały kawałek Azji to WSZĘDZIE taki facet będzie przez środowisko nazywany pasożytem. Nawet na zabitej dechami polskiej-rydzykowej wsi, miejscowy alkoholik, który w jakiś sposób nie dokłada się do budżetu (bo o jakichkolwiek pracach domowych nie ma mowy :) będzie tak nazywany.

                              > adziejny. Dopiero wtedy znajdujemy siły do rozstania. Wiele z tych związków moż
                              > na by uratować, gdybyśmy wcześniej potrafili pokazać środkowy palec i przylać w
                              Do tego trzeba mieć jaja. Ludzie chociażby w obecnej Polandii jaj generalnie nie mają. Inaczej żadna ze znanych społecznych patologii nie miała by racji bytu. Takie jaja wyrobiła tu II WŚ - kto ją przeżył w kaszę sobie nadmuchać nie dał. Przykładowo, dwóch gości ciągnie dziewczynę w krzaki z pełnego ludzi przystanku PKS. Dziś, pełna obojętność, nikt nic nie widzi. Jeszcze w latach 60 pasażerowie rzucili się na (niedoszłych) gwałcicieli, fachowo skopali a potem zakopali w płytkim grobie za przystankiem. Się czyta "Detektywa" to się wie :DDD
                              • zakletawmarmur Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 19.06.11, 21:27
                                > - nic nie jest >obowiązkiem< małżeńskim, dużo rzeczy w nim robić by wyp
                                > adało, można co nie oznacza, że >musimy<. Co oznacza, że np.: nie mamy
                                > pretensji jak partner pewnego dnia stwierdzi, że od jutra nie dokłada się do bu
                                > dżetu bo mu się nie chce

                                Songo opłacenie rachunków za mieszkanie, w którym się mieszkało jest obowiązkiem domowników:-) I od razu dopisze- i kobiety i mężczyzny. Nie płaci się za mieszkanie dlatego, że żona daje ale dlatego, że się z niego korzystało:-) No chyba, że rozmawiamy o układach sponsorowanych ale wtedy ludzie dogadują się wcześniej:-) To samo dotyczy dziecka. Nie zajmujesz się nim bo "żona zasłużyła" ale dlatego, że masz obowiązek względem niego! To dziecko jest tak samo Twoje jak i żony!

                                Zresztą jak nic nie jest obowiązkiem to i żona mogłaby rzucić pracę i przestać dbać o dom i dziecko:-)

                                > Przede wszystkim jasno i uczciwie o fakcie poinformować. I mieć świadomość, że
                                > ewentualna klauzula o wyłączności seksualnej właśnie wygasła ponieważ jej przed
                                > miot w związku 'zniknął'.

                                A co jeśli nie ma się tego świadomości? Co jeśli to nasz pierwszy partner i nigdy nie poznałyśmy prawdziwej namiętności? Co jeśli jesteśmy święcie przekonane, że powód musi być w czymś innym, bo przecież partnera kochamy? Może chodzić też o to, że nie chcemy zranić biednego partnera. Zauważ, że to osoby niechcące mają często w związku przewagę nad partnerem:-) To nie musi być wina złośliwości niechcącego, kombinatorstwa:-)
                                Zresztą to oczywiste, ze jeśli ktoś z nami permanentnie nie sypia to nas nie pragnie:-)

                                Co do klauzuli. Partner ma prawo wnieś o rozwód z powodu rozpadu pożycia, ma prawo zaproponować kochankę ale nie ma prawa tego narzucać:-) Niby czemu skoro sam poświęca tą sfere życia ma nam dawać takie prawo?

                                W/w atrakcje mogą zdołować libido do zera w znaczeniu glob
                                > alnym. Jeżeli daną osobę kręci jednak tabun >innych< babeczek/facetów t
                                > o sorry.

                                Wkurw może powodować, że nie chcemy uprawiać seksu z mężem a na innych mamy ochotę, jakoś mnie to nie dziwi:-)

                                > Pomijając Cyganów, Czarną Afrykę i mały kawałek Azji to WSZĘDZIE taki facet będ
                                > zie przez środowisko nazywany pasożytem. Nawet na zabitej dechami polskiej-rydz
                                > ykowej wsi, miejscowy alkoholik, który w jakiś sposób nie dokłada się do budżet
                                > u (bo o jakichkolwiek pracach domowych nie ma mowy :) będzie tak nazywany.

                                Nie porównuj z sytuacją kobiet w PL. Od ich więcej się wymaga, jeśli chodzi o zaangażowanie w dom i rodzinę:-) Facet wystarczy, że pracuje. Kobieta ma robić wszystko:-)

                                > Do tego trzeba mieć jaja.

