majagor
20.11.10, 10:59
Kiedyś Xenia w moim wątku napisała, że mam stan mieszany.
I chyba miała rację.
Jest po prostu w kratkę.
Było źle, potem dobrze. Wczoraj było ok - o 22 ujrzałam morze

. Dowiedziałam się o 13, że mogę jechać, o 14 już jechałam. No i podobało mi się. 400 km prawie zrobiliśmy, ale ja lubię... no i morze.
A dzisiaj? Zmęczona, zdezelowana i smutno mi... Dziś 20sty... więc 3 miesiące jak Mamy nie ma

I tak to teraz u mnie wygląda.
Nie ma wielkich dołów, nie ma dołów uniemożliwiających mi normalne funkcjonowanie, nieładnych myśli także brak. Nie ma górek, wielkiej euforii, skakania z radości.
Ale jest w kratkę. Dzień w dzień inaczej. Nie tragicznie, nie euforycznie, ale inaczej.
Czy to już stan mieszany, czy to po prostu zwyczajne zmiany nastroju? Bo przecież wczoraj mogłam być zadowolona z powodu wyjazdu, dziś może być mi smutno z powodu Mamy?
Już sama nie wiem... Pewnie - znając mnie - przesadzam.
Miłego weekendu życzę wszystkim. Ja swój spędzę w samotności więc bombowy nie będzie. Ale już w poniedziałek W KOŃCU zobaczę Marcina [Jak ja nie lubię, gdy on wyjeżdża]
P.S. Nawet mój zając jakiś dziwny jest. Cały dzień leży rozwalony, nic go nie obchodzi. Może on ma jesienną depresję?