Dodaj do ulubionych

samotna w związku

11.08.08, 00:27
Nie wiem już co robić. Mam męża a czuję się bardzo samotna. On mnie
w ogóle nie rozumie, nawet nie stara się zrozumieć. Nie mieszkamy w
Polsce i jest mi tym trudniej, bo nikogo z rodziny nie ma (siostry,
mamy), tak żeby się po prostu wyżalić. On nie ma nikogo na boku,
wiem, bo większość czasu jesteśmy razem. Nie wychodzimy nigdzie
wieczorami, bo nie ma kto przypilnować nam dziecka. Prowadzimy mały
interes, są stresy, ale najgorsze chyba juz za nami. Mąż ciągle mnie
dołuje, ma pretensje o złe decyzje, które podjęliśmy, wciąż mi cos
wypomina. Poza tym jest wybuchowy, wkurza się o byle co, a ja z byle
czego płaczę. Kiedy on jest na mnie zły nie mam nikogo, z kim mogę
porozmawiać. Często rani mnie, a za 10 minut przychodzi i przeprasza
i nie może zrozumieć, że mi tak szybko nie mija. To nawet nie jest
złość, tylko ból i żal. Po prostu nie mogę uwierzyć, że to on -
osoba, którą tak bardzo kocham, tak mnie rani. Dziecko ma trzy lata,
nie wiem jak dalej zyć. Staram się robić wszystko, żeby mąż był
zadowolony, ale ciągle mu coś nie pasuje. Kiedy staram się zwrócić
mu na coś uwagę to pyta czy sobie nie mam nic do zarzucenia. Nie
mogę już tego znieść. Prawda jest taka, że już dawno nie bylibyśmy
razem gdyby nie dziecko. Mam nadzieję, że ktoś mnie tutaj zrozumie,
proszę...
Obserwuj wątek
    • chcacy Re: samotna w związku 11.08.08, 02:53
      To przestań sie wreszcie nad sobą użalać i zrób coś. Faktycznie nie masz sobie
      nic do zarzucenia? Wiem jak to jest być cały czas w domu bo nie ma dziecka z kim
      zostawić. Mimo że mieszkam w Polsce. Dopadła was codzienność nic na to nie
      poradzisz. musisz czerpac radośc z każdego dnia. Wzajemne żale nic nie pomogą.
      Widać, że mąż Cie kocha i Ty jego też. Więc bądź spontaniczna. Wymyśl cos na
      wieczór. Zrób pyszna kolację, ubierz się w cos seksownego. Kochajcie sie
      namiętnie. Macie firme więc pewnie stać Was od czasu do czasu na opiekunke.
      Zostawcie z nią dziecko. Wyjdźcie gdzieś.
      • bcde Re: samotna w związku 11.08.08, 03:25
        Widać, że ją kocha? Żartujesz? Facet jest agresywny, a ty każesz jej
        szukać powodów w niej?
        Kolacja, seks i namiętność? Tak sobie, na zawołanie? Czytałaś
        chociaż trochę to forum?

        Do autorki:
        Jeśli się męczysz, to odejdź i rozwiedź się. Dziecko nie jest
        przeszkodą na drodze do twojego szczęścia. Możesz ułożyć sobie życie
        lepiej dla siebie i dla dziecka. Dziecko w tym wieku zostanie przy
        tobie, a mąż i tak na zawsze będzie jego ojcem.
        • metalin Re: samotna w związku 11.08.08, 07:43
          bcde, wiśta wio, łatwo powiedzieć! Jeżeli ojciec jest obcokrajowcem , to
          'schody' z dzieckiem dopiero mogą się zacząć.
          Ja też uważam , że on ją kocha, a skoro ona jego też, to trzeba powalczyć.
          Dopadła ją depresja, bo daleko od rodziny(mama, siostra), daleko od przyjaciół-
          jasne!
          Może jakieś stowarzyszenie Polek, jakaś grupa wsparcia, trzeba po prostu wyjść
          na chwilę, nawet z dzieckiem.
          I jeszcze to, że nie jesteś jedyną samotną w związku, tak często jest, często
          też na własne życzenie. Chcemy być adorowane, kochane, chcemy słuchać tego,
          czego słuchałyśmy na początku związku, ale to niestety mija, i trzeba nauczyć
          się z tym żyć, ale sukcesywnie zmieniając taktykę funkcjonowania związku.
          • wwwybredna Re: samotna w związku 11.08.08, 08:00
            Doskonale Cie rozumiem-kilka dni temu założyłam podobny temat.
            Mój też sie czepia,jak bym się nie starała-zawsze znajdzie powód
            żeby znaleźć dziurę w całym...
            Moja córka też ma 3 lata.
            Najśmieszniejsze jest to,że kiedy przestałam się starać to on
            zaczął:)A ja staram sie śmiać z tej całej sytuacji (chociaż czasem
            przez łzy).
          • renebenay Re: samotna w związku 11.08.08, 08:07
            To jest typowy problem emigracyjny,samotni i oderwani od rodzin a takze nie
            zaasymilowani w nowym kraju.To potrwa pare lat i w miedzyczsie nalepiej poznac
            gruntowniej jezyk,miejscowe zwyczaje i nareszcie przestac po polsku myslec.To
            ulatwi zycie i szybsze wejscie w miejscowe srodowisko,najlepszym momentem jest
            pojscie dzieci do szkoly bo wlasnie w tym momencie dzieci i rodzice sa zmuszeni
            do kontaktow z miejscowymi rodzinami.
          • czlowieczek31 Re: samotna w związku 12.08.08, 18:46
            a ja mysle ze twoj facet jest;dzieckiem; takim wstretnym ktore nie chce
            dorosnac!!! bo tak jest wygodnie.mam takiego samego faceta,wiem o czym piszesz
            ,napewno dzieje sie duuuzo wiecej niz tu opisalas.ja mam gorsza sytuacje
            31lat-bez dziecka-i nigdy nie przeprasza!do tego pakietu jeszcze dostalam
            tesciowa ktora kocha swoje dziecko(4o lat)do granic nienormalnosci.dlaczego
            jestem dalej z nim?niewiem i to jest tragiczne! tez mieszkam za granica i chyba
            to tez ma duuze znaczenie ze nie mamy rodzicow kolo siebie ani rodzenstwa
            .pewnie by nam pomogli rozwiazac ten problem.a tak klamiemy ze wszystko jest
            ok.zeby nikogo nie martwic.pozdrawiam cie i sciskam mocno.
        • lonely_one Re: samotna w związku 11.08.08, 09:54
          Jak nie jest przeszkodą egoisto. Jak czytam podobne twoim wypowiedzi to mysle ze
          niektorzy naprawde sa pochrzanieni. Wiesz co oznacza miec dziecko chociaz? Bo
          jesli wiesz to ja juz mu wspolczuje. Miec dziecko to znaczy byc odpowiedzialnym
          . Kazdy z nasz wie ze milosc nie trwa wiecznie i ze kiedys w malzenstwie
          przychodza rozne dni, malzenstwo to przede wszystkim obowiazki, i jak ta kobieta
          brala je na siebie mowiac w kosciele "tak" chyba byla tego swiadoma. Bo ja po
          slubie nie jestem a wiem ze malzenstwo to ni etylko westchnienia milosci.
          Dziecko pragnie rodziny ,miec przy sobie ojca i matke. WIem bo w dziecinstwie
          rodzice chcieli sie rozwiesc i bardzo to z siostra przezywalysmy. Pamietam ze
          plakalysmy bardzo przez wiele dni. Siostra cigle wymyslala sposoby by ich
          pogodzic a mialysmy wtedy dopiero : ja 7 ona 6 lat. I utrata rodziny ,domu do
          ktorego mozna bylo wrocic bylo czyms strasznym. Do dzis pamietam ten horror.
          Jezeli z mezem da sie zyc zrob to dla dziecka, ono nie prosilo sie na swiat a
          rodzic powinien myslec bardziej o nim niz o sobie tak zostalam wychowana. Moi
          rodzice nie rozwiedli sie teraz o dziwo dobrze zyja. I ciesze sie ze mam cieply
          dom do ktorego moge wrocic,obojga rodzicow razem, a nie jakies dwie rodziny
          zastepcze a ja gdzies posrodku. Ja jak bede miec dziecko bede w stanie sie dla
          niego poswiecic bo nie jestem egoistka a z mezem mozna sie przynajmniej dogadac
          by dla dziecka jakies pozory zachowac i by dal sobie na wstrzymanie. Rodzina ma
          bardzo wazny wplyw w rozwoju psychiki i kazdy o tym wie!!!To tyle z mojej
          strony. Mozecie mnie atakowac egoisci.
          • kalina1970 Re: samotna w związku 11.08.08, 11:21
            loney_one zgadzam sie z Toba w 100%,watek Ahumana pieknie
            pokazuje,jak wiekszosc facetow traktuje dzieci.Ohyda.
          • krzysztof-lis Re: samotna w związku 11.08.08, 12:48
            > Rodzina ma bardzo wazny wplyw w rozwoju psychiki i kazdy o tym wie!!!