                                Mylisz się:-) Zwyczajny brak motywacji...
                                • songo3000 Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 19.06.11, 23:09
                                  zakletawmarmur napisała:

                                  > > - nic nie jest >obowiązkiem< małżeńskim, dużo rzeczy w nim robić
                                  > by wyp
                                  > > adało, można co nie oznacza, że >musimy<. Co oznacza, że np.: nie
                                  > mamy
                                  > > pretensji jak partner pewnego dnia stwierdzi, że od jutra nie dokłada się
                                  > do bu
                                  > > dżetu bo mu się nie chce
                                  >
                                  > Songo opłacenie rachunków za mieszkanie, w którym się mieszkało jest obowiązkie
                                  > m domowników:-)
                                  A to już będzie sprawa pomiędzy mną a komornikiem ;PPP

                                  > atego, że masz obowiązek względem niego! To dziecko jest tak samo Twoje jak i ż
                                  > ony!
                                  Bo Ty mi tu wyjeżdżasz z abstrakcyjnymi dla mnie argumentami ;)

                                  > A co jeśli nie ma się tego świadomości? Co jeśli to nasz pierwszy partner i nig
                                  Nie liczą się 'świadomości' tylko fakty. Jak fakty są takie, że ochoty nie ma przez 'dłuższy czas' (swoisty dla danego związku) to mamy co i mamy.

                                  > dy nie poznałyśmy prawdziwej namiętności? Co jeśli jesteśmy święcie przekonane,
                                  > że powód musi być w czymś innym, bo przecież partnera kochamy?
                                  To jeszcze pokaż gdzie jest granica pomiędzy 'przekonaniem' a (samo)oszukiwaniem co by trwać w wygodnej dla nas z innych punktów widzenia sytuacji. Śmiem twierdzić, że ta granica jest osiągana relatywnie szybko.

                                  > Może chodzić te
                                  > ż o to, że nie chcemy zranić biednego partnera. Zauważ, że to osoby niechcące m
                                  > ają często w związku przewagę nad partnerem:-) To nie musi być wina złośliwości
                                  > niechcącego, kombinatorstwa:-)
                                  Ja tu nigdzie nie mówię o >winie< - wskazuję za to na >wynik< pewnych mechanizmów.

                                  > Zresztą to oczywiste, ze jeśli ktoś z nami permanentnie nie sypia to nas nie pr
                                  > agnie:-)
                                  I tyle w temacie 'niewinnej nieświadomości' :)))

                                  > Co do klauzuli. Partner ma prawo wnieś o rozwód z powodu rozpadu pożycia, ma pr
                                  > awo zaproponować kochankę ale nie ma prawa tego narzucać:-)
                                  I wracamy do mojej propozycji przyjęcia pewnej optyki... no i konsekwentnego się jej trzymania :P Albo partner ma prawo 'wnieść o rozwód' i trzymać się jasnej i formalnej ścieżki. Co zresztą zawsze tu polecam. Albo ma prawo narzucić swoje rozwiązanie, skoro innych go satysfakcjonujących brak.

                                  > Niby czemu skoro sa
                                  > m poświęca tą sfere życia ma nam dawać takie prawo?
                                  Czekaj bo nie rozumiem - kto i co tu niby poświęca?

                                  > Wkurw może powodować, że nie chcemy uprawiać seksu z mężem a na innych mamy och
                                  > otę, jakoś mnie to nie dziwi:-)
                                  A faktycznie :)))

                                  > Nie porównuj z sytuacją kobiet w PL. Od ich więcej się wymaga, jeśli chodzi o z
                                  > aangażowanie w dom i rodzinę:-) Facet wystarczy, że pracuje. Kobieta ma robić w
                                  > szystko:-)
                                  A kto niby stoi z batem i 'wymaga'? Jeżeli meżulo to sorry, jak to Bonitka mówiła - widziały gały... :) a jeżeli yyy 'środowisko' to HWD :)

                                  > Mylisz się:-) Zwyczajny brak motywacji...
                                  Mylisz się :) samą motywacją nikt jeszcze świata nie zawojował. Ba, w wieku nastoletnim nawet pornosa z wypożyczalni kaset nie wyhaczył. Bo zabrakło... :)))
                                  • zakletawmarmur Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 20.06.11, 08:38
                                    > To jeszcze pokaż gdzie jest granica pomiędzy 'przekonaniem' a (samo)oszukiwanie
                                    > m co by trwać w wygodnej dla nas z innych punktów widzenia sytuacji. Śmiem twie
                                    > rdzić, że ta granica jest osiągana relatywnie szybko.

                                    To Ty powiedz. No i zauważ, że partner niechcący często jest dobrą partią, przecież gdyby był słabą to nie byłoby problemów, żeby zakończyć związek:-) A może to partner chcący sam siebie oszukuje, że został oszukany, żeby czerpać korzyści z tytułu posiadania partnera i kombinować na boku?

                                    > A to już będzie sprawa pomiędzy mną a komornikiem ;PPP

                                    Ale rozumiesz, że byłaby to kradzież a kradzież nie jest uczciwym rozwiązaniem:-) O tym rozmawiamy:-) Wiesz, ja mam świadomość, że zawsze można zdradzić, okraść, wrobić w dziecko ale nie można tego robić i uważać, że postępuje się w porządku bo partner zasłużył na złe traktowanie... No po prostu czasami nie można mieć wszystkiego:-)

                                    > I tyle w temacie 'niewinnej nieświadomości' :)))

                                    Przy pierwszy facecie wydawało mi się, że seks=ból. Uważałam, że to jest oczywiste, że to przyjemność dla faceta:-) Miałam dużo szczęścia, że zakończyłam ten związek i odkryłam co to znaczy seks z partnerem, który kręci.
                                    Tak. Uważam, że byłam wtedy naiwnie nieświadoma:-)

                                    > Czekaj bo nie rozumiem - kto i co tu niby poświęca?

                                    A myślisz, że osoba, która nie pożąda, nie potrafiła by mieć udanego życia seksualnego na boku? Nie mogłaby powiedzieć "skoro partner nie potrafi zrobić czegoś, żeby wydawać mi się atrakcyjny to pójdę do sąsiada, on potrafi":-) Gdyby żona przytyła nie pożądałbyś jej (tak kiedyś napisałeś)... A czy to oznacza, że nie potrafiłbyś pożądać innych kobiet? Czy fakt, że nie miałbyś na żonę ochoty zwalniałby ją z wierności (Tobie nakazywał wierność, przecież nie dajesz)?

                                    --
                                    Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
                    • doktor.74 Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 19.06.11, 14:42
                      zakletawmarmur napisała:
                      > Nie wierzysz, że część facetów w takiej chwili wybiera rozmnażanie a po pięciu
                      > latach trafiają na forum i marudzą, jak to okropna żona im nie daje i chcieliby
                      > mieć kochankę?

                      Udowodnione naukowo - samiec ma zakodowane w genach do przywiązywania się do matki swojego dziecka nie dłużej niż na około 5 lat od jego urodzenia. Jak się zaczyna psuć a totalnie nic nie łączy oprócz dzieci, warto postarać się o następne itd. Stare jak świat i ochoczo praktykowane przez głupoli.
                      • zakletawmarmur Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 19.06.11, 15:11
                        > Udowodnione naukowo - samiec ma zakodowane w genach do przywiązywania się do m
                        > atki swojego dziecka nie dłużej niż na około 5 lat od jego urodzenia. Jak się z
                        > aczyna psuć a totalnie nic nie łączy oprócz dzieci, warto postarać się o następ
                        > ne itd. Stare jak świat i ochoczo praktykowane przez głupoli.

                        Nie wiem czy tak jesteśmy zakodowani... Zresztą tu nie chodzi o poszukiwanie "nowej partnerki". Raczej o poszukiwanie kochanek. Chodzi raczej o to, że wybiera się najlepszą kandydatkę na żonę, matkę swoich dzieci a na boku bzyka co się trafi:-) Co drugi wątek na tym forum się w to wpisuje...
                        • encanto1960 Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 19.06.11, 19:04
                          Z faktami trudno dyskutować. Tak raczej jest , jesli faceta stac na kochankę.
            • encanto1960 Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 19.06.11, 18:56


              > Przy budowaniu związku też:-) Większość facetów wchodzi w związki z własnej nie
              > przymuszonej woli. Na prawdę w naszym kraju nie ma przymusu hajtania się. Więks
              > zość facetów wybiera sobie żonę osobiście. Dlaczego więc mężczyźni wiążą się z
              > kobietami z którymi w łóżku jest słabo? Dlaczego się z nimi rozmnażają?
              > Jeśli ktoś wybudował sobie dom bez kuchni i nie przeszkadzało mu to przysięgać,
              > że jadać na mieście nie będzie, to niech ma później troche godności i albo tą
              > kuchnie dobuduje, albo zmieni mieszkanie albo głoduje!
              >
              > Czy fakt, że facet jest sępem oznacza, ze żona może go okradać?
              >
              Zgodzilbym sie toba , gdyby nie jeden mały niuans. Uwzam ze to kobiety wybieraja sobie facetów , a te jełopy daja sie do ołtarza zaciagać. Ale z postów wychodzi ze czesto sa przed slubem oszukiwani aktywnoscia seksualną.
    • malgos88 Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 18.06.11, 20:07
      Musisz zwrucić uwagę bo być może coś się stało a ty nic o tym nie wiesz.
      • zrozpaczony11 Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 18.06.11, 22:55
        Dziękuję za wpisy i odpowiedzi. Podsumowując. Żona mnie kocha, dba o mnie na pewno nie ma żadnego innego faceta, nawet na nikogo nie spojrzy. Zachodzę w głowę dlaczego nie chce już sexu dalej nie wiem. Nigdy dla niej wredny nie byłem, żyje nam się dobrze. Pigułki brała od zawsze nawet przede mną także jest niezły Zonk! Dzieci chce mieć oczywiście. W przyszłym roku zacznie się domagać i wtedy pewnie będzie ochota a potem NIC ! Zresztą powiedziała kiedyś: zrobimy dzieci będzie krótko, intensywnie ale z klasą ale tylko jeśli chodzi o robienie dziecka po prostu masakra. Tak to wygląda u niej. Myślę że dla niej sex to tylko rozmnażanie i tyle, czyli jak się nie robi dzieci to nie ma sexu. Dziwne to jest. A nie chcę mieć z nią dziecka a później się męczyć całe życie z brakiem pożycia. Ale mam przerąbane. Odnośnie wcześniejszych wpisów żona miała wiele orgazmów ze mną kiedyś. Zarówno ona mnie zaspokajała jak i ja ją. Było fajnie. Ale teraz ....NIC.......!!!!
        • e.i.t.h.e.l Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 19.06.11, 01:47
          A co ona odpowiada na zwykłe pytanie, dlaczego seksu nie chce?
        • encanto1960 Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 19.06.11, 12:11
          Oszukała cie i tyle.
        • kag73 Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 19.06.11, 13:44
          W przyszłym roku zacznie się domagać i wtedy
          > pewnie będzie ochota a potem NIC ! Zresztą powiedziała kiedyś: zrobimy dzieci b
          > ędzie krótko, intensywnie ale z klasą ale tylko jeśli chodzi o robienie dziecka
          > po prostu masakra. Tak to wygląda u niej. Myślę że dla niej sex to tylko rozmn
          > ażanie i tyle, czyli jak się nie robi dzieci to nie ma sexu. Dziwne to jest. A
          > nie chcę mieć z nią dziecka a później się męczyć całe życie z brakiem pożycia.
          > Ale mam przerąbane. Odnośnie wcześniejszych wpisów żona miała wiele orgazmów ze
          > mną kiedyś. Zarówno ona mnie zaspokajała jak i ja ją. Było fajnie. Ale teraz .
          > ...NIC.......!!!!

