Dodaj do ulubionych

Wizja świata Różowych Jednorożców.

25.01.15, 11:40
Zejdźmy już z tych nieszczęsnych matek :)
Chodzi może w ogólności o dwa spojrzenia na świat, czyli męskiej wizji świata oraz kobiecej wizji świata.
Dlaczego mężczyzna przyjmujący za swoją kobiecą wizję świata na pewnym etapie swojego życia musi zderzyć się z murem surowej rzeczywistości?
Ponieważ kobiety w tej wizji są przedstawione w sposób nieprawidłowy, podobnie jak nieprawidłowo przedstawiony jest świat społecznych narzędzi postępowania z tymiż kobietami.
Możemy podyskutować o mitach na temat kobiet, nieprawidłowych sposobach postępowania z nimi w związku. Interesuje mnie zderzenie spojrzeń na ten temat ze strony różnych płci.
Może przykłady:
- Staraj się bardziej
- Kup jej kwiaty
- Okaż więcej uczuć
- Kobiety są delikatne i romantyczne
- Bądź przyjacielski, demonstruj empatię i wrażliwość.
itd.

Na jakimś etapie życia dochodzi wtedy oczywista prawda, że kobieta nie jest Różowym Jednorożcem. Czasem trochę późno :)
Obserwuj wątek
    • loppe Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 11:43
      Ad.

      Może przykłady:
      - Staraj się bardziej
      - Kup jej kwiaty
      - Okaż więcej uczuć
      - Kobiety są delikatne i romantyczne
      - Bądź przyjacielski, demonstruj empatię i wrażliwość.
      itd.

      Ale odrobina pryncypialnej wymagalności też nie zaszkodzi, kiedy trzeba.
    • urquhart Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 13:04
      sabat.77 napisał:
      > Na jakimś etapie życia dochodzi wtedy oczywista prawda, że kobieta nie jest Róż
      > owym Jednorożcem. Czasem trochę późno :)

      Przed chwilą Recreativa ci udwadniała że jest jednak różowym jednorożcem i wszystkie cechy PUA to ściema. No i nie na darmo piszą epistoły zarabiając na tym czego nie przekazał ojciec że kobiety ściemniają na potęgę i co innego komunikują a kompletnie inne zachowania może oburzają ale zwilżają jej krocze (Affection Vs. Attraction).
      W normalnie funkcjonującej rodzinie gdzie jest równowaga i interakcja miedzy rolami męskimi i kobiecymi dzieci więcej uczą się z obserwacji zachowań niż z deklaracji, to nie raz jest podkreślane.
      No ale ja, ty, i cała większość weteranów forum i coraz wieksza grupa społeczeństwa pochodzi z rodzin patologicznych i niepełnych gdzie nie było co obserwować i z czego brać przykład ról.

      Wtedy kodowanie życzeniowych, nierealnych idealizacji opartych na światopoglądowych przekonaniach jak ostatnio tu mabelle2000 o facetach co im wali na dekiel jacy powinni być tyle że nie są, jest wysoce toksyczne dla tworzącej sie osobowości, i musi skończyć tragicznie w zderzeniu z realnym światem.
      • rekreativa Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 13:17
        Boziu, zejdź już ze mnie...
        Gdzie ja coś o jakichś jednorożcach?
        Czytacie te posty po łebkach, przeinaczacie, a potem , kuźwa, dyskutuj z czymś takim...
        Podsumowałam cechy tegoż ideału sabatowego z MOJEGO punktu widzenia, chyba mi, do cholery wolno?
        Przy czym zanzaczyłam, że owszem, jest grupa kobiet, które kogoś takiego szukają - gdzie w tym widzicie zakłamywanie rzeczywistości?
        I nie WSZYSTKIE cechy, bo niektóre przyznałam, że są w porządku.
        • rekreativa Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 13:26
          I jeszcze dodam złośliwie, bo czemu nie, że mój mąż, który wedle waszych klasyfikacji to jakiś ostatni frajer omega, ma seksu po kilka razy w tygodniu.
          I co, łyso?
          :D
          • urquhart Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 13:39
            rekreativa napisała:

            > I jeszcze dodam złośliwie, bo czemu nie, że mój mąż, który wedle waszych klasyf
            > ikacji to jakiś ostatni frajer omega, ma seksu po kilka razy w tygodniu.
            > I co, łyso?
            > :D

            Jakbyś miała dzieci to może dałabyś szansę na nową ścieżkę w ewolucji.
            A tak, tylko pieprzenie bez sensu...

            (sama chciałaś złośliwie )
            • rekreativa Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 13:45
              Ależ drogi urqu, ja sobie po prostu biorę do serca porady forumowych mentorów, że dzieci to pomór, zaraza, dżuma i cholera :D
            • druginudziarz Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 18:12
              urquhart napisał:

              > rekreativa napisała:
              >
              > > I jeszcze dodam złośliwie, bo czemu nie, że mój mąż, który wedle waszych
              > klasyf
              > > ikacji to jakiś ostatni frajer omega, ma seksu po kilka razy w tygodniu.
              > > I co, łyso?
              > > :D
              >
              > Jakbyś miała dzieci to może dałabyś szansę na nową ścieżkę w ewolucji.
              > A tak, tylko pieprzenie bez sensu...

              hahahaaa :D I like it ;)
              Tak sobie jednak myslę, że eolucja raczej ucina bezsensownosci bo najcześciej są szkodliwie kosztowne w stosunku to tych mniej może ekscytujących strategii, ale choć tyci tyci sensowniejszych.
        • urquhart Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 13:33
          rekreativa napisała:
          > Podsumowałam cechy tegoż ideału sabatowego z MOJEGO punktu widzenia, chyba mi,
          > do cholery wolno?
          > Przy czym zanzaczyłam, że owszem, jest grupa kobiet, które kogoś takiego szukaj
          > ą - gdzie w tym widzicie zakłamywanie rzeczywistości?

          Ależ wolno, jak tylko podkreślam że wpisujesz się w pewną dobrze opisaną regułę (Attraction vs Affection) bo niemal każda babka na poziomie deklaratywnym odrzuca i kwestionuje to co ją naprawdę zwilża.
          Ci od psychoewo tłumaczą to zjawisko jako ambiwalentną sprzeczność celów podświadomych atawistycznych instynktu seksualnego (najlepsze geny) z celami świadomymi (zasoby i wychowanie potomstwa).
          Bo jak w wątku obok dyskutowaliśmy z TB są seks i rozdzicielstwo choć maja dla kobiety wspólny mainownik ale sprzecznie długofalowo cele.


          Zlośliwi twierdzą że gdyby ujawniły prawdę to nie mogłyby manipulować i dystybuować seksu, albo widząc tę sprzeczność uogólniają i upraszczają że kobiety same nie wiedzą czego chcą :)
          • rekreativa Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 13:51
            "Ależ wolno, jak tylko podkreślam że wpisujesz się w pewną dobrze opisaną regułę
            > (Attraction vs Affection) bo niemal każda babka na poziomie deklaratywnym odrz
            > uca i kwestionuje to co ją naprawdę zwilża. "

            Ja pierdole, no naprawde...
            Czy według was jest tylko jeden typ faceta na tej ziemi, który może zwilżać i jest to wasz PUAwski podrywacz?
            A jeśli mnie taki nigdy w zyciu nie zwilżył, to oczywiście kłamię, tak?
            Dlaczego tak wam cholernie trudno przyjąć do wiadomości, że ludzie są różni?
            • hello-kitty2 Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 15:07
              rekreativa napisała:

              > "Ależ wolno, jak tylko podkreślam że wpisujesz się w pewną dobrze opisaną reguł
              > ę
              > > (Attraction vs Affection) bo niemal każda babka na poziomie deklaratywnym
              > odrz
              > > uca i kwestionuje to co ją naprawdę zwilża. "
              >
              > Ja pierdole, no naprawde...
              > Czy według was jest tylko jeden typ faceta na tej ziemi, który może zwilżać i j
              > est to wasz PUAwski podrywacz?
              > A jeśli mnie taki nigdy w zyciu nie zwilżył, to oczywiście kłamię, tak?
              > Dlaczego tak wam cholernie trudno przyjąć do wiadomości, że ludzie są różni?

              Prawdopodobnie dlatego, ze taki Wont czy inny zdolny do ruchania na legalu ze tak przyjme dla uproszczenia jak NIE przyjmie postawy PUAwskiego (mimo zasobow i pozycji) to nie porucha czyba, ze dziwke. Wiec jak to wytlumaczysz? Ze jeszcze nie spotkal swojej rekreativii? Ale jak to mozliwe skoro ma juz 40 lat?

              To jest tak jak mowil Urqu: albo cos dziala albo cos nie dziala. Faceci rozgryzaja dlaczego PUA dziala (byc moze kulawo im to idzie), a babki zaprzeczaja, ze dziala (ewentualnie siebie wylaczaja ze zbioru polowow). Te dwie drogi sie nie przetna ;-) Consensusu nie bedzie.
              • rekreativa Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 16:03
                Kurcze, ale przecież ja nie zaprzeczam, że podryw, ogólnie rzecz biorąc, działa. I że na każdą babkę znajdzie się taki, co ją zbałamuci, zanim sie ona obejrzy.
                Tylko dlaczego sprowadzać to do PUA i pewnego jednego schematu faceta oraz zachowań?
                Dlaczego wmawiać, że musi mnie zwilżać nieprzewidywalny, lubiący adrenalinę, bezczelny kolo?
                Pamiętam, jak jechaliśmy z kolegą autem i on, mimo moich wrzasków docisnął do 200 - był to jedyny raz w moim życiu, kiedy zjebałam mężczyznę od burych suk. No ale przecież według forumowych ekspertów to powinnam była posikać się po nogach z podniecenia - bo on taki nieprzewidywalny i pewny siebie i stawiający na swoim i do tego niebezpieczeństwo, co podobno na bank laskom robi kisiel w gaciach.
                Więc może po prostu uczciwie przyznać, że na każdą kobietę coś zadziała, ale nie na każdą to samo?
                Przecież to zależy od tylu czynników: od osobowości tej kobiety, od okoliczności, gdzie się ten podryw odbywa, od ilości wypitego alko, od fazy życiowej (czy ją właśnie chłop rzucił, czy jej się odezwał zegar biologiczny i desperacko czycha na dawcę plemnika, czy jest po prostu rozrywkowa i chce się zwyczajnie poruchać), od przekonań i światopoglądu również.
                ( niektóre osoby mają np. awersję do ludzi innej rasy, albo konkretnej religii i żaden podryw tego nie jest w stanie przełamać).
                Więc jak można utrzymywać, że w każdej sytuacji zwycięzcą będzie ten sam typ?
                • sabat.77 Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 16:20
                  rekreativa napisała:

                  > Więc jak można utrzymywać, że w każdej sytuacji zwycięzcą będzie ten sam typ?

                  PUA tego nie utrzymują, bo to jest oczywisty absurd. Jest to statystycznie rzecz ujmując najczęściej typowany zwycięzca. Jeśli coś działa na 75% lasek, a pozostałe typy zachowań razem wzięte na 25% to jaką strategię powinien obrać facet, hę?
                  W dodatku strategia Bad Boya jest typową strategią gdzie przełamuje się zwyczajowy etap "chodzenia ze sobą" i generuje dużo szybsze przejście do seksu, co dodatkowo daje tej strategii przewagę z punktu widzenia mężczyzny.
                  Urqu pisał - PUA skupiają się na warstwie strategii generującej przede wszystkim pożądanie seksualne u kobiet, w przeciwieństwie do tych strategii, które generują klasyczne długoterminowe związki. PUA chcą przede wszystkim "zwilżać" a nie rozkochiwać.
                  • rekreativa Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 17:11
                    Ale skąd wytrzasnąłeś te 75 procent?
                    • sabat.77 Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 17:21
                      Pewne uogolnienie. W praktyce to pewnie bedzie okolo 80% - zasada Pareto.
                      • rekreativa Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 17:27
                        Ale po co tak skromnie? Jebnij od razu, że to 99 procent, a temu jednemu, co został, tylko się wydaje.
                    • zawle Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 17:22
                      Z życia i własnego doświadczenia. Ma podobne jak ja ze środkami odchudzającymi. Czytaliśmy nie działają, nie próbowaliśmy;) Z tym że ja nie wierzę ani w Kucyki Pony, ani środki odchudzające;)
      • mabelle2000 Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 13:21
        urquhart napisał:

        > Wtedy kodowanie życzeniowych, nierealnych idealizacji opartych na światopoglądo
        > wych przekonaniach jak ostatnio tu mabelle2000 o facetach co im wali na dekiel
        > jacy powinni być tyle że nie są, jest wysoce toksyczne dla tworzącej sie osobow
        > ości, i musi skończyć tragicznie w zderzeniu z realnym światem.

        Daruj sobie wycieczki personalne. W przeciwienstwie do Ciebie ja na swojej wizji swiata sie nie przejechalam, dlatego mojego skamlenia o niesprawiedliwosci raczej tu nie uslyszysz.
        Mozesz twierdzic sobie nadal, ze kurewski model rodziny, w ktorym wymiana kasy i zaangazowania w zamian za dawanie dupy jest modelem idealnym, ale ja sie z takim modelem nie musze zgadzac. Jesli zas cierpisz na niedosyt glaskow, nie jestes doceniany i podziwiany, to znajdz sobie taka, ktora Ci to zapewni, a nie wyzywaj sie na tych, ktorzy sa w swoich zwiazkach szczesliwi.
    • rekreativa Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 13:23
      " - Staraj się bardziej
      > - Kup jej kwiaty
      > - Okaż więcej uczuć
      > - Kobiety są delikatne i romantyczne
      > - Bądź przyjacielski, demonstruj empatię i wrażliwość.
      > itd."

      No i wcale nie takie bzdury, pod warunkiem pewnych modyfikacji, a zatem:
      nie bardziej i nie więcej, tylko po prostu staraj się, okaż uczucia, bądź życzliwy.
      Z zaznaczeniem, że to ma sens, tylko wtedy, kiedy działa w obie strony.
      Starasz się, a ona nie? KUpujesz kwiaty, a ona Cię traktuje jak Burka? To nie rokuje w takim razie i trzeba z tym swoim bukietem udać się gdzie indziej.

      Kobiety delikatne bywają, bo czemu nie? Mężczyźni też bywają delikatni. A romantyczne, to pewnie mamie chodziło o te badyle - coby przynieść czasem.

      Nadal nie rozumiem, gdzie widzisz w tym wszystkim jakieś straszne kłamstwo?
      • triss_merigold6 Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 14:13
        I nie chodzi centralnie o kwiaty, tylko o gotowość i konkretny dowód na zaangażowanie i poświęcanie uwagi i czasu. Dzielenie się swoimi zasobami w sposób, który drugiej osobie sprawia przyjemność.
      • sabat.77 Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 16:13
        rekreativa napisała:

        > No i wcale nie takie bzdury, pod warunkiem pewnych modyfikacji, a zatem:
        > nie bardziej i nie więcej, tylko po prostu staraj się, okaż uczucia, bądź życzl
        > iwy.
        > Z zaznaczeniem, że to ma sens, tylko wtedy, kiedy działa w obie strony.

        www.youtube.com/watch?v=VPRHleWmLvY
        :)))))))))))))))
        • sabat.77 Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 16:24
          sabat.77 napisał:

          > tylko po prostu staraj się, okaż uczucia, bądź życzliwy

          ... okaż wsparcie, uśmiechaj się, zostań jej... najlepszą przyjaciółką :D

          Myślę, że sporo facetów z tego forum przynajmniej raz to przerobiło. Niektórzy więcej niż raz. Sorry, nie tędy droga. My to mamy przerobione w praktyce.
          BTW - nasze mamy mówią dokładnie to samo :D
          • rekreativa Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 17:19
            Nie rozumiem już w ogóle.
            Okazanie uczuć to zostanie psiapsiółką?????????????????????????????????????????//
            Co wy tu postulujecie?
            Nie okazywać żadnych uczuć,czy co? Udawać bez przerwy, że masz laskę w dupie i jej potrzeby?
            Wsparcia też nie okazywać?
            To jak w takim razie żyć razem? Jaka jest ta wasza droga?
            • sabat.77 Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 17:49
              rekreativa napisała:

              > Nie okazywać żadnych uczuć,czy co? Udawać bez przerwy, że masz laskę w dupie
              > i jej potrzeby?
              > Wsparcia też nie okazywać?

              Samo uwiedzenie to głównie huśtawka emocjonalna i mechanizm push and pull. Naprzemienne okazywanie zainteresowania po to by je za chwile bezlitośnie zabrać. Ale nie wolno się zupełnie odkryć z uczuciami - raczej trzeba trzymać w pewnej niepewności co do intencji.
              Takie postępowanie działa i to na obie płcie. Kobiety często na mnie testowały takie sztuczki, co obserwowałem uważnie i z zainteresowaniem.
              • rekreativa Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 17:53
                No dobrze, zgoda, takie zabawy w kotka i myszkę, ale to na początku.
                A co potem? Jeśli akurat dojdziesz do wniosku, że chcesz pobyć z tą babką dłużej niż na jeden raz?
                Dalej będziesz push and pull? I tak przez 20 lat małżeństwa?
                • urquhart Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 17:55
                  rekreativa napisała:
                  > No dobrze, zgoda, takie zabawy w kotka i myszkę, ale to na początku.
                  > A co potem? Jeśli akurat dojdziesz do wniosku, że chcesz pobyć z tą babką dłuże
                  > j niż na jeden raz?
                  > Dalej będziesz push and pull? I tak przez 20 lat małżeństwa?

                  Tak twierdzi Perel. To albo bezseksie.
                  www.ted.com/talks/esther_perel_the_secret_to_desire_in_a_long_term_relationship
                  • rekreativa Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 19:11
                    Obejrzałam i nijak mi się to nie kłóci z tym, co piszę. Wręcz przeciwnie.
                    Perel mówi o dwóch grupach potrzeb, ale Perel nie odrzuca grupy pierwszej, czyli stabilność, zaufanie, wsparcie, bezpieczeństwo - ona jedynie mówi, jak to zrobić, by mieć to wszystko, a jednocześnie nie stracić pożądania i erotyzmu w związku.
                    Co proponuje Perel to przecież złoty środek, balans. Nie udawanie obojętności, nie życie w ciągłym poczuciu niepewności, nie emocjonalny kociokwik.
                    To bycie razem, ale nie na zasadzie syjamskich bliźniaków, gdzie jeden nie jest w stanie fizycznie pójść gdzie indziej niż drugi.To posiadanie przestrzeni wspólnej, ale i przestrzeni prywatnej, oddzielnej.
                    Bycie z sobą intymnie, ale bez popadania w swojskość taką, że nie zostaje już nic zakrytego
                    (te pary, gdzie mąż pierdzi głośno żonie pod nosem, albo gdzie oboje załatwiają przy sobie potrzeby fizjologiczne...)
                    To chęć bycia razem, a nie potrzeba bycia razem - bardzo istotny punkt. Kiedy czujesz, że partner jest uzależniony od Ciebie, że przyjmuje postawę "ja bez Ciebie zginę, umrę, nie poradzę sobie, jesteś dla mnie wszystkim" - to jest straszny ciężar.
                    To również rozwijanie własnej osoby - posiadanie swojego świata, swoich zainteresowań, ciekawość świata, otwartość na życie. To, co Perel mówi - brak tej pustki w środku. Człowiek ciekawy innych będzie też ciekawy dla innych.

                    Przy okazji mój związek spełnia wszystkie punkty wymienione przez Perel, z których dla mnie te są najistotniejsze:
                    - dać sobie nawzajem pole do wzbudzenia tęsknoty - ja 2, 3 razy w roku zabieram dupe w troki i jadę odwiedzać rodzinę. Jak wracam, to jest szał ciał.
                    - nie gnuśnieć non stop w tym samym bajorku. Wyjeżdżać czasem, zmieniać otoczenie, na mnie pobyt w hotelu w obcym mieście działa jak hiszpańska mucha.
                    - odrębność, własny świat, umiejętność zajęcia się samą sobą, nieoczekiwanie od partnera , że będzie zabawiał, organizował czas, zabijał nudę
                    - ciekawość świata - oboje non stop coś oglądamy, czytamy, czegoś się uczymy, czegoś nowego próbujemy, zwiedzamy, podróżujemy, mnóstwo rzeczy nas interesuje i mamy o czym gadać.
                    • sabat.77 Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 19:24
                      Nie macie dzieci. To istotny czynnik. Cos co kladzie intymnosc w wielu zwiazkach.
                      • wont Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 19:26
                        sabat.77 napisał:

                        > Nie macie dzieci. To istotny czynnik. Cos co kladzie intymnosc w wielu zwiazkac
                        > h.
                        ------------
                        Brak dzieci i intercyza. To coś jak wieczne narzeczeństwo. Trzeba się po prostu cały czas starać i nie można spocząć na laurach (mowa o obu płciach oczywiście).
                        • sabat.77 Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 19:53
                          Akurat przy braku dzieci i intercyzie to nie musisz sie starac. Po prostu w pewnym momencie ziewasz i wolasz "NEXT"! :)
                          • rekreativa Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 19:59
                            No dokładnie. W takim układzie jesteście razem, bo chcecie, a nie bo musicie.
                            A jeśli się staracie, to z własnej ochoty, a nie ze strachu.
                      • rekreativa Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 19:55
                        Owszem, biorę na to poprawkę.
                        Dziecko zabiera czas i uwagę, a doba ma 24 godziny i ani sekundy więcej.

                        A poza tym, zgadzasz się z Perel? (to, co powyżej napisałam, to streszczenie z linka urqu)
          • rekreativa Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 17:30
            Poważnie pytam, jaka jest ta wasza wizja?
            Jak sobie wyobrażasz związek z kobietą na waszych zasadach?
            Bo przecież stwierdziłeś, że psychopata nie.
            Ale uczucia, wsparcie, życzliwość też nie.
            To co w takim razie?
            • sabat.77 Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 17:42
              rekreativa napisała:

              > Bo przecież stwierdziłeś, że psychopata nie.
              > Ale uczucia, wsparcie, życzliwość też nie.
              > To co w takim razie?

              Nie wierzę w równość w związku, to według mnie jest przeciwko naturze. Feministyczne ideały, które w praktyce najczęściej się nie sprawdzają.
              Według mnie najlepszy związek to taki, gdzie mężczyzna ma jakąś znaczącą przewagę społeczną nad kobietą. Jest biznesmenem, szefem w korpo, artystą, naukowcem, jest podziwiany i szanowany - co przelewa się na stosunek jego żony do niego. Oczywiście pod warunkiem, że ma mocny charakter :)
              Mężczyzna powinien okazywać uczucia oszczędnie, ale pokazywać że jest silny i opiekuńczy. Jak harnaś z reklamy piwa :D
        • rekreativa Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 17:33
          Możesz mi wyjaśnić, co jest takiego mega śmiesznego w moim stwierdzeniu, że związek ma szansę być udany, kiedy obie strony angażują się mniej więcej po równo?
          • sabat.77 Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 17:38
            rekreativa napisała:

            > Możesz mi wyjaśnić, co jest takiego mega śmiesznego w moim stwierdzeniu, że zwi
            > ązek ma szansę być udany, kiedy obie strony angażują się mniej więcej po równo?

            Ponieważ kobiety mają wobec związku znacznie większe oczekiwania. Dlatego najbardziej udane związki to takie, gdzie facet jest z wyższej półki atrakcyjności niż kobieta. To jest często casus tych lasek, które tu przychodzą - przez brak seksu czują że fajny gość wymyka im się z rąk.
            Myślisz, że moja żona chociaż przez chwilę mogłaby tak pomyśleć? Wątpię.
            • zawle Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 17:40
              Twoja żona jest pępkiem tylko Twojego świata.
              • sabat.77 Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 17:44
                zawle napisała:

                > Twoja żona jest pępkiem tylko Twojego świata.

                Ja nie mam żony. Mam "żonę". Oficjalnie.
                • zawle Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 18:03
                  sabat.77 napisał:
                  > Ja nie mam żony. Mam "żonę". Oficjalnie.

                  Tylko czy ona o tym wie???
                  • hello-kitty2 Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 26.01.15, 09:35
                    zawle napisała:

                    > sabat.77 napisał:
                    > > Ja nie mam żony. Mam "żonę". Oficjalnie.
                    >
                    > Tylko czy ona o tym wie???

                    Zona nie wie, matka nie wie, ciotka nie wie, my wiemy. Widzisz w tym cos nieprawidlowego?
                    ;-)
                    • sabat.77 Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 26.01.15, 09:58
                      hello-kitty2 napisała:

                      > Zona nie wie, matka nie wie, ciotka nie wie, my wiemy. Widzisz w tym cos niepra
                      > widlowego?
                      > ;-)

                      Żona wie, matka wie, ciotce nic do tego.
                      • hello-kitty2 Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 26.01.15, 10:04
                        sabat.77 napisał:

                        > Żona wie, matka wie, ciotce nic do tego.

                        Co matka radzi?
                        • sabat.77 Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 26.01.15, 10:09
                          hello-kitty2 napisała:

                          > Co matka radzi?

                          Rozmawiałem z nią na ten temat ze dwa miesiące po tym jak pojawiłem się na forum. Za czasów mojego pierwszego nicka.
                          Zastanowiła się i stwierdziła mniej więcej coś takiego: "Wygląda na to, że w tej sytuacji powinieneś skupić się na innych, ważniejszych sprawach".
                          Wtedy zrozumiałem, że nie jest już dla mnie partnerem do rozmowy. To była ostatnia poważniejsza rozmowa między nami.
                        • zawle Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 26.01.15, 13:06
                          ello-kitty2 napisała:

                          > sabat.77 napisał:
                          >
                          > > Żona wie, matka wie, ciotce nic do tego.
                          >
                          > Co matka radzi?

                          A ja jednak myślę że tylko Tobie się wydaje że wie. Ona pewnie nawet nie wie, że wy ze sobą nie sypiacie. No może zauważyła że sfochowany jesteś...ale taki chyba jesteś od kilku lat? A matka myśli że zająłeś się czymś ważniejszym;)
                          Sabat, złóż pozew i wtedy możesz mieć pewność że zona wie. Dopóki nie ma przed nosem pozwu rozwodowego, nie wie nic. A są i takie osoby które pomimo rozwodu nadal uważają że to żart i fanaberia. Czasami zresztą tak bywa;)
                          • sabat.77 Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 26.01.15, 13:12
                            Zloze tak jak ci mowilem. Musze zalatwic formalnosci z mieszkaniem i zloze. Mysle ze gdzies na jesieni najpozniej.
                            • zawle Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 26.01.15, 13:16
                              Wiem sabat że kiedyś przyjdzie ta chwila. I wiem że każdy ma zrobić to w "swoim momencie". Ja tylko o tym, że na emocje musisz się przygotować. Jak ja nie sypiałam dwa lata z moim facetem i on mi ciągle gadał że mnie zostawi nagle nie wrócił na noc , to mnie zaskoczył jak cholera:)))
            • urquhart Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 17:44
              sabat.77 napisał:
              > Ponieważ kobiety mają wobec związku znacznie większe oczekiwania. Dlatego najba
              > rdziej udane związki to takie, gdzie facet jest z wyższej półki atrakcyjności n
              > iż kobieta. To jest często casus tych lasek, które tu przychodzą - przez brak s
              > eksu czują że fajny gość wymyka im się z rąk.
              > Myślisz, że moja żona chociaż przez chwilę mogłaby tak pomyśleć? Wątpię.

              Twoja ślubna ma widać przekonania jak Ma-Belle co do facetów. Powinieneś przecież być "Świadomy" i "ponosić konsekswencje", niezależnie co ona zrobi.
              • sabat.77 Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 17:46
                urquhart napisał:

                > Twoja ślubna ma widać przekonania jak Ma-Belle co do facetów. Powinieneś przeci
                > eż być "Świadomy" i "ponosić konsekswencje", niezależnie co ona zrobi.

                To też jest skuteczne. Odpowiednik męskiego PUA, gdzie facet jest beztroski i mu generalnie niespecjalnie zależy.
            • rekreativa Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 18:08
              A zauważyłeś słowo "mniej więcej", którego użyłam?
              Przecież to oczywiste, że rzeczy typu uczuciowość, wrażliwość, libido itp. nie da się dobrać dokładnie 50 do 50.
              I oczywiście, że lepiej mieć męża, którego można za coś podziwiać , jak i żonę , która jest ładna, a nie byle jaka.
              Kwestia pozostaje proporcji i o tym ja mówię. Bo owszem, pewien podziw dla męża np. znanego naukowca działa budująco na związek, ale jeśli on pójdzie w parze w poczuciem małości i "niegodności" u kobiety, to co to będzie za związek? Królewicza z kopciuchem? Przecież ten spolegliwy kopciuch to jedna z najbardziej wkurwiających bajkowych bab :D

              Chodzi o to, by się nie rozjeżdżać w swoich potrzebach, oczekiwaniach, uczuciach zbyt mocno. Owszem, ani facet ani kobieta nie powinni występować z pozycji osoby, która "zrobi dla Ciebie wszystko" , ale czy w związku z tym trzeba przejść na pozycję "nie zależy mi"?
    • twojabogini Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 19:45
      sabat.77 napisał:

      Sabat te twoje przykłady wydają mi się nieco z choinki urwane.

      Moje przykłady:
      - Bądź odpowiedzialny za siebie: za swoje odżywianie, pranie, zakupy, porządek wokół ciebie, ubezpieczenie samochodu itp. bo twoja żona/partnerka nie jest twoja matką. Mężczyzna w małżeństwie na pozycji dziecka nie tylko nie zwilża - on wysusza.
      - Bądź odpowiedzialny za swoje potomstwo: jak wychodzisz z dziećmi z domu, to sam je spakuj, zaopatrz i odpowiednio ubierz bo twoja żona/partnerka jest matka waszych dzieci, ale ty jesteś ich ojcem. Ojciec który nie potrafi być ojcem - wysusza.
      - Rozwijaj się seksualnie, uwzględniaj, że potrzeby seksualne twojej partnerki mogą być inne niż twoje, miej na uwadze, że mężczyźnie, który umie dać kobiecie rozkosz ta kobieta jest w stanie wybaczyć więcej, niż gdyby chodziła notorycznie niezaspokojona (notoryczny wkurw nie sprzyja wyrozumiałej postawie),
      - Bądź autentyczny:
      > Staraj się bardziej - gdy uważasz, że powinieneś bardziej się postarać, gdy wiesz, że twoja żona partnerka jest przeciążona, że obciążasz ja swoja odpowiedzialnością
      > - Kup jej kwiaty - jeśli czujesz, że masz na to ochotę i ucieszy cię jeśli jej to sprawi radość. Jak wiesz, że kwiaty ma w dupie to kup jej to co sprawi jej frajdę, a kwiatki zanieś mamusi.
      > - Okaż więcej uczuć - tych, które autentycznie odczuwasz - jeśli jesteś wkurwiony, okaż wkurwienie, jak cie podnieca, okaż podniecenie, jak cie rozczula, okaż czułość
      > - Kobiety są delikatne i romantyczne - czasem są a czasem nie są, nie zakładaj nic z góry, bo potem tylko rozczarowanie, ja tu świece, romantyczna kolacja, a ona dalej nie daje dupy, jeśli sprawi ci przyjemność romantyczny gest wobec partnerki - zrób to, ale nie rób takich rzeczy żeby nią manipulować.
      > - Bądź przyjacielski, demonstruj empatię i wrażliwość - jeśli to twoje autentyczne odczucia i potrzeby to demonstruj, czemu nie?

      Nie obchodzi mnie ile mój partner zarabia, nie obchodzi mnie czy ma nade mną przewagę. Obchodzi mnie, że jest moim partnerem - w łóżku i w domu. Oraz że pod pretekstem podziału na role męskie i kobiece nie zrzuca na mnie odpowiedzialności za swoje pranie, czystość w naszym domu czy za nasze dzieci.

      Już kiedyś pisałam, że poronionym pomysłem jest robienie wszystkiego co żona każe - a to śmieci, a to obiad, a to zakupy. Trzeba wziąć d. w troki i samemu się tym zająć, bez oglądania na żonę. Inaczej ląduje się na pozycji co najwyżej nastolatka. Nawet jeśli zarabia się 10 średnich krajowych.

      • wont Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 19:55
        twojabogini napisała:

        Bądź, bądź, rozwijaj, bądź, staraj, kup, okaż, zrób, bądź.
        ---------
        Czy wy się czasem czytacie? A co kobieta ma robić niby? Bądź, bądź, bądź? I pachnij? ;)

        Ja pierdolę, jak my nisko upadliśmy :(
        • rekreativa Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 20:05
          Przecież juz tyle razy podkreślałyśmy, że to działa W OBIE STRONY - czy wy w ogóle czytacie posty? Czy tylko wyłapujecie wygodne dla siebie słowa?
          W OBIE - wzajemność jest kluczowa.
          A zwrot "bądź, rób" to figura retoryczna.
        • twojabogini Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 25.01.15, 20:13
          wont napisał:

          > twojabogini napisała:

          > Bądź, bądź, rozwijaj, bądź, staraj, kup, okaż, zrób, bądź.
          > Czy wy się czasem czytacie? A co kobieta ma robić niby? Bądź, bądź, bądź? I pac
          > hnij? ;)

          W mojej ocenie wystarczy symetria. Jestem odpowiedzialna za siebie i samoobsługowa, jestem odpowiedzialna za swoje dzieci, jestem autentyczna i staram się rozwijać seksualnie, biorąc pod uwagę, że potrzeby mojego męża nie są takie same jak moje.


          Co do odpowiedzialności za siebie i samoobsługowości od dawna słyszę lamenty, ze zniszczę tym swój związek, bo powinnam być bezradna, robić z siebie idiotkę i lamentować, że bez ciebie kochanie to ja sobie nie poradzę. Oczywiście że sobie poradzę.
          Ale spoko mój mąż jest raczony od czasu do czasu prawdami, że mężczyzna powinien być czasem skurwysynem.
          To jakaś paranoja, nie można w związkach po prostu być sobą i brać odpowiedzialności za siebie? A w relacji dawać to co się ma najlepszego - z przyjemności i dla przyjemności a nie z obowiązku?
    • twojabogini Juz wiem 25.01.15, 19:54
      > Może przykłady:
      > - Staraj się bardziej
      > - Kup jej kwiaty
      > - Okaż więcej uczuć
      > - Kobiety są delikatne i romantyczne
      > - Bądź przyjacielski, demonstruj empatię i wrażliwość.
      > itd.

      Te przykłady nie są z choinki. To świetny pakiet na zadowolenie mamusi. Postarać się bardziej: czego ci jeszcze mamusi do szczęścia potrzeba? Kupić kwiatki - której mamy to nie wzruszy? Okaż więcej uczuć - kocham cie mamusiu, dla mnie zawsze będziesz najpiękniejsza, buzi, buzi, przytulenie, MAMUSIE są delikatne i romantyczne, mile widziane prezenty z okazji o których zawsze pamiętasz, drobne przysługi, dowody miłości i wdzięczności za cudowne dzieciństwo (nawet jeśli było koszmarem przy boku matki-kwoki, czy despotki), Bądź przyjacielski, demonstruj empatię i wrażliwość - w końcu na takiego dobrego chłopca cię mamusia wychowywała, być może nawet w opozycje do twojego złego i paskudnego ojca, który albo się ulotnił, albo był nieobecny, albo miał czelność nie tylko się nie ulotnić, ale jeszcze mieć własne zdanie.

      Nie można czerpać wiedzy o tym czego chcą kobiety od matek, które chcą dobrych i oddanych synków, możliwie nie do końca samodzielnych, żeby sobie nie mogli poradzić bez mamusi.

      Prosty test czy jesteś synkiem swojej żony, czy jej partnerem - gdyby w tej chwili twoja żona/partnerka znikła na miesiąc - poradzisz sobie ze wszystkim sam i nie odczujesz większego obciążenia, czy tez będzie się to wiązać z katastrofą?

      Kobiety (generalnie) chcą, żeby mężczyźni byli:
      - odpowiedzialni i samoobsługowi,
      - autentyczni,
      - dobrzy w łóżku.
      • sabat.77 Re: Juz wiem 25.01.15, 20:40
        O to ciekawy test, bo ani ja sobie nie poradze ani ona - dzieci z przedszkola kaza odbierac najpozniej o 15, a czasem koliduje to z naszymi godzinami pracy - we dwojke latwiej sie w tym uzupelniamy i albo jedno albo drugie odbiera. Najwiekszy problem to czas.
        • rekreativa Re: Juz wiem 25.01.15, 20:55
          Ale wiesz, gdzie jest to przedszkole i nie zdarzyło Ci się odebrać cudzego dziecka ? :D
          Bo o takiej bezradności tu mowa.
          O takiej, gdzie żona wyjedzie na jeden dzień i co pięć minut ma telefon:
          "kochanie, a gdzie są kubeczki?"
          "kochanie, a Jasia tabletki to te niebieskie, czy różowe?"
          "kochanie, a do którego lekarza mnie umówiłaś?"
          "kochanie, a gdzie trzymasz nożyczki?"
          No ale z tego, co pisałeś, Tobie to nie grozi, bo i ugotujesz i dzieci ogarniesz i w ogóle wiesz, co robić.
          • wont Re: Juz wiem 25.01.15, 21:18
            rekreativa napisała:

            > Ale wiesz, gdzie jest to przedszkole i nie zdarzyło Ci się odebrać cudzego dzie
            > cka ? :D
            > Bo o takiej bezradności tu mowa.
            > O takiej, gdzie żona wyjedzie na jeden dzień i co pięć minut ma telefon:
            > "kochanie, a gdzie są kubeczki?"
            > "kochanie, a Jasia tabletki to te niebieskie, czy różowe?"
            > "kochanie, a do którego lekarza mnie umówiłaś?"
            > "kochanie, a gdzie trzymasz nożyczki?"
            > No ale z tego, co pisałeś, Tobie to nie grozi, bo i ugotujesz i dzieci ogarnies
            > z i w ogóle wiesz, co robić.
            -----------------
            Jest podział obowiązków. Jeśli w danym domu za kubeczki, tabletki, lekarza, nożyczki odpowiada kobieta, to może tak się zdarzyć, że w sytuacji jej nieobecności mężczyzna będzie potrzebować pomocy. Tak samo, jak kobietom zdarza się nie wiedzieć jak wymienić olej, wycieraczki czy opony w samochodzie. No a żale kobiety, że mąż nie wie czy dziecko bierze taki czy siakie tabletki w sytuacji gdy na przykład on jest jedynym żywicielem rodziny (bo tak się umówili) uważam za równie żałosne i małostkowe, jak jego żale, że ona zbija bąki i nie dokłada się do domowego budżetu.
            • zawle Re: Juz wiem 25.01.15, 21:25
              Ty się wont marnujesz. Ja Ciebie czytam i się normalnie zakochuję. Ideał po prostu. Wszystko poukładane na półeczkach, samoświadomość rozwinięta, do dogadania.
              • wont Re: Juz wiem 25.01.15, 21:46
                zawle napisała:

                > Ty się wont marnujesz. Ja Ciebie czytam i się normalnie zakochuję. Ideał po pro
                > stu. Wszystko poukładane na półeczkach, samoświadomość rozwinięta, do dogadania
                > .
                -----------
                Nie podniecaj się tak. Dużo tracę przy bliższym poznaniu ;)
                • zawle Re: Juz wiem 25.01.15, 21:48
                  To z podniecaniem nic nie ma wspólnego. Koledzy Ci tego nie uzmysłowili?;)
                  • wont Re: Juz wiem 25.01.15, 21:51
                    zawle napisała:

                    > To z podniecaniem nic nie ma wspólnego. Koledzy Ci tego nie uzmysłowili?;)
                    --------------
                    Mówili coś, że attraction nie równa się affection. Tylko zawsze pieprzyło mi się, które jest które. Czyli nie jaram cię tylko się zakochałaś. Czyli attraction. Albo affection. ;)
              • druginudziarz Re: Juz wiem 25.01.15, 22:41
                zawle napisała:

                > Ty się wont marnujesz. Ja Ciebie czytam i się normalnie zakochuję. Ideał po pro
                > stu. Wszystko poukładane na półeczkach, samoświadomość rozwinięta, do dogadania
                > .

                W tym wieku to się już zdarza.
                Zawle, ja bym sie nie zastanawiał, bierz jak leci, a czego woncie nie wiemy wejdzie w majatek jako dobodziejstwo inwentarza :D
                • zawle Re: Juz wiem 25.01.15, 22:54
                  druginudziarz napisał:
                  > W tym wieku to się już zdarza.
                  > Zawle, ja bym sie nie zastanawiał, bierz jak leci, a czego woncie nie wiemy wej
                  > dzie w majatek jako dobodziejstwo inwentarza :D

                  My już z wontem sobie wiele miesięcy temu uzgodniliśmy że nie jesteśmy dal siebie stworzeni. A przelecianych tym bardziej nie chcę;))
            • rekreativa Re: Juz wiem 25.01.15, 21:29
              Kiedy o to chodzi, żeby do takiej sytuacji nie doprowadzać, że jedno nie ma pojęcia o całej sferze domowej.
              A jeśli nie wie, gdzie te kubki, to niech se poszuka, zamiast zonie na wyjeździe gitarę zawracać.
              • wont Re: Juz wiem 25.01.15, 21:44
                rekreativa napisała:

                > Kiedy o to chodzi, żeby do takiej sytuacji nie doprowadzać, że jedno nie ma poj
                > ęcia o całej sferze domowej.
                > A jeśli nie wie, gdzie te kubki, to niech se poszuka, zamiast zonie na wyjeździ
                > e gitarę zawracać.
                --------------
                Zgadza się. Tak samo jak nie można doprowadzać do sytuacji, gdy drugie nie ma pojęcia o całej sferze zarabiania pieniędzy na dom.

                A jeśli nie wie jak zarobić pieniądze, to niech se pomyśli, zamiast mężowi z kochanką gitarę zawracać ;)
                • urquhart Re: Juz wiem 25.01.15, 22:04
                  wont napisał:
                  > Zgadza się. Tak samo jak nie można doprowadzać do sytuacji, gdy drugie nie ma p
                  > ojęcia o całej sferze zarabiania pieniędzy na dom.
                  > A jeśli nie wie jak zarobić pieniądze, to niech se pomyśli, zamiast mężowi z ko
                  > chanką gitarę zawracać ;)

                  Fajnie i trafnie przedstawiasz męski punkt widzenia.
                  Ale jak was czytam dopiero czuję że się w tym już wypaliłem...
                  • sabat.77 Re: Juz wiem 25.01.15, 22:08
                    urquhart napisał:

                    > Fajnie i trafnie przedstawiasz męski punkt widzenia.
                    > Ale jak was czytam dopiero czuję że się w tym już wypaliłem...

                    Wypaliłeś się w czym? Słownych potyczkach na forum? Przedstawianiu męskiego punktu widzenia?
                    • wont Re: Juz wiem 25.01.15, 22:14
                      sabat.77 napisał:

                      > Wypaliłeś się w czym? Słownych potyczkach na forum? Przedstawianiu męskiego pun
                      > ktu widzenia?
                      ------------
                      Też tego nie zrozumiałem. Urqu, zimowa chandra cię dorwała, to wszystko. Przecież ja dzięki tobie kilka ładnych lat temu Żelaznego Jana przeczytałem! I zacząłem szukać innych źródeł. Jesteś takim trochę mistrzem jodą ;)
                  • druginudziarz Re: Juz wiem 26.01.15, 08:32
                    urquhart napisał:

                    > wont napisał:
                    > > Zgadza się. Tak samo jak nie można doprowadzać do sytuacji, gdy drugie ni
                    > e ma p
                    > > ojęcia o całej sferze zarabiania pieniędzy na dom.
                    > > A jeśli nie wie jak zarobić pieniądze, to niech se pomyśli, zamiast mężow
                    > i z ko
                    > > chanką gitarę zawracać ;)
                    >
                    > Fajnie i trafnie przedstawiasz męski punkt widzenia.
                    > Ale jak was czytam dopiero czuję że się w tym już wypaliłem...

                    Kiedyś świat był prostszy ;)
                    Wszystko co dotyczyło uprawy pola (czyli rówież koń) oraz stanu technicznego obejścia (czy ściany nie gniją, czy nie ma dziury w dachu), to była męska domena i jego przedmiot troski. Reszta czyli dzieci, AGD, warzywniak, czy w piecu napalone etc. było domeną żeńską.
                    Chłop nie miał prawa mieć pretensji do baby że pług zepsuty, a kobieta do mężczyzny że myszy w spiżarce spyrkę zeżarły.
          • sabat.77 Re: Juz wiem 25.01.15, 21:54
            rekreativa napisała:

            > Bo o takiej bezradności tu mowa. [...]

            Ciężko uwierzyć, że są tak nieogarnięci debile. To jest żenujące co czasem się czyta, żeby np. nie umieć uprać czegoś w pralce albo nie wiedzieć jak się używa żelazka, czy tam przyszyć guzika do rękawa albo zaszyć dziurę w spodniach. To są jaja. Takie rzeczy umie dziecko w późnych klasach podstawówki.
            • rekreativa Re: Juz wiem 25.01.15, 22:28
              Tu raczej nie chodzi o to, że taki człowiek naprawdę nie umie włączyć pralki, czy przyszyć guzika.
              Ale on ma już wbudowany mechanizm, by się ze wszystkim zwracać do małżonki, czy to potrzebne czy nie.
              Zresztą nie twierdzę, że małżonka nie ponosi za to odpowiedzialności, bo najczęściej sama pana do takiej roli spycha, czemu on, niestety, nie protestuje.
              • wont Re: Juz wiem 25.01.15, 22:33
                rekreativa napisała:

                > Tu raczej nie chodzi o to, że taki człowiek naprawdę nie umie włączyć pralki, c
                > zy przyszyć guzika.
                > Ale on ma już wbudowany mechanizm, by się ze wszystkim zwracać do małżonki, czy
                > to potrzebne czy nie.
                > Zresztą nie twierdzę, że małżonka nie ponosi za to odpowiedzialności, bo najczę
                > ściej sama pana do takiej roli spycha, czemu on, niestety, nie protestuje.
                ---------------
                Ale rekreativa ja to rozumiem. Tu nie chodzi o to, że ona nie wie, jak zarobić pieniądze. Ale ona ma już wbudowany mechanizm, by o pieniądze zwracać się do małżonka. Zresztą nie twierdzę, że małżonek nie ponosi za to odpowiedzialności, bo najczęściej sam ją do takiej roli spycha, a ona, niestety, nie protestuje.
                • sabat.77 Re: Juz wiem 25.01.15, 22:41
                  wont napisał:

                  > Ale rekreativa ja to rozumiem. Tu nie chodzi o to, że ona nie wie, jak zarobić
                  > pieniądze. Ale ona ma już wbudowany mechanizm, by o pieniądze zwracać się do ma
                  > łżonka. Zresztą nie twierdzę, że małżonek nie ponosi za to odpowiedzialności, b
                  > o najczęściej sam ją do takiej roli spycha, a ona, niestety, nie protestuje.

                  LOL :D
                  Ale teraz co raz częściej kobiety zarabiają więcej od mężów, więc wiesz, różnie może być ;)
                • rekreativa Re: Juz wiem 25.01.15, 23:12
                  A czy ja mówię, że tak nie jest?
                  Także tego, nie bardzo trafiłeś ze złosliwościami.
                  • sabat.77 Re: Juz wiem 25.01.15, 23:19
                    rekreativa napisała:

                    > A czy ja mówię, że tak nie jest?
                    > Także tego, nie bardzo trafiłeś ze złosliwościami.

                    W tym jest największy problem Rekreativa. Myślę że jako ludzie jesteśmy w stanie unieść się ponad nasze słabości i prymitywne instynkty, które nami rządzą. Ale wymaga to woli obu stron. Wystarczy, że jedno z partnerów będzie niewolnikiem stereotypów, to z tej mąki już chleba nie będzie...
                    • rekreativa Re: Juz wiem 25.01.15, 23:41
                      " Wystarczy, że jedno z partnerów będzie niewolnikiem
                      > stereotypów, to z tej mąki już chleba nie będzie... "

                      No oczywiście, że masz rację.
                      I przecież ja nigdzie nie twierdzę, że wszystko jest takie proste i dostępne na wyciągnięcie ręki.
                      Niemniej my tu sobie na forum trochę teoretyzujemy, jak powinno być, żeby było dobrze. Tworzymy pewien model - że przy zachowaniu takich to a takich warunków, układ ma szansę przetrwać.
                      Natomiast jasne jest, że w praktyce ciężko to osiągnąć, bo wymaga od obu stron pewnej dojrzałości emocjonalnej, uporania się z własnymi traumami, samoświadomości itd itp.
                      Wielu ludzi nie umie przejść swoich zmor, kompleksów, mechanizmów obronnych. Wielu w ogóle nie zdaje sobie z nich sprawy.
                      Ale zastanawianie się nad tym, co zwiększa szanse na udany związek to nie jest, jak urqu zarzuca, idealizowanie. To jest po prostu zastanawianie się, szukanie drogi, również służące ulepszaniu siebie.
                      Przecież te rozmowy tutaj, choć się czasem upieramy przy własnych stanowiskach , byle tylko się upierać, zostawiają jakiś ślad. Ja też sobie parę rzeczy przemyślałam pod waszym wpływem i parę zachowań zmodyfikowałam.
                      Urqu mówi, że rzeczywistość trzeba brać , jaka jest i koniec kropka. Ale ja się z tym nie całkiem zgadzam. Uważam, że jeśli widać szansę na poprawę tej rzeczywistości, to czemu nie spróbować? Na miarę swych skromnych możliwości, oczywiście.
                      • urquhart Re: Juz wiem 26.01.15, 00:51
                        rekreativa napisała
                        > Urqu mówi, że rzeczywistość trzeba brać , jaka jest i koniec kropka. Ale ja się
                        > z tym nie całkiem zgadzam. Uważam, że jeśli widać szansę na poprawę tej rzeczy
                        > wistości, to czemu nie spróbować? Na miarę swych skromnych możliwości, oczywiśc

                        Też się się nie zgadzam że przedstawiasz taką tezę jako Urquharta.
                        Jestem za poznawaniem praw natury i mechanizmów i wykorzystywaniem ich dla poprawy rzeczywistości, a nie wspierać idealizacje i wiarę w życzeniowe rzeczywistości tworzone z ignorancją do mechanizmów psychologii i ewolucji.
                        Powtarzałem to całkiem niedawno że trzeba poznawać i korzystać z nurtu rzeki, zamiast zmieniać na siłe jej kierunek jak w sowieckich planach które doprowadziły do zamiany morza Aralskiego w pustynie.
                        To już było , samo upieranie sie za wszelką cenę to to że słońce kręci się do dookoła ziemi nie ulepszy świata.
                      • sabat.77 co zwiększa szanse na udany związek? 26.01.15, 08:37
                        rekreativa napisała:

                        > Ale zastanawianie się nad tym, co zwiększa szanse na udany związek to nie jest,
                        > jak urqu zarzuca, idealizowanie.

                        Zastanawianie się - zapewne nie.
                        Podstawowy problem moim zdaniem jest taki, że ludzie mogą mówić wyłącznie za siebie. Zobacz że co człowiek to inne zdanie na ten temat. Ja mogę bez większego trudu wskazać, co dla mnie byłoby ideałem związkowym w partnerce na długi czas. Przede wszystkim to byłoby:
                        - otwartość na rozmowę i chęć zrozumienia argumentów drugiej strony.
                        - zdolność do zawierania porozumień, kompromisów
                        - brak skłonności do okazywania otwartej agresji, a w razie wybuchu - szybkie "wygaszanie się".
                        - elastyczność i "negocjowalność". Nie forsowanie swojego stanowiska na zasadzie "a bo tak!"
                        - otwarte deklarowanie swoich odczuć, przemyśleń. Deklarowanie "ściany negocjacyjnej", a także pola manewru w razie negocjacji i ustępstw.
                        - spokojna, niekonfliktowa ale też asertywna i niedupowata natura
                        - lojalność, uczciwość, gra w otwarte karty z drugą stroną

                        Generalnie taki partner byłby też świetnym partnerem biznesowym. Czysta i klarowna sytuacja
                        Uważam że to są cechy nieskorelowane z płcią. Takie mogą być obie osoby w związku i taki związek wydaje mi się najbardziej dojrzały. Niemniej - mam gorzkie poczucie, że takie związki to zdecydowana mniejszość. Większa część ludzi po prostu nie dorosła do tego, żeby to zakumać. Częściej takie dorosłe dzieci, które chcą lizaka i wkurwiają się jak druga strona nie chce im go dać, nie chcąc zrozumieć dlaczego i czego właściwie chce ten drugi. Walka dwóch egoizmów na poduszki.
                        • sabat.77 Re: co zwiększa szanse na udany związek? 26.01.15, 08:48
                          Uważam, że większość ludzi może przyjąć taką postawę w związku, a jak ma z tym problem to osiągnąć to dzięki terapii.
                          Tylko wiem, że to dla mnie. Dla kogoś innego może być to kompletnie aseksualne i nieciekawe. Nie "zwilża". Bo zwilżać będzie - strzelam - bicie się po ryjach, kupa kasy, umięśniony tors, jego wielki dom i szybki samochód.
                          • marek.zak1 Re: co zwiększa szanse na udany związek? 26.01.15, 09:03
                            sabat.77 napisał:
                            > Tylko wiem, że to dla mnie. Dla kogoś innego może być to kompletnie aseksualne i nieciekawe. Nie "zwilża". Bo zwilżać będzie - strzelam - bicie się po ryjach, kupa kasy, umięśniony tors, jego wielki dom i szybki samochód.

                            To juz teza ML w formie czystej.
                            • sabat.77 Re: co zwiększa szanse na udany związek? 26.01.15, 09:20
                              marek.zak1 napisał:

                              > To juz teza ML w formie czystej.

                              Ale czy nie potwierdzalna poprzez obserwację? Nie mówię, że każdej - ale przecież wielu kobietom imponują tacy mężczyźni. I pewnie nie ma w tym nic nienaturalnego.
                              • marek.zak1 Re: co zwiększa szanse na udany związek? 26.01.15, 09:26
                                sabat.77 napisał:

                                > marek.zak1 napisał:
                                >
                                > > To juz teza ML w formie czystej.
                                >
                                > Ale czy nie potwierdzalna poprzez obserwację? Nie mówię, że każdej - ale przecież wielu kobietom imponują tacy mężczyźni.

                                Którzy maja kase I je biją? Chyba jednak nie. Cały czas poruszasz się w świecie pozorów, I przyjmujesz je za rzeczywistość. Tak wiec siła I determinacja tak, chamstwo - nie, urok osobisty - tak, słabośc - nie, zdecydowanie - tak, chwiejność - nie, ładna sylwetka - tak, oglądanie w lustrze swoich mięśni - nie.
                                I tak dalej I dalej.
                                Mam zaraz telekonferencje - nara. M
                                • druginudziarz Re: co zwiększa szanse na udany związek? 26.01.15, 10:44
                                  marek.zak1 napisał:

                                  > sabat.77 napisał:
                                  >
                                  > > marek.zak1 napisał:
                                  > >
                                  > > > To juz teza ML w formie czystej.
                                  > >
                                  > > Ale czy nie potwierdzalna poprzez obserwację? Nie mówię, że każdej - ale
                                  > przecież wielu kobietom imponują tacy mężczyźni.
                                  >
                                  > Którzy maja kase I je biją? Chyba jednak nie. Cały czas poruszasz się w świecie
                                  > pozorów, I przyjmujesz je za rzeczywistość. Tak wiec siła I determinacja tak,
                                  > chamstwo - nie,

                                  Z tym, że nie jest to takie łatwe do odróżnienia na pierwszy czy na drugi rzut oka.
                                  Najczęściej więc to się wyjaśnia po kilku latach "trudnego" związku.
                                  • sabat.77 Re: co zwiększa szanse na udany związek? 26.01.15, 10:52
                                    druginudziarz napisał:

                                    > Z tym, że nie jest to takie łatwe do odróżnienia na pierwszy czy na drugi rzut
                                    > oka.
                                    > Najczęściej więc to się wyjaśnia po kilku latach "trudnego" związku.

                                    Najczęściej jest to kwestią interpretacji. Już kiedyś o tym pisałem
                                    pieści - maca,
                                    rzuca błyskotliwymi uwagami - popisuje się jak debil,
                                    asertywny samiec - totalny cham,
                                    zdeterminowany mężczyzna - prymitywny brutal,
                                    itd.

                                    Teraz tip - na te same zachowania są narzucane pewne wartości emocjonalne. Konkretnie - przez pierwotne części mózgu, generalnie układ limbiczny.
                                    Ten sam mężczyzna może zostać zwartościowany w totalnie odmienny sposób.
                                    Bardzo fajnie to było pokazane w "Karierze Nikodema Dyzmy".
                                    • druginudziarz Re: co zwiększa szanse na udany związek? 26.01.15, 11:14
                                      sabat.77 napisał:
                                      > Teraz tip - na te same zachowania są narzucane pewne wartości emocjonalne. Konk
                                      > retnie - przez pierwotne części mózgu, generalnie układ limbiczny.
                                      > Ten sam mężczyzna może zostać zwartościowany w totalnie odmienny sposób.
                                      > Bardzo fajnie to było pokazane w "Karierze Nikodema Dyzmy".

                                      No i jak tu żyć w tej sytuacji, panie premierze, jak żyć? :]

                                      P.S.
                                      Pewien niepiszący już tu user, do którego zresztą jesteś w pewnym sensie podobny, miał w stopce hasło "Alleluja i do przodu" :)
                                      • sabat.77 Re: co zwiększa szanse na udany związek? 26.01.15, 11:43
                                        druginudziarz napisał:

                                        > No i jak tu żyć w tej sytuacji, panie premierze, jak żyć? :]

                                        Iść na bal i wywalić Tarkowskiemu sałatkę.

                                        > P.S.
                                        > Pewien niepiszący już tu user, do którego zresztą jesteś w pewnym sensie podobn
                                        > y, miał w stopce hasło "Alleluja i do przodu" :)

                                        Podobieństwo całkowicie przypadkowe ;)
                                        Po bliższym poznaniu bardziej przypominam durszlak.
                                        • druginudziarz Re: co zwiększa szanse na udany związek? 26.01.15, 12:01
                                          sabat.77 napisał:

                                          > druginudziarz napisał:
                                          >
                                          > > No i jak tu żyć w tej sytuacji, panie premierze, jak żyć? :]
                                          >
                                          > Iść na bal i wywalić Tarkowskiemu sałatkę.

                                          "Tarkowski chuj, sałatki szkoda" :D

                                          > > P.S.
                                          > > Pewien niepiszący już tu user, do którego zresztą jesteś w pewnym sensie
                                          > podobn
                                          > > y, miał w stopce hasło "Alleluja i do przodu" :)
                                          >
                                          > Podobieństwo całkowicie przypadkowe ;)
                                          > Po bliższym poznaniu bardziej przypominam durszlak.

                                          Ziemniaki też czymś trzeba cedzić, konefka nie da rady :]
                                          • sabat.77 Re: co zwiększa szanse na udany związek? 26.01.15, 12:03
                                            druginudziarz napisał:

                                            > Ziemniaki też czymś trzeba cedzić, konefka nie da rady :]

                                            Tylko Bob Budowniczy zawsze da radę... :) Pewnie dlatego nie jest sam.
                                      • zawle Re: co zwiększa szanse na udany związek? 26.01.15, 13:11
                                        druginudziarz napisał:
                                        > Pewien niepiszący już tu user, do którego zresztą jesteś w pewnym sensie podobn
                                        > y, miał w stopce hasło "Alleluja i do przodu" :)

                                        Na serio??
                                        • rekreativa Re: co zwiększa szanse na udany związek? 26.01.15, 13:12
                                          A o kogo chodzi?
                                          • zawle Re: co zwiększa szanse na udany związek? 26.01.15, 13:17
                                            O miedzianą konefkę. Fajny gość. Był jedynym facetem z forum z którym bym się umówiła.
                                            • sabat.77 Re: co zwiększa szanse na udany związek? 27.01.15, 09:36
                                              zawle napisała:

                                              > O miedzianą konefkę. Fajny gość. Był jedynym facetem z forum z którym bym się
                                              > umówiła.

                                              Poczytawszy jego dawne posty stwierdzam, że jest to wcielenie w życie tego co PUA nazywają cocky&funny.
                          • rekreativa Re: co zwiększa szanse na udany związek? 26.01.15, 12:03
                            Ja akurat wymieniłabym te same cechy co Ty jako pożądane u drugiej osoby.
                            Jakie jest życie z nieprzewidywalnym, trzaskającym z liścia furiatem to już wiem i nie, nie zasmakowałam.
                            Powściągliwy, nie ekscytujący się zanadto, spokojny facet to mój ideał.
                            Jak se na foro wejdę, to mi czasem trochę puls skoczy od tego, co urqu wypisuje :D - i tyle adrenaliny w moim życiu uważam za wystarczające.
                            • sabat.77 Re: co zwiększa szanse na udany związek? 26.01.15, 12:14
                              rekreativa napisała:

                              > Ja akurat wymieniłabym te same cechy co Ty jako pożądane u drugiej osoby.
                              > Jakie jest życie z nieprzewidywalnym, trzaskającym z liścia furiatem to już wie
                              > m i nie, nie zasmakowałam.
                              > Powściągliwy, nie ekscytujący się zanadto, spokojny facet to mój ideał.

                              Powściągliwy, stabilny i spokojny mężczyzna to dobry materiał na męża.
                              Ale nieprzewidywalnym, budzącym emocje typem kochanka może być mężczyzna nie bazujący zupełnie na agresji. Przemoc fizyczna albo zgeneralizowana brutalność to najprymitywniejsza z form zachowań ukierunkowanych na huśtawkę emocjonalną.
                              We współczesnym świecie to może być pojedynek intelektów kobiety i mężczyzny, elektryzujące starcia mogą odbywać się na warstwie wzajemnego kuszenia się, wycofywania, prowokowania, błyskotliwych ripost, bezczelnych uśmiechów i spojrzeń. Inny poziom funkcjonowania...
                              • marek.zak1 Re: co zwiększa szanse na udany związek? 26.01.15, 12:25
                                sabat.77 napisał:


                                >> Ale nieprzewidywalnym, budzącym emocje typem kochanka może być mężczyzna nie bazujący zupełnie na agresji. Przemoc fizyczna albo zgeneralizowana brutalność to najprymitywniejsza z form zachowań ukierunkowanych na huśtawkę emocjonalną. We współczesnym świecie to może być pojedynek intelektów kobiety i mężczyzny, elektryzujące starcia mogą odbywać się na warstwie wzajemnego kuszenia się, wycofywania, prowokowania, błyskotliwych ripost, bezczelnych uśmiechów i spojrzeń.
                                > Inny poziom funkcjonowania...

                                To jest dobre na początek, a potem zwyczajnie męczące.
                              • rekreativa Re: co zwiększa szanse na udany związek? 26.01.15, 12:49
                                No ale ta stabilność czy spokój odnosi się do charakteru i pewnej postawy życiowej - że jak się coś wydarza niezgodnego z planem, to jest chwila zastanowienia i szukanie rozwiązania, a nie krzyki, ciskanie się i panikowanie.
                                Z intelektem się to nie kłóci bynajmniej, z umiejętnością flirtowania takoż.
                                Z kolei to budzenie emocji - to również zależy od konkretnej osoby. Mnie akurat, jako naturę nerwicową silne emocje wykańczają psychicznie, a jakieś huśtawki, nawet pozytywne i tak generują lęk. Najgorzej wspominam okresy zakochania się i początkowych etapów znajomości, kiedy bywałam fizycznie chora z napięcia nerwowego.
                                Nie jest mi to potrzebne ani do miłości, ani do seksu.
                                Ale to ja - oczywiście, zdaję se sprawę, że u innych może być inaczej. I zwykle jest.
                                • hello-kitty2 Re: co zwiększa szanse na udany związek? 26.01.15, 15:32
                                  rekreativa napisała:

                                  Mnie akurat
                                  > , jako naturę nerwicową silne emocje wykańczają psychicznie, a jakieś huśtawki,
                                  > nawet pozytywne i tak generują lęk. Najgorzej wspominam okresy zakochania się
                                  > i początkowych etapów znajomości, kiedy bywałam fizycznie chora z napięcia nerw
                                  > owego.
                                  > Nie jest mi to potrzebne ani do miłości, ani do seksu.
                                  > Ale to ja - oczywiście, zdaję se sprawę, że u innych może być inaczej. I zwykle
                                  > jest.

                                  Jestes tak odmienna od wiekszosci, ze na Twoich opiniach nie ma co Sabat budowac wg mnie. Bardzo odosobniony przypadek. Wiekszosc ludzi chce sie zakochac ;) Ale podyskutowac fajnie z tak oddalona od glownego nurtu osobowoscia. A jakie filmy ogladasz? Bo filmy to tez emocje. Mi sie zdarza poplakac czasem, takie silne emocje ale ja to lubie.
                                  • druginudziarz Re: co zwiększa szanse na udany związek? 26.01.15, 15:39
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > lmy ogladasz? Bo filmy to tez emocje. Mi sie zdarza poplakac czasem, takie siln
                                    > e emocje ale ja to lubie.

                                    Magnez zażyj. I mniej kawy ;)
                                    • zyg_zyg_zyg Re: co zwiększa szanse na udany związek? 26.01.15, 15:58
                                      Żeby było mniej tego, co lubi? Bez sensu. :-)
                                      • hello-kitty2 Re: co zwiększa szanse na udany związek? 26.01.15, 16:02
                                        zyg_zyg_zyg napisała:

                                        > Żeby było mniej tego, co lubi? Bez sensu. :-)

                                        Jego drazni, ze ktos jest inny. Dawaj takiego do szeregu i narzucamy co ma myslec, co ma robic, jak sie zachowywac. A jak odstaje to zrobimy z niego wariata. Po naszemu albo wcale.
                                        • druginudziarz Re: co zwiększa szanse na udany związek? 26.01.15, 17:25
                                          hello-kitty2 napisała:

                                          > zyg_zyg_zyg napisała:
                                          >
                                          > > Żeby było mniej tego, co lubi? Bez sensu. :-)
                                          >
                                          > Jego drazni, ze ktos jest inny. Dawaj takiego do szeregu i narzucamy co ma mysl
                                          > ec, co ma robic, jak sie zachowywac. A jak odstaje to zrobimy z niego wariata.
                                          > Po naszemu albo wcale.

                                          Nienienie.
                                          Sam płaczę na (niektórych) filmach. Również gdy czytam książki, wspomnienia, jeśli coś jest smutnego i wzruszającego oczywiście. Bardzo łatwo wchodzę w emocje, nawet postaci fikcyjnych, a w emocje prawdziwych ludzi to czasem za łatwo (to opinia osób które dobrze mnie znają). Więc raczej i tym razem nie trafiłaś z oceną, prawdopodobnie dlatego, że nie masz styczności z emocjonalnymi i empatycznymi mężczyznami, którzy do tego mają pełen kontakt ze swoimi emocjami.
                                          Może być? ;)
                                          Wg mnie denerwuję Cię właśnie z tego powodu który mi imputujesz. Po prostu mnie nie rozumiesz bo jestem inny a Ci to nie pasi, wolałąbyś żebym był taki jak inny, czytelny dla Ciebie. A tymczasem jestem tak różny od tego co znasz, że Cie to niepokoi, może nawet budzi Twój niepokój, jak ciele z dwoma ogonami czy człowiek z szóstym palcem i dłoni. Dlatego wszystko interpretujesz na moją niekorzyść.
                                          Nie mam o to do Ciebie żalu, nie mam pretensji, rozumiem Cię, nawet w pewnym sensie Cię lubię. Kiedyś tego nie rozumiałem i miałem żal do świata że tak nie lubi odmienności. Teraz mam dużo radochy, bo generalnie lubię świat a mogąc patrzeć na świat z bardzo odmiennych perspektyw radochę mam jeszcze większą.

                                          P.S.
                                          Ten magnez to mi się skojarzył. Bo taka była rada internistki gdy moja wiekowa już ciocia wspomniała jej że jest "płaczliwa".
                                          • hello-kitty2 Re: co zwiększa szanse na udany związek? 26.01.15, 18:06
                                            druginudziarz napisał:

                                            > Nienienie.
                                            (...)
                                            To w takim razie przepraszam, pochopnie Cie ocenilam. Mnie sie raczej zawsze wydawalo i nadal wydaje, ze to ja Ciebie draznie ;) Masz racje z kawa, z litr dziennie pije ale slaba. W dzicinstwie bylam beksa lala ale wyroslam. Rzadko placze i raczej ukrywam. Ciezko jest ukryc placz, tak jak i smiech.
                                            • zawle Re: co zwiększa szanse na udany związek? 26.01.15, 19:35
                                              Pewnie nie w tym drzewku, ale ja też nie znoszę stanu zakochania. Raz że emocje oscylują na ekstremach. Jesteśmy razem- Góra, jesteśmy osobno- Depresja. Do tego mnie chyba miłość odmienia . Robię się cyco-miziakiem. To zaskoczyło tych dwóch panów w których byłam zakochana. Nie o taką Polskę walczyli;)
                                    • hello-kitty2 Re: co zwiększa szanse na udany związek? 26.01.15, 15:59
                                      druginudziarz napisał:

                                      > Magnez zażyj. I mniej kawy ;)

                                      Ty masz ciagoty do temperowania i ustawiania ludzi. Dla mnie jestes za ciezki. Spojrz z jaka lekkoscia pisze Wont.
                                  • rekreativa Re: co zwiększa szanse na udany związek? 26.01.15, 17:38
                                    " Wiekszosc ludzi chce sie zakochac ;) "

                                    No widzisz, jak ja se pomyśle, że miałabym teraz znowu z jakimś chłopem całe te zalecanki odpitalać od początku, to aż mnie wzdryga :D
                                    Stany zakochania to są dla mnie stany chorobowe.

                                    Co do emocji generowanych przez fikcję - czy to literacką, czy filmową, czy sztukę, to jest jakby trochę co innego - owszem, tu się mogę zajebiście mocno wzruszyć, ale jednak to nie są emocje zw. z moim osobistym realnym życiem. Są one w pewien sposób bezpieczne, no i zwykle krótkotrwałe. Obejrzysz coś smutnego, poleci Ci łezka i na tym koniec.
                                    Chociaż przyznam, że i tu są wyjątki, bo były takie lektury, po których potrzebowałam czegoś w rodzaju kwarantanny umysłowej.
                                    Są też takie rzeczy, których już teraz unikam , bo nie potrafię się tych obrazów potem z głowy pozbyć.
                                    A oglądam różne filmy, ale z pewnością ulubione są horrory :D Jestem uzależniona od kontrolowanego strachu.
                                    • hello-kitty2 Re: co zwiększa szanse na udany związek? 26.01.15, 17:58
                                      rekreativa napisała:

                                      > No widzisz, jak ja se pomyśle, że miałabym teraz znowu z jakimś chłopem całe t
                                      > e zalecanki odpitalać od początku, to aż mnie wzdryga :D
                                      > Stany zakochania to są dla mnie stany chorobowe.
                                      >
                                      > Co do emocji generowanych przez fikcję - czy to literacką, czy filmową, czy szt
                                      > ukę, to jest jakby trochę co innego - owszem, tu się mogę zajebiście mocno wzru
                                      > szyć, ale jednak to nie są emocje zw. z moim osobistym realnym życiem. Są one w
                                      > pewien sposób bezpieczne, no i zwykle krótkotrwałe. Obejrzysz coś smutnego, po
                                      > leci Ci łezka i na tym koniec.
                                      > Chociaż przyznam, że i tu są wyjątki, bo były takie lektury, po których potrzeb
                                      > owałam czegoś w rodzaju kwarantanny umysłowej.
                                      > Są też takie rzeczy, których już teraz unikam , bo nie potrafię się tych obrazó
                                      > w potem z głowy pozbyć.
                                      > A oglądam różne filmy, ale z pewnością ulubione są horrory :D Jestem uzależnion
                                      > a od kontrolowanego strachu.

                                      No nie! Tych horrorow to sie nie spodziewalam. Ja w ogole nie moge ogladac, jak sie w dziecinstwie i w mlodosci naogladalam pamietam, to miesiacami nie moglam spac bez zapalonego swiatla. Matka mnie ganiala, ze swiatlo wypalam! ;) Jak tylko przestalam ogladac to jak reka odjal.

                                      Lubie Twoja odmiennosc i z przyjemnoscia Cie czytam jak szczerze walisz co i jak w temacie sadzisz. Sabat ma robote, bo tu na forum to ma taaaakie widelki damskie, ze troche mu zejdzie zeby to wysrodkowac jakos ;)
          • druginudziarz Re: Juz wiem 25.01.15, 22:37
            rekreativa napisała:

            > Ale wiesz, gdzie jest to przedszkole i nie zdarzyło Ci się odebrać cudzego dzie
            > cka ? :D
            > Bo o takiej bezradności tu mowa.
            > O takiej, gdzie żona wyjedzie na jeden dzień i co pięć minut ma telefon:

            Ja raczej z autopsji i z doświadczewń znajomych znam odwrotne sytuacje, ciagle dzwoniąca zatroskana żona czy aby dziecko żyje jeszcze.
            Nie wpadaj w stereotypy.

            • rekreativa Re: Juz wiem 25.01.15, 23:18
              W jakie stereotypy?
              Rozmawiamy o konkretnej sytuacji, którą zapodała TB - o wyuczonej bezradności niektórych facetów.
              Kobiety, jak zauważył wont, również potrafią wejść w tą rolę "bo ja , misiu, bez ciebie, to taka mala jestem", tylko że na męskie pożądanie to nie działa uwiądowo.
              Facet nie straci wzwodu dlatego, że musi utrzymywać swą bezradna niunię. Taka różnica.

              A telefon, czy aby dziecko żyje jeszcze to inna rzecz - nie bezradność, tylko nadopiekuńczość i niepokój samicy - urqu może o tym wykład strzelić.
              • sabat.77 Re: Juz wiem 25.01.15, 23:21
                rekreativa napisała:

                > Facet nie straci wzwodu dlatego, że musi utrzymywać swą bezradna niunię. Taka r
                > óżnica.

                Ale może stracić jak niunia go zdominuje i sprowadzi do parteru :) W dodatku przeleci.
              • druginudziarz Re: Juz wiem 26.01.15, 08:14
                rekreativa napisała:

                > W jakie stereotypy?
                > Rozmawiamy o konkretnej sytuacji, którą zapodała TB - o wyuczonej bezradności n
                > iektórych facetów.

                "Konkretna sytuacja" to by była z imieniem i nazwiskiem ;)

                > Facet nie straci wzwodu dlatego, że musi utrzymywać swą bezradna niunię. Taka r
                > óżnica.



                > A telefon, czy aby dziecko żyje jeszcze to inna rzecz - nie bezradność, tylko n
                > adopiekuńczość i niepokój samicy - urqu może o tym wykład strzelić.

                "Niepokój samicy" bo zostawiła potomstwo we wrogim środowisku? ;)
                Wg mnie to to jest głównie bezradność człowieka który stracił możliwość sprawowania bezpośredniej władzy.
                A czym konkretnie jest ta "nadopiekuńczość"? bo jak się zastanawiałem kiedyś na tym to wyszło, że to jest eufemizm.
      • potwor_z_piccadilly Re: Juz wiem 25.01.15, 20:51
        twojabogini napisała:

        > Bądź przyjacielski, demonstr
        > uj empatię i wrażliwość - w końcu na takiego dobrego chłopca cię mamusia wychow
        > ywała,

        Wszystko się zgadza co do joty.
        Kiedyś widząc jak szanowna małżonka moja, stojąc wyciągnięta jak struna na krześle, upina koniuszkami palców uprane firanki. Nie no, pomyślałem, nie może kobita się aż tak męczyć, pomóc jej trzeba i pomogłem.
        Kupiłem jej fajną stabilną drabinkę.
    • coffei.na Re: Wizja świata Różowych Jednorożców. 26.01.15, 14:09
      Nie wiem z czym masz problem,co może być niezrozumiałego w przytoczonych zdaniach? Każde z nich na swój sposób woła o zainteresowanie.
      Bo niestety deficytu uczuć nie zastąpi się wyłożeniem kasy na stół 10-go każdego miesiąca...
      Czy to tak trudno zrobić np. dzień tylko dla osoby którą się kocha? Mimo iż są dzieci...nikt nie karze odstawiać orgii na wyspie kuchennej,ale..lekkie muśnięcie,błysk zainteresowania w oku,uwodzicielskie spojrzenie?
      I wtedy na bank nie trzeba będzie roztrząsać na części pierwsze w/w pytań 😉

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka