lolinka2
14.10.10, 01:32
mogę uchylić rąbka tajemnicy, jak wygląda w przypadku mojej pierworodnej
dziecko rysuje, pani rysunki komentuje, zadaje pytania na temat rysunku, potem odnosi go do życia.... "widzę, że te postacie są smutne, czy ty też jesteś smutna?" sporo dzisiaj ponoć było o złości, o robieniu awantur co tydzień tuż po opuszczeniu gabinetu... i o kompulsywnym objadaniu się (a tu już mi ćwieka zabiła córka wrzucając takie info....). No i moje małe-duże dziecko poinformowało mnie dziś wieczorem, że ona tyle je (faktycznie, jest maleńka i drobna, a pożera hurtowe ilości jedzenia), bo się stresuje. W szkole stresuje się b. mocno, więc je prawie cały czas (na każdej przerwie - i wraca głodna wściekle). Każde wyjście z domu zaczyna się od pytania 'chcesz jeść?' "-nie", po czym - 20 minut później, już poza domem - słyszymy "głooooodnaaaaaa jeeeesteeeeem". Dodatkowy angielski = 2 kanapki. Taniec = 2 kanapki. Terapia = 4 kanapki....... I doszło dzisiaj dziecię z terapeutką, że to jest zajadanie stresu (w życiu bym nie podejrzewała, zważając na jej gabaryty...).
No i fajos.... w końcu widzę, że coś się na tej terapii dzieje. Młoda w siebie zagląda, wyciąga wnioski....
Czy wiecie, jak wygląda (jeśli wygląda w ogóle) terapia waszych dzieci??? możecie napisać???