            Zgadza się!

            Dlatego NIE WOLNO SIĘ ROZWODZIĆ!

            Każde małżeństwo, nawet najbardziej patologiczne (np. rodzice się do siebie nie
            odzywają, dając dzieciom zły przykład budowy zdrowego związku kobiety z
            mężczyzną), są lepsze, niż rodziny niepełne. W końcu taka matka może sobie
            znaleźć mężczyznę, którego będzie kochać i szanować, ale to nie będzie ojciec!
            Co najwyżej ojczym!

            Podsumowując, lepsza patologia w małżeństwie, niż zdrowe układy poza nim!

            Dobrze rozumuję? ;)
          • kuba.rozpluwacz Re: samotna w związku 11.08.08, 14:20
            a ja będąc dzieckiem marzyłam żeby rodzice sie w koncu rozwiedli i zaczęli zyć
            szczęśliwie. I ja też.
            Do autorki wątku - nie każdy kryzys kończy się rozwodem, jest jeszcze wiele
            możliwości. Najpierw trzeba zająć się sobą. I wiedzieć czego się chce, a potem
            podejmować decyzje.
          • mujer_bonita Re: samotna w związku 11.08.08, 21:55
            > Jezeli z mezem da sie zyc zrob to dla dziecka (...)
            > Ja jak bede miec dziecko bede w stanie sie dla
            > niego poswiecic bo nie jestem egoistka a z mezem mozna sie
            przynajmniej dogadac
            > by dla dziecka jakies pozory zachowac i by dal sobie na wstrzymanie

            Twoim zdaniem dom to dwoje ludzi, kórzy grają 24h na dobę 'dla dobra
            dzieci'?? Czego ma się takie dziecko nauczyć - że rodzina to wspólny
            koszmar dwojga ludzi poświęcających siebie dla dzieci? To może
            dopiero człowieka wypaczyć!

            Nie mówiąc już o tym, że takie udawanie jest nierealne. Znam z
            autopsji jeden przypadek. Przykładne 'katolickie' małżeństwo. Osobne
            sypialnie, osobne życia. Obcy ludzie w jednym domu. Rozwodu nie bo
            to grzech. Udawanie 'dla dobra dzieci'. A dzieci ślepe nie są! Czy
            wyszło im to na dobre? Wszystkie miały w dorosłym życiu poważne
            probelmy w związkach! I rozpaczliwie robiły wszystko, żeby 'nie być
            tacy jak rodzice'.

            > rodzice nie rozwiedli sie teraz o dziwo dobrze zyja. I ciesze sie
            ze mam cieply dom

            Cieszę się, że Twoim rodzicom udało się pokonać probelmy. Jednak to
            nie zawsze możliwe. Są przypadki kiedy lepiej się rozwieść niż tkwić
            w piekle i wychowywać w nim dzieci.

            > Rodzina ma
            > bardzo wazny wplyw w rozwoju psychiki i kazdy o tym wie!!!

            Dlatego ważne, żeby dziecko miało szczęśliwych, zdrowych psychicznie
            rodziców! I nie ma to NIC wspólnego z egoizmem!

            Lata temu usłyszałam bardzo mądre zdanie:
            "Lepiej jest POCHODZIĆ z rozbitej rodziny niż w niej ŻYĆ!"
        • k30mm Re: samotna w związku 12.08.08, 20:17
          Do bcde!Bylas tam, poznalas sytuacje ze proponujesz rozwod.A moze jeszcze dziecko oddasz do domu dziecka co?.Prawdopodobnie jest to mlode malzenstwo/dziecko 3latka/a wiec trzeba im dac szanse.Oni dopiero wystartowali a Ty chcesz ich juz sprowadzac na ziemie.Przepraszam ale jestes okrutna przynajmniej ze wzgledu na dziecko.
    • misssaigon Re: samotna w związku 11.08.08, 12:39
      1. udac sie do psychoterapeuty
      2, znalezc sobie znajomych poza domem - sasiadke, znajomych z fitness klubu itp itd
      3. umowic sie z mezem na "wychodne" - raz w tygodniu wychodzisz ty, raz w
      tygodniu on
      4. zaprosic kogos z rodziny, zeby przyjechal i np na 2 tygodnie zaopiekował sie
      dzieckiem, a wy udajecie sie na zasluzony urlop

      itd itp
      siedzenie, plakanie, kumulowanie negatywnych emocji tylko pogorszy sytuacje i
      doprowadzi do wybuchu...
      • wwwybredna Re: samotna w związku 11.08.08, 15:11
        Ja też chciałam żeby moi rodzice się rozwiedli,mój tato bywał bardzo
        agresywny wobec mamy.
        Co nie znaczy,że namawiam do rozwodu gdy tylko jest źle-u mnie
        jeszcze kilka dni temu było fatalnie,ale trochę to wszystko
        przemyślałam,dałam sobie na wstrzymanie i mojemu facetowi też to
        dało do myślenia...Mam nadzieję,że idzie ku lepszemu:))
        Czego i Tobie życzę!!
        • gimel4 Re: samotna w związku 12.08.08, 19:15
          moja przyjaciólka kiedyś powiedziała bardzo mądrą rzecz: "jeśli ja (czyli matka)
          nie będę szcześliwa, to dziecko również nie będzie szczęśliwe". To nt. wątku o
          poświęceniu się dla dziecka, o zachowaniu pozorów - to absolutnie bez sensu.
          Jeśli jest co ratować - ratuj, walcz. Sama uznasz, które z opisanych tu sposobów
          będą najlepsze: może to być poradnia rodzinna, może być kolacja, seks i
          koniecznie rozmowa.
          Jeśli ja nie mogę się już nijak dogadać z moim ślubnym (a też trudny typ:)), to
          piszę do niego list. Na spokojnie, ze wszystkim, co mnie rani i czego już nie
          mogę znieść. I zwykle się okazuje, że nie miał pojęcia, że takie lub inne
          zachowanie jest tak lub inaczej przeze mnie interpretowane. I dochodzimy do
          porozumienia. Od 20 lat. Czego i Tobie życzę.

          ale jeśli nie ma czego ratować, to ratuj siebie i dziecko. Żadne z was nie
          zasługuje na życie w poniżeniu, smutku i beznadziei.
    • k30mm Re: samotna w związku 12.08.08, 19:50
      To sie narobilo ale nie wolno robic z tego problemu.Za duzo sie uzalasz nad soba.Dlaczego widzisz/szukasz/w mezu tylko zle strony?Dobrych nie ma?-napewno ma i na nich sie skup!A gdzie w Waszym malzenstwie wyrozumialosc i tolerancja?Do tego dodaj milosc i bedzie ok.Moze za jakis czas ale przyjdzie to dobro. Tylko tego sie trzeba nauczyc.I jeszcze jedna sprawa.Nie sluchaj rad kobiet ktore sa w tej samej sytuacji co Ty.Bo jezeli jedna kobieta mowi do drugiej ze ladnie wyglada to zwyczajnie k l a m i e.Kazda sytuacja jest inna i Wy musicie w zaciszu domowym ja rozwiklac sami bo prawda zawsze lezy po srodku.Jezeli Wam sie nie uda to winnego nie bedzie tylko jedno z Was stanie sie ofiara.Malzenstwo to nie jest sielanka. To nie romans.Malzenstwo budujemy i udoskanalamy przez cale zycie.Jezeli ktos Ci powie ze jego malzenstwo jest idealne to z czystym sumieniem zasmiej mu sie prosto w oczy.Takich malzenstw nie ma a sa tylko dobrze zakamuflowane.Zycze p o w o d z e n i a.
    • coex Re: samotna w związku 17.08.08, 19:57
      kochana jedna rada nie rób nic na siłe wiem to z doświadczenia
      kiedy moja zona poszła sobie z gosciem bo miał wiecej jak ja to
      myslalem ze swiat sie zawali nic mylnego to utwierdziło mnie w
      przekonaniu/4 mce po rozwodzie 1 dziecko 8 lat/ ze nie warto sie
      meczyc bo jest dziecko . w moim przypadku sad przyznal opieke nad
      dzieckiem ex a fizycznie syn mieszka ze mna i co.dlatego decyzja o
      rozwodzie byla słuszna nie powiem ze z mojej strony nie bylo walki o
      rodzine bo była ale jak to sie mowi gadac jak do sciany .walcz tez
      o swoja godnosc aby nikt wiecej w zyciu nie krzywdzil ciebie tak
      jak to jest teraz pozdrawiam j.k
    • karol291 Re: samotna w związku 19.08.08, 12:35
      Wiesz, ja mam podobny problem. Jestesmy ze soba 4 lata i ja czuje
      sie jakbym miala wspolkatora a nie faceta. Nie traktuje mnie zle bo
      on wcale mnie nie traktuje. Zyjemy calkiem obok siebie i mam
      wrazenie, ze nic nas nie laczy, oprocz dziecka bo mamy 1,5 coreczke.
      Kocham go ale mimo to zastanawiam sie czy nie odejsc bo czasem nic
      jest lepsze niz byleco. Seks? A co to takiego? Dawno juz zapomnialam
      juz nawet przestalam wychodzic z inicjatywa. Zwyczajnie mi glupio
      jak on sie tak biedny wykreca. Wiem tez, ze to nie jest kwestia
      innej baby tylko on taki jest niestety. Tez ze wzgledu na dziecko
      jeszcze nie odeszlam ale kiedys pewnie to zrobie. On jest w sumie
      dobrym facetem nie umie chyba tylko byc z kims i wziac
      odpowiedzialnosci za rodzine. Moze mysli, ze to tak ma byc wszystko
      tak obok niego sie dzieje. A w zasadzie nic sie nie dzieje. Moze
      skoro nie ma awantur to znaczy, ze jest dobrze? Probowalam z nim
      rozmawic wiele razy to mowi tylko "damy rade" albo "juz taki
      jestem"...No i wszystko na ten temat
      • dadaczka a nikt Wam nigdy nie powiedział, ze to typowe 26.08.08, 09:48
        co czujecie? Dla Waszego wieku (sądząc po wieku dzieci) i stażu
        małżeńskiego? Ponoć, jak w małżeństwie minie pierwszych 10-12 lat
        odsetek rozwodów znacznie spada... A kryzys 7 lat związku to
        najbardziej typowa sprawa na świecie.
        Może trochę wytrwałości i konsekwencji? Nie ma co od razu myśleć o
        rozwodach, może lepiej się uczyć wybaczać cudze wady i zdać sobie
        sprawę, ze samemu (samej) też się je ma? Pewnie, ze drugie związki
        mogą być bardziej udane - bo po pierwszym człowiek już jest
        mądrzejszy. Ale nie ma reguł, a jednak warto się w tym wszystkim
        zastanowić najpierw nad dziećmi (jeśli są) i własną
        odpowiedzialnością. Tak sądzę.
      • theoutsider Re: samotna w związku 27.08.08, 21:34
        Nie ma na to LEKARSTWA?
        • woman-in-love @krzysztof-lis 02.09.08, 21:10
          głosisz bardzo szkodliwe teorie o wyższości nieudanego małżeństwa nad zdrowym
          związkiem. Sporo ludzi daje się na to nabierać. Ta teoria wyjęła mi z życia 10
          lat, a małżeństwo i tak upadło. Zastanów się, jak możesz głosić tak radykalne
          sądy w ogóle nie znając ludzi ani sytuacji.
          Przerażająca arogancja.
          • mujer_bonita Re: @krzysztof-lis 02.09.08, 21:15
            Eee... ale to co Krzysztof napisał to chyba miał być sarkazm?
            Przynajmniej mam taką nadzieję ;)

            --
            Hobby czy uzależnienie?
            • woman-in-love Re: @krzysztof-lis 02.09.08, 21:17
              raczej nie sarkazm... bo jesli tak, to zwracam honor :-)
              • ciszaprzedburza Re: @krzysztof-lis 02.09.08, 21:17
                Nie no, przecież tam taka emotka była ";)"
              • krzysztof-lis Re: @krzysztof-lis 02.09.08, 21:38
                > raczej nie sarkazm... bo jesli tak, to zwracam honor :-)

                Sarkazm... Prawie na pewno sarkazm...

                I jeszcze podkleiłaś nie do mojej wypowiedzi... Kompletnie nie zrozumiałem o co
                Ci chodzi. ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka