zmagda1
13.06.06, 00:56
Witam,
poradzcie cos bo zaczynam świrowac, ostatnio w moim małżeństwei nie działo się
za dobrze (pisałam tu i pewnie kojarzycie), mąż generalnie całą winę zrzucił
na moje bary stwierdził, że to
wszystko przeze mnie, ma mnie dość, chce odpocząć, jakby miał gdzie to by się
wyprowadził, nie chce czuć się kontrolowany itp. Starałam się i staram nadal,
mamy 2 letniego bobasa chcę aby nasz związek trwal. Po wielu rozmowach
przyznam się, że ujrzałam część swojej winy (za mało go doceniałam, chwaliłam
itp) postanowiłam się zmienić, jemu powiedziałam że mi na nas zależy, że chce
naszego szczęścia - on że nie wierzy w to. Były ciche dni, wyprowadzka z
sypialni, jego tajemnicze sms, zachowanie typu w pracy nie dawaj mi buziaka bo
podwładni patrza (nigdy mu to nie przeszkadzało). Podejrzewałam że może ma
kogoś, jednak zachowania jego wykluczyły tę możliwość, przyznał też ze nie ma
nikogo (nie wiem czy powinnam wierzyć, no ale uwierzyłam). Po moim wyciszeniu
jakby sie poprawiło, wrócił do sypialni, zaczęlismy coś tam rozmawiać. Jednak
mąż cały czas trzyma nute niepewności, tajemnicy. Ja osoba bardzo porywcza,
szybka, zawsze zazdrosna nie potrafie już z tym życ. Jakoś wciąż węszę i
jakbym na siłę doszukiwała się tej drugiej. Dodam, że jak dotąd nigdy nie
mieliśmy do siebie podejrzeń w tej sferze. Ostatnio zaczął częściej wspominać
jedną dziewczynę z pracy (ona mu to załatwiła, on jej tamto, ona podesłała sms
z czymś tam, na coś tam i mnie zapraszała), wczoraj przeglądałam jego zdjęcia
w komórce (ma naszą małą, kolege i ją)dziś no nie wiem czy to moja fantazja
czy co, ale wydaje mi się nie stosowne - prosiła męża o nagranie jakiegos
filmu, on jej nagrał po czym ona przyszła pod dom, chwilę żartowali, on dal
jej płyte i wrócił do domu. W domu zgrywał męczennika (bo go ząb boli)- przy
niej się śmiał, zapytałam czy coś łączy go z tą laską (no nie wytrzymałam,
wiem że nie powinnam w końcu jestesmy w trakcie naprawy wzwiązku a tu znowu
ja...)powiedział że nie, że on jest życzliwy dla ludzi (nie zaprzeczam, nie
raz nawet da się wykorzystać)i jak go prosiła o pomoc to jej udzielił,
zagadnęłam o zdjęcia, że jej ma a moje nie - on że nie będzie mi sie tłumaczył
ze zdjęc wykonanych na stołówce pracowniczej. Powiedziała, że sądziłam iż coś
się w naszym związku zmienia - on mnie wyprostował, powiedział że on nie
wierzy że będzie dobrze i że ja mu nie będę robiła juz wiecej scen i że
decyzję z wyprowadzką wciąż podtrzymuje. (nie wiem, może tak mówi bo nie chce
abym przestała się starać?) Może i się czepaim, ale mi brakuje milości,
ciepła, pewności a on tu takie sceny odwala. Meritum - już wiecie że go bolał
ząb (był na środkach przeciwbólowych), prosiłam aby kład sie do łózka- on z
uporem maniaka chciał spać na kanapie, położyłam się sama (nie mogłam usnąć,
potrzebowałam tylko przytulenia) wołałam go on że zaraz, poszłam i mówię "chcę
się tylko przytulić choć do sypialni albo tu się kładę" (z tym że koło niego
na kanapie nie ma miejsca), on że zaraz że chyba zaraz ze mną zwariuje,
połozyłam głowę na jego klacie on cały zły - zaraz przyjdę (i tu jej imię) daj
mi spokój zaraz przyjdę (i powturzenie imienia). Zapytałam kto? Zaczął się
mieszać (niby był w półśnie, śnie sama nie wiem), zdenerwował się na maxa,
powiedział że nie będzie się teraz zastanawiać co powiedział, żebym dała mu
spokój, że zaraz ochłonie i przyjdzie. Wiedziałam że nie przyjdzie, dlatego
siadłam i wam to opisuję, błagam pomóżcie! Jak interpretować to zachowanie,
czy ja wmówiłam to sobie i teraz jemu, czy widzę prawde a on mi oczy mydli, co
z tym porzuceniem małżeństwa, mnie dziecka. To wyciszenie, układnośc,
postepowanie pod męską psychike spala mnie, a jeszcze jego niedomowienia,
tajemnice i teraz ta panna. Nie wiem kompletnie co o tym myślec, jestem
jeszcze bardziej zazdrosna o te wypowiedziane noca może w nie zupełniej
świadomości słowa (jej imię - dobrze że nie z pieszczotą a złością). Jeśli
jest tu jakiś psycholog lub osoba doświadczona życiem prosze o radę co robic,
co jutro - wspominać tę noc, udać że nie pamiętam? Dodam że mamy po 30lat, z
sobą 12 lat, 2 letnia córeczka za nami chwile piekne i drastyczne. Pomóżcie
proszę.