Dodaj do ulubionych

terapia dziecka

14.10.10, 01:32
mogę uchylić rąbka tajemnicy, jak wygląda w przypadku mojej pierworodnej

dziecko rysuje, pani rysunki komentuje, zadaje pytania na temat rysunku, potem odnosi go do życia.... "widzę, że te postacie są smutne, czy ty też jesteś smutna?" sporo dzisiaj ponoć było o złości, o robieniu awantur co tydzień tuż po opuszczeniu gabinetu... i o kompulsywnym objadaniu się (a tu już mi ćwieka zabiła córka wrzucając takie info....). No i moje małe-duże dziecko poinformowało mnie dziś wieczorem, że ona tyle je (faktycznie, jest maleńka i drobna, a pożera hurtowe ilości jedzenia), bo się stresuje. W szkole stresuje się b. mocno, więc je prawie cały czas (na każdej przerwie - i wraca głodna wściekle). Każde wyjście z domu zaczyna się od pytania 'chcesz jeść?' "-nie", po czym - 20 minut później, już poza domem - słyszymy "głooooodnaaaaaa jeeeesteeeeem". Dodatkowy angielski = 2 kanapki. Taniec = 2 kanapki. Terapia = 4 kanapki....... I doszło dzisiaj dziecię z terapeutką, że to jest zajadanie stresu (w życiu bym nie podejrzewała, zważając na jej gabaryty...).
No i fajos.... w końcu widzę, że coś się na tej terapii dzieje. Młoda w siebie zagląda, wyciąga wnioski....

Czy wiecie, jak wygląda (jeśli wygląda w ogóle) terapia waszych dzieci??? możecie napisać???
Obserwuj wątek
    • poetkam Re: terapia dziecka 14.10.10, 21:49
      Cieszę się, że Natala widzi, co jest z nią grane. Moja Córa też chodziła do psychologa przez ok. rok. Z początku z nią siedziałam w gabinecie, ale już na kolejnych sesjach musiałam wychodzić. Z tego co mała opowiadała, rysowała również, a później pani psycholog rozmawiała z nią na temat tych rysunków. Mogę powiedzieć, że terapia dała małej bardzo dużo.. Autoagresji nie widziałam u niej już dłuuuugo. Zaparcia skończyły się.
      Polecam terapię u psychologa dziecięcego.
      ---
      "Bytka abo ne bytka to je zapytka"
      ---
      poetkowewiersze.blox.pl/html
      • czubata Re: terapia dziecka 14.10.10, 22:14
        Nutella to dziecko mocno świadome czy też uświadomione,ale nie sądziłam że ma tak wyrazny kłopot.Piszesz Lolinko że stres,jaki to stres ona przeżywa,jaki ogromny stres może przeżywać dziecko z fajnego domu? Jest szkoła,jest dom,nigdzie raczej się nie dzieje zle,nie bardzo rozumiem... Czy tak ona reaguje na zwyczajne dziecięce stresy?
        Ja też się stresowałam kiedy Klaudia szła do szkoły,byłam przygotowana na to że będzie miała problem,jako że jest indywidualistką,ale nie.Ona uwielbia swoją wychowawczynię,pędzi do szkoły jak na skrzydłach,potrafi opowiadać godzinami,dużo z nią rozmawiam na temat szkoły,wypytuję się czy aby nie ma tam kłopotów.Ostatnio była rozmowa o pieniążkach,bo daje jej czasem po 1/2zł żeby sobie w sklepiku kupiła jakiś dodatkowy napój gdyby zabrakło.Wydało się potem że pieniądze czasem oddaje koleżankom,z własnej inicjatywy? naciągają ją? Powiedziałam że tak być nie może,i więcej jej w takim razie nie dam i dalsze tłumaczenia dlaczego.Mam jeszcze ten plus że starszy ją w szkole inwigiluje,oboje się nawzajem inwigilują więc,wiem od jednego co robi drugie.Fajnie to jednak wyszło z tymi dzieciami rok po roku,trzymam rękę na pulsie i dobrze że lubią na siebie kablowaćwink


        • lolinka2 Re: terapia dziecka 14.10.10, 22:22
          Oj ma... ogólnie jest mocno drażliwa, depresyjna....
          Dziecko z fajnego domu też może przeżywać stresy.... te przeniesione z naszych stresów (zupełnie nie wprost, nie celowo, ale jednak...), przejmuje się szkołą ogromnie - parcie na oceny ma masakryczne, dodatkowo przejmuje się koleżankami i ich lubieniem/nielubieniem jej (zasadniczo uważa, że wszyscy jej nie znoszą). Wychowawczynię lubi, anglistkę (jedną i drugą) lubi, babkę od tańca też lubi...
          • czubata Re: terapia dziecka 14.10.10, 22:47
            I współczuję współczesnym dzieciom,które bądz co bądz są zmuszone do brania udziału w wielkim wyścigu szczurów.Klaudia chodzi na razie na kółko przyrodnicze,bo chciała, na tańce też chce chodzić,zastanawiam się czy to dobry pomysł zwalac na nią tyle zajęć.Niech jeszcze dziecko polata po podwórku i kopie doły ze swoim psem.Nie zamierzam pchać dzieci w wir walki,jeszcze są dziećmi.Do spraw nauki podchodzę też bardzo na luzie, ale tutaj tatuś ma mocną rękę i metody dyscypliny wiszącej na futrynie,na szczęście ta dyscyplina tylko wisi na pokaz.
            Starszy dzieć,już wiem,zdolny obibok,wszystko na ostatnią chwilę,ale się wyrabia,daje radę a zajęciami dodatkowymi się interesuje tak ja gotowaniem.Całkowicie bezstresowy i wyluzowany stworek.To dobrze?To zle? Nie wiem.Ale nie widzę by miał problemy,on nigdy nie miał problemów.
    • majagor Re: terapia dziecka 14.10.10, 22:56
      A właściwie to dlaczego Wasze dzieci muszą korzystać z terapii? Z czego to wynika? Ma na to wpływ nasza wspólna choroba czy zupełnie inny czynnik?

      Jeśli pytanie to jest niestosowne, zbyt osobiste, przepraszam. Proszę je w takim wypadku zignorować.
      • czubata Re: terapia dziecka 14.10.10, 23:02
        Moje puki co nie korzystają,zupełnie tak jak ja.wink
        Starszy nie potrzebuje,a młodsza wydaje mi się,najlepszym terapeutą dla niej puki co jestem chyba ja.
        Ja oglądam jej obrazki,a treści obrazków są typowe dla jej wieku.Mama,tata,dom,pieski,kotki i królewny,nie rysuje drzewek z dziurami na norki dla wiewiórek.Moje drzewka zawsze miały dziury.
      • lolinka2 Re: terapia dziecka 14.10.10, 23:03
        trochę biologia, trochę przeniesień (heh, terapia się kłania....) np. z mojego dzieciństwa - i mamy potrzebę korzystania z tego typu wsparcia.
        Ba - gdybym wiedziała do kogo z tym pójść lata temu, to ona już byłaby sterapeutyzowana, bo trafiłaby jako 3-latka do miłej pani T.N.... tyle, że w momencie gdy ja widziałam, że coś się dzieje, wszyscy dookoła twierdzili, że wymyślam...
        • czubata Re: terapia dziecka 14.10.10, 23:24
          Się dowiedziałam coś w tym stylu,mianowicie przesadzam.A daj Bóg niech tak będzie.Tendencja do dziedziczenia jest, ale dziećiństwo w miarę normalne pozwoli opuznić proces rozkwitu,o ile coś ma rozkwitnąć.U nas rozkwitło u całej trójcy,ale gdzie porównywać moje i mojego rodzeństwa warunki do warunków jakie mają moje małe potwory.A i się z tą teorią dzieciństwa też nie zgadzam, bo się filmów naoglądałam i książek naczytałam o życiu faktycznym a nie teorii.I zawsze jest zbywanie,przesada,brak specjalistów,albo tak naprawdę brak dobrych specjalistów.Dzieci niby normalne,trochę wybitne i wyjątkowe,dobre warunki życiowe i nagła tragedia...Brrrr
          Moje oko i tak nadal czujnie patrzy.
          • kara.mija Re: terapia dziecka 15.10.10, 09:54
            Ja się zastanawiam nad terapią rodzinną. Nie umiem stawiać granić tzn. raz stawiam raz nie więc ogólnie wszystko do d... wychodzi a dzieci widzę mają po mnie pęd do szybkiego efektu ...
            Czubatko a o co z tymi dziuplami w drzewach chodzi? Ja też lubiłam różńe takie normi rysować dla wiewiórek, myszek, lisów i borsuków .....
            • lolinka2 Re: terapia dziecka 15.10.10, 10:10
              wykorzystanie... w większości przypadków seksualne, nawet można płeć sprawcy poznać, jeśli dziecko narysuje wiewiórkę jest pytane, czy to dziewczynka czy chłopczyk wiewiórka.
              Natomiast można te dziuple rozciągnąć na ogólne poczucie dziecka, że jest wykorzystywane w jakikolwiek sposób w swoim życiu.
              • kara.mija Re: terapia dziecka 15.10.10, 10:28
                a jak wiewiórka jest bezpłciowa? Pytam poważnie.
                • lolinka2 Re: terapia dziecka 15.10.10, 10:31
                  nie wiem smile
                  ale ogólnie wiewiórka to osoba winna wykorzystania
                  dziupla to emocjonalna rana po tym.
                  • czubata Re: terapia dziecka 15.10.10, 12:07
                    No to mnie teraz lolinko uświadomiłaś.Wiedziałam że dziuple mają swoje znaczenie,nie wiedziałam jakie.To się nie dziwie że moje dzieci nie rysują dziupli.
                    • czubata Re: terapia dziecka 16.10.10, 13:49
                      Dzieci rysują. Klaudia narysowała osobę: dużą głowa>zaabsorbowanie światem wyobrazni,koncentracja na aktywności umysłowej. Duże dłonie>wyładowanie się.
                      Postać jest nie za duża,nie za mała. Reszta to kwiatek,motyle,kotki i pieski.
                      Adaś narysował "długoszyjca", to taki dinozaur z bajki.
    • dr.zabba Re: terapia dziecka 16.10.10, 16:15
      Lolinko, przypomina mi się nasze wędrowanie po zoo. Miałam dla swoich dzieci śniadaniówki z kanapkami, pokrojoną marchewką, etc. Zdziwiliście się na to i powiedzieliście, że dla Waszych dziewczyn nigdy czegoś takiego nie zabieracie.
      Szkoła = stres? Wakacje = no stres?
      • lolinka2 Re: terapia dziecka 16.10.10, 18:45
        coś w podobie....
        u nas jest nietypowo: miłość nie równa się karmienie.
        Zwykle tak z matkami jest - to zresztą tłumaczy powstawanie zaburzeń odżywiania - że karmią = kochają. Ja kocham, chyba nie najlepiej na świecie, w swój patologiczny sposób, ale kocham. Kocham, więc siedzę właśnie w centrum handlowym i czekam 2.5h na córkę, która chciała chodzić do najlepszej szkoły tańca w W-wie.... kocham, więc nie jadłam obiadu w pracy (a w Marriotcie dobrze gotują), bo leciałam, żeby ją na ten taniec zawieźć. Tak sobie myślę, że moje bycie niejadkiem stąd się wzięło... nie byłam w stanie przyjąć miłości (wiem, cholera, że prawdziwej...) od osoby, która potrafiła molestować, a potem wyprzeć to z pamięci. Kompletnie i do czysta. Zostało mi do dziś. Mam rytuały związane z jedzeniem, angażuję w to chłopa. Oczekuję, że będzie mi okazywał miłość karmiąc.... chyba jestem młodsza niż mi się wydaje smile smile smile

        Natalia zajada większość wyjść. Szkoła tańca = jedzenie (chociaż ją uwielbia). A w wakacje jadła tylko regularne posiłki i było OK.

        Jest coś w tym co mówisz, zabbo. A tak z innej beczki: widziałaś jak ona wygląda. Podejrzewałabyś ją o takie jazdy???

        Skoro jednak terapeutka coś zobaczyła, to może ten wgląd zaowocuje.... Znaczy mam nadzieję, że zaowocuje, bo wczoraj po raz pierwszy widziałam półgodzinny napad szału u mojego dziecka. Z rzucaniem się na podłogę, krzykiem, bluzgami itp.
        • czubata Re: terapia dziecka 17.10.10, 09:18
          lolinka2 napisała: bo wczoraj po raz pierwszy widziałam półgodzinny nap
          > ad szału u mojego dziecka. Z rzucaniem się na podłogę, krzykiem, bluzgami itp.

          Czy to ma być dziwne? Moje dziecko tak robi od dawien dawna, a ponoć nic jej nie jest.
          • lolinka2 Re: terapia dziecka 17.10.10, 11:20
            tak, dziwne o tyle, że ja to widziałam po raz pierwszy w życiu!!!!
            A ona ma już prawie 9 lat.
            Miała 2 - negocjowała
            Miała 4- negocjowała
            Miała 6 - negocjowała (trochę ostrzej, ale na poziomie werbalnym)

            Nigdy się nie wkurzała tak ostro.
      • dr.zabba Re: terapia dziecka 17.10.10, 12:53
        Czy Ty się poczułaś przeze mnie zaatakowana?
        Coś Twoja odpowiedź wygląda jak tłumaczenie się.
        Nie atakowałam.
        Nie, Nutella nie wygląda na zażerające dziecko.
        A tarczycę jej badałaś?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka