Dodaj do ulubionych

klasycznie...

30.08.14, 23:39
Jesteśmy w związku od 11 lat, mamy dwoje małych dzieci i coraz więcej problemów w sferze intymnej, co niestety rzutuje na cały związek :-/
Jest klasycznie - po ostatnim porodzie mąż twierdzi, że nasz seks "leży i kwiczy".
Według mnie seksu nie jest mało, bo statystycznie raczej średnio, raz, dwa razy w tygodniu. Na jakość na szczęście już nikt nie narzeka.

Dziwne jest to, że te wspomniane raz, dwa razy w tygodniu to była norma jeszcze kilka lat temu, (owszem zdarzały się jakieś bardziej intensywne okresy, np wakacje, czy czas po dłuższej rozłące), ale nasze potrzeby nie były jakoś nadmiernie rozbuchane.
Odkąd 6 miesięcy temu "przerwa techniczna" po ostatnim porodzie dobiegła końca, mąż domaga się zbliżeń, narzeka, wciąż docina mi, robi aluzje, "żartuje", dąsa się gdy odmawiam, robi się naprawdę dość nieznośny. Powtarza wyświechtane teksty o odstawianiu na boczny tor po pojawieniu się dziecka, ale jak dla mnie to wszystko wygląda tak jak było przed dziećmi, moje libido jest na takim samym poziomie - nie oszukuję się, liczby mówią same za siebie ;)

Przez tą nachalność męża zaczynam się blokować i za niedługo jego teorie się sprawdzą na zasadzie samonakręcającej się przepowiedni. Czuję dużą presję i stopniowo tracę frajdę z seksu.

Teraz nasz związek i nastrój w nim przypomina sinusoidę, szczyt miłości i błogości wypada po zbliżeniu, jest pełna euforia, niemal nosi mnie na rękach, dostaje kopa energetycznego, szaleje z radości... dzień, dwa później jest dobrze, emocje opadają, kolejny dzień już zaczyna się naleganie, podchody, zaczepki, coraz bardziej bezpośrednie, ja zaczynam się irytować, odsuwam go, on nie rozumie, zaczynamy rozmowy, on podnosi argumenty, że kiedyś czerpałam więcej radości z seksu, analizuje co się ze mną dzieje, ja zaczynam się unosić, wkurzam się na jego pretensje, obwiniam go o psucie atmosfery i wywieranie na mnie presji, on robi oczy spaniela -> mnie szlag trafia, strzelam focha, on zaraz przeprasza, mnie jest głupio... staramy się jakoś z tego wybrnąć, w końcu jest seks na zgodę i znowu euforia. Po czym cykl się powtarza.
Przyznam, że jestem zmęczona tą huśtawką.

Nie umiem się zmusić do częstszego współżycia, bo tak już mam, że jak czuję przymus do czegokolwiek to się buntuję. Jednocześnie autentycznie go kocham i lubię seks i też go bardzo potrzebuję, ale jak przychodzi co do czego to słyszę w głowie echa tych rozmów, dociekań i... gdybym miała penisa to chyba by mi właśnie opadał :-/

Rozmawiamy o tym regularnie, tłumaczę mu wszystko tak jak tutaj Wam napisałam, że potrzebuję więcej luzu, spontaniczności, niestety nic nie pomaga. Mam wrażenie, że on myśli, że ja nic nie rozumiem z tego co on mówi i ja tak samo.

Nie mam do niego żadnych zarzutów, jest świetnym partnerem i tatą, swoje obowiązki wypełnia w 120%, nie mogę narzekać na zmęczenie, bliskości też mamy dużo, spędzamy ze sobą dużo czasu (wspólne hobby), czasem się zastanawiam czy te rady "mówcie szczerze o swoich potrzebach" nie szkodzą właśnie najbardziej, bo od tego gadania i teoretyzowania seks traci jakąś magię i subtelność :-/

Nie wiem czy jakaś terapia nam pomoże, czy sami jesteśmy w stanie wybrnąć z tego impasu?
Obserwuj wątek
    • zyg_zyg_zyg Re: klasycznie... 31.08.14, 00:58
      > Powtarza wyświechtane teksty o odstawianiu na boczny tor po pojawieniu się dziecka

      Wyświechtane teksty? Dlaczego wyświechtane? A może faktycznie czuje się odstawiony?
      • krysia.paprotka Re: klasycznie... 31.08.14, 19:53
        Wyświechtany tekst, bo pojawiał sie już przed ciążą! To była jego najwieksza obawa przed rodzicielstwem - że nasz związek na tym ucierpi. Czy to możliwe, żeby ta wzmożona chęć na seks była próbą udowodnienia sobie, ze nic sie miedzy nami nie zmieniło?
        • zyg_zyg_zyg Re: klasycznie... 31.08.14, 20:21
          Pisałaś, że macie bliskość, wspólne hobby. Czy przy tym odrywacie się od rodzicielstwa, czy ciągle jesteście mamą i tatą? Czy macie swój własny, intymny świat, dostępny tylko dla Was dwojga, czy w ten świat inwestujecie oboje? (rozumiem, że z dwoma maluchami może być ciężko...) Czy widzisz w nim mężczyznę i czy dajesz mu to odczuć? Czy przede wszystkim świetnego ojca, współ-rodzica i odciążyciela w codziennych obowiązkach? Czy w tym kieracie codzienności dotykasz go, całujesz, mówisz czasem, że jest boski? ;-)
    • druginudziarz Re: klasycznie... 31.08.14, 09:33
      krysia.paprotka napisał:
      > Nie wiem czy jakaś terapia nam pomoże, czy sami jesteśmy w stanie wybrnąć z teg
      > o impasu?

      Zdaje się, że nie wymyślono jeszcze teriapii na prozę życia.
    • marek.zak1 Re: klasycznie... 31.08.14, 10:03
      Niech przejdzie na masturbację i w ten sposób nadmiar energii zostanie zagospodarowany. Potem spytasz na forum: Co sie stało, że nie chce?
      Powodzenia.
    • triismegistos Re: klasycznie... 31.08.14, 11:41
      Może weź jakos uświadom mężu, że błaganie i żebranie o seks jest najszybszą drogą, żeby się z seksu wyautowac na zawsze?
      • druginudziarz Re: klasycznie... 31.08.14, 11:48
        triismegistos napisała:

        > Może weź jakos uświadom mężu, że błaganie i żebranie o seks jest najszybszą dro
        > gą, żeby się z seksu wyautowac na zawsze?

        I tak nie uwierzy...
    • bcde Re: klasycznie... 31.08.14, 14:11
      > mąż domaga się zbliżeń, narzeka, wciąż docina mi, robi aluzje, "żartuje", dąsa
      > się gdy odmawiam [...]

      >potrzebuję więcej luzu, spontaniczności [...]


      Luz i spontaniczność będzie wtedy, gdy nie będziesz odmawiać, gdy on ma ochotę i odwrotnie.
      Twoja "spontaniczność" dotyczy tylko twoich potrzeb, a nie jego.
    • triismegistos Re: klasycznie... 31.08.14, 15:22
      Czy wy się dobrze czujecie ludzie? Seks to nie jest jakieś kurna, dobro reglamentowane, które kobiety mają obowiązek "dawać". Nie można się zmuszać do niechcianego seksu, bo to najszybsza droga, żeby go sobie w ogóle obrzydzić.
      Żeby nie było, razem z moich facetem oboje jesteśmy wysokolibidowcai, ale czasem z różnych powodów wygasa nam libido (choroba, stres, zmęczenie i takie tam). Nie wyobrażam sobie, zebym miała żebrać i go zmuszać. Jakby on mi jojczał, żebrał i chciał, zebym sie zmusiła chybabym mu wystawiła walizki.
      Tym bardziej, ze u autorki seks jest, z taką samą częstotliwością jak zawsze. Jeszcze bym zrozumiała, gdyby zdelkarowała, ze libido całkiem jej zdechło.
      Tfu, wasza postawa budzi we mnie obrzydzenie.
      • hello-kitty2 Re: klasycznie... 31.08.14, 16:00
        triismegistos napisała:

        > Czy wy się dobrze czujecie ludzie? Seks to nie jest jakieś kurna, dobro reglame
        > ntowane, które kobiety mają obowiązek "dawać". Nie można się zmuszać do niechci
        > anego seksu, bo to najszybsza droga, żeby go sobie w ogóle obrzydzić.
        > Żeby nie było, razem z moich facetem oboje jesteśmy wysokolibidowcai, ale czase
        > m z różnych powodów wygasa nam libido (choroba, stres, zmęczenie i takie tam).
        > Nie wyobrażam sobie, zebym miała żebrać i go zmuszać. Jakby on mi jojczał, żebr
        > ał i chciał, zebym sie zmusiła chybabym mu wystawiła walizki.
        > Tym bardziej, ze u autorki seks jest, z taką samą częstotliwością jak zawsze. J
        > eszcze bym zrozumiała, gdyby zdelkarowała, ze libido całkiem jej zdechło.
        > Tfu, wasza postawa budzi we mnie obrzydzenie.

        Podzielam Twoje zdanie (moze z wyjatkiem obrzydzenia ;). W ogole uwazam, ze wlasnego seksu nie dyskutuje sie z partnerem chyba, ze w formie dirty talk czy jakiegos tam fantazjowania. Jestem zagorzalym przeciwnikiem tzw. dawania dupy. Facet, ktory by mi jojczal, domagal sie slownie, rozliczal mnie z seksu zmalalby w moich oczach do roli psa proszacego o jedzenie. Mnie to nie podnieca.

        Sluchaj autorko niech on moze sobie poczyta jakies tam PUA czy cos na ksztalt. To powinna byc obowiazkowa lektura dla facetow zanim sie skompromituja w oczach kobiety do reszty.
        • marek.zak1 Re: klasycznie... 31.08.14, 16:26
          hello-kitty2 napisała:

          > Podzielam Twoje zdanie (moze z wyjatkiem obrzydzenia ;). W ogole uwazam, ze wlasnego seksu nie dyskutuje sie z partnerem chyba, ze w formie dirty talk czy jakiegos tam fantazjowania. Jestem zagorzalym przeciwnikiem tzw. dawania dupy.

          Nie dyskutuje sie, jak wszystko gra. Jak nie gra, trzeba o tym chyba pogadać, nie uwazasz? Poza tym w sytuacji, gdy seks ma sie odbywać tylko wtedy, gdy maja ochotę obydwoje, osoba wyżej libidowa ZAWSZE będzie musiała sie dostosować do tej drugiej. W przypadku, gdy potrzeby partnera, ktorego sie podobno kocha, nie sa istotne, prowadzi to do nieuniknionego konfliktu.
          • hello-kitty2 Re: klasycznie... 31.08.14, 16:42
            marek.zak1 napisał:

            > Nie dyskutuje sie, jak wszystko gra. Jak nie gra, trzeba o tym chyba pogadać, n
            > ie uwazasz? Poza tym w sytuacji, gdy seks ma sie odbywać tylko wtedy, gdy maja
            > ochotę obydwoje, osoba wyżej libidowa ZAWSZE będzie musiała sie dostosować do t
            > ej drugiej. W przypadku, gdy potrzeby partnera, ktorego sie podobno kocha, nie
            > sa istotne, prowadzi to do nieuniknionego konfliktu.

            Tylko powiedz mi jedno: po cholere ma sie wysokolibidowiec dobierac z niskolibidowcem? Jesli ja nie mam ochoty na seks, a Ty chcesz sie ze mna kochac to spraw zebym miala. Proste.
            • marek.zak1 Re: klasycznie... 31.08.14, 17:08
              hello-kitty2 napisała:

              > Tylko powiedz mi jedno: po cholere ma sie wysokolibidowiec dobierac z niskolibidowcem? Jesli ja nie mam ochoty na seks, a Ty chcesz sie ze mna kochac to spraw zebym miala. Proste.

              Proste jest tylko czarne -białe. W omawianym przypadku, a także w zyciu nie ma przewaznie az takich różnic. Dla niej 1-2 razy w tygodniu jest OK, dla niego trochę częściej.
              Ja takze uważam, że proszenie to droga do nikąd, ale facet nie ma widocznie innego sposobu, czy charyzmy, czy tez czegoś innego, co by ja skłoniło do seksu, a jak sie nie ma co sie lubi walczy sie tym, czym sie ma.
        • wont Re: klasycznie... 31.08.14, 17:56
          Zgadzam się z hello-kitty oraz triismegistos. Zgadzam się, że tak jest. Nie powinno tak być oczywiście ale tak jest. I już.

          A ponieważ, jak wiemy, łaska kobiety na pstrym koniu jeździ, a czasami, przy całkowitym zaniku libido, w ogóle nie chce jej się na koniu jeździć to musimy tak to wszystko poukładać, żeby mieć jakiś realny "leverage" na postawę kobiety. Coś w stylu: Nie chcesz mojego kija? OK, rozumiem, w takim razie nie dostaniesz marchewki. No, po prostu, mówiąc bardziej konkretnie - nie dać się udupić w związku. I mieć możliwość odejść po prostu. Mi się wydaje, że "pewność" to jest chyba największy kiler libido.
          • rekreativa Re: klasycznie... 31.08.14, 18:57
            " I mieć możliwość odejść po prostu. Mi się wydaje, że "pewność" to jest ch
            > yba największy kiler libido."

            Czyli co? Ma dawać ze strachu, że chłop se pójdzie?
            Naprawdę fajny jest dla was taki seks, kiedy wiecie, że baba się zmusza, bo ma świadomość, że jeśli się nie zmusi, to będą przykre konsekwencje?
            • marek.zak1 Re: klasycznie... 31.08.14, 19:12
              rekreativa napisała:

              > " I mieć możliwość odejść po prostu. Mi się wydaje, że "pewność" to jest ch
              > > yba największy kiler libido."
              >
              > Czyli co? Ma dawać ze strachu, że chłop se pójdzie?
              > Naprawdę fajny jest dla was taki seks, kiedy wiecie, że baba się zmusza, bo ma
              > świadomość, że jeśli się nie zmusi, to będą przykre konsekwencje?

              Jak kocha, to się (chyba) nie zmusza, a jak nie kocha, to po co to wszystko? Trzeba sobie powiedzieć ,,do widzenia" i odejść.
              • rekreativa Re: klasycznie... 31.08.14, 19:20
                "Jak kocha, to się (chyba) nie zmusza, a jak nie kocha, to po co to wszystko? Tr
                > zeba sobie powiedzieć ,,do widzenia" i odejść."

                Odejść, a nie grozić, że się odejdzie, byle dostać seks - to się wtedy szantaż nazywa.
                • marek.zak1 Re: klasycznie... 31.08.14, 19:30
                  rekreativa napisała:

                  > "Jak kocha, to się (chyba) nie zmusza, a jak nie kocha, to po co to wszystko? Trzeba sobie powiedzieć ,,do widzenia" i odejść."
                  >
                  > Odejść, a nie grozić, że się odejdzie, byle dostać seks - to się wtedy szantaż nazywa.

                  Ta pani jest zachwycona swoim partnerem. Tak pisze:
                  Nie mam do niego żadnych zarzutów, jest świetnym partnerem i tatą, swoje obowiązki wypełnia w 120%, nie mogę narzekać na zmęczenie, bliskości też mamy dużo,

                  W tym zachwycie jakos czegos nie widzę, tego,co by powodowało, że chętnie z nim sie seksuje. Jak w tym wszystkim prosi o seks to chyba czar pryska.

                  • rekreativa Re: klasycznie... 31.08.14, 19:42
                    Tylko że ta pani seksuje się z mężem - 1, 2 razy w tygodniu, tak samo, jak przed ciążą.
                    To nie pani się coś odmieniło, tylko mężowi, który nagle zaczął się domagać znacznie więcej seksu.
                    • wont Re: klasycznie... 31.08.14, 19:47
                      rekreativa napisała:

                      > Tylko że ta pani seksuje się z mężem - 1, 2 razy w tygodniu, tak samo, jak prze
                      > d ciążą.
                      > To nie pani się coś odmieniło, tylko mężowi, który nagle zaczął się domagać zna
                      > cznie więcej seksu.
                      ---------------
                      Ja od razu zwróciłem uwagę na pewną niekonsekwencję autorki jeśli chodzi o częstotliwość. Cytuję:

                      "...po zbliżeniu, jest pełna euforia, niemal nosi mnie na rękach, dostaje kopa energetycznego, szaleje z radości... dzień, dwa później jest dobrze, emocje opadają, kolejny dzień już zaczyna się naleganie, podchody, zaczepki, coraz bardziej bezpośrednie, ja zaczynam się irytować, odsuwam go, on nie rozumie"

                      Jeśli ja dobrze to czytam, to partner autorki dobiera się do niej co trzy dni. Czyli mniej więcej dwa razy w tygodniu właśnie. I te dwa razy w tygodniu stanowi problem nie do przejścia dla autorki. Zatem to raczej autorce się coś odmieniło.


                      • krysia.paprotka Re: klasycznie... 31.08.14, 20:17
                        Chodziło mi o to, że dzień, dwa po... moje ewentualne "nie" jest traktowane jeszcze z wyrozumialością... Pózniej już czuję, ze humor mu siada, zaczyna się robić rozdrażniony... Atmosfera gęstnieje...
                    • krysia.paprotka Re: klasycznie... 31.08.14, 20:06
                      Paradoksalnie kiedyś ja czułam, ze to moje potrzeby są większe, stąd znam to forum - bo lubiłam sobie poczytać podobne historie.

                      W pierwszych dwóch latach związku seks był średnio 2 razy dziennie, potem sie ustabilizował na poziomie 1-2 tygodniowo, co mi mniej pasowało, ale jakoś sie w końcu dopasowalam. (Z tym ze nigdy nie dawalam mu do zrozumienia, ze mi to nie wystarcza, uwazalabym to za upokarzające dla obu stron) Teraz gdy mamy małe dziecko i niemowlę na stanie jest tez mniej czasu i energii, ale jak wspomniałam nie jest to zupełny zanik libido tylko powrót do naszej średniej.
            • wont Re: klasycznie... 31.08.14, 19:42
              rekreativa napisała:

              > Czyli co? Ma dawać ze strachu, że chłop se pójdzie?
              > Naprawdę fajny jest dla was taki seks, kiedy wiecie, że baba się zmusza, bo ma
              > świadomość, że jeśli się nie zmusi, to będą przykre konsekwencje?
              ----------
              Nic takiego nie napisałem. Mi się wydaje, że jeżeli bariera wyjścia ze związku jest niska, to partnerzy się bardziej starają. Nie pasujemy do siebie pod kątem libido albo w innym podstawowym aspekcie? Trudno, rozstajemy się. Akcja - reakcja. Proste.

              A tak poza tym uważam, że jakby autorka wiedziała, że jej partner MOŻE odejść, to by tego tematu nie było na forum. I nie dawałaby "z łaski" tylko autentycznie chciałby się z nim kochać częściej.
              • rekreativa Re: klasycznie... 31.08.14, 19:44
                A mnie zastanawia, dlaczego tak wszyscy naskoczyli na autorkę?
                Przecież babka wyraźnie pisze, że seksu jest TYLE SAMO, co przed dzieckiem.
                Nie ma żadnego odstawienia faceta od łoża.
                To facetowi nagle się odmieniło, nie jej. Do tej pory jakoś byli dopasowani.
        • krysia.paprotka Re: klasycznie... 31.08.14, 19:57
          Co to jest PUA? :)

          Dzięki za zrozumienie. On właśnie jojczy - dobre słowo - a dla mnie to nie jest męskie i tyle.
          • hello-kitty2 Re: klasycznie... 31.08.14, 20:32
            krysia.paprotka napisał:

            > Co to jest PUA? :)

            Na poczatek wrzuc 'PUA' w wyszukiwarke 'Szukaj na forum' i wybierz wyszukiwanie zaawansowane 'Autor' 'Yoric' (nasza PUA-Szycha ;). Tam wpada na dzien dobry 185 wynikow ale czekaj czekaj to jest dla meza praca domowa ;)
    • brak.polskich.liter Re: klasycznie... 31.08.14, 16:00
      krysia.paprotka napisał:

      > Teraz nasz związek i nastrój w nim przypomina sinusoidę, szczyt miłości i błogo
      > ści wypada po zbliżeniu, jest pełna euforia, niemal nosi mnie na rękach, dostaj
      > e kopa energetycznego, szaleje z radości... dzień, dwa później jest dobrze, emo
      > cje opadają, kolejny dzień już zaczyna się naleganie, podchody, zaczepki, coraz
      > bardziej bezpośrednie, ja zaczynam się irytować, odsuwam go, on nie rozumie,

      Ja mu sie nie dziwie, ze nie rozumie.
      Jesli seks czy jakas inna aktywnosc sprawia mi frajde, to chcialabym ja wykonywac jednak w miare czesto. To jest bardzo proste. Moze Twoj maz tez tak ma i ciezko mu zrozumiec, ze skoro seks jest fajny, to w sytuacji, kiedy jest szansa na powtorke z rozrywki, zamiast ochoczo sie z nim bzykac, to go odsuwasz. I jeszcze masz pretensje, ze on chce.

      > on podnosi argumenty, że kiedyś czerpałam więcej radości z seksu, analizuje co się ze mną
      > dzieje, ja zaczynam się unosić,

      A moze jednak przyjrzyj sie na spokojnie temu, co twierdzi Twoj maz, przemysl, czy jego obserwacje nie sa aby zasadne i nie zakladaj od razu, ze gada bez sensu. Moze faktycznie cos jest na rzeczy?
      Oraz - jesli jego uwagi sa bezpodstawne, to dlaczego sie unosisz?

      Nie namawiam Cie do zmuszania sie do bzykania, tylko do uczciwego zastanowienia sie, dlaczego tak naprawde unikasz seksu, skoro, jak twierdzisz, jest on dla Ciebie satysfakcjonujacy (jak juz do niego dojdzie).

      > że potrzebuję więcej luzu, spontaniczności,

      A co rozumiesz pod tymi pojeciami? Bo opisujesz faceta, ktory spontanicznie sie do Ciebie dobiera i za to dostaje zjebke. Wiec o co cho?

      Caly Twoj watek moglby miec tytul "Niespecjalnie mam ochote na seks z moim mezem. Co zrobic, zeby on tez nie chcial seksu, bo jego chcenie mnie wkurwia?"
      A mogloby byc "Niespecjalnie mam ochote na seks. Co moglabym zrobic, zeby czerpac z niego wieksza frajde?"
      Brakuje Ci empatii. Ma byc tak, jak Ty chcesz, a potrzeby Twojego meza traktujesz jak jakies malo istotne wydumki oraz kolec w tylku.
      Jest takie powiedzenie - uwazaj, o czym marzysz, bo moze sie spelnic.
      Partner to nie zabawka, ktora mozna odlozyc, kiedy nie mamy ochoty sie nia bawic, a jego potrzeby to nie sa malo istotne wydumki (w przeciwienstwie do naszych potrzeb, ofkors, ktore powinny byc traktowane priorytetowo). Piszesz, ze stopniowo tracisz frajde z seksu - a Twoj maz? Myslisz, ze taki wyzebrany, wymeczony seks to dla niego szczyt marzen i creme de la creme?
      O ile nic sie miedzy Wami nie zmieni, za jakis czas bliskosc i milosc moga zostac, ale pozadanie moze juz sie realizowac gdzie indziej.

      Poczytaj sobie wypowiedzi (m.in. na tym forum) osob, ktorym brakuje seksu w zwiazku (brak seksu, seks kiepski jakosciowo, albo jakosciowo OK, ale za rzadko) i jak to wyglada z ich strony. Bardzo pouczajaca lektura.
      • krysia.paprotka Re: klasycznie... 31.08.14, 20:25
        > iowo tracisz frajde z seksu - a Twoj maz? Myslisz, ze taki wyzebrany, wymeczony
        > seks to dla niego szczyt marzen i creme de la creme?
        > O ile nic sie miedzy Wami nie zmieni, za jakis czas bliskosc i milosc moga zost
        > ac, ale pozadanie moze juz sie realizowac gdzie indziej.


        Ja wiem to wszystko w teorii, stad pytam tutaj co dalej... Kochać sie częściej? Ale mi teraz raz na 5 dni daje satysfakcję, tak jak nie jestem w stanie jeść więcej na siłę, bo budzi sie opór. I to nie dlatego, ze on nie ma charyzmy, bo ma.
        • hello-kitty2 Re: klasycznie... 31.08.14, 20:38
          krysia.paprotka napisał:

          > Ja wiem to wszystko w teorii, stad pytam tutaj co dalej... Kochać sie częściej?
          > Ale mi teraz raz na 5 dni daje satysfakcję, tak jak nie jestem w stanie jeść w
          > ięcej na siłę, bo budzi sie opór. I to nie dlatego, ze on nie ma charyzmy, bo m
          > a.

          Sluchaj Krysia, a jakbys tak zaczela spelniac jakies swoje zyczenia, no wiesz wszystko co chcesz niech zapewnia, nie wkreciloby Cie to? Nie wiem co lubisz? Zlozmy godzinna mineta, ja akurat jestem na etapie zabawek, mozesz wejsc w jakies masaze, co chcesz, niech spelnia, moze by ten czas jego nadaktywnosci wykorzystac?
        • wont Re: klasycznie... 31.08.14, 20:45
          krysia.paprotka napisał:

          > Ja wiem to wszystko w teorii, stad pytam tutaj co dalej... Kochać sie częściej?
          > Ale mi teraz raz na 5 dni daje satysfakcję, tak jak nie jestem w stanie jeść w
          > ięcej na siłę, bo budzi sie opór. I to nie dlatego, ze on nie ma charyzmy, bo m
          > a.
          --------------
          Słuchaj, a możesz powiedzieć dlaczego tak spadło ci libido? Co było tego przyczyną? Na pewno dzieci tylko i związany z tym brak czasu i energii? Bo jak rozumiem, to mąż na brak czasu i energii nie narzeka, a piszesz, że swoje obowiązki wypełnia w 120%.

          Na początku związku kochaliście się dwa razy dziennie. OK, początki, młodość etc. Ale pisałaś też, że przez długi czas miałaś większe potrzeby od partnera (rozumiem, że chciałaś co najmniej kilka razy w tygodniu a nie tylko 1-2 razy w tygodniu). Co się takiego stało, że jego potrzeby wzrosły a twoje zmalały?
        • brak.polskich.liter Re: klasycznie... 31.08.14, 22:05
          Alez nie chodzi o to, zebys sie zmuszala i cierpietniczo "dawala" czesciej! Tylko - zamiast traktowac faceta jak rozerotyzowanego upierdliwca, dotrzec do przyczyn wlasnej "letniosci".

          Rozumiem, ze przyczyny somatyczne (hormonalny rozjazd po ostatniej ciazy, niewyspanie chroniczne, etc) wykluczylas. Jesli nie, to moze od tego dobrze by bylo zaczac. Lekarze sa dla ludzi. Inni specjalisci tez.

          Przy niemowlaku i drugim malym dziecku podejrzewalabym wlasnie przemeczenie i wtedy doradzalabym dociazenie malzonka obowiazkami domowymi i okolodzieciowymi i/lub wziecie kogos do pomocy. Ale pisalas wczesniej, ze na zmeczenie nie narzekasz i ze facet swoje poletko obrabia wrecz modelowo. Spedzacie czasem czas tylko we dwoje - jakies wyjscia bez dzieci czy cos? Pisalas co prawda o wspolnym hobby, ale te mozna realizowac roznie.

          I wreszcie - masz w ogole czas dla siebie? Chwile na poczytanie/lezenie do gory kolami/pojscie na krotki spacer, bez orbitowania w ukladzie zupa - pielucha - pozbieraj klocki - sprzatnij ze stolu - narysuj motylka, bez listy rzeczy do wykonania? Nie chce bawic sie w domoroslego psychologa, ale moze seks z jakichs powodow wyladowal w kategorii "czynnosci do odhaczenia z listy", obok pieluchy, klockow i stolu i postrzegasz meza jako kolejna upierdliwa osobe, ktora ciagle czegos od Ciebie chce?
          • krysia.paprotka Re: klasycznie... 01.09.14, 19:33
            Ten post dał mi sporo do myślenia... gdy przeczytałam tekst "kolejna osoba, która coś od Ciebie chce" to zabrzmiało jakoś znajomo. Faktycznie jest we mnie sporo zmęczenia, nie tylko macierzyństwem, ale tez domem, rutyną, uprawiam sport kilka razy tygodniowo i to pewnie sie kumuluje. Gdy przychodzi wieczór to marzę o takim biernym wypoczynku, a bzykanie to jednak aktywność fizyczna :)
    • rekreativa Re: klasycznie... 31.08.14, 19:59
      Droga autorko, ponieważ panowie uznali, że kręcisz, to mogłabyś doprecyzować, jak to tam jest z tą częstotliwością?
      Jak często ten mąż się dobiera? I czy częściej niż przed dzieckiem?
      • krysia.paprotka Re: klasycznie... 31.08.14, 20:11
        Mowię do niego pół żartem/pół serio "zawrzyjmy kompromis, moje potrzeby to raz w tygodniu, jakie są Twoje, spotkamy sie w połowie drogi" on odpowiada "moje to 3 razy dziennie, wiec komtomisowo zgadzam sie na raz dziennie i dwa razy w weekendy" :)))
        • gyubal_wahazar Re: klasycznie... 31.08.14, 21:29
          Na moje, jeśli po 11 latach małżeństwa on tak na Ciebie leci, to trafiłaś los na loterii i na kolanach do Częstochowy, to mało. Boje się o niego, bo po 11 latach, norma to chyba 2 razy w roku (na gwiazdke i zajączka)
          • gyubal_wahazar Re: klasycznie... 31.08.14, 21:32
            A tak po prawdzie, to chyba warto zmięknąć odrobinę, bo jeszcze trochę, a nakryjesz go ganiającego kury po podwórku, albo wiewiórki w parku
            • ina_nova Re: klasycznie... 01.09.14, 08:31
              > A tak po prawdzie, to chyba warto zmięknąć odrobinę, bo jeszcze trochę, a nakry
              > jesz go ganiającego kury po podwórku, albo wiewiórki w parku

              Czyli najlepiej, jak ona nie ma na niego ochoty i on jej nie podnieca w danym momencie, ale ona idzie ze spuszczoną głową do łazienki po żel nawilżający i wraca ze spuszczoną głową do wyra i rozkłada nogi. O tak, już widzę, jaki to idealny scenariusz dla jej partnera.
              • gyubal_wahazar Re: klasycznie... 01.09.14, 22:31
                Ojtam zaraz ze spuszczoną głową do wyra i nogi. Nie żeby tam zaraz coś na siłe, ale klapnęłaby sobie na boczku z Claudią czy Vivą, albo robiła manikiury, a chłopina by się (nomen-omen) co koń wyskoczy uwinął (rzetelnie oliwiąc uprzednio, te wszystkie cudności) i wszyscy szczęśliwi. Można ? Można
                • mabelle2000 Re: klasycznie... 02.09.14, 13:57
                  gyubal_wahazar napisał:

                  > Ojtam zaraz ze spuszczoną głową do wyra i nogi. Nie żeby tam zaraz coś na siłe,
                  > ale klapnęłaby sobie na boczku z Claudią czy Vivą, albo robiła manikiury, a ch
                  > łopina by się (nomen-omen) co koń wyskoczy uwinął (rzetelnie oliwiąc uprzednio,
                  > te wszystkie cudności) i wszyscy szczęśliwi. Można ? Można

                  Chyba Cie pogielo. Jak chcesz, to bede Ci codziennie palcami gmerac paluchem w jamie ustnej. Nawilze jakims zelem i bede jezdzic wte i wewte po dziaslach. Celowo nie proponuje innego otworu ciala, zebys mnie nie oskarzyl o obscenicznosc. Zobaczymy jak dlugo wytrzymasz :-)
                  • gyubal_wahazar Re: klasycznie... 02.09.14, 16:12
                    > Jak chcesz, to bede Ci codziennie palcami gmerac paluchem

                    Mógłbym Cię ugryźć, a nie szczepiony jestem ;) To raz, a dwa - może taka codzienna orka z tą vivą, to faktycznie lekkie przegięcie, ale raz na tydzień, chyba powinno dać radę ? Rozpromieniony chłopina bez słowa skargi by potem oglądał z nią te wszystkie seriale i po galeryjach latał, więc chyba warto
                    • mabelle2000 Re: klasycznie... 02.09.14, 16:38
                      Gyubal, zarty zartami, ale naprawde nie widzisz jaka bzdure proponujesz ? Zapytam wiec po raz kolejny, zreszta nie ja jedna, bo juz kilka pan sie o to pytalo- bylbys usatysfakcjonowany seksem z kobieta, ktora wypina tylek do dymania zupelnie nie majac na to ochoty ? Przyjemnie jest posuwac kobiete, ktora zamiast myslec o seksie z Toba ma w glowie najswiezsze ploty i liste zakupow na obiad ?
                      Mysle, ze robisz sobie jaja po prostu :-)
                      • marek.zak1 Re: klasycznie... 02.09.14, 16:50
                        mabelle2000 napisała:

                        > Gyubal, zarty zartami, ale naprawde nie widzisz jaka bzdure proponujesz ? Zapyt
                        > am wiec po raz kolejny, zreszta nie ja jedna, bo juz kilka pan sie o to pytalo-
                        > bylbys usatysfakcjonowany seksem z kobieta, ktora wypina tylek do dymania zupe
                        > lnie nie majac na to ochoty ? Przyjemnie jest posuwac kobiete, ktora zamiast my
                        > slec o seksie z Toba ma w glowie najswiezsze ploty i liste zakupow na obiad ?
                        > Mysle, ze robisz sobie jaja po prostu :-).
                        Bywa róznie. Raz ma ochotę dużą, raz mniejszą, ale skoro wie, że partner ma chęć, to why not, a w trakcie okazuje sie, że jest jednak fajnie. To pisały nie raz tu same dziewczyny.
                      • gyubal_wahazar Re: klasycznie... 02.09.14, 18:17
                        Jasne, że fajniej by był to obustronny huragan zmysłów, ale czasem lepszy chyba rydz niż nic.
                        Z drugiej strony, jakby to miało rodzić jakąś traume, to jasne, że bym nie napierał. Ale z 3-ciej, nie byłbym wtedy również skłonny, do odwzajemniania uprzejmości i nie zmuszałbym sie do wspólnego oglądania jakichś klanów, nawspólnych czy latania po spożywczakach. Tak że ten
          • krysia.paprotka Re: klasycznie... 01.09.14, 19:39
            Ten trochę niepoważny post wiele mi dał, zwłaszcza słowa "on na Ciebie leci"... Faktycznie w tym wszystkim miałam jego za egoistę, że myśli tylko o sobie i chce swoje popędy rozładowywać, a nie myślałam o tym jego dobieraniu sie do mnie jako o potwierdzeniu mojej atrakcyjności w jego oczach czy chęci sprawienia i mnie przyjemności przez seks... Ciekawe...
            • gyubal_wahazar Re: klasycznie... 01.09.14, 21:41
              Że chce się chłopina rozładować, to nie ulega, ale musisz być dla niego atrakcyjna, bo inaczej zamiast tych wszystkich melodramatów, pojechałby na ręcznym, albo poszedł na jakie łatwizny.
              I wtedy chyba miałabyś o wiele większy problem, niż obecny
              • marek.zak1 Re: klasycznie... 01.09.14, 21:50
                gyubal_wahazar napisał:

                > Że chce się chłopina rozładować, to nie ulega, ale musisz być dla niego atrakcyjna, bo inaczej zamiast tych wszystkich melodramatów, pojechałby na ręcznym, albo poszedł na jakie łatwizny.
                > I wtedy chyba miałabyś o wiele większy problem, niż obecny

                To własnie napisałem mniej wiecej w pierwszym poscie.
                • gyubal_wahazar Re: klasycznie... 01.09.14, 22:25
                  To podpisuję się w takim razie. Dłuższe wątki zdarza mi się czytać po łebkach, wstyd sie przyznać
              • mabelle2000 Re: klasycznie... 02.09.14, 13:24
                gyubal_wahazar napisał:

                > Że chce się chłopina rozładować, to nie ulega, ale musisz być dla niego atrakcy
                > jna,

                Taaa, atrakcyjne to maja wrecz obowiazek uprawiac seks czesciej niz brzydule :-) Twoja logika jest do bani Gyubal, bo gdyby babka byla pasztetem, to facet by sie do niej dobieral raz na tydzien, czyli problemu by nie bylo i tym samym osiagneliby pelnie harmonii i porozumienia ;-)

                > pojechałby na ręcznym, al
                > bo poszedł na jakie łatwizny.

                A dlaczego uwazasz, ze jazda na recznym, rownolegle z zadowalajacym seksem jest jakims obciachem ?
                • hello-kitty2 Re: klasycznie... 02.09.14, 13:37
                  mabelle2000 napisała:

                  > A dlaczego uwazasz, ze jazda na recznym, rownolegle z zadowalajacym seksem jest
                  > jakims obciachem ?

                  Tez sie nad tym zastanawiam. A my kobiety to niby jak funkcjonujemy ;)
                • gyubal_wahazar Re: klasycznie... 02.09.14, 16:18
                  Nie no, realizmu trochę może. Po 11 latach małżenstwa, raz w tygodniu to i tak b przyzwoity wynik. Gdyby więc żona była do tego urody niezbyt nachalnej, to musiałaby pewnie bidula robić na małża nagonkę

                  > A dlaczego uwazasz, ze jazda na recznym, rownolegle z zadowalajacym seksem jest jakims obciachem ?

                  Wcale tak nie uważam. Chodziło mi o to, że oni w ogóle by się kotłowali, a małż jechał wyłącznie na ręcznym
                  • gyubal_wahazar Re: klasycznie... 02.09.14, 16:21
                    'nie' mi zeżarło. Powinno być oczywiście: 'Chodziło mi o to, że oni w ogóle by się _nie_ kotłowali, a małż jechał wyłącznie na ręcznym
    • twojabogini Re: klasycznie... 01.09.14, 00:38
      A mi cały post zgrzyta i trzeszczy w posadach. Mamy idealną parę: on - po 11 latach napalony na żonę jak młody ogier, spełnia się przy tym życiowo i rodzinnie na 120%, ona - dwójka małych dzieci, w tym niemowlę, lubi seks z mężem i go potrzebuje. Seks jest raz, dwa razy w tygodniu. Przed dziećmi to wystarczało, teraz według mężczyzny jest za mało. Jakość seksu się nie zmieniła, jest ok.
      To relacja autorki - wszystko jest dobrze i idealnie tylko gdyby on nie nalegał na seks żylibyśmy w sielance. No to poczytajmy między wierszami:

      >Na jakość na szczęście już nikt nie narzeka.

      versus: >coraz więcej problemów w sferze intymnej, co niestety rzutuje na cały związek, > mąż twierdzi, że nasz seks "leży i kwiczy", >on podnosi argumenty, że kiedyś czerpałam więcej radości z seksu, analizuje co się ze mną dzieje, ja zaczynam się unosić, wkurzam się na jego pretensje,

      Zdaje mi się, że mąż ma zastrzeżenia nie tylko co do ilości, ale i jakości. I nie chodzi o sztuczki magiczki, da się odczuć czy seks jest dawaniem, czy tez wynika z radości bycia razem. Czy odhacza się kolejną pozycję z listy spraw, czy czerpie radość. Użebrany seks nie smakuje tak dobrze, jak seks z osobą, która ma na niego autentyczną ochotę. Z opisu autorki wynika, że w jej opinii mąż jest "nieznośny", bo chce seksu i że raczej się od męża opędza, a nie do niego lgnie.

      Moim zdaniem autorka straciła ochotę na seks z mężem. Ciężko spekulować dlaczego -to wie jedna autorka, bardzo możliwe że zakochała się w innym mężczyźnie, ale z uwagi na wygodę i rodzinę postanowiła zostać z mężem, może mąż nie za bardzo się sprawdzał i znudziło się jej udawanie (po "przerwie technicznej" ciężko do tego wracać), może ma ukryty żal do męża i pretensje, i gdy on się do niej zbliża to wywala ją na drugą ścianę. W każdym razie -autorka nie pisze o swoim mężu jak o kochanym człowieku, a już na pewno nie człowieku atrakcyjnym i pociągającym.

      Gdy my ludzie wiemy, że wciskamy innym kit, to relacjonując wskazujemy dodatkowe argumenty, które uwiarygodnią kłamstwo, używamy słów autentyczny, prawdziwy, wiarygodny, oraz potwierdzamy, że mówimy prawdę, lub podkreślamy, że nie mówimy nieprawdy, mimo, ze nikt nas o to nie oskarża. Autorka robi to właśnie:

      >moje libido jest na takim samym poziomie - nie oszukuję się, liczby mówią same za siebie

      >Jednocześnie autentycznie go kocham i lubię seks i też go bardzo potrzebuję, ale jak przychodzi co do czego to słyszę w głowie echa tych rozmów, dociekań

      Moim zdaniem to jest tak - kobieta z sobie tylko znanych przyczyn opędza się od męża jak może. Sama przed sobą nie do końca chce przyznać czemu, moim zdaniem wie doskonale, ale jest to coś co wypiera (dlatego celuję w zakochanie lub brak satysfakcji z seksu, albo ukryte pretensje - ale to typy, powód może być inny). Cokolwiek to jest - kobieta czuje się temu winna i działa mechanizm obronny - zwalamy winę za to co się dzieje na kogoś innego lub okoliczności zewnętrzne. O tak:

      >od tego gadania i teoretyzowania seks traci jakąś magię i subtelność,
      > Przez tą nachalność męża zaczynam się blokować
      >Czuję dużą presję i stopniowo tracę frajdę z seksu.
      >jak przychodzi co do czego to słyszę w głowie echa tych rozmów, dociekań i... gdybym miała penisa to chyba by mi właśnie opadał
      >potrzebuję więcej luzu, spontaniczności,

      To ewidentnie jest opis osoby, która seksu nie lubi i wolałaby go uniknąć, ale nie chce się przyznać do spadku libido. Łatwiej winić męża - bo rozmawia o seksie (co raczej zrozumiałe, że chce wyjaśnić co się dzieje), bo wywiera presję, bo nie zapewnia luzu i spontaniczności, na czymkolwiek nie miałyby one polegać.

      Jeśli autorka naprawdę chce rozwiązać problem to powinna zastanowić się czemu przestała lubić seks, a może seks z mężem i co ja naprawdę blokuje - bo mąż jest ten sam.

      Mąż postępuje fatalnie jeśli nalega i nie poprawia sytuacji na pewno. Na to jest rada - nie dać mu szansy na takie zachowania. Zaczyna zdradzać ochotę - co za problem zrobić mu laskę, czy tam ręką pomachać, stopy, piersi - wariantów jest sporo, rzecz nie trwa długo i jest fajna, mężczyzna rozładowany. Zawsze wydawało mi się, że różnice w libido wyrównuje się zaspokajając partnera - bez konieczności angażowania siebie, zmuszania się do podniecenia itp. Niezależnie od przyczyn niechęci autorki do męża/seksu tą metodę zalecam. Pomijając wszystko inne pieszczenie partnera, obserwowanie jego reakcji rozbudza i nakręca libido.
      Jeśli autorka ma opory także przez takim kontaktem i nawet do takich pieszczot musiałby się zmuszać - to pęknięcia w relacji są już spore i raczej nie w seksie problem.
      • szopen_cn Re: klasycznie... 01.09.14, 04:30
        twojabogini napisała:

        Wysmienity post moim zdaniem.
      • hello-kitty2 Re: klasycznie... 01.09.14, 10:15
        twojabogini napisała:

        > Mąż postępuje fatalnie jeśli nalega i nie poprawia sytuacji na pewno. Na to jes
        > t rada - nie dać mu szansy na takie zachowania. Zaczyna zdradzać ochotę - co za
        > problem zrobić mu laskę, czy tam ręką pomachać, stopy, piersi - wariantów jest
        > sporo, rzecz nie trwa długo i jest fajna, mężczyzna rozładowany. Zawsze wydawa
        > ło mi się, że różnice w libido wyrównuje się zaspokajając partnera - bez koniec
        > zności angażowania siebie, zmuszania się do podniecenia itp. Niezależnie od pr
        > zyczyn niechęci autorki do męża/seksu tą metodę zalecam. Pomijając wszystko inn
        > e pieszczenie partnera, obserwowanie jego reakcji rozbudza i nakręca libido.
        > Jeśli autorka ma opory także przez takim kontaktem i nawet do takich pieszczot
        > musiałby się zmuszać - to pęknięcia w relacji są już spore i raczej nie w seksi
        > e problem.

        Wszytko co bylo powyzej tego fragmentu OK mozliwe jest ale do tego sie przyczepie.

        Bogini to sa Twoje osobiste preferencje. Przedstawiasz je i oceniasz innych wg nich. Juz na ten temat rozmawialismy kiedys czy latwiej dac dupy czy zrobic laske jak sie nie ma ochoty na seks. Jak sobie przypominam nie tyle kobiet bylo za robieniem laski, nie pamietam co mowily o machaniu raczka, stopa czy piersiami. Jak nie jestem podniecona nie bede machac niczym, bo jakbym mogla to bym pracowala w salonie masazu i machala za 300 zl. Jedyne do czego sie przychyle to to, ze byc moze mnie to podkreci ale przyjmowac to za oczywistosc, ze ja mam machac, bo ktos ma potrzebe zeby mu konia zwalic? Bo ''pekniecia w relacji"? ;-) Zapytam Cie: jak masz ochote sie zmasturbowac to lazisz po czyjas lape? A nie masz swojej? ;)

        Mam dosyc tego podejscia propagujacego nianczenie chlopow typu: "Mąż postępuje fatalnie jeśli nalega i nie poprawia sytuacji na pewno. Na to jest rada - nie dać mu szansy na takie zachowania." Tia, on postepuje ''fatalnie'' ale juz leci idealna zonka z cycem, raczka czy buzka. Za chwile bedzie znowu marudzil, bo sie niczego nie nauczyl (!!!) i juz musi babka leciec z cycusiem. On ja ma podniecac, a nie jojczyc jak dziecko w sklepie i tego niech sie uczy.

        I jeszcze ogolnie do: 'bo on ma potrzeby' i to zalatwia sprawe? Wystarczy zglosic potrzeby? Hello?! To sa JEGO potrzeby. Wiec skoro on chce zeby babka spelniala JEGO potrzeby to niech sie nauczy jak sprawic, zeby to robila. Zgloszenie mnie nie zwilza. Zgloszenie potrzeb seksualnych to nie jest to samo co zgloszenie przez dziecko, ze jest glodne i juz lecisz smarowac kanapke. Moze nie upraszczajmy, ze skoro ludzie sa rodzina to moga stosowac takie wlasnie skroty. I Ty pisalas zeby sie nie za bardzo skumplowac. A tu radzisz jak przerobic faceta na dziecko, co wystarczy, ze zaraportuje mamusi swoje potrzeby to juz mamusia ruszy glowka czy raczka i je kochanemu spelni ;-)
        • wont Re: klasycznie... 01.09.14, 11:07
          Mi sie zdecydowanie bardziej podoba podejscie boginki niz kitty.

          W zwiazku trzeba sie nawzajem "dopieszczac" :) No bo jak ty sobie kitty wyobrazasz funkcjonowanie na dluzsza mete faceta, ktory potrzebuje codziennie a ma co tydzien? Ja sobie wyobrazam tylko - dziwki, kochanka, nalogowa masturbacja, lub - jak wspomnialas - najzdrowszy chyba dla ciala i umyslu "masaz z happy endem". Aha - zapomnialem jeszcze o alkoholizmie. Przykro mi ale jaki mezczyzna wytrzyma na dluzsza mete na recznym (rozumiem, ze mowimy o sytuacji permanentnej a nie chwilowym obnizeniu libido)? Poza tym, prawdziwy mezczyzna nie masturbuje sie tylko pieprzy swoja reke :)

          Twoj wpis, kitty, jest o tyle cenny, ze pokazuje, ze facet powinien miec ZAWSZE otwarte wyjscie ewakuacyjne. Zobowiazan o tyle o ile mozna bedzie je przyjac na klate (finansowo, logistycznie i emocjonalnie) w przypadku rozstania. No i nie zenic sie oczywiscie :)

          No bo jak ty sobie wyobrazasz realne, skuteczne rozwiazanie w sytuacji takiego rozdzwieku potrzeb? Zakomunikowac nie mozna, bo prawdziwy mezczyzna jak rozumiem nie komunikuje. To co ma zrobic, oprocz zdradzania albo poszukania sobie nowej partnerki?

          A moze ty zle do tego podchodzisz? Moze nie oceniaj tej sytuacji pod katem relacji "mamusia-synek" tylko "pan-niewolnica" :) Pan kaze, niewolnica robi. Czy taka kinky relacja nie bedzie latwiejsza do przyjecia dla obu stron? Bo istotnie, proszenie sie swojej kobiety o uwage, o czulosc, o seks to jest do przyjecia jesli jest dziedziczka bajecznej fortuny i niedlugo umrze a nie zwyczajna, normalna, rowna mi kobieta. Dobra, wyglupiam sie, ale ja naprawde nie rozumiem czego wy chcecie kobiety? Zapytac nie wolno - bo prawdziwy mezczyzna powinien znac odpowiedz, poprosic nie wolno - bo prawdziwy mezczyzna nie prosi tylko bierze, wziac nie wolno - bo prawdziwy mezczyzna nie musi brac na sile, opieprzyc nie wolno - bo prawdziwy mezczyzna nie opieprza tylko pieprzy, odejsc nie wolno - bo prawdziwy mezczyzna bierze zycie za rogi a nie ucieka od problemu. Co ma zrobic partner zalozycielki watku? Zwiekszyc atrakcyjnosc? Nie wiem czy to rozsadne rozwiazanie, bo pewnie wczesniej czy pozniej bedzie bzykal na boku.


          • rekreativa Re: klasycznie... 01.09.14, 11:36
            No to odwróćmy pytanie: co ma zrobić ta babka?
            Żelu do pipy, zacisnąć zęby i myśleć o Anglii?

            Jaką miałbyś radę w odwrotnej sytuacji? Gdyby tu facet się skarżył, że nie ma ochoty posuwać swej połowicy, a ta nic, tylko go nagabuje? Radziłbyś zażyć viagrę i spełnić swój małżeński obowiązek?
            • wont Re: klasycznie... 01.09.14, 11:46
              rekreativa napisała:

              > No to odwróćmy pytanie: co ma zrobić ta babka?
              > Żelu do pipy, zacisnąć zęby i myśleć o Anglii?
              -------------
              Mniej myslec i wiecej pic. I wyznaczyc trzy wieczory w tygodniu na lozko. Jak nie pomaga - to do lekarza bo problem lezy po jej stronie.


              > Jaką miałbyś radę w odwrotnej sytuacji? Gdyby tu facet się skarżył, że nie ma o
              > choty posuwać swej połowicy, a ta nic, tylko go nagabuje? Radziłbyś zażyć viagr
              > ę i spełnić swój małżeński obowiązek?
              --------------------
              Jak nie ma ochoty to viagra nie pomoze. Factowi poradzilbym to samo. Oraz, dodatkowo - don't do kids.
              • rekreativa Re: klasycznie... 01.09.14, 12:05
                Wiesz, może faktycznie rację ma boginka - że babka troszkę się samooszukuje i racjonalizuje własny spadek chęci i że za tym coś się kryje głębiej, za tą niechęcią.
                Natomiast rady, żeby się mimo braku chęci przymusiła uważam za tak samo bezproduktywne jak rady dla faceta, żeby odwiesił swe potrzeby na kołek.
                Jedno i drugie doprowadzi na dłuższą metę do frustracji i kumulacji pretensji i żalów do partnera/partnerki.

                Dobrze by było, żeby zgodnie z radą TB babka szczerze się sobie przyjrzała, bo z pewnością w głębi duszy jakieś pojęcie ma, skąd ta irytacja mężowskimi zalotami. I dopiero wtedy można zobaczyć, czy jest jakieś rozwiązanie, czy raczej kaplica.

                PS Możliwe, że małżonek faktycznie ma lekki kompleks na punkcie dziecka i usiłuje zaskarbić sobie uwagę żony (której utraty tak się obawia) zwielokrotniając swoje zaloty. Niemniej moim zdaniem to i tak nie tłumaczy tej wzmożonej irytacji u żony, która chyba jednak jakieś poważniejsze ma źródło.
                • marek.zak1 Partnerstwo 120% a... 01.09.14, 12:12
                  Zwiazek to fascynacja I partnerstwo. Autorka napisała, że jako patner jest na 129%, ale obawiam sie, ze fascynacji wielkiej juz nie ma i tu jest problem.
                  • urquhart Re: Partnerstwo 120% a... 01.09.14, 17:11
                    Ta, tzw partnerstwo , akurat, na jej warunkach.
                    Walkowalismy to do znudzenia: baby dupy nie dają swoim pantoflom i lokajom i innym cipom drugim matkom niezależnie co by na ten temat deklarowały w feministycznych naukach i postulatach.
                    I dla przypomnienia historyczne takie wesolkowate, nadskakujace babce indywiduum miało właśnie nazwę facet.
                    Opanowuje je wtedy ten psychoewolucyjny brak ochoty przedłużania tak zalosnych genów :-)
                    • zyg_zyg_zyg Re: Partnerstwo 120% a... 01.09.14, 17:43
                      > I dla przypomnienia historyczne takie wesolkowate, nadskakujace babce indywiduu
                      > m miało właśnie nazwę facet.

                      Wesołkowatość to faktycznie cecha historycznego faceta, ale nadskakiwanie babkom to sobie już wymyśliłeś...
                • hello-kitty2 Re: klasycznie... 01.09.14, 13:16
                  rekreativa napisała:

                  > Wiesz, może faktycznie rację ma boginka - że babka troszkę się samooszukuje i r
                  > acjonalizuje własny spadek chęci i że za tym coś się kryje głębiej, za tą niech

                  Nie zaprzeczam, moze byc cos na rzeczy, najgorzej, ze nie kazdy potrafi sie sam celnie odczytac, szczegolnie pod presja.
          • hello-kitty2 Re: klasycznie... 01.09.14, 11:50
            wont napisał:

            >W zwiazku trzeba sie nawzajem "dopieszczac" :) No bo jak ty sobie kitty wyobraz
            > asz funkcjonowanie na dluzsza mete faceta, ktory potrzebuje codziennie a ma co
            > tydzien? Ja sobie wyobrazam tylko - dziwki, kochanka, nalogowa masturbacja, lub
            > - jak wspomnialas - najzdrowszy chyba dla ciala i umyslu "masaz z happy endem"
            > . Aha - zapomnialem jeszcze o alkoholizmie. Przykro mi ale jaki mezczyzna wytrz
            > yma na dluzsza mete na recznym (rozumiem, ze mowimy o sytuacji permanentnej a n
            > ie chwilowym obnizeniu libido)? Poza tym, prawdziwy mezczyzna nie masturbuje si
            > e tylko pieprzy swoja reke :)
            >
            > Twoj wpis, kitty, jest o tyle cenny, ze pokazuje, ze facet powinien miec ZAWSZE
            > otwarte wyjscie ewakuacyjne. Zobowiazan o tyle o ile mozna bedzie je przyjac n
            > a klate (finansowo, logistycznie i emocjonalnie) w przypadku rozstania. No i ni
            > e zenic sie oczywiscie :)
            >
            > No bo jak ty sobie wyobrazasz realne, skuteczne rozwiazanie w sytuacji takiego
            > rozdzwieku potrzeb? Zakomunikowac nie mozna, bo prawdziwy mezczyzna jak rozumie
            > m nie komunikuje. To co ma zrobic, oprocz zdradzania albo poszukania sobie nowe
            > j partnerki?

            A konia walic ma miedzy jednym wsadem a drugim, jakos Swinia to rozczail i sie da. Nie zaszkodzi tez zwiazac sie z wysokolibidowka, a o reszte podpytuj Yorica, co zrobic zeby pani nie mogla sie doczekac kiedy staniesz w drzwiach.
            Na marginesie: nie bardzo wierze w stale codzienne potrzeby, w koncu robiles wywiad na ile komu starcza to wiesz. A jakbym miala takiego co mu ciagle nie wystarcza to bym mu zrobila taki maratonik do wyrzygu, zeby sie zastanowil czy na pewno chce mu sie zaczepiac mnie nastepnego dnia ;-)

            Tak straszysz tymi rozstaniami, nic dziwnego, ze ciagle jestes sam ;-) I co tak sie ewakuujesz, bo zamiast codziennie masz 2 razy w tygodniu i co potem masz? A gowno masz, bo przed klatka nie stoi nastepna chetna na 7 razy w tygodniu, no to masz zamiast zwiazku z regularnym seksem dziwke raz, dwa na miesiac, to se przelicz jak na tym wyszedles madralo ;)
            • wont Re: klasycznie... 01.09.14, 13:20
              hello-kitty2 napisała:
              >
              > A konia walic ma miedzy jednym wsadem a drugim, jakos Swinia to rozczail i sie
              > da. Nie zaszkodzi tez zwiazac sie z wysokolibidowka, a o reszte podpytuj Yorica
              > , co zrobic zeby pani nie mogla sie doczekac kiedy staniesz w drzwiach.
              -------------------
              Partner zalozycielki watku zwiazal sie z wysokolibidowka.

              > Na marginesie: nie bardzo wierze w stale codzienne potrzeby, w koncu robiles wy
              > wiad na ile komu starcza to wiesz. A jakbym miala takiego co mu ciagle nie wyst
              > arcza to bym mu zrobila taki maratonik do wyrzygu, zeby sie zastanowil czy na p
              > ewno chce mu sie zaczepiac mnie nastepnego dnia ;-)
              ------------------
              Moc a chciec to dwie rozne rzeczy. Ale zgadzam sie - mi tez by sie nie chcialo codziennie (moze to jest wlasnie to cale "ruchanie do wyrzygu"?). Ale co trzy dni to bym chcial i dlatego chyba tak emocjonalnie zaangazowalem sie w ten watek :) A z tym maratonikem to teoretyzujesz czy piszesz z praktyki? Bo jakos nie chce mi sie wierzyc, zeby nie chcialo sie facetowi zaczepiac cie nastepnego dnia. Ciebie?

              > Tak straszysz tymi rozstaniami, nic dziwnego, ze ciagle jestes sam ;-) I co tak
              > sie ewakuujesz, bo zamiast codziennie masz 2 razy w tygodniu i co potem masz?
              > A gowno masz, bo przed klatka nie stoi nastepna chetna na 7 razy w tygodniu, no
              > to masz zamiast zwiazku z regularnym seksem dziwke raz, dwa na miesiac, to se
              > przelicz jak na tym wyszedles madralo ;)
              -----------------
              Ale ja nie strasze :) Ja po prostu nie umiem inaczej. Jestem nieodrodnym synem tej naszej nieszczesnej sarmackiej ziemi. Boso ale w ostrogach. Biedny ale dumny :)
              • hello-kitty2 Re: klasycznie... 01.09.14, 14:09
                wont napisał:

                Ale co trzy d
                > ni to bym chcial i dlatego chyba tak emocjonalnie zaangazowalem sie w ten watek
                > :)

                Dobrze, ze sie chociaz w watek umiesz emocjonalnie zaangazowac ;-)

                > Ale ja nie strasze :) Ja po prostu nie umiem inaczej. Jestem nieodrodnym synem
                > tej naszej nieszczesnej sarmackiej ziemi. Boso ale w ostrogach. Biedny ale dumn
                > y :)

                Wiem, znam to: najpierw robie, potem mysle ;) A co to znaczy 'nieodrodny'? Ze sie nie odradzasz? Problemy z regeneracja masz? A moze 'niedorodny' ;-)
                • wont Re: klasycznie... 01.09.14, 18:47
                  hello-kitty2 napisała:
                  >
                  > Wiem, znam to: najpierw robie, potem mysle ;) A co to znaczy 'nieodrodny'? Ze s
                  > ie nie odradzasz? Problemy z regeneracja masz? A moze 'niedorodny' ;-)
                  -----------------
                  Niecelne ale błyskotliwe. Podoba mi się :)
              • lybbla Re: klasycznie... 03.09.14, 02:55
                > hello-kitty2 napisała:
                > Partner zalozycielki watku zwiazal sie z wysokolibidowka.
                > Na marginesie: nie bardzo wierze w stale codzienne potrzeby,
                > w koncu robiles wywiad na ile komu starcza to wiesz.
                > A jakbym miala takiego co mu ciagle nie wystarcza to bym mu zrobila taki
                > maratonik do wyrzygu, zeby sie zastanowil czy na pewno chce mu sie
                > zaczepiac mnie nastepnego dnia ;-)

                wont napisał:
                > A z tym maratonikem to teoretyzujesz czy piszesz z praktyki? Bo jakos nie
                > chce mi sie wierzyc, zeby nie chcialo sie facetowi zaczepiac cie nastepnego
                > dnia. Ciebie?

                Też mnie to zastanowiło.
                To zależy czy z przejmowaniem pałeczki czy nie. Jeśli z przejmowaniem to po dwóch tygodniach następuje zużycie materiału i trzeba zjeść batonika by się odbudować. Jeśli bez to następnego dnia nie chciałoby mi się zaczepiać.
        • bcde Re: klasycznie... 02.09.14, 01:00
          hello-kitty2 napisała:

          > . Jak nie jestem podniecona nie bede machac niczym, bo jakbym mogla to bym prac
          > owala w salonie masazu i machala za 300 zl. Jedyne do czego sie przychyle to to
          > , ze byc moze mnie to podkreci ale przyjmowac to za oczywistosc, ze ja mam mach
          > ac, bo ktos ma potrzebe zeby mu konia zwalic? Bo ''pekniecia w relacji"? ;-) Za
          > pytam Cie: jak masz ochote sie zmasturbowac to lazisz po czyjas lape? A nie mas
          > z swojej? ;)
          >
          > Mam dosyc tego podejscia propagujacego nianczenie chlopow typu: "Mąż postępuje
          > fatalnie jeśli nalega i nie poprawia sytuacji na pewno. Na to jest rada - nie d
          > ać mu szansy na takie zachowania." Tia, on postepuje ''fatalnie'' ale juz leci
          > idealna zonka z cycem, raczka czy buzka. Za chwile bedzie znowu marudzil, bo si
          > e niczego nie nauczyl (!!!) i juz musi babka leciec z cycusiem. On ja ma podnie
          > cac, a nie jojczyc jak dziecko w sklepie i tego niech sie uczy.

          Jasne. Idealna żonka ma potrzeby męża w dupie. Bo jak pomacha rączką, to ta jej odpadnie, a jak nadstawi cyce, to też jej odpadną. A jak nie jest przy tym nawilżona, to jeszcze trauma, z której się nie pozbiera.

          > I jeszcze ogolnie do: 'bo on ma potrzeby' i to zalatwia sprawe? Wystarczy zglos
          > ic potrzeby? Hello?! To sa JEGO potrzeby. Wiec skoro on chce zeby babka spelnia
          > la JEGO potrzeby to niech sie nauczy jak sprawic, zeby to robila. Zgloszenie mn
          > ie nie zwilza. Zgloszenie potrzeb seksualnych to nie jest to samo co zgloszenie
          > przez dziecko, ze jest glodne i juz lecisz smarowac kanapke. Moze nie upraszcz
          > ajmy, ze skoro ludzie sa rodzina to moga stosowac takie wlasnie skroty. I Ty pi
          > salas zeby sie nie za bardzo skumplowac. A tu radzisz jak przerobic faceta na d
          > ziecko, co wystarczy, ze zaraportuje mamusi swoje potrzeby to juz mamusia ruszy
          > glowka czy raczka i je kochanemu spelni ;-)

          Tak? Pomyślmy, jakie potrzeby zwykle ma kobieta. Bezpieczeństwo i opieka? Stabilizacja? Pieniądze na życie? Męska ręka w gospodarstwie domowym?
          Więc jeśli wydaje jej się, że mąż jej czegoś nie zapewnia, to niech spierdala do tatusia, który obroni, wyjmie portfel lub skrzynkę z narzędziami. To są w końcu JEJ potrzeby. Dosyć niańczenia kobiet i skakania wokół nich.
          Czy ty, kitty dajesz od siebie cokolwiek komukolwiek, jeśli cię to nie zwilża? Bo zaczynam w to wątpić.
          • hello-kitty2 Re: klasycznie... 02.09.14, 11:32
            bcde napisał:

            > Czy ty, kitty dajesz od siebie cokolwiek komukolwiek, jeśli cię to nie zwilża?
            > Bo zaczynam w to wątpić.

            Ha, za kogo mnie masz! Wrocmy do naszej dawnej znajomosci: zwolennika dawania dupy i przeciwniczki dawania dupy. Jak nie zwilzasz nie dostajesz nic. Dlaczego? Bo: "baby dupy nie dają swoim pantoflom i lokajom i innym cipom, drugim matkom (...) Opanowuje je wtedy ten psychoewolucyjny brak ochoty przedłużania tak zalosnych genów."

            Dawanie dupy to jest wystawianie tylka, cycka, raczki bez zwilzenia i Ty to masz teraz, a jakby wciaz czegos brak, nie? ;-) Zyczysz nam tego samego? Hehe tak sie wlasnie konczy dawanie dupy, jak u Ciebie. Ale do tatusia jej nie odeslesz, bo przeciez daje, nie? I co teraz? Jestes w kropce ;)



            • urquhart Jak nie zwilzasz nie dostajesz nic. 03.09.14, 07:02
              hello-kitty2 napisała:
              > Ha, za kogo mnie masz! Wrocmy do naszej dawnej znajomosci: zwolennika dawania d
              > upy i przeciwniczki dawania dupy. Jak nie zwilzasz nie dostajesz nic. Dlaczego?(...)
              > Dawanie dupy to jest wystawianie tylka, cycka, raczki bez zwilzenia i Ty to mas
              > z teraz, a jakby wciaz czegos brak, nie? ;-) Zyczysz nam tego samego? Hehe tak
              > sie wlasnie konczy dawanie dupy, jak u Ciebie. Ale do tatusia jej nie odeslesz,
              > bo przeciez daje, nie? I co teraz? Jestes w kropce ;)

              "Jak nie zwilzasz nie dostajesz nic." Dobre na sygnaturkę by Kitty!

              No przecież o to w sumie chodzi w gadaniu na tym forum. Gdzie te klucze do zwilżania :)
          • mabelle2000 Re: klasycznie... 02.09.14, 13:44
            bcde napisał:

            > Więc jeśli wydaje jej się, że mąż jej czegoś nie zapewnia, to niech spierdala d
            > o tatusia, który obroni, wyjmie portfel lub skrzynkę z narzędziami. To są w koń
            > cu JEJ potrzeby. Dosyć niańczenia kobiet i skakania wokół nich.

            Jesli wybierasz sobie kobiete nieudaczna zyciowo, ktora nie tylko nie umie na siebie zarobic, nie ma prawa jazdy, nie odroznia wiertarki od wyrzynarki i gubi sie w pierwszym lepszym urzedzie, to sam sobie jestes winien. Jesli Twoja koncepcja jest taka, ze ja od siebie uzalezniasz finansowo i opiekunczo, a w zamian oczekujesz seksu, to moze zacznij od spisania umowy na pismie, latwiej Ci bedzie dochodzic swoich roszczen. Tylko konkretnie, co ile i w jakim zakresie, bo inaczej zawsze bedziesz czul sie poszkodowany.
            Prostszy wariant, wedlug mnie przynajmniej, jest taki, ze szukasz kobiety samodzielnej i lubiacej seks. Ona nie wyciaga reki po Twoje materialne dobra, nie chce tez opieki, a Ty masz to na czym Ci zalezy czyli seks. Zmien koncepcje i zalozenia, innej rady nie widze.
    • luciva Re: klasycznie... 01.09.14, 10:10
      Ale właściwie czemu odmawiasz, skoro jakość jest ok?
      Jeśli coś sprawia radość, nie przynosi negatywnych konsekwencji, to czemu sobie odmawiać?

      Ze seksem jest tak, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Może spróbuj chociaż taki eksperyment: przez tydzień, dwa przemóż pierwszy odruch oporu i daj się ponieść? Trochę zagraj pod dyktando męża, ale obserwuj jak się z tym czujesz, bez żadnego nastawienia (zwłaszcza negatywnego: to bez sensu, znowu się przystawia....itd.). Może okaże się, ze jest super?
    • zyg_zyg_zyg Re: klasycznie... 01.09.14, 14:03
      A może Ty bierzesz jakiś podświadomy odwet za to, że kiedyś Tobie nie za bardzo pasował seks 1-2 razy w tygodniu i musiałaś swoje libido wciskać w przyciasne ramki wystrugane przez męża?
    • twojabogini przymusowi NIE 01.09.14, 18:28
      Pisząc o tym, że w razie braku własnej ochoty na seks, można mimo to zaspokoić czasem męża, absolutnie nie miałam na myśli, że ktokolwiek powinien się do tego przymuszać. Widzę to tak - libido jest zmienne, rzadko się zdarza, żeby dwoje ludzi było idealnie zgranych przez cały czas trwania związku. Ponieważ żyć z chcicą jest dość ciężko, a pieszczenie partnera jest fajne, miłe i pobudzające - dość naturalnym sposobem wydaje mi się rozładowywanie nadwyżek masażem. Jeśli to kobiecie "się chce" - to istnieje równie wiele technik zaspokojenia kobiety bez angażowania się w stosunek. Nie prowadziłabym też ostrego podziału - masaż v. stosunek. Niektórym łatwiej odbyć stosunek, niż machać łapką czy jęzorem. Po prostu naturalne wydaje mi się zaspokojenie partnera, nie zawsze wymaga to pożądania, może wynikać np. z czułości.

      Jeśli ktoś do stosunków lub zaspokojenia partnera/ki musi się przymuszać - to problem w związku jest zdecydowanie głębiej. I nie ma co się wtedy zmuszać, tylko lepiej zastanowic sie co jest nie tak.





    • krysia.paprotka Re: klasycznie... 01.09.14, 20:11
      Dzięki wszystkim za odpowiedzi, dużo mi dały, czytałam kilka postów wiele razy.
      Wnioski

      - jak ktoś wspomniał jest troche żalu we mnie ze kiedyś ja sie dopasowywalam do jego niższego libido... Jednak teraz sobie uświadomiłam, ze ten zjazd ilościowy wystąpił w latach gdy mąż miał ciężką, stresującą pracę, zapewne miało to jakiś wpływ... A ja nigdy nie byłam dobra w inicjowaniu zblizeń. :/

      - tak jak ktoś napisał, przyjrzałam sie jakości naszego pożycia i jest kilka zmian w ostatnich miesiącach, np odrzuciło mnie zupełnie od seksu oralnego, po prostu totalnie niekomfortowo mi gdy on sie zapuszcza w tamte rejony - to zapewne poporodowy nabytek - bagatelizowalam to do tej pory, bo niby żadna krzywda sie jemu nie dzieje przez to, a moze jednak sie dzieje?

      - największy mój problem to nie jak ktoś napisał, ze chce żeby dał mi spokój. Tylko to, ze boli mnie fakt, ze kilka dni przerwy w bzykaniu sprawia, ze on staje się ewidentnie rozdrażniony, zgaszony.
      Wtedy budzi sie we mnie bunt "czy to seks musi byc aż takim dowodem miłości? czy nie możemy utrzymać tej bliskości jeśli jest przerwa w bzykaniu? czy jest to jedyny klej naszego związku, czy rozstalibysmy sie gdyby seks był z jakichś powodów niemożliwy?"

      - jeszcze jedno, myśle, ze mimo ze myślałam, ze uda mi się zbagatelizowac wpływ ciąży i porodu na moją fizyczność, to sie jednak nie udało. Jest we mnie jakiś lęk, ze straciłam na atrakcyjności w jego oczach i gdy on sie dobiera czy zwyczajnie prawi komplementy ja w tym czuje podstęp i wręcz jakiś wyraz litości... Tak jakby chciał zamazać to co się wydarzyło przez te ostatnie 2-3 lata...

      Dzięki jeszcze raz... Będę dalej myślec ;)
      • marek.zak1 Re: klasycznie... 01.09.14, 21:04
        krysia.paprotka napisał:

        > Dzięki wszystkim za odpowiedzi, dużo mi dały, czytałam kilka postów wiele razy.
        > Wnioski
        >
        > - największy mój problem to nie jak ktoś napisał, ze chce żeby dał mi spokój. Tylko to, ze boli mnie fakt, ze kilka dni przerwy w bzykaniu sprawia, ze on staje się ewidentnie rozdrażniony, zgaszony.

        To w ramach eksperymentu, spróbuj nie jeść przez kilka dni i ciekawe, czy nie będziesz rozdrażniona i zgaszona. Tak jest u wielu facetów i zapewne u niego.
        Polecam watek obok: ile dni wytrzymujesz bez seksu.
        • mabelle2000 Re: klasycznie... 01.09.14, 21:12
          marek.zak1 napisał:

          > To w ramach eksperymentu, spróbuj nie jeść przez kilka dni i ciekawe, czy nie b
          > ędziesz rozdrażniona i zgaszona.

          To w ramach eksperymentu, sprobuj zjesc jak juz jestes pelny. Ciekawe czy sie nie porzygasz.

          • marek.zak1 Re: klasycznie... 01.09.14, 21:38
            mabelle2000 napisała:

            > marek.zak1 napisał:
            >
            > > To w ramach eksperymentu, spróbuj nie jeść przez kilka dni i ciekawe, czy nie będziesz rozdrażniona i zgaszona.
            >
            > To w ramach eksperymentu, sprobuj zjesc jak juz jestes pelny. Ciekawe czy sie nie porzygasz.

            Odsyłam do postu poniżej koleżanki Zyg-Zyg-Zyg.
      • mabelle2000 Re: klasycznie... 01.09.14, 21:24
        krysia.paprotka napisał:

        > Wtedy budzi sie we mnie bunt "czy to seks musi byc aż takim dowodem miłości? cz
        > y nie możemy utrzymać tej bliskości jeśli jest przerwa w bzykaniu? czy jest to
        > jedyny klej naszego związku, czy rozstalibysmy sie gdyby seks był z jakichś pow
        > odów niemożliwy?"

        A Ty pisalas o seksie, czy o potrzebie spuszczenia z krzyza, bo troche sie pogubilam ? Dla mnie zasadniczo jest roznica, czy facet mowi do mnie "chodz mala, zrobie ci dobrze" czy " jakbys mnie kochala, to bys rozlozyla nogi bo ja MUSZE ".
      • zyg_zyg_zyg Re: klasycznie... 01.09.14, 21:35
        > Wtedy budzi sie we mnie bunt "czy to seks musi byc aż takim dowodem miłości? cz
        > y nie możemy utrzymać tej bliskości jeśli jest przerwa w bzykaniu? czy jest to
        > jedyny klej naszego związku, czy rozstalibysmy sie gdyby seks był z jakichś pow
        > odów niemożliwy?"
        >

        To nie tak. To znaczy to nie tak musi być. Ja się czuję kochana permanentnie. Każdego dnia i w każdej chwili. Nie mam też wątpliwości, że tak samo kocham mojego męża. Ale jak mam dłuższą (według mnie dłuższą) przerwę w seksie, to tak jak Twój mąż staję się rozdrażniona i zgaszona. Kiedyś byłam pewna - teraz już trochę mniej, ale mam nadzieję, że by mi to się udało - że odeszłabym od męża, jeśli seks między z jakichś powodów byłby fatalny (myślę tu raczej o rażących rozbieżnościach w libido, nie chorobie czy innych kłopotach).
      • twojabogini Re: klasycznie... 01.09.14, 22:41
        > - jeszcze jedno, myśle, ze mimo ze myślałam, ze uda mi się zbagatelizowac wpływ
        > ciąży i porodu na moją fizyczność, to sie jednak nie udało. Jest we mnie jakiś
        > lęk, ze straciłam na atrakcyjności w jego oczach i gdy on sie dobiera czy zwyc
        > zajnie prawi komplementy ja w tym czuje podstęp i wręcz jakiś wyraz litości...
        > Tak jakby chciał zamazać to co się wydarzyło przez te ostatnie 2-3 lata...

        To dość klasyczny powód unikania seksu przez kobiety po akcjach z kategorii rozmnażanie. Mi libido spadło do zera z powodu po ciążowej nadwagi, ale też blizny po cc, która w moich oczach była monstrualna. Ale to, że ty oceniasz siebie krytycznie nie oznacza, że w ten sam sposób widzi cię mąż.
        Jak rozumiem, kiedy sądzisz, że on postrzega cię fatalnie, jako mniej pociągającą itp. sądzisz też, że z jego strony seks ma charakter użytkowy, chce mu się, a ty jesteś pod ręką i dostępna - a nie jest to seks wynikający z pragnienia ciebie (bo w swoich oczach nie budzisz pożądania). Do tego stopnia, że nie ufasz mu nawet gdy cię komplementuje, czy okazuje pragnienie.

        Nic innego ci nie pozostaje jak się uporać ze sobą i zaakceptować własne ciało. Zmieniło się, tego nie cofniesz, ale to nie znaczy, że już po tobie. Chińczycy mówią, że kobieta która wychodzi za mąż rodzi dziecko z kwiatu przeistacza się w drzewo. Drzewa mogą być piękne, fascynujące, albo paskudne. Od ciebie zależy jakim drzewem będziesz, może nawet kwitnącym?
        Waga - wymaga dyscypliny, to nie tylko rodzenie, ale wiek. Samo schudnięcie nie załatwi sprawy, jeszcze kwestia jędrności. Ćwiczenia, ćwiczenia, ćwiczenia. Zadbane włosy i paznokcie też poprawiają image. Ciąża to czas w którym wiele kobiet rezygnuje z depilacji lub ja minimalizuje. Jedne odkrywają, że jest im z tym okej, inne czuja się aseksualne. Warto rozważyć swoje nawyki depilacyjne i ich wpływ na to czy czujesz się zmysłowa. Skóra - nawilżona, w dobrym stanie, może lekko opalona tez poprawia samopoczucie. Często też po ciąży lecą kobietom zęby - warto odwiedzić dentystę.
        Wszystko wyżej da się zrobić bez nakładów finansowych, kwestia dyscypliny i wyrobienia sobie nawyków.

        Sprawa dwa - ubiór. Bardzo często kobiety po ciąży nie zaopatrują się w nowe ciuchy, licząc na powrót do dawnej wagi i sylwetki. Ale nawet jak odzyskają rozmiar, to często i tak stare ciuchy nie pasują, bo piersi większe i nieco niżej, biodra szersze, brzuszek lekko odstaje. Jest też bariera w wydaniem kasy na siebie. Matki przodują niekiedy w umartwianiu się. Nie ma bata - trzeba odbudować garderobę i zaopatrzyć się w fajną bieliznę. Nic od razu - i tak najpierw trzeba się dobrze namierzyć żeby odkryć w czym teraz wygląda się dobrze.

        Sprawa trzy - realne straty: rozstępy, cellulit, opadnięcie cycków, brzuch lekko odstający, albo z pomarszczona skórą, blizna po nacięciu czy cc. Dla większości polek chirurgiczne rozwiązanie sprawy jest niedostępne z przyczyn kasowych. Ogromny plus - większość panów tego nie zauważa, a już na pewno mając nagą kobietę nie rozpatrują jej rozstępów :) Pomysły typu wcieranie godzinami kremów odpadają, cycki przy ćwiczeniach można nieco pojędrnić.

        Sprawa cztery - zmiany w obrębie genitaliów. Zapach - bywa że się zmienia i kobietę to załamuje, jest np. ostrzejszy. Warto wykonać badania, bo bywa to efektem zakażenia drożdżami. Zwrócić uwagę na dietę - eliminacja niektórych produktów tez zmienia zapach intymny. Kuracja jakimiś dobrymi bakteriami też nie szkodzi, ginekolog coś na pewno poleci. Antykoncepcja!!!! Dopóki nie będziesz czuć się zabezpieczona, nie będziesz mieć frajdy. Poszerzenie, odczucie braku zwarcia, dyskomfort - ćwiczenia mięśni wewnętrznych macicy (po cesarce tak samo ważne, bo sama ciąża te mięśnie potrafi bardzo osłabić). W poważniejszych przypadkach waginoplastyka - jest refundowana. Nie trzymanie moczu - bardzo często po ciążach i krepujące. Na to jest jeden krótki i prosty zabieg. Jeśli jakiś lekarz pieprzy, żeby ćwiczyć kegla, to niech sam sobie ćwiczy. Ćwiczenia są dla profilaktyki, jak podcieka to się robi zabieg i tyle. nadmierna suchość - do trzech lat od porodu - jest masa żeli, olejków - coś sobie można dobrać. Sporo z nich zbyt szybko wysycha, wiec trzeba szukać takich o dłuższym działaniu.


        Mężowi warto powiedzieć co się dzieje, bez wdawania się w szczegóły (jestem przeciwna wtajemniczania partnerów w problemy typu podciekanie, rozstępy czy poziom cycków). Kochanie - czuję, że moje ciało się zmieniło, czuję się przez to mniej zmysłowa, obawiam się, czy nadal jestem dla ciebie pociągająca. Blokuje mnie to i dlatego czerpię mniej radości z seksu, a czasem nawet unikam bliskości. Czasem bardzo się wstydzę. Nie mówiłam ci o tym, bo sama nie do końca sobie uświadamiałam w czym problem. Teraz kiedy już wiem wiem tez co chcę zrobić żeby było lepiej. Przyda mi się twoje wsparcie (motywowanie do ćwiczeń, "czas wolny" na domowe spa czy zabiegi kosmetyczne typu depilacje - co tam ma sens itp.). Potrzebuje tez nowych ubrań, stare się na mnie nie nadają, mam teraz pełniejsza figurę, a donaszając stare łachy czuje się pozbawiona kobiecości.
        Byłoby mi też lepiej, gdybyś dał mi czas na oswojenie się - wolałabym przytłumione światło/ciemność dopóki nie poczuje się ze sobą troszkę pewniej, niepewnie czuję się tez gdy - więc wolałabym żebyśmy na razie nie robili tego, za to odpowiada mi gdy i chciałbym też.

        Myślę, że taka rozmowa oczyści atmosferę - twój mąż pewnie zachodzi w głowę, co się stało i martwi się, że go nie kochasz, przestał być atrakcyjny, masz kogoś, odmieniło ci się po dzieciach i przestał być ważny...jego euforia i radość po seksie to niekoniecznie satysfakcja z braku napięcia seksualnego - to także radość z bycia kochanym, bliskości, nadzieja, że jednak jest dobrze. Przypuszczam, że z jego punktu widzenia pragnie cię, bez analizowania, czy masz dwa nowe rozstępy, parę kilogramów in plus/minus czy co tam sobie zarzucasz. (Dlatego jestem przeciwna szczegółowym relacjom - po co ma zacząć dostrzegać coś czego nie widzi?).

        Powodzenia :)












        • krysia.paprotka Re: klasycznie... 01.09.14, 22:58
          Kurczę... Ale to tylko psychiczny problem jest, obiektywnie moje ciało naprawdę niewiele sie zmieniło, ważę mniej niż przed ciążą, nie mam ani jednego rozstępu... Ciąża oszczędziła mi najgorszego... Wiadomo, że zawsze można sie bardziej starać, ale nie mogę narzekać.

          Mimo tego czuję się styrana życiem ;)
          • twojabogini Re: klasycznie... 01.09.14, 23:15
            krysia.paprotka napisał:

            > Kurczę... Ale to tylko psychiczny problem jest, obiektywnie moje ciało naprawdę
            > niewiele sie zmieniło, ważę mniej niż przed ciążą, nie mam ani jednego rozstęp
            > u... Ciąża oszczędziła mi najgorszego... Wiadomo, że zawsze można sie bardziej
            > starać, ale nie mogę narzekać.


            Podawałam przykłady, z czym można mieć kłopoty. Nie ma tylko psychicznych problemów - zwłaszcza gdy rujnują bliskość w małżeństwie. Ja tam swoją bliznę po cc oceniałam jako zeszpecenie dożywotnie i miałam fiksa, że mąż ją widzi jak na mnie patrzy i że go to ode mnie odrzuca. Problem psyche nie ciała, ale mogło skończyć się katastrofą. Teraz dalej mam bliznę, nie przeszkadza mi to cieszyć się moim ciałem, seksem, bliskością.
          • hello-kitty2 Re: klasycznie... 02.09.14, 11:59
            krysia.paprotka napisał:

            > Mimo tego czuję się styrana życiem ;)

            Dlaczego czujesz sie styrana? To moze zrobcie sobie wakacje bez dzieci? Mozliwe to jest?
            • marek.zak1 Re: klasycznie... 02.09.14, 12:02
              hello-kitty2 napisała:

              > krysia.paprotka napisał:
              >
              Mimo tego czuję się styrana życiem ;)
              >
              > Dlaczego czujesz sie styrana?

              Codzienność, czyli dwoje małych dzieci, dom, może praca no i sex dwa razy w tygodniu. Nie starczy?
    • ajrinify Re: klasycznie... 02.09.14, 13:55
      Jak jest się w związku dłużej, to można zaobserwować, że potrzeby partnerów się zmieniają w czasie. Raz kobieta chce więcej i częściej, innym razem mężczyzna. Po co się rozliczać, komu zmieniło się libido po 11 latach?
      Jeśli ludzie się kochają i rozumieją swoje potrzeby, to robią wszystko, żeby życiowy partner był szczęśliwy i spełniony.
      Co za problem, Krysiu Paprotko, żebyś zrobiła lodzika swojemu mężowi, kiedy on ma już ból w krzyżu, a tobie się jeszcze nie chce? A dokąd on ma pójść ze swoimi potrzebami, jeśli nie do ciebie? Powiadasz, że jojczenie o seks jest niemęskie. A może postaw się w sytuacji, że ciebie skręca po trzech dniach, a facet jest ślepy na to, że chodzisz bez majtek w kusej koszulce, łasisz się i zmysłowo czarujesz wdziękami?
      Nie musisz się zmuszać do seksu. Dawanie dupy obraża i ciebie i twojego faceta. Ale naprawdę większość facetów (wszyscy?) uwielbia robienie laski, zaspokaja ich to, a nie angażuje kobiety tak jak zbliżenie (trwa też krócej ;>). Potraktuj to jak masaż, tyle że erotyczny. Gdyby mąż powiedział ci: "kochanie, tak bolą mnie plecy, rozmasujesz?", nie zrobiłabyś tego?
      Z autopsji wiem, że facet zapyta cię jedynie "czy jesteś pewna, kochanie, że ty nie chcesz?". A ty z wdziękiem odpowiesz "następnym razem, Miśku" (czy jak tam się sprośnie nazywacie).
      On też zapewne przytula cię kiedy nie zawsze ma na to ochotę, bo wie, że ty to lubisz, albo chodzi z tobą na filmy, których sam nie lubi, a może odwiedza z tobą znajomych, których tylko ty lubisz, a może uprawia jakiś sport, żeby tobie było przyjemnie.
      Bycie razem to zrozumienie swoich potrzeb. Ok, nie będę powtarzać fazesów. Po prostu zastanów się, co on ci daje, a by nie musiał, a robi to tylko dlatego, że cię kocha.

      Uprawiasz sport kilka razy w tygodniu, czujesz się zmęczona z wielu powodów. Może warto odpuścić jeden trening w tygodniu i zachować trochę energii na inne cele? ;]

      Jeśli ktoś już podnosił te argumenty, to przepraszam za powtórki, ale nie miałam czasu czytać wszystkich elaboratów ;>
      • twojabogini Re: klasycznie... 02.09.14, 17:00
        Kompletnie się nie zgadzam. Jeśli ktoś chce "spuścić z krzyża", zarówno kobieta jak i męzczyzna - a partner/ka chwilowo nie ma ochoty, to się sprawę załatwia samodzielnie. Jeśli ma się ochotę na seks z partnerem/ką i akurat druga strona nie ma ochoty - to wtedy można poprosić partnera o chwilę uwagi - bo w gruncie rzeczy o nią chodzi. Partner/ka to nie darmowy masturbator (a właśnie -jest masa fajnych gadżetów masturbacyjnych, a nie każdy człowiek i nie zawsze i wszędzie lubi być takim gadżetem, a jak się lubi masturbowanie to się wiąże z osoba która gadżetem być lubi).

        Jeśli partner/ka chodzi do kina na nielubiane filmy czy do znajomych których nie lubi, albo uprawia sport żeby jej/jemu było miło - to niech jak najszybciej przestanie, jeśli robi to wbrew sobie. A jeśli czuje chęć poświęcania się - to niech nie sadzi, że każdy tak ma i że należy się nagroda, a już na pewno nie dostępność seksualna.

        Chodzenie na filmy których się nie lubi, żeby parterowi/ce było miło to nie jest wyraz zrozumienia potrzeb, tylko kurewska manipulacja, i zadłużanie partnera - ja się poświęcam teraz, to ty się poświęcisz kiedy ja cie poproszę (choćby o danie dupy jak mi ciśnienie w jądrach podskoczy). Tak trudno powiedzieć - nie znoszę amerykańskich filmów sensacyjnych, umów się do kina z kimś innym? Nie idę do Jadźki bo mnie irytuje? To jest zrozumienie potrzeb - rozumiem, ze potrzebujesz się spotykać z Heńkiem, a ty rozumiesz, że ja nie mam takiej potrzeby. To jedyny sposób żeby nikt się nie poświęcał, żeby nie były zaciągane "zobowiązania" i nikt nie czuł, że będąc w związku robi coś wbrew sobie.

        • hello-kitty2 Re: klasycznie... 02.09.14, 19:00
          twojabogini napisała:

          > Kompletnie się nie zgadzam. (...)

          Boginii przybij piatke! ;)

          ps aproppo upodoban masturbacyjnych: mam te kulki gejszy ale one sa zlaczone (?!)
          • lybbla Re: klasycznie... 03.09.14, 02:27
            Czy wyście się na nicki pozamieniali?

            > Moim zdaniem autorka straciła ochotę na seks z mężem.

            > Na tą opcję "jestem z niewłaściwą osobą" zwrócił mi uwagę znajomy terapeuta, > który twierdzi, że to podejście odpowiada za wiele przypadków kobiecej
            > abstynencji seksualnej w związkach. Mężczyzna sądzi wtedy, że "przestał się
            > podobać", nie bierze pod uwagę, że nigdy nie był obiektem miłości,
            > został jedynie
            > z premedytacją uwiedziony i w stanie oszołomienia doprowadzony do ołtarza.

            Kto powyższe napisał?

            O ile w wątku Madison County mamy klasyk związany z następującymi mundrościami forumowymi

            -jeśli na początku nie było fajerwerków to mało prawdopodobne, że się pojawią
            -wybieraj sytuacje, które rokują
            -uważaj na jakie stanowisko aplikujesz

            O tyle tu nie mniej klasyczne

            na początku jest: jak to cudownie, że On na mnie leci
            na końcu za: bo on nie robi tego dla mnie tylko dla seksu

            W kwestii spuszczania z krzyża. Czy nie moglibyśmy używać frazy:
            uwolnienie energii wulkanu?

            Co złego, że się kobieta masturbuje o moje ciało? No co?
            Schlebia mi to. Staram się nie przeszkadzać i podziwiać.
            • urquhart "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właściwą? 03.09.14, 07:40
              > Na tą opcję "jestem z niewłaściwą osobą" zwrócił mi uwagę znajomy terapeuta, > który twierdzi, że to podejście odpowiada za wiele przypadków kobiecej
              > abstynencji seksualnej w związkach
              >
              > Kto powyższe napisał?

              To przecież nic nowego. TB potwierdza tu ustalenia PE które przecież tak rozsierdzają feministki, że kobiety wkręca i zwilża bezwarunkowo tylko parę procent męskiego grona w każdej badanej populacji jedynie, "najlepszych genów", tych co się wykazali udowodnili przewagę i zdobyli pozycje.
              PUA zaś zbierają wiedzę jak się w przyrodzie maskować i upodobnić do tej grupy nawet nie mając tych cech.
              No ale mężczyzn tych jest skończona niewielka liczba, a każda babka chce mieć partnera i to na wyłączność żeby się nim z nikim nie dzielić :)
              No przecież to wymagania z definicji nie do pogodzenia i większość babek musi wpaść w tą w pułapkę "jestem z niewłaściwą osobą".
              No i jak pogodzić te podstawowe sprzeczności?
              Pomijając podstawową strategię kobiet z punktu widzenia psychoewo żeby dawać dupy bez zwilżenia partnerowi długookresowemu zapewniającemu stabilizację i bezpieczeńśtwo, czekając na okazję kiedy zwilży partner krótkoterminowy ten "idealny kochanek" doświadczony, "potrafiący rozbudzać", który znajdzie wolną chwilę w napiętym kalendarzu? :)
              • wont Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 09:41
                urquhart napisał:

                > To przecież nic nowego. TB potwierdza tu ustalenia PE które przecież tak rozsie
                > rdzają feministki, że kobiety wkręca i zwilża bezwarunkowo tylko parę procent m
                > ęskiego grona w każdej badanej populacji jedynie, "najlepszych genów", tych co
                > się wykazali udowodnili przewagę i zdobyli pozycje.
                -----------------
                Nie chce dyskutowac z ustaleniami PE (Psychologii Ewolucyjnej czy tez Parlamentu Europejskiego; he he ciekawe kiedy tym sie chlopcy zajma), ani jednej ksiazki w tym temacie nie przeczytalem, ale na mojego nosa to moze ustalenia te sa bardziej zniuansowane niz je przedstawiasz. Albo ja zle Ciebie czytam.

                Piszesz, ze kobiety kreci i zwilza bezwarunkowo tylko kilka procent meskiej populacji (mezczyzni zwyciescy). No ale tak przeciez nie jest, wystarczy sie rozejrzec. Rozna kobiety kreca rozni mezczyzni w roznym czasie, miejscu i okolicznosciach.

                Sa kobiety, ktore kreca romantyczni looserzy, niedocenieni poeci klecacy swoje wiersze na poddaszu rozlatujacej sie kamienicy i pieprzacy sie na podgnilym materacu, a czasem w ogole nie pieprzacy sie z uwagi na zaawansowany alkoholizm, nerwice, depresje, impotencje czy co tam jeszcze. Sa kobiety, ktore zwilzaja "romantyczne karki" (czyli, jak one to nazywaja - "czuli barbarzyncy"). Sa kobiety, ktore zwilzaja socjopaci nie okazujacy ludzkich uczuc (czyli "nieczuli barbarzyncy").

                Sa oczywiscie jakies kanony, wspolne dla wszystkich jesli nie wiekszosci typow, w stylu - "miej wyjebane a bedzie ci dane", "trzymaj sie ramy to sie nie posramy" etc., ale ja nie zgadzam sie z twierdzeniem, ze "tylko kilka procent mezczyzn zwilza".

                Byc moze tylko kilka procent mezczyzn zwilza dana kobiete, ale inna kobiete moze zwilzac juz INNE kilka procent mezczyzn. Dlatego tez moim zdaniem tak wazne jest dobranie sie na samym poczatku i nie bawienie sie w jakiekolwiek "wychodzenie" dziewczyny. Jak nie zwilza na poczatku, to tym bardziej pozniej, za kilka lat, nie bedzie zwilzac. Dlatego tez, wydaje mi sie, PUA zwraca taka uwage na selekcje, odsiewanie zlych kandydatek na dziewczyne. Niejaki Pawel Grzywocz, ktory skupia sie w PUA na budowaniu zwiazkow dlugoterminowych tak troche poetycko, byc moze fatalistycznie ale na pewno realistycznie powtarza - "w jednym zyciu, z jedna kobieta ma sie tylko jedna szanse". Inne, mniej "romantyczne" he he nurty PUA okreslaja to dosadniej: "next, kurwa" :)
                • hello-kitty2 Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 10:15
                  wont napisał:

                  > Byc moze tylko kilka procent mezczyzn zwilza dana kobiete,

                  Kilka procent mezczyzn zwilza hurtowo kobiety = wiekszosc kobiet = prawie kazda.

                  So "Tylko kilka procent mezczyzn zwilza" nie dana, a +/- KAZDA "kobiete".

                  W miedzyczasie kobieta bierze bardziej lub mniej udanych zastepcow ;) Co wyglada z boku tak: "Rozne kobiety kreca rozni mezczyzni w roznym czasie, miejscu i okolicznosciach."
                  • wont Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 10:59
                    hello-kitty2 napisała:

                    > Kilka procent mezczyzn zwilza hurtowo kobiety = wiekszosc kobiet = prawie kazda
                    -----------------
                    No to jesli to prawda, to ja Wam dziewczyny bardzo wspolczuje :) Poniekad tlumaczyloby to fakt, ze tak sie nawzajem nie lubicie :) Ja myslalem, ze to dlatego, ze sie po prostu dobrze na sobie znacie :)

                    Mezczyzni maja lepiej. Mam kumpla (teraz niestety juz od paru lat w zwiazku) - moglismy zawsze isc we dwoch na dziewczyny. Co mi sie ktoras podobala - jemu nie. I na odwrot :)

                    > So "Tylko kilka procent mezczyzn zwilza" nie dana, a +/- KAZDA "kobiete".
                    >
                    > W miedzyczasie kobieta bierze bardziej lub mniej udanych zastepcow ;) Co wyglad
                    > a z boku tak: "Rozne kobiety kreca rozni mezczyzni w roznym czasie, miejscu i o
                    > kolicznosciach."
                    ---------------------
                    To chyba nie jest tak. Charles Bukowski, Woody Allen, kogos bym jeszcze wymienil ale mam teraz pustke w glowie - oni nie byli przeciez "mniej lub bardziej udanymi zastepcami" Paula Newmana czy mlodego Roberta Redforda. Po prostu zajeli jakas nisze i sie okopali :)
                    • hello-kitty2 Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 11:42
                      wont napisał:

                      > No to jesli to prawda, to ja Wam dziewczyny bardzo wspolczuje :) Poniekad tluma
                      > czyloby to fakt, ze tak sie nawzajem nie lubicie :) Ja myslalem, ze to dlatego,
                      > ze sie po prostu dobrze na sobie znacie :)

                      Zanim zaczniesz wspolczuc to polecam przypomnienie sobie fajnego opracowania Yorica: co PE twierdzi, a czego nie?
                      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,152811690,153203958,Podstawowe_nieporozumienia_w_odbiorze_psychoewo.html
                      > Mezczyzni maja lepiej. Mam kumpla (teraz niestety juz od paru lat w zwiazku) -
                      > moglismy zawsze isc we dwoch na dziewczyny. Co mi sie ktoras podobala - jemu n
                      > ie. I na odwrot :)

                      A co ma podobanie sie do zwilzania? ;-) Ja za podobajacy sie ideal uwazam: bruneta, z gestymi, czarnymi wlosami i jasnymi oczami, w typie Dorocinskiego, a zwilzaja mnie tak rozne, niespodziewane typy ;)

                      • wont Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 12:03
                        Przeczytalem ten wpis yorica, ktory zalinkowalas. OK, byc moze o tym wlasnie mowi psychoewo. Tyle, ze ja sie z tym nie zgadzam. Mowie o sobie ale wydaje mi sie, ze podobnie jak ja ma wiecej osob, byc moze wiekszosc.

                        Po co ja mam wyceniac "wartosc rynkowa" partnera? Jakie to ma dla mnie w ogole znaczenie? Wazne, zeby kobieta MI sie podobala, zwilzala, spelniala inne MOJE wymagania. A to, ze sie innemu/innym podoba albo nie podoba to jaka to ma dla mnie wartosc? Jak sie innym nie podoba to co - wstyd? Albo jak sie innym podoba - duma? :) Ludzie... ech.

                        OK, zostawmy juz atrakcyjnosc subiektywna vs obiektywna. A milosc? Przyjazn? Przywiazanie? Wspolne piekne wspomnienia i doswiadczenia? Przeciez to tez nalezy dodac do rownania. Ale to sa czynniki tez tak subiektywne, ze moga miec wartosc tylko dla mnie. Dla nikogo innego.

                        • urquhart Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 12:37
                          Rozmydlasz pojęcia , wartości miłość przyjaźń to uczucia wyższe które człowiek kontroluje. Pożądanie to atawistyczne uczucia których nie kontroluje świadomie. Jedno z drugim często jest niespojne.
                          I nie tworzy sumy z punktu widzenia zwilzania.
                          Przyjaźń miłość spowoduje że partnera będzie lojalna , może nawet oddana i zdolna do poświęcen ale na sucho :)
                          Ato że wnioski z psychoewo które próbuje badać zależności i uzasadnić je co powoduje to atawistyczne zwilzania są budzące sprzeciw i burzace poczucie porządku i sprawiedliwości to inna sprawa.
                          • wont Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 13:15
                            urquhart napisał:

                            > Rozmydlasz pojęcia , wartości miłość przyjaźń to uczucia wyższe które człowiek
                            > kontroluje. Pożądanie to atawistyczne uczucia których nie kontroluje świadomie.
                            > Jedno z drugim często jest niespojne.
                            ------------------
                            Niczego nie rozmydlam. Wiem, ze jest roznica pomiedzy pozadaniem a miloscia czy przyjaznia. Odnosilem sie do wpisu yorica, ktory uprzejmie zalinkowala hello-kitty. A tam nie bylo mowy o "pozadaniu" jako takim, tylko o calym pakiecie - "wartosci rynkowej partnera". No, chyba przyznasz, ze do dokonania subiektywnej oceny wartosci partnera nalezy wziac, oprocz pozadania, jednak tez takie elementy jak milosc czy przyjazn?
                            • hello-kitty2 Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 13:21
                              wont napisał:

                              > Niczego nie rozmydlam. Wiem, ze jest roznica pomiedzy pozadaniem a miloscia czy
                              > przyjaznia. Odnosilem sie do wpisu yorica, ktory uprzejmie zalinkowala hello-k
                              > itty. A tam nie bylo mowy o "pozadaniu" jako takim, tylko o calym pakiecie - "w
                              > artosci rynkowej partnera". No, chyba przyznasz, ze do dokonania subiektywnej o
                              > ceny wartosci partnera nalezy wziac, oprocz pozadania, jednak tez takie element
                              > y jak milosc czy przyjazn?

                              No nie, bo nie bedzie to wtedy wartoscia RYNKOWA.
                              • wont Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 13:37
                                hello-kitty2 napisała:
                                > No nie, bo nie bedzie to wtedy wartoscia RYNKOWA.
                                -------------------
                                No wlasnie :) O tym wlasnie przeciez pisze. Ze nie rozumiem co komu po wartosci "obiektywnej", "rynkowej". Dla mnie liczy sie tylko wartosc "subiektywna". No zalozmy, ze wpadlem w oko Jennifer Anniston. Podobno duza wartosc rynkowa, jest w piecdziesatce czy setce najpiekniejszych kobiet Hollywood, z Bradem chodzila. I pewnie z innymi tez. Ale mi sie nie podoba. Jakby miala wypadek na ulicy to nawet nie schylibym sie jej pomoc. Na choooj mi jej wartosc rynkowa?
                                • hello-kitty2 Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 13:49
                                  wont napisał:

                                  > No wlasnie :) O tym wlasnie przeciez pisze. Ze nie rozumiem co komu po wartosci
                                  > "obiektywnej", "rynkowej". Dla mnie liczy sie tylko wartosc "subiektywna". No
                                  > zalozmy, ze wpadlem w oko Jennifer Anniston. Podobno duza wartosc rynkowa, jest
                                  > w piecdziesatce czy setce najpiekniejszych kobiet Hollywood, z Bradem chodzila
                                  > . I pewnie z innymi tez. Ale mi sie nie podoba. Jakby miala wypadek na ulicy to
                                  > nawet nie schylibym sie jej pomoc. Na choooj mi jej wartosc rynkowa?

                                  Wartosc rynkowa to wartosc podstawowa, ktorej nie regulujesz sobie rozumowo-uczuciowo ani jej sporego obnizenia nie kompensujesz uczuciami. To wartosc, ktora mierzysz drgnieciem fiuta.

                                  Inny przyklad: masz babke, ktorej wartosc rynkowa jest wysoka, kochasz ja i sie z nia przyjaznisz. Nagle babka lapie +30 kg. Jej wartosc rynkowa spada do zera = jest przezroczysta dla mezczyzn. I teraz wg Ciebie, w Twoich oczach jej wartosc sie nie obniza, bo Ty mierzysz jej wartosc subiektywnie-uczuciowo i ochoczo sie z nia dalej bzykasz?
                                  • wont Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 14:01
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Wartosc rynkowa to wartosc podstawowa, ktorej nie regulujesz sobie rozumowo-ucz
                                    > uciowo ani jej sporego obnizenia nie kompensujesz uczuciami. To wartosc, ktora
                                    > mierzysz drgnieciem fiuta.
                                    ---------------
                                    Wartosc, ktora mierze drgnieciem MOJEGO fiuta to jest wartosc subiektywna. I tylko taka wartosc mnie interesuje. Wartosc rynkowa, to wartosc obiektywna, mierzona drganiem innych fiutow. Co mi po tym, ze na widok mojej kobiety drgaja albo nie drgaja inne fiuty. Wazne, zeby moj drgal. Nosz kurde, czy ktos tu jeszcze oprocz kutasow czy cipek liznal troche ekonomii? Taka jest definicja wartosci rynkowej. Jak tworcy psychoewo mieli cos innego na mysli to popelnili blad i niech go po prostu naprawia.

                                    > Inny przyklad: masz babke, ktorej wartosc rynkowa jest wysoka, kochasz ja i sie
                                    > z nia przyjaznisz. Nagle babka lapie +30 kg. Jej wartosc rynkowa spada do zera
                                    > = jest przezroczysta dla mezczyzn. I teraz wg Ciebie, w Twoich oczach jej wart
                                    > osc sie nie obniza, bo Ty mierzysz jej wartosc subiektywnie-uczuciowo i ochoczo
                                    > sie z nia dalej bzykasz?
                                    -------------------
                                    Znowu, jedyne co moge zrobic to sie powtorzyc - jezeli mnie nadal tak samo kreci to, pomimo ze jej wartosc rynkowa spadla, jej subiektywna wartosc w moich oczach pozostala bez zmian. Tyle teorii. W praktyce, jakby mi sie kobieta tak zapuscila to byl dal ultimatum i czas na poprawe, a nie po prostu odszedl - wlasnie dlatego, ze mnie cos glebszego z nia laczy. I tego samego oczekiwalbym od kobiety, gdybym sam sie zapuscil.
                                    • mabelle2000 Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 14:33
                                      wont napisał:

                                      > Wartosc, ktora mierze drgnieciem MOJEGO fiuta to jest wartosc subiektywna. I ty
                                      > lko taka wartosc mnie interesuje. Wartosc rynkowa, to wartosc obiektywna, mierz
                                      > ona drganiem innych fiutow. Co mi po tym, ze na widok mojej kobiety drgaja albo
                                      > nie drgaja inne fiuty. Wazne, zeby moj drgal.

                                      I slusznie :-) Psychoewo zdaje sie zaklada, ze zwilzac ma mnie gosciu o okreslonych zasobach, pozycji bla, bla..itd. a mnie zwilza ten, ktory rokuje, ze dzieki niemu otrzymam seksualna nagrode. No wiec trudno, zeby zwilzal mnie gosciu tylko dlatego, ze na jego widok wilgotnieje innym kobietom. Co innego gdy czynnie deklaruje gotowosc wspolpracy ze mna i daleko idaca chec seksualnego zadowolenia mnie...hmmm... no taki mnie na pewno zwilzy ;-)
                                      Co do wartosci rynkowej, absolutnie zadnej nie przedstawia dla mnie facet, ktoremu jest wszystko jedno czy bedzie posuwal chetna czy niechetna cipke. Skoro zadowoli sie byle czym i jeszcze oficjalnie sie tym chwali, to znaczy, ze nie mam co liczyc na jego wiedze, finezje czy umiejetnosci. Juz nawet nie bycie dobrym kochankiem, ale brak ambicji w tym kierunku powoduje, ze wartosc mezczyny, przynajmniej dla mnie, spada do zera..
                                      • urquhart Czy facet w mundurze zapewnia seksualną nagrodę? 04.09.14, 07:01
                                        > I slusznie :-) Psychoewo zdaje sie zaklada, ze zwilzac ma mnie gosciu o okreslo
                                        > nych zasobach, pozycji bla, bla..itd. a mnie zwilza ten, ktory rokuje, ze dziek
                                        > i niemu otrzymam seksualna nagrode.

                                        I to sedno niezrozumienia o co biega.
                                        Jeżeli już to psychowo próbuje wyjaśniać skąd się bierze to zwilżanie, pomimo że danej jednostce wydaje się że kierują ją racjonalne powody nie atawizm.
                                        Proste badanie.
                                        Brali mężczyzn powyżej średniej wyglądu i badali jak są oceniani przez badane kobiety co do atrakcyjności seksualnej. Byli ci sami oni w kombinezonach robotniczych, modnych ciuchach, a potem mundurach policyjnych, pilotów i wojskowych.
                                        I ci sami co innych ubraniach ocenani byli jako nieatrakcyjni w mundurach nagle okazywali się bardzo atrakcyjni i zakwalifikowani do niewielkiej grupy z którą kobiety miałyby ochotę spędzić noc, a w kombinezonach robotników jako bardzo nieatrakcyjni.
                                        Ot proza życia.
                                        Czy facet w mundurze zapewnia seksualną nagrodę?
                                        Nie on ma atrybut Władzy i Pozycji.
                                        • mabelle2000 Re: Czy facet w mundurze zapewnia seksualną nagro 04.09.14, 09:53
                                          urquhart napisał:
                                          > Brali mężczyzn powyżej średniej wyglądu i badali jak są oceniani przez badane k
                                          > obiety co do atrakcyjności seksualnej. Byli ci sami oni w kombinezonach robotni
                                          > czych, modnych ciuchach, a potem mundurach policyjnych, pilotów i wojskowych.
                                          > I ci sami co innych ubraniach ocenani byli jako nieatrakcyjni w mundurach nagle
                                          > okazywali się bardzo atrakcyjni i zakwalifikowani do niewielkiej grupy z któr
                                          > ą kobiety miałyby ochotę spędzić noc

                                          Urqu, to zdradz mi jeszcze prosze z jakiej grupy spolecznej byly te kobiety wybrane do badan i czy one rzeczywiscie ocenialy atrakcyjnosc seksualna, bo mam powazne watpliwosci.

                                          > a w kombinezonach robotników jako bardzo
                                          > nieatrakcyjni.

                                          Taaa, slynny "polski hydraulik" z reklamy tez ma Atrybut Wladzy i Pozycji, a daje Ci glowe ze zwilza niejedna ;-)

                                        • mojemail3 Re: Czy facet w mundurze zapewnia seksualną nagro 04.09.14, 10:15
                                          urquhart napisał:

                                          > Czy facet w mundurze zapewnia seksualną nagrodę?
                                          > Nie on ma atrybut Władzy i Pozycji.

                                          Chyba nie w tym rzecz, przecież przeciętny policjant czy wojskowy to władzy i pozycji specjalnej nie ma...Może jak to jest młody i przystojny "mundurowy" to jest na czym oko zawiesić? Poza tym polscy policjanci są niezwykle mili i uprzejmi, może to to ;-)
                                          Władzę i pozycję mają stare obleśne dziady w polityce i biznesie, ale to już inna kategoria podniet dla pań...
                                          • mabelle2000 Re: Czy facet w mundurze zapewnia seksualną nagro 04.09.14, 10:27
                                            mojemail3 napisała:

                                            > Chyba nie w tym rzecz, przecież przeciętny policjant czy wojskowy to władzy i p
                                            > ozycji specjalnej nie ma...Może jak to jest młody i przystojny "mundurowy" to j
                                            > est na czym oko zawiesić? Poza tym polscy policjanci są niezwykle mili i uprzej
                                            > mi, może to to ;-)
                                            :-)
                                            Mnie sie wydaje, ze Urqu chce przeforsowac teze, ze kobiety zawsze ocenia atrakcyjniej seksualnie mezczyn, ktorych ubior zdradza wysoka pozycje spoleczna. Skoro ci sami ubrani w mundur zwilzaja, a ubrani w ciuchy robocze juz nie, no to wniosek moze byc tylko jeden ;-)
                                            Sprobowalam wyobrazic sobie taki eksperyment. Poniewaz podstawa takich badan, tak mysle, jest dokladne zrozumienie polecenia, wiec gdybym miala oceniac atrakcyjnosc seksualna, to watpie, zebym ubranie w ogole wziela pod uwage. Raczej bardziej skupilabym sie na zarysie sylwetki pod tym ubraniem.
                                            • druginudziarz Re: Czy facet w mundurze zapewnia seksualną nagro 04.09.14, 11:15
                                              mabelle2000 napisała:

                                              > Sprobowalam wyobrazic sobie taki eksperyment. Poniewaz podstawa takich badan, t
                                              > ak mysle, jest dokladne zrozumienie polecenia, wiec gdybym miala oceniac atrakc
                                              > yjnosc seksualna, to watpie, zebym ubranie w ogole wziela pod uwage. Raczej bar
                                              > dziej skupilabym sie na zarysie sylwetki pod tym ubraniem.

                                              Wątpię? raczej? no to i tak już nieźle.
                                              • mabelle2000 Re: Czy facet w mundurze zapewnia seksualną nagro 04.09.14, 11:19
                                                druginudziarz napisał:

                                                > Wątpię? raczej? no to i tak już nieźle.

                                                A co, zwykle masz do czynienie z blondynkami, ktore prosisz o loda, a one przynosza ci truskawkowe z zamrazarki ? :-)
                                                • druginudziarz Re: Czy facet w mundurze zapewnia seksualną nagro 04.09.14, 11:23
                                                  mabelle2000 napisała:

                                                  > druginudziarz napisał:
                                                  >
                                                  > > Wątpię? raczej? no to i tak już nieźle.
                                                  >
                                                  > A co, zwykle masz do czynienie z blondynkami, ktore prosisz o loda, a one przyn
                                                  > osza ci truskawkowe z zamrazarki ? :-)

                                                  Nieogarniam tej metafory ale spoko.
                                                  Tak wrazie czego wytłumaczę się, że wyraziłęm swój podziw, że jednak masz jakiekolwiek wątpliwosci, bo to wskazuje obszar do dyskusji. Ale niech urqu albo yoric z Toba o tych ubraniach dyskutują ;)
                                            • rekreativa Re: Czy facet w mundurze zapewnia seksualną nagro 04.09.14, 16:58
                                              No akurat to jest dosyć proste: ubrania robocze są nieatrakcyjne, workowate i nikt w nich dobrze nie wygląda.
                                              Natomiast w mundurze nawet ktoś niezbyt zbudowany od razu się prezentuje szykowniej. I taka to tajemnica. Z władzą i pozycją gówno wspólnego mająca.
                                              • urquhart Re: Czy facet w mundurze zapewnia seksualną nagro 04.09.14, 18:04
                                                rekreativa napisała:

                                                > niej. I taka to tajemnica. Z władzą i pozycją gówno wspólnego mająca.

                                                A może nikt nie wziął pod uwagę że byli w czapkach a to jest najważniejsze?

                                                Czy Tobie udzieliło się widzieć w środowisku naukowców z usa stado kompletnych debili którzy dorwali się do pieniędzy z grantów, czy może siebie za geniusza?

                                                Masz tu o szczegółach badań Bussa:
                                                www.stowarzyszeniefidesetratio.pl/Presentations0/10Polcyna2013.pdf
                                                • mabelle2000 Re: Czy facet w mundurze zapewnia seksualną nagro 04.09.14, 18:15
                                                  urquhart napisał:

                                                  > Czy Tobie udzieliło się widzieć w środowisku naukowców z usa stado kompletnych
                                                  > debili którzy dorwali się do pieniędzy z grantów, czy może siebie za geniusza?

                                                  Za stado kompletnych debili to moze nie, ale przypomnialy mi sie wszystkie dowcipy o policjantach, wiec zrozumiale, ze troche sceptycznie podchodze do rewelacji gloszonych przez panow naukowcow :-)
                                                • rekreativa Re: Czy facet w mundurze zapewnia seksualną nagro 04.09.14, 21:35
                                                  No tak, bo jak naukowcy z USA, to już trzeba nabożnie klękać i przyjąć wszystko na klatę bez krzty wątpliwości...

                                                  A nawiasem mówiąc, którą wersję tej samej pani faceci uznaliby statystycznie za bardziej atrakcyjną - w roboczym, niekształtnym kombinezonie, czy w dopasowanym do ciała mundurze ze spódniczką przed kolano?
                                                  • urquhart Re: Czy facet w mundurze zapewnia seksualną nagro 04.09.14, 21:59
                                                    > A nawiasem mówiąc, którą wersję tej samej pani faceci uznaliby statystycznie za
                                                    > bardziej atrakcyjną - w roboczym, niekształtnym kombinezonie, czy w dopasowany
                                                    > m do ciała mundurze ze spódniczką przed kolano?

                                                    Omieliłaś mnie w sumie do odkrywania własnej genialności i rzucania wyzwania bezmyślnym haburgerom.
                                                    Kontynuując przebysk geniuszu że najważniejsza jest jednak czapka, przecież kobietom podobają się wysocy mężczyźni, a w czapce zawsze przybywa facetowi parę centymetrów więcej. To oczywiste!
                                                  • rekreativa Re: Czy facet w mundurze zapewnia seksualną nagro 04.09.14, 22:20
                                                    A na pytanie nie odpowiedziałeś.

                                                    I naprawdę to według Ciebie takie nieprawdopodobne, że część przynajmniej kobiet uzna faceta w mundurze za atrakcyjniejszego, ponieważ po prostu wygląda zgrabniej niż w ciuchach roboczych?
                                                  • urquhart Re: Czy facet w mundurze zapewnia seksualną nagro 04.09.14, 22:49
                                                    No mam jeszcze w pamięci złożony opis komplikacji różnych wersji eksperymentu żeby wyeliminować taki wpływ. Tłumaczenie komuś kto chce to podważyć a nie jest ciekawy jak było jest bez sensu.
                                                    Tamte mundury to nie były mundury SS czy Abwery od Hugo Bossa i niewiele było zgrabnych.
                                                    Widziałaś "praktyczne" i "wygodne" nowe mundury polskiej policji czy straży miejskiej? Wyglądają w tym jak ostanie dziady i banda bezdomnych.

                                                    Co do odpowiedzi, tak babki w mundurach też wyglądają atrakcyjniej i zgrabniej. O ile są obcisłe.
                                                    .www.crazyladies.pl/prod_10237_kostium-kadetka-m
                                                    www.crazyladies.pl/prod_9354_kostium-sexy-pani-oficer-m
                                                  • druginudziarz Re: Czy facet w mundurze zapewnia seksualną nagro 05.09.14, 00:07
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > A na pytanie nie odpowiedziałeś.
                                                    >
                                                    > I naprawdę to według Ciebie takie nieprawdopodobne, że część przynajmniej kobie
                                                    > t uzna faceta w mundurze za atrakcyjniejszego, ponieważ po prostu wygląda zgrab
                                                    > niej niż w ciuchach roboczych?

                                                    Nie wiem jakie ciuchy robocze masz na myśli ale teraz w tego typu się chodzi:
                                                    www.odziezdopracy.waw.pl/attachments/Image/SIRIUS_ubrania_robocze.jpg?template=generic
                                              • kutuzow Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 10:36
                                                rekreativa napisała:

                                                > No akurat to jest dosyć proste: ubrania robocze są nieatrakcyjne, workowate i n
                                                > ikt w nich dobrze nie wygląda.
                                                > Natomiast w mundurze nawet ktoś niezbyt zbudowany od razu się prezentuje szykow
                                                > niej. I taka to tajemnica. Z władzą i pozycją gówno wspólnego mająca.

                                                Przyznam, że zastanowiło mnie to co napisałaś. Na początku nawet miałem przyznać rację, bo faktycznie łatwo sobie wyobrazić niechlujny ubiór robotnika vs ładny mundur. Gdy jednak zacząłem nad tym głębiej się zastanawiać, doszedłem do wniosku że to jednak tylko taki pozorny powód.

                                                Zobacz, że bardzo ładne mundury (różne -do wyboru do koloru) mają odźwierni i boy-e hotelowi w lepszych hotelach. przykład:
                                                www.goscinnakamienica.pl/s1066/0168012feebdd1b89ea3edce5f91820c.jpg
                                                Mogę się jednak założyć, że tak ubrany gość nadal uchodziłby za mniej przystojnego, niż gdyby założył dowolny inny mundur który kojarzy się z władzą (lub pozycją).

                                                Inny przykład, myślę że gdyby grupie pielęgniarek pokazać zdjęcia tych samych aktorów ubranych najpierw w stroje pielęgniarzy, a potem w stroje lekarzy (plus akcesoria typu stetoskop, zdjecie RTG), to Ci sami w strojach lekarskich wydawaliby się dużo przystojniejsi, mimo iż dla osób postronych różnica w stroju wydawałaby się symboliczna (detale).

                                                W drugą stronę. Jednocześnie łatwo jest mi sobie wyobrazić sytuację, gdzie tak samo "zrobiona" aktorka (makijaż, te same dodatki, fryzura), raz przedstawiona jako np. kelnerka a raz jako pracownica biurowa* jest tak samo atrakcyjna dla facetów. My bowiem bardziej oceniamy urodę samą w sobie niż otoczkę świadczącą o zasobach. To ma zresztą przełożenie na rynku matrymonialnym.

                                                * biurowa z jednym zastrzeżeniem -bez rzeczy które wydają się byc sexy dla okreslonej grupy -czyli np. okulary, widoczne pończochy itp. Na portalach z porno jest nawet osobna grupa "Office" dla tych co to tęsknią za czasami gdy seks z sekretarką nie skutkował automatycznym oskarżeniem o molestowanie.
                                                • mojemail3 Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 12:19
                                                  kutuzow napisał:

                                                  > Mogę się jednak założyć, że tak ubrany gość nadal uchodziłby za mniej przystojn
                                                  > ego, niż gdyby założył dowolny inny mundur który kojarzy się z władzą (lub pozy
                                                  > cją).

                                                  Dobrze, dobrze, my kobiety lecimy na kasę, władzę i pozycję, jak łatwiej z tym przeświadczeniem żyć i starzeć się, proszę bardzo, na zdrowie.
                                                  Jednak nie przypominam sobie, żeby np. na studiach bardziej mnie interesowali starsi wykładowcy od mich rówieśników...

                                                  > W drugą stronę. Jednocześnie łatwo jest mi sobie wyobrazić sytuację, gdzie tak
                                                  > samo "zrobiona" aktorka (makijaż, te same dodatki, fryzura), raz przedstawiona
                                                  > jako np. kelnerka a raz jako pracownica biurowa* jest tak samo atrakcyjna dla f
                                                  > acetów. My bowiem bardziej oceniamy urodę samą w sobie niż otoczkę świadczącą o
                                                  > zasobach. To ma zresztą przełożenie na rynku matrymonialnym.

                                                  Najlepiej,żeby jeszcze była niemową, ta kelnerka, czy sprzątaczka, co tam obycie, wykształcenie, jeśli rozpatrujemy tę urodę w jednym celu, konsumpcji ;-)
                                                  Wcale się nie nabijam, naprawdę rozumiem.

                                                  > * biurowa z jednym zastrzeżeniem -bez rzeczy które wydają się byc sexy dla okre
                                                  > slonej grupy -czyli np. okulary, widoczne pończochy itp. Na portalach z porno j
                                                  > est nawet osobna grupa "Office" dla tych co to tęsknią za czasami gdy seks z se
                                                  > kretarką nie skutkował automatycznym oskarżeniem o molestowanie.

                                                  No, dobra biurwa to jest to ;-)
                                                • mabelle2000 Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 12:36
                                                  kutuzow napisał:
                                                  > Inny przykład, myślę że gdyby grupie pielęgniarek pokazać zdjęcia tych samych a
                                                  > ktorów ubranych najpierw w stroje pielęgniarzy, a potem w stroje lekarzy (plus
                                                  > akcesoria typu stetoskop, zdjecie RTG), to Ci sami w strojach lekarskich wydawa
                                                  > liby się dużo przystojniejsi, mimo iż dla osób postronych różnica w stroju wyda
                                                  > wałaby się symboliczna (detale).

                                                  Myslalam, ze Urqu cos wiecej napisze o tym badaniu, ale zamilkl.
                                                  Nie wiem wiec w dalszym ciagu jakie polecenie zadano tym kobietom i co im kazano oceniac.
                                                  Skoro Ci sami naukowcy twierdza, ze kobiety, w przeciwienstwie do mezczyzn, NIE SA wzrokowcami, to dlaczego pokazano im zdjecia mezczyzn i kazano oceniac ich atrakcyjnosc seksualna wlasnie na podstawie zdjecia ?
                                                  Jezeli dostaje polecenie (mowie za siebie) ocenienia ATRAKCYJNOSCI SEKSUALNEJ to chyba logiczne, ze nie skupiam sie na ubraniu ? Ty bys sie skupial na nogach, piersiach i wlosach kobiety, czy patrzyl na szmatki w jakie jest ubrana ?
                                                • mabelle2000 Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 12:47
                                                  kutuzow napisał:

                                                  > Mogę się jednak założyć, że tak ubrany gość nadal uchodziłby za mniej przystojn
                                                  > ego, niż gdyby założył dowolny inny mundur który kojarzy się z władzą (lub pozy
                                                  > cją).

                                                  No to zastanowmy sie, kto z mundurowych w naszym pieknym kraju ma taka pozycje, ze az zwilza kobiety. W zalinkowanym przez Urqu artykule najwyzej plasowali sie wojskowi. Tylko czy czasem w Polsce bardzo lekcewazaco i pogardliwie, nie mowi sie na nich "trepy" ? Mow co chcesz, ale stereotyp swoje robi.
                                                  A policjanci ? Te bystrzaki z dowcipow ? :-D
                                                  " Dowolny mundur, ktory kojarzy sie z wladza" czyli co ? Kapitan ? Major co najmniej ? Moze generalskie lampasy od razu ? Tylko czy przecietna kobieta doliczy sie tych wszystkich gwiazdek i belek, i nie pomyli np. z sierzantem ?
                                                  • mojemail3 Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 12:54
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > " Dowolny mundur, ktory kojarzy sie z wladza" czyli co ? Kapitan ? Major co naj
                                                    > mniej ? Moze generalskie lampasy od razu ? Tylko czy przecietna kobieta dolicz
                                                    > y sie tych wszystkich gwiazdek i belek, i nie pomyli np. z sierzantem ?

                                                    Na przykład mundur najedzcy, okupanta, terrorysty...
                                                    No ale wiadomo, to są klisze kulturowe i moralne, gdyby nie to, to za mundurem panny sznurem...
                                                  • mabelle2000 Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 13:01
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > No ale wiadomo, to są klisze kulturowe i moralne, gdyby nie to, to za mundurem
                                                    > panny sznurem...

                                                    Taaa, za mundurem panny sznurem :-)
                                                    Popatrz Mojemail, to jest fragment z artykulu, ktory zalinkowal Urqu :

                                                    " (...) Niedawno w Polsce zawodową służbę wojskową reklamował bilboard, na którym pokazano stojących
                                                    w szeregu żołnierzy z różnych epok – od husarii po współczesność. Z boku przyglądała im się
                                                    uśmiechnięta blondynka, a napis brzmiał: ”Zawód ŻOŁNIERZ od zawsze ATRAKCYJNY” (...) "

                                                    Jak myslisz, dlaczego przygladala sie wlasnie BLONDYNKA ? ;-)
                                                  • mojemail3 Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 13:09
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Popatrz Mojemail, to jest fragment z artykulu, ktory zalinkowal Urqu :
                                                    > " (...) Niedawno w Polsce zawodową służbę wojskową reklamował bilboard, na któr
                                                    > ym pokazano stojących
                                                    > w szeregu żołnierzy z różnych epok – od husarii po współczesność. Z boku
                                                    > przyglądała im się
                                                    > uśmiechnięta blondynka, a napis brzmiał: ”Zawód ŻOŁNIERZ od zawsze ATRAKC
                                                    > YJNY” (...) "
                                                    > Jak myslisz, dlaczego przygladala sie wlasnie BLONDYNKA ? ;-)

                                                    No jak to dlaczego? Bo młoda, szczupła, ładna blondynka to współczesny symbol atrakcyjności przecież...
                                                    Ale czujesz sarkazm w mojej wypowiedzi, bo ja też mam skojarzenia z wojskowymi pt. "trep"...
                                                  • mabelle2000 Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 13:18
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Ale czujesz sarkazm w mojej wypowiedzi, bo ja też mam skojarzenia z wojskowymi
                                                    > pt. "trep"...

                                                    Smieje sie caly czas Mojemail, najbardziej z tego, ze panowie wiedza lepiej od nas co nas zwilza :-))) No wiadomo przeciez, ze na widok munduru mamy kisiel wmajtkach, niewazne, ze to kanar w tramwaju, czy pracownik pogrzebowy, normalnie mundur nas zwilza i koniec :-D
                                                  • kutuzow Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 13:26
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Smieje sie caly czas Mojemail, najbardziej z tego, ze panowie wiedza lepiej od
                                                    > nas co nas zwilza :-))) No wiadomo przeciez, ze na widok munduru mamy kisiel wm
                                                    > ajtkach, niewazne, ze to kanar w tramwaju, czy pracownik pogrzebowy, normalnie
                                                    > mundur nas zwilza i koniec :-D

                                                    Owszem, panowie wiedzą lepiej co Was interesuje (nie mówię że zwilża).
                                                    Wybierają tą drogę kariery która daje największy sukces. Gdyby było tak jak tutaj pisza Panie na forum że najbardziej rozchwytywani są Ci z wyrzeźbionymi ciałami, to największy tłok byłby na siłowniach. Facecji zamiast trzaskać nadgodziny w korpo, siedzieliby na siłowni i rzeźbili swe muskuły. Dziwnym jednak trafem to Ci bogaci (czyli Ci co osiągneli jednak sukces w korpo, a nie na siłce) zgarniają te wszystkie modelki i celebrytki, a nie Ci trenerzy personalni.

                                                    Zupełnie inaczej jest w grupie kontrolnej gejów. Ponieważ oni wiedzą, że dla facetów liczy się wygląd, to są zdecydowanie lepiej zadbani od przeciętnego hetero w tym samym wieku co oni.
                                                  • mabelle2000 Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 13:36
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Owszem, panowie wiedzą lepiej co Was interesuje (nie mówię że zwilża).

                                                    No widzisz Kutuzow i dlatego sie nie rozumiemy, bo ja pisze o zwilzeniu, a Ty o zainteresowniu i jeszcze przekladasz to na cala populacje kobiet.
                                                  • kutuzow Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 13:42
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > No widzisz Kutuzow i dlatego sie nie rozumiemy, bo ja pisze o zwilzeniu, a Ty o
                                                    > zainteresowniu i jeszcze przekladasz to na cala populacje kobiet.

                                                    tylko widzisz, to że Was coś zwilża, nie znaczy wcale że coś z tego jest.

                                                    Przystojny kurier rowerowy, może zwilżać całe piętro panien w biurowców. Nie zmienia to faktu że i tak większość na partnera wybierze gościa o co najmniej takim samym statusie jak one, a lepiej wyzszym od siebie. Zobacz że o ile "mezalianse" pojawiają się w przypadku facetów (związek z ładną, partnerką z niskim statusem zawodowym klasyka: dyrektor i sekretarka) o tyle u kobiet mezalianse są rzadkością. Co najwyżej wspomniany kurier może liczyćna to że będzie sekretnym kochankiem którejś z tych pracownic, bo wstyd jej będzie pochwalić się takim chłopakiem przed resztą koleżanek z pracy.
                                                  • mabelle2000 Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 13:52
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Przystojny kurier rowerowy, może zwilżać całe piętro panien w biurowców. Nie zm
                                                    > ienia to faktu że i tak większość na partnera wybierze gościa o co najmniej tak
                                                    > im samym statusie jak one, a lepiej wyzszym od siebie.

                                                    No widzisz, czyli wyniki badan, ktore podawal Urqu sa nieprawidlowe. Skoro naprawde zwilza dostwca pizzy i "polski hydarulik" z reklamy, to jakim cudem moglo w tescie wyjsc, ze jednak zwilza mundur i generalskie lampasy ?
                                                  • kutuzow Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 14:01
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > No widzisz, czyli wyniki badan, ktore podawal Urqu sa nieprawidlowe. Skoro napr
                                                    > awde zwilza dostwca pizzy i "polski hydarulik" z reklamy, to jakim cudem moglo
                                                    > w tescie wyjsc, ze jednak zwilza mundur i generalskie lampasy ?

                                                    to proste, bo badano ATRAKCYJNOŚĆ tych mężczyzn, czyli jak napisała Zyg -coś więcej niż sam wygląd. Czyli wygląd + otoczkę.
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,153469574,153794393,Re_Na_Brada_Pitta_to_bym_nawet_nie_spojrzala.html
                                                    Przecież nikt nie wkładał sondy w cipki badanym i nie sprawdzał zmiany śluzu. Badania były deklaratywne na podstawie zdjęć. Uroda ta sama -ale atrakcyjność jako potencjalnego partnera zdecydowanie inna.

                                                  • mabelle2000 Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 14:15
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > to proste, bo badano ATRAKCYJNOŚĆ tych mężczyzn, czyli jak napisała Zyg -coś wi
                                                    > ęcej niż sam wygląd. Czyli wygląd + otoczkę.

                                                    No wiec wlasnie pisalam Ci wczesniej, ze skoro ustalono przez podobnych naukowcow, ze kobiety wzrokowcami nie sa, wiec raczej pewne, nawet bez badania, ze wyboru dokonaja na korzysc osoby, ktora wyrozni sie wieksza iloscia szczegolow ( w tym przypadku takim wabikiem byl mundur). I powtorze to jeszcze raz- nikt rozsadny nie ocenia atrakcyjnosci seksualnej na podstawie ubioru.

                                                    > Przecież nikt nie wkładał sondy w cipki badanym i nie sprawdzał zmiany śluzu. B
                                                    > adania były deklaratywne na podstawie zdjęć. Uroda ta sama -ale atrakcyjność ja
                                                    > ko potencjalnego partnera zdecydowanie inna.

                                                    Patrz wyzej. Atrakcyjny, bo bardziej sie wyrozniajcy, ale zgodnie z definicja atrakcyjnosci seksualnej on musialby ja zwilzac, zeby za atrakcyjnego zostac uznanym. No bo co to kurna w koncu za atrakcyjnosc, ktora nie wywoluje podniecenia (tak na chlopski rozum ) ?
                                                  • kutuzow Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 15:32
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > ow, ze kobiety wzrokowcami nie sa, wiec raczej pewne, nawet bez badania, ze wyb
                                                    > oru dokonaja na korzysc osoby, ktora wyrozni sie wieksza iloscia szczegolow

                                                    Wiesz, to tacy Masajowie kosili by Europejki niczym łany zboża z takim ubiorem (pełnym szczegółów):
                                                    www.booknow.pl/img/big_akt/538_1.jpg
                                                    Co innego nie być wzrokowcem, a co innego byc slepym :-)

                                                    Mam koleżanki w pracy (singielki) które potrafią okreslić wartośc butów/koszuli/paska i zegarka jeśli jest, gości z innych firm co do pojedyńczych setek złotych. Znają marki, więdzą co mniej więcej ile kosztuje i potrafią posegregować gości na tej podstawie.
                                                    Inne zaś potrafią sprawdzić w FB po nazwisku z wizytówki czy gośc ma rodzinę, czy jest aktywny (jakieś zdjęcia z podróży) itp.
                                                    Zastanów się np. czemu facecji w dzisiejszych czasach nadal kupują bardzo drogie zegarki skoro moga bez problemu sprawdzić godzine na smartfonie/telefonie.


                                                    > Patrz wyzej. Atrakcyjny, bo bardziej sie wyrozniajcy, ale zgodnie z definicja a
                                                    > trakcyjnosci seksualnej on musialby ja zwilzac, zeby za atrakcyjnego zostac uzn
                                                    > anym.

                                                    Bzdura. Nawet na tym forum jest pełno historii kobiet które wychodziły za gości którzy rokowali jako porządni partnerzy i ojcowie NAWET jeśli od początku seks leżał i kwiczał.
                                                    Gdzieś tu jest o lasce co to 12 lat walczyła i dziecko wywalczyła, ale seksu jak nie było tak nie ma. Po prostu rola partnera długookresowego to coś więcej niż zwilżanie. To pozycja i status który ułatwia start dzieciom.
                                                    Np. przystojny bezrobotny nie zwilża zupełnie (deklaracje z tego forum).
                                                  • mojemail3 Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 15:49
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Mam koleżanki w pracy (singielki) które potrafią okreslić wartośc butów/koszuli
                                                    > /paska i zegarka jeśli jest, gości z innych firm co do pojedyńczych setek złoty
                                                    > ch. Znają marki, więdzą co mniej więcej ile kosztuje i potrafią posegregować go
                                                    > ści na tej podstawie.
                                                    > Inne zaś potrafią sprawdzić w FB po nazwisku z wizytówki czy gośc ma rodzinę, c
                                                    > zy jest aktywny (jakieś zdjęcia z podróży) itp.

                                                    Bardzo Ci współczuję towarzystwa tych koleżanek, to rzeczywiście zmienia zmienia myslenie o WSZYSTKICH kobietach na tym świecie...

                                                    > Zastanów się np. czemu facecji w dzisiejszych czasach nadal kupują bardzo drogi
                                                    > e zegarki skoro moga bez problemu sprawdzić godzine na smartfonie/telefonie.

                                                    Bo są pozerami gadżeciarzami i chcą zdobyć względy pazernych modelek i celebrytek a nie np. moje ( nawet we wczesnej młodości ;-)
                                                  • mabelle2000 Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 16:29
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Wiesz, to tacy Masajowie kosili by Europejki niczym łany zboża z takim ubiorem
                                                    > (pełnym szczegółów):
                                                    > www.booknow.pl/img/big_akt/538_1.jpg
                                                    > Co innego nie być wzrokowcem, a co innego byc slepym :-)

                                                    Udajesz, ze nie rozumiesz, czy naprawde nie rozumiesz ? Nie jest kwestia jak bardzo kolorowy jest ubior masaja, tylko z czym go porownujesz.
                                                    A jak myslisz jakie bylyby wyniki, gdyby rozszerzyc przebieranki i dodac jeszcze np. stroje sportowe ( zeby bylo sprawiedliwie, to takie, ktore podkreslalyby sylwetke podobnie jak mundur )?

                                                    > Inne zaś potrafią sprawdzić w FB po nazwisku z wizytówki czy gośc ma rodzinę, c
                                                    > zy jest aktywny (jakieś zdjęcia z podróży) itp.
                                                    > Zastanów się np. czemu facecji w dzisiejszych czasach nadal kupują bardzo drogi
                                                    > e zegarki skoro moga bez problemu sprawdzić godzine na smartfonie/telefonie.

                                                    Rozladam bezradnie rece i nic nie potrafie Ci na ten temat powiedziec. Widac jestesmy z innego swiata (ja nawet nie mam konta na FB ). Ale to moze nawet lepiej, bo to daje szanse, ze biedota podobna do mnie nie musi swiecic drogim zegarkiem, zeby kobieta byla laskawa rozlozyc nogi ;-))))

                                                    > Bzdura. Nawet na tym forum jest pełno historii kobiet które wychodziły za gości
                                                    > którzy rokowali jako porządni partnerzy i ojcowie NAWET jeśli od początku seks
                                                    > leżał i kwiczał.

                                                    Wychodzily za rokujacego, ale ich nie zwilzal. A kobiety w badaniu mialy wskazac atrakcyjnego seksualnie, wiec takiego ktory zwilza. Nie zrozumialy pytania, czy celowo sklamaly ?
                                                  • kutuzow Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 16:41
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Udajesz, ze nie rozumiesz, czy naprawde nie rozumiesz ?
                                                    Nie rozumiem tej części o większej liczbie szczegółów w ubiorze.

                                                    > Rozladam bezradnie rece i nic nie potrafie Ci na ten temat powiedziec. Widac je
                                                    > stesmy z innego swiata (ja nawet nie mam konta na FB ).

                                                    Jasne, bo przed FB laski nie zwracały uwagi na strój, czy facet ma np. samochód, dom, gdzie pracuje itp. Teraz ta weryfikacja jest po prostu dużo prostsza. Biedni kopacze rowów (umięśnieni) przebierali w pannach jak w ulęgałkach, a chuderlawi doktorzy i prawnicy musieli samotnie znosić swoją niedolę.

                                                    > Wychodzily za rokujacego, ale ich nie zwilzal. A kobiety w badaniu mialy wskaza
                                                    > c atrakcyjnego seksualnie, wiec takiego ktory zwilza. Nie zrozumialy pytania, c
                                                    > zy celowo sklamaly ?

                                                    Już Zyg pisała że atrakcyjny jest rozumiany przez kobiety jako "przystojny +..... " i w miejsce kropek każda wpisuje swój zestaw. Poza tym czy aby napewno pytano o atrakcyjnego seksualnie, a nie po prostu atrakcyjnego?

                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 18:08

                                                    > Już Zyg pisała że atrakcyjny jest rozumiany przez kobiety jako "przystojny +...
                                                    > .. " i w miejsce kropek każda wpisuje swój zestaw

                                                    Nie pisałam nic takiego. Po pierwsze nie pisałam niczego o wszystkich kobietach, po drugie nie pisałam nigdzie, że atrakcyjny musi być przystojny. Dla przykładu typ Kitty: "'twarz mordercy' czyli Robert de Niro z tym splaszczonym/zlamanym (?) nosem, i zmarszczkami i wykrzywionymi ustami". Pisałam, że wygląd jest jedynie składową atrakcyjności. A nawet - tu już dodaję - według mnie dla niektórych to mało istotna składowa, albo w ogóle nie ma jej na liście.
                                                  • rekreativa Re: Mundur Boy-a hotelowego 06.09.14, 11:01
                                                    " Przecież nikt nie wkładał sondy w cipki badanym i nie sprawdzał zmiany śluzu."

                                                    A szkoda, bo wtedy byłoby wiadomo, co kobiety naprawdę zwilża.
                                                  • wont Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 14:33
                                                    A propos mundurow i zwilzania, to moze mam kobiecy mozg albo jestem jakims cholernym fetyszysta ale strasznie zwilza mnie wlasnie kobieta w mundurze. Najlepiej jak mundur jest fajnie dobrany do figury albo przynajmniej budzi respekt. Wyjasniam o co chodzi z tym budzeniem respektu - otoz zupelnie nie kreca mnie nasze panie policjantki w tych takich ortalionowych workach z napisem "policja". Ale krecily mnie i to bardzo izraelskie zolnierki (chajalot). Ubrane byly tez w takie workowate, niedopasowane mundury ale jednak budzily respekt - z grozna mina i M16 czy co tam oni uzywaja na ramieniu. A pod ta maska normalna, przestraszona, nadrabiajaca mina dziewczyna. Wiec mnie tez mundury kreca.




                                                  • mojemail3 Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 13:57
                                                    kutuzow napisał:
                                                    >Zobacz że o ile "mezalia
                                                    > nse" pojawiają się w przypadku facetów (związek z ładną, partnerką z niskim sta
                                                    > tusem zawodowym klasyka: dyrektor i sekretarka) o tyle u kobiet mezalianse są r
                                                    > zadkością. Co najwyżej wspomniany kurier może liczyćna to że będzie sekretnym k
                                                    > ochankiem którejś z tych pracownic, bo wstyd jej będzie pochwalić się takim chł
                                                    > opakiem przed resztą koleżanek z pracy.

                                                    Sekretarka to też będzie kochanka a nie żoną, ludzie bogaci z władzą, klasą i pozycją też szukają żon nie tylko pięknych i atrakcyjnych ale i wykształconych i obytych w świecie,żeby im wstydu nie przyniosły... ( tylko nie dawaj mi przykladów z Rosji proszę bo to "inny swiat" jest...)
                                                    www.fakt.pl/gwiazdy/najbogatsze-polki-zony-milionerow-partnerki-najbogatszych-polakow-,galeria,467182.html
                                                  • kutuzow Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 14:05
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Sekretarka to też będzie kochanka a nie żoną, ludzie bogaci z władzą, klasą i p
                                                    > ozycją też szukają żon nie tylko pięknych i atrakcyjnych ale i wykształconych i
                                                    > obytych w świecie,żeby im wstydu nie przyniosły... ( tylko nie dawaj mi przykl
                                                    > adów z Rosji proszę bo to "inny swiat" jest...)

                                                    Pierwsze żony owszem. Bo poznali się często w tej samej grupie (np. studia), gdy oboje byli na dorobku. Drugie i kolejne żony to juz inna bajka.

                                                    Wiesz jak zaczynała najbogatsza do niedawna Polka p. Piasecka-Johnson. Była pokojówką u Pana Johnsona.
                                                  • mojemail3 Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 14:14
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Pierwsze żony owszem. Bo poznali się często w tej samej grupie (np. studia), gd
                                                    > y oboje byli na dorobku. Drugie i kolejne żony to juz inna bajka.

                                                    Wiesz co, ja rozumiem te pierwsze żony...Pozbyć się starego dziada, niech z nim młodsza sypia ( fuj...) a tyle ciekawych rzeczy w życiu można robić, mając pieniądze ;-)
                                                  • kutuzow Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 15:35
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Wiesz co, ja rozumiem te pierwsze żony...Pozbyć się starego dziada, niech z nim
                                                    > młodsza sypia ( fuj...) a tyle ciekawych rzeczy w życiu można robić, mając pie
                                                    > niądze ;-)

                                                    Przyczepiłas się do tego "jacy to Ci facecji są okropni" bo wymieniają żony na nowe, ale słowem nie zająknęłaś się w temacie Piaseckiej-Johnson która to wżeniła się w bogata rodzinę, bo Ci nagle popsuła szyki i rozwaliła argument o braku "mezaliansów" u facetów.
                                                    Tutaj nie dość że ożenił się z POKOJÓWKĄ (niżej niż sekretarka), to jeszcze kobitka była jedną z jesli nie najbogatszą Polką w latach 90-tych.
                                                  • mojemail3 Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 15:45
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Przyczepiłas się do tego "jacy to Ci facecji są okropni" bo wymieniają żony na
                                                    > nowe

                                                    Wiesz co, a gówno mnie obchodzą tacy faceci.

                                                    > ale słowem nie zająknęłaś się w temacie Piaseckiej-Johnson która to wżeni
                                                    > ła się w bogata rodzinę, bo Ci nagle popsuła szyki i rozwaliła argument o braku
                                                    > "mezaliansów" u facetów.

                                                    Równie mocno mi zwisa i powiewa biografia Piaseckiej-J.

                                                  • kutuzow Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 15:47
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Wiesz co, a gówno mnie obchodzą tacy faceci.
                                                    >
                                                    > Równie mocno mi zwisa i powiewa biografia Piaseckiej-J.
                                                    >

                                                    Gdy fakty przeczą moim przekonaniom, tym gorzej dla faktów.
                                                  • mojemail3 Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 15:50
                                                    kutuzow napisał:


                                                    > Gdy fakty przeczą moim przekonaniom, tym gorzej dla faktów.

                                                    Tak,zmienię na zawołanie moje przekonania i poglądy bo urzekła mnie historia pani Piaseckiej ;-)
                                                  • urquhart Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 16:10
                                                    Kropla drąży kamień ...
                                                    :)
                                                  • mojemail3 Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 23:31
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Kropla drąży kamień ...
                                                    > :)

                                                    Może to ja jestem tą kroplą ;-)
                                                    Nie ubliżając kamieniom...
                                                    www.tekstowo.pl/piosenka,breakout,kamienie.html
                                                    "(...)Kamienie, kamienie, kamienie wokoło mnie.
                                                    Gdzie pójdę, gdzie spojrzę -
                                                    kamienie tam w krąg...
                                                    Kamieniem dziś dla mnie jest twoja ręka,
                                                    serce jest kamieniem dla mnie dziś(...)"

                                                    Dobranoc wszystkim, dziś był ciężki dzień...
                                                  • marek.zak1 Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 14:15
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Wiesz jak zaczynała najbogatsza do niedawna Polka p. Piasecka-Johnson. Była pokojówką u Pana Johnsona.

                                                    Tak ale była absolwentka historii sztuki Uniwersytetu Wroclawskiego + studia w Rzymie.
                                                  • kutuzow Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 13:20
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > No to zastanowmy sie, kto z mundurowych w naszym pieknym kraju ma taka pozycje,
                                                    > ze az zwilza kobiety. W zalinkowanym przez Urqu artykule najwyzej plasowali si
                                                    > e wojskowi. Tylko czy czasem w Polsce bardzo lekcewazaco i pogardliwie, nie mow
                                                    > i sie na nich "trepy" ? Mow co chcesz, ale stereotyp swoje robi.

                                                    Zobacz, że zawód wojskowego i policjanta jest obecnie jednym z bardziej atrakcyjnych na rynku pracy dla młodych:
                                                    a) zarobki są w miarę OK (wliczając dodatki) -porównywalne z tym co osoba na obecnym rynku pracy może dostać w sektorze prywatnym jako absolwent.
                                                    b) masz baaardzo stabilne zatrudnienie - nie musisz się obawiać zwolnień, humorów szefa itp.
                                                    c) bardzo szybko możesz przejśc na emeryturę i sobie dorobić -obecnie wystarczy 15 lat pracy!
                                                    Gdzie tak masz poza służbami mundurowymi?

                                                    Poza tym jak się facet dorobi generalskich gwiazdek to i pensja jest bardzo OK:
                                                    Oficjalne zarobki żołnierzy:

                                                    Zarobki generała (admirała): 10 890 zł
                                                    Zarobki generał broni (admirała floty): od 8660 zł do 10 190 zł
                                                    Zarobki generała dywizji (wiceadmirała): od 7330zł do 8240zł
                                                    Zarobki generała brygady (kontradmirała) od 6210zł do 6980zł
                                                    Zarobki pułkownika (komandora): od 4470zł do 5730 zł
                                                    Zarobki podpułkownika (komandora porucznika) od 3700 zł do 4220 zł
                                                    Zarobki majora (komandora porucznika) od 3140 zł do 3490 zł
                                                    Zarobki kapitana (kapitana marynarki) od 2890 zł do 3060 zł
                                                    Zarobki porucznika (porucznika marynarki) 2830 zł
                                                    Zarobki podporucznika (podporucznik marynarki) 2780 zł
                                                    Zarobki starszego chorążego sztabowego (starszy chorąży sztabowy marynarki) 2510 zł

                                                    www.careego.pl/1012/zawod-zolnierz/
                                                  • marek.zak1 Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 13:27
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Zobacz, że zawód wojskowego i policjanta jest obecnie jednym z bardziej atrakcyjnych na rynku pracy dla młodych:

                                                    Władza, siła i kasa. Zwilżenie gwarantowane :)
                                                  • wont Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 14:22
                                                    A propos przedstawionych przez kutuzowa zarobkow zolnierzy. Nie jestem zupelnie w temacie ale mam nadzieje, ze albo te dane sa zanizone albo zolnierze, ktorzy ryzykuja za nas zyciem - wyjezdzaja na misje etc, dostaja jednak to tych pensyjek spore dodatki.

                                                    No bo jesli to prawda, ze OFICER WOJSKA POLSKIEGO (podporucznik) zarabia 2.780 zl brutto to ja sie nie dziwie, ze "za mundurem panny sznurem". Konopnym. No i ze zolnierzom tak spieszno do wojny - w koncu bedzie szansa sie dorobic i pogwalcic :(
                                                  • mabelle2000 Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 14:34
                                                    wont napisał:

                                                    > A propos przedstawionych przez kutuzowa zarobkow zolnierzy. Nie jestem zupelnie
                                                    > w temacie ale mam nadzieje, ze albo te dane sa zanizone albo zolnierze, ktorzy
                                                    > ryzykuja za nas zyciem - wyjezdzaja na misje etc, dostaja jednak to tych pensy
                                                    > jek spore dodatki.

                                                    Ale jakie tam zycie naraza, wyjazd na misje jest dobrowolny, a zycie to moze co najwyzej naraza strazak, ale on akurat mundur ma niezbyt wyjsciowy.
                                                    Urqu zyja II Rzczpospolita, gdzie panie sikaly po nogach bo wojskowego zobaczyly, teraz za wojskiem to rzeczywiscie sie juz tylko blondynki ogladaja i tez tylko te, ktore nie wiedza jakie w wojsku sa zarobki ;-)))
                                                  • kutuzow Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 15:42
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    >... teraz za wojskiem to rzeczywiscie sie juz tylko blondynki ogladaja i tez tyl
                                                    > ko te, ktore nie wiedza jakie w wojsku sa zarobki ;-)))

                                                    Bo brunetki to się za garniturami oglądają (też forma munduru) i to najlepiej tymi bardziej markowymi.

                                                    Niesamowite jest to jak Panie starają się wyprzeć fakt że zwracają uwage na standing finansowy facetów, tak jak Panowie zwracają uwage na urodę kobiet.

                                                  • mabelle2000 Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 16:38
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Bo brunetki to się za garniturami oglądają (też forma munduru) i to najlepiej t
                                                    > ymi bardziej markowymi.
                                                    >
                                                    > Niesamowite jest to jak Panie starają się wyprzeć fakt że zwracają uwage na sta
                                                    > nding finansowy facetów, tak jak Panowie zwracają uwage na urodę kobiet.

                                                    A emotke na koncu zdania o blondynkach zauwazyles czy nie ? :-)
                                                    Zeby stwierdzic, ze ktos wypiera fakty trzeba by mu najpierw udowodnic, ze jego postepowanie jest niezgodne z tym co mowi.
                                                    Twoj problem zas polega na tym, ze zyjac wsrod sobie podobnych, myslisz ze tak wyglada i tak zachowuje sie caly swiat.
                                                  • kutuzow Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 16:56
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Zeby stwierdzic, ze ktos wypiera fakty trzeba by mu najpierw udowodnic, ze jego
                                                    > postepowanie jest niezgodne z tym co mowi.
                                                    > Twoj problem zas polega na tym, ze zyjac wsrod sobie podobnych, myslisz ze tak
                                                    > wyglada i tak zachowuje sie caly swiat.

                                                    Są badania z portali randkowych, które pokazują korelacje oczekiwań. Im chudsza kobieta (w domyśle zadbana bo bez nadwagi charakterystycznej dla USA) tym większe wymagania co do zarobków przyszłego partnera (w USA zarobki są jawnie podawane w formularzu na portalu).
                                                    W drugą stronę -im większe zarobki -tym niższa grupa wiekowa w której panowie szukają partnerek (niskie zarobki -rówieśniczki, wysokie, partnerki młodsze). Badanie na kilku ładnych milionach userów takich portali.

                                                    W Polsce jest duża grupa singielek (mówi się o nawisie aktywnych 30+) które sa dobrze wykształcone i mają prace i szukają partnerów o statusie co najmniej równym sobie. Tej grupie zaś odpowiada liczebnie grupa kawalerów ze wsi i małych miast. Te grupy jednak nigdy się nie połączą. Mimo że gostkowie pewnie są nieźle zadbani (praca fizyczna) to ich status jest zbyt niski na ew zwiazek z tą singielką 30+

                                                    Bezrobocie jest obarczone bardzo dużym czynnikiem ryzyka rozpadu związku.
                                                    Co ciekawe tylko jeśli to partner jest bezrobotny. W przypadku gdy partnerka -nie wpływa to praktycznie na związek:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,107423144,107423144,Czynniki_ryzyka_wplywajace_na_zwiazek_ciekawy_art.html
                                                    Jak chcesz moge jeszcze takich przykładów poszukac więcej.
                                                  • mabelle2000 Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 17:51
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Są badania z portali randkowych, które pokazują korelacje oczekiwań. Im chudsza
                                                    > kobieta (w domyśle zadbana bo bez nadwagi charakterystycznej dla USA) tym więk
                                                    > sze wymagania co do zarobków przyszłego partnera (w USA zarobki są jawnie podaw
                                                    > ane w formularzu na portalu).
                                                    >(niskie zarobki -rówieśniczki, wysokie, partnerki młodsze). Ba
                                                    > danie na kilku ładnych milionach userów takich portali.

                                                    Ale to jest nadal tylko niewielka czesc populacji. Zdecydowanie wieksza spolecznie grupe stanowia osoby, ktore sa w zwiazkach, a dobraly sie w pary wlasnie dlatego, ze ich status byl podobny.

                                                    > Bezrobocie jest obarczone bardzo dużym czynnikiem ryzyka rozpadu związku.
                                                    > Co ciekawe tylko jeśli to partner jest bezrobotny. W przypadku gdy partnerka -n
                                                    > ie wpływa to praktycznie na związek:

                                                    Ten argument bardziej do mnie przemawia.
                                                  • rekreativa Re: Mundur Boy-a hotelowego 06.09.14, 11:08
                                                    Niesamowite to jest, jak wy zdajecie się nie rozróżniać zwilżania czyli , napiszę dosadnie - mokrej od podniecenia cipki od oceny atrakcyjności osobnika jako potencjalnego partnera. Notorycznie mylicie jedno z drugim i stąd te przepychanki słowne.
                                                  • kutuzow Re: Mundur Boy-a hotelowego 05.09.14, 15:39
                                                    wont napisał:
                                                    > No bo jesli to prawda, ze OFICER WOJSKA POLSKIEGO (podporucznik) zarabia 2.780
                                                    > zl brutto to ja sie nie dziwie, ze "za mundurem panny sznurem". Konopnym. No i
                                                    > ze zolnierzom tak spieszno do wojny - w koncu bedzie szansa sie dorobic i pogwa
                                                    > lcic :(

                                                    To są zarobki netto.
                                                    Do tego pensja żołnierza składa się z podstawy +dodatki (onesą rózne i tutaj nie wymieniane).
                                                    Żołnierz na misji dostaje jeszcze specjalny dodatek co zdecydowanie zmienia te kwoty.
                                                    Średnio od 8 do 20 tyś brutto za misje w Afganistanie.
                                                    finanse.wp.pl/kat,1013819,title,Ile-zarabiaja-zolnierze-i-lekarze-na-misjach-w-Afganistanie,wid,15677178,wiadomosc.html?ticaid=113647
                                          • hello-kitty2 Re: Czy facet w mundurze zapewnia seksualną nagro 04.09.14, 11:34
                                            mojemail3 napisała:

                                            > urquhart napisał:
                                            >
                                            > > Czy facet w mundurze zapewnia seksualną nagrodę?
                                            > > Nie on ma atrybut Władzy i Pozycji.
                                            >
                                            > Chyba nie w tym rzecz, przecież przeciętny policjant czy wojskowy to władzy i p
                                            > ozycji specjalnej nie ma...Może jak to jest młody i przystojny "mundurowy" to j
                                            > est na czym oko zawiesić? Poza tym polscy policjanci są niezwykle mili i uprzej
                                            > mi, może to to ;-)
                                            > Władzę i pozycję mają stare obleśne dziady w polityce i biznesie, ale to już in
                                            > na kategoria podniet dla pań...

                                            A mnie kreca piloci, czasem widze ich jak jedza lunch na lotniskach kolo mnie. Kreca mnie, bo maja wladze nad wieeelka maszyna (=wladaja nia :) nad ktora ja zawsze chcialam miec ale nie moglam jej zdobyc, bo nie mialam 100% zdrowia. A tak to chociaz tira chcialabym poprowadzic. Motory mnie natomiast nie kreca. O statkach kosmicznych to nawet nie wspomne ;)
                                    • hello-kitty2 Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 15:26
                                      wont napisał:

                                      Co mi po tym, ze na widok mojej kobiety drgaja albo
                                      > nie drgaja inne fiuty. Wazne, zeby moj drgal. Nosz kurde, czy ktos tu jeszcze
                                      > oprocz kutasow czy cipek liznal troche ekonomii? Taka jest definicja wartosci r
                                      > ynkowej. Jak tworcy psychoewo mieli cos innego na mysli to popelnili blad i nie
                                      > ch go po prostu naprawia.

                                      Nic Ci po tym. Od dupy strony do tego podchodzisz. Wartosc rynkowa wskazuje jedynie, ze Twoj fiut podlega pewnym mechanizmom, ktore dotycza wszystkich. Czyli Twoj fiut to nie jakis PAW fiut tylko taki sam, jak inne tj. podlegajacy tym samym prawom. A jak linkowalam Yorica to po to zebys sie przyjrzal nie wartosci rynkowej akurat tylko czego PE nie twierdzi.

                                      > Znowu, jedyne co moge zrobic to sie powtorzyc - jezeli mnie nadal tak samo krec
                                      > i to, pomimo ze jej wartosc rynkowa spadla, jej subiektywna wartosc w moich ocz
                                      > ach pozostala bez zmian. Tyle teorii.

                                      No wlasnie ale nie bedzie krecic, bo jak jej wartosc rynkowa spadnie do zera to Ci nie stanie, bo jeszcze raz: Twoj fiut to nie jakis PAW fiut tylko taki sam, jak inne tj. podlegajacy tym samym prawom. Uczucie moze najwayzej spowodowac to co opisales.
                                      • marek.zak1 Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 15:41
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > No wlasnie ale nie bedzie krecic, bo jak jej wartosc rynkowa spadnie do zera to Ci nie stanie, bo jeszcze raz: Twoj fiut to nie jakis PAW fiut tylko taki sam, jak inne tj. podlegajacy tym samym prawom. Uczucie moze najwayzej spowodowac to co opisales.

                                        Jeszcze raz sie z toba zgadzam.
                                        Uczucie, które ma zrekompensować wartość rynkowa jest, mom zdaniem, pocieszeniem. Jest nieładna, ale dobra, miła, uczciwa, pracowita, i ja kocham. Lepej tak niz powiedzieć, zadna inna fajniejsza mnie nie chciała. To chyba teza Sabata.
                                        • wont Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 17:43
                                          marek.zak1 napisał:
                                          >
                                          > Jeszcze raz sie z toba zgadzam.
                                          > Uczucie, które ma zrekompensować wartość rynkowa jest, mom zdaniem, pocieszenie
                                          > m. Jest nieładna, ale dobra, miła, uczciwa, pracowita, i ja kocham. Lepej tak
                                          > niz powiedzieć, zadna inna fajniejsza mnie nie chciała. To chyba teza Sabata.
                                          --------------------
                                          Marku, a nie zastanowiles sie czy aby nie traktujesz swojej zony troche jak trofeum?

                                          Gdyby okazalo sie, TEORETYCZNIE - podkreslam, ze Twoja zona obiektywnie jest i zawsze byla nieladna, nieatrakcyjna dla innych mezczyzn. Ze podobala sie tylko tobie. To by cos zmienilo?
                                          • marek.zak1 Uroda tak, ale ... 03.09.14, 20:47
                                            wont napisał:

                                            > Marku, a nie zastanowiles sie czy aby nie traktujesz swojej zony troche jak trofeum?
                                            >
                                            > Gdyby okazalo sie, TEORETYCZNIE - podkreslam, ze Twoja zona obiektywnie jest i zawsze byla nieladna, nieatrakcyjna dla innych mezczyzn. Ze podobala sie tylko tobie. To by cos zmienilo?

                                            Tobie nie podoba sie Aniston, ale 9 na 10 facetom ona sie spodoba i(oprócz tego że jest dobra aktorką) stąd Hollywood płaci jej miliony.
                                            Moze pamiętasz, jak w szkole było na palcach (przynajmniej u mnie) jednej ręki naprawde pieknych dziewczyn. Ja byłem w tej wiekszości chłopakoów, którym to one sie podobały, o nich marzyli i je sobie wizualizowali podczas wiadomo czego. Inne, nie na tyle, żeby (bez alko) je uwodzić. Troche mi było głupio z tego powodu, ale co mogłem zrobić?
                                            Gdy jednak przychodzi coś takiego jak małżeństwo i ślub, uroda, choc ważna, nie może być kryterium, nawet jesli traktujesz dziewczynę w kategorii sukcesu, czy trofeum. Gdyby tak nie było, nie przeżylibyśmy razem już 37 lat.
                                      • wont Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 17:32
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > Nic Ci po tym. Od dupy strony do tego podchodzisz. Wartosc rynkowa wskazuje jed
                                        > ynie, ze Twoj fiut podlega pewnym mechanizmom, ktore dotycza wszystkich. Czyli
                                        > Twoj fiut to nie jakis PAW fiut tylko taki sam, jak inne tj. podlegajacy tym sa
                                        > mym prawom. A jak linkowalam Yorica to po to zebys sie przyjrzal nie wartosci r
                                        > ynkowej akurat tylko czego PE nie twierdzi.
                                        --------------
                                        • hello-kitty2 Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 21:36
                                          Wiesz co Wont? Za tepy jestes zeby tracic czas na rozmowe z Toba. I te niespojnosci:

                                          1a) "Otoz, wyobraz sobie droga kitty, ze moj fiut polega moim prawom."
                                          1b) "Moj fiut jest niezalezny. Niestety czasem tez ode mnie :("

                                          2a) "Nie wiem czy to jest moja osobnicza cecha, ze podoba mi sie to co mi sie podoba
                                          a nie innym"
                                          2b) "zreszta, w duzej mierze te zbiory sie pewnie pokrywaja"

                                          > Kitty, konczmy te durna dyskusje, bo ty chyba nie rozumiesz najprostszej rzeczy
                                          > , ze ktos moze miec swoje zdanie i nie kierowac sie zdaniem innych.

                                          Fiut Ci sie kieruje, a nie Ty, chyba, ze Ty fiuta nazywasz swoim zdaniem ;)

                                          Jak wyzej, I'm out.
                                          • wont Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 21:53
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            > Wiesz co Wont? Za tepy jestes zeby tracic czas na rozmowe z Toba. I te niespojn
                                            > osci:
                                            >
                                            > 1a) "Otoz, wyobraz sobie droga kitty, ze moj fiut polega moim prawom."
                                            > 1b) "Moj fiut jest niezalezny. Niestety czasem tez ode mnie :("
                                            >
                                            > 2a) "Nie wiem czy to jest moja osobnicza cecha, ze podoba mi sie to co mi sie p
                                            > odoba
                                            > a nie innym"
                                            > 2b) "zreszta, w duzej mierze te zbiory sie pewnie pokrywaja"
                                            >
                                            > > Kitty, konczmy te durna dyskusje, bo ty chyba nie rozumiesz najprostszej
                                            > rzeczy
                                            > > , ze ktos moze miec swoje zdanie i nie kierowac sie zdaniem innych.
                                            >
                                            > Fiut Ci sie kieruje, a nie Ty, chyba, ze Ty fiuta nazywasz swoim zdaniem ;)
                                            >
                                            > Jak wyzej, I'm out.
                                            ------------------
                                            Dlaczego tępy? Bo Twoja logika nie jest moją logiką? Weź głęboki wdech, bo chyba będzie Cię to często spotykać w dorosłym życiu - ludzie nie będą się z Tobą zgadzać. I trzeba będzie ich (a) do swojego zdania przekonać, (b) olać. Na pewno nie próbować obrażać, bo to niczemu nie służy.

                                            Pierwszy zestaw cytatów - wyrwany z kontekstu. Jak chcesz, wytłumaczę pozorną rozbieżność. Teraz mi się nie chce strzępić jęzor po próżnicy.

                                            Drugi zestaw cytatów - jakbyś liznęła trochę logiki (mówię o nauce, nie obrażam Cię), to byś wiedziała dlaczego nie ma tam niespójności.

                                            • hello-kitty2 Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 22:08
                                              wont napisał:

                                              > Dlaczego tępy? Bo Twoja logika nie jest moją logiką? Weź głęboki wdech, bo chyb
                                              > a będzie Cię to często spotykać w dorosłym życiu - ludzie nie będą się z Tobą z
                                              > gadzać. I trzeba będzie ich (a) do swojego zdania przekonać, (b) olać. Na pewno
                                              > nie próbować obrażać, bo to niczemu nie służy.
                                              >
                                              > Pierwszy zestaw cytatów - wyrwany z kontekstu. Jak chcesz, wytłumaczę pozorną r
                                              > ozbieżność. Teraz mi się nie chce strzępić jęzor po próżnicy.
                                              >
                                              > Drugi zestaw cytatów - jakbyś liznęła trochę logiki (mówię o nauce, nie obrażam
                                              > Cię), to byś wiedziała dlaczego nie ma tam niespójności.

                                              Wont ja jestem na tyle inteligentna zeby dostrzec jak mnie juz wczesniej i tutaj parokrotnie probowales obrazic, czasem wylacznie za to, ze jestem kobieta. Jestem tez na tyle inteligentna zeby wiedziec, ze NIE MUSIMY ze soba rozmawiac. Ja sie nie musze z nikim zgadzac, nie mam tez presji by przekonywac innych do swojego zdania/zdania PE. Wole byc SAMA.
                                        • druginudziarz Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 04.09.14, 01:20
                                          wont napisał:

                                          > Teraz sprobuje odwrotnie - wygooglalem
                                          > przed chwila "brzydkie polskie aktorki". I nie wiem jak inne fiuty, jak oceniaj
                                          > a atrakcyjnosc niejakiej Magdaleny Szejbal, ktora znalazla sie w czolowce ranki
                                          > ngu, ale moj fiut na Magde Szejbal staje.

                                          Potwierdzam. Mnie wprawdzie nie staje ale jak nie przepadam za jasnymi włosami to całkiem jadalna ta Magda.

                                          > No i co? Zalozmy, ze to prawda, ze dl
                                          > a innych jest brzydka, niepodniecajaca i w ogole bez kija czy tam litra wodki n
                                          > ie podchodz. A mnie kreci i przelecialbym ja. No i co ja mam zrobic?

                                          Przelecieć jak będzie okazja ;)

                                          > Nie wiem czy to jest moja osobnicza cecha, ze podoba mi sie to co mi sie podoba
                                          > a nie innym

                                          Zdaje się że hipsterstwo jest trendy, więc po co sie przejmować i tłumaczyć :D
                                          • urquhart Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 04.09.14, 06:44
                                            No i Magda jest dobrym przykładem o co chodzi. Rzetelna 7ka z ciekawą osobowością której mało który chłop by odmówił jak by dostał propozycję na niezobowiązujący gorący wieczór. Ma duże usta prowokujące freudowsko seksualne, figurę, duże oczy które sugerują oddanie. To elementy które są wyceniane przez niektórych szczególnie wysoko wiec ewidentnie ma swoją niszę, która zaoferuje jej więcej.
                                            Ale nawiązując do wątku o proporcjach twarzy na których opierane jest piękno to słabo, do tego nieproporcjonalnie duży nos.
                                            Rzetelna pozycja na z punktu widzenia wyceny rynku, ale bez szans na finał w konkursie miss.
                                            • zawle Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 04.09.14, 07:35
                                              urquhart napisał: > No i Magda jest dobrym przykładem o co chodzi. Rzetelna 7ka z ciekawą osobowośc
                                              > ią której mało który chłop by odmówił jak by dostał propozycję na niezobowiązuj
                                              > ący gorący wieczór.

                                              łał..dla mnie jest paszczurem jakich mało.
                                              • druginudziarz Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 04.09.14, 09:10
                                                zawle napisała:

                                                > urquhart napisał: > No i Magda jest dobrym przykładem o co chodzi. Rzetelna
                                                > 7ka z ciekawą osobowośc
                                                > > ią której mało który chłop by odmówił jak by dostał propozycję na niezobo
                                                > wiązuj
                                                > > ący gorący wieczór.
                                                >
                                                > łał..dla mnie jest paszczurem jakich mało.

                                                Tak z ciekawosci to w skali od 1 do 10 ile byś sobie przyznała?
                                                • zawle Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 04.09.14, 10:09
                                                  druginudziarz napisał: > Tak z ciekawosci to w skali od 1 do 10 ile byś sobie przyznała?


                                                  ja jestem poza skalą..dla koneserów kobiet powyżej 40 lat, o specyficznym poczuciu humoru, nadal z nadbagażem, o haniebnym sposobie prowadzenia się;) Może być?
                                                  • druginudziarz Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 04.09.14, 11:18
                                                    zawle napisała:

                                                    > druginudziarz napisał: > Tak z ciekawosci to w skali od 1 do 10 ile byś sob
                                                    > ie przyznała?
                                                    >
                                                    >
                                                    > ja jestem poza skalą..dla koneserów kobiet powyżej 40 lat, o specyficznym poczu
                                                    > ciu humoru, nadal z nadbagażem, o haniebnym sposobie prowadzenia się;) Może być
                                                    > ?

                                                    Ale co może być?
                                                    Zawle moze być, ale odpowiedź, jako pokrętna i nie na temat, nie może być.
                                                  • zawle Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 04.09.14, 12:06
                                                    > Ale co może być?
                                                    > Zawle moze być, ale odpowiedź, jako pokrętna i nie na temat, nie może być.

                                                    ja mam inne zdanie na ten temat
                                              • mabelle2000 Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 04.09.14, 10:00
                                                zawle napisała:

                                                > łał..dla mnie jest paszczurem jakich mało.

                                                Magda jak Magda, drobna korekta nosa i dziewczyna bylaby calkiem calkiem :-) Mnie natomiast od zawsze fascynuje Agata Buzek. Slowo "fascynuje" jest najbardziej adekwatne, bo naprawde nie moge oderwac wzroku od jej twarzy, mimiki, ruchow. Ktos okreslil ja kiedys slowem "Krzywa", ktore trafnie okresla jej specyficzna urode. No dla mnie Agata jest duzo, duzo powyzej przecietnej .
                                                • mojemail3 Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 04.09.14, 10:20
                                                  mabelle2000 napisała:

                                                  > Magda jak Magda, drobna korekta nosa i dziewczyna bylaby calkiem calkiem :-)

                                                  Nie no, fajna babka, poza tym, po co się czepiać szczegółów, skoro panowie zasadniczo mogą z " co drugą"...Osobiście podoba mi się tak co dwieście dwudziesty drugi, co oczywiście niekoniecznie generuje konsekwencje fascynacji erotycznej, co to, to nie ;-)


                                                  >Mnie natomiast od zawsze fascynuje Agata Buzek. Slowo "fascynuje" jest najbardzie
                                                  > j adekwatne, bo naprawde nie moge oderwac wzroku od jej twarzy, mimiki, ruchow.
                                                  > Ktos okreslil ja kiedys slowem "Krzywa", ktore trafnie okresla jej specyficzna
                                                  > urode. No dla mnie Agata jest duzo, duzo powyzej przecietnej .

                                                  Ja też niezwykle ją lubię i cenię, po roli w "Rewersie" uwielbiam, stworzyli tam z Dorocińskim "dream team" genialny :)
                                                  Ale widzisz, przeciętnym mężczyznom ona się nie podoba, cokolwiek by tu nie pisali, zawsze polecę na takiego przerobionego paszczura na współczesną bulwarową modłę...
                                                  • mabelle2000 Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 04.09.14, 10:32
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Ale widzisz, przeciętnym mężczyznom ona się nie podoba, cokolwiek by tu nie pis
                                                    > ali, zawsze polecę na takiego przerobionego paszczura na współczesną bulwarową
                                                    > modłę...

                                                    ...ktorej elementem podstawowym sa usta glonojada z akwarium i kolorowe tipsy ;-)
                                                  • mojemail3 Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 04.09.14, 10:36
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > ...ktorej elementem podstawowym sa usta glonojada z akwarium i kolorowe tipsy ;
                                                    > -)

                                                    Usta glonojada-rozchylone, dobra tapeta, doprawione zagęszczone włosy, odessany tłuszcz z bioder, silikonowy biust, odpowiednia poza, no i dobre zdjęcie, wybrane spośród kilkuset ujęć ;-)
                                                    A w sumie, po co te zabiegi, skoro co druga ;-)

                                                  • hello-kitty2 Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 04.09.14, 10:45
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > mabelle2000 napisała:
                                                    >
                                                    > > Magda jak Magda, drobna korekta nosa i dziewczyna bylaby calkiem calkiem
                                                    > :-)
                                                    >
                                                    > Nie no, fajna babka (...)
                                                    > >Mnie natomiast od zawsze fascynuje Agata Buzek. Slowo "fascynuje" jest naj
                                                    > bardzie
                                                    > > j adekwatne, bo naprawde nie moge oderwac wzroku od jej twarzy, mimiki, r
                                                    > uchow.
                                                    > > Ktos okreslil ja kiedys slowem "Krzywa", ktore trafnie okresla jej specy
                                                    > ficzna
                                                    > > urode. No dla mnie Agata jest duzo, duzo powyzej przecietnej .
                                                    >
                                                    > Ja też niezwykle ją lubię i cenię, po roli w "Rewersie" uwielbiam, stworzyli ta
                                                    > m z Dorocińskim "dream team" genialny :)
                                                    > Ale widzisz, przeciętnym mężczyznom ona się nie podoba, cokolwiek by tu nie pis
                                                    > ali, zawsze polecę na takiego przerobionego paszczura na współczesną bulwarową
                                                    > modłę...

                                                    Magda to jak Sarah Jessica Parker albo Barbra Streisand. Ja lubie (podobaja mi sie i podniecaja) duze, orle nosy (szczegolnie u mezczyzn - Adrien Brody ;), bo kojarza mi sie z osobami charakternymi, a moze dlatego, ze moj ojciec taki mial.

                                                    Agata jest dla mnie za chuda, a chudosc, bezbiuscie jest dla mnie aseksualne.

                                                    A co myslicie o Dorocinskim? Wprawdzie w Rewersie go nie widzialam ale lubie ta jego mroczna wersje jak w Oblawie czy Rozy.
                                                  • mojemail3 Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 04.09.14, 10:53
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > A co myslicie o Dorocinskim? Wprawdzie w Rewersie go nie widzialam ale lubie ta
                                                    > jego mroczna wersje jak w Oblawie czy Rozy.

                                                    Dorociński mój numer jeden z polskich aktorów...Od "Pitbula" po "Drogówkę"...
                                                    A jak pięknie się wypowiada o swojej żonie i dzieciach, to już jestem kupiona, chyba,że mu coś odbije ;-) w średnim wieku...
                                                  • zawle Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 04.09.14, 11:06
                                                    A mi się podoba młody stuhr
                                                  • hello-kitty2 Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 04.09.14, 11:09
                                                    zawle napisała:

                                                    > A mi się podoba młody stuhr

                                                    Mlody? W sensie syn tego z Seksmisji? Ma bardzo fajny glos ale ja nie lubie blondynow i panow z malymi noskami ;) Ale glos sexy i energia, ma w sobie cos.
                                            • druginudziarz Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 04.09.14, 09:18
                                              urquhart napisał:

                                              > No i Magda jest dobrym przykładem o co chodzi. Rzetelna 7ka z ciekawą osobowośc
                                              > ią której mało który chłop by odmówił jak by dostał propozycję na niezobowiązuj
                                              > ący gorący wieczór.

                                              A tam "na wieczór", na dwa wieczory, na dziesięć wieczorów :)

                                              > Ma duże usta prowokujące freudowsko seksualne, figurę, duże
                                              > oczy które sugerują oddanie. To elementy które są wyceniane przez niektórych s
                                              > zczególnie wysoko wiec ewidentnie ma swoją niszę, która zaoferuje jej więcej.
                                              > Ale nawiązując do wątku o proporcjach twarzy na których opierane jest piękno to
                                              > słabo, do tego nieproporcjonalnie duży nos.

                                              No właśnie, to skrócenie czaszki w części żuchwowej. Ale staram się nie włączać zbyt częto opcji "biolog analityk".
                                  • zawle Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 04.09.14, 07:15
                                    hello-kitty2 napisała: > Wartosc rynkowa to wartosc podstawowa, ktorej nie regulujesz sobie rozumowo-ucz
                                    > uciowo ani jej sporego obnizenia nie kompensujesz uczuciami. To wartosc, ktora
                                    > mierzysz drgnieciem fiuta.

                                    Drgnięciem fiuta rynku????? :))))
                        • marek.zak1 Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 12:42
                          wont napisał:

                          > Po co ja mam wyceniac "wartosc rynkowa" partnera? Jakie to ma dla mnie w ogole znaczenie? Wazne, zeby kobieta MI sie podobala, zwilzala, spelniala inne MOJE wymagania. A to, ze sie innemu/innym podoba albo nie podoba to jaka to ma dla mnie wartosc? Jak sie innym nie podoba to co - wstyd? Albo jak sie innym podoba - duma? :) Ludzie... ech.
                          >
                          > OK, zostawmy juz atrakcyjnosc subiektywna vs obiektywna. A milosc? Przyjazn? Przywiazanie? Wspolne piekne wspomnienia i doswiadczenia? Przeciez to tez należy dodac do rownania. Ale to sa czynniki tez tak subiektywne, ze moga miec wartosc tylko dla mnie. Dla nikogo innego.

                          To wszystko prawda, ale mnie na ten przykład, jako banalnemu samcowi, zawsze podobały się najładniejsze dziewczyny, które tez podobały sie (prawie) wszystkim innym. Przywiązanie, wspomnienia, charakter itp. sa od urody zupełnie niezależne.
                          • urquhart Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 12:52
                            Rozmawiamy ściśle odnosząc zwilzanie do Ciebie - o tym ile dziewczyn wywoływało u ciebie erekcję w seksualnym kontekście jak się prezentowały
                            Parę procent ??? .
                            :)
                            • wont Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 13:45
                              urquhart napisał:

                              > Rozmawiamy ściśle odnosząc zwilzanie do Ciebie - o tym ile dziewczyn wywoływało
                              > u ciebie erekcję w seksualnym kontekście jak się prezentowały
                              > Parę procent ??? .
                              > :)
                              ----------------
                              Nie wiem czy do mnie pytanie czy do kogos innego, ale odpowiem: ZALEZY.
                              Ja jestem niskolibidowy freak, pisalem juz o tym.
                              Zalezy chyba od trzech czynnikow - czy jestem (1) zakochany, (2) zaspokojony, (3) pijany.
                              Jak jestem zakochany, a moze raczej zauroczony - mowie o tej pierwszej fazie - nie podoba mi sie nikt inny. W ogole nie jestem zainteresowany jakakolwiek interakcja z inna kobieta.
                              Jak jestem zaspokojony - podobnie, ale mniej. Moge pogadac, pozartowac ale nie podchodze do kobiety w sposob seksualny.
                              Jak jestem pijany to chce mi sie z kazda, kazda mi sie podoba. Tylko, ze jak pije piwo to nie mam erekcji :) Po innych alkoholach mam.

                              A tak juz bardziej na powaznie, to jak zaden z tych czynnikow powyzej nie wystepuje - czyli jak nie jestem zakochany, zaspokojony ani pijany - czyli dzien jak codzien he he - to "bzyknalbym" co druga :)
                          • wont Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 13:30
                            marek.zak1 napisał:
                            > To wszystko prawda, ale mnie na ten przykład, jako banalnemu samcowi, zawsze po
                            > dobały się najładniejsze dziewczyny, które tez podobały sie (prawie) wszystkim
                            > innym. Przywiązanie, wspomnienia, charakter itp. sa od urody zupełnie niezależ
                            > ne.
                            ------------------
                            No ale przeciez nie kazdy "samiec" jest banalny. Nie kazdy leczy swoje kompleksy poprzez zwyciestwo w realizacji z innymi "samcami" na polu materialnym, spolecznym czy zwiazkowym. Ja na przyklad jestem leniem. W zyciu nie przyszloby mi do glowy zrobic tak jak ty piszesz, ze zrobiles - od najmodszych lat zaharowywac sie dla kogos, zeby poprawic swoja atrakcyjnosc w oczach kobiety. Zupelnie nie rozumiem tego mechanizmu. Jeszcze OK - zrobic to dla siebie, ale dla jakiejs anonimowej kobiety? Zeby sie w koncu jakiejs ladnej kobiecie spodobac? Poza tym, gusta nie podlegaja dyskusji. Naprawde. Wybacz szczerosc, ale mi sie Twoja zona nie podoba. Widzialem wasze zdjecie w gazecie, tworzycie fajna pare, na pewno wielu "samcom" sie podoba i mozesz byc dzieki temu dumny i szczesliwy, ale nie jest w moim typie po prostu. I tutaj nie chodzi o wiek, bo prawdziwe piekno wieku sie nie boi, a mi sie podobaja dojrzale kobiety. No, po prostu, nie moj typ. Poza tym, wybacz kolejny raz, bezposredniosc - reklamujesz ja tutaj non stop, jak jakis akwizytor. Nie wkurza ja to? Bo mnie by to wkurzalo :) No jakbym mial na przyklad jakis super samochod, to bym przeciez nie chodzil po ludziach i nie mowil "ale mam super samochod", bo ja bym wiedzial, ze mam super samochod i wiedzial, ze inni tez to wiedza.
                            • hello-kitty2 Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 13:38
                              wont napisał:

                              reklamujesz ja tutaj non stop
                              > , jak jakis akwizytor. Nie wkurza ja to? Bo mnie by to wkurzalo :) No jakbym mi
                              > al na przyklad jakis super samochod, to bym przeciez nie chodzil po ludziach i
                              > nie mowil "ale mam super samochod", bo ja bym wiedzial, ze mam super samochod i
                              > wiedzial, ze inni tez to wiedza.

                              hehe a jak ja przysralam w podobny sposob Kutuzowi to podsumowal, ze przemawia przeze mnie zazdrosc albo nawet zawisc, eeee a moze istnieje jakas regula, ze przysrywamy tylko swojej plci to wtedy jest 'czysto'? ;-) Eee Wont przemawia przez Ciebie zazdrosc albo nawet zawisc! ;)
                              • mabelle2000 Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 14:08
                                hello-kitty2 napisała:

                                > hehe a jak ja przysralam w podobny sposob Kutuzowi to podsumowal, ze przemawia
                                > przeze mnie zazdrosc albo nawet zawisc, eeee a moze istnieje jakas regula, ze p
                                > rzysrywamy tylko swojej plci to wtedy jest 'czysto'? ;-)

                                A gdzie tam Kitty,przysrywamy temu, kto nas wkurwia, bez wzgledu na plec :-) Mnie najbardziej rusza hipokryzja, wiec chyba wtedy przysrywam (ale czesto sie hamuje, bo pewnie sama tez nie jestem swieta)
                                PS Co do nachalnej promocji wlasnej osoby, wlasnej rodziny i wlasnych pogladow, jakie uskutecznia tutaj Marek, to jest to dobry przyklad w temacie co kobiety NA PEWNO nie zwilza. Klasyczny wrecz przypadek.
                                • marek.zak1 Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 15:35
                                  mabelle2000 napisała:

                                  > PS Co do nachalnej promocji wlasnej osoby, wlasnej rodziny i wlasnych pogladow, jakie uskutecznia tutaj Marek, to jest to dobry przyklad w temacie co kobiety NA PEWNO nie zwilza. Klasyczny wrecz przypadek.

                                  Własne poglądy głoszę i sa konsekwentne. Czy moja promocja jest również to, że pisze że byłem i jestem niespecjalnie ładny, a w młodości miałem z tym ogromne kompleksy?
                                  Poza tym moim celem nie jest uwiedzenie nikogo, w necie ani w realu, więc mogę ,,niezwilżające" poglady bez strat własnych głosić.
                                  Warszawa na horyzoncie. Bye.

                                • hello-kitty2 Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 15:55
                                  mabelle2000 napisała:

                                  > A gdzie tam Kitty,przysrywamy temu, kto nas wkurwia, bez wzgledu na plec :-) Mn
                                  > ie najbardziej rusza hipokryzja, wiec chyba wtedy przysrywam (ale czesto sie ha
                                  > muje, bo pewnie sama tez nie jestem swieta)

                                  No i slusznie, przybij piatke ;) Ja tam lubie zarowno dolozyc, jak i dostac, bo czasem czlowiek sie przyjemnie otrzezwi (z poczatku moze nieprzyjemnie ale po przemysleniu... ;), a tak wrasta w swoje widzi mi sie i sie nie rozwija, a tak jest szansa na zrewidowanie pogladow.

                                  ps wybaczylas mi tego 'pierdolonego impotenta'? Przepraszam Cie, mialam wtedy nasrane w glowie przez takiego jednego, co mnie obciazal swoja impotencja ale dzieki Tobie przemyslalam sprawe i sadze, ze z kims innym moze byc szczesliwy z wzajemnoscia i nie ma co chowac urazy czy robic z tego reguly i tym bardziej nagonek, bo to podle. Wybacz mabelle2000. Oczywiscie do niczego Cie to teraz nie obowiazuje ;-) Dzialaj i pisz zgodnie ze swoimi przekonaniami. Ja tam na kuksanca jestem zawsze gotowa. Kuksanca przemysle ze sto razy, a slodzenie to po mnie splywa jak po kaczce ;)
                                  • mabelle2000 Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 17:34
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > ps wybaczylas mi tego 'pierdolonego impotenta'? Przepraszam Cie

                                    No co ty Kitty, ja sie wcale nie gniewam :-) I lubie Twoja szczerosc, tak trzymaj :-)
                              • kutuzow Bo to Ferrari było do dupy 03.09.14, 17:46
                                hello-kitty2 napisała:
                                > hehe a jak ja przysralam w podobny sposob Kutuzowi to podsumowal, ze przemawia
                                > przeze mnie zazdrosc albo nawet zawisc, eeee a moze istnieje jakas regula, ze p
                                > rzysrywamy tylko swojej plci to wtedy jest 'czysto'? ;-) Eee Wont przemawia prz
                                > ez Ciebie zazdrosc albo nawet zawisc! ;)

                                Widzę. że długo nie wytrzymałaś (miał być deal, że nie piszemy do siebie/o sobie).

                                Chciałem łaskawie zauważyć, że była jednak spora różnica. Ty nie wytknęłaś MI, że się chwale -tutaj bym to rozumiał, bo owszem chwalę się swoją partnerką (bo mam czym).

                                Ty zaczęłaś przekonywać, że to moja partnerką wcale taką piękna nie jest. Czyli jak w temacie super samochodu - zaczęłaś narzekać, że to moje Ferrari to jakieś takie za bardzo czerwone, ma twarde zawieszenie i na pewno nie nadaje się na dłuższą podróż. Jednym słowem żaden z Ferrari porządny samochód ;-) Że czynnik wieku litościwie pominę.

                                • mabelle2000 Re: Bo to Ferrari było do dupy 03.09.14, 17:52
                                  kutuzow napisał:

                                  > Chciałem łaskawie zauważyć, że była jednak spora różnica. Ty nie wytknęłaś MI,
                                  > że się chwale -tutaj bym to rozumiał, bo owszem chwalę się swoją partnerką (bo
                                  > mam czym).

                                  Kutuzow, to ze sie chwalisz samo w sobie zle nie jest, skoro masz czym, to my wszyscy cieszymy sie razem z Toba. Gorzej tylko, ze wszystkich innych, robiacych dokladnie to samo co Ty masz za totalnych frajerow. I to zdaje sie Kitty Ci wytknela, a nie to, ze Twoja partnerka jest brzydka.
                                  • kutuzow Re: Bo to Ferrari było do dupy 03.09.14, 18:23
                                    mabelle2000 napisała:
                                    > Kutuzow, to ze sie chwalisz samo w sobie zle nie jest, skoro masz czym, to my w
                                    > szyscy cieszymy sie razem z Toba. Gorzej tylko, ze wszystkich innych, robiacych
                                    > dokladnie to samo co Ty masz za totalnych frajerow. I to zdaje sie Kitty Ci wy
                                    > tknela, a nie to, ze Twoja partnerka jest brzydka.

                                    Widzisz, wiem o czym pisała Kitty, a Tobie się wydaje że wiesz. Dlatego wrzucę kilka cytatów. Przypomnę że cała dyskusja wzięła się że złości że mam partnerkę 10 lat młodszą i się tym obnoszę, twierdząc że dla mnie to idealna różnica wieku. Niektóre koleżanki poczuły się tym dotknięte i zaczęło się narzekanie, że Ferrari wcale nie jest taki super, że to bardziej Fiat Barchetta (też czerwone i z Włoch).

                                    " Przeciez to zwykla, niebrzydka owszem ale przecietna dziewczyna jest, zadna super pieknosc, bez przesady. Do linkowanej tu kiedys przez Ciebie na spole z Yoriciem Christiny Hendricks to jej kupe oj kupe centymetrow brakuje, zadna sexbomba."
                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,151833415,152018247,Re_Jak_juz_omawiamy_narzeczona_Kutuzowa_.html

                                    To odpowiedz Kitty do Sabata, gdy stwierdził że dla niego owszem moja narzeczon jest cytuje: "WOW".
                                    " Piekniejsze to ja widzialam niktore panie na Red Light District, jak laleczki i z cyckami! ;-) Rozumiem ze konika przetrzepales? "
                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,151833415,152018800,Re_Jak_juz_omawiamy_narzeczona_Kutuzowa_.html
                                    "Kutuzow to nerd i dlatego podziwiam kazda kobiete, ktora sie zdecyduje na zycie z nim, powinien ja szanowac i rozpieszczac, takie moje zdanie. Mowilam, ze niebrzydka. Nie manipuluj."
                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,151833415,152018998,Re_Jak_juz_omawiamy_narzeczona_Kutuzowa_.html
                                    "Owszem ladna ale wiele jest ladnych dziewczat, szczegolnie w Polsce. "
                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,151833415,152019798,Re_Chwalipieta.html
                                    Mabelle -nadal uważasz, że Kitty tak na prawdę to chodziło o mnie????

                                    > Gorzej tylko, ze wszystkich innych, robiacych
                                    > dokladnie to samo co Ty masz za totalnych frajerow.

                                    Możesz wskazać gdzie konkretnie widziałaś taki przypadek? Bo jak dla mnie to jest troche jak z tezą wyżej. Gdzieś dzwonią, ale nie wiesz w którym kościele.


                                    • mabelle2000 Re: Bo to Ferrari było do dupy 03.09.14, 18:46
                                      kutuzow napisał:

                                      > Możesz wskazać gdzie konkretnie widziałaś taki przypadek? Bo jak dla mnie to je
                                      > st troche jak z tezą wyżej. Gdzieś dzwonią, ale nie wiesz w którym kościele.

                                      Kutuzow, sprobuje Ci wytlumaczyc, od razu zaznaczam, ze nie chce Cie urazic.Wierze Ci na slowo, ze masz narzeczona najpiekniejsza na swiecie. Na pewno taka jest DLA CIEBIE i dobrze, ze tak jest. Gratuluje :-) Tylko, ze rownoczesnie, calkiem blednie zalozyles, ze inni takiego szczescia nie maja, bo mimo, ze nie trafili swojej dziesiatki to ida na ustepstwa. No i masz ich za frajerow. Mysle, ze frajerstwem jest uwierzyc, tak jak w Twoim przypadku, ze kobieta chce slubu, bo potrzebuje poczucia bezpieczenstwa. Co to w ogole jest to poczucie bezpieczenstwa ? :-) Jakis twor z kosmosu, ktory lyknales jak pelikan, zeby usprawiedliwic, ze "starasz sie bardziej", chociaz innych za to samo potepiasz. No i w sumie dobrze Ci Kitty napisala, Twoja dziesiatka jest Twoja dziesiatka, dla innych moze byc tylko siodemka, nie ma sie co obrazac :-)

                                      • kutuzow Re: Bo to Ferrari było do dupy 03.09.14, 21:35
                                        mabelle2000 napisała:
                                        > Na pewno taka jest DLA CIEBIE i dobrze, ze tak jest.

                                        Pewnie bym się z Tobą zgodził gdyby nie fakt, że ona podoba się wielu osobom. Jest coś takiego jak kanon piękna np. figura klepsydry jest uważana za najbardziej pożądaną u kobiety (i jednocześnie mały procent kobiet ją posiada -coś ok 8%).

                                        Przyznasz jednak, że trochę podejrzliwie podchodziłabyś do argumentów kobiety która by np. chciała dowieść że Angelina Jolie to tak naprawdę zwykła laska jakich wiele i jeszcze reagowała nerwowo gdyby inni zwracali jej uwagę że trochę przesadza, bo wg nich to ona wygląda super.

                                        Jasne moja narzeczona nie musi się podobać Kitty, ale wystarczy jedno stwierdzenie z jej strony.
                                        Zobacz z ilu wypowiedzi skopiowałem Ci wcześniej jej pełne uszczypliwości określenia. Kitty próbowała z wielu stron, gdzie się tylko dało. Trochę na zasadzie desperackiej krytyki, takie Ferrari jest do kitu, bo na pewno dużo pali ;-)

                                        Chciałem także zauważyć, że ogólnie chwalić się można w różny sposób. Wg mnie to czy ja zwróciłem uwagę na charakter i wygląd mojej partnerki, czy koleżanki na forum chwalą się że mają idealnego partnera i szczęśliwy związek -to jest dokładnie to samo. Po prostu inne czynniki są istotne dla naszych płci.

                                        Także nadal podtrzymuję, że Ci co nie trafili swoich 10-tek to kiedyś z czasem to wyjdzie. Z tym że to nie chodzić tylko o urodę. Raczej cały "pakiet" który idealnie nam pasuje. Czasami to może być nie wystarczająco ambitny facet, lub taki który nie dorównuje wykształceniem swojej partnerce (np. ona ma doktorat a on "tylko" magistra) itp.
                                        Chodzi o wszystkie czynniki które zostawiają ten mały "posmak" że niby jest idealny...ale.
                                        Z czasem to "ale" staje się bardziej uwierające i kończy się potem jak w tym wątku w którym tu dyskutujemy. Niby jest fajnie...ale ochoty na tego swego niby ukochanego jakoś partnerka nie przejawia.

                                        • wont Re: Bo to Ferrari było do dupy 03.09.14, 21:43
                                          Właśnie kutuzow! Przepraszam, że w tym kontekście, bo w kontrze do twojej argumentacji, ale rzeczywiście - Angelina Jolie jest dla mnie aseksualna :(

                                          Nie wiem, najpierw Jennifer Aniston, teraz Angelina Jolie. Może ja jakoś podświadomie nienawidzę Brada Pitta? Chyba nie, bo bardzo go lubię.
                                          • kutuzow Re: Bo to Ferrari było do dupy 03.09.14, 21:54
                                            wont napisał:
                                            > Angelina Jolie jest dla mnie aseksualna :(

                                            Wiesz Wont, jak dla mnie to czysty przykład czegoś co się nazywa "kwaśne winogrona".
                                            www.psychologowie.info/kwasne-winogrona-i-slodkie-cytryny/

                                            • wont Re: Bo to Ferrari było do dupy 03.09.14, 22:05
                                              kutuzow napisał:

                                              > wont napisał:
                                              > > Angelina Jolie jest dla mnie aseksualna :(
                                              >
                                              > Wiesz Wont, jak dla mnie to czysty przykład czegoś co się nazywa "kwaśne winogr
                                              > ona".
                                              > www.psychologowie.info/kwasne-winogrona-i-slodkie-cytryny/
                                              ---------------
                                              Weź nie żartuj :) Bo nie podoba mi się Aniston i Jolie. I te blondyna - Cameron Diaz.

                                              Ale podobają mi się i to bardzo z blondynek tylko: Scarlett Johansson (ale nie idźcie ludziska na jej najnowszy film Lucy, straszna chała), Charlize Theron, Amber Heard (mniam!), Naomi Watts, Elisabeth Banks, Gwyneth Paltrow.

                                              Po prostu chyba mam trochę inny gust. Po części się pokrywa z gustem powszechnie obowiązującym, ale jednak nie do końca.
                                            • mojemail3 Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 10:42
                                              kutuzow napisał:

                                              > wont napisał:
                                              > > Angelina Jolie jest dla mnie aseksualna :(
                                              > Wiesz Wont, jak dla mnie to czysty przykład czegoś co się nazywa "kwaśne winogr
                                              > ona".
                                              > www.psychologowie.info/kwasne-winogrona-i-slodkie-cytryny/

                                              Ale dlaczego od razu racjonalizacja? Może właśnie ona jest ta "co druga" co się nie podoba...
                                              Angelinę oczywiście cenię i szanuję za np. podejście do rodziny, za osobowość, ale fizycznie to taka żylasta chuda szkapa z ustami glonojada właśnie ;-)
                                              Specjalnie dla Ciebie, bo lubujesz się w celebrytkach:

                                              kobieta.wp.pl/gid,16640138,img,16640273,kat,26405,title,Zylaste-rece-Angeliny-Jolie,galeriazdjecie.html?ticaid=11362a&_ticrsn=3
                                              • hello-kitty2 Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 10:51
                                                mojemail3 napisała:

                                                > Ale dlaczego od razu racjonalizacja? Może właśnie ona jest ta "co druga" co si
                                                > ę nie podoba...
                                                > Angelinę oczywiście cenię i szanuję za np. podejście do rodziny, za osobowość,
                                                > ale fizycznie to taka żylasta chuda szkapa z ustami glonojada właśnie ;-)
                                                > Specjalnie dla Ciebie, bo lubujesz się w celebrytkach:
                                                >
                                                > kobieta.wp.pl/gid,16640138,img,16640273,kat,26405,title,Zylaste-rece-Angeliny-Jolie,galeriazdjecie.html?ticaid=11362a&_ticrsn=3

                                                To chudosc. Nie tylko rece, tragiczne ramiona, gdzie biceps, gdzie triceps, barki, przedramie? Masakra. Wszystkie filmy walki, w ktorych ja obsadzono ta jej chudosc psuje. W polaczeniu z bialoscia skory i ciemnymi wlosami wyglada na osobe chora, a szkoda, bo buzia ladna.
                                              • kutuzow Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 12:09
                                                mojemail3 napisała:
                                                > Specjalnie dla Ciebie, bo lubujesz się w celebrytkach:

                                                Nie lubuje się w celebrytykach, tylko daje przykład który każdy zna.
                                                Jak napisze że mi się podoba Zoską spod trójki, to nikt na forum nie będzie wiedział jak ta wspomniana Zośka wygląda -czyż nie?
                                        • hello-kitty2 Re: Bo to Ferrari było do dupy 03.09.14, 22:00
                                          kutuzow napisał:

                                          > Przyznasz jednak, że trochę podejrzliwie podchodziłabyś do argumentów kobiety k
                                          > tóra by np. chciała dowieść że Angelina Jolie to tak naprawdę zwykła laska jaki
                                          > ch wiele i jeszcze reagowała nerwowo gdyby inni zwracali jej uwagę że trochę pr
                                          > zesadza, bo wg nich to ona wygląda super.

                                          A nie mozesz o prostu o tym nie myslec? :-) Tak obeszla Cie opinia osoby z internetu?

                                          > Jasne moja narzeczona nie musi się podobać Kitty, ale wystarczy jedno stwierdze
                                          > nie z jej strony.
                                          > Zobacz z ilu wypowiedzi skopiowałem Ci wcześniej jej pełne uszczypliwości okreś
                                          > lenia. Kitty próbowała z wielu stron, gdzie się tylko dało.

                                          O jezu to straszne! Wiecej niz jedno stwierdzenie! Jak ona tak mogla ta suka Kitty! ;-)

                                          Przyjmij do wiadomosci Kutuzow, ze Twoja narzeczona nikogo nie obchodzi, nobody gives a shit about her, to tylko Twoje natrectwa, zreszta tak jak zona Marka Zaka, tyle ze tu bez natrectw.
                                          • kutuzow Re: Bo to Ferrari było do dupy 03.09.14, 22:18
                                            hello-kitty2 napisała:
                                            > Przyjmij do wiadomosci Kutuzow, ze Twoja narzeczona nikogo nie obchodzi, nobody
                                            > gives a shit about her, to tylko Twoje natrectwa, zreszta tak jak zona Marka Z
                                            > aka, tyle ze tu bez natrectw.

                                            Kitty, MNIE obchodzi. Mi to wystarcza.
                                            Możesz sobie krytykować osoby dostępne na forum, bo one mają okazję się obronić. Masz coś do MNIE to wal śmiało -przyjme na klate.
                                            Wyrażanie się w dość mało przyjemny sposób (porównywanie urody do dziwek z dzielnicy różowych latarni) o osobach trzecich , które nie mają okazji Ci dobitnie odpisać co sądzą o Twoim zdaniu jest tchórzostwem.
                                            Wydawało mi się że ustaliliśmy ostatnio, że nie wracamy do tematu, ale Ty jakoś szybko zapomniałaś o WŁASNEJ propozycji.

                                            Skoro nie zrozumiałaś grzecznie, to pozwolę sobie o mocniejszy przekaz weź się Kitty od***ol od mojej partnerki. Nie chce się zniżać do Twego poziomu, ale mogę zacząć nabijać się z bliskich Tobie osób -np. syna co by daleko nie szukać. ciekawe czy wtedy to będa "Twoje natręctwa" i "nobody gives a shit about him", czy jednak będzie że Kutuzow to cham i prostak.
                                            Ogarnij się laska.
                                            • hello-kitty2 Re: Bo to Ferrari było do dupy 03.09.14, 22:40
                                              kutuzow napisał:

                                              > Wydawało mi się że ustaliliśmy ostatnio, że nie wracamy do tematu, ale Ty jakoś
                                              > szybko zapomniałaś o WŁASNEJ propozycji.

                                              Po pierwsze Kutuzow, ja nie pisalam do Ciebie, tylko do Wonta, a Ty tylko czekales zeby sie przypierdolic, nie?

                                              > Skoro nie zrozumiałaś grzecznie, to pozwolę sobie o mocniejszy przekaz weź się
                                              > Kitty od***ol od mojej partnerki.

                                              Ja pierdole znowu Kutuzow rycerz na bialym koniku, patataj, patataj ;) Napisalam WYRAZNIE: Twoja narzeczona mnie NIE INTERESUJE. Nikogo nie interesuje. Hello? Wystarczy?

                                              ps. hej rycerzu miej chociaz na tyle odwagi zeby 'odpierdol' napisac calym slowem ;-)

                                              • kutuzow Re: Bo to Ferrari było do dupy 03.09.14, 23:01
                                                hello-kitty2 napisała:

                                                > Po pierwsze Kutuzow, ja nie pisalam do Ciebie, tylko do Wonta, a Ty tylko czeka
                                                > les zeby sie przypierdolic, nie?

                                                Kitty, czy Ty w przedszkolu jesteś?
                                                "Tylko do Wonta", to sobie możesz pisać prywatnie poza forum. Nic mi do tego. Jak piszesz coś na OGÓLNIE dostępnym forum, to musisz się liczyć że gdy o kimś wspominasz, ten ktoś może chcieć odpowiedzieć.

                                                Jak napiszę np. do Sabata, przykładowo, że uważam na podstawie Twoich wzmianek z forum, że Kitty to kiepsko wychowuje syna i będzie z niego mamisynek i lewus, to pisałem do niego i nic Tobie do tego, czy możesz się jednak wkurzyć, bo wygłaszam taki pogląd publicznie?
                                                Ogarniasz różnice, wiadomość prywatna vs pisanie na forum o kims?

                                                Napisałem Ci przecież wcześniej:
                                                "Następnym razem nie czepiaj się mnie, ani mojej narzeczonej to będzie postulowany "odpoczynek". Ponieważ za każdym razem jak będziesz wracała do tematu będzie się zobowiązany to wyjaśnić/skomentować."
                                                forum.gazeta.pl/forum/w,15128,151956275,152071422,Re_Proponuje_odpoczynek_.html

                                                Napisalam WYRAZNIE: Twoja narzeczona mnie NIE INTERESUJE. Nikogo nie interesuje. Hello?
                                                > Wystarczy?

                                                Jak na osobę która Cię nie interesuje poświęciłaś jej strasznie dużo postów. Pamiętaj nie słowa a CZYNY świadczą o naszych intencjach. Pisałaś także "wyraźnie", że mamy do siebie nie pisać i nie zaczepiać. Jak widzisz ja swojej części umowy dotrzymałem, nie komentuje Twoich wpisów, nie zaczepiam, nie podaje jako przykład itp. Tobie się zapomniało mimo tego wyraźnego pisania.
                                                forum.gazeta.pl/forum/w,15128,151956275,152073952,Re_Proponuje_odpoczynek_.html

                                                > ps. hej rycerzu miej chociaz na tyle odwagi zeby 'odpierdol' napisac calym slow
                                                > em ;-)

                                                Kitty specjalnie na Twoją prośbę będzie pełnym zdaniem.

                                                Szanowna Kitty ODPIERDOL się proszę łaskawie od mojej narzeczonej, nie poruszaj jej tematu na forum, nie komentuj itp.

                                                Czy tak lepiej? Teraz zrozumiałaś?
                                                • hello-kitty2 Re: Bo to Ferrari było do dupy 03.09.14, 23:20
                                                  kutuzow napisał:

                                                  > Jak na osobę która Cię nie interesuje poświęciłaś jej strasznie dużo postów. Pa
                                                  > miętaj nie słowa a CZYNY świadczą o naszych intencjach. Pisałaś także "wyraźnie
                                                  > ", że mamy do siebie nie pisać i nie zaczepiać. Jak widzisz ja swojej części um
                                                  > owy dotrzymałem, nie komentuje Twoich wpisów, nie zaczepiam, nie podaje jako pr
                                                  > zykład itp. Tobie się zapomniało mimo tego wyraźnego pisania.

                                                  Kutuzow ale na forum to tylko SLOWA sa ;-) No ale Ty w ogole nie piszesz ostatnio wiec mysle po co Cie tak 'karac' w nieskonczonosc? Proponowalam odpoczynek. Ale ja juz odpoczelam, a Ty?

                                                  > > ps. hej rycerzu miej chociaz na tyle odwagi zeby 'odpierdol' napisac caly
                                                  > m slow
                                                  > > em ;-)
                                                  >
                                                  > Kitty specjalnie na Twoją prośbę będzie pełnym zdaniem.
                                                  >
                                                  > Szanowna Kitty ODPIERDOL się proszę łaskawie od mojej narzeczonej, nie poruszaj
                                                  > jej tematu na forum, nie komentuj itp.
                                                  >
                                                  > Czy tak lepiej? Teraz zrozumiałaś?

                                                  Lepiej! BRAWO. Podoba mi sie. Ja caly czas rozumiem, a robie swoje.

                                                  Ciesze sie, ze wrociles na forum ;)
                                        • mabelle2000 Re: Bo to Ferrari było do dupy 03.09.14, 22:23
                                          kutuzow napisał:

                                          > Przyznasz jednak, że trochę podejrzliwie podchodziłabyś do argumentów kobiety k
                                          > tóra by np. chciała dowieść że Angelina Jolie to tak naprawdę zwykła laska jaki
                                          > ch wiele i jeszcze reagowała nerwowo gdyby inni zwracali jej uwagę że trochę pr
                                          > zesadza, bo wg nich to ona wygląda super.

                                          Kutuzow, ja Cie bardzo przepraszam, ale argument, ze cos (ktos) podoba sie wiekszosci zupelnie mnie nie rusza. Jest tak jak napisalam- wierze Ci na slowo, ze Twoja narzeczona jest najpiekniejsza kobieta na swiecie i niech tak zostanie :-)

                                          > Także nadal podtrzymuję, że Ci co nie trafili swoich 10-tek to kiedyś z czasem
                                          > to wyjdzie. Z tym że to nie chodzić tylko o urodę. Raczej cały "pakiet" który i
                                          > dealnie nam pasuje.

                                          Wasnie, to mnie zastanawia najbardziej-skad to wiesz, ze inni nie trafili swoich dziesiatek ? Bo im sie po ilus tam latach zwiazek rozlatuje ? A Ty wiesz, ze czas nie stoi w miejscu ? Najmadrzejszego profesora moze dopasc Alzheimer, a najpiekniejszej dziesiatce oklapna kiedys cycki.

                                          > Z czasem to "ale" staje się bardziej uwierające i kończy się potem jak w tym wą
                                          > tku w którym tu dyskutujemy. Niby jest fajnie...ale ochoty na tego swego niby u
                                          > kochanego jakoś partnerka nie przejawia.

                                          No jak to Kutuzow ??? Kiedys mnie zapewniales, ze przyczyna spadku libido sa pociazowe zawirowania hormonalne, teraz jednak stwierdzasz, ze to dlatego, ze babka nie trafila na swoja dziesiatke. No to jak ? :-) Calkiem prawdopodobne, ze oboje trafili na dziesiatki, tylko bylo tak jak mowie- zycie ich przeczolgalo.
                                          • kutuzow Re: Bo to Ferrari było do dupy 03.09.14, 22:41
                                            mabelle2000 napisała:
                                            > Wasnie, to mnie zastanawia najbardziej-skad to wiesz, ze inni nie trafili swoic
                                            > h dziesiatek ? Bo im sie po ilus tam latach zwiazek rozlatuje ?

                                            Czy przeczytałaś kiedyś na forum, żebym pisał że wg mnie Kowalski, albo Nowakowa to nie trafili swoich dziesiątek?
                                            Stawiam tezę, że jeśli dobiera się na zasadzie "najlepszy/najlepsza z dostępnych" to ciężko potem po kilku latach wykrzesać ogien w sypialni, brak seksu może zaś przerodzić się w większe kłopoty w związku itp. Czy z tym się zgodzisz, czy masz odmienne zdanie?

                                            > No jak to Kutuzow ??? Kiedys mnie zapewniales, ze przyczyna spadku libido sa po
                                            > ciazowe zawirowania hormonalne, teraz jednak stwierdzasz, ze to dlatego, ze bab
                                            > ka nie trafila na swoja dziesiatke. No to jak ? :-)

                                            To musi byc albo rybki albo akwarium? Nie może być tak że raz jest jedno w innym przypadku jest drugie? Jak na razie stwierdziłem, że autorka wątku nie pała pożądaniem do swego męża. To czy to są hormony, czy problemy w związku to ona sama będzie tylko wiedziała.
                                            • mabelle2000 Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 11:11
                                              kutuzow napisał:

                                              > Stawiam tezę, że jeśli dobiera się na zasadzie "najlepszy/najlepsza z dostępnyc
                                              > h" to ciężko potem po kilku latach wykrzesać ogien w sypialni, brak seksu może
                                              > zaś przerodzić się w większe kłopoty w związku itp. Czy z tym się zgodzisz, czy
                                              > masz odmienne zdanie?

                                              Kutuzow, ale przeciez my ZAWSZE sie dobieramy wybierajac najlepszego/najlepsza z dostepnych. Bralbys to co jest, gdybys mial tylko jedna (podkreslam- jedna) kandydatke na narzeczona. Wtedy mozna by ewentualnie mowic o jakis uswiadomionych niedoborach tejze kandydatki.
                                              Ludzie sie po prostu zakochuja w sobie, w tej fazie okreslenie drugiej osoby jako dziesiatka jest tak oczywiste jak wschod i zachod slonca.
                                              Mysle, ze niezrozumienie miedzy nami bierze sie z Twojego przekonania, ze istnieje jakis kanon, ktory pozwala okreslic czy osoba jest ta dziesiatka czy tez nie. Takiego kanonu nie ma. Ocena zawsze bedzie subiektywna.

                                              • mojemail3 Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 11:15
                                                mabelle2000 napisała:

                                                > Ludzie sie po prostu zakochuja w sobie, w tej fazie okreslenie drugiej osoby ja
                                                > ko dziesiatka jest tak oczywiste jak wschod i zachod slonca.

                                                Dokładnie. A ta faza trwa podobno 4 lata, powtarzam za prof. Wojciszke ( co ma żonę tę samą od 25 lat...) a potem..."dupa blada" jak się bazuje na ustrzelonej na strzelnicy życia " 10 tce"...i na niczym więcej ;-)

                                              • kutuzow Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 11:35
                                                mabelle2000 napisała:
                                                > Kutuzow, ale przeciez my ZAWSZE sie dobieramy wybierajac najlepszego/najlepsza
                                                > z dostepnych. Bralbys to co jest, gdybys mial tylko jedna (podkreslam- jedna) k
                                                > andydatke na narzeczona.

                                                Widzisz Mabelle, tutaj się różnimy, bo Ty zakładasz, że trzeba z kimś być. Ja zaś zakładam, że jak nie ma osoby która mi pasuje to moge byc sam i żyć życiem singla. Wtedy nie musze godzić się na kompromis "najlepsza z tych która mnie chciała".
                                                Problem jest taki że większość kobiet ma jednak ciśnienie na dzieci i chciałyby z kimś się rozmnożyć i jeszcze żeby ten ktoś pomógł w wychowaniu tego dziecka. Wtedy plan z bycia singielką mocno koliduje z instynktem macierzyńskim. Myślę że stąd to niezrozumienie. Zresztą już raz poruszaliśmy ten temat:
                                                forum.gazeta.pl/forum/w,15128,151307559,151354126,Re_dostosowanie_sie_do_potrzeb_rodziny.html
                                                Obstawiam że poczuałaś się dotknięta tą moją wypowiedzią i stąd teraz ten wziosek że krytykuje tych co nie są ze swymi 10-tkami. Ja po prostu krytykuje tych co kupili osła, a teraz chcą mieć wyścigowego Araba, bo osioł nie spełnia ich ambicji. Wcześniej jednak brali co było - nie narzekali że to osioł a nie wyścigowy Arab.

                                                > Mysle, ze niezrozumienie miedzy nami bierze sie z Twojego przekonania, ze istn
                                                > ieje jakis kanon, ktory pozwala okreslic czy osoba jest ta dziesiatka czy tez
                                                > nie. Takiego kanonu nie ma. Ocena zawsze bedzie subiektywna.

                                                To nie chodzi o kanon. To chodzi o to czy dana osoba NAM pasuje -dla nas jest tą idealną 10-tką.
                                                Przykład: Kobieta głęboko wierząca spotyka wierzącego gościa, który jest prawiczkiem bo czeka z tym do ślubu. Dla każdej innej kobiety on byłby pośmiewiskiem i kiepskim materiałem na partnera (zero doświadczenia seksualnego). Dla kobiety z przykładu może to być własnie wymarzona 10-tka bo będą się super rozumieli, dogadywali. Seks także będzie zgodnie z zasadami wiary, nie będzie problemu z antykoncepcją itp.
                                                Angole mają fajne powiedzenie które idealnie oddaje ten przykład: "One man's trash is another man's treasure.".
                                                • mojemail3 Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 11:44
                                                  kutuzow napisał:

                                                  > Problem jest taki że większość kobiet ma jednak ciśnienie na dzieci i chciałyby
                                                  > z kimś się rozmnożyć i jeszcze żeby ten ktoś pomógł w wychowaniu tego dziecka.

                                                  Kutuzow, to nie jest problem, to wspaniała mądrość matki natury ;-)


                                                  > Wtedy plan z bycia singielką mocno koliduje z instynktem macierzyńskim. Myślę
                                                  > że stąd to niezrozumienie.

                                                  Plan bycia singielką? a to się ma taki plan? Ciekawy artykuł na ten temat czytałam w WO extra...
                                                  www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,139442,16442743,Szczesliwa_singielka__ktora_chce_zyc_sama__Nie_znam.html
                                                  html</a>

                                                  >Ja po prostu krytykuje tych co kupili osła, a teraz chcą mieć wyścigowego Araba, bo osioł >nie spełnia ich ambicji. Wcześniej jednak brali co było - nie narzekali że to osioł a nie >wyścigowy Arab.

                                                  No, tylko że można mieć osła w skórze araba ( rasa koni;-) albo co gorsza, wilka w owczej skórze... To może być gorsze...Osły uparte, ale araby wredne z charakteru, dzikie i gryzą...
                                                  Wolałabym hucuła ;-)


                                                  • kutuzow Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 11:52
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Kutuzow, to nie jest problem, to wspaniała mądrość matki natury ;-)

                                                    Taaa. "Mądrość" która szczególnie mocno objawia się w rodzinach patologicznych. Te najliczniej poddają się tej "mądrości".


                                                    > Plan bycia singielką? a to się ma taki plan?

                                                    Oczywiście, Po prostu nie szuka się desperacko partnerka/partnera.
                                                    Zamiast brać to co jest, czeka się na to co spełnia nasze wymogi.

                                                  • mojemail3 Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 11:59
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Taaa. "Mądrość" która szczególnie mocno objawia się w rodzinach patologicznych.
                                                    > Te najliczniej poddają się tej "mądrości".

                                                    Kutuzow, przywołuję Cię do porządku i ludzkiej przyzwoitości.
                                                    Obecna definicja "patologii w rodzinie" rozszerzona jest na małodzietne rodziny o wyoskim statusie materialnym, jak byś nie wiedział...
                                                    Nie dyskredytuj ludzi tylko ze względu na rodzinę urodzenia.
                                                  • zawle Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 12:22
                                                    mojemail3 napisała: > Obecna definicja "patologii w rodzinie" rozszerzona jest na małodzietne rodziny
                                                    > o wyoskim statusie materialnym, jak byś nie wiedział...

                                                    Matko....skąd to wzięłaś?
                                                  • mojemail3 Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 12:24
                                                    zawle napisała:

                                                    > Matko....skąd to wzięłaś?

                                                    Z wykopalisk...
                                                    www.edukacja.edux.pl/p-13106-zjawisko-rodziny-patologicznej.php
                                                    ps. nie jestem Twoją matką ;-)
                                                  • zawle Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 12:34
                                                    mojemail napisała:
                                                    Obecna definicja "patologii w rodzinie" rozszerzona jest na małodzietne rodziny o wyoskim statusie materialnym, jak byś nie wiedział...

                                                    A tu link potwierdzający:
                                                    Należy również zauważyć, że w obecnych czasach rodziną patologiczną jest również taka rodzina, która zaniedbuje emocjonalnie dziecko. Dotyczy to często pełnych rodzin, dobrze sytuowanych, gdzie nie ma miłości i czasu dla dziecka.

                                                    jeśli z jednego wynika drugie to ja pasuję....
                                                  • kutuzow Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 12:23
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Kutuzow, przywołuję Cię do porządku i ludzkiej przyzwoitości.
                                                    > Obecna definicja "patologii w rodzinie" rozszerzona jest na małodzietne rodziny
                                                    > o wyoskim statusie materialnym, jak byś nie wiedział...
                                                    > Nie dyskredytuj ludzi tylko ze względu na rodzinę urodzenia.

                                                    MM, chyba sięnie zrozumieliśmy.
                                                    Chodziło mi o to że to jest ten rodzaj "mądrości' co to każdy głupi potrafi.
                                                    Zobacz że najwięcej jest takich "mądrych" własnie w rodzinach biednych, patologicznych (w znaczeniu social+używki). Tam średnia dzietnosć jest mooocno ponad średnią krajową.
                                                    Jednocześnie Ci wykształceni, którzy mają dobrą pracę i życie na jakimś tam poziomie robią wszystko żeby walczyć z tą "mądrością natury" stosując antykoncepcje i ladując w najpopularniejszym modelu 2+1.

                                                    Nie podoba Ci się określenie patologiczna, ale nie wiem jak inaczej chcesz nazwać parę na socialu bez pracy, ale za to płodzącą kolejne dzieciaki.

                                                    "Podczas gdy w małżeństwach bezdzietnych i rodzinach
                                                    z mniejszą liczbą dzieci na utrzymaniu dominowały dochody z pracy najemnej, to
                                                    w rodzinach wielodzietnych, zwłaszcza z czworgiem dzieci, znaczenie dochodów z pracy
                                                    malało na rzecz dochodów z pomocy społecznej oraz dochodów z innych źródeł (np.
                                                    darowizn)."

                                                    oraz
                                                    "Zasięg ubóstwa – zwraca uwagę Autorka – jest determinowany wielkością
                                                    gospodarstwa domowego oraz typem rodziny biologicznej. Rodziny wielodzietne są
                                                    w najtrudniejszej sytuacji. Ubóstwem zagrożonych jest około 21% rodzin z trojgiem dzieci na
                                                    utrzymaniu, zaś rodzin z czworgiem i więcej dzieci – ponad 40%."

                                                    źródło: "Sytuacja rodzin wielodzietnych w Polsce a polityka rodzinna"
                                                    ww2.senat.pl/k6/agenda/seminar/a/060718.pdf
                                                  • mojemail3 Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 12:29
                                                    kutuzow napisał:

                                                    "(...)Jednocześnie Ci wykształceni, którzy mają dobrą pracę i życie na jakimś tam poziomie robią wszystko żeby walczyć z tą "mądrością natury" stosując antykoncepcje i ladując w najpopularniejszym modelu 2+1 (...)"

                                                    Przygnębiające zjawisko, a nie "mądrość natury" Gdybym mogła, chciałabym mieć ze troje dzieci...

                                                • mabelle2000 Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 11:51
                                                  kutuzow napisał:
                                                  > Widzisz Mabelle, tutaj się różnimy, bo Ty zakładasz, że trzeba z kimś być. Ja z
                                                  > aś zakładam, że jak nie ma osoby która mi pasuje to moge byc sam i żyć życiem s
                                                  > ingla. Wtedy nie musze godzić się na kompromis "najlepsza z tych która mnie chc
                                                  > iała".

                                                  Ze co prosze ? Niedawno wyskoczylam jak glupia na biedna Mojemail, bo napisala, ze "czlowiek nie jest stworzony do samotnosci", a Ty z takimi tekstami do mnie wyjezdzasz ?
                                                  Jaki k* kompromis ? Normalnie, spotykasz osobe, ani jej nie szukasz, ani nie planujesz, wydaje ci sie inna niz wszystkie, fascynuje Cie jej uroda, zapach, sposob w jaki sie porusza, gestykuluje. Uwazasz, ze jest wyjatkowa, masz wrazenie, ze to ktos bardzo ci bliski. Jaki kompromis ? Jakie parcie na wspolne zycie ? Ja sie czuje wolnym czlowiekiem, a Ty ?

                                                  > Obstawiam że poczuałaś się dotknięta tą moją wypowiedzią i stąd teraz ten wzios
                                                  > ek że krytykuje tych co nie są ze swymi 10-tkami.

                                                  Ale dotknieta w jakim sensie ? Ze ktos spotyka swoja dziesiatke i sie z tego cieszy ? No to przeciez najlepsza wiadomosc jaka mozna uslyszec :-) I oby wszyscy mieli to szczescie, moze mniej bedzie zali i smutkow na tym forum.

                                                  > To nie chodzi o kanon. To chodzi o to czy dana osoba NAM pasuje -dla nas jest t
                                                  > ą idealną 10-tką.

                                                  Kutuzow, nie krec, gdyby nie chodzilo o kanon, to bys nam tu nie wciskal podobienstwa swojej narzeczonej do Angeliny, na dowod tego ze ona NAPRAWDE pieknie wyglada :-))))
                                                  • kutuzow Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 12:08
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Kutuzow, nie krec, gdyby nie chodzilo o kanon, to bys nam tu nie wciskal podobi
                                                    > enstwa swojej narzeczonej do Angeliny, na dowod tego ze ona NAPRAWDE pieknie wy
                                                    > glada :-))))

                                                    Mieszasz dwie kwestie i potem nie rozumiesz czemu są różne odpowiedzi.

                                                    W przypadku urody jest coś takiego jak kanon piękna. Np. młode, jędrna, szczupłe są uważane za ładne, stare, tłuste, obwisłe za brzydkie, mimo że ktoś może np. być fanem ogromnie tłustych (tzw. feeders) seks.wieszjak.polki.pl/dewiacje-seksualne/302019,Feeders-chorobliwa-fascynacja-otyloscia.html

                                                    Gdy zapytasz np. 100 mężczyzn czy Monika Bellucci, Kate Upton albo Scarlett Johansson jest piękna to większość odpowie że tak (wysoko ocenią ich urodę), mimo że kogoś mogą kręcić zupełnie inny typ np. wysoka laska w rozmiarze XS.


                                                    Co innego gdy rozmawiamy o osobistych preferencjach. Tutaj nie mówimy już o samej urodzie, ale o cały zestawie innych cech i systemie wartości.
                                                    Jak pisałem do MM, ja np. jako ateista i facet który dzieci nie planuje i nie chce, będę co najwyżej 1-tką dla wierzącej, bogobojnej kobiety która uważa że dzieci są sensem życia (znam takowe).
                                                    Jak widzisz kwestie dodatkowe które są kluczowe dla danej osoby zdecydowanie przysłaniają punkty za urodę/atrakcyjność.

                                                    Tak samo przykład w drugą stronę. Mógłbym spotkać kobietę o urodzie wcześniej wspomnianych aktorek, która kierując się zasadami wiary chciałaby poczekać z seksem do ślubu. Dla mnie ona (mimo tej urody) była by 1-tką jako partnerka. Ponieważ zupełnie inaczej ocenialibyśmy rolę seksu w związku. Poza tym nie ufałbym iż osoba która spokojnie może czekać do ślubu z seksem, nagle się okaże demonem seksu z niepohamowanymi żądzami .
                                                  • mabelle2000 Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 12:29
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Mieszasz dwie kwestie i potem nie rozumiesz czemu są różne odpowiedzi.

                                                    Nie denerwuj sie Kutuzow, to zaden obciach przyznac sie, ze za ladne uwaza sie to co nam wmowiono, ze jest ladne ;-)))
                                                  • mojemail3 Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 12:36
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Nie denerwuj sie Kutuzow, to zaden obciach przyznac sie, ze za ladne uwaza sie
                                                    > to co nam wmowiono, ze jest ladne ;-)))

                                                    Też mam takie podejrzenia jak Ty Mabelle, mam wrażenie że wszyscy podlegamy temu zjawisku,my kobiety w kwestiach mody i zakupów...Wyprane mózgi mamy wszyscy ;-)
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 12:39
                                                    > Gdy zapytasz np. 100 mężczyzn czy Monika Bellucci, Kate Upton albo Scarlett Jo
                                                    > hansson jest piękna to większość odpowie że tak (wysoko ocenią ich urodę), mimo
                                                    > że kogoś mogą kręcić zupełnie inny typ np. wysoka laska w rozmiarze XS.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Co innego gdy rozmawiamy o osobistych preferencjach. Tutaj nie mówimy już o sam
                                                    > ej urodzie, ale o cały zestawie innych cech i systemie wartości.

                                                    Zaraz, zaraz, to już osobistych preferencji w kwestii samej tylko urody nie można mieć? Wont nie może twierdzić, że Angelina jest dla niego aseksualna, bo jak tak robi, to jest przykład "kwaśnych winogron"?
                                                  • kutuzow Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 12:52
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > Zaraz, zaraz, to już osobistych preferencji w kwestii samej tylko urody nie moż
                                                    > na mieć? Wont nie może twierdzić, że Angelina jest dla niego aseksualna, bo jak
                                                    > tak robi, to jest przykład "kwaśnych winogron"?

                                                    Oczywiście, że można mieć. Ja po prostu trochę nie ufam takim deklaracjom. Ludzie tak jakoś mają że co innego deklarują, a co innego potem wychodzi.

                                                    To troche jak ludzie którzy twierdzą że gdyby wygrali grube miliony w totka by się nie zmienili. Przy czym zupełnie nie biorą pod uwagę że nagle inne czynniki zaczynają byc cenne. Dobrem rzadkim staje się czas (tego nie kupisz) a nie pieniądze. Nie ma więc sensu tracić czasu na pracę.

                                                    Tak samo z Wontem, gdyby spotkał sobowtóra Angeliny (tej sprzed kilku lat) w klubie i gdyby ta laska mocno go podrywała, to ciekawy jestem czy by jej powiedział, że sorry, ale nie podobasz mi się i z bzykanka dzisiaj nici, czy by jednak brał ją, jak rolnik dotację z UE.
                                                  • zawle Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 12:55
                                                    kutuzow napisał: > Tak samo z Wontem, gdyby spotkał sobowtóra Angeliny (tej sprzed kilku lat) w kl
                                                    > ubie i gdyby ta laska mocno go podrywała, to ciekawy jestem czy by jej powiedzi
                                                    > ał, że sorry, ale nie podobasz mi się i z bzykanka dzisiaj nici, czy by jednak
                                                    > brał ją, jak rolnik dotację z UE.

                                                    pewnie by ją bzyknął, ale nadal dla niego nie byłaby 10;)))
                                                  • kutuzow Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 13:00
                                                    zawle napisała:
                                                    > pewnie by ją bzyknął, ale nadal dla niego nie byłaby 10;)))

                                                    Przecież chodziło własnie o to że pisał że "aseksualna", a nie że to nie jest jego 10-tka.
                                                    O ile mógłbym uwierzyć gdyby napisał że dla niego Angelina to 7-ka, bo nie jest w jego typie. OK.
                                                    Ale aseksualnych się nie bzyka przecież.
                                                  • zawle Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 22:58
                                                    kutuzow napisał:

                                                    A co to za założenie? Oczywiście że można bzyknąć i się potem chwalić kolegom że się bzyknęło Angelinę. Nawet gdy aseksualna. Czy siódemka nie może być aseksualna? Może. Ma wszystko oprócz podniety.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 12:57
                                                    > Tak samo z Wontem, gdyby spotkał sobowtóra Angeliny (tej sprzed kilku lat) w kl
                                                    > ubie i gdyby ta laska mocno go podrywała, to ciekawy jestem czy by jej powiedzi
                                                    > ał, że sorry, ale nie podobasz mi się i z bzykanka dzisiaj nici, czy by jednak
                                                    > brał ją, jak rolnik dotację z UE.

                                                    Ale co to ma wspólnego ze stwierdzeniem, że dzisiejsza Angelina mu się nie podoba?
                                                  • kutuzow Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 13:03
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > Ale co to ma wspólnego ze stwierdzeniem, że dzisiejsza Angelina mu się nie podo
                                                    > ba?

                                                    Pisałem wyżej do Zawle. Nie podobac, to jedno. Może być dla niego 6-tką, 7-ką -spoko gusta są różne.
                                                    Gdy pisze że jest aseksualna, to sugeruje że "never, ever" by jej nie chciał, nawet jak by mu sama do łóżka właziła. W to własnie jakoś nie wierzę.


                                                  • mojemail3 Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 13:05
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Nie podobac, to jedno. Może być dla niego 6-tką, 7-ką -
                                                    > spoko gusta są różne.
                                                    > Gdy pisze że jest aseksualna, to sugeruje że "never, ever" by jej nie chciał, n
                                                    > awet jak by mu sama do łóżka właziła. W to własnie jakoś nie wierzę.

                                                    No to trzeba odliczyć tak,żeby była co druga i po kłopocie...
                                                  • hello-kitty2 Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 13:21
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Pisałem wyżej do Zawle. Nie podobac, to jedno. Może być dla niego 6-tką, 7-ką -
                                                    > spoko gusta są różne.
                                                    > Gdy pisze że jest aseksualna, to sugeruje że "never, ever" by jej nie chciał, n
                                                    > awet jak by mu sama do łóżka właziła. W to własnie jakoś nie wierzę.

                                                    Ale co w tym takiego dziwnego? Moze Wont ma tak jak ja (ale nie sadze ;), ze chudosc, zylastosc, suchosc mnie odstrasza, no przeciez czlowiek nie pieprzy sie tylko z twarza. Akurat u Angeliny jest sie do czego przyczepic. Kiedys mi facet opowiadal, ze walic w chuda, koscista dupe to boli ;) Zly przyklad po prostu.
                                                  • wont Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 14:39
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Ale co w tym takiego dziwnego? Moze Wont ma tak jak ja (ale nie sadze ;), ze ch
                                                    > udosc, zylastosc, suchosc mnie odstrasza, no przeciez czlowiek nie pieprzy sie
                                                    > tylko z twarza. Akurat u Angeliny jest sie do czego przyczepic. Kiedys mi facet
                                                    > opowiadal, ze walic w chuda, koscista dupe to boli ;) Zly przyklad po prostu.
                                                    --------------
                                                    Zastanowilem sie dlaczego Angelina Jolie jest dla mnie aseksualna i mysle, ze to jest tak, ze ja sie jej boje po prostu :) Ja ja poznalem jeszcze przed ta oszalamiajaca kariera, kiedy zyskala status seksbomby - widzialem ja w Hackerach i takim filmie o zagubionych nastolatkach - Foxfire. W obu filmach grala role jakichs zdrowo jebnietych, patologicznych dziewczyn. I byla swietna w tych rolach. Jak to naturszczyk. Potem widzialem te Tombridery i reszte tych jej gownianych filmow. I w kazdym filmie ona mnie jednoczesnie irytuje i przeraza, wlepiajac w kamere te swoje slepia spaniela udajacego tygrysa i wzdymajac spierzchniete usteczka, wszystko na zimno, jak jakis zombie. Usmiech tez zimny. Zaloze sie, ze seksu nie lubi, ze jest zimna jak kloda. Odrzuca mnie od niej. Dla mnie jest psychopatka. A psychopatki mnie nie kreca. Fuj.

                                                    Co nie znaczy, ze jakbym poznal dziewczyne w typie Angeliny Joli, to bym uciekal gdzie pieprz rosnie. Obiektywnie mowiac, jakby w ciele Angeliny Jolie znalazla sie normalna dziewczyna a nie to niewiadomoco, i nie "lypala oczami" to by mi sie podobala. Mam nadzieje, ze wyjasnilem, bo jakos nie wiedziec czemu nurtowala was kwestia mojego nielubienia Angeliny.

                                                  • wont Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 14:45
                                                    Aha - jeszcze jeden przyklad mi przyszedl do glowy. Michelle Rodriguez.
                                                    Grala dotychczas role meskich babek, ale takich naprawde meskich, bez grama kobiecosci - w Resident Evil, Avatarze, Fast and Furious. BEZ-NA-DZIE-JA. Nie bzyknalbym jej bo nie jestem biseksualny.

                                                    Ale ale - obejrzalem jakis tydzien temu "Maczete". No i wygladala normalnie. Kobieco. Takze, Angelino, nie martw sie, nic straconego - zainwestujesz troche pieniedzy i czasu w psychoterapie, przestaniesz "lypac oczami" to wont cie przeleci :) No ile mozna to robic z Bradem Pittem he he?
                                                  • urquhart Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 18:37
                                                    wont napisał:
                                                    > Aha - jeszcze jeden przyklad mi przyszedl do glowy. Michelle Rodriguez.
                                                    > Grala dotychczas role meskich babek, ale takich naprawde meskich, bez grama kob
                                                    > iecosci - w Resident Evil, Avatarze, Fast and Furious. BEZ-NA-DZIE-JA. Nie bzyk
                                                    > nalbym jej bo nie jestem biseksualny.

                                                    Dobry przykład laski z barami szerszymi niż tyłek i bez klepsydry.
                                                    Nic dziwnego że randkuje i bzyka się z innymi babami
                                                    harbimz.blogspot.com/2014/03/lesbian-alert-michelle-cara-frolic-in.html
                                                    Ale buzia mi sie podoba.
                                                  • hello-kitty2 Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 20:53
                                                    urquhart napisał:

                                                    > wont napisał:
                                                    > > Aha - jeszcze jeden przyklad mi przyszedl do glowy. Michelle Rodriguez.
                                                    > > Grala dotychczas role meskich babek, ale takich naprawde meskich, bez gra
                                                    > ma kob
                                                    > > iecosci - w Resident Evil, Avatarze, Fast and Furious. BEZ-NA-DZIE-JA. Ni
                                                    > e bzyk
                                                    > > nalbym jej bo nie jestem biseksualny.
                                                    >
                                                    > Dobry przykład laski z barami szerszymi niż tyłek i bez klepsydry.
                                                    > Nic dziwnego że randkuje i bzyka się z innymi babami
                                                    > harbimz.blogspot.com/2014/03/lesbian-alert-michelle-cara-frolic-in.html
                                                    > Ale buzia mi sie podoba.

                                                    Urqu jestes zwyczajnie zlosliwy jakby budowa ciala decydowala o orientacji seksualnej :) Klepsydry sa upragnione tylko przez mezczyzn (i to tez raczej tych starszych) i babki zajmujace sie fitnessem sylwetkowym, a kobiety, no coz chca byc mega szczuple i waziutkie, jak to pisala mojemail: odsysaja tluszcz z bioder. Kragle udo czy ramie to juz dawno przezytek. Spojrz na Jessice Albe czy Malgorzate Rozenek. Zreszta idziemy caly czas w strone unisex.
                                                  • urquhart Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 21:51
                                                    > Urqu jestes zwyczajnie zlosliwy jakby budowa ciala decydowala o orientacji seks
                                                    > ualnej :) Klepsydry sa upragnione tylko przez mezczyzn (i to tez raczej tych st
                                                    > arszych) i babki zajmujace sie fitnessem sylwetkowym, a kobiety, no coz chca by
                                                    > c mega szczuple i waziutkie, jak to pisala mojemail:(...)
                                                    > Kragle udo czy ramie to juz dawno przezytek. Spojrz na Jessice Albe czy Malgor
                                                    > zate Rozenek. Zreszta idziemy caly czas w strone unisex.

                                                    Ja złośliwy? No skąd :)
                                                    Takie trendy promują projektanci mody którzy w zdecydowanej większości są otwarcie zadeklarowanymi gejami.
                                                    No ale to że się promuje co innego a co innego zarabia w jako fetysz w reklamie - ta klepsydra.
                                                    I nie dam sobie wmówić ze norma gustu czy atrakcyjności nie istnieje jak twierdzi Zygota poniżej.
                                                    Że przecież niby jedni lecą na klepsydrę, ale że trudno zaprzeczyć faktom że turbaniaści lecą na kozy, wiec kobieta z kozią brodą też jest w normie atrakcyjności.
                                                    No bo przecież w końcu nie odmieńcem czy sileniem się na oryginalność.
                                                    :)
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 22:16
                                                    > Że przecież niby jedni lecą na klepsydrę, ale że trudno zaprzeczyć faktom że tu
                                                    > rbaniaści lecą na kozy, wiec kobieta z kozią brodą też jest w normie atrakcyjno
                                                    > ści.
                                                    > No bo przecież w końcu nie odmieńcem czy sileniem się na oryginalność.

                                                    Normy gustu, które każdego, kto daje Angelinie mniej niż 7, przypisują hipserstwo lub odszczepieństwo, nie istnieją Urqu. Obrzydzenie dla wielbicieli kóz czy małych dzieci wynika z niespełniania przez nich zupełnie innych norm.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 22:17
                                                    *każdemu, kto
                                                  • urquhart Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 22:31
                                                    > Normy gustu, które każdego, kto daje Angelinie mniej niż 7, przypisują hipserst
                                                    > wo lub odszczepieństwo, nie istnieją Urqu. Obrzydzenie dla wielbicieli kóz czy

                                                    Dobra, mówmy o wzoru urody, nie o normie urody.
                                                    >>>
                                                    Obiektywność pojęcia urody[edytuj kod]

                                                    Część osób jest przekonana, że oceniając urodę człowieka odwołuje się do indywidualnych preferencji i wyobrażeń. W związku z tym próby opisania cech wyglądu, które są trwale związane z atrakcyjnością fizyczną nie mają sensu.

                                                    Okazuje się jednak, że w większości przypadków[2] ludzie trafnie oceniają to, czy dana osoba (np. na fotografii) będzie się innym podobać. Oznacza to, że ludzie znają "wzorzec urody", obowiązujący i powszechny w danej kulturze w danym czasie.

                                                    Ponadto indywidualne preferencje w zakresie atrakcyjności fizycznej są bardzo podobne i wykazują wiele cech wspólnych. Pewni mężczyźni podobają się zarówno mężczyznom, jak i kobietom, a kobiety wyglądające w określony sposób podobają się także obu płciom. Oznacza to, że wzory kobiecej i męskiej urody są powszechne w danej społeczności – znakomita większość jej członków zgadza się co do tego, jaka osoba uchodzi za atrakcyjną.
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Atrakcyjno%C5%9B%C4%87_fizyczna#Wz.C3.B3r_urody_kobiecej
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Bo to Ferrari było do dupy 05.09.14, 07:49
                                                    Oznacza to, że ludz
                                                    > ie znają "wzorzec urody", obowiązujący i powszechny w danej kulturze w danym cz
                                                    > asie.
                                                    >
                                                    > Ponadto indywidualne preferencje w zakresie atrakcyjności fizycznej są bardzo p
                                                    > odobne i wykazują wiele cech wspólnych.

                                                    Ale to są dwie różne sprawy, Urqu. Kanon piękna i normalność gustu. To całkiem zrozumiałe, że piękną kobietą będzie powszechnie nazywana Angelina Jolie, a nie Magdalena Schejbal. Ale to nie znaczy, że jak ktoś ocenia "przydatność" łóżkową tych kobiet dla siebie i wychodzi mu, że Angelina jest niekobieca, za to zerżnąłby Magdalenę, to oszukuje się albo innych, czy też powinien się leczyć, bo jest poza normą.
                                                  • zawle Re: Bo to Ferrari było do dupy 05.09.14, 07:58
                                                    Do tego dochodzi pytanie czy danego człowieka podnieca piękno. Mnie nie. Z wielu powodów. Jest dla mnie kompletnie aseksualne i zimne.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Bo to Ferrari było do dupy 05.09.14, 08:18
                                                    > Do tego dochodzi pytanie czy danego człowieka podnieca piękno.

                                                    A jak nie podnieca, to czy jest normalny czy nie :-)

                                                    > Mnie nie. Z wielu powodów. Jest dla mnie kompletnie aseksualne i zimne.

                                                    Ja mam czasem podobnie. Piękno jest do kontemplowania, ale nie kalania. A seks to przecież pot, śluz, ślina, sperma i inne obrzydliwości. Ale taką Bellucci też odbierasz jako aseksualną?
                                                  • mojemail3 Re: Bo to Ferrari było do dupy 05.09.14, 08:38
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > > Do tego dochodzi pytanie czy danego człowieka podnieca piękno.

                                                    Piękno ma zachwycać a nie podniecać...

                                                    > A jak nie podnieca, to czy jest normalny czy nie :-)

                                                    Normalny. Na tym bazuje przemysł "przyjemnościowy"- ma podniecać i ekscytować a nie zachwycac pięknem.
                                                    Moim zdaniem na piękno bardziej wyczulone są kobiety, stąd te kwiaty, ogrody, dekoracje domów itp. Stąd nasze druzgocące oceny urody innych kobiet.
                                                    Dlatego też sztuka w założeniu nie podnieca, zachwyca, zaskakuje, frapuje, zastanawia, szokuje etc.

                                                    > Piękno jest do kontemplowania, ale nie kalania. A seks
                                                    > to przecież pot, śluz, ślina, sperma i inne obrzydliwości.

                                                    Ale też piękno, nie obrzydliwość...

                                                    > Ale taką Bellucci też odbierasz jako aseksualną?

                                                    Belucci cudowna jest, uwielbiam taki typ kobiet, jeszcze Isabelle Adjani...
                                                    Tak przy okazji, oglądałam po raz kolejny " Królową Margot" i zerknęłam na Filmweb, wiecie ile ona miała lat grając w tym filmie?
                                                    www.filmweb.pl/film/Kr%C3%B3lowa+Margot-1994-6883/photos/248475
                                                    Aż 39...a w 1994 to chyba obróbki cyfrowej nie było, no może jakieś filtry, światło...
                                                    www.filmweb.pl/person/Isabelle+Adjani-225
                                                    Wiem, wiem, kobiety w tym wieku dla naszych rodaków to już próchno, ja jednak uparcie twierdzę,że to jak się starzejemy, też jest genetycznym potencjałem nie do pogardzenia...
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Bo to Ferrari było do dupy 05.09.14, 08:54
                                                    >> Piękno jest do kontemplowania, ale nie kalania. A seks
                                                    >> to przecież pot, śluz, ślina, sperma i inne obrzydliwości.

                                                    >Ale też piękno, nie obrzydliwość...

                                                    No przecież, że piękno też. Na samej obrzydliwości daleko bym nie zajechała... :-) Są różne rodzaje piękna - takie do oglądania, takie do dotykania, takie do słuchania, takie do wąchania itd. Tu chodzi mi o piękno do samego oglądania - jak w muzeum.
                                                  • zawle Re: Bo to Ferrari było do dupy 05.09.14, 09:12
                                                    zyg_zyg_zyg napisała: Ale taką Bellucci te
                                                    > ż odbierasz jako aseksualną?

                                                    No raczej..nigdy bym jej palcem nie tknęła:)))
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Bo to Ferrari było do dupy 05.09.14, 09:43
                                                    > No raczej..nigdy bym jej palcem nie tknęła:)))

                                                    ani patykiem :-)
                                                  • kutuzow Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 10:22
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > > No raczej..nigdy bym jej palcem nie tknęła:)))
                                                    >
                                                    > ani patykiem :-)

                                                    Moje miłe koleżanki. Przypominacie mi psiapsióły z czasów szkoły średniej, co to też jedna przez drugą podbijały poprzeczkę, na kogo to one by nie spojrzały, z kim by się nie umówiły na randkę.
                                                    Po czym jak przyszło co do czego to deklaracje sobie, a zachowanie sobie.

                                                    Tutaj także gdybyśmy przeszli z Pań na Panów, to pewnie by się okazało że Brad Piit to paszczur, Clooney to siwy dziadek, Brosman jest zbyt lalusiowaty, Craig zbyt pospolity, a Sean Connery zbyt przypomina Wam Waszego dziadka.

                                                    Przecież nic nie buduje tak fajnie pozycji wybrednej i trudnej do zdobycia jak deklaracja jak by się to odrzucało czołowych amantów na drzewo. Szczególnie gdy ma się świadomość że to i tak czysto teoretycznie, bo raczej Brad Pitt nie zadzwoni do drzwi przez przypadek. Po prostu respect na dzielni zagwarantowany.

                                                    Potem się dziwicie czemu np. Yoric wkłada te wszystkie deklaracje panien między bajki i robi swoje z dużym sukcesem na podstawie tego co mówi PUA, a nie tego co deklarują kobiety.
                                                  • hello-kitty2 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 10:34
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Potem się dziwicie czemu np. Yoric wkłada te wszystkie deklaracje panien między
                                                    > bajki i robi swoje z dużym sukcesem na podstawie tego co mówi PUA, a nie tego
                                                    > co deklarują kobiety.

                                                    "Robi swoje"? To on zdradza swoja dziewczyne ze Wschodu? Chyba robil chciales powiedziec. Hello?! ;)
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 12:39
                                                    > Moje miłe koleżanki. Przypominacie mi psiapsióły z czasów szkoły średniej, co t
                                                    > o też jedna przez drugą podbijały poprzeczkę, na kogo to one by nie spojrzały,
                                                    > z kim by się nie umówiły na randkę.
                                                    > Po czym jak przyszło co do czego to deklaracje sobie, a zachowanie sobie.

                                                    Ja pierdolę, Kutuzow. Zachowujesz się tak, jakbyś w ogóle sobie nie uświadamiał różnicy między ocenianiem celebrytów zza szklanej szybki, a ocenianiem realnych osób z własnego otoczenia i to pod kątem przydatności do spożycia.

                                                    Jak widzę takiego agenta Tomka, to mnie odrzuca. Nie podoba mi się jego twarz, jest w nim coś obleśnego. Ale gdyby się okazało, że obłędnie pachnie, że jest silny, że ma piękne i mocne ręce, że tylko dla mnie specjalnie błyska ząbkami uśmiechem numer 7, że mnie rozśmiesza do łez, albo chuj wie co jeszcze, to może bym się nawet w nim zakochała. W obecnej chwili mogę zobaczyć wyłącznie jego twarz (nawet nie wiem, jaki ma głos) i ona mi się zwyczajnie nie podoba. Może mi się nie podobać? Na to mi pozwolisz?

                                                    Jeśli piszę, że Brad Pit nie jest dla mnie wizualną dziesiątką, to nie porównuję go z Mietkiem z mojej pracy, Zygmuntem z naprzeciwka czy Wiesławem z warzywniaka - czyli dostępnymi dla mnie mężczyznami. Porównuję go Clooneyem, Brosmanem, Craigiem, Connerym itp. Zajarzyłeś?
                                                  • mojemail3 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 12:52
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Ja pierdolę, Kutuzow. Zachowujesz się tak, jakbyś w ogóle sobie nie uświadamiał
                                                    > różnicy między ocenianiem celebrytów zza szklanej szybki, a ocenianiem realnyc
                                                    > h osób z własnego otoczenia i to pod kątem przydatności do spożycia.

                                                    Może mężczyżni mają tak słabe poczucie rzeczywistości,że mogą się napalić na obrazek?
                                                    ( No wiem, przeginam, bo niestety wiem,że tak...)

                                                    > Jak widzę takiego agenta Tomka, to mnie odrzuca. Nie podoba mi się jego twarz,
                                                    > jest w nim coś obleśnego.

                                                    Też mnie odrzuca, strasznie...na drugą półkulę ;-)
                                                  • kutuzow Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 13:10
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > Ja pierdolę, Kutuzow. Zachowujesz się tak, jakbyś w ogóle sobie nie uświadamiał
                                                    > różnicy między ocenianiem celebrytów zza szklanej szybki, a ocenianiem realnyc
                                                    > h osób z własnego otoczenia i to pod kątem przydatności do spożycia.

                                                    Zyg, tutaj właśnie widać różnice związane z płcią. Zobacz że facecji nie mają takich rozkminek, czy taka Kate Upton to ładnie pachnie, czy jest dostępna, czy beka przy jedzeniu itp.
                                                    podoba się i większość deklaruje że owszem z chęcią by się z nia przespało jesli tylko mieliby okazję.

                                                    > Jeśli piszę, że Brad Pit nie jest dla mnie wizualną dziesiątką, to nie porównuj
                                                    > ę go z Mietkiem z mojej pracy, Zygmuntem z naprzeciwka czy Wiesławem z warzywni
                                                    > aka - czyli dostępnymi dla mnie mężczyznami. Porównuję go Clooneyem, Brosmanem,
                                                    > Craigiem, Connerym itp. Zajarzyłeś?

                                                    eee, jak by to powiedzieć. W takim razie chyba się nie zrozumieliśmy jak działa skala 1-10. To działa tak że WSZYSTKICH oceniasz wg tej samej skali!
                                                    Jeśli Zygmunt z na przeciwka jest dla Ciebie 3-ką, Wiesław z warzywniaka 6-tką, a Pitt z Clooneyem są gdzies na samej górze skali, to np. Pittowi dajesz 9,5 a Clooneyowi 9, albo na odwrót. Nie zas tak że Pittowi 5 a Clooneyowi 10 (bo np. podoba Ci się dwa razy bardziej od Pitta).
                                                    Możesz sobie nadal porównywać celebritów między sobą i ustawiać ich w kolejności na górze skali np. jeden ma 8,5 drugi 9, trzeci 9,4 a ten idealny który Cię najbardziej kręci jest u Ciebei 10-tką.

                                                    Jak masz dwie skale -jedną dla "normalesów" druga dla gwiazd to zaczyna się robić burdel, bo nagle Wiesiek z warzywniaka ma więcej pkt od Pitta i wchodzimy w świat liczb urojonych.
                                                  • mojemail3 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 13:18
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Zyg, tutaj właśnie widać różnice związane z płcią. Zobacz że facecji nie mają t
                                                    > akich rozkminek, czy taka Kate Upton to ładnie pachnie, czy jest dostępna, czy
                                                    > beka przy jedzeniu itp.
                                                    > podoba się i większość deklaruje że owszem z chęcią by się z nia przespało jesl
                                                    > i tylko mieliby okazję.

                                                    Kutuzow, ale co nam tu chcesz dowieść? Wyższość męskich preferencji? Że z prawie każdą by mogli, a my mamy większe wymagania? No jak ktoś śmierdzi albo jest tylko na obrazku to jest jednak dysfunkcja psychiczna się napalać ;-) nawet jak jest Bradem Pittem czy innym Clooneyem...

                                                    >W takim razie chyba się nie zrozumieliśmy jak działa
                                                    > skala 1-10. To działa tak że WSZYSTKICH oceniasz wg tej samej skali!
                                                    > Jeśli Zygmunt z na przeciwka jest dla Ciebie 3-ką, Wiesław z warzywniaka 6-tką,
                                                    > a Pitt z Clooneyem są gdzies na samej górze skali, to np. Pittowi dajesz 9,5 a
                                                    > Clooneyowi 9, albo na odwrót. Nie zas tak że Pittowi 5 a Clooneyowi 10 (bo np.
                                                    > podoba Ci się dwa razy bardziej od Pitta).
                                                    > Możesz sobie nadal porównywać celebritów między sobą i ustawiać ich w kolejnoś
                                                    > ci na górze skali np. jeden ma 8,5 drugi 9, trzeci 9,4 a ten idealny który Cię
                                                    > najbardziej kręci jest u Ciebei 10-tką.
                                                    > Jak masz dwie skale -jedną dla "normalesów" druga dla gwiazd to zaczyna się rob
                                                    > ić burdel, bo nagle Wiesiek z warzywniaka ma więcej pkt od Pitta i wchodzimy w
                                                    > świat liczb urojonych.

                                                    Kutuzow, zwariowałeś? Przecież własnie zaprezentowałeś urojenia na podstawie swej skali pomiaru atrakcyjności...Która normalna kobieta tak postrzega mężczyzn???
                                                  • hello-kitty2 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 13:40
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Kutuzow, zwariowałeś? Przecież własnie zaprezentowałeś urojenia na podstawie sw
                                                    > ej skali pomiaru atrakcyjności...Która normalna kobieta tak postrzega mężczyzn?
                                                    > ??

                                                    Prawda. Nigdy mi nie przyszlo do glowy zeby komus przyznawac punkty. Dziwne. Ze co jak 10 to clik i jestem zakochana?
                                                  • mojemail3 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 13:43
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Prawda. Nigdy mi nie przyszlo do glowy zeby komus przyznawac punkty. Dziwne. Ze
                                                    > co jak 10 to clik i jestem zakochana?

                                                    No. I po uszy w kisielu ;-)
                                                  • rekreativa Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 06.09.14, 10:27
                                                    To dawanie punktów to typowo męska rozrywka.
                                                    Oni sobie jakoś tak umieją na półeczkach te panie poukładać, od najniższej półeczki po najwyższą.
                                                    Ja mam system oceny zero jedynkowy : podoba się, nie podoba się.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 06.09.14, 10:40
                                                    > To dawanie punktów to typowo męska rozrywka.
                                                    > Oni sobie jakoś tak umieją na półeczkach te panie poukładać, od najniższej półe
                                                    > czki po najwyższą.
                                                    > Ja mam system oceny zero jedynkowy : podoba się, nie podoba się.

                                                    Ja podobnie - może niepotrzebnie używałam tej męskiej miary :-) Chociaż tego, że Pitt mi się nie podoba też Kutuzow nie chce łyknąć - twierdzi, że to próba podbicia własnej wartości. Może z kolei on nie ogarnia tej naszej miary i przekłada na swoje: podoba mi się=9,10, nie podoba mi się=1,2?
                                                  • kutuzow Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 06.09.14, 10:49
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > Ja podobnie - może niepotrzebnie używałam tej męskiej miary :-) Chociaż tego, ż
                                                    > e Pitt mi się nie podoba też Kutuzow nie chce łyknąć - twierdzi, że to próba po
                                                    > dbicia własnej wartości. Może z kolei on nie ogarnia tej naszej miary i przekła
                                                    > da na swoje: podoba mi się=9,10, nie podoba mi się=1,2?

                                                    Z tym jestem w stanie się zgodzić. Bardzo możliwe że tak właśnie jest -stąd niezrozumienie w temacie.
                                                  • druginudziarz Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 13:16
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > > Moje miłe koleżanki. Przypominacie mi psiapsióły z czasów szkoły średniej
                                                    > , co t
                                                    > > o też jedna przez drugą podbijały poprzeczkę, na kogo to one by nie spoj
                                                    > rzały,
                                                    > > z kim by się nie umówiły na randkę.
                                                    > > Po czym jak przyszło co do czego to deklaracje sobie, a zachowanie sobie
                                                    > .
                                                    >
                                                    > Ja pierdolę, Kutuzow. Zachowujesz się tak, jakbyś w ogóle sobie nie uświadamiał
                                                    > różnicy między ocenianiem celebrytów zza szklanej szybki, a ocenianiem realnyc
                                                    > h osób z własnego otoczenia i to pod kątem przydatności do spożycia.
                                                    >
                                                    > Jeśli piszę, że Brad Pit nie jest dla mnie wizualną dziesiątką, to nie porównuj
                                                    > ę go z Mietkiem z mojej pracy, Zygmuntem z naprzeciwka czy Wiesławem z warzywni
                                                    > aka - czyli dostępnymi dla mnie mężczyznami. Porównuję go Clooneyem, Brosmanem,
                                                    > Craigiem, Connerym itp. Zajarzyłeś?

                                                    Nie wiem jak kutuzow, ale ja nie zajarzyłem.
                                                    Wg mnie piszesz dokłądnie to samo co kutuzow.
                                                    1. "Heniek z VIIb to brzydal", ale na imprezie, gdy okazało się, że Heniek jet osiagalny to Heniek juz jest całkiem całkiem
                                                    2. "Tomek to brzydal" ale byc może jednak gdyby był w pobliżu to moze jednak nie brzydal
                                                    Ja tu nie widzę różnicy.
                                                    Nie wiem też dlaczego nie porównywać Brada Pita z Zygmuntem z pracy.
                                                  • kutuzow Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 13:35
                                                    druginudziarz napisał:
                                                    > 1. "Heniek z VIIb to brzydal", ale na imprezie, gdy okazało się, że Heniek jet
                                                    > osiagalny to Heniek juz jest całkiem całkiem
                                                    > 2. "Tomek to brzydal" ale byc może jednak gdyby był w pobliżu to moze jednak ni
                                                    > e brzydal

                                                    Przecież to jest dokładnie to o czym wcześniej pisałem -efekt "kwaśnych winogron". Jest poza moimi możliwościami, więc twierdze że mi się nie podoba i jest zupełnie nie w moim guście.
                                                    Gdy nagle staje się dostępny, to pomijam to całe gadanie i zaczynam go realnie oceniać. Nie wmawiam sobie że skoro go nie mogę miec to wcale mi się tak na prawdę nie podoba.

                                                    W przypadku oceny celebrytów widze ogromną róznicę między kobietami i mężczyznami.
                                                    Facecji mimo że zdają sobie sprawe że mają zerowe szanse o takiej Johanson czy innej Upton, to nie przeszkadza im to deklarować że się nimi jarają. Nie boją się że wyjdą na napalonych bo wiedzą że bycie "napalonym" facetem to nie jest żadna ujma. Kobiety zas cały czas nie chca wyjśc na "łatwe do zdobycia" -takie co to by z każdym chciała. Więc odgrywają ten teatrzyk jak to Clooney jest brzydki, Brad Pitt za stary, a Craig to wręcz paskudny.
                                                  • mojemail3 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 13:41
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Facecji mimo że zdają sobie sprawe że mają zerowe szanse o takiej Johanson czy
                                                    > innej Upton, to nie przeszkadza im to deklarować że się nimi jarają. Nie boją s
                                                    > ię że wyjdą na napalonych bo wiedzą że bycie "napalonym" facetem to nie jest ża
                                                    > dna ujma.

                                                    Ale też jakiś szczególny honor też nie, co?

                                                    > Kobiety zas cały czas nie chca wyjśc na "łatwe do zdobycia" -takie co
                                                    > to by z każdym chciała. Więc odgrywają ten teatrzyk jak to Clooney jest brzydk
                                                    > i, Brad Pitt za stary, a Craig to wręcz paskudny.

                                                    Srutu tutu majtki z drutu...
                                                    Co ty tam wiesz o kobietach.Przeciętna kobieta ma w swej historii życia zdecydowanie spławionych absztyfikantów niż panowie zdobytych...
                                                    To nie jest żaden teatrzyk,to jest życie ;-)
                                                  • kutuzow Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 13:50
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Ale też jakiś szczególny honor też nie, co?

                                                    Niby czemu? Nie widzę żadnej ujmy w przyznaniu że podobają mi się piękne kobiety nawet jeśli są niedostępne. Nie musze ściemniać że taka Bellucci w "Malenie" to za bardzo kobieca była jak dla mnie i "nawet kijem".

                                                    > Srutu tutu majtki z drutu...
                                                    > Co ty tam wiesz o kobietach.Przeciętna kobieta ma w swej historii życia zdecydo
                                                    > wanie spławionych absztyfikantów niż panowie zdobytych...
                                                    > To nie jest żaden teatrzyk,to jest życie ;-)

                                                    Oczywiście. Pokaż mi taką która odsyłała na drzewo absztyfikantów pokroju Pitta albo Clooneya :-)))) Pani raczy sobie żartować widze. Trzpiotka.
                                                    To że Pani odrzuciła zaloty Henika przystojniaka z klasy i Wieśka z warzywniaka, nie znaczy że tak samo by zrobiła gdyby zobaczyła Pitta w akcji. Nawet historie polskich aktorek które liznęły Holliwoodu, pokazują że jakoś miękna im kolana jak zobaczą gwiazdę w akcji. Raczej w głowie im ustalanie imion wspólnych dzieci niż odrzucanie amorów.

                                                    Za to widac dłuuugą listę tych co to jednak nie odesłały na drzewo takiego Pitta czy innego Nicholsona.



                                                  • mojemail3 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 14:03
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Niby czemu? Nie widzę żadnej ujmy w przyznaniu że podobają mi się piękne kobiet
                                                    > y nawet jeśli są niedostępne. Nie musze ściemniać że taka Bellucci w "Malenie"
                                                    > to za bardzo kobieca była jak dla mnie i "nawet kijem".

                                                    Bo ona akurat w Twoim typie jest, co nam tak wmawiasz Brada jak hamburgera na siłę ? Ja nie lubię hamburgerów, na dodatek na obrazku...

                                                    > Oczywiście. Pokaż mi taką która odsyłała na drzewo absztyfikantów pokroju Pitta
                                                    > albo Clooneya :-)))) Pani raczy sobie żartować widze. Trzpiotka.

                                                    Kutuzow zejdz na ziemię, to jest już nieznośne, jakaś obsesja...




                                                  • kutuzow Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 14:13
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Bo ona akurat w Twoim typie jest, co nam tak wmawiasz Brada jak hamburgera na s
                                                    > iłę ? Ja nie lubię hamburgerów, na dodatek na obrazku...

                                                    Widzisz Sigourney Weaver (ta od Obcego) zdecydowanie nie jest w moim typie. Po czym nagle zmiania sceniczny image brudny T-shirt na ładną sukienkę w "Heartbreakers" i nagle ....jest w moim guście. Większość facetów nie ma tak wysublimowanych gustów jak Wy moje miłe Panie że liczy się kolor oczu u danego gwiazdora, albo skreśla fakt posiadania wąsów.

                                                    > Kutuzow zejdz na ziemię, to jest już nieznośne, jakaś obsesja...

                                                    MM -kto jest bardziej w kosmosie. Ja który twierdze że "zwykła" kobieta którą zacząłby podrywać Pitt czy Clooney byłaby w przysłowiowym 7-mym niebie, czy Ty która twierdzisz że laski by takich czwórkami na drzewo odsyłały???
                                                  • mojemail3 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 14:18
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > MM -kto jest bardziej w kosmosie. Ja który twierdze że "zwykła" kobieta którą z
                                                    > acząłby podrywać Pitt czy Clooney byłaby w przysłowiowym 7-mym niebie, czy Ty k
                                                    > tóra twierdzisz że laski by takich czwórkami na drzewo odsyłały???

                                                    Kutuzow, nie rozmawiasz ze "zwykłymi" kobietami...
                                                    Naprawdę zejdz na ziemię, aktorzy pracują w swojej branży, ciało jest ich narzędziem pracy, a ich podstawowym zajęciem nie jest podrywaniem " zwykłych kobiet".
                                                  • kutuzow Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 14:23
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Kutuzow, nie rozmawiasz ze "zwykłymi" kobietami...

                                                    Oczywiście, od tego przecież zacząłem, że jedna przez drugą, budowałyście pozycję tych wybrednych i trudnych do zadowolenia. Nic tak nie pomaga jak pokazanie, że nawet taki Clooney nie ma u takiej kobiety szans. Gdzie on do mnie.

                                                    Naprawdę jak następnym razem w dyskusji o PUA padnie zarzut "czemu PUA uważa że nie warto słuchać deklaracji kobiet" tylko niby samo PUA "wie lepiej", to jak nic przywołam tą rozmowę o odsyłaniu przez Panie celebrytów na drzewo.

                                                  • mojemail3 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 14:41
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Naprawdę jak następnym razem w dyskusji o PUA padnie zarzut "czemu PUA uważa że
                                                    > nie warto słuchać deklaracji kobiet" tylko niby samo PUA "wie lepiej", to jak
                                                    > nic przywołam tą rozmowę o odsyłaniu przez Panie celebrytów na drzewo.

                                                    Ok, która zna jakiegoś "celebrytę" w realu? Moja znajoma poznala rezysera ( byla tlumaczka) a jak ja zaprosil do hotelu, poslala na drzewo...
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 14:18
                                                    Ja który twierdze że "zwykła" kobieta którą z
                                                    > acząłby podrywać Pitt czy Clooney byłaby w przysłowiowym 7-mym niebie, czy Ty k
                                                    > tóra twierdzisz że laski by takich czwórkami na drzewo odsyłały???

                                                    A gdzie MM tak twierdzi? Chodzi raczej o to, że gdyby laski zaczął podrywać plakat Pitta albo plakat Clooneya, to by na pewno został posłany na drzewo.
                                                  • mojemail3 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 14:21
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > A gdzie MM tak twierdzi? Chodzi raczej o to, że gdyby laski zaczął podrywać pla
                                                    > kat Pitta albo plakat Clooneya, to by na pewno został posłany na drzewo.

                                                    Plakaty gwiazd kina i estrady to już mamy dawno poodrywane ze ścian pokoików nastoletnich...
                                                    Mówiłam o spławianiu absztyfikantów realnych...
                                                  • kutuzow Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 14:25
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    >
                                                    > > A gdzie MM tak twierdzi? Chodzi raczej o to, że gdyby laski zaczął podryw
                                                    > ać pla
                                                    > > kat Pitta albo plakat Clooneya, to by na pewno został posłany na drzewo.
                                                    >
                                                    > Plakaty gwiazd kina i estrady to już mamy dawno poodrywane ze ścian pokoików na
                                                    > stoletnich...
                                                    > Mówiłam o spławianiu absztyfikantów realnych...

                                                    hahaha :-)
                                                    Widzę że już nawet Panie się pogubiły w tym wzajemnym zakręceniu pt. "jestem taka zajebista że jakiś tam Clooney czy Pitt to mi może co najwyżej buty czyścić a nie randki proponować".
                                                  • mojemail3 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 14:31
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > hahaha :-)
                                                    > Widzę że już nawet Panie się pogubiły w tym wzajemnym zakręceniu pt. "jestem ta
                                                    > ka zajebista że jakiś tam Clooney czy Pitt to mi może co najwyżej buty czyścić
                                                    > a nie randki proponować".

                                                    Kutuzow, martwię się o Ciebie...
                                                    Właściwe poczucie własnej wartości oraz poczucie rzeczywistości sprawia,że nie rozważamy relacji z celebrytami z obrazków...Czy ktoś pisał o czyszczeniu butów?
                                                  • kutuzow Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 14:35
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Kutuzow, martwię się o Ciebie...
                                                    > Właściwe poczucie własnej wartości oraz poczucie rzeczywistości sprawia,że nie
                                                    > rozważamy relacji z celebrytami z obrazków...Czy ktoś pisał o czyszczeniu butów
                                                    > ?

                                                    I to jest własnie syndrom "kwaśnych winogron". Coś co jest nierealne, nie do zdobycia oceniamy znacznie gorzej niż postrzegamy w rzeczywistości. Gdyby jedna z drugą miała realną szansę na randkę z Pitt-em to miałby on mocna 10-tkę. Ponieważ jednak wiecie że to nie realne to zaczyna się proces wyszukiwania wad i ściemniania. Ze tak na prawdę to on wcale taki fajny nie jest, w sumie to Zygmunt z warzywniaka jest fajniejszy, bo bliżej, gdzie mi tam do tego Holliwooda na te randki się tłuc samolotem. Wizę trzeba byłoby wyrobić, ładnie się ubrac itp.
                                                  • mojemail3 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 14:39
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > I to jest własnie syndrom "kwaśnych winogron". Coś co jest nierealne, nie do zd
                                                    > obycia oceniamy znacznie gorzej niż postrzegamy w rzeczywistości. Gdyby jedna z
                                                    > drugą miała realną szansę na randkę z Pitt-em to miałby on mocna 10-tkę.

                                                    Kutuzow, idz pogadaj z nastolatkami albo z koleżankami narzeczonej (wolnymi? ) tu są w większości kobiety koo 40 tki, do których bzdurne teoryjki o 10 tkach i potencjalnych randkach z celebrytami nie przemawiają...
                                                    Nakręciłeś się jak mały samochodzik...
                                                  • mabelle2000 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 14:42
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > I to jest własnie syndrom "kwaśnych winogron". Coś co jest nierealne, nie do zd
                                                    > obycia oceniamy znacznie gorzej niż postrzegamy w rzeczywistości. Gdyby jedna z
                                                    > drugą miała realną szansę na randkę z Pitt-em to miałby on mocna 10-tkę.

                                                    A kto jest Brad Pitt i dlaczego mialabym miec wlasnie chec na randke z nim ? Sadzac z wygladu ( wygooglowalam ) bardzo dobrze go oceniam, tylko dlaczego mialoby byc to rownoznaczne z checia poznania go ? Mozesz mi to wytlumaczyc ?
                                                  • kutuzow Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 14:47
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > A kto jest Brad Pitt i dlaczego mialabym miec wlasnie chec na randke z nim ? Sa
                                                    > dzac z wygladu ( wygooglowalam ) bardzo dobrze go oceniam, tylko dlaczego mialo
                                                    > by byc to rownoznaczne z checia poznania go ? Mozesz mi to wytlumaczyc ?

                                                    Owszem mógłbym, ale mi się nie chce. Nie warto.
                                                  • urquhart Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 14:40
                                                    Wchodzicie baby na typowy jalowy ton focha jakie to niedojrzałe prostackie że mężczyzn podniecałą obrazki. Jak nas babki coś podnieca to jedynie racjonalnie i dojrzałe. A z mizoginia PE że może mieć to coś wspólnego z pozycją i zasobami trzeba rozprawić się raz na zawsze. Błeeeee.

                                                    Zamiast budować kolejne Geocentryczne życzenowe teorię i postulaty lepiej wykorzystać to co odkryli i opisują seksuolodzy babki w wątku o fantazjach ze niekoniecznie facet musi jarac się młodsza wystarczy jak parterze chce się i użyje takiego przebrania uczennicy w seksie, bo jarają go obrazki i podobne striptyzerzy nie przypadkiem robią przebieranki występują rzucając z siebie najczęściej policyjne mundury żeby zwilzac babki...
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 14:43
                                                    > Wchodzicie baby na typowy jalowy ton focha jakie to niedojrzałe prostackie że
                                                    > mężczyzn podniecałą obrazki. Jak nas babki coś podnieca to jedynie racjonalnie
                                                    > i dojrzałe.

                                                    Które baby, faceciku?
                                                  • mabelle2000 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 14:52
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Wchodzicie baby na typowy jalowy ton focha jakie to niedojrzałe prostackie że
                                                    > mężczyzn podniecałą obrazki.

                                                    To ze mezczyzn podniecaja obrazki, to ja wiem juz od dawna i nie jest to dla mnie nic nowego, a juz na pewno nie jest to cos z czym chcialabym walczyc. Kicha sie robi wtedy, gdy mezczyni nie kumaja, ze mnie obrazek nie podnieca. A poniewaz ni chooja tego zrozumiec nie moga, wiec dopisuja teorie co tez moze mnie podniecac zamiast wygladu. I te spekulacje sa wlasnie takie wkurwiajace. Bo ja mysle o przekazie ciala, mowy i gestow, jakie mezczyzna mi wysyla, budujac napiecie seksualne miedzy nami, a taki Urgu na przyklad probuje mi wcisnac, ze mysle o jego portfelu ;-))))
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 15:02
                                                    > To ze mezczyzn podniecaja obrazki, to ja wiem juz od dawna i nie jest to dla mn
                                                    > ie nic nowego, a juz na pewno nie jest to cos z czym chcialabym walczyc. Kicha
                                                    > sie robi wtedy, gdy mezczyni nie kumaja, ze mnie obrazek nie podnieca. A poniew
                                                    > az ni chooja tego zrozumiec nie moga, wiec dopisuja teorie co tez moze mnie pod
                                                    > niecac zamiast wygladu. I te spekulacje sa wlasnie takie wkurwiajace. Bo ja mys
                                                    > le o przekazie ciala, mowy i gestow, jakie mezczyzna mi wysyla, budujac napieci
                                                    > e seksualne miedzy nami, a taki Urgu na przyklad probuje mi wcisnac, ze mysle o
                                                    > jego portfelu ;-))))

                                                    Dzięki Mabelle, to samo sedno :-)
                                                  • urquhart Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 15:49
                                                    Ściśle to że nie myślisz.
                                                    Tylko że kierują tobą atawistyczne emocje z tzw pierwotnej części mózgu hipokamp. Z niego idzie informacja : ma zwilzac i potem zaprzęga mózg żeby zracjonalizowal sobie jak mu wygodnie te emocje
                                                    O tym mówi psychoewo
                                                    No ale ile razy można to tłumaczyć jak chłop krowie na miedzy ...
                                                  • mojemail3 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 15:51
                                                    urquhart napisał:

                                                    > No ale ile razy można to tłumaczyć jak chłop krowie na miedzy ...

                                                    Chamówa i prymitywizm. Zawsze na tym forum w końcu się mówi kobiecie,że jest głupia.
                                                    Gratuluję.
                                                  • kutuzow Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 16:13
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Chamówa i prymitywizm. Zawsze na tym forum w końcu się mówi kobiecie,że jest gł
                                                    > upia.
                                                    > Gratuluję.

                                                    MM, przypomniała mi się scena jakiegoś filmu z czasów PRL-u o budowie drogi w Bieszczadach. Naukowiec dostał w twarz za sugestie w strone miejscowego że ten pochodzi od małpy.
                                                    Ty podobnie się oburzyłaś.

                                                    Czy jak wcinasz słodycze pod wpływem stresu to zastanawiasz się co wywołuje tą potrzebę?
                                                    Czy jak masz ochotę na chipsy, to myślisz sobie, zjadłabym trochę tłuszczu. Odłożę go w udach to będzie jak znalazł na ew. cięzkie czasy. Czy wydaje Ci się że po prostu masz na to ochotę? Gdy tak na prawdę jest to pozostałość z czasów naszych przodków.

                                                    Wszędzie dookoła można znaleźć przykłady że kobiety zwracają uwage na pozycję ew. partnera, tak samo jak panowie zwracają uwagę na urodę partnerki, tylko jakoś na tym forum jest to tabu. Wymyślane sa jakieś kosmiczne wyjaśnienia, żeby tylko nie przyznać że może faktycznie Ci facecji których wygląd świadczy o wyższej pozycji sa podświadomie oceniani jako bardziej atrakcyjni.
                                                  • mojemail3 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 17:51
                                                    kutuzow napisał:

                                                    "(...)Czy jak wcinasz słodycze pod wpływem stresu to zastanawiasz się co wywołuje tą potrzebę?
                                                    Czy jak masz ochotę na chipsy, to myślisz sobie, zjadłabym trochę tłuszczu. Odłożę go w udach to będzie jak znalazł na ew. cięzkie czasy. Czy wydaje Ci się że po prostu masz na to ochotę? Gdy tak na prawdę jest to pozostałość z czasów naszych przodków (...)"

                                                    Nie wcinam słodyczy pod wpływem stresu, jeśli czasem je jadam to w małych ilościach, bo wiem, że to nie jest zdrowe. Nie słodzę kawy ani herbaty od chyba 10 roku życia.
                                                    Pozostałość z czasów "jaskiniowych" to jedno,a używania mózgu to inna sprawa...

                                                    "(...)Wszędzie dookoła można znaleźć przykłady że kobiety zwracają uwage na pozycję ew. partnera, tak samo jak panowie zwracają uwagę na urodę partnerki, tylko jakoś na tym forum jest to tabu (...)"

                                                    No, to my dbamy o tę urodę, również dla siebie. Natomiast rozsądna kobieta zwraca uwagę nie na aktualne zasoby, a na potencjał.Zasoby mogą być zasługą zamożnego tatusia, poza tym, wszystko można przecież stracić.Ważny jest ktoś, kto ma siłę ducha, kto się podniesie, nawet jak upadnie.

                                                    "(...) Wymyślane sa jakieś kosmiczne wyjaśnienia, żeby tylko nie przyznać że może faktycznie Ci facecji których wygląd świadczy o wyższej pozycji sa podświadomie oceniani jako bardziej atrakcyjni (...)"

                                                    Dobrze, niech Ci będzie. Widocznie jest trochę "outsiderek" nie myślących wyłącznie o portfelu potencjalnego partnera( szczególnie, jak mają własny;-)
                                                  • mabelle2000 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 16:49
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Ściśle to że nie myślisz.
                                                    > Tylko że kierują tobą atawistyczne emocje z tzw pierwotnej części mózgu hipokam
                                                    > p. Z niego idzie informacja : ma zwilzac i potem zaprzęga mózg żeby zracjonali
                                                    > zowal sobie jak mu wygodnie te emocje
                                                    > O tym mówi psychoewo
                                                    > No ale ile razy można to tłumaczyć jak chłop krowie na miedzy ...

                                                    Dobra dobra Urqu, to juz czytalam kilkanascie razy, lepiej powiedz w koncu, prosze, o co pytano te babki z badania ? O seksualna atrakcyjnosc tych mezczyzn, atrakcyjnosc w ogole, czy jeszcze o cos innego ? Czy moze o to, czy chcialyby sie z tymi mezczyznami seksic ? Zakladac rodzice ? Wchodzic w glebsze relacje ? Czy to w ogole bylo jakies luzno rzucone pytanie - Podobaja sie wam ci mezczyzni czy nie ?
                                                  • mabelle2000 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 13:43
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > W przypadku oceny celebrytów widze ogromną róznicę między kobietami i mężczyzna
                                                    > mi.

                                                    Zeby cos oceniac, to trzeba cos na ten temat wiedziec/widziec. Trzeba wiec studiowac pudelka, albo przynajmniej czesto ogladac filmy, no przynajmniej posiadac telewizor. Skoro zadnej z tych rzeczy nie robie/nie mam, to nie moge sie wypowiadac na temat celebrytow, tym samym nie sa oni dla mnie zadnym ukladem odniesienia w ocenie atrakcyjnosci.
                                                  • hello-kitty2 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 13:49
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Facecji mimo że zdają sobie sprawe że mają zerowe szanse o takiej Johanson czy
                                                    > innej Upton, to nie przeszkadza im to deklarować że się nimi jarają. Nie boją s
                                                    > ię że wyjdą na napalonych bo wiedzą że bycie "napalonym" facetem to nie jest ża
                                                    > dna ujma. Kobiety zas cały czas nie chca wyjśc na "łatwe do zdobycia" -takie co
                                                    > to by z każdym chciała. Więc odgrywają ten teatrzyk jak to Clooney jest brzydk
                                                    > i, Brad Pitt za stary, a Craig to wręcz paskudny.

                                                    Ja pierdole doniesienia rodem z LO. Ja sie jaralam jakims aktorem jak mialam nascie lat, a teraz to sie jaram jak ma mnie dwoch facetow na raz rznac w dwa otwory, a Ty sie jarasz fotka cycatej babki w staniku i w majtkach?
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 13:49
                                                    > Facecji mimo że zdają sobie sprawe że mają zerowe szanse o takiej Johanson czy
                                                    > innej Upton, to nie przeszkadza im to deklarować że się nimi jarają. Nie boją s
                                                    > ię że wyjdą na napalonych bo wiedzą że bycie "napalonym" facetem to nie jest ża
                                                    > dna ujma. Kobiety zas cały czas nie chca wyjśc na "łatwe do zdobycia" -takie co
                                                    > to by z każdym chciała. Więc odgrywają ten teatrzyk jak to Clooney jest brzydk
                                                    > i, Brad Pitt za stary, a Craig to wręcz paskudny.

                                                    Przestańże pierdolić. Są aktorzy, na których uwielbiam patrzeć i w których nawet się mogę platonicznie podkochiwać. Brad Pitt do nich nie należy.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 13:47
                                                    > Nie wiem jak kutuzow, ale ja nie zajarzyłem.
                                                    > Wg mnie piszesz dokłądnie to samo co kutuzow.
                                                    > 1. "Heniek z VIIb to brzydal", ale na imprezie, gdy okazało się, że Heniek jet
                                                    > osiagalny to Heniek juz jest całkiem całkiem
                                                    > 2. "Tomek to brzydal" ale byc może jednak gdyby był w pobliżu to moze jednak ni
                                                    > e brzydal
                                                    > Ja tu nie widzę różnicy.
                                                    > Nie wiem też dlaczego nie porównywać Brada Pita z Zygmuntem z pracy.

                                                    Dlatego, że Brad Pitt jest obrazkiem, a Zygmunt z pracy żywym człowiekiem. Oraz dlatego, że atrakcyjność nie jest równoważna z ładnym wyglądem. A Brad tylko wygląda.
                                                  • kutuzow Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 13:56
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > Oraz
                                                    > dlatego, że atrakcyjność nie jest równoważna z ładnym wyglądem. A Brad tylko wygląda.

                                                    Ha, właśnie o tym pisał Urqu obok w dygresji o mundurach.
                                                    Widzę że trochę niechcący tutaj wyszło, że dla kobiet liczy się jeszcze sporo dodatkowych elementów, czy jest dostępny/realny. Czy z tego moze być związek, czy ma zasoby, czy nadaje się na głowę rodziny itp.

                                                    Dlatego właśnie ten sam gośc (czyli ten sam ładny wygląd) jest inaczej oceniany przez kobiety gdy jest w ubraniu dostawcy pizzy, a inaczej gdy jest w garniaku. Wygląd ten sam, ale jego atrakcyjność w odbiorze zupełnie inna.

                                                    Co się jednak Panie pozapierały że jest inaczej to ich :-)
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 14:10
                                                    > Ha, właśnie o tym pisał Urqu obok w dygresji o mundurach.
                                                    > Widzę że trochę niechcący tutaj wyszło, że dla kobiet liczy się jeszcze sporo d
                                                    > odatkowych elementów, czy jest dostępny/realny. Czy z tego moze być związek, cz
                                                    > y ma zasoby, czy nadaje się na głowę rodziny itp.
                                                    >

                                                    Ale liczy do czego? Wytłumacz mi, bo naprawdę nie rozumiem, z jakiego powodu mam wrzucać do jednego worka Brada i Zygmunta? Jeśli pokażesz mi na zdjęciu Zygmunta z Twojego warzywniaka i Brada Pitta, to mam o nich ten sam rodzaj danych (wygląd) i mogę ich ustawić w rządku według atrakcyjności. Ale teraz mam dane zupełnie inne. Jedną postać realną i jedną nierealną. Co mam oceniać? Dlaczego taki Craig jest dla mnie fajny, a Brad mydłkowaty? Dlatego, że z Rachel Weisz mogę konkurować, a z Angeliną to już nie?
                                                  • kutuzow Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 14:20
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    Wytłumacz mi, bo naprawdę nie rozumiem, z jakiego powodu m
                                                    > am wrzucać do jednego worka Brada i Zygmunta?

                                                    Bo obaj są męzczyznami i bez problemu można ich atrakcyjność ocenić korzystając z tej samej miary.

                                                    > Ale teraz mam dane zu
                                                    > pełnie inne. Jedną postać realną i jedną nierealną.

                                                    Obie postacie są realne.
                                                    Nierealnie byłoby gdybm Ci kazał porównywać np. postać graną przez Clooneya w Ostrym Dyżurze do samego aktora np. Hugh Laurie. Czyli z jednej strony masz filmową postać doktora, z drugiej strony aktora który grał doktora.
                                                    W dzisiejszych czasach masz pewnie nawet więcej danych o Pitt-ie na wyciągnięcie ręki niż o Zygmuncie.

                                                    próbujesz na siłę coś wykazać, ale jakoś słabo Ci to wychodzi.
                                                  • mojemail3 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 14:25
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Bo obaj są męzczyznami i bez problemu można ich atrakcyjność ocenić korzystając
                                                    > z tej samej miary.

                                                    Tak, tylko jeden na obrazku a drugi realny...
                                                    Ja pierdzielę, naprawdę mężczyżni tak porównują? Realne kobiety i babki na zdjęciach i filmach?

                                                    > próbujesz na siłę coś wykazać, ale jakoś słabo Ci to wychodzi.

                                                    I vice versa...
                                                  • kutuzow Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 14:27
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Tak, tylko jeden na obrazku a drugi realny...

                                                    Zaskoczę Cię ale obaj są realni. Taki Pitt, to nie jest rola filmowa. On ma żonę, dzieci, żyje jak Kowalski tylko że ma trochę lepiej (więcej kasy, więcej możliwości itp). Uwierz mi to nie jest postać z filmu.
                                                  • mojemail3 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 14:33
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Zaskoczę Cię ale obaj są realni. Taki Pitt, to nie jest rola filmowa. On ma żon
                                                    > ę, dzieci, żyje jak Kowalski tylko że ma trochę lepiej (więcej kasy, więcej moż
                                                    > liwości itp). Uwierz mi to nie jest postać z filmu.

                                                    Kutuzow, wiesz dobrze,że nie w tym rzecz. Nie kpij sobie głupio.
                                                    Aktorki i modelki to też są realne osoby no i co tego? Mają relacje z mężczyznami ( czy kobietami) ze swojego środowiska.
                                                  • kutuzow Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 14:39
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    Kutuzow, wiesz dobrze,że nie w tym rzecz. Nie kpij sobie głupio.
                                                    > Aktorki i modelki to też są realne osoby no i co tego? Mają relacje z mężczyzna
                                                    > mi ( czy kobietami) ze swojego środowiska.

                                                    Tylko większej części mężczyzn potrafi je realnie oceniać - wg tego jak bardzo dla nas są atrakcyjne (bez względu na to czy są w zasięgu naszych możliwości, czy nie).
                                                    Nie znam gościa który by ściemniał (jak koleżanki z forum) że taka Kate Upton to nie w jego typie jest bo ma za duży biust, jakaś taka za bardzo kobieca, a takiej Scarlett Johansson, to on by nawet kijem nie tknął.

                                                    Chciałem pokazać tą różnicę. Obie strony mają tak samo niedostępne obiekty podziwu i obie strony zupełnie inaczej podchodzą do oceny.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 14:40
                                                    > Nie znam gościa który by ściemniał (jak koleżanki z forum) że taka Kate Upton t
                                                    > o nie w jego typie jest bo ma za duży biust, jakaś taka za bardzo kobieca, a ta
                                                    > kiej Scarlett Johansson, to on by nawet kijem nie tknął.

                                                    No to dawaj, kogo byś wolał. Scarlett, Kate, czy swoją ukochaną?
                                                  • kutuzow Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 14:53
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > No to dawaj, kogo byś wolał. Scarlett, Kate, czy swoją ukochaną?

                                                    Przecież pisałem, że dla mnie moja ukochana to 10-tka. Z wyglądu nic jej do Scarlett czy Kate nie brakuje* (dla mnie jest ładniejsza) plus do tego ma idealnie pasujący mi system wartości.
                                                    Gdybym miał wybierać między którąś z Ex, to pewnie wybrałbym Upton (zawsze miałem słabość do dużych piersi i kobiecych kształtów).

                                                    *szczególnie gdy porównujemy wersję "na codzień" (bez make-up) do wersji "na codzień", a nie wersję z sesji foto do wersji "na codzień".
                                                  • hello-kitty2 Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 05.09.14, 21:42
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > > No to dawaj, kogo byś wolał. Scarlett, Kate, czy swoją ukochaną?
                                                    >
                                                    > Przecież pisałem, że dla mnie moja ukochana to 10-tka. Z wyglądu nic jej do Sca
                                                    > rlett czy Kate nie brakuje* (dla mnie jest ładniejsza) plus do tego ma idealnie
                                                    > pasujący mi system wartości.
                                                    > Gdybym miał wybierać między którąś z Ex, to pewnie wybrałbym Upton (zawsze miał
                                                    > em słabość do dużych piersi i kobiecych kształtów).
                                                    >
                                                    > *szczególnie gdy porównujemy wersję "na codzień" (bez make-up) do wersji "na co
                                                    > dzień", a nie wersję z sesji foto do wersji "na codzień".

                                                    Kurwa nienawidze hipokryzji i chwalenia sie. Nic narzeczonej nie brakuje do Upton tylko zapomnial dodac, ze jest plaska jak decha i dlatego stanik od kostiumu wlazi jej pod pachy. I jeszcze ta jego ciagle akcentowana slabosc do duzych piersi (!!!) O co tu chodzi? Nic do tej dziewczyny nie mam ale Kutuzow lze jak pies. Po co? Wyglada na to, ze jednak panowie moga sobie spokojnie rekompensowac braki w tym upragnionym wygladzie systemem wartosci tylko czemu wstydza sie do tego przyznac? Bo by sie okazali podobni do nas kobiet? Zalosne.

                                                  • marek.zak1 Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 05.09.14, 21:56
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    O co tu chodzi? Nic do tej dziewczyny nie mam ale Kutuzow lze jak pies.

                                                    Wszyscy czekamy na zdjęcie a potem sie okaże, kto ma rację.
                                                  • kutuzow Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 05.09.14, 22:10
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Kurwa nienawidze hipokryzji i chwalenia sie.

                                                    A ja nie lubię kobiet które nie mogą znieść tego, gdy lustereczko mówi że nie są najpiękniejsze.

                                                    > Nic narzeczonej nie brakuje do Upton tylko zapomnial dodac, ze jest plaska jak decha

                                                    Prosiłem Cię juz ładnie, ale widzę że temat mojej narzeczonej bardzo zalazł Ci za skórę.

                                                    Żeby pokazać jak głupie są historie które wymyślasz, dostałem zgode od narzeczonej do wrzucenia jej fotki (bez twarzy -bo forum publiczne). Tak aby inni sami mogli ocenić czy jest "deska" czy jednak bliżej jej do Kate Upton w tej kwestii.
                                                    Zaznaczam, że fotki są nie obrabiane, a piersi naturalne.

                                                    Fotka 1 (piersi):
                                                    pl.tinypic.com/view.php?pic=2s19e02&s=8#.VAoW9vl_uSo
                                                    Fotka 2 (cała figura klepsydry):
                                                    pl.tinypic.com/view.php?pic=157kfvq&s=8#.VAoXcvl_uSo
                                                    Mam nadzieję Kitty, że przestaniesz juz pierdolić głupoty i się łaskawie zamkniesz na temat mojej narzeczonej. Każdy Twój kolejny post tylko bardziej pokazuje jak bardzo Cię boli to że jest ładniejsza i młodsza.



                                                  • marek.zak1 Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 05.09.14, 22:16
                                                    Kutuzow, super laska. Gratuluję.
                                                  • wont Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 00:37
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Kutuzow, super laska. Gratuluję.
                                                    ------------
                                                    Dołączam się do gratulacji. Co prawda nie widać na zdjęciu twarzy ale podejrzewam, że równie piękna jak reszta ciała. No bo przecież byś nie wziął, jakby nie była piękna.
                                                  • mojemail3 Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 05.09.14, 22:22
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Żeby pokazać jak głupie są historie które wymyślasz, dostałem zgode od narzeczo
                                                    > nej do wrzucenia jej fotki (bez twarzy -bo forum publiczne). Tak aby inni sami
                                                    > mogli ocenić czy jest "deska" czy jednak bliżej jej do Kate Upton w tej kwestii
                                                    > Zaznaczam, że fotki są nie obrabiane, a piersi naturalne.

                                                    Kutuzow, ale się dajesz podpuszczać chłopie, mi się nie mieści w głowie,że można zdjęcie swojej kobiety wrzucić na publiczne forum jakby się klacz na sprzedaż prezentowało.
                                                    Może to jest taki ekshibicjonizm naszych czasów, a ja z innej epoki, ale pasuję to nie dla mnie.

                                                    PS. wiem,że jest ładna, ale tych zdjęć nie obejrzę, bo mi je blokuje program Beniamin, żeby mój dzieciak przemocy i porno w necie przypadkiem nie znalazł...
                                                  • kutuzow Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 05.09.14, 22:33
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Kutuzow, ale się dajesz podpuszczać chłopie, mi się nie mieści w głowie,że możn
                                                    > a zdjęcie swojej kobiety wrzucić na publiczne forum jakby się klacz na sprzedaż
                                                    > prezentowało.

                                                    Wiesz, mam dosyć tego jak Kitty chodzi po forum pieprzy głupoty i przyczepia się do mojej narzeczonej niczym gówno do kajaka.
                                                    Narzeczona się zgodziła na zdjęcia bez twarzy żeby zamknąć temat.


                                                    > Może to jest taki ekshibicjonizm naszych czasów, a ja z innej epoki, ale pasuję
                                                    > to nie dla mnie.
                                                    Pewnie tak, bo ja na to zupełnie inaczej patrze.
                                                    Zobacz czym się różni wrzucenie fotki tutaj od np. wrzucenia fotki z wakacji na FB (w kostiumie). Widać dokładnie to samo -tylko że z twarzą, imieniem i nazwiskiem itp.

                                                    Te dwie fotki z linka wysłałem Ci na priva. Sama kobiecym okiem ocenisz, czy Kitty ma rację - że "deska", czy naprawdę przegina z wymyślaniem coraz to nowych niestworzonych historii na temat mojej narzeczonej. Bo jak Marek napisze, to będzie że męska solidarność itp (obaj się chwalimy swoimi kobietami).

                                                  • mojemail3 Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 05.09.14, 22:40
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Wiesz, mam dosyć tego jak Kitty chodzi po forum pieprzy głupoty i przyczepia si
                                                    > ę do mojej narzeczonej niczym gówno do kajaka.
                                                    > Narzeczona się zgodziła na zdjęcia bez twarzy żeby zamknąć temat.

                                                    Twoja decyzja, twoja sprawa. Reagujesz emocjonalnie, masz potrzebę coś udowadniać?


                                                    > Pewnie tak, bo ja na to zupełnie inaczej patrze.
                                                    > Zobacz czym się różni wrzucenie fotki tutaj od np. wrzucenia fotki z wakacji na
                                                    > FB (w kostiumie). Widać dokładnie to samo -tylko że z twarzą, imieniem i nazwiskiem itp.

                                                    Pewnie są tacy, co wrzucają, młodzież wrzuca z imprez, jak chleją i rzygają, a potem jak dorosną i starają się o pracę, to zmieniają dane osobowe, żeby nie mieć u pracodawcy złej opinii ( słyszałam o takich przypadkach w Holandii)
                                                    Skrajna głupota tak udostępniać wizerunek.
                                                    Ja bym sobie też mogła taką fotkę z biustem zrobić, ale po jakiego ch...a za przeproszeniem???

                                                    > Te dwie fotki z linka wysłałem Ci na priva. Sama kobiecym okiem ocenisz, czy Ki
                                                    > tty ma rację - że "deska", czy naprawdę przegina z wymyślaniem coraz to nowych
                                                    > niestworzonych historii na temat mojej narzeczonej.

                                                    Kitty cwana bestia jest, podpuściła Cię.

                                                    > Bo jak Marek napisze, to będzie że męska solidarność itp (obaj się chwalimy swoimi kobietami).

                                                    Jak klaczami na aukcję w Janowie Podlaskim...
                                                  • kutuzow Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 05.09.14, 22:49
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Twoja decyzja, twoja sprawa. Reagujesz emocjonalnie, masz potrzebę coś udowadni
                                                    > ać?

                                                    Po prostu chciałem pokazać ile warte są słowa Kitty odnoszące się do mojej narzeczonej.
                                                    Sprawa zamknięta z mojej strony.

                                                    >
                                                    > Jak klaczami na aukcję w Janowie Podlaskim...

                                                    Juz raz pisałem. Jaka jest różnica pomiędzy tym jak z Markiem chwalimy się partnerkami, a koleżanki na forum chwalą się swoimi mężami, że zaradny, dba o rodzinę, romantyczny itp.
                                                    To jest dokładnie to samo, tylko obie płcie co innego akcentują.

                                                  • mojemail3 Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 05.09.14, 22:57
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Juz raz pisałem. Jaka jest różnica pomiędzy tym jak z Markiem chwalimy się part
                                                    > nerkami, a koleżanki na forum chwalą się swoimi mężami, że zaradny, dba o rodzi
                                                    > nę, romantyczny itp.
                                                    > To jest dokładnie to samo, tylko obie płcie co innego akcentują.

                                                    Nie, tak samo gdyby się chwaliły, jakie ich mężowie mają pośladki, ramiona, brzuchy i inne atrybuty...I wrzucały foty na BSwM w samych slipach;-)
                                                    W końcu to forum o małżeńskim seksie, nie?

                                                  • rekreativa Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 10:41
                                                    To nie jest to samo.
                                                    Co innego po prostu wrzucić swoje fotki, a co innego pokazywać części ciała bliskiej osoby, żeby obcej, anonimowej babie z Netu coś udowodnić.
                                                    Mam odczucia jak MM na ten temat - jakieś to takie ordynarne jest.
                                                  • kutuzow Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 10:47
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > Co innego po prostu wrzucić swoje fotki, a co innego pokazywać części ciała bli
                                                    > skiej osoby, żeby obcej, anonimowej babie z Netu coś udowodnić.

                                                    Czy te zdjęcia same w sobie oceniłabyś jako ordynarne albo bez gustu? Czy po prostu od zwykłe zdjęcia?

                                                    > Mam odczucia jak MM na ten temat - jakieś to takie ordynarne jest.

                                                    To dość ciekawe, zobacz że jakoś żadna z forumowych koleżanek (oceniających ten mini wątek) nie oceniła negatywnie postawy Kitty, za to fakt że wrzuciłem fotki W UBRANIU i ZA ZGODĄ swojej partnerki, jakoś strasznie je zniesmaczył. Nie dostrzegasz tutaj jakiś chorych standardów oceny co jest tak na prawdę złym zachowaniem?
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 10:50
                                                    > To dość ciekawe, zobacz że jakoś żadna z forumowych koleżanek (oceniających ten
                                                    > mini wątek) nie oceniła negatywnie postawy Kitty

                                                    No ja nie widziałam Twojej narzeczonej w całości (I NIE CHCĘ OGLĄDAĆ), więc nie wiem, jak wyglądała na zdjęciach, które rozsyłałeś na priva.
                                                  • kutuzow Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 10:56
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > No ja nie widziałam Twojej narzeczonej w całości (I NIE CHCĘ OGLĄDAĆ), więc nie
                                                    > wiem, jak wyglądała na zdjęciach, które rozsyłałeś na priva.

                                                    i naprawdę to jest dla Ciebie sednem problemu?
                                                  • rekreativa Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 11:23
                                                    No właśnie, kutuzow, nie fotki same w sobie, ale kontekst ich pokazywania jest obleśny. Ale nie bierz tego zbytnio do siebie, bo z reguły jesteś w porządku i dość powściągliwy. Każdemu może się gafa zdarzyć. A to Ci oddaję, że pokazałeś foty w dobrej wierze.
                                                    Co do kitty, to nie bierz milczenia pochopnie jako aprobaty. Czasem po prostu lepiej zmilczeć, niż się narażać na jakieś forumowe wojenki.
                                                    Wiesz, powiesz coś dosadniej i potem będziesz podszczypywany przy lada okazji...
                                                  • rekreativa Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 11:28
                                                    Jeszcze dodam, że kitty jest tym forumowym "enfant terrible", taką rolę jej forum przypisało i do takiej ją zachęca.
                                                    Szczególnie męska część forum zawsze dopinguje kitty do tej nietaktownej szczerości, no to macie, co stworzyliście.
                                                  • hello-kitty2 Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 11:49
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Jeszcze dodam, że kitty jest tym forumowym "enfant terrible", taką rolę jej for
                                                    > um przypisało i do takiej ją zachęca.
                                                    > Szczególnie męska część forum zawsze dopinguje kitty do tej nietaktownej szczer
                                                    > ości, no to macie, co stworzyliście.

                                                    "the message was brutal but the delivery was kind" tak spiewa Amy Winehouse ;)

                                                    Nietaktowna jestem po ojcu choc moze bylo inaczej: poniewaz mnie odrzucil zawsze staralam sie byc taka jak on. Wydawalo mi sie, ze jak bede jego kopia to mnie zaakceptuje, bo przeciez nie mozna nie lubic samego siebie.
                                                  • mabelle2000 Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 05.09.14, 22:43
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Wiesz, mam dosyć tego jak Kitty chodzi po forum pieprzy głupoty i przyczepia si
                                                    > ę do mojej narzeczonej niczym gówno do kajaka.
                                                    > Narzeczona się zgodziła na zdjęcia bez twarzy żeby zamknąć temat.

                                                    Niepotrzebnie sie jadowisz Kutuzow :-) Zgrabna masz narzeczona i na pewno jest bardzo ladna. Serdecznie Ci gratuluje. Co do piersi, to mogles po prostu napisac, ze 75b, a nie zadna K.Upton. Ale rozumiem, ze milosc oprocz rozowych okularow jeszcze ma pompke w oczach ;-)))
                                                  • hello-kitty2 Re: Fota BALONOW narzeczonej Kutuzowa na forum! ;) 05.09.14, 22:47
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Te dwie fotki z linka wysłałem Ci na priva. Sama kobiecym okiem ocenisz, czy Ki
                                                    > tty ma rację - że "deska", czy naprawdę przegina z wymyślaniem coraz to nowych
                                                    > niestworzonych historii na temat mojej narzeczonej. Bo jak Marek napisze, to bę
                                                    > dzie że męska solidarność itp (obaj się chwalimy swoimi kobietami).

                                                    No ale po co ma mojemail potwierdzac skoro wszyscy widza i ja odszczekuje, ze mialam jakies stare zdjecia i potwierdzam: ma dziewczyna cyce jak balony.

                                                    ps ja pierdole ale czad, czegos takiego jeszcze tu nie bylo ;-)
                                                  • hello-kitty2 Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 05.09.14, 22:28
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Zaznaczam, że fotki są nie obrabiane, a piersi naturalne.
                                                    >
                                                    > Fotka 1 (piersi):
                                                    > pl.tinypic.com/view.php?pic=2s19e02&s=8#.VAoW9vl_uSo
                                                    > Fotka 2 (cała figura klepsydry):
                                                    > pl.tinypic.com/view.php?pic=157kfvq&s=8#.VAoXcvl_uSo

                                                    No no prosze a jednak cycki urosly. Mialam od Ciebie jakies stare zdjecia w kostiumie z plaska klata. Wycofuje zatem hipokryzje i podtrzymuje wychwalanie sie.

                                                    Każdy Twój kolejny post tylko bardziej pokazuje
                                                    > jak bardzo Cię boli to że jest ładniejsza i młodsza.

                                                    A przeciez Ty mnie nie widziales z TAKIEJ STRONY ;-) to skad mozesz wiedziec? A nawet gdyby byla to co z tego? Wcale mnie to nie boli. A dlaczego mialoby?
                                                  • bcde Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 01:58
                                                    Świetna dziewczyna Kutuzow! Nawet bez twarzy :)
                                                    Podoba mi się też, że zgodziła się byś pokazał fotki. Charakterna dziewucha :)
                                                  • mojemail3 Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 07:37
                                                    bcde napisał:

                                                    > Świetna dziewczyna Kutuzow! Nawet bez twarzy :)
                                                    > Podoba mi się też, że zgodziła się byś pokazał fotki. Charakterna dziewucha :)

                                                    Jasne,że świetna, nawet bez twarzy.
                                                    Wszyscy mają uciechę na forum, panie i panowie, może nawet dzieci,a przecież o to chodzi na tym świecie, prawda?
                                                    Młego dnia, nic tu po mnie, Sabat ma rację.
                                                  • marek.zak1 Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 08:51
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    >
                                                    > Jasne,że świetna, nawet bez twarzy. Wszyscy mają uciechę na forum, panie i panowie, może nawet dzieci,a przecież o to chodzi na tym świecie, prawda?

                                                    Mnie sukcesy innych rodaków cieszą, ale w wiem, że należę do mniejszości. Fajna dziewczyna jest dla faceta radoscią, sukcesem i powodem do dumy. Jeszcze raz gratulacje Kutuzow.
                                                  • mabelle2000 Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 08:57
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Wszyscy mają uciechę na forum, panie i panowie, może nawet dzieci,a przecież o
                                                    > to chodzi na tym świecie, prawda?

                                                    Uciechy nam zalujesz ? :-) Nie chwalili sie Twoi koledzy w podstawowce zdjeciami swoich dziewczyn ? No to teraz masz okazje przypomniec sobie stare dzieje. Powinnas byc wiec wdzieczna, zamiast grymasic ;-)
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 10:17
                                                    Nie chwalili sie Twoi koledzy w podstawowce zdjeciam
                                                    > i swoich dziewczyn ? No to teraz masz okazje przypomniec sobie stare dzieje.

                                                    Tylko że Kutuzow nie pokazał części swojej dziewczyny, żeby się pochwalić, ale " żeby pokazać jak głupie są historie które wymyśla Kitty" oraz "żeby aby inni sami mogli ocenić czy [narzeczona] jest "deska" czy jednak bliżej jej do Kate Upton w tej kwestii".
                                                  • hello-kitty2 Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 10:30
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Tylko że Kutuzow nie pokazał części swojej dziewczyny, żeby się pochwalić, ale
                                                    > " żeby pokazać jak głupie są historie które wymyśla Kitty" oraz "żeby aby inni
                                                    > sami mogli ocenić czy [narzeczona] jest "deska" czy jednak bliżej jej do Kate U
                                                    > pton w tej kwestii".

                                                    I zeby wykazac, ze w tej zaprezentowanej CZESCI (od szyji do cipki w bieliznie) jest ladniejsza i mlodsza ode mnie. Tylko ciekawe skad wezmie do porownania ta moja brakujaca CZESC? ;-) Chyba, ze dal w domysle, ze taka fota dysponuje ale ciekawe co na to narzeczona?
                                                  • kutuzow Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 10:42
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > Tylko że Kutuzow nie pokazał części swojej dziewczyny, żeby się pochwalić, ale
                                                    > " żeby pokazać jak głupie są historie które wymyśla Kitty" oraz "żeby aby inni
                                                    > sami mogli ocenić czy [narzeczona] jest "deska" czy jednak bliżej jej do Kate U
                                                    > pton w tej kwestii".

                                                    Naprawdę nie dostrzegasz rozdźwięku między tym co tutaj wygadywała Kitty, a stanem rzeczywistym?
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 10:48
                                                    > Naprawdę nie dostrzegasz rozdźwięku między tym co tutaj wygadywała Kitty, a sta
                                                    > nem rzeczywistym?

                                                    Naprawdę nie rozumiesz, że kwestia deskowatości lub niedeskowatości Twojej dziewczyny mnie zupełnie nie zajmuje? Że uważam roztrząsanie tego za żenujące? W dupie mam to, czy Kitty Ci robi na złość, czy na zdjęciu, które jej wysłałeś Twoja narzeczona jest płaska. Nie babraj mnie w tym.
                                                  • kutuzow Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 10:53
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > Naprawdę nie rozumiesz, że kwestia deskowatości lub niedeskowatości Twojej dzie
                                                    > wczyny mnie zupełnie nie zajmuje? Że uważam roztrząsanie tego za żenujące? W du
                                                    > pie mam to, czy Kitty Ci robi na złość, czy na zdjęciu, które jej wysłałeś Twoj
                                                    > a narzeczona jest płaska. Nie babraj mnie w tym.

                                                    Zyg, tu nie chodzi o doskonałości czy nie. tu chodzi o jakieś zezowate postrzeganie co jest w porządku (jakie zachowanie) a co jest bee. Zobacz że Panie nie komentują fotek (samych w sobie), tylko FAKT że je umiesciłem.

                                                    Bo jak wrzuciłem fotki za zgodą tej która na nich jest -to jest jakies takie bee, fee i w ogóle niefajne.
                                                    Jak koleżanka z forum chodzi i pieprzy głupoty, to jakoś żadna nie zwróciła uwagi, że to troche nie na miejscu i zachowanie poniżej poziomu.

                                                    Dostrzegasz różnice w ocenie ZACHOWANIA?
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 11:01
                                                    > Zyg, tu nie chodzi o doskonałości czy nie. tu chodzi o jakieś zezowate postrzeg
                                                    > anie co jest w porządku (jakie zachowanie) a co jest bee. Zobacz że Panie nie k
                                                    > omentują fotek (samych w sobie), tylko FAKT że je umiesciłem.

                                                    Chcesz, żebym ci napisała, czy podoba mi się figura Twoje narzeczonej? To zapytaj mnie. Bo do tej pory nie pytałeś. Chcesz mnie wkręcić w rozgrywki między Tobą a Kitty? To odpierdol się ode mnie.
                                                  • kutuzow Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 14:28
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > Chcesz, żebym ci napisała, czy podoba mi się figura Twoje narzeczonej? To zapyt
                                                    > aj mnie

                                                    Nie interesuje mnie to czy się podoba -ważne że mi się podoba. Wkurza mnie tylko rozsiewanie kłamstw publicznie.

                                                    Raczyłem tylko zauważyć ciekawą postawę. Wrzucenie fotek (za zgodą zainteresowanej!) wywołało negatywny komentarz - nagle obrończynie uciśnionej moralności się odezwały, przy czym wcześniej nikt jakoś oburzony na zachowanie Kitty nie był. Nie wmówisz mi że to normalne.
                                                    Jeśli stoisz z boku i temat Cię nie interesuje -to nadal powinnaś stać z boku i fotek nie komentować. Jeśli jednak fotki nagle Cię zniesmaczyły to ja się pytam gdzie byłaś z komentarzem wcześniej?
                                                    Kłamanie i opluwanie na forum jest cacy - bronienie opluwanej (za jej zgodą) jest bee.
                                                  • urquhart Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 14:35
                                                    kutuzow napisał:
                                                    > Raczyłem tylko zauważyć ciekawą postawę. Wrzucenie fotek (za zgodą zainteresowa
                                                    > nej!) wywołało negatywny komentarz - nagle obrończynie uciśnionej moralności s
                                                    > ię odezwały, przy czym wcześniej nikt jakoś oburzony na zachowanie Kitty nie by
                                                    > ł. Nie wmówisz mi że to normalne.

                                                    Bo to patriarchalny ucisk, uprzedmiotowienie i seksizm w najczystszej postaci jest przecież!
                                                    A ty typowy szowinistyczny przemocowiec jak wydusiłeś z niej taką zgodę
                                                    :)
                                                  • zawle Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 14:47
                                                    urquhart napisał: > Bo to patriarchalny ucisk, uprzedmiotowienie i seksizm w najczystszej postaci j
                                                    > est przecież!
                                                    > A ty typowy szowinistyczny przemocowiec jak wydusiłeś z niej taką zgodę
                                                    > :)

                                                    Na pewno nie wymusił.
                                                    1. Musiała się bronic, bo ją Kitty oczerniała, sugerując że ma małe.
                                                    2. W związku gdzie facet zapewnia poczucie bezpieczeństwa, babki chętnie pokazują.
                                                  • mojemail3 Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 15:05
                                                    urquhart napisał:


                                                    > Bo to patriarchalny ucisk, uprzedmiotowienie i seksizm w najczystszej postaci j
                                                    > est przecież!

                                                    No tak Urqu, takie czasy, ciężko wyjść z twarzą do ludzi, lepiej pokazać pupę i cycuszki ;-)
                                                  • zawle Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 14:36
                                                    Kutuzow...na pewno masz małego. Weż coś wrzuć żeby mi udowodnić że nieprawda;))
                                                  • kutuzow Stare czasy gdy o honor damy walczono 06.09.14, 14:48
                                                    zawle napisała:

                                                    > Kutuzow...na pewno masz małego. Weż coś wrzuć żeby mi udowodnić że nieprawda;)
                                                    > )

                                                    Widzisz Zawle, może jestem staroświecki, ale gdy mnie atakują to mam to w nosie. Przyjmuje na klatę, albo olewam. Chyba przez tyle lat na forum zdążyłaś to zauważyć.

                                                    Co innego gdy rozsiewają kłamliwe historie o mojej ukochanej. Tutaj bliżej mi do kodeksu honorowego Boziewicza, niż do współczesnego "olewania". Zobacz że dopóki Kitty wyrażała swoje subiektywne opinie (że jej się nie podoba) znosiłem to. Gdy jednak poszła krok dalej i zaczęła fabrykować kłamstwa -miałem dosyć. Czasami trzeba zareagować bo inaczej taka osoba czuje się bezkarna.

                                                    Mały cytat z Boziewicza:

                                                    "ROZDZIAŁ III.

                                                    Obraza drukiem.

                                                    Art. 28.
                                                    Oprócz zniewagi czynnej i zniewagi członków familii, należą zniewagi popełnione drukiem do najcięższych, ponieważ popełniane być muszą z premedytacją, oraz przez szybkość rozpowszechniania pism drukowych, wyrządzają szczególną krzywdę obwinionemu.

                                                    Art. 29.
                                                    Za obrażający artykuł odpowiada ten, kto go napisał i podpisał własnym imieniem, znanym pseudonimem, inicjałami nazwiska lub jakimkolwiek innym znakiem opatrzył.


                                                    Art. 38.
                                                    Zniewagi dzielimy według ich charakteru i znaczenia na cztery gatunki zwane stopniami.

                                                    Art. 42.
                                                    Wreszcie zniewaga czwartego stopnia [najcięższa -kutuzow]jest wszelka zniewaga uwłaczająca czci familii."

                                                    Wg mnie sytuacja wygląda teraz tak.
                                                    Obnażyłem kłamstwo i pokazałem ile są warte Kitty teksty.
                                                    Sama Kitty trafiła u mnie do grupy w której jest Jesod i Mujerka - nie czytam, nie komentuje. Po prostu nie istnieje dla mnie.
                                                  • mojemail3 Re: Stare czasy gdy o honor damy walczono 06.09.14, 14:54
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Co innego gdy rozsiewają kłamliwe historie o mojej ukochanej. Tutaj bliżej mi d
                                                    > o kodeksu honorowego Boziewicza, niż do współczesnego "olewania".

                                                    Kutuzow, z całym szacunkiem, wszystko to piękne i ładne co piszesz, ale czujesz paradoks? Ażeby bronić "czci ukochanej" wrzucasz do netu jej biust i majty...
                                                    Nie wiadomo,czy śmiać się czy płakać na taką obronę honoru...
                                                  • kutuzow Re: Stare czasy gdy o honor damy walczono 06.09.14, 15:11
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Kutuzow, z całym szacunkiem, wszystko to piękne i ładne co piszesz, ale czujesz
                                                    > paradoks? Ażeby bronić "czci ukochanej" wrzucasz do netu jej biust i majty...
                                                    > Nie wiadomo,czy śmiać się czy płakać na taką obronę honoru...

                                                    MM, od kiedy to takie ubranie jest uwłaczające?
                                                    OK rozebrane zdjęcia - wtedy bym rozumiał całe to oburzenie.
                                                    Laski na fitness zakładają bardziej seksowne stroje i pokazują się publicznie.
                                                    Jak dla mnie to trochę przesadna reakcja. Szczególnie że na Picassa Web mamy zdjęcia z wakacji gdzie narzeczona jest w kostiumie. Tak samo portal publiczny, widać dokładnie tyle samo, z tym że tam jeszcze całą twarz i sylwetkę.

                                                    to zdjęcie idealnie oddaje to czego nie rozumiem ja w Waszej reakcji:
                                                    i2.kym-cdn.com/photos/images/original/000/319/035/82a.jpg

                                                  • hello-kitty2 Re: Stare czasy gdy o honor damy walczono 06.09.14, 15:17
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Widzisz Zawle, może jestem staroświecki, ale gdy mnie atakują to mam to w nosie
                                                    > . Przyjmuje na klatę, albo olewam. Chyba przez tyle lat na forum zdążyłaś to za
                                                    > uważyć.
                                                    >
                                                    > Co innego gdy rozsiewają kłamliwe historie o mojej ukochanej. Tutaj bliżej mi d
                                                    > o kodeksu honorowego Boziewicza, niż do współczesnego "olewania". Zobacz że dop
                                                    > óki Kitty wyrażała swoje subiektywne opinie (że jej się nie podoba) znosiłem to
                                                    > .

                                                    Tak znosiles, tylko miales juz zapisane w ulubionych wszystkie linki to moich ZA LICZNYCH negatywnych wypowiedzi na temat Twojej ukochanej i sypales z nimi jak z rekawa ;)
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,153469574,153692345,Re_Bo_to_Ferrari_bylo_do_dupy.html
                                                    Gdy jednak poszła krok dalej i zaczęła fabrykować kłamstwa -miałem dosyć. Cza
                                                    > sami trzeba zareagować bo inaczej taka osoba czuje się bezkarna.

                                                    Tak tak przyznaj sie, ze pompujesz swoj wizerunek w jej oczach dajac jej to czytac, jak wczesniej pompowales tluczac mi na prive jaki to jestes meski i nieustraszony, bo przygadales na forum tej czy tamtej. Tylko, ze mnie sie to juz znudzilo.

                                                    Slepy jestes, bo nie widzisz, ze ja caly czas atakuje Ciebie. Nie bede wstawiac tu zdjec tej dziewczyny w kostiumie z plaska klata, bo to by bylo swinstwo. Przyznalam Ci racje i wg mnie nie potrzeba tego roztrzasac.

                                                    Wszystko co piszesz to piszesz po to zeby zyskac uznanie i podziw i to w oczach innych kobiet (!). Paru panow sie odezwalo ze szczerymi gratulacjami + Mojemail i Mabelle2000, nawet nie podziekowales (a normalnie odpowiadasz na wszystkie posty skierowane do Ciebie), bo to za malo, bo tak naprawde nie chodzi o ta nieszczesna dziewczyne tylko o CIEBIE! Ty czujesz sie nieusatysfakcjionowany, Ty zadasz uwagi, Ty zadasz przyznania racji i przeprosin i tu najlepsze: od babek z forum ;-)
                                                  • mojemail3 Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 15:07
                                                    zawle napisała:

                                                    > Kutuzow...na pewno masz małego. Weż coś wrzuć żeby mi udowodnić że nieprawda;)

                                                    Natomiast na dowód powrotu seksu w małżeństwie lub znalezienia nowego partnera należy wrzucać aktualny grafik oraz datowane nagrania aktów seksualnych kamerkami.
                                                    Dobry pomysł?
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 14:59
                                                    > Nie interesuje mnie to czy się podoba -ważne że mi się podoba. Wkurza mnie tylk
                                                    > o rozsiewanie kłamstw publicznie.

                                                    Pierdolisz. Gdyby tak było, nie musiałbyś wrzucać tutaj jej foty. Jeśli z prywatnej sprawy zrobiłeś publiczną, to musisz się liczyć z tym, że będzie traktowana tak jak wszelkie publiczne sprawy. I nie wyobrażaj sobie, że będę Cię chronić przed hejterami, pomówieniami i chuj wie czym jeszcze. Twój cyrk. Nie mieszaj mnie w to.

                                                    > Jeśli stoisz z boku i temat Cię nie interesuje -to nadal powinnaś stać z boku i
                                                    > fotek nie komentować. Jeśli jednak fotki nagle Cię zniesmaczyły to ja się pyta
                                                    > m gdzie byłaś z komentarzem wcześniej?

                                                    Wiesz, kto dokładnie tak samo mówił? Jesod:

                                                    jesod napisała:
                                                    > rekreativa napisała:
                                                    > > A rąbanie tekstów w rodzaju, jakim cudem TB robi doktorat , skoro - w dom
                                                    > yśle -
                                                    > > taka tępa jest po prostu chamskie.
                                                    >
                                                    > Hmmm.... Zastanawia mnie tylko jedno, nie biorąc nikogo w obronę, dlaczego przy
                                                    > innych przejawach chamstwa, o wiele bardziej perfidnego i drastycznego, siedzi
                                                    > ałaś zawsze jak mysz pod miotłą - skoro jesteś taka sprawiedliwa, czuła, delika
                                                    > tna i wrażliwa?

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,152811690,153169973,A_rabanie_tekstow.html
                                                    Każdemu, kto nie przeciwstawiał się rzekomemu chamstwu wobec niej (albo jak Rekreativa robił to z nieodpowiednią częstotliwością) odmawiała prawa do wyrażania sprzeciwu w każdej innej kwestii. Robisz DOKŁADNIE TO SAMO. Chcesz decydować, w jakich sprawach mam prawo się wypowiadać, a kiedy na to nie zasłużyłam. WAL SIĘ.

                                                    Kompletnie i totalnie nie interesują mnie forumowe wojenki. To, że ktoś wywleka komuś na forum publiczne wiadomości z priva, to, że ktoś inny kłamie o cyckach czyjejś narzeczonej. Jebie mnie to. Nie mieszaj mnie w to gówno.
                                                  • kutuzow Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 15:14
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > Kompletnie i totalnie nie interesują mnie forumowe wojenki. To, że ktoś wywleka
                                                    > komuś na forum publiczne wiadomości z priva, to, że ktoś inny kłamie o cyckach
                                                    > czyjejś narzeczonej. Jebie mnie to. Nie mieszaj mnie w to gówno.

                                                    Zyg -" jebie Cię to", to bądź KONSEKWENTNA. Nie wypowiadałaś się wcześniej, to skoro "Cię to jebie" to nie wypowiadaj się teraz. Tylko o to mi chodzi. Bo gdy nagle zaczęłaś komentować to sorry, ale włączyłaś się w temat.
                                                    Trzeba było od początku, DO KOŃCA stać z boku i nie komentować.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 15:25
                                                    Zyg -" jebie Cię to", to bądź KONSEKWENTNA. Nie wypowiadałaś się wcześniej, to
                                                    > skoro "Cię to jebie" to nie wypowiadaj się teraz.
                                                    Tylko o to mi chodzi. Bo gdy
                                                    > nagle zaczęłaś komentować to sorry, ale włączyłaś się w temat.
                                                    > Trzeba było od początku, DO KOŃCA stać z boku i nie komentować.

                                                    Nie wypowiadałam się wcześniej w sprawach forumowych wojenek, nie wypowiadałam się w kwestii po której stronie jest racja. Obecnie również tego nie robię. Wypowiadam się natomiast w sprawie kolesia, który żeby udowodnić, że "someone is wrong in internet" wrzuca ciało swojej ukochanej na publiczne forum. To zupełnie osobna kwestia. To po pierwsze. Po drugie, dlaczego znowu mi dyktujesz, jaka mam być?
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 15:31
                                                    * "on the internet"
                                                    petebrown.blogspot.com/2011/10/someone-is-wrong-on-internet.html
                                                  • kutuzow Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 15:37
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > Nie wypowiadałam się wcześniej w sprawach forumowych wojenek, nie wypowiadałam
                                                    > się w kwestii po której stronie jest racja. Obecnie również tego nie robię.

                                                    No własnie zaangazowałaś się w tą częśc wątku. Wali Cię to, chcesz stać z boku, to trzeba było dalej się nie odzywać.
                                                    Gdy Ci zwróciłem uwage że jednak się mieszasz, to nagle obraza i foch.

                                                    > Wyp
                                                    > owiadam się natomiast w sprawie kolesia, który żeby udowodnić, że "someone is w
                                                    > rong in internet" wrzuca ciało swojej ukochanej na publiczne forum.

                                                    Widzisz, starasz się być świętsza od papieża. Skoro moja narzeczona znała sprawę i nie widziała w tym problemu, to czemu nagle Ty się martwisz o jej wizerunek? Ja w tym widzę niezły paradoks o którym pisałem wcześniej.

                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 15:51
                                                    > No własnie zaangazowałaś się w tą częśc wątku. Wali Cię to, chcesz stać z boku,
                                                    > to trzeba było dalej się nie odzywać.

                                                    Wali mnie to, kto wygra i czyja jest racja w Twoim konflikcie z Kitty. Interesuje mnie temat tego kolesia. Umiem rozdzielić te dwie kwestie. Ty nie umiesz, Twój problem.

                                                    > Gdy Ci zwróciłem uwage że jednak się mieszasz, to nagle obraza i foch

                                                    To Twój ulubiony sposób próby zbicia z pantałyku i zdeskrytowania rozmówczyń. Ze mną Ci ten numer niestety nie wyjdzie.

                                                    to czemu nagle Ty się martwisz o jej wizerunek
                                                    > ? Ja w tym widzę niezły paradoks o którym pisałem wcześniej.

                                                    Ja się nie martwię o jej wizerunek. Ją też mam w dupie. Zgodziła się na zrobienie fotek i na powieszenie ich w sieci - jej problem. Komentuję zjawisko, które wprawiło mnie w zażenowanie. Twoja narzeczona jest tu wyłącznie rekwizytem.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 15:52
                                                    już nie poprawiam ortów. pardon.
                                                  • kutuzow Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 16:00
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > > Gdy Ci zwróciłem uwage że jednak się mieszasz, to nagle obraza i foch
                                                    >
                                                    > To Twój ulubiony sposób próby zbicia z pantałyku i zdeskrytowania rozmówczyń. Z
                                                    > e mną Ci ten numer niestety nie wyjdzie.

                                                    przepraszam, ale kto przed chwilą się fochał, że go to jebie itp?

                                                    > Komentuję zjawisko, które
                                                    > wprawiło mnie w zażenowanie. Twoja narzeczona jest tu wyłącznie rekwizytem.

                                                    Czyli umieszczenie fotek w UBRANIU w sieci jest żenujące, w przeciwieństwie do obrażania i kłamstwa, które nie wzbudza, aż tak dużego Twego zażenowania żeby o tym napisać.
                                                    Rozumiem, że to zażenowanie musiało byc naprawdę mocne, że aż się nim podzieliłaś własnie teraz na forum.

                                                    Ciekawy jestem czy swoim znajomym którzy wrzucają swoje fotki na FB, także piszesz jakie to żenujące prezentować swoje zdjęcia (np. z wakacji w bikini). ?
                                                  • zawle Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 16:17
                                                    Żenujące jest uznawanie za ważne że jakiś forumowy byt mówi że twoja narzeczona ma mały biust. Pokazywanie całemu światu tegoż biustu na dowód. Czy się zgodziła, czy nie- jej brocha. Wyobrażanie sobie waszej rozmowy na ten temat nawet mnie przyprawia o rumieniec wstydu. Dokąd ten świat zmierza???
                                                  • marek.zak1 Gdzie jest prawda? 06.09.14, 16:22
                                                    zawle napisała:

                                                    > Żenujące jest uznawanie za ważne że jakiś forumowy byt mówi że twoja narzeczona ma mały biust. Pokazywanie całemu światu tegoż biustu na dowód. Czy się zgodziła, czy nie- jej brocha. Wyobrażanie sobie waszej rozmowy na ten temat nawet mnie przyprawia o rumieniec wstydu. Dokąd ten świat zmierza???

                                                    A moze potraktujesz to jako walke o prawdę? Ktoś napisał nieprawdę i Kutuzow to ujawnił. Teraz , zamiast to uznać, i przeprosić, jest oskarżany o Bóg wie co.
                                                  • hello-kitty2 Re: Gdzie jest prawda? 06.09.14, 16:34
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > A moze potraktujesz to jako walke o prawdę? Ktoś napisał nieprawdę i Kutuzow to
                                                    > ujawnił. Teraz , zamiast to uznać, i przeprosić, jest oskarżany o Bóg wie co.

                                                    Marek ale kto ma uznac? Chyba tylko ja, nie sadzisz? Otoz UZNALAM. Napisalam to wielokrotnie. Wiec czego jeszcze chcesz? Przepaszac nie mam zamiaru, bo nie klamalam, mialam zdjecie i do niego sie odnioslam (ja tez jak mialam 21 lat bylam zupelnie plaska, tez sie zmienilam, zakladam zatem, ze tak sie stalo z narzeczona Kutuzowa, chociaz u mnie to jednak po dziecku).
                                                  • marek.zak1 Re: Gdzie jest prawda? 06.09.14, 17:06
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    > Marek ale kto ma uznac? Chyba tylko ja, nie sadzisz? Otoz UZNALAM. Napisalam to wielokrotnie. Wiec czego jeszcze chcesz? Przepaszac nie mam zamiaru, bo nie klamalam, mialam zdjecie i do niego sie odnioslam (ja tez jak mialam 21 lat bylam zupelnie plaska, tez sie zmienilam, zakladam zatem, ze tak sie stalo z narzecz ona Kutuzowa, chociaz u mnie to jednak po dziecku).

                                                    Kitty, nie zauważyłem, sorry, ale skoro tak, to po co ta cała dyskusja dalej?
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Gdzie jest prawda? 06.09.14, 16:53
                                                    > A moze potraktujesz to jako walke o prawdę? Ktoś napisał nieprawdę i Kutuzow to
                                                    > ujawnił. Teraz , zamiast to uznać, i przeprosić, jest oskarżany o Bóg wie co.

                                                    Maruś, czy ktoś tu na forum nie podejrzewał Twojej żony o to, że udaje orgazmy, albo że wcale ich nie ma? Może więc w ramach walki o prawdę zamieścisz jakiś film (szczegóły możesz wypikselować, żeby nie siać zgorszenia), albo chociaż nagranie dźwiękowe, jak Twoja żona szczytuje?
                                                  • twojabogini Re: Gdzie jest prawda? 06.09.14, 17:20
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > > A moze potraktujesz to jako walke o prawdę? Ktoś napisał nieprawdę i Kutu
                                                    > zow to
                                                    > > ujawnił. Teraz , zamiast to uznać, i przeprosić, jest oskarżany o Bóg wi
                                                    > e co.
                                                    >
                                                    > Maruś, czy ktoś tu na forum nie podejrzewał Twojej żony o to, że udaje orgazmy,
                                                    > albo że wcale ich nie ma? Może więc w ramach walki o prawdę zamieścisz jakiś f
                                                    > ilm (szczegóły możesz wypikselować, żeby nie siać zgorszenia), albo chociaż nag
                                                    > ranie dźwiękowe, jak Twoja żona szczytuje?

                                                    Przyłączam się do prośby :) Dużo o tych orgazmach zony marka myślałam, a tak zweryfikujemy empirycznie i nie będziemy języków strzepić. Może od razu ustalmy, że jeśli ktoś przyjdzie na BSM ze swoim problemem, który zechce oddac pod dyskusje, lub tez sie zechce nieopatrznie poradzić - niech zaczyna od fot :) wtedy grono uzytkowników stałych w formie marka, kutuzowa, i kto tam zechce, ja sie piszę, lubie popatrzeć przedyskutuje na wejsciu czy problemem nie jest za mały biust lub penis czy zbyt mała różnica wieku - i dopiero wtedy zaczniemy rozpatrywac inne mozliwe przyczyny kolejnego przypadku BSM.

                                                    Ale sadzę, że trop kutuzowa jest dobry - na pewno gdyby kazdy związał się z atrkcyjnym fizycznie partnerem nie byłoby problemu BSM. Tak, na pewno tak własnie by było :))))

                                                    Co do fot kutuzowa - dziewczyna ładna, nie uważam, ze przegiął wstawiając foty jako argumnet do dyskusji, nie uważam, że jakoś uraził tym kobiecość, czy wystawił ją jak konia na targu. A że jest dumny i się obnosi jak paw - taki jego urok. To ten sam typ samochwalstwa co mamusia która ma cudowne dziecko - mozna grzecznie wysłuchac i potaknąć, albo olać, tłumaczenie, ze takie chwalenie nie jest na miejscu nie ma sensu :)
                                                  • marek.zak1 Re: Gdzie jest prawda? 06.09.14, 18:02
                                                    twojabogini napisała:
                                                    > Ale sadzę, że trop kutuzowa jest dobry - na pewno gdyby kazdy związał się z atrkcyjnym fizycznie partnerem nie byłoby problemu BSM. Tak, na pewno tak własnie by było :)))).

                                                    Pudło. Szanowna TB. Na tym forum przeważająca liczba BSM, wystepuje, gdy pattner/ka jest atrakcyjna/y, lecz z jakiegos powodu nie chce, czy nie może. My jesteśmy tropicielami tychże powodów.
                                                  • twojabogini Re: Gdzie jest prawda? 06.09.14, 18:58
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > twojabogini napisała:
                                                    > > Ale sadzę, że trop kutuzowa jest dobry - na pewno gdyby kazdy związał się
                                                    > z atrkcyjnym fizycznie partnerem nie byłoby problemu BSM. Tak, na pewno tak wł
                                                    > asnie by było :)))).
                                                    >
                                                    > Pudło. Szanowna TB. Na tym forum przeważająca liczba BSM, wystepuje, gdy pattne
                                                    > r/ka jest atrakcyjna/y, lecz z jakiegos powodu nie chce, czy nie może. My jes
                                                    > teśmy tropicielami tychże powodów.

                                                    Marek, ja ironizowałam. Nawet e-motę wstawiłam, choć raczej unikam, żeby dobitnie dać znać, że mnie takie "rozwiązanie" bsm bawi.
                                                  • marek.zak1 Re: Gdzie jest prawda? 06.09.14, 19:11
                                                    twojabogini napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > twojabogini napisała:
                                                    > > > Ale sadzę, że trop kutuzowa jest dobry - na pewno gdyby kazdy związał się z atrakcyjnym fizycznie partnerem nie byłoby problemu BSM. Tak, na pewno tak własnie by było :)))).
                                                    > >
                                                    > > Pudło. Szanowna TB. Na tym forum przeważająca liczba BSM, wystepuje, gdy pattner/ka jest atrakcyjna/y, lecz z jakiegos powodu nie chce, czy nie może. My jesteśmy tropicielami tychże powodów.
                                                    >
                                                    > Marek, ja ironizowałam. Nawet e-motę wstawiłam, choć raczej unikam, żeby dobitnie dać znać, że mnie takie "rozwiązanie" bsm bawi.

                                                    Widzisz, ale paradoksalnie jest tutaj duzo prawdy, Otóż babka narzeka, ze facet nie chce albo odwrotnie i twierdzi, ze jest atrakcyjna. Na zdjęciu moze sie okazać że jest jednak atrakcyjna/y inaczej i problem jest rozwiązany bez konieczności dalszego weń wgłębiania się. .
                                                  • twojabogini Re: Gdzie jest prawda? 06.09.14, 19:19
                                                    Na zdjęciu moze sie ok
                                                    > azać że jest jednak atrakcyjna/y inaczej i problem jest rozwiązany bez konieczn
                                                    > ości dalszego weń wgłębiania się. .

                                                    to takie proste...nie wiedziałam...
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Gdzie jest prawda? 06.09.14, 18:33
                                                    > Co do fot kutuzowa - dziewczyna ładna, nie uważam, ze przegiął wstawiając foty
                                                    > jako argumnet do dyskusji, nie uważam, że jakoś uraził tym kobiecość, czy wysta
                                                    > wił ją jak konia na targu. A że jest dumny i się obnosi jak paw - taki jego uro
                                                    > k

                                                    Te, Bogini, jakieś badania znowu przeprowadzasz? Najpierw Urqu, teraz Kutuzow... ;-) Najbardziej jestem ciekawa, co planujesz u Marka... ;-)
                                                  • twojabogini Re: Gdzie jest prawda? 06.09.14, 19:13
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Te, Bogini, jakieś badania znowu przeprowadzasz? Najpierw Urqu, teraz Kutuzow..
                                                    > . ;-) Najbardziej jestem ciekawa, co planujesz u Marka... ;-)

                                                    Ale ja naprawdę się zgadzam z Urqu, opisywał realne zjawisko. Okej - przypisywał je środowiskom feministycznym, więc walczyłam jak lwica. Mało tego - większość użytkowniczek forum z uwagi na wiek w małżeństwach staczało boje o niewystarczające zaangażowanie mężczyzny w dom i dzieci. Okej - ale jest już pokolenie które uważa to za oczywiste. Ale równouprawnienia nie ma w domu rządzi kobieta, teraz jej władza sięgnęła męża, jego czasu wolnego, organizacji obowiązków, nawet więź z dzieckiem jest pod nadzorem. I to jest zły kierunek.

                                                    Przeszłam falę żon, co rozwodziły się z mężami po odchowaniu dzieci. Tam chodziło głownie o seks (kobiety się rozbudzały, mąż nie nadążał, nie chciał zmieniac swoich schematów i angazowac się w zaspokojnienie zony albo odmawiał), plus to, że mężczyźni nie chcieli się angażować, a pracowały obie strony. No i panie dochodziły do wniosku, ze skoro w łóżku nie gra, a w domu i tak raczą siebie same - to monogamia nie ma sensu.
                                                    Ja takie grupy rozwodów nazywam kulturowymi - nie wynikają z cech osobistych małżonków tylko z pewnego zderzenia postaw i oczekiwań. Tu kobiety się wyzwalały, a mężczyźni chcieli po staremu - w relacji kobiet "on myśli, ze może żyć jak swój dziadek", w relacji panów "feministki jej namieszały w głowie". W tych małżeństwach gdzie pary się okopały na stanowiskach doszło do rozwodów.
                                                    Bardzo jestem ciekawa nowej fali rozwodowej. Kto będzie inicjował pozwy, jakie argumenty przeciw. Na logikę wydaje się, że to panowie nie wytrzymają. Ale...może kobiety dojdą do wniosku, ze pan na ideała się nie nadaje i to one będą gonić pokornych?
                                                  • lybbla Re: Gdzie jest prawda? 06.09.14, 19:12
                                                    Cała Polska nie oglądająca siatkówki emocjonuje się przemianą Bogini.
                                                    Te fotki to chyba dla odwrócenia uwagi od tej przemiany.

                                                    twojabogini napisała:

                                                    > Ale sadzę, że trop kutuzowa jest dobry - na pewno gdyby kazdy związał się
                                                    > z ATRAKCYJNYM FIZYCZNIE partnerem nie byłoby problemu BSM.
                                                    > Tak, na pewno tak własnie by było :))))

                                                    > Co do fot kutuzowa - dziewczyna ŁADNA,

                                                    No właśnie ładna vs. atrakcyjna fizycznie.
                                                    Bo bywa tak, że partnerka prezentuje się pięknie klepsydrą na niedzielnym obiedzie u rodziców lub fotkach forumowych a facet za paniami XL gania.
                                                    Pacjent ma wdrukowane, że przed kolegami to z (aseksualną) Angeliną Jolie,
                                                    a wacek się budzi tylko przy obrazach Rubensa. Męscy łgarze!

                                                    Najważniejsze są jednak kurwiki w oczach. Czemu wszyscy Panowie forumowi pewnie przytakną. Fotografie nie spełniły więc swojej roli (wiem wiem chodziło o płaska dechę-btw czy aby na pewno prawdziwe?). Teraz poprosimy same oczy (można sfotoszopować cechy osobnicze ale zostawić kurwiki!).

                                                    Nie było też pośladków. Tutaj przydałoby się zestawienie pośladki Kitty vs pośladki narzeczonej Kutuzowa.
                                                  • twojabogini Re: Gdzie jest prawda? 06.09.14, 19:17
                                                    > Cała Polska nie oglądająca siatkówki emocjonuje się przemianą Bogini.
                                                    > Te fotki to chyba dla odwrócenia uwagi od tej przemiany.
                                                    >
                                                    > twojabogini napisała:
                                                    >
                                                    > > Ale sadzę, że trop kutuzowa jest dobry - na pewno gdyby kazdy związał się
                                                    > > z ATRAKCYJNYM FIZYCZNIE partnerem nie byłoby problemu BSM.
                                                    > > Tak, na pewno tak własnie by było :))))

                                                    To była ironia. Ja się z tym kompletnie nie zgadzam. Cała masa atrakcyjnych ludzi ma problemy z bsm, a cała masa paszkwili ma udane pożycie.
                                                  • marek.zak1 Re: Gdzie jest prawda? 06.09.14, 19:27
                                                    twojabogini napisała:

                                                    > To była ironia. Ja się z tym kompletnie nie zgadzam. Cała masa atrakcyjnych ludzi ma problemy z bsm, a cała masa paszkwili ma udane pożycie.

                                                    Jakieś dane w temacie? Proporcje, bo co to znaczy ,,cała masa"?
                                                  • twojabogini Re: Gdzie jest prawda? 06.09.14, 20:22
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Jakieś dane w temacie? Proporcje, bo co to znaczy ,,cała masa"?

                                                    To znaczy spora liczba. Spora liczba atrakcyjnych nie prowadzi życia seksualnego choćby chciała i spora liczba nieatrakcyjnych prowadzi zycie seksualne z którego są zadowoleni. Jest coś takiego jak emipria, pewne zjawiska można badać obserwując, bez ankiet i formułowania opisów statystycznych.
                                                  • marek.zak1 Re: Gdzie jest prawda? 06.09.14, 20:40
                                                    twojabogini napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Jakieś dane w temacie? Proporcje, bo co to znaczy ,,cała masa"?
                                                    >
                                                    > To znaczy spora liczba. Spora liczba atrakcyjnych nie prowadzi życia seksualnego choćby chciała i spora liczba nieatrakcyjnych prowadzi zycie seksualne z którego są zadowoleni. Jest coś takiego jak emipria, pewne zjawiska można badać obserwując, bez ankiet i formułowania opisów statystycznych.

                                                    Tak, ale to sa obserwacje indywidualne i nie moga słuzyc za podstawe do wniosków, że nieatrakcyjni maja bardziej udany sex niz atrakcyjni, bo badania statystyczne na dużej populacji moga dac zupełnie przeciwny obraz.
                                                  • lybbla Re: Gdzie jest prawda? 06.09.14, 19:35
                                                    twojabogini napisała:

                                                    > To była ironia. Ja się z tym kompletnie nie zgadzam. Cała masa atrakcyjnych lud
                                                    > zi ma problemy z bsm, a cała masa paszkwili ma udane pożycie.

                                                    Paszkwile w sensie nieładni czy nieatrakcyjni fizycznie?
                                                    Atrakcyjni fizycznie mogą przebierać (mają duży wybór) muszą być wyjątkowo
                                                    tępi (notorycznie powtarzać te same błędy) by kogoś odpowiedniego nie znaleźć.
                                                    No chyba, że katolicy lub inne dziwadła.
                                                  • urquhart Re: Gdzie jest prawda? 06.09.14, 20:02
                                                    > Paszkwile w sensie nieładni czy nieatrakcyjni fizycznie?
                                                    > Atrakcyjni fizycznie mogą przebierać (mają duży wybór) muszą być wyjątkowo
                                                    > tępi (notorycznie powtarzać te same błędy) by kogoś odpowiedniego nie znaleźć.
                                                    > No chyba, że katolicy lub inne dziwadła.

                                                    Piszą że atrakcyjne babki i bogaci facecie mają niezadawalający seks bo zawsze uważają że zasługują na więcej i na lepszego partnera niż mają :)
                                                    Co by było zgodne z psychoewo.
                                                  • twojabogini Re: Gdzie jest prawda? 06.09.14, 20:18
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Paszkwile w sensie nieładni czy nieatrakcyjni fizycznie?

                                                    Nieatrakcyjni.

                                                    > Atrakcyjni fizycznie mogą przebierać

                                                    Hehehe...żeby to było takie proste...atrakcyjność fizyczna budzi zainteresowanie. Nic więcej. Przebierać mogą osoby atrakcyjne seksualnie - a atrakcyjność seksualna to cała paleta różnych cech. Czasem trafia się taka kombinacja, że mimo nieatrakcyjności fizycznej ktoś jest atrakcyjny seksualnie.

                                                    Znam 42 letnią dziewicę. Jest atrakcyjną fizycznie kobietą, budzi zainteresowanie. Nikt jednak jak dotąd, ku jej rozpaczy, nie chciał jej bzyknąć. Znam też paru całkiem atrakcyjnych kolesi, brzydsi i mniej atrakcyjni fizycznie maja kolejne laski i zony, a ci atrakcyjni nadal sami.
                                                  • wont Re: Gdzie jest prawda? 06.09.14, 20:40
                                                    twojabogini napisała:

                                                    > Znam 42 letnią dziewicę. Jest atrakcyjną fizycznie kobietą, budzi zainteresowan
                                                    > ie. Nikt jednak jak dotąd, ku jej rozpaczy, nie chciał jej bzyknąć.
                                                    ----------------
                                                    Nie kupuję tego. No, że NIKT jej nie chciał bzyknąć. Pewnie nie chciał jej bzyknąć nikt z tych, których ona chciała, żeby ją bzyknęli.
                                                  • marek.zak1 Re: Gdzie jest prawda? 06.09.14, 20:42
                                                    wont napisał:

                                                    > twojabogini napisała:
                                                    >
                                                    > > Znam 42 letnią dziewicę. Jest atrakcyjną fizycznie kobietą, budzi zainteresowanie. Nikt jednak jak dotąd, ku jej rozpaczy, nie chciał jej bzyknąć.
                                                    > ----------------
                                                    > Nie kupuję tego. No, że NIKT jej nie chciał bzyknąć. Pewnie nie chciał jej bzyknąć nikt z tych, których ona chciała, żeby ją bzyknęli.

                                                    Dokładnie tak.
                                                  • lybbla Re: Gdzie jest prawda? 06.09.14, 20:53
                                                    twojabogini napisała:

                                                    > Hehehe...żeby to było takie proste...atrakcyjność fizyczna budzi zainteresowani
                                                    > e. Nic więcej. Przebierać mogą osoby atrakcyjne seksualnie - a atrakcyjność sek
                                                    > sualna to cała paleta różnych cech. Czasem trafia się taka kombinacja, że mimo
                                                    > nieatrakcyjności fizycznej ktoś jest atrakcyjny seksualnie.

                                                    Co to jest atrakcyjność fizyczna? Rozróżniam tylko piękno i atrakcyjność seksualna.

                                                    > Znam 42 letnią dziewicę. Jest atrakcyjną fizycznie kobietą, budzi zainteresowan
                                                    > ie. Nikt jednak jak dotąd, ku jej rozpaczy, nie chciał jej bzyknąć.

                                                    Czymkolwiek jest atrakcyjność fizyczna,
                                                    nie wierzę w takie cuda. Miała pewnie jakąś absurdalną listę wymagań.
                                                    Może atrakcyjna fizycznie jak norweskie oszczepniczki?

                                                    > Znam też pa
                                                    > ru całkiem atrakcyjnych kolesi, brzydsi i mniej atrakcyjni fizycznie maja kolej
                                                    > ne laski i zony, a ci atrakcyjni nadal sami.

                                                    Ale mają parcie na hole in one, zadowalają się birdie a bogey jest nie do pomyślenia. I z pewnością oglądali Ostatniego Mohikanina.
                                                  • hello-kitty2 Re: Gdzie jest prawda? 06.09.14, 20:59
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Co to jest atrakcyjność fizyczna? Rozróżniam tylko piękno i atrakcyjność seksua
                                                    > lna.

                                                    Piekno wstawiles a zdefiniuj atrakcyjnosc seksualna. Kurwiki? Wstaw.
                                                  • twojabogini Re: Gdzie jest prawda? 06.09.14, 21:50
                                                    > Co to jest atrakcyjność fizyczna? Rozróżniam tylko piękno i atrakcyjność seksua
                                                    > lna.

                                                    Zdefiniuj. Bo według mnie atrakcyjność fizyczna to taka cecha osobnicza, która powoduje zainteresowanie na tle seksualnym taka osoba budzi pożądanie. Seksualna atrakcyjność to zespół cech, w tym składową jest wygląd, które powodują, że wiele osób ma ochotę na seks z tą właśnie osobą.

                                                    > Czymkolwiek jest atrakcyjność fizyczna, nie wierzę w takie cuda. Miała pewnie jakąś absurdalną >listę wymagań. Może atrakcyjna fizycznie jak norweskie oszczepniczki?

                                                    Ładna, budząca zainteresowanie. Na imprezie panowie nie znający jej pierwsze kroki kierowali właśnie do niej. Mniej więcej po godzinie spędzonej w jej towarzystwie - w kierunku przeciwnym. Wymagania - ona by się oddała każdemu, choćby i po to, żeby się piętna dziewictwa pozbyć.

                                                    > Ale mają parcie na hole in one, zadowalają się birdie a bogey jest nie do pomyś
                                                    > lenia. I z pewnością oglądali Ostatniego Mohikanina.

                                                    Znów kulą w płot. Czym kto się zadowala nie wiem, ale ci co są sami nie maja wygórowanych wymagań, chcieliby być z kimś, albo chociaż się z kimś pobzykać, ale cóż jak mimo atrakcyjnego wyglądu nie są atrakcyjni seksualnie.
                                                  • marek.zak1 Re: Gdzie jest prawda? 06.09.14, 22:11
                                                    twojabogini napisała:


                                                    > Ładna, budząca zainteresowanie. Na imprezie panowie nie znający jej pierwsze kroki kierowali właśnie do niej. Mniej więcej po godzinie spędzonej w jej towarzystwie - w kierunku przeciwnym. Wymagania - ona by się oddała każdemu, choćby i po to, żeby się piętna dziewictwa pozbyć.

                                                    Kompletnie nie rozumiem. Panowie po alko nie chcieli? To abstrakcja, sorry.
                                                  • twojabogini Re: Gdzie jest prawda? 06.09.14, 22:22
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Kompletnie nie rozumiem. Panowie po alko nie chcieli? To abstrakcja, sorry.

                                                    No nie chcieli. Ona ma taki specyficzny sposób bycia. Nie jest nudziarą, anie nadmiernie entuzjastyczną laską (mnie męczą takie typy), ale po godzinie masz jej dość i naprawdę trudno powiedzieć czemu. Ja się przy niej zmęczona robię. Mężczyźni widać też.
                                                  • wont Re: Gdzie jest prawda? 06.09.14, 19:30
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Najważniejsze są jednak kurwiki w oczach.
                                                    ---------------------
                                                    Lybbla, przerażasz mnie. Kolejny raz. Czy ty mnie kojarzysz z reala? Poważnie pytam.

                                                    PS. Tak, kurwiki są najważniejsze.
                                                  • lybbla Re: Gdzie jest prawda? 06.09.14, 20:07
                                                    wont napisał:

                                                    > Lybbla, przerażasz mnie. Kolejny raz. Czy ty mnie kojarzysz z reala? Poważnie p
                                                    > ytam.
                                                    >
                                                    > PS. Tak, kurwiki są najważniejsze.

                                                    Wont, chyba nie, chyba że jesteś kobietą bo to z nimi wałkuję
                                                    www.youtube.com/watch?v=ah9XCamPyKA
                                                    Czego w tych 10 minutach nie ma.
                                                    Piękno w stanie czystym w 6:21.

                                                    Przy okazji bo mam podejrzenia co do Szopena.
                                                    Szopenie (Nowa Aleksandria?), duże boisko, duże głośniki, dwuosobowe pogo, przy ``Mam dość''.
                                                  • wont Re: Gdzie jest prawda? 06.09.14, 20:35
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Wont, chyba nie, chyba że jesteś kobietą bo to z nimi wałkuję
                                                    > www.youtube.com/watch?v=ah9XCamPyKA
                                                    > Czego w tych 10 minutach nie ma.
                                                    > Piękno w stanie czystym w 6:21.
                                                    -----------------
                                                    Świetny film. A soundtrack... Przepiękny.
                                                    www.youtube.com/watch?v=ygNuRpwZqRU
                                                  • mabelle2000 Re: Gdzie jest prawda? 06.09.14, 17:02
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > A moze potraktujesz to jako walke o prawdę? Ktoś napisał nieprawdę i Kutuzow to
                                                    > ujawnił. Teraz , zamiast to uznać, i przeprosić, jest oskarżany o Bóg wie co.

                                                    A od kiedy w swiecie wirtualnym toczy sie jakas walka o prawde ? Prawde to ja mam w realu. Tutaj co najwyzej moge oczekiwac rozrywki, a byty anonimowych nickow doprawdy mnie nie wzruszaja.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 16:33
                                                    > przepraszam, ale kto przed chwilą się fochał, że go to jebie itp?

                                                    No przepraszam. "Jebie mnie" to była informacja dla Ciebie. Dlaczego odczytałeś to jako foch? Z powodu brzydkiego słowa? Kolejny raz odnoszę wrażenie, że masz jakiś problem w odczytywaniu emocji i kąsaniu niuansów.

                                                    > Czyli umieszczenie fotek w UBRANIU w sieci jest żenujące, w przeciwieństwie do
                                                    > obrażania i kłamstwa, które nie wzbudza, aż tak dużego Twego zażenowania żeby o
                                                    > tym napisać.

                                                    Nie. Umieszczanie fotek w ubraniu w sieci nie nosi żadnych znamion żenuy. Pisałam Ci, co jest żenujące, ale mogłeś nie dostrzec tego w tym rozemocjonowaniu. Powtórzę więc. Żenujące jest nie to, ŻE wrzuciłeś, żenujące jest to, PO CO wrzuciłeś. Żeby udowodnić, że jakiś nick w internecie kłamie i żeby wszyscy mogli ocenić, czy cycki są duże czy małe, wystawiasz na publiczny widok ciało swojej kobiety. To, że ona się na to zgodziła nie łagodzi tej żenuy (oczywiście już całkiem straszliwie by było, gdyby się nie zgodziła, a Ty być wstawił).

                                                    > Ciekawy jestem czy swoim znajomym którzy wrzucają swoje fotki na FB, także pisz
                                                    > esz jakie to żenujące prezentować swoje zdjęcia (np. z wakacji w bikini). ?

                                                    Chyba nie mam żadnego znajomego, którego fotki w bikini musiałabym oglądać. Ale pomijając szczegóły - nie, to nie wydaje mi się tak żenujące, jak Twoja akcja.
                                                  • kutuzow Burkini 06.09.14, 16:48
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > żenujące jest nie to, ŻE wrzuciłeś, żenujące jest to, PO CO wrzuc
                                                    > iłeś.

                                                    Widzisz, dla Ciebie jest to żenujące, dla mnie nie. Dla mnie jest za to coś innego, co Ciebie dla odmiany nie ruszyło.

                                                    > Żeby udowodnić, że jakiś nick w internecie kłamie i żeby wszyscy mogli oc
                                                    > enić, czy cycki są duże czy małe, wystawiasz na publiczny widok ciało swojej ko
                                                    > biety.

                                                    Stąd to już krok do Arabii Saudyjskiej. Skoro zdjęcie W UBRANIU jest takie niefajne, bo inni zobaczą jak narzeczona wygląda, to już tylko krok od pomysłów Arabów. Maks co jest akceptowane to Burkini:
                                                    i.wp.pl/a/f/jpeg/29738/mid-epa03366113.jpeg
                                                    1.bp.blogspot.com/-dB0zmd746g8/T5o-7zwyShI/AAAAAAAABqk/-ZWu0TLl9Iw/s1600/IMG_3450.JPG
                                                    Bo przecież jak pójdziemy razem na basen i założy bikini, to też jej ciało "będzie wystawione na widok publiczny".




                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Burkini 06.09.14, 17:01
                                                    >
                                                    > Widzisz, dla Ciebie jest to żenujące, dla mnie nie. Dla mnie jest za to coś inn
                                                    > ego, co Ciebie dla odmiany nie ruszyło.

                                                    O, jakiś postęp. Gdybyś tylko zechciał nie żądać od całej ludzkości - a w zasadzie jebać ludzkość - nie żądać ode mnie, żeby żenowało mnie to samo, byłoby jeszcze lepiej.

                                                    > Stąd to już krok do Arabii Saudyjskiej. Skoro zdjęcie W UBRANIU jest takie nief
                                                    > ajne, bo inni zobaczą jak narzeczona wygląda, to już tylko krok od pomysłów Ara
                                                    > bów.

                                                    Przeczytałeś to, co napisałam? Czy przeskakujesz co drugie zdanie? Bo jeśli nie czytasz moich postów, to nie będę odpowiadać na Twoje, bo to nie ma sensu. Napisałam tu: forum.gazeta.pl/forum/w,15128,153469574,153851544,Re_Hipokryzja_i_wychwalanie_sie.html?wv.x=2

                                                    > Żenujące jest nie to, ŻE wrzuciłeś, żenujące jest to, PO CO wrzuciłeś.

                                                    Rozumiesz to, że motywacja może nadać neutralnemu działaniu cechy żenuy, czy nie rozumiesz? Bo jeśli nie rozumiesz, to ja pasuję.
                                                  • jesod Kto nie przeciwstawiał się 06.09.14, 17:32
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > Każdemu, kto nie przeciwstawiał się rzekomemu chamstwu wobec niej (albo jak Re
                                                    > kreativa robił to z nieodpowiednią częstotliwością) odmawiała prawa do wyrażani
                                                    > a sprzeciwu w każdej innej kwestii.

                                                    He... He... He... "Rzekomemu chamstwu..." Co za piękna interpretacja. Zwłaszcza to słowo rzekome. Jakie niewinne i skuteczne jak gumka do wycierania ołówka.
                                                    Chamstwo wybielone przy użyciu słowa "rzekome" staje się takie niewinne, anielskie, nieobecne... Wręcz nigdy nie zaistniało, nie było go w ogóle... To normalnie był tylko wymysł jesoda (uwaga: nie jesod!), a więc nigdy nie istniało... Nie było go.f
                                                    To się nazywa wypieranie (nie mylić z wypierdalaniem), chociaż... skutek jest ten sam!
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Kto nie przeciwstawiał się 06.09.14, 17:41
                                                    O do chuja. Wywołałam wilka z lasu...
                                                  • jesod Re: Kto nie przeciwstawiał się 06.09.14, 17:55
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > O do chuja.
                                                    I tak trzymać! Pozostań przy nim, a będziesz miał to czego, tak naprawdę potrzebujesz. Przecież to centrum wszechświata.

                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > Wywołałam wilka z lasu...

                                                    Bardzo się o to prosiłeś, nie od dzisiaj. To chyba było jednak z tęsknoty...???
                                                    Ale wracam do lasu. Tam jest znacznie bardziej przyjemnie, bezpiecznie i normalnie.
                                                    No i nie ma "rzekomego chamstwa".


                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Kto nie przeciwstawiał się 06.09.14, 17:56
                                                    > Ale wracam do lasu.
                                                    Darz bór!
                                                  • jesod Re: Kto nie przeciwstawiał się 06.09.14, 18:05
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > > Ale wracam do lasu.
                                                    > Darz bór!

                                                    W tubylczych klimatach zdecydowanie bardziej by pasowało tego typu błogosławieństwo:
                                                    Dasz Bóbr!
                                                  • urquhart Re: Kto nie przeciwstawiał się 06.09.14, 20:08
                                                    jesod napisała:
                                                    > W tubylczych klimatach zdecydowanie bardziej by pasowało tego typu błogosławień
                                                    > stwo:
                                                    > Dasz Bóbr!

                                                    Pozdrowienia dla Twojego Bobra!
                                                    :)
                                                  • mabelle2000 Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 12:38
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Bo jak wrzuciłem fotki za zgodą tej która na nich jest -to jest jakies takie be
                                                    > e, fee i w ogóle niefajne.
                                                    > Jak koleżanka z forum chodzi i pieprzy głupoty, to jakoś żadna nie zwróciła uwa
                                                    > gi, że to troche nie na miejscu i zachowanie poniżej poziomu.

                                                    Bo to wyglada tak :

                                                    1. Mam ladna narzeczona/zone/odnosze sukcesy
                                                    2. Ktos pochwali moja narzeczona/zone/dostrzegl moj sukces. Jest mi milo i bardzo sie z tego ciesze.
                                                    3. Nikt nie zauwaza, ze mam ladna narzeczona/zone/odnioslem sukces, wiec musze sie pochwalic sam. Skoro mimo tego nie chca mnie chwalic, to znaczy ze ZAZDROSZCZA.

                                                    Zdecydowana wiekszosc ludzi nie przekracza punktu 2. Dlaczego ? Domysl sie, jestes inteligentny. Tobie oberwalo sie za punkt 3.
                                                  • kutuzow Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 14:35
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > 1. Mam ladna narzeczona/zone/odnosze sukcesy
                                                    > 2. Ktos pochwali moja narzeczona/zone/dostrzegl moj sukces. Jest mi milo i bard
                                                    > zo sie z tego ciesze.
                                                    > 3. Nikt nie zauwaza, ze mam ladna narzeczona/zone/odnioslem sukces, wiec musze
                                                    > sie pochwalic sam. Skoro mimo tego nie chca mnie chwalic, to znaczy ze ZAZDROSZ
                                                    > CZA.

                                                    Nie Mabelle, jest zupełnie inaczej.

                                                    1. Wk**rwia nas Kutuzow, że wrzuca na forum te swoje mądrości. Gdyby jeszcze miał skopane życie osobiste -to można by odbić piłęczkę że nie ma racji więc jest sam i wali konia do porno.
                                                    2. Gdy jednak okazuje się że gość żyje zgodnie z zasadami które prezentuje na forum, mało tego jest jeszcze szczęśliwy i (o zgrozo) ma seksu po kokardy z młodą sexy laską, to tego już za dużo.
                                                    3. Wtedy każda mała szpileczka cieszy na zasadzie "a dobrze mu tak, mógł się nie chwalić". Takie polskie piekiełko.

                                                    Idealny przykład takie kobiecej szpileczki to Twój tekst o 75B. Nawet facecji którzy nigdy nie przymierzali w życiu stanika wiedzą że nie tak wygląda miseczka B. Nie jest nawet blisko.
                                                    W argumentach mu nie dowale bo sie skubany broni, ale choć tutaj mu szpile wbije - wyjdzie na moje. Takie typowo kobiece kopanie po kostkach z uśmiechem na ustach.


                                                  • mabelle2000 Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 15:52
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > 1. Wk**rwia nas Kutuzow, że wrzuca na forum te swoje mądrości.

                                                    Taka jest formula forum-KAZDY wrzuca swoje madrosci, dlaczego zakladasz ze Twoje sa lepsze ? Gdybys mnie wkurwial, to bym z Toba nie rozmawiala, a na pewno nie skladalabym Ci gratulacji z powodu zgrabnej narzeczonej.

                                                    > 2. Gdy jednak okazuje się że gość żyje zgodnie z zasadami które prezentuje na f
                                                    > orum, mało tego jest jeszcze szczęśliwy i (o zgrozo) ma seksu po kokardy z mło
                                                    > dą sexy laską, to tego już za dużo.

                                                    Ale przeciez wiekszosc z nas tutaj zyje w zgodzie z wlasnymi zasadami. Czy wszyscy mamy dac Ci na to dowody ? W jakiej postaci ? Przyslac zdjecia korpusu bez glowy ? Moze wyciag z konta bankowego, albo zdjecie swojej chaty ?

                                                    > 3. Wtedy każda mała szpileczka cieszy na zasadzie "a dobrze mu tak, mógł się ni
                                                    > e chwalić". Takie polskie piekiełko.

                                                    Tutaj zachowujesz sie jak rozkapryszony nastolatek. Wrzuciles foty ? Wrzuciles. Ale zadowala Cie tylko komentarz pozytywny, na negatywny strzelasz focha. Dla mnie jest to miseczka B, mam prawo tak oceniac, bo tak widze. Poza tym nie napisalam, ze biust jest brzydki, tylko ze wielkoscia nie lezal nawet kolo K. Upton. Nie trzeba bylo wrzucac fot, to nie doczekalbys sie zadnych komentarzy, proste.

                                                    > W argumentach mu nie dowale bo sie skubany broni,

                                                    Ty sie nie bronisz, Ty zadasz wrecz aby przyznac Ci racje, ze jestes zajebisty i masz zajebista laske.
                                                  • kutuzow Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 16:07
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Tutaj zachowujesz sie jak rozkapryszony nastolatek. Wrzuciles foty ? Wrzuciles.
                                                    > Ale zadowala Cie tylko komentarz pozytywny, na negatywny strzelasz focha. Dla
                                                    > mnie jest to miseczka B, mam prawo tak oceniac, bo tak widze. Poza tym nie napi
                                                    > salam, ze biust jest brzydki, tylko ze wielkoscia nie lezal nawet kolo K. Upton
                                                    > . Nie trzeba bylo wrzucac fot, to nie doczekalbys sie zadnych komentarzy, prost
                                                    > e.

                                                    Widzisz, po prostu nie wierzę, że jako kobieta masz tak słebe oko do oceniania rozmiarów. To trochę jakbyś XL z M-ką pomyliła. Moge się założyć że już Panowie lepiej/dokładniej potrafiliby ocenić rozmiar tego biustu.

                                                    Ponieważ nie sądzę że kobieta moze się aż tak nie znać na czymś co sama przymierza/kupuje (znać się gorzej od facetów którzy nie przymierzają/nie kupują) to traktuje to jako własnie taką malutką szpileczkę.


                                                    > Ty sie nie bronisz, Ty zadasz wrecz aby przyznac Ci racje, ze jestes zajebisty
                                                    > i masz zajebista laske.

                                                    Nie, to mnie wali. Wkurza mnie tylko gdy nagle Panie postawiły problem na głowie. Nikomu nie przeszkadzały teksty Kitty, za to zdjęcia w ubraniu wywołały reakcję jak byśmy byli co najmniej w Arabii Saudyjskiej. Jak śmiała nie miec na zdjęciu burki. Jak mogła się zgodzić na wrzucenie fotek. Będę się wstydzić za nią skoro ona nie wie co czyni. Jak on śmiał wrzucić TAKIE foty, nic nie szkodzi że na FB znajomi po wakacjach wrzucają takie same, ale jak ON smiał.
                                                  • rekreativa Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 16:49
                                                    Czy Ty naprawdę nie rozumiesz, co wzbudziło niesmak, czy tylko udajesz?
                                                    Nie foty, nie majty, nie cycki bez głowy, nie to, że je pokazałeś - tylko to, że je pokazałeś, aby złośliwcowi z forum coś udowodnić.
                                                    Zareagowałeś emocjonalnie, zamiast wzruszyć ramionami, powiedzieć "kłamiesz babo, ale chooj z Tobą", to się dajesz sprowokować przez jakieś gimnazjalne podpierdy i się przerzucacie z kitty jak dzieci w piaskownicy "a Ty masz wielką dupe", "a nieprawda, bo to ty masz wielką dupe".
                                                    Po prostu to tak trochę zgrzyta w Twoim wizerunku zrównoważonego, zawsze rzeczowego gościa.
                                                  • kutuzow Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 16:59
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Czy Ty naprawdę nie rozumiesz, co wzbudziło niesmak, czy tylko udajesz?
                                                    > Nie foty, nie majty, nie cycki bez głowy, nie to, że je pokazałeś - tylko to, ż
                                                    > e je pokazałeś, aby złośliwcowi z forum coś udowodnić.
                                                    > Zareagowałeś emocjonalnie, zamiast wzruszyć ramionami, powiedzieć "kłamiesz bab
                                                    > o, ale chooj z Tobą", to się dajesz sprowokować przez jakieś gimnazjalne podpie
                                                    > rdy i się przerzucacie z kitty jak dzieci w piaskownicy "a Ty masz wielką dupe"
                                                    > , "a nieprawda, bo to ty masz wielką dupe".
                                                    > Po prostu to tak trochę zgrzyta w Twoim wizerunku zrównoważonego, zawsze rzeczo
                                                    > wego gościa.

                                                    Zobacz jak tak to przedstawiłaś to zrozumiałem ten punkt widzenia. Tylko wcześniej nie było: "po ch***j się dałeś sprowokować" tylko było "czemu wrzuciłeś fotki w ubraniu" -tak jakby te fotki to miał byc jakiś straszny obciach, a nie coś co robią miliony na FB (wspomniane foty z wakacji w bikini). To mnie zmyliło - sugerowało że problemem nie jest to że w ogóle tego nie olałem, tylko to że jak smiałem pokazać fotki w ubraniu mimo zgody fotografowanej -tego nie potrafiłem zrozumieć.


                                                    Masz rację - mogłem pewnie to olać. Gdyby to chodziło o mnie, na pewno bym to olał. Ponieważ Kitty od jakiegoś czasu co chwila coraz bardzie przy****a się do mojej narzeczonej, to w końcu miałem dość. To pewnie bardziej męskie podejście -które jak widzę rozumiem np. Marek i obstawiam że reszta panów także.
                                                    Z moje punktu widzenia sytuacja wygląda tak. Teraz wszyscy (zainteresowani) wiedzą że Kitty pie***i głupoty i nie wnikam co pisze. Nie czytam jej, nie komentuje -temat zamknięty. Utrata tego opanowania o którym piszesz to był koszt zamknięcia tematu raz na zawsze z mojej strony.



                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 17:05
                                                    > Zobacz jak tak to przedstawiłaś to zrozumiałem ten punkt widzenia

                                                    Rekreativa dokonała cudu...
                                                  • mojemail3 Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 17:32
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > > Zobacz jak tak to przedstawiłaś to zrozumiałem ten punkt widzenia
                                                    > Rekreativa dokonała cudu...

                                                    Dla porządku protokołowania zeznań, muszę z bólem serce odebrać drogiej Re palmę pierwszeństwa w kwestii opinii o męskiej emocjonalności ;-)

                                                    rekreativa napisała:
                                                    > Zareagowałeś emocjonalnie, zamiast wzruszyć ramionami, powiedzieć "kłamiesz bab
                                                    > o, ale chooj z Tobą"

                                                    Strasznie się wstydzę ale pryztoczę wlasny post, co rozpoczął tę batalię słowną...

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,153469574,153821393,Re_Hipokryzja_i_wychwalanie_sie.html
                                                    Mam jeszcze propozycję do dyskusji, jeśli ktoś jako argument będzie podawał "babską emocjonalność i brak logiki" dostaje żółtą kartkę, a potem czerwoną etc....

                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 17:40
                                                    > Dla porządku protokołowania zeznań, muszę z bólem serce odebrać drogiej Re palm
                                                    > ę pierwszeństwa w kwestii opinii o męskiej emocjonalności ;-)
                                                    >

                                                    Ja tak tylko precyzując. Uznanie cudu Rekreativy dotyczy tłumaczenia z ludzkiego na kutuzowe - laskom, które wypowiadały się w zasadzie zgodnym chórem, nie udało się do niego dotrzeć. Chyba, że krople wydrążyły skałę - to wtedy palma pierwszeństwa należy się bezsprzecznie Tobie, MM :-)
                                                  • kutuzow Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 18:01
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > Ja tak tylko precyzując. Uznanie cudu Rekreativy dotyczy tłumaczenia z ludzkieg
                                                    > o na kutuzowe - laskom, które wypowiadały się w zasadzie zgodnym chórem, nie ud
                                                    > ało się do niego dotrzeć.

                                                    Zyg, przyznasz jednak że jest różnica w wypowiedziach:
                                                    " jak śmiał wrzucać fotki" vs "po grom facet sobie d**e zawracałeś"
                                                    Kwestia precyzji wypowiedzi. W obu powyższych akcenty sa postawione na coś zupełnie innego.

                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 18:11
                                                    > Zyg, przyznasz jednak że jest różnica w wypowiedziach:
                                                    > " jak śmiał wrzucać fotki" vs "po grom facet sobie d**e zawracałeś"
                                                    > Kwestia precyzji wypowiedzi. W obu powyższych akcenty sa postawione na coś zupe
                                                    > łnie innego.

                                                    Nie psuj tego błogiego stanu, Kutuzow... Daj mi się łudzić, że rzeczywiście pojąłeś ;-)
                                                  • kutuzow Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 18:16
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Nie psuj tego błogiego stanu, Kutuzow... Daj mi się łudzić, że rzeczywiście poj
                                                    > ąłeś ;-)

                                                    Pojąłem wersje Rekreativy: "po ch***j dałeś się sprowokować".

                                                    Co do "jak śmiałeś wrzucić fotki" to mam podobne zdanie jak TB powyżej. Nawet jej miałem napisać, że z tym pawiem ma rację -zdaje sobie z tego sprawę :-) (wiem też że może być wkurzające)

                                                    Rozumiem że mogłem się nie dać sprowokować i nie wrzucać fotek, ale jak się już dałem sprowokować, to nie wiem czemu nagle oburzenie o same fotki. One same w sobie nie są takie żeby wzbudzać zniesmaczenie. Tak zaś odbierałem te posty gdzie nacisk był położony na fotki i zniesmaczenie.
                                                  • mojemail3 Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 07.09.14, 08:14
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Rozumiem że mogłem się nie dać sprowokować i nie wrzucać fotek, ale jak się już
                                                    > dałem sprowokować, to nie wiem czemu nagle oburzenie o same fotki. One same w
                                                    > sobie nie są takie żeby wzbudzać zniesmaczenie. Tak zaś odbierałem te posty gdz
                                                    > ie nacisk był położony na fotki i zniesmaczenie.

                                                    Intencja się liczy, intencja.To tak jak zabić kogoś dla kasy, albo zabić w obronie własnej.
                                                    Kontekst sytuacji oraz intencja. Ciężko nie brać pod uwagę takich niuansów, jesteśmy ludżmi podobno...
                                                  • kutuzow Intencje 07.09.14, 20:32
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Intencja się liczy, intencja.To tak jak zabić kogoś dla kasy, albo zabić w obro
                                                    > nie własnej.
                                                    > Kontekst sytuacji oraz intencja. Ciężko nie brać pod uwagę takich niuansów, jes
                                                    > teśmy ludżmi podobno...

                                                    MM, w pełni się zgadzam, że intencja ma znaczenie. Zobacz tylko że ani intencje takie żeby aż tak się oburzać, ani kontekst.
                                                    To nie było tak, że Kutuzow dumny z tego jak piękna jest jego kobieta, wrzuca nagle jej fotki i pisze, paczta ludziska i podziwiajta.

                                                    Intencją było zakończenie narastającej kampanii oszczerstw dotyczącej jego partnerki -osoby dla niego bardzo ważnej. Jak pisałem wcześniej - mnie uczono że należy stanąć w obronie swoiej kobiety. Zamiast bawić się w przepychanki słowa vs słowa, mogłem pokazać że Kitty łże z premedytacją i zamknąć temat raz a dobrze.

                                                    Zobacz że działanie przyniosło zamierzony efekt - teraz nikt już nie będzie zwracał uwagę na to co Kitty będzie p****ła na temat mojej dziewczyny, bo będzie wiedział że przemawia przez nią czysta zawiść.

                                                    Kolejna kwestia -kontekst.
                                                    Było pełne oburzenie bo ktoś zobaczył fotkę UBRANEJ kobiety. No po prostu reakcja niczym w Arabii Saudyjskiej. Wszystkie te teksty o wystawianiu biustu na widok publiczny. Kurde -ja się pytam jakiego biustu? Mogę się założyć że to nie ten strój tak zniesmaczył, tylko obfita zawartość tego stroju. Gdyby tam pod taką samą bluzeczką, krył się biust o rozmiarze A (czyli słabo rzucający się w oczy), to nie było by tych tekstów o epatowaniu biustem, pokazywaniu go na widok publiczny itp. Bo mówimy tutaj cały czas o zdjęciach w UBRANIU. Hejt jest zaś proporcjonalny do fotek nagich.

                                                    Jednocześnie całe to oburzenie w czasach gdy na wszelkich FB i innych Naszych Klasach panie wrzucają fotki swoich dzieci począwszy od etapu obrazu na USG, poprzez wszelkie fazy niemowlęctwa. Nagle oburzenie, jak on śmiał tak PUBLICZNIE pokazać UBRANE fotki swojej kobiety i to jeszcze ZA JEJ ZGODĄ. No sorry ale nie kupuje tego.

                                                    Bo ani kontekst ani intencje nie usprawiedliwiają takiej fali oburzenia.

                                                    P.S. Rozumiem że może się nie podobać to że dałem sie sprowokować. Skoro jednak moja partnerka się zgodziła pokazać fotki żeby zamknąć temat, to reakcja wydaje mi się trochę przesadzona. Na zasadzie, najpierw z ciekawości zerknę w link - który jest JASNO OPISANY w poście (nie moge się powstrzymać), ale potem będe hejtowac jakie to było niestosowne, to co zobaczyłam.
                                                  • rekreativa Re: Intencje 07.09.14, 22:03
                                                    "Było pełne oburzenie bo ktoś zobaczył fotkę UBRANEJ kobiety. No po prostu reakc
                                                    > ja niczym w Arabii Saudyjskiej. Wszystkie te teksty o wystawianiu biustu na wid
                                                    > ok publiczny. Kurde -ja się pytam jakiego biustu? Mogę się założyć że to nie te
                                                    > n strój tak zniesmaczył, tylko obfita zawartość tego stroju. Gdyby tam pod taką
                                                    > samą bluzeczką, krył się biust o rozmiarze A (czyli słabo rzucający się w oczy
                                                    > ), to nie było by tych tekstów o epatowaniu biustem, pokazywaniu go na widok pu
                                                    > bliczny "

                                                    Łojojoj, a tu już Cię fantazja poniosła.
                                                    Intencje Twoje były dobre - to sama wcześniej pisałam. Ale widzę, że nadal nie sczaiłeś w pełni, co to był ten kontekst - nie treść fot (gdyby tam było cokolwiek innego - Twój biceps, na przykład, to moje odczucia byłyby wciąż takie same - niesmak, że się dajesz prowokować prymitywnym podpierdom), tylko zamieszczanie ich w odpowiedzi na głupkowate podszczypywania. Można tylko zachodzić w głowę, co byś zamieścił, gdyby kitty zaczęła wyrażać się lekceważąco o innej niż cycki części ciała Twej damy...
                                                    (to żart był, bez obrazy).
                                                    W każdym razie trochę jestem zdziwiona, że się z jednej uwagi taka afera rozkręciła wzajemnych pretensji - a wy to, a tamci owo...
                                                    Mogłeś rozegrać to lepiej, ale w sumie co się takiego stało? Nic. Kitty zdemaskowana, chłopcy radośni, bo popatrzyli na apetyczny korpusik... Nie ma chyba sensu ciągnąć tego przez kolejne 200 postów.
                                                  • kutuzow Re: Intencje 07.09.14, 23:03
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Twój biceps, na przykład, to moje odczucia byłyby wciąż takie same
                                                    > - niesmak, że się dajesz prowokować prymitywnym podpierdom)

                                                    Zauważ jakie były reakcje. Nikt (poza Tobą) nie napisał -Kutuzow frajer jesteś że się dałeś sprowokować. Co bym zrozumiał.

                                                    Większość pisała (mniej więcej), jaki wstyd tak publicznie piersi pokazywać.

                                                    Jak odniesiesz to do przykładu z bicepsem to brzmi jeszcze bardziej absurdalnie: "jak wstyd tak publicznie biceps pokazywać". Jak dla mnie to tak postawiony akcent prezentuje zupełnie inny problem niż -frajer jesteś że się dałeś sprowokować.

                                                    > W każdym razie trochę jestem zdziwiona, że się z jednej uwagi taka afera rozkrę
                                                    > ciła wzajemnych pretensji - a wy to, a tamci owo...

                                                    Nie z jednej uwagi, tylko jak pisałem w poście "Dla Yorika" (mozesz zerknąć) z całej akcji naskakiwania na moją narzeczoną.
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,153469574,153911355,Dla_Yorica.html
                                                    Gdzie następowała eskalacja (po niewybrednych docinkach, zaczęło się kłamstwo. Bym olał i nie zareagował to pewnie Kitty by jeszcze podniosła poprzeczkę bo czułaby się bezkarna.

                                                  • wont Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 19:24
                                                    Ha ha :)))) Jak żydowskie przekupy z jakiejś przedwojennej kresowej pipidówy, kłócące się o smak bajgli na zakwasie. Piękne.

                                                    Ciekawe co na to psychoewo? Czy mężczyzna pierwotny też czuł przymus udowadniania wszystkim niedowiarkom, że jego samica ma jednak duże piersi? Czy może jednak go pierdoliło co inni na ten temat myślą?
                                                  • mojemail3 Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 07.09.14, 07:58
                                                    wont napisał:

                                                    > Ha ha :)))) Jak żydowskie przekupy z jakiejś przedwojennej kresowej pipidówy, k
                                                    > łócące się o smak bajgli na zakwasie. Piękne.

                                                    Piękne, a jakże, ale ty woncik wyciągaj wnioski na przyszłość...Z inteligentną babką nie masz żadnych szans na wygranie batalii słownej, tu na forum to widać wyrażnie, chyba że, chyba że ( król Julian się kłania;-) dołożysz do pieca tekstem typu " głupia baba nie myśląca logicznie tylko emocjami żyjąca"...
                                                  • wont Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 07.09.14, 09:38
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Piękne, a jakże, ale ty woncik wyciągaj wnioski na przyszłość...Z inteligentną
                                                    > babką nie masz żadnych szans na wygranie batalii słownej, tu na forum to widać
                                                    > wyrażnie, chyba że, chyba że ( król Julian się kłania;-) dołożysz do pieca teks
                                                    > tem typu " głupia baba nie myśląca logicznie tylko emocjami żyjąca"...
                                                    ------------------
                                                    Z inteligentną babką to ty masz tyle wspólnego, że sobie z takimi pisujesz na tym forum. A w twoich wpisach można znaleźć coś błyskotliwego wtedy, kiedy użyjesz opcji "odpowiedz cytując"... BLAOWWW!! :)))

                                                    www.youtube.com/watch?v=pHVGNvA8Yo4
                                                  • mojemail3 Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 07.09.14, 09:45
                                                    wont napisał:

                                                    > Z inteligentną babką to ty masz tyle wspólnego, że sobie z takimi pisujesz na t
                                                    > ym forum. A w twoich wpisach można znaleźć coś błyskotliwego wtedy, kiedy użyje
                                                    > sz opcji "odpowiedz cytując"... BLAOWWW!! :)))

                                                    A toż ja właśnie o moich przemiłych i bystrych koleżankach z forum myślałam i pisałam...
                                                    Natomiast będę pamiętać na przyszłość, żeby chamom, prymitywom i prostakom nie dawać drugiej szansy i w dyskusje się nie wdawać, pierwsze wrażenie okazuje się najstosowniejsze w ocenie mężczyzn.
                                                  • rekreativa Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 17:16
                                                    Jeszcze apropos kitty, to jak już wcześniej pisałam, wszyscy żeśmy się niejako znieczulili na jej niewyparzoną gębulę i może dlatego ten brak reakcji na jej teksty o Twojej dziewczynie.
                                                    Bo to nie pierwsza taka jazda kitty, nic "out of ordinary", a Ty nie jesteś przecież jedynym, któremu kitty nadeptuje na odcisk.
                                                  • yoric Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 07.09.14, 15:59
                                                    Nie wiem czemu kreujecie Kitty na enfant terrible - jest szczera, fakt, ale raczej w uroczy sposób. Każdy się z kimś czasem pozre, ale u niej nie widze komponentu złośliwości.
                                                    W tej dyskusji ja rozumiem, bo nad wyraz często deklaracje facetów (kobiet zresztą też) mają 0 pokrycia w rzeczywistości.

                                                    Natomiast jak się pojawiają argumenty to trzeba je przyjąć, a nie 'nie mam racji to się obraze'.

                                                    No i fajne jest jak się babki całkowicie zagotowaly na widok młodej ładnej 'konkurentki' :)))
                                                  • rekreativa Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 07.09.14, 17:40
                                                    " No i fajne jest jak się babki całkowicie zagotowaly na widok młodej ładnej 'kon
                                                    > kurentki' :)))"

                                                    A kto się tak zagotował konkretnie oprócz kitty?
                                                  • rekreativa Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 07.09.14, 17:42
                                                    I spytaj kutuzowa, czy w szczerości kitty widzi cokolwiek uroczego.
                                                  • kutuzow Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 07.09.14, 18:14
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > I spytaj kutuzowa, czy w szczerości kitty widzi cokolwiek uroczego.

                                                    Jakiej k***a szczerości???
                                                    Sorry ale ręce opadają. Najpierw była seria mało wybrednych porównań i próba deprecjacji jej urody, później zaś jak to nie pomogło, to zaczęło się kłamstwo pod postacią niby walki z hipokryzją.

                                                    Gdyby to była szczerość -słowem bym się nie odezwał.
                                                  • yoric Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 07.09.14, 18:37
                                                    Żartujesz sobie? Całe stado napadlo.

                                                    Swoją drogą to nie pierwszy raz, kiedy Forum robi balon ochronny wokół gadania bzdur, a jak ktoś chce go nakluc i jednoznacznie te bzdury zweryfikować, to jest wielki nietakt.
                                                  • rekreativa Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 07.09.14, 18:47
                                                    Pytam, bo nie czytałam całego wątku, tylko głównie wymianę kitty - kutuzow.
                                                    Poza tym chcę przytomnie zauważyć, że również żaden nick męski nie przyhamował plaplania kitty, więc pretensje wobec forumek są takie trochę na wyrost...
                                                  • kutuzow Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 07.09.14, 20:07
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Poza tym chcę przytomnie zauważyć, że również żaden nick męski nie przyhamował
                                                    > plaplania kitty, więc pretensje wobec forumek są takie trochę na wyrost...

                                                    Widzisz, facecji stali z boku -nie krytykowali zachowania Kitty, ale też nie byli święcie oburzeni gdy ja udowodniłem że p****y głupoty. Panie zaś także nie krytykowały Kitty, ale tu wszelkie podobieństwa się kończą. Gdy pokazałem ile warte sa teksty Kitty, to nagle było oburzenie o którym pisze Yoric. Pisałem Zawle -rozumiałbym gdyby ktoś nie angażował się i stał z boku od poczatku do końca. Sprawa mnie nie interesuje -nie wtrącam się. Tutaj zaś sprawa nie interesowała, ale tylko do czasu.
                                                  • yoric Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 07.09.14, 20:26
                                                    Ja mam do Kitty sporo sympatii, wiec mogę być nieobiektywny, poza tym czytałem wyrywkowo (zlitujcie się, 600 wpisów...). W każdym razie uważam, że jak jest kontrowersja i są dane, to problem powinien być rozwiązany, a nie ze "nie wypada"
                                                  • kutuzow Dla Yorica 07.09.14, 20:47
                                                    yoric napisał:

                                                    > Ja mam do Kitty sporo sympatii, wiec mogę być nieobiektywny, poza tym czytałem
                                                    > wyrywkowo (zlitujcie się, 600 wpisów...). W każdym razie uważam, że jak jest ko
                                                    > ntrowersja i są dane, to problem powinien być rozwiązany, a nie ze "nie wypada"

                                                    To tak żebyś miał lepszą ocenę przedstawię Ci historię w pigułce. Panie już przedstawiły swoje podejście, z chęcią poznam zdanie z męskiej strony:

                                                    Ustaliliśmy jakiś czas temu że nie piszemy na forum komentarzy w swoim kierunku, nie komentujemy własnych wypowiedzi i nie "zaczepiamy" drugiej strony.
                                                    Tutaj masz streszczenie -praktycznie w jednym poscie:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,153469574,153711033,Re_Bo_to_Ferrari_bylo_do_dupy.html
                                                    Moje stanowisko zawarte było w tych słowach:
                                                    "Możesz sobie krytykować osoby dostępne na forum, bo one mają okazję się obronić. Masz coś do MNIE to wal śmiało -przyjme na klate.
                                                    Wyrażanie się w dość mało przyjemny sposób (porównywanie urody do dziwek z dzielnicy różowych latarni) o osobach trzecich , które nie mają okazji Ci dobitnie odpisać co sądzą o Twoim zdaniu jest tchórzostwem.
                                                    Wydawało mi się że ustaliliśmy ostatnio, że nie wracamy do tematu, ale Ty jakoś szybko zapomniałaś o WŁASNEJ propozycji."

                                                    Tutaj zaś masz zebrane cytaty, gdzie wcześniej Kitty ciągle podgryzała moją narzeczoną:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,153469574,153692345,Re_Bo_to_Ferrari_bylo_do_dupy.html
                                                    Jak widzisz to były jeszcze jakieś jej własne oceny -więc nie reagowałem. Owszem może się jej nie podobać moja partnerka, choć styl wypowiedzi pozostawiał sporo do życzenia (vide cytat o dziwkach które sa ładniejsze).

                                                    Gdy zaś Kitty posunęła się do kolejnego etapu "kampanii" i zaczęła już jawnie kłamać, doszedłem do wniosku, że to już dość. Trochę jak w pokerze. Pora sprawdzić karty i pokazać kto kłamie.
                                                    Tutaj same słowa nie wystarczą -byłoby słowa vs słowa.

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,153469574,153817753,Re_Hipokryzja_i_wychwalanie_sie.html

                                                  • rekreativa Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 07.09.14, 21:11
                                                    No i rozwiązanie "problemu" najlepsze byłoby takie, że się prosi koleżankę kitty, aby z łaski swojej zamknęła dziób i więcej się nie reaguje na zaczepki.
                                                    Ale nie róbcie też chłopcy z igły wideł, bo nikt tu kutuzowa o jakąś zbrodnię niesłychaną nie oskarża. Ot tam, leciutki niesmak był i to bardziej może nawet wynikający z takiej nieadekwatności zachowania w stosunku do wizerunku (ups, rymnęło się) kutuzowa jako tego, co się nie poddaje emocjom i nie zniża do infantylnych przepychanek.
                                                  • yoric Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 07.09.14, 21:33
                                                    Zamknięcie ust krytykom to nie infantylne przepychanki. Moim zdaniem powinno się promować odpowiedzialność za słowo a nie popierać robienie oszczerstw.
                                                  • rekreativa Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 07.09.14, 21:44
                                                    No sorry, ale przepychanki w rodzaju "a Twoja stara ma chudą dupe" , "a nie, nieprawda, wcale nie ma chudej" dla mnie przynajmniej są infantylne.
                                                    A co do oszczerstw, to wybacz, ale się rozpędzasz, bo gdzie tu niby masz popieranie? Bo nikt kitty wprost nie powiedział, żeby się przymkła, to znaczy, że popiera jej wywody? No to wynika, że Ty też popierasz, bo jej nic nie powiedziałeś.
                                                  • yoric Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 07.09.14, 21:55
                                                    No chyba sobie żartujesz :). Tak, jeśli nie reagujesz na oszczerstwa i jednocześnie zabraniasz pomowionej stronie się bronić, to jest popieranie oszczerstw!
                                                  • rekreativa Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 07.09.14, 22:08
                                                    Bzdura, sorry.
                                                    Kto się zakazuje bronić? Nie kwestia samej obrony przecież, tylko środków...
                                                    Ech, nie chce mi się już produkować na ten temat. Dobranoc.
                                                  • yoric Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 07.09.14, 22:03
                                                    Albo właśnie wyobraź sobie, że ktoś Cię złapał za tylek. Ludzie stoją obok I nic nie mówią. Ty dajesz gościowi w twarz, a wtedy nagle publiia zaczyna "to nie wypada, nie osmieszaj się", itd.
                                                    Uczciwe, nie? :)
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 07.09.14, 21:46
                                                    > Zamknięcie ust krytykom to nie infantylne przepychanki. Moim zdaniem powinno si
                                                    > ę promować odpowiedzialność za słowo a nie popierać robienie oszczerstw.

                                                    Nie miałeś szans tego dostrzec, ale sprawdziłam, że Kitty 18 minut po zamieszczeniu zdjęć przez Kutzowa, odszczekała to, co pisała wcześniej o jego narzeczonej. Może Kutuzowi też umknęło, skoro po osiągnięciu obranego celu dalej się tak produkował i tłumaczył?
                                                  • yoric Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 07.09.14, 21:58
                                                    A co miał robić jak go opadlo stado harpii? :)

                                                    A odszczekanie to jest właśnie element odpowiedzialności za słowo. Bardzo chwalebne. Pisze o tym nizej
                                                  • kutuzow Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 07.09.14, 22:53
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > No i rozwiązanie "problemu" najlepsze byłoby takie, że się prosi koleżankę kitt
                                                    > y, aby z łaski swojej zamknęła dziób i więcej się nie reaguje na zaczepki.

                                                    Przecież prosiłem. Najpierw grzecznie, potem stanowczo, na koniec użyłem słów dość jednoznacznych. Nic to nie dało. Jak pisałem -gdyby chodziło o mnie to bym to olał.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 07.09.14, 21:30
                                                    > Pytam, bo nie czytałam całego wątku, tylko głównie wymianę kitty - kutuzow.

                                                    Z grubsza te "napadające" laski pisały to, co Ty, Rekreativa:

                                                    "Czy Ty naprawdę nie rozumiesz, co wzbudziło niesmak, czy tylko udajesz?
                                                    Nie foty, nie majty, nie cycki bez głowy, nie to, że je pokazałeś - tylko to, że je pokazałeś, aby złośliwcowi z forum coś udowodnić."

                                                    Ale Kutuzow i Yoric dalej nie rozumieją tego niuansu, a ponieważ jakoś muszą ten świat sobie tłumaczyć, sięgają po argument-wytrych, który otwiera każde drzwi (albo zamyka każdą niewygodną dyskusję, tudzież sankcjonuje wypowiadanie się o całości na podstawie pobieżnie przejrzanego 0,5 procenta zawartości). Mianowicie: "babom emocje (tutaj akurat zazdrość, ale do innego przypadku zawsze można znaleźć inną emocję: foch, obraza, bezradność wobec braku kontargumentów, wstyd za nadwagę itp) przesłoniły logikę i się rzucają (napadają, bronią, niepotrzebne skreślić)".
                                                  • yoric Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 07.09.14, 21:46
                                                    Jeszcze tego brakuje, żeby mi koleżanki z Forum dyktowaly, czy jak ktoś mi wciska nieprawdę albo pomawia, to czy mogę się bronić, czy nie.
                                                    "Zignorujcie sobie zlosliwca" następnym razem jak Was w tylek klepnie...

                                                    A z tego co widziałem Kitty przyznała się do błędnej opinii, co jest rzadkie, także tu na Forum. Jedt tu parę osób, które raczej mowilyby "to pewnie Photoshop, zdjęcia z netu" itd.
                                                  • rekreativa Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 07.09.14, 22:07
                                                    No jeszcze wyjdzie, że kitty - ta, która rozpętała całą aferę i prawiła owe oszczerstwa jest cacy, a reszta jest be, bo śmiała poczuć dyskomfort...
                                                  • druginudziarz Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 07.09.14, 22:59
                                                    yoric napisał:

                                                    > Jeszcze tego brakuje, żeby mi koleżanki z Forum dyktowaly, czy jak ktoś mi wcis
                                                    > ka nieprawdę albo pomawia, to czy mogę się bronić, czy nie.
                                                    > "Zignorujcie sobie zlosliwca" następnym razem jak Was w tylek klepnie...

                                                    Ale to całkiem dobra strategia "wet za dwa wety". W każdym razie lepsza od "wet za wet", tak przynajmniej twierdzą ludzie od teorii gier.
                                                    Więc pierwsze klepnięcie ignorujemy a za drugie cios w jaja bez ostrzeżenia :D
                                                  • kutuzow "wet za dwa wety" 07.09.14, 23:15
                                                    druginudziarz napisał:
                                                    > Ale to całkiem dobra strategia "wet za dwa wety". W każdym razie lepsza od "we
                                                    > t za wet", tak przynajmniej twierdzą ludzie od teorii gier.
                                                    > Więc pierwsze klepnięcie ignorujemy a za drugie cios w jaja bez ostrzeżenia :D

                                                    Zauważ, że pierwsze klepnięcia ignorowałem, ale jak zastosowałem Twoją strategię z ciosem w jaja za kolejny atak, to nagle Panie poczuły się tutaj bardzo dotknięte. Jak śmiałem w ten sposób zareagować i udowodnić poziom adwersarza. Przecież popsułem taką fajna zabawę (w końcu ktoś utarł nosa Kutuzowowi).

                                                    yoric napisał:
                                                    > > "Zignorujcie sobie zlosliwca" następnym razem jak Was w tylek klepnie...

                                                    Taaa. Poczekam jak znów objawi się na forum Midnight lighting (czy jak mu tam). Do tej pory zupełnie nie czytałem jego pyskówek (były poniżej poziomu).
                                                    Jak sobie będzie pozwalał na jakąś hamówę i nagle któraś z zaatakowanych koleżanek zacznie się bronić, to też zacznę dawać takie rady: "Zignorujcie złośliwca" i "no tego to się po Tobie nie spodziewałem, że dałaś się tak sprowokować".
                                                  • druginudziarz Re: "wet za dwa wety" 07.09.14, 23:43
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > druginudziarz napisał:
                                                    > > Ale to całkiem dobra strategia "wet za dwa wety". W każdym razie lepsza o
                                                    > d "we
                                                    > > t za wet", tak przynajmniej twierdzą ludzie od teorii gier.
                                                    > > Więc pierwsze klepnięcie ignorujemy a za drugie cios w jaja bez ostrzeżen
                                                    > ia :D
                                                    >
                                                    > Zauważ, że pierwsze klepnięcia ignorowałem, ale jak zastosowałem Twoją strategi
                                                    > ę z ciosem w jaja za kolejny atak, to nagle Panie poczuły się tutaj bardzo dotk
                                                    > nięte. Jak śmiałem w ten sposób zareagować i udowodnić poziom adwersarza. Przec
                                                    > ież popsułem taką fajna zabawę (w końcu ktoś utarł nosa Kutuzowowi).

                                                    Ale ja tak ogólnie napisałem, nie o Tobie.
                                                    Nawet dość długo i dzielnie znosiłeś to klepanie, nie powiem :D
                                                    Jak ogólnie nie jestem fanem determinizmu w dziejach ludzkości, to ta akcja najwyraźniej zmierzała do takiego rozwiązania i nawet jakby kto stanął w Twojej obronie (ale i tak jej nie potrzebowałeś) to nic by to nie zmieniło, powódź musiała sie przetoczyć :)))
                                                  • hello-kitty2 Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 07.09.14, 17:49
                                                    yoric napisał:

                                                    > Nie wiem czemu kreujecie Kitty na enfant terrible - jest szczera, fakt, ale rac
                                                    > zej w uroczy sposób. Każdy się z kimś czasem pozre, ale u niej nie widze kompon
                                                    > entu złośliwości.

                                                    Yoric :-)
                                                    Jest ok, ja sie przeciez nie obrazam, lubie krytyke i tam gdzies nawet za nia podziekowalam slowami Amy Winehouse.
                                                    Jestem kawal cholery, z tych ciezszych, a jak sie rozklece to bez mocnego klapa sie nie zatrzymam. Potrzebuje silniejszych bodzcow.

                                                    Ty tez jestes z tych ciezszych, jakbysmy sie kiedys spotkali to bysmy sie albo pozabijali albo zaruchali (jak lubisz szczerosc, hehe) co sie oczywiscie nie zdarzy, bo na tyle instynktu samozachowczego to mam by nie wchodzic Ci w droge. Ty bys mnie z latwoscia pokonal w kazdej wojnie, bo nie mam nawet polowe Twojej wiedzy o swiecie i inteligencji.

                                                    ps i rob te dzieciaki zebys zdazyl zanim sie nie posypiesz fizycznie, bedziemy Ci kibicowac ;)
                                                  • mabelle2000 Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 17:12
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Widzisz, po prostu nie wierzę, że jako kobieta masz tak słebe oko do oceniania
                                                    > rozmiarów.

                                                    Z problemem wiary to nie do mnie. Idz do ksiedza. A moze wez lekcje brafittingu.

                                                    > Moge się założyć że już Panowie
                                                    > lepiej/dokładniej potrafiliby ocenić rozmiar tego biustu.

                                                    Lepiej sie nie zakladaj, kilku tutejszych panow deklaruje, ze ruchaloby rowniez ta niechetna, bo w sumie to im wszystko jedno jest, byle zamoczyc. Watpie wiec, czy w takim razie biust mialby jakies znaczenie i czy umieliby ocenic jego wielkosc, skoro nawet mokra cipka nie jest wymagana.
                                                  • hello-kitty2 Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 10:49
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Naprawdę nie dostrzegasz rozdźwięku między tym co tutaj wygadywała Kitty, a sta
                                                    > nem rzeczywistym?

                                                    Moze nie doczytales ale Kitty twierdzi to:

                                                    ja odszczekuje, ze m
                                                    > ialam jakies stare zdjecia i potwierdzam: ma dziewczyna cyce jak balony.

                                                    > Wycofuje zatem hipokryzje i podtrzymuje wychwalanie sie.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 09:45
                                                    > Wszyscy mają uciechę na forum, panie i panowie, może nawet dzieci,a przecież o
                                                    > to chodzi na tym świecie, prawda?

                                                    Ja tam się czuję lekko skonfundowana, jakbym zobaczyła coś, co nie było przeznaczone dla moich oczu.
                                                  • hello-kitty2 Re: Hipokryzja i wychwalanie sie 06.09.14, 09:47
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Jasne,że świetna, nawet bez twarzy.
                                                    > Wszyscy mają uciechę na forum, panie i panowie, może nawet dzieci,a przecież o
                                                    > to chodzi na tym świecie, prawda?
                                                    > Młego dnia, nic tu po mnie, Sabat ma rację.

                                                    Nie przejmuj sie Mojemail. Jestes tu juz tak dlugo, ze na pewno zauwazylas, ze to forum nie zajmuje sie brakiem seksu w malzenstwie, bo przeciez stali uzytkownicy nie z braku seksu tu siedza ;-) Sabat chyba byl ostatnim z rzeczywistym problemem. Faceci to wiesz: seks gadany, jaranie sie obrazkami, te sprawy, zauwazylas, a moze sie jakas chetna do wyruchania na boku trafi, sama wiesz co Ci bede mowic, wczoraj sie nie urodzilas.
                                                    Obejrze sobie dzisiaj te filmy od Ciebie, szczegolnie ten o mezczyznach, tych idealach...:)
                                                  • urquhart forum nie zajmuje sie brakiem seksu w malzenstwie? 06.09.14, 11:09
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Nie przejmuj sie Mojemail. Jestes tu juz tak dlugo, ze na pewno zauwazylas, ze
                                                    > to forum nie zajmuje sie brakiem seksu w malzenstwie, bo przeciez stali uzytkow
                                                    > nicy nie z braku seksu tu siedza ;-)

                                                    Forum zajmuje się jak najbardziej dzieleniem uczuć o subiektywnym dla danej osoby problemie braku seksu, ilość i jakość nie ta jaką by oczekiwali (bo z jakiś powodów gimanstyka w łóżku jak nie kręci, czy nie zwilża to nie to redukuje napięcie ale nie produkuje tej chemicznej całej gratyfikacji w mózgu).

                                                    A wam uruchamia się jakiś problem i wyparcie z tymi obrazkami i wartościowaniem oceny wyglądu.
                                                    Oczywiście że kręcenie czy nawet zakochanie polega nie na tym że ktoś jest idealny i 10tką na skali piękności, tylko posiada i eksponuje zalety które nas uwodzą wtedy towarzyszące wady wydają nam się nawet także urocze (do czasu).
                                                    Podzielenie się, czy chwalenie się nieobojętnym osobom, grupie, uznanie, jest gratyfikujące bo jesteśmy osobami społecznymi.
                                                    Ja mam problemu że jestem łysy i dyskwalifikuje mnie to u połowy dziewczyn i gdzie jestem na skali wzorca piękności, za to całkiem duża grupa która preferuje łysych, o ile mają też inne cechy i to jak mogę wykorzystać to co mam mnie interesuje.
                                                    Ktoś obyty z celebrytkami i eksperymentami mi kiedyś mówił że udany seks połączony z absolutnym pięknem intensyfikuje bodźce jak seks po kokainie ale w ogólności to tematy rozłączne, bo rzadko jest udany.
                                                    Tak mi się przypomniał fajny tekst mogący być podsumowaniem tych ocen , wzorców i klepsydr.
                                                    www.poradnikzdrowie.pl/psychologia/zwiazki/szkola-uwodzenia-mezczyzni-poluja-kobiety-lowia_33530.html
                                                  • mojemail3 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 14:43
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Chciałem pokazać tą różnicę. Obie strony mają tak samo niedostępne obiekty podz
                                                    > iwu i obie strony zupełnie inaczej podchodzą do oceny.

                                                    Tak, nawet jestes w stanie ocenic, czy skora jest gladka i zdrowa, a nie zamaskowana korektorem ;-)

                                                  • kutuzow Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 14:58
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Tak, nawet jestes w stanie ocenic, czy skora jest gladka i zdrowa, a nie zamask
                                                    > owana korektorem ;-)

                                                    Czy uważasz że w realu facecji są w stanie ocenić jakoś makijażu swojej kobiety, zwracają uwagę na podkład, kreskę, cienie w makijażu oka itp? Czy może patrzą na wygląd końcowy jako całość ?

                                                    Zupełnie nie wiem co chciałaś pokazać tym argumentem.
                                                  • mojemail3 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 15:09
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Czy uważasz że w realu facecji są w stanie ocenić jakoś makijażu swojej kobiety
                                                    > , zwracają uwagę na podkład, kreskę, cienie w makijażu oka itp? Czy może patrzą
                                                    > na wygląd końcowy jako całość ?

                                                    No nie, znowu mi dziecko w brzuch wmawia...Chodziło mi o ocenę gładkości i jakości skóry modelki/aktorki na zdjęciu...

                                                    > Zupełnie nie wiem co chciałaś pokazać tym argumentem.

                                                    Pstro ;-)
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 14:38

                                                    > Bo obaj są męzczyznami i bez problemu można ich atrakcyjność ocenić korzystając
                                                    > z tej samej miary.
                                                    >

                                                    NIE MOŻNA. Można ocenić ich WYGLĄD według tej samej miary, ale nie ATRAKCYJNOŚĆ.

                                                    >
                                                    > Obie postacie są realne.

                                                    Nie są realne. Brada nie widziałam na oczy. Nie wiem, jak pachnie, nie wiem, dokąd mu sięgam, nie wiem, jak patrzy na ludzi, nie wiem, jak się do nich zwraca. Nie wiem, jakie fluidy by między nami przepływały. Jest dla mnie kompletnie nierealny.

                                                    > W dzisiejszych czasach masz pewnie nawet więcej danych o Pitt-ie na wyciągnięci
                                                    > e ręki niż o Zygmuncie.

                                                    Jakich kurwa danych? Kolejny raz Ci tłumaczę, że nie mam o nim ŻADNYCH danych, poza wyglądem (który według mojego gustu nie przebija wyglądu innych aktorów), które mogłyby mi pomóc w ocenie jego atrakcyjności.

                                                    > próbujesz na siłę coś wykazać, ale jakoś słabo Ci to wychodzi.

                                                    Nie, to raczej Ty jesteś kompletnie zaimpregnowany.
                                                  • kutuzow Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 14:45
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > NIE MOŻNA. Można ocenić ich WYGLĄD według tej samej miary, ale nie ATRAKCYJNOŚĆ

                                                    Wiesz, nigdy nie byłem w slamsach Rio de Janerio, ale potrafię sobie wyrobić jakieś zdanie co do atrakcyjności tego miejsca na podstawie tego co czytałem/słyszałem o nim.
                                                    Owszem Twoje stanowisko mogłoby się zmienić wraz z lepszym poznawaniem danej osoby. Jednak gdy poznajesz nowego partnera to także wyrabiasz sobie jakąś opinię o nim na podstawie ok 20 sek. Już wtedy Twoja podświadomość wie czy jesteś nim zainteresowana i czy dasz mu dalszą szansę -np. randke, czy nie i go zaraz spławisz.

                                                    > Nie wiem, jak pachnie, nie wiem, d
                                                    > okąd mu sięgam, nie wiem, jak patrzy na ludzi, nie wiem, jak się do nich zwraca
                                                    > . Nie wiem, jakie fluidy by między nami przepływały. Jest dla mnie kompletnie n
                                                    > ierealny.

                                                    Jak wyżej -podświadomośc potrzebuję na wstępną ocenę ok 20 sek.
                                                    W takiej samej sytuacji jest dowolny inny facet którego spotykasz/spotykałaś jako singielka.
                                                    Nie potrzebowałaś jednak obserwować go przez lata żeby wyrobić sobie zdanie czy jest wystarczający żeby pójść z nim na randkę.

                                                    > Nie, to raczej Ty jesteś kompletnie zaimpregnowany.
                                                    Wiesz, jak czytam o postawach w stylu "psychologia mnie nie tyka - jestem ponad te wszystkie mechanizmy bo jestem tak wyjątkowa" to staram się pokazać że to tylko złudzenie.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 14:58
                                                    > Wiesz, nigdy nie byłem w slamsach Rio de Janerio, ale potrafię sobie wyrobić ja
                                                    > kieś zdanie co do atrakcyjności tego miejsca na podstawie tego co czytałem/słys
                                                    > załem o nim.

                                                    A ja nie jestem w stanie porównywać atrakcyjności miejsc, w których byłam, których zapach, klimat, dźwięk, mieszkańców poznałam i takich, które widziałam na obrazkach. Bo jedne są realne, namacalne, dotykalne, a te drugie są jedynie obrazkami. Mówię o "ładnych miejscach". Jeśli chodzi o slumsy, to z powodu pewnych cech w ogóle nie rozpatrywałabym ich w kategoriach atrakcyjności.


                                                    > Owszem Twoje stanowisko mogłoby się zmienić wraz z lepszym poznawaniem danej os
                                                    > oby. Jednak gdy poznajesz nowego partnera to także wyrabiasz sobie jakąś opinię
                                                    > o nim na podstawie ok 20 sek. Już wtedy Twoja podświadomość wie czy jesteś nim
                                                    > zainteresowana i czy dasz mu dalszą szansę -np. randke, czy nie i go zaraz spł
                                                    > awisz.

                                                    Nie dane mi było nawet 20 sekund z Bradem - dlatego nie wiem, czy bym go spławiła, czy nie.

                                                    > Wiesz, jak czytam o postawach w stylu "psychologia mnie nie tyka - jestem ponad
                                                    > te wszystkie mechanizmy bo jestem tak wyjątkowa" to staram się pokazać że to t
                                                    > ylko złudzenie.

                                                    A gdzie i komu starasz się to pokazać? Bo jeśli mnie, to musisz chyba wskazać konkretne miejsce, gdzie to robisz.
                                                  • kutuzow Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 14:59
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > Nie dane mi było nawet 20 sekund z Bradem - dlatego nie wiem, czy bym go spławi
                                                    > ła, czy nie.

                                                    Widzisz, niby nie wiesz, ale cała dyskusja zaczęła się od tego że Panie wiedziały że się nie podoba. Znały braki itp.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 15:09
                                                    > Widzisz, niby nie wiesz, ale cała dyskusja zaczęła się od tego że Panie wiedzia
                                                    > ły że się nie podoba. Znały braki itp.

                                                    OJP. To Ty dalej nie kąsasz, że "nie sprawia mi jakiejś szczególnej radochy patrzenie na jego fotę" to nie to samo, co "spławiłabym go, gdyby mnie podrywał", a "przystojny z niego koleś" to nie to samo, co "chętnie poszłabym z nim na randkę"? Wymiękam.
                                                  • mojemail3 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 14:10
                                                    kutuzow napisał:

                                                    "(...)Widzę że trochę niechcący tutaj wyszło, że dla kobiet liczy się jeszcze sporo dodatkowych elementów, czy jest dostępny/realny. Czy z tego moze być związek, czy ma zasoby, czy nadaje się na głowę rodziny itp.(...)"

                                                    Ale Ty jesteś dziwny,to co mamy sobie życie układać z fotosami aktorów?
                                                    A Ty szukałeś kobiety tylko wyglądającej dobrze czy może żeby jeszcze żeby umiała zdanie po polsku sklecić,żeby cokolwiek sobą reprezentowała?
                                                  • kutuzow Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 14:31
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Ale Ty jesteś dziwny,to co mamy sobie życie układać z fotosami aktorów?

                                                    Co Ty z tymi fotosami i fotosami. Przeciez aktorzy to żywi ludzie. Można ich spotkać na ulicy w kawiarni itp.
                                                    Zobacz swego czasu jechała sobie pociągiem p. Edyta Zając. Spotkała aktora który miał co prawda żonę, ale spodobali się sobie. Dla niej Cezary Pazura nie był postacią z plakatów tylko gościem który siedział na przeciwko niej. Teraz ona jest Edytą Pazurą, a dawna żona już nie jest żoną.
                                                    Takich historii jest wiele. Więc wyjdź prosze poza SWOJE ramki, że to plakat i to się nie zdarza.
                                                  • mojemail3 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 14:35
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Co Ty z tymi fotosami i fotosami. Przeciez aktorzy to żywi ludzie. Można ich sp
                                                    > otkać na ulicy w kawiarni itp.

                                                    No ale czego to niby dowodzi? Aktora z krakowskiego teatru to owszem mogę poznać osobiście, ale z tym Bradem to już do porzygania na tym forum ;-)
                                                  • kutuzow Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 15:03
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > No ale czego to niby dowodzi? Aktora z krakowskiego teatru to owszem mogę pozna
                                                    > ć osobiście, ale z tym Bradem to już do porzygania na tym forum ;-)

                                                    MM, raz Ci już tłumaczyłem czemu posługujemy się tutaj przykładami gwiazd, a nie p. Nowakiem z Teatru pod Gęsią w Pcimiu Dolnym.
                                                    Gdy piszemy o Pitt-ie czy Clooneyu, to większość wie o kogo chodzi. Widziała jakiś tam film z ta osobą. Gdy mówimy o aktorze z teatru w konkretnym mieście to będzie go znała garstka ludzi z tego miasta (biorac pod uwage ile obecnie osób chodzi do teatru).
                                                  • rekreativa Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 15:00
                                                    Kutuzow, czy dopuszczasz w ogóle taką możliwość, że gwiazdor z Hollywooodu może się po prostu nie podobać?
                                                    Czy też uważasz, że każda kobieta, która powie,że jej nie kręci jakiś tam X ściemnia, albowiem X jest na liście 100 najbardziejszych i MUSI się, kurwa, podobać.
                                                  • mabelle2000 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 15:04
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Kutuzow, czy dopuszczasz w ogóle taką możliwość, że gwiazdor z Hollywooodu może
                                                    > się po prostu nie podobać?

                                                    Podobac jak podobac, Kutuzow zdaje sie sugeruje, ze kazdy, kto nie ma ochoty pojsc z celebrycka gwiazda na randke zwyczajnie sciemnia i to jest dosc niepokojace :-)
                                                  • kutuzow Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 15:15
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Podobac jak podobac, Kutuzow zdaje sie sugeruje, ze kazdy, kto nie ma ochoty po
                                                    > jsc z celebrycka gwiazda na randke zwyczajnie sciemnia i to jest dosc niepokoja
                                                    > ce :-)

                                                    Nie. Sugeruje, że dawanie Pitt-owi 1 lub 2 pkt w skali 1-10 to najzwyczajniejsza ściema. Bo nam się nagle skala kończy żeby ocenić sąsiada z brzuchem piwnym, w podartym podkoszulku.
                                                    Podobnie jak deklaracje "tym to ja nie byłabym zainteresowana", gdy kilkanaście postów później "linia obrony" sugeruje że na podstawie samego zdjęcia to Wy kobiety nie jesteście w stanie nic wydedukować. Dziwnym trafem nie jesteście w stanie stwierdzić czy Wam sie podoba -bo oni tacy nierealni Ci gwiazdorzy, ale wcześniej nie przeszkadzało Wam tych samych gwiazdorów na podstawie tych samych przesłanek oceniać jako mało atrakcyjnych.
                                                  • mojemail3 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 15:18
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Dziwnym trafem nie jesteście w st
                                                    > anie stwierdzić czy Wam sie podoba -bo oni tacy nierealni Ci gwiazdorzy, ale wc
                                                    > ześniej nie przeszkadzało Wam tych samych gwiazdorów na podstawie tych samych p
                                                    > rzesłanek oceniać jako mało atrakcyjnych.

                                                    Widzisz Kutuzow, bo lepszy wróbel w garści niż kanarek na dachu ;-)
                                                    I "szkoda sensu" na tą polemikę, naprawdę szkoda cennego czasu...
                                                  • kutuzow Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 15:22
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Widzisz Kutuzow, bo lepszy wróbel w garści niż kanarek na dachu ;-)
                                                    > I "szkoda sensu" na tą polemikę, naprawdę szkoda cennego czasu...

                                                    Nie MM, to jest ten sam kanarek na dachu.
                                                    Tylko raz jest ściema że jak na dachu to za daleko żeby zobaczyc czy ma atrakcyjne upierzenie, innym zas razem (na początku dyskusji) nie przeszkadzało twierdzić że jest na dachu, ale z daleka widać że jakiś tak pstro opierzony ten kanarek.
                                                  • mojemail3 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 15:24
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Nie MM, to jest ten sam kanarek na dachu.
                                                    > Tylko raz jest ściema że jak na dachu to za daleko żeby zobaczyc czy ma atrakcy
                                                    > jne upierzenie, innym zas razem (na początku dyskusji) nie przeszkadzało twierd
                                                    > zić że jest na dachu, ale z daleka widać że jakiś tak pstro opierzony ten kanar
                                                    > ek.

                                                    Oj biedni wy biedni, bo jak tu zrozumieć te kobiety, trzeba zaprząc w w rydwan psychoewo i PUA żeby okiełznać ;-)
                                                  • kutuzow Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 15:43
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Oj biedni wy biedni, bo jak tu zrozumieć te kobiety, trzeba zaprząc w w rydwan
                                                    > psychoewo i PUA żeby okiełznać ;-)

                                                    Nie, po prostu trzeba odsiewać nielogiczne gadanie i robić swoje na podstawie tego co DZIAŁA, a nie tego co mówią że działa.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 15:27
                                                    > Podobnie jak deklaracje "tym to ja nie byłabym zainteresowana", gdy kilkanaście
                                                    > postów później "linia obrony" sugeruje że na podstawie samego zdjęcia to Wy ko
                                                    > biety nie jesteście w stanie nic wydedukować.

                                                    Pisałam Ci o agencie Tomku, że mi się nie podoba z ryja i z obrazka, ale może bym się nawet zakochała, gdyby mi było dane go spotkać i miałabym więcej informacji o nim niż tylko wygląd. Mabelle pisała Ci, że Pitt jest przystojniakiem, ale dla niej są ważny "przekaz ciała, mowy i gestów" do stwierdzenia "jestem zainteresowana". Pisałam Ci, że atrakcyjność i ładny wygląd to nie są synonimy. Ale jesteś jak daltonista - nie rozróżniasz kolorów i dodatkowo wmawiasz wszystkim że zielony i czerwony to to samo.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 15:30
                                                    > Nie. Sugeruje, że dawanie Pitt-owi 1 lub 2 pkt w skali 1-10 to najzwyczajniejsz
                                                    > a ściema. Bo nam się nagle skala kończy żeby ocenić sąsiada z brzuchem piwnym,
                                                    > w podartym podkoszulku.

                                                    A ktoś ściemnia i dał Pittowi 1 lub 2?
                                                  • kutuzow Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 15:45
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > A ktoś ściemnia i dał Pittowi 1 lub 2?

                                                    Pojawiły się w wątku takie sugestie, że nie ma czegoś takiego jak kanon urody i dla jakiejś kobiety Pitt moze być 1-ką lub 2-ką.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 18:25
                                                    A nie ma takich, dla których niezwykle zmysłowa i doskonała Bellucci jest paszczurem, bo każda kobieta w rozmiarze powyżej 36 ląduje u nich w paszczurach? Bo ja wierzę, że są. I co mi zrobisz?
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 15:04
                                                    > Czy też uważasz, że każda kobieta, która powie,że jej nie kręci jakiś tam X ści
                                                    > emnia, albowiem X jest na liście 100 najbardziejszych i MUSI się, kurwa, podoba
                                                    > ć.

                                                    Musi, bo inaczej to kwaśne winogrona i bufonada, że psychologia mnie nie dotyczy.
                                                  • kutuzow Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 15:11
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Kutuzow, czy dopuszczasz w ogóle taką możliwość, że gwiazdor z Hollywooodu może
                                                    > się po prostu nie podobać?
                                                    > Czy też uważasz, że każda kobieta, która powie,że jej nie kręci jakiś tam X ści
                                                    > emnia, albowiem X jest na liście 100 najbardziejszych i MUSI się, kurwa, podoba
                                                    > ć.

                                                    Widzę Rekreativa że nie jesteś na czasie. Dyskusja wyszła bowiem od wersji Mi się X nie podoba, po czym pod wpływem argumentów najnowsza linia obrony to jest "nie potrafimy ocenić atrakcyjności na podstawie obrazków". Czyli skoro nie potrafimy zweryfikowac na "tak", to rozumiem że nie powinniśmy także wypowiadać się na "nie".
                                                    Jesli zaś na podstawie "obrazków" potrafię powiedzieć czemu mi się X nie podoba to powinnam także powiedziec czemu Y dla odmiany mi się podoba.

                                                    Nie wierzę jedynie w skrajne oceny gdzie Pitt nagle dostaje 1 pkt lub 2 pkt w skali 1-10.
                                                    Bo na ile wtedy oceni Kowalskiego z brzuszkiem piwnym i bez włosów.
                                                  • hello-kitty2 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 06.09.14, 10:18
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Nie wierzę jedynie w skrajne oceny gdzie Pitt nagle dostaje 1 pkt lub 2 pkt w s
                                                    > kali 1-10.
                                                    > Bo na ile wtedy oceni Kowalskiego z brzuszkiem piwnym i bez włosów.

                                                    Kutuzow, ja rozumiem, ze dajemy Pittowi punkty 9-10 zeby nasi koledzy z forum w ogole weszli na skale, ci lysi i z brzuszkiem rzecz jasna, chyba, ze znowu mam nieaktualne zdjecia ;-)
                                                  • rekreativa Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 15:10
                                                    Żeby nie było: ja tam lubię fotosy i zdarza mi się podjarać jakimś celebrytą/aktorem/modelem, chociaż znam go tylko z ekranu.
                                                    Ba, zdarza mi się nawet infantylnie i niedojrzale umieścić fotę jakiegoś wirtualnego ciacha na komórce.
                                                    Natomiast mam swoje preferencje i Brad Pitt, chociaż go uwielbiam za rolę Cygana i za "Fight Club" nigdy w mojej kolekcji foci nie figurował. Nie podoba mi się z wyglądu aż tak bardzo.
                                                    Nie jest to jednak równoznaczne, że bym się z takim Bradem nie umówiła. Gdyby tu stanął i był czarujący, to kto wie.

                                                    Podobnie jak nie każdy facet ma zaraz fantazje masturbacyjne na widok Angeliny Jolie.
                                                    Bo jest coś takiego jak obowiązujący w danej kulturze kanon urody i jest osobisty typ.
                                                    Wedle kanonu Brad jest przystojny, a Angie piękna, ale to przecież nie znaczy, że są w typie każdego i każdy się na nich napala.
                                                  • mojemail3 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 15:13
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Żeby nie było: ja tam lubię fotosy i zdarza mi się podjarać jakimś celebrytą/ak
                                                    > torem/modelem, chociaż znam go tylko z ekranu.

                                                    To ja fotosem nie, ale rolą, postacią, historią, przesłaniem ( bohater z "Róży" grany przez Dorocińskiego, ale nie Dorociński sam,on ma własne życie rodzinne...)

                                                  • hello-kitty2 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 15:32
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > To ja fotosem nie, ale rolą, postacią, historią, przesłaniem ( bohater z "Róży"
                                                    > grany przez Dorocińskiego, ale nie Dorociński sam,on ma własne życie rodzinne.
                                                    > ..)

                                                    Oh tak, ja sie zauroczylam ta postacia + z Oblawy. Mojemail ale teraz to sie chyba nic takiego nie zdarza w naszych czasach, nie? :( Znasz takich mezczyzn?
                                                  • mojemail3 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 15:39
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Oh tak, ja sie zauroczylam ta postacia + z Oblawy. Mojemail ale teraz to sie ch
                                                    > yba nic takiego nie zdarza w naszych czasach, nie? :( Znasz takich mezczyzn?

                                                    "Obława" genialna...
                                                    W sumie, to chyba by się znalazło, ze dwóch. Nie w tym rzecz,że bez wad, ale umiejących poskromić samego siebie i swoje słabości.
                                                  • wont Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 17:49
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > Oh tak, ja sie zauroczylam ta postacia + z Oblawy. Mojemail ale teraz to
                                                    > sie ch
                                                    > > yba nic takiego nie zdarza w naszych czasach, nie? :( Znasz takich mezczy
                                                    > zn?
                                                    >
                                                    > "Obława" genialna...
                                                    > W sumie, to chyba by się znalazło, ze dwóch. Nie w tym rzecz,że bez wad, ale um
                                                    > iejących poskromić samego siebie i swoje słabości.
                                                    -------------------
                                                    Ogladalem "Oblawe". Strasznie sie zawiodlem. Po pierwsze to nie byl film tylko teatr telewizji. Po drugie - scenariusz do dupy, nierealistyczny. Ja rozumiem, ze film mial byc taki strasznie zakrecony, zeby skoncentrowac sie, nawet kosztem realizmu, na iskrzeniu pomiedzy Dorocinskim a Rosati. No niestety nie iskrzylo. Juz o wiele bardziej iskrzylo pomiedzy nimi w Pitbulu moim zdaniem.

                                                    Ale, abstrahujac od filmu, jesli mowicie o postaci granej przez Dorocinskiego to chyba wiem o co wam chodzi (swoja droga uwielbiam tego aktora). No i przyznaje - takich mezczyzn juz ni ma. Po prostu. Jesli w ogole kiedykolwiek byli. No bo popatrzcie, tak na spokojnie, z dystansu, czy to ma sens. Czy jest sie poswiecac dla innych ludzi. Dla kobiet. Czy ktokolwiek kilka lat po bohaterskiej oczywiscie smierci bedzie pamietac o posiweceniu, czy jest w ogole ktokolwiek "who cares"?

                                                    Ze dwadziescia lat temu ogladalem "Ostatniego Mohikanina" z Danielem Day-Lewisem i Madeleine Stowe. Pamietam jakie wrazenie na mnie zrobil. I nie mam na mysli scen batalistycznych, choc byl to chyba pierwszy film z nurtu "krwawego realizmu" jaki widzialem, tylko o watku milosci pomiedzy dwojka glownych bohaterow. Wiecie - taka milosc na zaboj. Dla Madeleine Stowe, dla jej milosci, warto bylo ryzykowac zyciem.

                                                    I taka romantyczna wizja milosci jak w Ostatnim Mohikaninie czy meskosci w Oblawie jest niestety troche szkodliwa. Bo zycie, bo ludzie tacy nie sa niestety. W prawdziwym zyciu, Stowe po zakonczeniu filmu i zamieszkaniu ze swoim mezczyzna w "domku trapera" dostalaby po max dwoch latach pierdolca, wrocilaby do cywlizacji, tatusia i zbytkow . I wyszla bogato za maz. I miala czworke dzieci. A Day-Lewis walilby konia. Albo koze. Albo Wielka Stope, jakby wytropil :)
                                                  • mabelle2000 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 18:13
                                                    wont napisał:

                                                    > I taka romantyczna wizja milosci jak w Ostatnim Mohikaninie czy meskosci w Obla
                                                    > wie jest niestety troche szkodliwa. Bo zycie, bo ludzie tacy nie sa niestety.

                                                    Oczywiscie ze sa. Naczytales sie forum i zwatpiles ? ;-)

                                                  • hello-kitty2 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 20:14
                                                    wont napisał:

                                                    > I taka romantyczna wizja milosci jak w Ostatnim Mohikaninie czy meskosci w Obla
                                                    > wie jest niestety troche szkodliwa. Bo zycie, bo ludzie tacy nie sa niestety.
                                                    > W prawdziwym zyciu, Stowe po zakonczeniu filmu i zamieszkaniu ze swoim mezczyzn
                                                    > a w "domku trapera" dostalaby po max dwoch latach pierdolca, wrocilaby do cywli
                                                    > zacji, tatusia i zbytkow . I wyszla bogato za maz. I miala czworke dzieci. A Da
                                                    > y-Lewis walilby konia. Albo koze. Albo Wielka Stope, jakby wytropil :)

                                                    No ale chwileczke Wont, przedstawiales sie tu jako romantyk. To na czym polega Twoj romantyzm?

                                                    ps kto poleci jakis polski film, mam ostatni wolny weekend
                                                  • marek.zak1 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 21:02
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > ps kto poleci jakis polski film, mam ostatni wolny weekend.

                                                    ,,Magia w świetle księżyca Allena". Bardzo mi się podobał.
                                                  • mojemail3 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 22:31
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > > ps kto poleci jakis polski film, mam ostatni wolny weekend.

                                                    Polecę dwa filmy, taki nostalgiczny powrót do czasów wczesnej młodości, może nie dokładnie naszego pokolenia, ale na mnie działa klimatycznie:

                                                    "Nad rzeką której nie ma"
                                                    www.filmweb.pl/film/Nad+rzek%C4%85%2C+kt%C3%B3rej+nie+ma-1991-7989
                                                    i fragment ( chyba można cały na Youtube obejrzeć:
                                                    www.youtube.com/watch?v=Z4SVG9LAR2c
                                                    ( w młodości myślałam,że tacy są mężczyżni,na forum zmieniłam to dobre zdanie;-)

                                                    I jeszcze jeden film, pewnie bardzo znany,ale lubię go pasjami...
                                                    "Jutro idziemy do kina"
                                                    www.filmweb.pl/film/Jutro+idziemy+do+kina-2007-403524
                                                    vod.pl/filmy/jutro-idziemy-do-kina/5jqz5
                                                  • mabelle2000 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 21:09
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > ps kto poleci jakis polski film, mam ostatni wolny weekend

                                                    "Pogoda na jutro"

                                                    PS Kitty, jakie Vla serwuja ostatnio w sklepach ? Jakas wariacja zimowa moze ? ;-) Lubie te z gruszka i sliwkowo-rumowe.... ;-)
                                                  • hello-kitty2 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 22:01
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > "Pogoda na jutro"
                                                    >
                                                    > PS Kitty, jakie Vla serwuja ostatnio w sklepach ? Jakas wariacja zimowa moze ?
                                                    > ;-) Lubie te z gruszka i sliwkowo-rumowe.... ;-)

                                                    No to juz ogladam (Marka filmu nie znalazlam, sorry).

                                                    Jakie chcesz sa. Ostatnio latem rzucila mi sie wersja pomaranczowa pod mistrzostwa w footballu o smaku brzoskwini. Niedobra. Ale tak naprawde to nie sledze, bo nie jem, za duzo kcal ;-( Kiedys na poczatku to jadlam takie mieszane, gdzie z opakowania wylatuje razem czokolada z wanilia albo karmel byl dobry. A gdzie kupujesz? Rum to w ogole lubie, w sensie smak. Kupuje zapach rumowy do ciasta rumowy i zakraplam sobie do kawy.
                                                  • wont Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 06.09.14, 00:26
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > No ale chwileczke Wont, przedstawiales sie tu jako romantyk. To na czym polega
                                                    > Twoj romantyzm?
                                                    ----------------
                                                    Mój romantyzm jest "realistyczny" i zawiera się, w zacytowanym przez Ciebie fragmencie mojej wypowiedzi, w wyrazie "niestety" :)
                                                  • kutuzow Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 15:20
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > Bo jest coś takiego jak obowiązujący w danej kulturze kanon urody i jest osobis
                                                    > ty typ.
                                                    > Wedle kanonu Brad jest przystojny, a Angie piękna, ale to przecież nie znaczy,
                                                    > że są w typie każdego i każdy się na nich napala.

                                                    Rekreativa -zgadzam się ze wszystkim co napisałaś. Nie chciałem wszystkiego kopiować tylko.
                                                    Co do "w typie każdego" to jasne że nie. Jedna może woleć Pitt-a inna Connerego, a jeszcze inna Goslinga. Nie wierzę tylko w to że ktoś może dać Pitt-owi jeden pkt na skali 1-10, bo wtedy to mu nagle brakuje skali żeby ocenić sąsiada co ma brzuszek piwny.

                                                    To traktuje jako swoiste "rumakowanie", na zasadzie -"bo ja taka wybredna jestem".
                                                  • zawle Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 20:47
                                                    kutuzow napisał: > Moje miłe koleżanki. Przypominacie mi psiapsióły z czasów szkoły średniej, co t
                                                    > o też jedna przez drugą podbijały poprzeczkę, na kogo to one by nie spojrzały,
                                                    > z kim by się nie umówiły na randkę.

                                                    To mamy wspólny system podbijania własnej wartości z Tobą. Ty i Marek wygarnęliście najlepsze laski na dzielni. Każdy swego garba ma jak widzisz.
                                                  • marek.zak1 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 20:59
                                                    zawle napisała:

                                                    > To mamy wspólny system podbijania własnej wartości z Tobą. Ty i Marek wygarnęliście najlepsze laski na dzielni. Każdy swego garba ma jak widzisz.

                                                    Ja tak i z tego zawsze się cieszylem, zwlaszcza , ze okazała sie swietna partnerką. Wontowi sie nie podoba ale jemu Aniston i Bellucii tez nie pasuje. Laski Kutuzowa nie znam, ale jak zobacze potwierdze (lub nie.)
                                                  • zawle Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 21:01
                                                    marek.zak1 napisał:Wontowi sie nie podoba ale jemu Aniston i Bellucii tez nie pasuje.

                                                    hehe...dobre;)))
                                                  • wont Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 06.09.14, 00:30
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Ja tak i z tego zawsze się cieszylem, zwlaszcza , ze okazała sie swietna partne
                                                    > rką. Wontowi sie nie podoba ale jemu Aniston i Bellucii tez nie pasuje. Laski
                                                    > Kutuzowa nie znam, ale jak zobacze potwierdze (lub nie.)
                                                    -------------
                                                    Jaka Belucci? Gdzie ja pisałem, że mi się Belucci nie podoba? Podoba mi się.

                                                    Ja mam tylko kompleks Brada Pitta i Marka Żaka - nie podobają mi się Aniston, Jolie i Żak.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 06.09.14, 10:02
                                                    >
                                                    > Ja mam tylko kompleks Brada Pitta i Marka Żaka - nie podobają mi się Aniston, J
                                                    > olie i Żak.

                                                    Cholercia, a ja ciągle nie wiem (ale Kutuzow na pewno mi zaraz wytłumaczy), dlaczego podoba mi się np. Jason Statham (tzn. patrzenie na jego ciało sprawia mi przyjemność), a nie mogę powiedzieć, żeby podobał się mi Brad Pitt (tzn. patrzenie na niego nie sprawia mi przyjemności - przykrości też nie). To w końcu próbuję podbijać swoją wartość, czy nie próbuję podbijać swojej wartości? Kutuzow?
                                                  • hello-kitty2 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 06.09.14, 10:35
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Cholercia, a ja ciągle nie wiem (ale Kutuzow na pewno mi zaraz wytłumaczy), dla
                                                    > czego podoba mi się np. Jason Statham (tzn. patrzenie na jego ciało sprawia mi
                                                    > przyjemność), a nie mogę powiedzieć, żeby podobał się mi Brad Pitt (tzn. patrze
                                                    > nie na niego nie sprawia mi przyjemności - przykrości też nie). To w końcu prób
                                                    > uję podbijać swoją wartość, czy nie próbuję podbijać swojej wartości? Kutuzow?

                                                    No wiesz co Zyg dalas lysego! Przeciez Kutuzow wyrazie zaznaczyl, ze panowie BEZ WLOSOW w dole skali, hello! Ogarnij sie Zyg. Chyba, ze patrzysz od szyji do fiuta to ok :)
                                                  • kutuzow Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 21:38
                                                    zawle napisała:
                                                    > To mamy wspólny system podbijania własnej wartości z Tobą. Ty i Marek wygarnęli
                                                    > ście najlepsze laski na dzielni. Każdy swego garba ma jak widzisz.

                                                    Taaa. Tylko że ja i Marek potrafimy się przyznać do tego, że się chwalimy swymi partnerkami (bo mamy czym). Panie zaś zapierają się nogami i rękoma wymyślając jakieś alpejskie kombinacje z "trudno ocenić plakat", "nie znam, nie widziałam", "to nierealna postać jest" itp.
                                                    Mam nadzieję że dostrzegasz tą różnice?
                                                  • hello-kitty2 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 05.09.14, 22:05
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Taaa. Tylko że ja i Marek potrafimy się przyznać do tego, że się chwalimy swymi
                                                    > partnerkami (bo mamy czym). Panie zaś zapierają się nogami i rękoma wymyślając
                                                    > jakieś alpejskie kombinacje z "trudno ocenić plakat", "nie znam, nie widziałam
                                                    > ", "to nierealna postać jest" itp.
                                                    > Mam nadzieję że dostrzegasz tą różnice?

                                                    Miedzy plakatem a wlasna partnerka? Potrafie dostrzec ;)
                                                  • zawle Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 06.09.14, 13:27
                                                    kutuzow napisał: > Taaa. Tylko że ja i Marek potrafimy się przyznać do tego, że się chwalimy swymi
                                                    > partnerkami (bo mamy czym). Panie zaś zapierają się nogami i rękoma wymyślając
                                                    > jakieś alpejskie kombinacje z "trudno ocenić plakat", "nie znam, nie widziałam
                                                    > ", "to nierealna postać jest" itp.

                                                    Mój facet ma siura o długości około 30 cm, jest też proporcjonalnie gruby. Mam nadzieję że rozumiesz różnicę;) Mam wysłać zdjęcia dziewczynom żeby oceniły? Na pewno się ucieszy że się nim tak wychwalam. On pokaże kolegom moje cycki...twierdzi że są zajebiste. Ja też się potrafię przyznać...mam nadzieję że to docenisz;)
                                                  • zawle Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 06.09.14, 13:35
                                                    O matko..czyżbym miała dar jasnowidzenia? Nie doczytałam tego co sie działo dalej:))))
                                                  • mojemail3 Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 06.09.14, 13:40
                                                    zawle napisała:

                                                    > O matko..czyżbym miała dar jasnowidzenia? Nie doczytałam tego co sie działo dal
                                                    > ej:))))

                                                    No. Bo Ty wredna wiedżma jesteś ;-)
                                                  • druginudziarz Re: Na Brada Pitta to bym nawet nie spojrzała 06.09.14, 16:38
                                                    zawle napisała:

                                                    > kutuzow napisał: > Taaa. Tylko że ja i Marek potrafimy się przyznać do tego
                                                    > , że się chwalimy swymi
                                                    > > partnerkami (bo mamy czym). Panie zaś zapierają się nogami i rękoma wymyś
                                                    > lając
                                                    > > jakieś alpejskie kombinacje z "trudno ocenić plakat", "nie znam, nie widz
                                                    > iałam
                                                    > > ", "to nierealna postać jest" itp.
                                                    >
                                                    > Mój facet ma siura o długości około 30 cm, jest też proporcjonalnie gruby.

                                                    Mroczne fantazje zawle... :D
                                                  • hello-kitty2 Re: Bo to Ferrari było do dupy 05.09.14, 10:00
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > > Do tego dochodzi pytanie czy danego człowieka podnieca piękno.
                                                    >
                                                    > A jak nie podnieca, to czy jest normalny czy nie :-)
                                                    >
                                                    > > Mnie nie. Z wielu powodów. Jest dla mnie kompletnie aseksualne i zimne.

                                                    No ba! Mnie podnieca, jak ja to nazywam 'twarz mordercy' czyli Robert de Niro z tym splaszczonym/zlamanym (?) nosem, i zmarszczkami i wykrzywionymi ustami oraz to jest moj absolutny top zwilzenia John Malkovich. Wazny tez sposob mowienia i glos.

                                                    Ale taką Bellucci te
                                                    > ż odbierasz jako aseksualną?

                                                    Nie, odbieram jako seksualna dzieki jej kraglosciom (ma baka ewidentne sklonnosci do tycia i czesto jest podpasiona) i wielkim cycom, ktore jako naturalne z natury maja za zadanie opasc. I to mnie wlasnie w niej podnieca te 'minusy' w polaczeniu z ladna buzia. Zreszta ja chyba mam to z dziecinstwa, bo wszystkie siostry mojej matki byly wyjatkowo piekne z buzi, miale wielkie cyce i wazyly po 100 kg (przynajmniej wtedy mi sie tak wydawalo ;-) Jak wychodzily na pole i zdejmowaly bluzki z upalu pracujac w koronkowych biustonoszach to nie bylo chlopa we wsi, ktory by nie chcial pomoc, hehe cwaniary.
                                                  • mojemail3 Re: Bo to Ferrari było do dupy 05.09.14, 09:33
                                                    zawle napisała:

                                                    > Do tego dochodzi pytanie czy danego człowieka podnieca piękno. Mnie nie. Z wiel
                                                    > u powodów. Jest dla mnie kompletnie aseksualne i zimne.

                                                    No to przecież oczywiste jest,że celem piękna nie jest wywołanie podniecenia seksualnego...
                                                    Polecam lekturkę:
                                                    www.ptta.pl/pef/pdf/p/piekno.pdf
                                                    A na wiki to każdy może sobie zajrzeć;-)
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Bo to Ferrari było do dupy 05.09.14, 09:41
                                                    > No to przecież oczywiste jest,że celem piękna nie jest wywołanie podniecenia se
                                                    > ksualnego...

                                                    A jak niektórzy mężczyźni nie mogą się seksualnie podniecić przy niepięknej kobiecie, to co to oznacza? ;-)
                                                  • mojemail3 Re: Bo to Ferrari było do dupy 05.09.14, 09:50
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > A jak niektórzy mężczyźni nie mogą się seksualnie podniecić przy niepięknej kob
                                                    > iecie, to co to oznacza? ;-)

                                                    Tak na szybko i na śmiesznie, to oznacza,że albo ta kobieta niepiękna, niemłoda, albo nie atrakcyjna seksualnie, albo co gorsza, to jego wieloletnia żona, a on w ostrej fazie kryzysu wieku średniego ;-)
                                                    Inne opcje,on impotent, zaspokojony, asceta, uzależniony od innych bodzców ( porno, kozy, dzieci...)
                                                    No może już wystarczy, bo się ktoś gotów obrazić lub wziąć to do siebie ;-)
                                                  • marek.zak1 Piękno i podniecenie 05.09.14, 09:21
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Ale to są dwie różne sprawy, Urqu. Kanon piękna i normalność gustu. To całkiem zrozumiałe, że piękną kobietą będzie powszechnie nazywana Angelina Jolie, a nie Magdalena Schejbal. Ale to nie znaczy, że jak ktoś ocenia "przydatność" łóżkową tych kobiet dla siebie i wychodzi mu, że Angelina jest niekobieca, za to zerżnąłby Magdalenę, to oszukuje się albo innych, czy też powinien się leczyć, bo jest poza normą.

                                                    Piekno działa na inne receptory niz seks appeal. Sa to inne wymiary. Piękno zachwyca, seks appeal podnieca. Często jest tak, że piekna kobieta ma mnóstwo seks appealu, ale wcale tak być nie musi.
                                                  • mojemail3 Re: Piękno i podniecenie 05.09.14, 09:24
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Piekno działa na inne receptory niz seks appeal. Sa to inne wymiary. Piękno zac
                                                    > hwyca, seks appeal podnieca. Często jest tak, że piekna kobieta ma mnóstwo sek
                                                    > s appealu, ale wcale tak być nie musi.

                                                    Bo nie musi mieć aż tyle desperackiego sex appealu ;-)
                                                    A szkarada czymś nadrobić musi, taki los;-)
                                                    Czy prostytutki i aktorki porno to są piękne kobiety?
                                                    No.
                                                  • socrates11 Re: Piękno i podniecenie 25.10.14, 19:00
                                                    Pełna zgoda.

                                                    A niektóre ślicznotki w ogóle nie podniecają, aż tak paradoksalnie...
                                                  • mojemail3 Re: Bo to Ferrari było do dupy 05.09.14, 08:59
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    >a kobiety, no coz chca by
                                                    > c mega szczuple i waziutkie, jak to pisala mojemail: odsysaja tluszcz z bioder.
                                                    > Kragle udo czy ramie to juz dawno przezytek. Spojrz na Jessice Albe czy Malgor
                                                    > zate Rozenek. Zreszta idziemy caly czas w strone unisex.

                                                    No idziemy, idziemy, ale co poradzić na matę naturę,jak takie a nie inne cechy w fenotypie dała...
                                                    Kitty, ja myślę,że klepsydry nie da się wyrobić siłownią ani dietą, no można pewnie trochę podrasowac sylwetkę, plus odpowiednie fasony ubrań, modelujące szwami i kolorystyką

                                                    polki.pl/we-dwoje/sylwetka;klepsydry,artykul,10694.html
                                                    wiesz, sukienka w środku jasna, po bokach ciemniejszy materiał, linia imitująca klepsydrę:
                                                    www.google.pl/search?q=sukienka+modeluj%C4%85ca+sylwetk%C4%99&espv=2&biw=1280&bih=901&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=w1wJVPizI4fnOoW9gMAB&ved=0CDIQsAQ
                                                    Ale babeczki z figurą klepsydry niekoniecznie mają krągłe ramię czy udo, moja mama np. ma drobne ramiona, szczupłe nogi, ale biodra szersze i spory biust, a jedyna dieta od lat to jest m.ż. ( mniej żreć...) Nigdy nie widziałam swojej mamy,żeby się objadała...
                                                    A już widzisz, taka Marylin Monroe w wieku 35 lat miała lekką oponkę na brzuchu, No ale to wiadomo, leki, alkohol, uzależnienia...Biedna kobieta, to było niedługo przed śmiercią...
                                                    www.youtube.com/watch?v=k4SLSlSmW74
                                                  • hello-kitty2 Re: Bo to Ferrari było do dupy 05.09.14, 10:26
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > No idziemy, idziemy, ale co poradzić na matę naturę,jak takie a nie inne cechy
                                                    > w fenotypie dała...

                                                    Bo sie panowie dorywaja do klepsydr ale ich nie rozmanzaja i klepsydra wymiera, hehe

                                                    > Kitty, ja myślę,że klepsydry nie da się wyrobić siłownią ani dietą,

                                                    Da, da kochana, malo tego jest to obowiazkowe jak chcesz startowac w zawodach sylwetkowych. Oczywiscie tym z natury o ksztalcie X jest latwiej.

                                                    > Ale babeczki z figurą klepsydry niekoniecznie mają krągłe ramię czy udo, moja m
                                                    > ama np. ma drobne ramiona, szczupłe nogi, ale biodra szersze i spory biust, a j
                                                    > edyna dieta od lat to jest m.ż. ( mniej żreć...) Nigdy nie widziałam swojej mam
                                                    > y,żeby się objadała...
                                                    > A już widzisz, taka Marylin Monroe w wieku 35 lat miała lekką oponkę na brzuch
                                                    > u, No ale to wiadomo, leki, alkohol, uzależnienia...Biedna kobieta, to było nie
                                                    > długo przed śmiercią...

                                                    Oczywiscie, ze nie musza miec udka czy ramionka jak sa szczuple ale jak tyja to idzie i w dupsko/udo i w ramiona/biust. Podziwiam mame ale ja bym tak nie mogla ;) A Ty?

                                                    W ogole to nie ma co sie az tak fiksowac na tej klepsydrze, panowie jedno deklaruja, a co innego robia i kogo innego w domu maja, ehe ;-)

                                                  • mojemail3 Re: Bo to Ferrari było do dupy 05.09.14, 12:11
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Da, da kochana, malo tego jest to obowiazkowe jak chcesz startowac w zawodach s
                                                    > ylwetkowych. Oczywiscie tym z natury o ksztalcie X jest latwiej.

                                                    Na szczęście nie planuję startować w zawodach sylwetkowych...Wystarczy,że muszę się utrzymać na rynku pracy, co za czasy :-(

                                                    > Oczywiscie, ze nie musza miec udka czy ramionka jak sa szczuple ale jak tyja to
                                                    > idzie i w dupsko/udo i w ramiona/biust. Podziwiam mame ale ja bym tak nie mogl
                                                    > a ;) A Ty?

                                                    Mama się nie umartwia, taką ma przemianę materii, ja też nie mam dużych potrzeb żywieniowych...Choć w tym tygodniu zjedliśmy dziecku większość słodyczy z rożka dla 1 klasistów, ale to ze stresu ;-)

                                                    > W ogole to nie ma co sie az tak fiksowac na tej klepsydrze, panowie jedno dekla
                                                    > ruja, a co innego robia i kogo innego w domu maja, ehe ;-)

                                                    Wiesz co, kiepsko by było swoje życie podporządkowywać pod spełnianie oczekiwań " sylwetkowych" mężczyzn...Niech spadają na to drzewo, spod jaskini psychoewo ;-)
                                                  • hello-kitty2 Re: Bo to Ferrari było do dupy 05.09.14, 12:38
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    >Choć w tym tygodniu zjedliśmy dziecku większość słodyczy z rożk
                                                    > a dla 1 klasistów, ale to ze stresu ;-)

                                                    Aaa bo poszedl Twoj gentleman juz do szkoly? Nieee, nie za wczesnie? Moj terorysta od tego roku (ma wlasnie 7 lat) wraca ze szkoly sam (tylko 10 min na piechote, no i chodzi juz do niej 3 lata) ale uczucie fajne, duma rozpiera ;)
                                                  • mojemail3 Re: Bo to Ferrari było do dupy 05.09.14, 12:49
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Aaa bo poszedl Twoj gentleman juz do szkoly? Nieee, nie za wczesnie? Moj terory
                                                    > sta od tego roku (ma wlasnie 7 lat) wraca ze szkoly sam (tylko 10 min na piecho
                                                    > te, no i chodzi juz do niej 3 lata) ale uczucie fajne, duma rozpiera ;)

                                                    Poszedł, poszedł, jako 6 latek...Ale jest zadowolony, do przedszkola nie chce wracać;-)
                                                  • hello-kitty2 Re: Bo to Ferrari było do dupy 05.09.14, 12:56
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Poszedł, poszedł, jako 6 latek...Ale jest zadowolony, do przedszkola nie chce w
                                                    > racać;-)

                                                    Patrz czyli dzieci (czy moze chlopcy w szczegolnosci???) lubia wyzwania. Moj siedmiolatek jak wchodzi i odklada klucz to z takim namaszczeniem jakby jakas wojne conajmiej wygral, hehe. Fajnie patrzec na te postepy, jak sie dzieciaki odnajduja w nowych zadaniach zyciowych.
                                                  • mojemail3 Re: Bo to Ferrari było do dupy 05.09.14, 08:43
                                                    wont napisał:

                                                    > Obiektywnie mowiac, jakby w ciele Angeliny Jolie znalazl
                                                    > a sie normalna dziewczyna a nie to niewiadomoco, i nie "lypala oczami" to by mi
                                                    > sie podobala.

                                                    Patrzcie państwo, normalnych dziewczyn się zachciewa ;-)
                                                    Normalnych, małosolnych, nie kurwiszonów, tfu przepraszam korniszonów ?
                                                    www.youtube.com/watch?v=E1ALzQ8xZ-E
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 13:30
                                                    > Pisałem wyżej do Zawle. Nie podobac, to jedno. Może być dla niego 6-tką, 7-ką -
                                                    > spoko gusta są różne.
                                                    > Gdy pisze że jest aseksualna, to sugeruje że "never, ever" by jej nie chciał, n
                                                    > awet jak by mu sama do łóżka właziła. W to własnie jakoś nie wierzę.

                                                    Czyli upierasz się że jest kanon, norma obowiązująca dla wszystkich. Angelina mieści się według tej normy między 6 a 10, nie może być 1 ani 2, bo to są kwaśne winogrona.
                                                  • kutuzow Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 13:55
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    > Czyli upierasz się że jest kanon, norma obowiązująca dla wszystkich. Angelina m
                                                    > ieści się według tej normy między 6 a 10, nie może być 1 ani 2, bo to są kwaśne
                                                    > winogrona.

                                                    Jak pisałem są wyjątki, ale przez to że to wyjątki potwierdzają obecność jakiejś zdecydowanej większości.

                                                    Zobacz w drugą stronę Brad Pitt z czasów "Fight Club". Niby nie każda kobieta lubi blondynów, ale większość okresliłaby go jaka mega przystojnego. Nie znam takiej która by powiedziała ze Brad Pitt z Fight Clubu czy ten z Troi to jest 1-ka albo 2-ka w jej skali.
                                                    Jasne, że ktos może mieć jakies bardzo niszowe upodobania. Jak wspomniani Feedersi.

                                                    W przypadku deklaracji Wonta o aseksualności Angeliny racze bym widział taką hipsterską próbe pokazania, że on jest ponad zwykłych ludzi i jego gusta są bardziej wysublimowane ;-)
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 14:45
                                                    > Zobacz w drugą stronę Brad Pitt z czasów "Fight Club". Niby nie każda kobieta l
                                                    > ubi blondynów, ale większość okresliłaby go jaka mega przystojnego. Nie znam ta
                                                    > kiej która by powiedziała ze Brad Pitt z Fight Clubu czy ten z Troi to jest 1-k
                                                    > a albo 2-ka w jej skali.
                                                    > Jasne, że ktos może mieć jakies bardzo niszowe upodobania. Jak wspomniani Feede
                                                    > rsi.

                                                    Obiektywnie jest przystojny. Bardzo. Czarujący, zgrabny i powabny. Ale według mojej skali akurat średnio pociągający. Za chudy, za młody, za mało owłosiony, za śliczny. Założę się, że istnieją kobiety (zdrowe psychicznie i nie hipsterki), dla których może być 1 lub 2. Bo nie ma czegoś takiego jak norma w gustach. To że większość Polaków lubi rosół, nie znaczy że ci, którzy go nie lubią są odmieńcami lub silą się na oryginalność.
                                                  • mojemail3 Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 13:01
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Tak samo z Wontem, gdyby spotkał sobowtóra Angeliny (tej sprzed kilku lat) w kl
                                                    > ubie i gdyby ta laska mocno go podrywała, to ciekawy jestem czy by jej powiedzi
                                                    > ał, że sorry, ale nie podobasz mi się i z bzykanka dzisiaj nici, czy by jednak
                                                    > brał ją, jak rolnik dotację z UE.

                                                    E no jakby podrywała, taka "sobowtórka" Angeliny,to przecież by się zmusił ;-)
                                                    Ty nie, bo Angelina kocha dzieci i ma ich całą chmarę, własne i adoptowane:)
                                                    Co do tej dotacji, to z braniem coraz gorzej,a kontrole takie że ho, ho...

                                                    No i jeszcze jedno,w związku z tym przechwalaniem się partnerkami...Mam takie przypadki wśród znajomych, gdzie panowie chodzili dumni jak pawie, jakie to im się 10 tki udało ustrzelić...W jednym przypadku, ta 10 tka z mężem spać nie chce, widmo rozwodu,a w drugim 10 tka jakby 25 kg większa...A te szare myszki tak jakoś wypiękniały,wylaszczyły się, ciekawe zjawisko, może kontrastu ;-)
                                                  • mabelle2000 Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 13:20
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > No i jeszcze jedno,w związku z tym przechwalaniem się partnerkami...Mam takie p
                                                    > rzypadki wśród znajomych, gdzie panowie chodzili dumni jak pawie, jakie to im s
                                                    > ię 10 tki udało ustrzelić...W jednym przypadku, ta 10 tka z mężem spać nie chce
                                                    > , widmo rozwodu,a w drugim 10 tka jakby 25 kg większa...A te szare myszki tak j
                                                    > akoś wypiękniały,wylaszczyły się, ciekawe zjawisko, może kontrastu ;-)

                                                    Ale Kutuzow nie przyjmuje do wiadomosci faktu uplywu czasu i zwiazanych z tym zmian :-) W tym celu:
                                                    - zbiera kase na operacje plastyczna, w razie gdyby dziesiatka zbrzydla
                                                    - poddal sie wazektomii, zeby miec pewnosc, ze jednak dziecka nie uda sie splodzic
                                                    - rodzicow ulokowal w przytulnym Domu Spokojnej Starosci, zeby nie byli obciazeniem na starosc
                                                    - przyjaciol wyslal na antypody, zeby dupy nie zawracali
                                                    - psa oddal do schroniska, zeby nie zaklocal narzeczenskiej iddyli
                                                    Dzieki tym zabiegom ma gwarancje, ze jego zycie bedzie prawdziwa sielanka przez dlugie, dlugie lata.

                                                    PS Mam nadzieje Kutuzow, ze znasz sie na zartach ;-)
                                                  • hello-kitty2 Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 13:26
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Ale Kutuzow nie przyjmuje do wiadomosci faktu uplywu czasu i zwiazanych z tym
                                                    > zmian :-) W tym celu:
                                                    > - zbiera kase na operacje plastyczna, w razie gdyby dziesiatka zbrzydla
                                                    > - poddal sie wazektomii, zeby miec pewnosc, ze jednak dziecka nie uda sie splod
                                                    > zic
                                                    > - rodzicow ulokowal w przytulnym Domu Spokojnej Starosci, zeby nie byli obciaze
                                                    > niem na starosc
                                                    > - przyjaciol wyslal na antypody, zeby dupy nie zawracali
                                                    > - psa oddal do schroniska, zeby nie zaklocal narzeczenskiej iddyli
                                                    > Dzieki tym zabiegom ma gwarancje, ze jego zycie bedzie prawdziwa sielanka przez
                                                    > dlugie, dlugie lata.
                                                    >
                                                    > PS Mam nadzieje Kutuzow, ze znasz sie na zartach ;-)

                                                    Akurat te zarty nie byly dalekie od rzeczywistosci, prawda Kutuzow? ;-) Pozabezpieczany na wszystkich frontach ;)
                                                  • kutuzow Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 13:33
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Ale Kutuzow nie przyjmuje do wiadomosci faktu uplywu czasu i zwiazanych z tym
                                                    > zmian :-) W tym celu:
                                                    > - zbiera kase na operacje plastyczna, w razie gdyby dziesiatka zbrzydla
                                                    > - poddal sie wazektomii, zeby miec pewnosc, ze jednak dziecka nie uda sie splod
                                                    > zic
                                                    > - rodzicow ulokowal w przytulnym Domu Spokojnej Starosci, zeby nie byli obciaze
                                                    > niem na starosc
                                                    > - przyjaciol wyslal na antypody, zeby dupy nie zawracali
                                                    > - psa oddal do schroniska, zeby nie zaklocal narzeczenskiej iddyli
                                                    > Dzieki tym zabiegom ma gwarancje, ze jego zycie bedzie prawdziwa sielanka przez
                                                    > dlugie, dlugie lata.
                                                    >
                                                    > PS Mam nadzieje Kutuzow, ze znasz sie na zartach ;-)

                                                    Jasne, że nie odbieram tego całkiem na serio.
                                                    Coś jednak jest w tym co piszesz. Jest takie powiedzenie "jak sobie pościelisz". tutaj to się sprawdza. Można dać sobie wejść rodzinie i znajomym na głowe. Realizować ich potrzeby nie mysląc o własnych (np. model faceta który więcej czasu poświęca matce niż własnej żonie).
                                                    We wszystkim jest potrzebny umiar. Ty w tych punktach żartowałaś w jedną stronę (tą egoistyczną), ja zaś mógłbym pokazać dokładnie te same punkty w drugą stronę (tą altruistyczną):
                                                    - nie zwraca uwagi na zmianę wagi żony, bo przecież "kochanego ciała nigdy za wiele"
                                                    - zgodził się na kolejne dzieci (mimo że nie chciał) bo jak na forum ludzie go przekonywali -gdyby ją kochał to by się zgodził dla jej szczęścia
                                                    - codziennie odwiedza matkę, spędza tam także każdy wolny weekend.
                                                    - ma zawsze czas dla kumpli i przyjaciół, często kosztem czasu który mógłby spędzić tylko we dwoje.
                                                    - kupił pas mimo alergii na sierść, bo żona i dzieci tak bardzo prosiły -teraz ma co prawda czerwone podrażnione oczy non stop - ale oni są tacy szczęsliwi gdy się bawią z pieskiem.

                                                    Dzięki tym zabiegom ma gwarancię że wszyscy dookoła są szczęśliwi...czy on jest szczęsliwy to już inna kwestia.

                                                    Jak widzisz łatwo jest wszystko obsmiać przerysowując skale.

                                        • druginudziarz Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 01:10
                                          kutuzow napisał:

                                          > Zobacz z ilu wypowiedzi skopiowałem Ci wcześniej jej pełne uszczypliwości okreś
                                          > lenia. Kitty próbowała z wielu stron, gdzie się tylko dało. Trochę na zasadzie
                                          > desperackiej krytyki, takie Ferrari jest do kitu, bo na pewno dużo pali ;-)

                                          Ty to wiesz, pan wie, pani to wie, ba, nawet ja to wiem ;) po chuj więc drążyć temat?
                                        • mojemail3 Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 10:50
                                          kutuzow napisał:

                                          >Jest coś takiego jak kanon piękna np. figura klepsydry jest uważana za najbardzi
                                          > ej pożądaną u kobiety (i jednocześnie mały procent kobiet ją posiada -coś ok 8%
                                          > ).


                                          Naprawdę tylko 8 % ? Zaskakujące...Tylko widzisz, to się nie przekłada na np. zdolności do korzystnej prokreacji i reprodukcji, a to jest cel natury, a nie atrakcyjność seksualna, która jest tylko środkiem do celu...
                                          Kobiety małe, duże, chude, grube rodzą ładne zdrowe dzieci, gdy mają potencjał biologiczny, a nie dobrą figurę...
                                          A ja zawsze chciałam być wysokim chudym patyczakiem, no cóż, na to nie było i nie będzie szans...

                                          > Przyznasz jednak, że trochę podejrzliwie podchodziłabyś do argumentów kobiety k
                                          > tóra by np. chciała dowieść że Angelina Jolie to tak naprawdę zwykła laska jaki
                                          > ch wiele(...)"

                                          No nie, nie zwykła nie, ale...


                                          > Także nadal podtrzymuję, że Ci co nie trafili swoich 10-tek to kiedyś z czasem
                                          > to wyjdzie. Z tym że to nie chodzić tylko o urodę. Raczej cały "pakiet" który i
                                          > dealnie nam pasuje.

                                          Okropne uproszczenie,naprawdę okropne. Nie ma czegoś takiego jak "pakiet" który nam pasuje, różnice i deficyty zawsze wyjdą, u nawet maksymalnie atrakcyjnych partnerów.
                                          To jest kwestia braku zdolności do tworzenia i utrzymania harmonijnego związku, braku świadomości własnej, lenistwo emocjonalne i psychiczne...
                                          • hello-kitty2 Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 11:03
                                            mojemail3 napisała:

                                            > kutuzow napisał:
                                            >
                                            > >Jest coś takiego jak kanon piękna np. figura klepsydry jest uważana za na
                                            > jbardzi
                                            > > ej pożądaną u kobiety (i jednocześnie mały procent kobiet ją posiada -coś
                                            > ok 8%
                                            > > ).
                                            >
                                            >
                                            > Naprawdę tylko 8 % ? Zaskakujące...

                                            Moze malo sie rodzi ale to jest do zrobienia przez kazda kobiete i takie przemiany sa widoczne na forach sportowych, wystarczy bowiem tylko dobudowac wielkie kulturystyczne plecy, ktore dzieki najszerszemu grzbietu tworza odwrocony trojkat i wielka kulturystyczna dupe ;-) Ewentualnie wykonczyc barkami i odtluszczeniem. Gruszki, ktorych jest sporo w Polsce maja juz polowe pracy z glowy ;)
                                            • urquhart Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 11:44
                                              Szerokie plecyi barki? Żarty To przecież typowa męską cecha.
                                              Zdeterminowane usuwają dolne dwa zebra żeby poprawić klepsydre.
                                              • mojemail3 Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 11:45
                                                urquhart napisał:

                                                > Szerokie plecyi barki? Żarty To przecież typowa męską cecha.
                                                > Zdeterminowane usuwają dolne dwa zebra żeby poprawić klepsydre.

                                                O kurna, słyszałam też,że usuwają część zębów,żeby mieć równe, jak się w paszczy nie mieszczą...
                                                Jak to dobrze nic nie musieć ;-)
                                              • hello-kitty2 Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 12:00
                                                urquhart napisał:

                                                > Szerokie plecyi barki? Żarty To przecież typowa męską cecha.
                                                > Zdeterminowane usuwają dolne dwa zebra żeby poprawić klepsydre.

                                                Nie masz racji. Wiesz jak wyglada klepsydra? ;) Dwa trojkaty stykajace sie czubkami.

                                                Czym robisz gorny trojkat? Co Ci daje zwezenie talii na odcinku dwoch zeber? Co zyskujesz? Zwezony prostokat? Trojkat ma byc. To czym robisz rozszerzajace sie do gory sciany trojkata i gorne wierzcholki? Przeciez nie cyckami ;)

                                                Chyba Ci sie urqu gruszka z klepsydra pomylila ;)

                                                Ksztalt V (od pasa w gore) jest pozadany w sylwetce zarowno meskiej, jak i damskiej.
                                          • kutuzow Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 11:44
                                            mojemail3 napisała:
                                            > Okropne uproszczenie,naprawdę okropne. Nie ma czegoś takiego jak "pakiet" który
                                            > nam pasuje, różnice i deficyty zawsze wyjdą, u nawet maksymalnie atrakcyjnych
                                            > partnerów.
                                            > To jest kwestia braku zdolności do tworzenia i utrzymania harmonijnego związku,
                                            > braku świadomości własnej, lenistwo emocjonalne i psychiczne...

                                            MM, jasne że uproszczenie, bo nie chciałem się rozpisywac na dwie strony A4 w poście.
                                            Owszem można mieć deficyty i braki, ale to muszą być jakieś drobne do obu stron kwestie.
                                            Jeśli zaś różnice są na kluczowych pozycjach (jak np. totalnie inny temperament, roznice wiary, podejścia do roli partnerów w związku (związek partnerski vs patriarchat), podejście do pieniedzy (sknera vs rozrzutna osoba) itp, to małe szą szanse na "wypracowanie" harmonijengo związku bo to będzie zawsze uwierało. Tak jak np. uwiera z czasem podejście pt: "nigdy nie było dobrze w swerze seksu, ale myślałem ze z czasem to się poprawi", często spotykane tutaj na forum.

                                            Zobacz, ja jestem ateistą, który nie chce dzieci. Wyobraź sobie zatem jakie zdolności do tworzenia związku musiałaby mieć partnerka która chciałaby być w związku ze mną i jednocześnie byłaby bardzo wierząca i pragnęła dziecka. Pewnych różnic nie da się przeskoczyć, ludzie zaś często przymykają oko na zasadzie "jakoś się ułoży". Sorry ale się nie ułoży.
                                            • mojemail3 Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 11:49
                                              kutuzow napisał:


                                              > Owszem można mieć deficyty i braki, ale to muszą być jakieś drobne do obu stron
                                              > kwestie.
                                              > Jeśli zaś różnice są na kluczowych pozycjach (jak np. totalnie inny temperament
                                              > , roznice wiary, podejścia do roli partnerów w związku (związek partnerski vs p
                                              > atriarchat), podejście do pieniedzy (sknera vs rozrzutna osoba) itp, to małe sz
                                              > ą szanse na "wypracowanie" harmonijengo związku bo to będzie zawsze uwierało. T
                                              > ak jak np. uwiera z czasem podejście pt: "nigdy nie było dobrze w swerze seksu,
                                              > ale myślałem ze z czasem to się poprawi", często spotykane tutaj na forum.

                                              Tu masz rację w całej rozciągłości, nie można bezmyślnie się wiązać.


                                              > Zobacz, ja jestem ateistą, który nie chce dzieci. Wyobraź sobie zatem jakie zdo
                                              > lności do tworzenia związku musiałaby mieć partnerka która chciałaby być w zwią
                                              > zku ze mną i jednocześnie byłaby bardzo wierząca i pragnęła dziecka. Pewnych ró
                                              > żnic nie da się przeskoczyć, ludzie zaś często przymykają oko na zasadzie "jako
                                              > ś się ułoży".

                                              Widzisz, ja znam takie związki i mnie to zaskakuje, np. wierząca koleżanka ( ale tak ludycznie, że tak powiem...) a mąż niewierzący,ale do kościoła chodzi bo wypada.
                                              Nie wyobrażam sobie takiego życia.
                                              Ludzie, którzy mają dużo wspólnego ze sobą, np. przekonania i poglądy, z kryzysu też wyjdą obronną ręką...
                                            • mabelle2000 Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 12:07
                                              kutuzow napisał:

                                              > T
                                              > ak jak np. uwiera z czasem podejście pt: "nigdy nie było dobrze w swerze seksu,
                                              > ale myślałem ze z czasem to się poprawi", często spotykane tutaj na forum.

                                              Kutuzow, swiadomosc, ze seks jest BARDZO wazny przychodzi w jakims wieku. Nie wiem w jakim, nie odpowiem Ci, bo to roznie jest u roznych ludzi. W szkole, juz na samym poczatku, dostajemy przekaz, ze seks jest jakas marginalna dzialanoscia, niemal na pograniczu przestepstwa i zgorszenia ;-) Jak szybko dojrzejemy w tej kwestii, zalezy od madrosci rodzicow, srodowiska w jakim zyjemy, wlasnej checi, zeby zglebiac temat i odpornosci na szkodliwa indoktrynacje (zwlaszcza ta koscielna).
                                              Rozumiem, ze wszystkich majacych nadzieje, a "nieuswiadomionych" uwazasz za idiotow. Super, ze jestes madry i wszystko udaje Ci sie przewidziec, zrozum jednak tych, ktorzy mozgi maja wyprane i do swoich prawd zyciowych musza dojsc w bolach, w swoim czasie.
                                              • twojabogini Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 12:09
                                                > Kutuzow, swiadomosc, ze seks jest BARDZO wazny przychodzi w jakims wieku. Nie w
                                                > iem w jakim, nie odpowiem Ci, bo to roznie jest u roznych ludzi. W szkole, juz
                                                > na samym poczatku, dostajemy przekaz, ze seks jest jakas marginalna dzialanosci
                                                > a, niemal na pograniczu przestepstwa i zgorszenia ;-)

                                                10/10

                                                Jak wynika z doświadczeń, wiele kobiet budzi się tak koło 30-tki. jak urodzą dzieci, dostana w dupę od życia, to nagle dochodzą do wniosku, że w zasadzie to czemu nie miałoby im być dobrze.
                                                • kutuzow Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 12:58
                                                  twojabogini napisała:
                                                  > Jak wynika z doświadczeń, wiele kobiet budzi się tak koło 30-tki. jak urodzą dz
                                                  > ieci, dostana w dupę od życia, to nagle dochodzą do wniosku, że w zasadzie to c
                                                  > zemu nie miałoby im być dobrze.

                                                  TB -tylko czemu tym samym osobom nie trzeba tłumaczyć że dzieci są ważne. Patrz do tego jakoś same dochodzą bez problemu. Mają ostrą presję często gęsto (gdy 30-tka się zbliża).
                                                  tylko na refleksję, że seks jest istotny potrzebują ładnych kilkunastu lat (licząc od średniego wieku inicjacji seksualnej).

                                                  Ja bym postawił tezę, że te co to się budzą po tym jak jak "urodzą dzieci, dostana w dupę od życia", to raczej sę te które nagle odkrywają że sam kij (bez marchewki) nie wystarcza i im się nagle partner zbuntował i trzasnął drzwiami. Wtedy zaczynają kombinować, że może dla kolejnego przydałaby się marchewka w postacji fajnego seksu.
                                                  • mojemail3 Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 13:04
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Ja bym postawił tezę, że te co to się budzą po tym jak jak "urodzą dzieci, dost
                                                    > ana w dupę od życia", to raczej sę te które nagle odkrywają że sam kij (bez mar
                                                    > chewki) nie wystarcza i im się nagle partner zbuntował i trzasnął drzwiami. Wte
                                                    > dy zaczynają kombinować, że może dla kolejnego przydałaby się marchewka w posta
                                                    > cji fajnego seksu.

                                                    Może nieświadomość męskich potrzeb, same nie potrzebują i nie lubią to zakładają że mąż też nie...
                                                  • kutuzow Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 13:09
                                                    mojemail3 napisała:
                                                    > Może nieświadomość męskich potrzeb, same nie potrzebują i nie lubią to zakładaj
                                                    > ą że mąż też nie...

                                                    Taa. tylko że jak "same nie potrzebują i nie lubią" to ta świadomość o której pisała Mabelle: " ze seks jest BARDZO wazny przychodzi w jakims wieku", to tyczy się ROLI seksu, a nie przyjemności z jaką on się wiąże. Czyli bardziej traktujemy to jako narzędzie, a nie przyjemność dla siebie. Troche tak, jakby facet po X randkach nauczył się że bycie miłym, szarmanckim w czasie randki jest ważne. Zrozumiał, więc zaczął stosowac, nie dla tego żeby sam widział jakiś sens we wręczaniu bukietu kwiatów na dzień dobry, ale dlatego że wie iż jest to punktowane przez druga stronę.
                                                  • mabelle2000 Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 13:23
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Taa. tylko że jak "same nie potrzebują i nie lubią" to ta świadomość o której p
                                                    > isała Mabelle: " ze seks jest BARDZO wazny przychodzi w jakims wieku", to tyczy
                                                    > się ROLI seksu, a nie przyjemności z jaką on się wiąże.

                                                    No przepraszam Kutuzow, ale nie wydaje Ci sie, ze aby kobieta miala przyjemnosc z seksu, to jednak troszeczke musi postarac sie o to jej partner ?
                                                  • kutuzow Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 14:05
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > No przepraszam Kutuzow, ale nie wydaje Ci sie, ze aby kobieta miala przyjemnosc
                                                    > z seksu, to jednak troszeczke musi postarac sie o to jej partner ?

                                                    Kto jej broni znaleźć takiego, który się bardzo stara?
                                                    Przecież nikt nie każe kobietom wiązać się z pierwszym, który dobrał jej się do majtek -to już nie te czasu.
                                                    Kobieta może przebierać w partnerach jak w ulęgałkach, aż trafi na takiego, który będzie super kochankiem. Tylko najpierw trzeba CHCIEĆ.
                                                  • mabelle2000 Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 14:47
                                                    kutuzow napisał:


                                                    > Kto jej broni znaleźć takiego, który się bardzo stara?
                                                    > Przecież nikt nie każe kobietom wiązać się z pierwszym, który dobrał jej się do
                                                    > majtek -to już nie te czasu.
                                                    > Kobieta może przebierać w partnerach jak w ulęgałkach, aż trafi na takiego, któ
                                                    > ry będzie super kochankiem. Tylko najpierw trzeba CHCIEĆ.

                                                    Absoutnie sie z Toba zgadzam, ze szukac powinna do skutku. Tylko skoro pierwszy sie nie stara, drugi i kolejny, to tym pozniej z tego seksu bedzie czerpac przyjemnosc, bo wyboista droga raczej nie rozwija czlowieka, ale go blokuje. Nie chce nikogo obrazac, ale jak jeszcze trafi na zywo na kilku takich "specjalistow od kobiecej seksualnosci" jak tu na forum, to dlugo sie nie otrzasnie z wrazenia ;-))))
                                                  • mabelle2000 Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 13:09
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Ja bym postawił tezę, że te co to się budzą po tym jak jak "urodzą dzieci, dost
                                                    > ana w dupę od życia", to raczej sę te które nagle odkrywają że sam kij (bez mar
                                                    > chewki) nie wystarcza

                                                    Masz racje Kutuzow, przez przypadek trafiles w samo sedno :-D One wlasnie dochodza do wniosku, ze sam kij nomen omen, nie wystarczy, bo seks to troche wiecej niz wsadzenie KIJA ;-)))
                                                  • twojabogini kutuzow pudło 04.09.14, 13:20
                                                    > Ja bym postawił tezę, że te co to się budzą po tym jak jak "urodzą dzieci, dost
                                                    > ana w dupę od życia", to raczej sę te które nagle odkrywają że sam kij (bez mar
                                                    > chewki) nie wystarcza i im się nagle partner zbuntował i trzasnął drzwiami. Wte
                                                    > dy zaczynają kombinować, że może dla kolejnego przydałaby się marchewka w posta
                                                    > cji fajnego seksu.

                                                    PUDŁO!
                                                    Te które do mnie przychodzą, zazwyczaj: nie miały rozbudzonych potrzeb seksualnych, ale miały macierzyńskie. Były kochankami idealnymi - bo dopasowywały się do potrzeb partnera, swoich nie mając. Potem odkryły, ze im może tez być fajnie - i jeśli mąż się narowi, albo nie zwilża, puszczają go kantem, zazwyczaj gdy najmłodsze dziecko ma trzy-pięc lat.
                                                  • kutuzow Re: kutuzow pudło 04.09.14, 14:10
                                                    twojabogini napisała:
                                                    > Te które do mnie przychodzą, zazwyczaj: nie miały rozbudzonych potrzeb seksualn
                                                    > ych, ale miały macierzyńskie.

                                                    Właśnie o tym pisze.
                                                    kobieta musi najpierw "odkryć" w sobie zainteresowanie seksem, ale jakoś dziwnym trafem żadna nie musi "odkrywać" tego że badzo chce zostać matką. Może to po prostu kwestia priorytetów?

                                                    Zobacz w wątku obok piszesz o kulach gejszy. Udzielasz porad o tym jak samej odkrywać przyjemność, poznawać własne ciało itp. Co tym kobietom przeszkadza, żeby odkryć swoje potrzeby i swoją seksualność PRZED dzieckiem, w wieku lat 20+ a nie 30+? Sorry ale nie wszystko da się zwalić na tego złego męża co to "nie rozbudził".
                                                  • hello-kitty2 Re: kutuzow pudło 04.09.14, 14:43
                                                    kutuzow napisał:

                                                    > Właśnie o tym pisze.
                                                    > kobieta musi najpierw "odkryć" w sobie zainteresowanie seksem, ale jakoś dziwny
                                                    > m trafem żadna nie musi "odkrywać" tego że badzo chce zostać matką. Może to po
                                                    > prostu kwestia priorytetów?

                                                    Potrzebe zostania matka wdrukowuje kobiecie natura. Priorytetem natury jest rozmnazanie/przetrwanie gatunku. Kobiety, ktore nie pragna miec dziecka sa wyjatkami. Jaki sens jest zawracac kijem Wisle albo miec pretensje, ze Wisla ma 'priorytet' plynac do morza? ;-) To smieszne. Pragnienie dziecka jest silne i nie powstrzymasz go. To tak jakbys chcial powstrzymac wyproznianie sie. A w ogole po co? Dziecko kochasz naturalnie, nie musisz sie tego uczyc, miloscia szczera i oddana, a nie na zasadzie 'za cos'. Co dziwnego jest w tym, ze kobieta pragnie doswiadczyc tej milosci? Ta milosc jest przeciez wyjatkowa. Tak trudno zrozumiec?
                                                • lybbla Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 23:57
                                                  twojabogini napisała:
                                                  > 10/10
                                                  >
                                                  > Jak wynika z doświadczeń, wiele kobiet budzi się tak koło 30-tki. jak urodzą dz
                                                  > ieci, dostana w dupę od życia, to nagle dochodzą do wniosku, że w zasadzie to c
                                                  > zemu nie miałoby im być dobrze.

                                                  Ja przesunąłbym tę granicę niżej tzn. 25-27 lat i dotyczy również bezdzietnych.
                                                  Następuje przemiana z ``chcę być dobrą kochanką'' w ``chcę mieć z seksu przyjemność''. Dotyczy to części kobiet, od tych które trafiły na troglodytów po te, które mają nietypowe wymagania.

                                                  U 30% jak wiemy wszystko idzie gładko (tzn. mają przyjemność od samego początku). U innych ta granica to 39 lat.

                                              • hello-kitty2 Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 12:16
                                                mabelle2000 napisała:

                                                > Kutuzow, swiadomosc, ze seks jest BARDZO wazny przychodzi w jakims wieku.

                                                Kurcze, fajna reflekcja. Ja wlasciwie dopiero teraz zrozumialam, choc od seksu nigdy nie stronilam ale nie rozumialam jego wagi, a mam juz 39 lat. Troche pozno. Coz, chociaz przekaze synowi.
                                              • kutuzow Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 12:39
                                                mabelle2000 napisała:

                                                > Kutuzow, swiadomosc, ze seks jest BARDZO wazny przychodzi w jakims wieku.

                                                tylko jest spora różnica czy jest to 20+ czy 30+ czy może 50+

                                                > Jak szybko dojrzejemy w t
                                                > ej kwestii, zalezy od madrosci rodzicow, srodowiska w jakim zyjemy, wlasnej che
                                                > ci, zeby zglebiac temat i odpornosci na szkodliwa indoktrynacje (zwlaszcza ta k
                                                > oscielna).

                                                Widzisz ja obstawiam, że najważniejsze są te nasze własne chęci zgłębiania tematu.
                                                trochę jak z wiarą, można urodzić się w religijnej, praktykującej rodzinie i stać się ateistą w wyniku własnych przemyśleń/poszukiwań.

                                                > Rozumiem, ze wszystkich majacych nadzieje, a "nieuswiadomionych" uwazasz za idi
                                                > otow. Super, ze jestes madry i wszystko udaje Ci sie przewidziec, zrozum jednak
                                                > tych, ktorzy mozgi maja wyprane i do swoich prawd zyciowych musza dojsc w bola
                                                > ch, w swoim czasie.

                                                przypomina mi to trochę doktrynę na amerykańskich uczelniach, że nie ma przegranych (bo to źle się dzieciom koduje), -wszyscy są wygrani i wszyscy dostają nagrody.

                                                tutaj także sama piszesz o tych co "mózgi mają wyprane" i "muszą dojśc w bólach w swoim czasie", ale gdy ja nazwę sprawy po imieniu to jest bunt, że jak tak śmie -im będzie przykro (jak tym dzieciom). Więc może nazywajmy wszystkich równie sprytnymi, żeby nikogo nie stygmatyzować.
                                                • mabelle2000 Re: Bo to Ferrari było do dupy 04.09.14, 12:45
                                                  kutuzow napisał:

                                                  > tutaj także sama piszesz o tych co "mózgi mają wyprane" i "muszą dojśc w bólach
                                                  > w swoim czasie", ale gdy ja nazwę sprawy po imieniu to jest bunt, że jak tak ś
                                                  > mie -im będzie przykro (jak tym dzieciom). Więc może nazywajmy wszystkich równi
                                                  > e sprytnymi, żeby nikogo nie stygmatyzować.

                                                  No przeciez nie napisalam, zeby glaskac po glowce. No fakt, zapomnialam dodac, ze wskazane jest otwierac im oczy i obdzierac ze zludzen, bo to dla nich jedyna szansa na poprawe.
                  • marek.zak1 Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 11:16
                    hello-kitty2 napisała:


                    > Kilka procent mezczyzn zwilza hurtowo kobiety = wiekszosc kobiet = prawie kazda
                    > .
                    > W miedzyczasie kobieta bierze bardziej lub mniej udanych zastepcow ;) Co wyglada z boku tak: "Rozne kobiety kreca rozni mezczyzni w roznym czasie, miejscu i o kolicznosciach."

                    A u facetów nie jest podobnie? Każdego faceta kręcą te najładniejsze, ale przeciez ich jest mało, i bierze sie co jest dostępne, czyli już mniej fajne, mowiąc, że maja .
                    • urquhart Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 11:48
                      No, różnica jest zasadnicza.
                      Jeżeli dobrze pamiętam 60% kobiet podnieca mężczyzn bezwarunkowo w podobnych badaniach.
                      O te parę najatrakcyjniejszych procent o których wspominasz to faceci są w stanie tworzyć sztukę, toczyć wojny i zabijać.
                      • hello-kitty2 Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 11:51
                        urquhart napisał:

                        > O te parę najatrakcyjniejszych procent o których wspominasz to faceci są w stan
                        > ie tworzyć sztukę, toczyć wojny i zabijać.

                        No przeciez Marek tworzy! ;-) Trudno zeby zabijal i toczyl wojny.
                        • marek.zak1 Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 12:35
                          hello-kitty2 napisała:

                          > urquhart napisał:
                          >
                          > > O te parę najatrakcyjniejszych procent o których wspominasz to faceci są
                          > w stanie tworzyć sztukę, toczyć wojny i zabijać.
                          >
                          > No przeciez Marek tworzy! ;-) Trudno zeby zabijal i toczyl wojny.

                          Sama napiasałaś, że miałem szczęście, czyli trafiło się ślepej kurze ziarno. I'd rather be lucky, than good :)
                      • mojemail3 Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 14:22
                        urquhart napisał:

                        > Jeżeli dobrze pamiętam 60% kobiet podnieca mężczyzn bezwarunkowo w podobnych ba
                        > daniach.
                        > O te parę najatrakcyjniejszych procent o których wspominasz to faceci są w stan
                        > ie tworzyć sztukę, toczyć wojny i zabijać.

                        Jedziecie stereotypami, aż strach...
                        Takie obiegowe opinie,że niby sztuka i rozwój kulturalny człowieka przez najpiękniejsze młode samice? Wojny ? A nie wynikają z innych przesłanek? Terytorialnych zakusów oraz walki z tymi "innymi" co nie są członkami "naszego klanu" ?
                        Spotkałam się z opinią badaczy ( mogę podać dane z kwartalnika Polityki jak ktoś ciekawy;-) że rozkwit kultury nastąpił, kiedy życie wydłużyło się na tyle,że człowiek nie był skupiony jedynie na szukaniu żarcia, partnerów seksualnych i walki o jedno i drugie...Dopiero wiek średni i starość dał szansę na myślenie, twórczość itp. Potem można było dawać dobry przykład młodszym...
                        A tu wciąż o tych samicach najpiękniejszych, do znudzenia...
                        Jak to dobrze,że każda kobieta, nawet kiedy tego nie wie o sobie, nie musi się dowartościowywać obecnością ŻADNEGO mężczyzny w swoim życiu...
                        Niech się rzeczywiście zabijają o te parę procent, droga wolna ;-)
                • zyg_zyg_zyg Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 10:23
                  Dlatego tez moim zdaniem tak wazne j
                  > est dobranie sie na samym poczatku i nie bawienie sie w jakiekolwiek "wychodzen
                  > ie" dziewczyny. Jak nie zwilza na poczatku, to tym bardziej pozniej, za kilka l
                  > at, nie bedzie zwilzac.

                  Nie to, żebym uważała, że wieloletnie starania o kogoś to sensowna strategia, ale znam takiego, co kilka lat nie zwilżał, a potem jak nie zaczął...
                  • wont Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 11:02
                    zyg_zyg_zyg napisała:
                    > Nie to, żebym uważała, że wieloletnie starania o kogoś to sensowna strategia, a
                    > le znam takiego, co kilka lat nie zwilżał, a potem jak nie zaczął...
                    ------------
                    To bardzo ciekawe co piszesz. Mozesz napisac cos wiecej? Bo jest to calkowicie sprzeczne z moimi doswiadczeniami i moja wiedza.
                    • zyg_zyg_zyg Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 12:20
                      > To bardzo ciekawe co piszesz. Mozesz napisac cos wiecej? Bo jest to calkowicie
                      > sprzeczne z moimi doswiadczeniami i moja wiedza.

                      Z moją wiedzą też, ale już nie z doświadczeniem. Mój mąż był przez kilka lat moim świetnym kumplem. I przez te kilka lat zwyczajnie wiedziałam i czułam, że z nim nigdy i nic nie wyjdzie poza kumpelskie ramy. Pewnie i zdecydowanie mu to gwarantowałam, kiedy mi wyznał, że się zakochał. Powiedział ok, rozumiem, akceptuję, chcę się dalej kumplować. Inni mężczyźni, z którymi miałam odmienne oczekiwania co do charakteru naszej znajomości, w analogicznych sytuacjach zazwyczaj zrywali relację ze mną (ale to, że on został akurat mnie nie zwilżyło).

                      Niezwykle mi pomógł w pewnym ciemnym okresie mojego życia, ale też mnie to nie zwilżyło. W zasadzie nie ma jednej konkretnej rzeczy, od której to zwilżanie się zaczęło. Na pewno zmiana z delikatnych, nieśmiałych umizgów na "I tak cię kiedyś zdobędę". PUA-wska klasyka... :-) Może podświadomie wyczułam też to, co mi powiedział dużo później - że gdyby nie zmieniła się nasza relacja, to on by się z niej zwinął, bo coraz trudniej mu było trwać w takim układzie (chociaż lata wcześniej cieszyłam się, kiedy znalazł sobie dziewczynę). Znowu PUA :-) To już mniej szlachetne, ale może też szukałam seksualnej gałęzi, na którą mogłabym przeskoczyć ze związku, którego nie umiałam definitywnie przerwać. Klina znaczy. I zaczęłam dostrzegać, że jest obok mnie mężczyzna. Nie wiem.

                      Podobnie jak ze zwilżeniem było potem z zakochaniem. Tylko tu już dużo mniej czasu mi zajęło wycofanie się z przekonania, że z tym mężczyzną nic i nigdy, że nie ma żadnych szans :-)
                      • urquhart Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 12:57
                        Piękne wyznanie .
                      • hello-kitty2 Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 13:10
                        zyg_zyg_zyg napisała:

                        To już
                        > mniej szlachetne, ale może też szukałam seksualnej gałęzi, na którą mogłabym p
                        > rzeskoczyć ze związku, którego nie umiałam definitywnie przerwać. Klina znaczy.
                        > I zaczęłam dostrzegać, że jest obok mnie mężczyzna. Nie wiem.
                        >
                        > Podobnie jak ze zwilżeniem było potem z zakochaniem. Tylko tu już dużo mniej cz
                        > asu mi zajęło wycofanie się z przekonania, że z tym mężczyzną nic i nigdy, że n
                        > ie ma żadnych szans :-)

                        Moze zle zrozumialam wiec dopytuje: najpierw wskoczylas mu do lozka (seksualna galaz), a dopiero potem sie zakochalas?("Podobnie jak ze zwilżeniem było POTEM z zakochaniem.") Hmm to obiecujace, bo u mnie pozadanie zawsze pierwsze skrzypce gra, a potem sie gubie uczuciowo typu: jezu co ja wlasciwie czuje? i tylko mi to pozadanie masakruje mozg, no nie potrafie sie odczytac, moze jakbym pozadala mniej to bym mogla skupic sie na uczuciu, nie wiem. Rozjasnisz cos moze zyg?
                        • zyg_zyg_zyg Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 13:47
                          > Moze zle zrozumialam wiec dopytuje: najpierw wskoczylas mu do lozka (seksualna
                          > galaz), a dopiero potem sie zakochalas?

                          Tak właśnie było. Przy czym przy wskakiwaniu zakochania jako potencjalnego scenariusza w ogóle nie brałam pod uwagę - tak jak uprzednio ze zwilżeniem, po prostu wiedziałam, że jest niemożliwe. Błądzić jest rzeczą ludzką ;-)

                          u mnie pozadanie zawsze pierwsze skrzypc
                          > e gra, a potem sie gubie uczuciowo typu: jezu co ja wlasciwie czuje? i tylko mi
                          > to pozadanie masakruje mozg, no nie potrafie sie odczytac, moze jakbym pozadal
                          > a mniej to bym mogla skupic sie na uczuciu, nie wiem

                          A taki mętlik w uczuciach miewasz tylko przy fascynacji erotycznej, czy ogólnie?
                          • hello-kitty2 Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 13:54
                            zyg_zyg_zyg napisała:

                            > A taki mętlik w uczuciach miewasz tylko przy fascynacji erotycznej, czy ogólnie
                            > ?

                            A dla mnie to ten sam przypadek ;) Nie widze innego powodu zainteresowania mezczyznami.

                            Sluchaj to w czym sie zakochalas? Tak technicznie dopytuje, bo przeciez musialo wyjsc cos czego wczesniej nie dostrzegalas, tak?
                            • zyg_zyg_zyg Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 14:08
                              > A dla mnie to ten sam przypadek ;) Nie widze innego powodu zainteresowania mezc
                              > zyznami.

                              Wyraziłam się nieprecyzyjnie :-) Czy tak masz tylko z mężczyznami, czy w ogóle?

                              > Sluchaj to w czym sie zakochalas? Tak technicznie dopytuje, bo przeciez musialo
                              > wyjsc cos czego wczesniej nie dostrzegalas, tak?

                              No nie. To znaczy oczywiście, pojawiły się rzeczy wcześniej niedostępne i niewidoczne, takie, które przy okazji kumplowania są naturalnie zakryte ;-) On był zawsze świetnym materiałem, ale co było robić, jak serce nie sługa i nie chciało do niego dygnąć? Ja się chyba nie zakochałam w niczym nowym w nim. Po prostu pojawiła się iskra, która ten świetny materiał zajęła.
                              • hello-kitty2 Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 15:42
                                zyg_zyg_zyg napisała:

                                > Wyraziłam się nieprecyzyjnie :-) Czy tak masz tylko z mężczyznami, czy w ogóle?

                                Tak mam z mezczyznami odkad pamietam (zalozmy ze okresu nastoletniego juz nie pamietam). Albo mi sie myli pozadanie z miloscia. W kazdym badz razie czuje, ze cala para idzie w pozadanie, a jak juz nie pozadam to moge wylacznie lubic jak kolege, do ktorego mnie zasadniczo nie ciagnie.

                                > No nie. To znaczy oczywiście, pojawiły się rzeczy wcześniej niedostępne i niewi
                                > doczne, takie, które przy okazji kumplowania są naturalnie zakryte ;-) On był z
                                > awsze świetnym materiałem, ale co było robić, jak serce nie sługa i nie chciało
                                > do niego dygnąć? Ja się chyba nie zakochałam w niczym nowym w nim. Po prostu p
                                > ojawiła się iskra, która ten świetny materiał zajęła.

                                Czyli ta iskra byl seks? Lub Ty sie zmienilas.
                                • zyg_zyg_zyg Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 17:26
                                  > Czyli ta iskra byl seks?

                                  Jeśli tak, to zapłon był nieźle opóźniony :-) Ale całkiem możliwe, że załapałam się na więziotwórczą rolę seksu :-)
                          • loppe Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 14:03
                            A propos' fascynacji erotycznej, a jaka jeszcze mogłaby tu być?

                            Def. za Wikipedią:
                            Erotyka (z greckiego ἔρως, eros – pociąg miłosny) – termin powszechnie rozumiany jako odnoszenie się do stanu lub antycypacji podniecenia seksualnego; natarczywy impuls seksualny, pożądanie lub myśl, a także filozoficzna kontemplacja dotycząca estetyki seksualnego pożądania, zmysłowości i miłości romantycznej[1][2].

                            Erotyzm jest znacznie szerszym pojęciem niż seks czy seksualność. Obejmuje ich wszelkie wymiary (biologiczny, psychologiczny, społeczny, kulturowy). Dotyczy zainteresowania i odczuwania przyjemności w związku z faktem, że partner(ka) jest postrzegany jako osoba atrakcyjna pod różnymi względami (fizycznie, psychicznie).

                            Według Georges'a Bataille'a erotyzm jest fenomenem kulturowym, jest to aktywność seksualna człowieka przeciwstawiona takiejże aktywności zwierzęcej, tj. seksualność staje się erotyczna o tyle, o ile wykracza poza tę postać seksualności, jaką dzielimy ze zwierzętami[5].
                  • urquhart Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 11:55
                    No to gdzie był klucz?
                    Warto go znać chociaż trudno oczekiwać że to jakiś uniwersalny wtych, nie?
                • urquhart Re: "jestem z niewłaściwą osobą" - a kto z właści 03.09.14, 11:39
                  No są jeszcze PAU po środku co twierdzą że jak nie wyćwiczysz się cudadobrze na tych kryzysowych narzeczonych to nawet jak dostaniesz swoje szansę to ją zmarnujesz.
                  Co poniekąd wydaje się wyrachowane ale przecież jest zbieżne z postulatami TB :-)

                  Co do pisania z telefonu na forum, musi być skrótowe, oczywiście jest mainsteam i różne nisze , są reguły i wyjątki. Miliony grają w totka a ktoś raz na jakiś czas wygrywa. Można liczyć na jakiś los, albo starać się samemu nim pokierować poznając reguły a nie zakładając zyczeniowe postulaty jak najczęściej ma to miejsce na forach :)
        • ajrinify Re: klasycznie... 03.09.14, 14:48
          Bogini, nie sprowadzaj wszystkiego do własnego doświadczenia. Dawanie komuś satysfakcji seksualnej bez własnego orgazmu jest dla ciebie sprowadzaniem się do roli masturbatora? Sorry. Twoje odczucia. Może to być przyjemna forma spędzenia czasu dla obojga, satysfakcjonująca mentalnie, a mniej obciążająca fizycznie kobietę, jeśli ona akurat nie chce mieć orgazmu. Nie mówiłam wcale o poświęcaniu się, a o pewnym kompromisie biorącym się z uczuć do partnera. Inaczej związek będzie tylko jakimś handlowym układem: ja ci to, bo ty mi tamto. Zakładam, że Krysia Paprotka kocha swojego męża i jest w stanie spotkać się z nim w pół drogi. Filozoficzne dysputy, jakie tu mają miejsce, zapewne nie pomgają jej rozwiązać problemu, a mogą wręcz zamętnić sprawę.
          I niby co nazywasz "kurewską manipulacją" i "zadłużaniem partnera"? I po co w ogóle wprowadzasz pojęcie "nagrody w postaci dostępności seksualnej"? Nie pojmuję tej logiki. Wstaję rano i robię mężowi kawę, żeby ułatwić mu start do pracy. Oczekuję, że on mi za to da coś w zamian? Robię to, bo lubię ułatwiać mu życie. Idę z facetem na piwo, mimo że nie lubię i nie piję, ale on cholernie lubi moje towarzystwo. I co? Mam odmawiać, bo to kurewska manipulacja? Oglądam z nim mecz, choć nie lubię, ale on i tak wydziera się po mieszkaniu, żebym znała każdą akcję. I co? On się u mnie zadłuża, bo robię to, żeby sprawić mu przyjemność? Po paru minutach ten mecz też mnie wciąga. Tak samo może być z seksem. Widzisz tu jakieś poświęcenie?
          Nie jest możliwe stworzenie satysfakcjonującego układu z drugim człowiekiem bez opanowania sztuki kompromisu. Możesz nazywać to jak tylko dosadnie chcesz. Sprowadziłaś wszystko do handlowej transakcji, która obraża i kobietę i mężczyznę.
          A co to w ogóle jest miłość?
          • mojemail3 Re: klasycznie... 03.09.14, 14:59
            ajrinify napisała:

            "(...)Nie jest możliwe stworzenie satysfakcjonującego układu z drugim człowiekiem bez opanowania sztuki kompromisu (...)"

            No właśnie,że nie ;-)
            Kompromis jest do dupy, bo jak kiedyś przeczytałam w wywiadzie z prof. Wojciszke, kompromis zawsze jest "zgniły" bo jeśli mąż chce w góry, a żona nad morze, to kompromisem będzie pojechać do Wielkopolski, prawda?
            Nie w tym rzecz, zaspokojenie potrzeb, ale nie na zasadzie transakacji wymiennej, dlatego z pierwszą częścią Twojego postu jak najbardziej się zgadzam:

            "Inaczej związek będzie tylko jakimś handlowym układem: ja ci to, bo ty mi tamto"

            Niestety, to biznesowe podejście przeniknęło do świata ludzkich relacji, psując je doszczętnie...
            Wojciszke w "Psychologii miłości" pisze również, że nie ma "dawania po równo" bo kodujemy silniej negatywne doświadczenia, dlatego to "zło" w związku ma być odwzajemnione wielokrotnie dobrem...

            "(...)A co to w ogóle jest miłość?(...)"

            Nie zadawaj tutaj takich trudnych pytań ;-)
            • urquhart Re: klasycznie... 03.09.14, 15:21
              Bez sarkazmu. Łatwo powiedzieć czym miłość nie jest mimo słownych deklaracji. Nie jest ignorowaniem i zamykaniem się na potrzeby partnera (ki).
            • druginudziarz Re: klasycznie... 03.09.14, 21:22
              mojemail3 napisała:

              > ajrinify napisała:
              >
              > "(...)Nie jest możliwe stworzenie satysfakcjonującego układu z drugim człowieki
              > em bez opanowania sztuki kompromisu (...)"
              >
              > No właśnie,że nie ;-)
              > Kompromis jest do dupy, bo jak kiedyś przeczytałam w wywiadzie z prof. Wojciszk
              > e, kompromis zawsze jest "zgniły" bo jeśli mąż chce w góry, a żona nad morze, t
              > o kompromisem będzie pojechać do Wielkopolski, prawda?

              No nie nieprawda :)
              Kompromis to nie jest "spotkajmy się pośrodku".
              Kompromis to taka sytuacja, w której pomimo nieosiągniecia zakładanych pozycji, ma się satysfakcję i poczucie sukcesu.
              Przy czym, a to truizm jest ale o którym się zapomina, nie w każdej sytuacji kompromis jest możliwy czy wskazany, a także są osoby sprzętowo niezdolne do kompromisów.

              • marek.zak1 Re: klasycznie... 03.09.14, 21:43
                Kompromis i umiejetnośc do niego dochodzenia jest ważna. Żona chce nad morze, ja w góry. Jedżmy wiec na tydzień tu i tu. jaki problem?
          • twojabogini Re: klasycznie... 03.09.14, 15:11
            ajrinify napisała:

            > Bogini, nie sprowadzaj wszystkiego do własnego doświadczenia. Dawanie komuś sat
            > ysfakcji seksualnej bez własnego orgazmu jest dla ciebie sprowadzaniem się do r
            > oli masturbatora? Sorry.

            Kompletnie nie rozumiesz. Mogę nie mieć ochoty na seks, ale z przyjemnością i radością dać przyjemność seksualną innej osobie - z własnej chęci obdarowania jej. Mogę też wbrew sobie przymusić się do tego, choć wcale nie mam ochoty. W obu przypadkach robię to samo - w jednym odczuwam radość, w drugim gwałcę sama siebie.
            Mogę spędzić czas pracując z mężem w ogrodzie, choć średnio mnie to interesuje i sama bym tego nigdy nie robiła, dlatego, ze lubię z nim przebywać, lubię obserwować jak jest w coś zaangażowany i słuchać go. Gdybym miała tam stać jak koł wbrew sobie i zastanawiać się kiedy skończy i zaczniemy robić coś mojego - to tracę czas.

            W wielu związkach dochodzi do manipulacji zaciąganymi "długami" i poświęceniem. Nie tylko w relacjach małżeńskich, takimi długami świetnie handlują matki jak również niektórzy ojcowie. Ponieważ jest to strategia przetrwania osób, które nie mogą wypowiadać swoich potrzeb wprost, tylko swoje cele osiągają manipulując, większość osób 30+ nauczyła się tego od matek.

            Od wielu małżonków/nek usłyszysz długą listę poświęceń i ustępstw jakie zrobili dla związku i równie długą listę odmów partnera, który w zamian nie chciał się odpłacić. Kompromisy są zgniłe i zabijają związek.

            Weźmy przykład - ona chce urlop w górach i łazić, on nad morzem się byczyć na plaży. Kompromis - raz tu, raz tu - co drugi rok, któreś nie odpoczywa, a któreś niby odpoczywa, ale ma przy sobie partnera który nie odpoczywa, co nieco psuje odpoczynek. Albo pojadą na wieś - ona nie będzie miała gór, on fal. Super. bardzo sprawiedliwie - nikomu nie będzie dobrze i tak jakby chciał. Jakby nie zawierali kompromisów, to znaleźliby takie miejsce na wakacje, gdzie on może odpoczywać biernie, ona aktywnie i co roku byliby zadowoleni. Albo pojechali na część urlopu oddzielnie.

            Z mojego życia - pracuję przy kompie. Po pracy potrzebuję ruchu, powietrza, słońca. Mój mąż odwrotnie, pracuje w ruchu z pełnym dostępem do powietrza i słońca. Ja po pracy chcę połazić, poćwiczyć, on posiedzieć przy kompie, od którego ja już rzygam. Każde relaksuje się na własną rękę, potem mamy czas dla siebie. Kompromis byłby idiotyczny. Tak jest ze wszystkim - precz kompromisom. Nie wolno się poświęcać.

            • ajrinify Re: klasycznie... 03.09.14, 16:48
              > Kompletnie nie rozumiesz. Mogę nie mieć ochoty na seks, ale z przyjemnością i r
              > adością dać przyjemność seksualną innej osobie - z własnej chęci obdarowania je
              > j. Mogę też wbrew sobie przymusić się do tego, choć wcale nie mam ochoty. W obu
              > przypadkach robię to samo - w jednym odczuwam radość, w drugim gwałcę sama sie
              > bie.

              Chyba ty nie zrozumiałaś, bo właśnie o tym pisałam w moim pierwszym poście. Tylko ja nie analizuję każdego możliwego wariantu (z prostej przyczyny: ludzie nie lubią czytać długich wypracowań), a skupiłam się na pozytywnej stronie dawania. Założyłaś moje złe intencje, żeby podzielić włos na czworo i szukać różnic tam, gdzie ich nie ma. Ale niektórzy tak mają...
            • wont Re: klasycznie... 03.09.14, 18:10
              twojabogini napisala:

              > W wielu związkach dochodzi do manipulacji zaciąganymi "długami" i poświęceniem.
              > Nie tylko w relacjach małżeńskich, takimi długami świetnie handlują matki jak
              > również niektórzy ojcowie. Ponieważ jest to strategia przetrwania osób, które n
              > ie mogą wypowiadać swoich potrzeb wprost, tylko swoje cele osiągają manipulując
              > , większość osób 30+ nauczyła się tego od matek.
              -------------
              Tak, zgadzam sie. Jak dziesiec razy zrobie dziewczynie masaz i za jedenastym poprosze o masaz dziewczyne, to, jak odmowi, bo jest zmeczona czy whatever, bron Boze nie wolno uzyc argumentu - bo ja ci dziesiec razy zrobilem a tez bylem zmeczony. To jest wredna manipulacja zaciagnietymi dlugami i poswieceniem. I wiadomo, ze nauczylem sie tego od matki.

              Kompromisy są zgniłe i zabijają związek.
              --------------------
              Zgadzam sie, zadnych kompromisow.

              - "Podrap mnie po plecach, kochanie bo mnie strasznie swedzi"
              - "Daj mi spokoj. Nie chce mi sie. Ogladam mecz. Tylko nie waz mi sie kompromisowo podrapac sie samej o futryne drzwi mojego mieszkania!"

              - "Przytulisz mnie?"
              - "Nie. Niewygodnie mi bedzie. Tylko sie do mnie kompromisowo sama nie przytulaj!"


              > Weźmy przykład - ona chce urlop w górach i łazić, on nad morzem się byczyć na p
              > laży. Kompromis - raz tu, raz tu - co drugi rok, któreś nie odpoczywa, a któreś
              > niby odpoczywa, ale ma przy sobie partnera który nie odpoczywa, co nieco psuje
              > odpoczynek. Albo pojadą na wieś - ona nie będzie miała gór, on fal. Super. bar
              > dzo sprawiedliwie - nikomu nie będzie dobrze i tak jakby chciał. Jakby nie zawi
              > erali kompromisów, to znaleźliby takie miejsce na wakacje, gdzie on może odpocz
              > ywać biernie, ona aktywnie i co roku byliby zadowoleni. Albo pojechali na część
              > urlopu oddzielnie.
              ---------------
              Jasssssne. Ludzie sa tak skupieni na zawieraniu kompromisow, ze jakos umknelo im genialne rozwiazanie wymyslenia takiej formuly urlopowej, ktora obojgu sie spodoba. Przelom kopernikanski w turystyce zwiazkowej. A jak beda mieli dzieci a on nie lubi z dziecmi? To jednak kompromis czy on bedzie jezdzil na urlop bez dzieci, z kumplami, do Tajlandii bo lubi?

              > Z mojego życia - pracuję przy kompie. Po pracy potrzebuję ruchu, powietrza, sło
              > ńca. Mój mąż odwrotnie, pracuje w ruchu z pełnym dostępem do powietrza i słońca
              > . Ja po pracy chcę połazić, poćwiczyć, on posiedzieć przy kompie, od którego ja
              > już rzygam. Każde relaksuje się na własną rękę, potem mamy czas dla siebie. Ko
              > mpromis byłby idiotyczny. Tak jest ze wszystkim - precz kompromisom. Nie wolno
              > się poświęcać.
              ------------
              Tak, kompromis bylby idiotyczny. Ale czekaj, sprobuje ci doradzic... Znajdzcie taki sposob spedzenia wolnego czasu po pracy, w ktorym twoj maz bedzie mogl odpoczywac biernie, przy kompie, a ty czynnie - ruszajac sie na powietrzu i wszyscy beda zadowoleni.
              >
              • mabelle2000 Re: klasycznie... 03.09.14, 18:17
                wont napisał:

                > Jak dziesiec razy zrobie dziewczynie masaz i za jedenastym po
                > prosze o masaz dziewczyne, to, jak odmowi, bo jest zmeczona czy whatever, bron
                > Boze nie wolno uzyc argumentu - bo ja ci dziesiec razy zrobilem a tez bylem zme
                > czony.

                No wlasnie o tym pisze TB, jak byles zmeczony, to po jakiego chooja robiles masaz i to jeszcze dziesiec razy ? :-)
                • wont Re: klasycznie... 03.09.14, 18:27
                  mabelle2000 napisała:

                  > No wlasnie o tym pisze TB, jak byles zmeczony, to po jakiego chooja robiles mas
                  > az i to jeszcze dziesiec razy ? :-)
                  ------------------
                  Daj spokoj, przeciez nie pisze o sobie. Co ja, frajer jestem, zeby robic dziesiec masazy za nic? Romantyk? To tylko taki chwyt retoryczny - mowienie/pisanie w pierwszej osobie.

                  Ja robie masaz tylko jak chce zaroochac. Bo przeciez wiem, ze "wdziecznosc" czy "poswiecenie" to sa wyrazy ze staropolszczyzny.
                  • mabelle2000 Re: klasycznie... 03.09.14, 19:00
                    wont napisał:

                    > Ja robie masaz tylko jak chce zaroochac. Bo przeciez wiem, ze "wdziecznosc" czy
                    > "poswiecenie" to sa wyrazy ze staropolszczyzny.

                    Poswiecenie rzeczywiscie bym wykreslila ze slownika. Ale wdziecznosc ? No jak nie byc wdziecznym za przyjemnosc ktora sie dostalo ? No nic, tylko sie odwdzieczac po wielokroc ;-)
                    • wont Re: klasycznie... 03.09.14, 19:27
                      mabelle2000 napisała:

                      > wont napisał:
                      >
                      > > Ja robie masaz tylko jak chce zaroochac. Bo przeciez wiem, ze "wdziecznos
                      > c" czy
                      > > "poswiecenie" to sa wyrazy ze staropolszczyzny.
                      >
                      > Poswiecenie rzeczywiscie bym wykreslila ze slownika. Ale wdziecznosc ? No jak n
                      > ie byc wdziecznym za przyjemnosc ktora sie dostalo ? No nic, tylko sie odwdziec
                      > zac po wielokroc ;-)
                      ---------------
                      No i nie mialem racji, ze "poswiecenie" i "wdziecznosc" ze staropolszczyzny? :)
                      Warto przypomniec sobie definicje wyrazu "wdzieczny" w slowniku. To nie jest tylko "pelen wdzieku" :)
              • wont Re: klasycznie... 03.09.14, 18:19
                Wpis mial charakter ironiczny oczywiscie. Pisze na wszelki wypadek, bo cos ostatnio rozjezdzam sie z wami. No i jakis niepotrzebnie zgryzliwy mi wyszedl sorry. Wkurzony jestem bo musze bezsensownie garowac w pracy a pies o suchym pysku w domu. No i ja o suchym pysku jeszcze a juz wieczor sie zbliza. A moze bezkompromisowo pierdolne papierami i powiem, ze ja juz ide sobie do domu?
                • mabelle2000 Re: klasycznie... 03.09.14, 18:27
                  wont napisał:

                  > A moze bezkompr
                  > omisowo pierdolne papierami i powiem, ze ja juz ide sobie do domu?

                  To zalezy czy Ty placisz, czy Tobie placa :-)
                  A nie masz jakis dobrych sasiadow, zeby psina sie tak nie meczyl ?
                  • wont Re: klasycznie... 03.09.14, 18:46
                    mabelle2000 napisała:

                    > To zalezy czy Ty placisz, czy Tobie placa :-)
                    > A nie masz jakis dobrych sasiadow, zeby psina sie tak nie meczyl ?
                    --------------
                    No na szczescie to mi placa. Biorac pod uwage jakosc mojej pracy w ostatnich miesiacach to sam sobie wiele bym nie zaplacil :)

                    Psina wytresowana, wie, ze raz na jakis czas musi posiedziec sama dluzej.
                • twojabogini Re: klasycznie... 03.09.14, 18:48
                  A moze bezkompr
                  > omisowo pierdolne papierami i powiem, ze ja juz ide sobie do domu?

                  Ja tak robię. Kompromisy są złe, a najgorsze są kompromisy z samym sobą. Po kiego wała się męczyć w życiu?
                  Minus takiej postawy jest taki, że wśród osób które oczekują ode mnie kompromisów i poświęcenia, bo one się poświęciły posiadam opinię: nieczułej, zimnej, wyrachowanej (to w relacjach rodzinnych), suki, cipy, zdziry (w relacjach damsko-męskich), skutecznego pracownika, suki (w relacjach zawodowych).
                  Plus jest taki, że jest mi dobrze samej ze sobą, innym też - wbrew pozorom nie jestem egoistką, nie lubię tylko robić czegoś wbrew sobie, bo komuś się wydaje, że powinnam.



                  • wont Re: klasycznie... 03.09.14, 19:19
                    twojabogini napisała:

                    > A moze bezkompr
                    > > omisowo pierdolne papierami i powiem, ze ja juz ide sobie do domu?
                    >
                    > Ja tak robię. Kompromisy są złe, a najgorsze są kompromisy z samym sobą. Po kie
                    > go wała się męczyć w życiu?
                    ------------
                    Moze po to, zeby pozniej nie musiec bezkompromisowo zywic sie mortadela, parowkami i kajzerkami? Bezkompromisowo zalegac z czynszem, oplatami za elektrycznosc. Bezkompromisowo karmic psa gowniana karma po ktorej dostaje sraczki, nie kupowac mu lekarstw, nie szczepic i nie chronic przed kleszczami. Bezkompromisowo nie chodzic do kina, na piwo i w ogole nie wychodzic z domu. Nie wiem, bognika, moze jestes z jakiejs superzamoznej rodziny i nie widzisz potrzeby zadnego kompromisu w zyciu. Albo jestes socjopatka. Albo nie dojrzalas. Niestety, 99% ludzi musi isc wczesniej czy pozniej na mniejsze lub wieksze kompromisy. Na tym polega zycie, niestety. Sam chcialbym pierdolnac tym wszytskim i przeniesc sie do takiej Tajlandii. I zyc. Cieszyc sie zyciem. Nurkowac, plywac na kajcie, wake'u, wygrzewac sie w sloncu, czytac ksiazki, chodzic na masaze. Nie isc na zadne kompromisy. Ale wiesz co? Nie stac mnie jeszcze :)
                    • twojabogini Re: klasycznie... 03.09.14, 21:49
                      > moze jestes z jakiejs superzamoznej rodziny i nie widzisz potrzeby zadnego komp
                      > romisu w zyciu. Albo jestes socjopatka. Albo nie dojrzalas.

                      Z bogatej niestety nie, a żałuję życie byłoby o wiele prostsze. Socjopatką, psychopatką, histeryczką, niedojrzałą - do wyboru do koloru.
                      Wiele lat pracowałam na etacie. Jeśli praca wymagała zgniłych kompromisów - to zmieniałam pracę. Umowa obejmuje pracę przez określony czas i/lub założone efekty pracy w zamian za ustalone wynagrodzenie. Jeśli pracy jest więcej niż umówiono - to wymaga dodatkowego wynagrodzenia, poza tym mogę nie chcieć pracować więcej - poza oczywiście prawem polecenia pracownikowi nadgodzin. Często zdarzało mi się negocjować - jeśli wyrabiałam się z pracą to zamiast napieprzać w zumę uzgadniałam, że mogę robić fuchy, albo iść wcześniej do domu. Jak pracy było różnie, raz więcej raz mniej uzgadniałam elastyczny czas pracy, albo system zadaniowy.
                      Na wszystkich stanowiskach pracy na jakich pracowałam problemem było nierównomierne rozłożenie pracy i w efekcie godziny spędzane przez pracowników na niczym - mi zawsze było szkoda mojego czasu. Większość szła na "kompromis", obawiając się "zwolnienia".
    • yoric Re: klasycznie... 07.09.14, 00:13
      Moje 3 grosze do off-topow.
      Co do atrakcyjności, tu nie trzeba gdybać, bo naprawdę jest mnóstwo badań na ten temat, w sensie setki i jak szeroko liczyć to tysiące. Może co do szczegółów są rozbieżności (czy twarze testosteronowe są atrakcyjne czy nie, itd.), ale pewne główne ustalenia, takie jak status męzczyzny czyni go atrakcyjnym, są konkluzywne.
      Co do deklaracji, a już zwłaszcza facetów, że.kogoś by kijem nie ruszyl, nie można tego brać na serio, to chyba oczywiste.
      • druginudziarz Re: klasycznie... 07.09.14, 01:21
        yoric napisał:
        > Co do deklaracji, a już zwłaszcza facetów, że.kogoś by kijem nie ruszyl, nie mo
        > żna tego brać na serio, to chyba oczywiste.
        Bo jak klasyk głosi "jak najdzie ochota to i pies kota wyłomota".
        • yoric Re: klasycznie... 07.09.14, 16:08
          Ale nawet mnie zdumiewa jak dapeko może się posunąć wypieranie niewygodnych faktów.
          Wydaje mi się, że kobiety po prostu biorą to do siebie. "Status jest atrakcyjny" = "lecą na kasę".Chodzi o ZUPELNIE co innego, ale szczegóły juz nie są rejestrowane, a jedynie świadomość zagrożenia - znaczy trzeba to koniecznie zakwestionować, nawet kosztem wojny z faktami.
          • rekreativa Re: klasycznie... 07.09.14, 17:37
            Yoricu, bo jak poczytasz sobie fora i rozmaite damsko-męskie dyskusje, to się okazuje, że właśnie taki pokutuje skrót myślowy "status - zasoby - kasa, kasa, kasa". No to nic dziwnego, że babki się burzą.
            Zresztą status to też uproszczenie, bo nie tyle status, co konkretne cechy człowieka kryjące się za jego statusem przyciągają.
            Znasz jakiegoś odnoszącego sukcesy biznesmena, który jest lękliwy, nieśmiały i niepewny siebie?
            Wszyscy ci ludzie - prężni biznesmeni, politycy, różni prezesi, szefowie, najlepsi w swej specjalności lekarze czy naukowcy mają coś wspólnego: są pewni siebie, sprawiają wrażenie, że wszystko potrafią załatwić, że w razie czego można na nich liczyć, bo nie zbaranieją, tylko podejmą "męską decyzję". To są cechy dość poszukiwane, bo dają poczucie bezpieczeństwa. Poza tym, by odnieść sukces to również trzeba być konsekwentnym, wytrwałym w działaniu, nie poddającym się przeciwnościom losu - kolejne cechy, które u przyszłego męża są mile widziane.
            Oczywiście u takich ludzi nierzadko występuje też arogancja, egoizm lub egocentryzm, brak pewnej wrażliwości, tendencje autorytarne, niemniej te dobre cechy wychodzą na plan pierwszy - przynajmniej w fazie dobierania się w pary.
            Tak zwane "dupy wołowe" sukcesów raczej nie odnoszą, a przebywanie w ich bezradnej obecności jest na dłuższą metę destrukcyjne. Szczególnie , jeśli sama kobieta nie należy do najbardziej pewnych siebie i przedsiębiorczych. Trudno więc mieć pretensje, że kobiety takich nie chcą.
            Jeśli idziesz na wspinaczkę w góry, to weźmiesz na partnera tego kumpla, który jest zdecydowany, ogarnięty, zrównoważony, a nie tego, który zapomina własnej głowy i przez pół godziny się nie może zdecydować, czy wziąć na lunch hamburgera czy frytki.
            A rodzina to jest taka wspinaczka w góry.
            • marek.zak1 Re: klasycznie... 07.09.14, 17:49
              rekreativa napisała:

              >> Jeśli idziesz na wspinaczkę w góry, to weźmiesz na partnera tego kumpla, który jest zdecydowany, ogarnięty, zrównoważony, a nie tego, który zapomina własnej głowy i przez pół godziny się nie może zdecydować, czy wziąć na lunch hamburgera czy frytki.
              > A rodzina to jest taka wspinaczka w góry.

              Bardzo ładnie, celnie i mądrze ujęte :)
            • yoric Re: klasycznie... 07.09.14, 18:29
              Bardzo ładnie ujęte i całkowicie kompatybilne z tym, co mówię.
              Dodam jedna ważna rzecz: status gra ważna rolę w ocenie atrakcyjności faceta w strategii długo (rodzina itd.), ALE TAKZE 'KRÓTKIEJ'. Jak brać od kogoś geny, to przecież też nie od ofermy, tylko od kogoś, kto odniósł sukces.
    • krysia.paprotka Re: klasycznie... 01.08.15, 14:29
      Chcialam niniejszym dopisac zakonczenie do tego dlugiego watku - straaasznie go rozwlekliscie pod moja nieobecnosc...

      Przypominam tresc watku - moje nizsze libido po ciazy i marudzenie meza poglebiajace problem.

      Ponad rok pozniej wszystko jest w porzadku. nawet lepiej niz kiedys. Co pomoglo: chyba przede wszystkim poprawilo sie po odstawieniu dziecka od piersi. Libido samo zaczelo sie odbudowywac. Maz nie musial nic robic, tak jak mi sie wydawalo, to nie byla jego wina.
      Powrot do pracy tez mial chyba pozytywny wplyw, fajnie odciac sie od obowiazkow domowych i poprzebywac z doroslymi ludzmi.
      Tak wiec mamy 13-letni staz, male dzieci w domu, a zycie seksualne bardzo przyzwoite.
      Polecam wiec niecierpliwym tatusiom wrzucic troche na luz, bo jednak ciaza i karmienie piersia ma spory wplyw na forme kobiety i niektorych rzeczy nie da sie przyspieszyc.



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka