16.02.10, 14:47
Stoję w kolejce do piguły żeby mi wypisała receptę-Lamitrin, Cloranxen i lek
dla dziecka na mojej recepcie(wcześniej przepisywany-ciągłość).Problemu z nim
nie było. Problem był z Cloranxenem. Baba na cały ryj pyta:" A to nasenny na
nerwicę czy antydepresyjny? Bo nie wiem jak pisać." Ja pindolę. Cała recepcja
chorych, a ta mi mordę drze. Zapisała, poszłam do apteki. Pan mi mówi, że
Cloranxen musi być na osobnej recepcie bo to lek silnie nasenny. On mi
powiedział to cicho bez zwracania uwagi reszty otoczenia na moją postać. Myk
do piguły. Pani Piguła: " No przecież mówiłam, że to nasenny na depresję! Musi
być na osobnej recepcie!". Stanowczym tonem powiedziałam, że owszem nie
wiedziałam, że taki lek musi widnieć osobno, ale jest to RÓWNIEŻ lek
p.drgawkowy (padaczka). Stuliła ogon i zamknęła się.
Baba jest nowa, resztę ekipy znam i nigdy żadna z nich nie podzieliła się
swoimi spostrzeżeniami w taki sposób żeby cała przychodnia słyszała jakie leki
biorę i co mi w związku z tym dolega. Pytają się ewentualnie trzymając kartę
czy ten lek to na tą samą chorobę-nie znają zastosowań wszystkich dostępnych
na rynku leków.
Dodam, że aby wypisać receptę pielęgniarka wyjmuje kartę pacjenta i spogląda
czy jest to przedłużenie zażywania leku. W innym wypadku trzeba się umawiać do
lekarza. W tej kwestii problemu nie było, wszystko pisze jak na tacy w karcie.
Nienawidzę chodzić po recepty, do apteki. Już i tak dobija mnie to, że Pan w
aptece wie jakie leki biorę. sad


Małe miasto. Co ludzie słyszeli to ich. sad
Obserwuj wątek
    • sensitilive Re: Wqrw :/ 16.02.10, 16:08
      Nie martw sięsmile
      Kiedyś siedziałam w kolejce do psych,którego gabinet znajduje się na
      tym samym piętrze co gabinet laryngologa,tylko na drugim końcu
      korytarza. Moja sąsiadka (czekająca do laryngologa)kilkakrotnie
      przemierzyła długośc korytarza w kierunku "mojego"gabinetu,żeby
      przeczytać jakiej branży specjalista tam przyjmuje. Że niby
      spacerowała ;D
    • corka_1 Re: Wqrw :/ 16.02.10, 17:04
      Ja z kolei mam inne doświadczenia. Odkąd skończyłam wiek nastoletni, przestałam się choroby mojej mamy wstydzić. Ona zaś sama też z choroby nie chce robić tajemnicy.

      Z racji schizofrenii mamy wchodzę razem z nią do lekarza internisty. Internistka niepotrzebnie bawi się w kurtuazję nawet za zamkniętymi drzwiami. Nie powie "schizofrenia" chociaż taki termin widnieje na karcie obok choroby wieńcowej i cukrzycy, tylko stosuje eufemizmy "ta choroba, na którą się pani leczy". Podobnie nie powie "psychiatra" tylko "poradnia zdrowia psychicznego". Po co to wszystko? Medycyna wykształciła pewne terminy po to, by się nimi posługiwać, przynajmniej dla celów medycznych.
      • kamyczek_0 Re: Wqrw :/ 16.02.10, 17:25
        Nie życzę sobie informowania postronnych osób. Dla pani piguły może to coś
        codziennego. Dla mnie to moja choroba i nie muszę się z nią dzielić w imię
        poprawności politycznej.
        Termin jak termin. Ok. W 4 oczy może się zapytać czy chodzi o tę chorobę.
        Medycyna wykształciła terminy... hmmm... Termin:poronienie dziecka też. Zatem
        matka nie powinna mieć focha, że pani piguła wrzeszczy na całą poczekalnię :" te
        leki po poronieniu dziecka mają być? Bo nie wiem , co wpisać! ".
        Analogiczna sytuacja. Choroba jest rzeczą intymną każdego chorego. Jak chce o
        niej mówić to ok. Jeżeli nie, bądź nie określił się, to zakładamy, że nie mówimy
        o niej dopóki on sam nie zacznie.
    • corka_1 Re: Wqrw :/ 16.02.10, 17:11
      kamyczek_0 napisała:
      > Nienawidzę chodzić po recepty, do apteki. Już i tak dobija mnie to, że Pan w
      > aptece wie jakie leki biorę. sad

      A myślisz, że ten pan nie ma innych zainteresowań, tylko się absorbować twoimi chorobami?

      Ja z kolei mam z aptekami doświadczenia następujące. Wykupując dla mamy leki, jestem potencjalnie uważana za pacjentkę. Więc jak od czasu do czasu źle mi wydali lek (np. zamiast 100 tabletek to przeczytali 10) i zaczęłam im zwracać uwagę, to widziałam u aptekarzy przerażenie w oczach. Tak jakby się obawiali, że coś sobie uroiłam i że będzie awantura.
      • kamyczek_0 Re: Wqrw :/ 16.02.10, 17:39
        Pan może ma i dużo zajęć, ale ów Pan zna mnie. Generalnie wszyscy się znają.
        Ograniczam się tylko do tej apteki. Po pierwsze nie chcę dzielić się wiedzą z
        innymi, po drugie mają niezłe ceny.
        Niestety nie jet mi to obojętne. Od wiedzy postronnych osób zależy znalezienie
        pracy i życie w moim mieście.
        Zakupy w innym mieście nie wchodzą w grę. Próbowałam, a to nie ma , a to trzeba
        odbierać na następny dzień.
        Co do wiedzy nt.leków to kilka razy z powagą zapytano się mnie czy jestem
        farmaceutką. Biorąc pod uwagę coroczne pobyty w szpitalu z różnych
        niepodziewanych powodów: operacje, leczenie to rzeczywiście mam praktykę z
        niektórych dziedzin uncertain
        • majagor Re: Wqrw :/ 16.02.10, 18:15
          U mnie u lekarza w recepcji, gdy się rejestruję czuję się bardzo dobrze. Panie są normalne, z dozą empatii i cichutkim głosikiem. Gdy jestem już przed gabinetem [tam pielęgniarka ma listę danych pacjentów do lekarza] to nie muszę podawać nawet swojego nazwiska - podaję jej "moją godzinę" i ona pyta mnie po imieniu czy to ja i czy wszystko się zgadza. Aby czasem nikt nie usłyszał mego pięknego nazwiska wink
          Wypisywania recept przez pielęgniarki nigdy nie rozumiałam i jestem raczej tego przeciwnikiem - nawet do ginekologa po antykoncepcję szłam do gabinetu, a nie do pielęgniarek [chociaż oczywiście istniała możliwość odbioru recept u nich].

          Mieszkam w małym mieście. Wykupuję leki w osiedlowej aptece [bo mam blisko, bo mam kartę stałego klienta], gdzie często spotykam się z sąsiadami. Nie mam z tym problemów, że biorę biorę leki od psychiatry dla siebie, dla mamy czy też leki z pieczątką hospicjum dla mamy. Zupełnie mnie to nie wzrusza, czy ktoś widzi/słyszy co i za ile ja kupuję.
          • dzedlajga Re: Wqrw :/ 16.02.10, 19:15
            z tego co wiem, to wypisywanie recept przez pielęgniarki jest wręcz niezgodne z
            prawem. Receptę może wypisać tylko i wyłącznie lekarz.
            To on ponosi odpowiedzialność za źle lub dobrze wypisaną receptę i gdybym była
            lekarzem nie podpisałabym się pod receptą wypisaną przez kogoś kto nie ma
            wystarczającej wiedzy ani o lekach ani o pacjencie.

            Ja dzwonię do swojej przychodni i "zamawiam" receptę u pielęgniarki. Odbieram
            wypisaną przez lekarza max. 3 dni później. Sprawnie i bezproblemowo
    • matrioszka42 Re: Wqrw :/ 17.02.10, 10:56
      Współczuję takiej sytuacji. Leczę się prywatnie, ale w dużej firmie. Recepcjonistki mają chyba w umowę wpisaną dyskrecję w stosunku do pacjentów. Leki wypisuje świrolog i nawet nie muszę lecieć po jej ostęplowanie do recepcji. Gabinet psychiatry jest w dyskretnym korytarzyku. A specjalizacji lekarza przyjmującego nie ma na żadnych drzwiach.
      Leki wykupuję w kilku aptekach. W tej najbliższej wiedzą dokładnie co biorę i na co. Tak jakoś wyszło. Ale żadnych komentarzy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka