anoresk
21.05.09, 15:55
Spróbuję krótko...
Jestem w ścisłym związku z zazdrośnikiem , jesteśmy narzeczeństwem , mamy
plany , żeby się pobrać. Mój chłop ma schemat z domu następujący-rodzice się
kochali , ale ojciec zazdrośnikiem był również i awantury karczemne od czasu
do czasu urządzał.
Mój czasem też tzw " jazd " dostaje.Teraz jeszcze rzadziej , ponieważ
mieszkamy ze sobą i chyba dlatego chłop ma większe poczucie kontroli.
Kłopot zaczyna się wtedy , gdy jest chory , ma problemy w pracy , albo tak
jak teraz , rzucał palenie . Trzy dni temu , przyszedłszy z pracy położył się
na chwilę na materacu w sypialni ( dmuchany ) , po czym z podejrzliwością w
głosie zapytał , czy nadmuchiwałam materac. Zgodnie z prawdą odpowiedziałam ,
że nie . A on z chmurną miną stwierdził , że KTOŚ przecież musiał ten materac
nadmuchać , i że jeśli to nie ja , to w takim razie ktoś inny ( w domyśle mój
kochanek chyba ? )
Ogólnie rzecz biorąc wściekła jestem i jest mi przykro , kiedy chciałam z
nim porozmawiać , stwierdził , że nie ma o czym , że to jest jego sprawa . No
i ten materac KTOŚ nadmuchał...
Od dwóch dni próbuje udawać , że wcale nie ma problemu , dobiera się do mnie
i chyba wściekły jest , że nie chcę się w łóżku pogodzić. A ja po prostu nie
mam ochoty.
Tak sobie myślę , że rozwiązania problemu nie ma : albo on twierdzi , że
manipulacje na materacu były, w celu mojego na nim z kimś figlowania , i
powinien się zachować jak mężczyzna o odejść albo stwierdza , że się myli , i
żyjemy dalej , długo i szczęśliwie .
Dla mnie sytuacja jest jak rodem z jakiegoś horroru o zakładzie zamkniętym
: wszyscy mają schizofrenię...
No i nie wiem , jak go traktować , kiedy takie rzeczy wyprawia.
Długie,szczere rozmowy nie pomagają a nie umiem własnych emocji wyłączyć i go
" olać" w takim momencie. I mam jakieś takie głębokie uczucie
niesprawiedliwości , że się staram przecież a tu zamiast jakiejś współpracy i
aprobaty , taki kop emocjonalny w tyłek...