angeka2
31.03.17, 11:20
Jesteśmy małżeństwem z 3-letnim stażem, mamy 2 dzieci rok po roku, planowane. Sytuacja trochę mnie przerosła, bywa bardzo ciężko. Młodsze ma w tej chwili 8 miesięcy, starsze ponad 2 lata. Siedzę z nimi sama, mąż wraca po 15:00 i wtedy mi pomaga przy dzieciach. Mężowi trzeba wszystko powiedzieć i pokazać palcem, ale nie mogę powiedzieć, że się nie stara. Jak proszę, to zawsze weźmie dzieci na spacer, żebym mogła odpocząć, pobawi się z nimi itd., nie jest typem imprezowicza, czasami sama go nawet wypchnę na piwo z kolegą, ale to rzadko.
Seks umarł z rok temu. Mówię o swoich potrzebach, ale dalej nic się nie dzieje. Ogarniam cała logistykę domową, śniadania, obiady, kolacje, sprzątanie, pranie, wizyty u lekarzy, specjalistów, dietę, wszystko. Po całym dniu tego wszystkiego nie mam siły na uwodzenie męża. Mam czysty dom, dobry obiad, zadbane dzieci. Chciałabym, żeby jedno mąż wziął na siebie i chciał organizować nam spotkania w sypialni, ale mimo moich próśb nic się nie dzieje.
Mam 33 lata, mąż 35, nie zamierzam pogrzebać tej dziedziny życia. Bywam zrzędą, bo jestem przemęczona, poza brakiem snu na pewno przyczyniło się do mojego stanu to, że nagle z atrakcyjnej kobiety stałam się kurą domową. Nie czuję się ładna, pożądana. Ciężko robić coś dla siebie czy oddać się swojemu hobby z dwójką dzieci i obowiązkami na głowie. Co mogę jeszcze zrobić? Coraz częściej rozmowy o tym kończą się kłótnią z pretensjami męża typu: myślisz że ja nie chcę? nie ma czasu, ciągle coś wypada!