          Oj, moj drogi, cieniutko trafiles. radze sie pozegnac teraz, bo jak bedzie dziecko dylematy beda duzo wieksze i nie bedzie latwo.
        • ckm1 Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 19.06.11, 23:49
          Przy tym opisie skłaniałabym się do opcji, że żona ma zaburzenie hormonalne, co często objawia się dość wyraźnym spadkiem libido, a to z kolei brakiem chęci do seksowania. Zanim zaczniesz rozważać na poważnie rozstanie to może namów żonę na badania hormonalne u jakiegoś dobrego endokrynologa.
          • bpk1 Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 20.07.11, 18:24
            to jest prawda! mam problemy z tarczycą i nie ma ochoty na sex od 3 lat! Mąż wymusza na mnie raz na miesiąc, on tez juz przestał mieć ochote z tego względu!
            Kiedyś było fajnie, ale problemy w małżeństwie - brak ochoty no i do tego zaburzenia hormonalne - libido -1
        • impia Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 25.06.11, 02:57
          Koniecznie namów żonę na wizytę u seksuologa! Najlepiej seksuologa-ginekologa. Taka osoba stwierdzi, na czym polega problem żony. Najpierw trzeba wykluczyć przyczyny zdrowotne - zaburzenia hormonalne itp.
          Miałam identyczny problem w swoim związku - tyle że ja byłam stroną, która nie miała ochoty, mimo że kochała. A ochoty nie miałam, bo czułam ból. Pomogło mi (na ochotę) odstawienie tabletek antykoncepcyjnych (teraz zabezpieczamy się prezerwatywami), ale to jest sprawa indywidualna i moim zdaniem powinieneś KONIECZNIE udać się z żoną do dobrego seksuologa.

          Trwanie w takim status quo jest proszeniem się o nieszczęście. W końcu spotkasz bardzo atrakcyjną, chętną kobietę, której normalnie byś się oparł, ale w sytuacji wyposzczenia może się to okazać niewykonalne za jakiś czas. Wszyscy będą nieszczęśliwi, a jeśli jeszcze dorobicie się w międzyczasie dzieci... Nie, naprawdę, idźcie do specjalisty. Może Twojej żonie można pomóc w jakiś prosty sposób? Musi istnieć jakaś przyczyna jej zachowania. I nie słuchaj tych, którzy piszą, że ona Cie nie kocha. Sama dobrze wiem, ze u kobiet to naprawdę jest możliwe - bardzo kogoś kochać i nie pożądać przez dłuższy czas.
      • encanto1960 Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 19.06.11, 12:09
        Rogi? Tak szybko po slubie?
    • charlie_x Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 18.06.11, 23:22
      ..zostaw ja teraz.Poki jestes bezdzietni. Tak duze rozbierznosci miedzy waszymi potrzebami niczego dobrego nie zapowiadaja w dalszej przyszlosci..potem? dzieci i kochanka ? masakra,albo jeszcze gorzej dziwki na boku? Chlopie bierz zabawki i pozegnaj dame.
    • peter_jurgen_boock Pozwolę sobie przywołać... 19.06.11, 12:34
      moje dwie wypowiedzi sprzed kilku miesięcy..

      "[...]Uświadom sobie jedno, laska ma cię najwyraźniej w dupie. Jest z tobą "z przyzwyczajenia", widocznie w jej otoczeniu wypada kogoś mieć, żeby nie być na cudzych językach. Wychodzi z założenia, że pozycja społeczna kobiety "sparowanej" jest wyższa niż singielki. Jesteś jej potrzebny prawdopodobnie do łażenia z nią po sklepach, noszenia toreb, odwożenia do pracy/na studia/na imprezy.
      Nie jesteś jedyny, widzę pełno takich związków, fajnych na pokaz, a gnijących od środka.
      Nie jesteś dla niej pociągający, nie ma do ciebie respektu, szacunku, jesteś dla niej uległym, płaczliwym kapciem, nie oczekuj więc nie wiadomo jakiego bzykania, może być tylko gorzej.
      [...]na początek znajdź sobie jakieś zajęcie, poza nią i pracą. Nie okazuj za wszelką cenę, że ci zależy. Naucz się asertywności. Na tej lasce świat się nie kończy, właściwie to pomyśl poważnie. Co takiego potwornego niby się stanie, jak się rozstaniecie?"

      Teraz druga:

      "[...]potężna ilość kobiet w Polsce jak ognia chce uniknąć staropanieństwa, czują się zerem jeśli są same, to wynika z kompleksów, słabej psychiki, z tego, że faktycznie są osobami dość durnymi, nieciekawymi i sądzą, że ich pustkę życiową i umysłową zakończy związek. Postaraj się dowiedzieć coś o poprzednich związkach twojego obiektu zainteresowań, dobrze jest nie robić sobie nadziei względem kobiet, które w przeszłości miały tylko uległych, nieciekawych partnerów. Wiele kobiet musi "kogoś mieć", bo nie chcą być postrzegane jako samotne, to jedyna motywacja, taki typek służy im do odwożenia na- i z imprez, noszenia torby z zakupami, czy odbierania z pracy. Stawia je w komfortowej sytuacji, bo najczęściej z racji sparowania nie są zaczepiane przez innych i nie ciągną się za nimi komentarze jakich doznają singielki[...]".

      Zastanów się, czy któryś z tych akapitów nie pasuje do twojej sytuacji, a potem wyciągnij wnioski.
      • la_extranjera Re: Pozwolę sobie przywołać... 19.06.11, 14:42
        dobrze napisane i prawdziwe
      • zrozpaczony11 Re: Pozwolę sobie przywołać... 19.06.11, 19:32
        ...no raczej żaden nie pasuje ! Ale jest jedna rzecz o której ktoś wcześniej napisał. Oszukiwała mnie wcześniej aktywnością seksualną aby mnie zdobyć...a teraz już jej to wisi i powiewa...Zobaczymy jak będzie zacząłem poważne rozmowy z żoną dam sobie jeszcze trochę czasu zobaczymy...Jak to NIC nie da to będę szukał bzykania na boku i występuję z pozwem....
        • encanto1960 Re: Pozwolę sobie przywołać... 19.06.11, 19:50
          Słabo rokuje twoja nadzieja na zmianą. Ona po prostu nie potrzebuje , albo nawet czuje fizyczny wstret. Piszesz ze kocha , to szantazem coś moze uzyskasz , ale po co? Młody jestes , bez dzieci ,to poządany ,,materiał" .:-)
        • zawsze-soffie Re: Pozwolę sobie przywołać... 19.06.11, 20:37
          ."Zobaczymy jak będzie zacząłem poważne rozmowy z ż
          > oną dam sobie jeszcze trochę czasu zobaczymy."

          hmm, wydaję mi się, że jak ktoś nie lubi seksu w ogolę albo z dana osobą to co dadzą rozmowy itp itd. ?
          Swoją drogą nie boisz się, że ona się wystraszy i znowu zacznie udawać że lubi, ty uwierzysz - trafi się dziecko i znowu będzie posucha ale taka z której ciężko się będzie wyrwać?
        • zakletawmarmur Re: Pozwolę sobie przywołać... 19.06.11, 21:33
          > pisał. Oszukiwała mnie wcześniej aktywnością seksualną aby mnie zdobyć...

          To, że ma się ochotę na seks z daną osobą nie oznacza, że będzie się ją miało zawsze:-) Dziewczynie minęło...
        • encanto1960 Re: Pozwolę sobie przywołać... 19.06.11, 22:32
          Widzsz , było , minęlo a mówi to kobieta i chyba wie co mówi. Toksyczny zwiazek , wiec rozumiesz...
          • czikita1233 Re: Pozwolę sobie przywołać... 25.06.11, 16:14

            wiecie co....
            zazdroszcze czasem waszym zonom czytajac wasze posty i to ze macie problem z seksem.Ze wy tego chcecie a one unikaja.Zastanawiam sie czemu u mnie jest odwrotnie...
            czemu to ja czuje ta potrzebe a on do mnie raczej nie:(
            to przykre bo mam dopiero 25 lat a czuje sie czesto jak 50latka przez brak seksualnego zainteresowania męża:(
            [url=https://www.suwaczki.com/][img]https://www.suwaczki.com/tickers/w57v3e3kjn015y7m.png[/img][/url]

            [url=http://www.maluchy.pl][img]https://suwaczki.maluchy.pl/ci-50544.png[/img][/url]
            • encanto1960 Re: Pozwolę sobie przywołać... 27.06.11, 10:35
              Czeka cie to samo - kochanek na boku i w dalszej perspektywie rozstanie. Trudniej jesli macie juz dziecko, ale jesli masz 25lat to tak przewiduje.
            • lat-ika Re: Pozwolę sobie przywołać... 27.06.11, 14:27
              Czuję się tak samo... Tak bardzo chciałabym, żeby mojemu mężowi zależało... Gdy byłam w ciąży, twierdził, że nie chce zrobić krzywdy dziecku. Teraz mały ma już 4 miesiące, a sytuacja jest coraz gorsza... Jestem załamana... Nie chcę rezygnować z pełni życia, ale mamy dziecko - sama nie wiem co robić...
    • barattolino Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 25.06.11, 17:36
      Moja babcia mówiła, że kobieta powinna podziwiać swojego mężczyznę i czasem jeśli tego potrzebuje poczuć się jak mała dziewczynka.
      Co prawda czasy się zmieniły, kobiety są teraz bardzo niezależne, ale uważam ze zasada jest taka sama.
      Albo jej nie kręcisz jako facet, albo po prostu libido ma gdzieś na poziomie zera.
      Jeśli to pierwsze, to i tak ci nie powie więc musisz sam do tego dojść, a jeśli drugie też nic nie poradzisz raczej bez specjalisty.
      Ja bym na Twoim miejscu poszła do specjalisty. Jeśli to nie pomoże no to musisz zdecydować, czy prowadzić w miarę stabilne życie u boku małżonki i dzieci skacząc w bok od czasu do czasu, czy się rozstać teraz póki nie ma dzieci.
      Moim zdaniem, na podstawie tego w jaki sposób przechodzisz brak seksu nie nadajesz się do życia w celibacie.





    • tanebo Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 26.06.11, 23:38
      Czy zapytałeś ją wprost dlaczego nie chce seksu?
      • zrozpaczony11 Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 26.06.11, 23:43
        Tak zapytałem....Po prostu już nie potrzebuje. Nie interesuje jej to .!!!!!!!
        • atela Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 27.06.11, 08:11
          A może zapytaj żonę jeszcze, czy seksu z samą sobą też zupełnie nie potrzebuje ;)?

          Kobiety generalnie potrafią się w ten sposób zaspokajać całkiem bezproblemowo - chyba łatwiej i szybciej niż mężczyźni. Jeśli się oburzy i zaprzeczy, spytaj czy nigdy tego nie robiła.
        • n.wataha Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 27.06.11, 08:30
          zrozpaczony11 napisał:

          > Tak zapytałem....Po prostu już nie potrzebuje. Nie interesuje jej to .!!!!!!!

          To powinieneś zadać jej również pytanie "a co ze mną? Mam sobie szukać innej, którą to jeszcze interesuje?"

          Zaspokojenie potrzeb seksualnych wchodzi również w zakres praw i obowiązków, jaki sobie ślubowaliśmy na ślubnym kobiercu.,
          Po takiej rozmowie zaproponuj żonie wspólną wizytę u seksuologa.
        • arronia Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 02.07.11, 00:06
          Zdrowie warto sprawdzić. Zdech libido z czegoś się bierze. Może z ciała.
          Tylko to inaczej niż wrzody, zwichnięta kostka - nie boli dotkniętego.
    • jolantakw Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 27.06.11, 10:18
      To faktycznie tragedia. Szczerze współczuję, nie wyobrażam sobie żyć w takim związku.
      • zrozpaczony11 Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 01.07.11, 21:33
        Apropos..dziś próbowałem podejść żonę i namówić na sex wszelaki klasyczny czy oralny....powiedziała że cytuję "Myślę tylko o sobie".......to jakaś paranoja. To małżeństwo mi niedługo się skończy! Musi !!!
        • agiiis Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 01.07.11, 23:19
          Współczuję sytuacji. Nie będę się wypowiadała, bo nawet nie wiem co miałabym napisać, niestety nie rozumiem ludzi których seks choć troche nie kręci, więc nic nie doradzę. U mnie jest odwrotnie, ja mam większy temperament niż mąż, natomiast umiem sobie z nim poradzić ;)
          W każdym nie zazdrosze tego co przeżywasz autorze wątku.
        • impia Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 01.07.11, 23:51
          Zaproponowałeś wizytę u seksuologa? Zrób to koniecznie.
          • zrozpaczony11 Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 02.07.11, 00:40
            ...ech,.....chciałbym jeszcze poczuć chemię, namiętność,zauroczenie dziki sex, rządze.......ale to chyba już z inną kobietą.....w sumie mam 30 lat jest młody całe życie przede mną.....może nie wszystko stracone......
            • agiiis Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 02.07.11, 00:47
              hmm, a może trzeba ją trochę zachęcić? może przydałoby się trochę fantazji?
              jakaś inicjacja?
    • wkoncujutrotezjestdzien Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 02.07.11, 18:30
      Ty chcesz iść do specjalisty, bo żona Ci nie daje?! Oszalałeś ?!!

      Znajdź sobie niewyżytą, młodą kochankę, najlepiej taką za pieniądze. Od razu rozwiążą się wszystkie twoje problemy.

      A żonę pogoń. Stara, niepiana zasada - nie daje Tobie to znaczy, że kryje ją inny.
      • zrozpaczony11 Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 02.07.11, 20:14
        Bzdura...powinieneś przeczytać moje poprzednie posty tam napisałem jak jest....nikt jej nie kryje na boku wiem to na 100 %. Moja żona jest niegramotna w tych sprawach, nigdy nie była, kiedyś chyba tylko się poświęcała,...a teraz już tego nie potrzebuje! Dla niej sex to tylko prokreacja czyli rozmnożenie zrobienie dziecka i kurek można zamknąć na wieki....
        • efi-efi Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 02.07.11, 21:26
          zrozpaczony11 napisał:
          >>Tak zapytałem....Po prostu już nie potrzebuje. Nie interesuje jej to .!!!!!!!

          - No to spytaj ją jeszcze raz . I przypomnij , że małżeństwo to również seks, a że jej się odwidziało to niech zaproponuje jakieś rozwiązanie.
          Coś mi się wydaje, że te Twoje rozmowy z żoną były jakieś cienkie.
        • zol-aa Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 02.07.11, 21:57
          qurcze... czytajac twoja historie czułam sie jakbym czytała zale swojego meza :-(
          u nas jest podobnie jak u ciebie. nie mam ochoty na sex w ogole. moze dla mnie nie istniec. bardzo mi z tym zle bo wiem jak M cierpi z tego powodu. ja tez cierpie. nie wiem co mam robic. mamy dwoje dzieci. przed dziecmi bylo super, duzo energii, duzo checi, zar, dreszcze... teraz jest zle.
          staram sie czasami rozkladac nogi abu dac mu zaspokojenie i odroine szczescia. sama wtedy czuje sie okropnie. nie umiem czerpac z tego przyjemnosci. jestem zmeczona, wypalona... boje sie ze M w koncu powie DOSC! kocham go i nie wyobrazam sobie zycia bez niego...
          • n.wataha Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 03.07.11, 02:26
            zol-aa napisała:
            ...

            Hm, prędzej czy później z pewnością skapnie się, że udajesz zainteresowanie seksem. Dziwne, że do tej pory nie skumał, że Twoje "orgazmy" to pic na wodę.
            Tak po prawdzie, to w Twojej sytuacji doszukiwałbym się raczej problemów z techniką.
            Po prostu bawcie się w różne zabawy, aż trafisz na taką, która Ci sprawia największą przyjemność. Daj wtedy mężowi do zrozumienia by ją kontynuował. Naprawdę jeśli nie masz blokad, a mąż nie jest monotematyczny w łóżku, to nie ma takiej kobiety, która by nie mogła osiągnąć orgazmu. Dla jednej będzie to odpowiedni oral, dla innej fisting, dla jeszcze innej standardowy seks plus palcówka w jednym.

            Wy kobiety musicie się po prostu nauczyć, że jak chcecie mieć z tego świetną jazdę, to musicie włozyć nieco własnej inwencji w "wyedukowanie" partnera. Nie musi być to zawsze "zrób, to czy tamto", czasem wystarczy "mowa ciała" bardziej ekspresyjna w momencie, gdy coś Wam się podoba bardziej niż zwykle. Ale czasami trzeba słownie powiedzieć facetowi "kochanie teraz popieść mnie tak i tak".
            Dopóki nie zrozumiecie, że nie jesteście księżniczkami i od komunikacji z partnerem Wam korona z głowy nie spadnie, przyjemności za wiele nie oczekujcie.
            • zrozpaczony11 Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 05.07.11, 22:29
              ...Witam.....coś się ruszyło po usilnych namowach i podejściu żony...nawet "lodzika" wczoraj miałem zrobionego przez małżonkę.......hmm......zastanawiam się czy to nie zasłona dymna tylko...
              • themaxmaster Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 06.07.11, 13:39
                Ale definicja seksu - mialem lodzika zrobionego - to moze zacznij od drugiej strony - zrob cos dla niej, niech sie rozsmakuje w przyjemnosci w seksie, bo na razie to wyglada, ze masz jednostronne podejscie do tego. Jaki byl ten seks wczesniej dla niej? Dlugi, przezywala wielokrotnie orgazm, potrafiles kochac sie kilka razy w jeden wieczor nigdy nie konczac przed nia, rozgrzewales ja wczesniej odpowiednio, masz warunki w normie?
                • zrozpaczony11 Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 08.07.11, 10:35
                  Tak zawsze żonę rozgrzewałem ale ostatnio wydaje mi się że mam sex oralny bo jej się nie chce normalnego. Mówiła że nie musi się ze mną kochać bo nie potrzebuje. A "laskę" mi robi teraz dlatego abym nie marudził i miał święty spokój....
                  • askazbielan Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 23.07.11, 15:04
                    Zastanawiam się, po co Twoja żona truje się tabletkami anty, skoro się nie kochacie?
                    Chyba ma kochanka...

                    Przyczyną zaburzenia u kobiet powodują choroby tarczycy. Zbadać koniecznie. Obniżają libido do zera, często są mylone ze stanami depresyjnymi.
                    Czyli:
                    - zbadać tarczycę
                    - spytać, czy się sama masturbuje (zakładam, że tak)
                  • socrates11 Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 31.03.15, 15:13
                    A była u ginekologa?
            • janznepomuka Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 08.07.11, 12:11
              To, co piszesz, to prawda i nieprawda w jednym. Wash and Go.

              Bo nie ma takiej, która by nie orgazmowała, to prawda. Ale prawdą jest, że nie z każdym. I dlatego trzeba trafić na taką, co z Tobą zechce. I vice versa też jest przydatne, bo nas też nie wszystkie kręcą tak samo.
          • arronia Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 05.07.11, 23:00
            A hormony sprawdzone? Baby blues się nie przyplątał? Obciążenie "życiowe" w normie?
            • yoka1 zrozpaczony 24.07.11, 16:13
              wina tkwi w tabletkach hormonalnych - one często zmniejszają libido. Odstawić je w ogóle i/albo zmienić na inne, skoro biorąc je czuje się pewniej.

              Biorąc je nie ma ochoty na seks z Tobą i nie daj sobie wmówić, że robi to z kimś innym - z nikim nie robi, bo jest tak jak mówi, tabletki hamują jej popęd i tyle.

              I nie sprowadzaj żadnych koleżanek do domu, aby "je pożerać wzrokiem", jak to ktoś radził powyżej, to odniesie wprost przeciwny skutek, żona zacznie Cię podejrzewać o zdradę/y i przestanie Ci ufać, a wtedy o seksie nie ma co mówić.
    • anna06182011 Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 07.02.15, 22:01
      Zadzwoń do mnie, mój mąż ze mną też nie współżyje. Nazywam go dawcą nasienia,bo tylko po moich naciskach zdołał dwójkę dzieciaków mi zrobić. Mam 33 lata. Skąd jesteś?
      • bcde Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 08.02.15, 04:13
        Nie podałaś numeru. Ma wybrać jakiś losowy?
        • kawitator Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 09.02.15, 08:55
          Drogi bcde
          To że kobitka na pozór nie zorientowała się że wątek ma już swoje lata to nie znaczy że ogłupiała. Podawać otwartym tekstem numer telefonu w anonsie towarzyskim na dostępnym forum ?
          Zresztą nie jest to takie trudne ustalić :-) Poznań ul Winogrady a numer ..... Zresztą inteligentny jesteś więc pokombinuj
          Pozdro
          Kawi
          • ambx Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 01.04.15, 20:07
            Zrozpaczony11 nie odezwał się od 8 lipca 2011 r. Ciekawe, czy dalej w "tym" tkw,i bo małżeństwem trudno to nazwać. Aż odezwała się Anna (ponoć z Poznania) która chce go poznać bo ma lustrzany problem. Cóż - nie jeden taki problem, dokładnie w temacie forum.
    • forwardgroup Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 10.02.15, 15:23
      Jeśli macie problemy z seksem w związku, lub jego brak, albo poprostu lubicie seks i chcecie się w tym temacie rozwijać zapraszamy do nowego programu PLANETE+

      Poszukiwane otwarte, zabawne, odważne i inteligentne pary do udziału w programie telewizyjnym.

      Jeżeli jesteście w związku i nie boicie się tematu seksu zapraszamy was do połączenia w jedno - dwóch przyjemności: występu w telewizji i nielimitowanej ilości ciekawych, zabawnych i odważnych rozmów o seksie, seksualności, bliskości.

      Profil poszukiwanej pary:
      - macie 21-49 lat
      - jesteście razem w związku od minimum 6 miesięcy
      - lubicie otwartość, szczerość, odwagę, zabawę, a czasami nawet brawurę w łóżku i w życiu
      - nie lubicie nudy, przewidywalności, stereotypów i przestarzałych prawd na temat seksu
      - nie boicie się wibratora i nie zawahacie się go użyć
      - macie dużo fantazji erotycznych, ale boicie się je zrealizować
      - jesteście gotowi na jeszcze lepsze życie seksualne

      ZGŁOŚCIE SIĘ DO PROGRAMU !!!

      Prześlijcie mailem na adres szkola.seksu.joanny@gmail.com swoje wspólne zdjęcie: z wakacji, z urodzin, z sypialni, z wycieczki rowerowej, na którym jesteście razem i jest wam ze sobą dobrze. Napiszcie skąd jesteście oraz opowiedzcie parę słów o sobie i swoim życiu seksualnym do 21.02.2015r. W mailu dopiszcie ?Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych dla potrzeb niezbędnych do realizacji procesu rekrutacji (zgodnie z Ustawą z dnia 29.08.1997 roku o Ochronie Danych Osobowych; tekst jednolity: Dz. U. z 2002r. Nr 101, poz. 926 ze zm.).?

      * Za udział w programie przewidziane jest wynagrodzenie finansowe. Osoby występujące w programie nie będą brały udziały w żadnych filmowanych scenach rozbieranych ( no niestety, my też żałujemy).

      Ten kraj potrzebuje dobrego programu telewizyjnego o seksie. Przysyłajcie swoje zgłoszenia !!!
    • coill Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 14.04.15, 11:53
      zrozpaczony11 napisał:
      Poważnie myślę o rozwodzie
      > . Ale czy przez brak sexu ludzie się rozwodzą? Proszę Was o radę co mam robić?
      > Wiem że dużo było takich postów ale proszę pomóżcie!!

      Jak postraszysz rozwodem ,albo ucieczką do innej to pewnie sie naprawi...ale cokolwiek nie zrobisz to zawsze będzie tylko udawane, wymuszone...zrobi to pod wpływem jakiegoś strachu nie zmienisz jej. Przed ślubem dobrze udawała, czyli zwykła kłamczucha chcąca złapać męża. A po slubie to już nie musi. Ty też wielu rzeczy nie musisz. Uszczęśliwianie kogoś to nie tylko kocham ale i patrzenie na jego potrzeby, wzajemne naginanie się do nich.
      Ja bym poszła do sekxuologa sprobówać pomocy(razem) jak to nic nie da to uciekaj poki dzieci nie ma....
      Inna też będzie dobra i też będzie kochać:) I może nie będzie grać kogoś innego przed ślubem.
    • brodacz1973 Re: Tragedia zero sexu w młodym małżeństwie 14.04.15, 21:05
      Od tego masz lekarzy seksuologow. Kwestia namowienia żony na to by zgodzila sie na wizyte

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka