Siemka ludziska. Lat kopę minęło odkąd ostatnio coś pisałem. Zajrzałem dziś na foruma i myślę sobie, dam znać że żyję

Od jakiegoś miesiąca nic nie biorę i czuję się wyśmienicie, czyli nareszcie upragniona hipomania. Wcześniej jechałem na karbamazepinie, ale wyżerała mózg, podnosiła niebezpiecznie ciśnienie, a na koiec, przez kilka miesięcy jeszcze musiałem dodawać antydep, żeby jako tako funkcjonować. Odstawiłem wszystko i jak ręką odjął.
Teraz tylko muszę pilnować, żeby z hipo nie zrobiło się hiper.
3majcie się ciepło ludki i nie dajcie się chorobie jednej