Do Jagody i nie tylko

Piszesz kochana ,ze to twoja ostatnia nadzieja (elektrowstrzasy).I to mnie
strasznie boli,takie myslenie.Jesli chodzi o mnie nie pomogly mi zadzialalo
to na mnie odwrotnie niz mialo zadzialac.Wpadlem w taka depresje podczas
ktorej lezalem w szpitalu po tych zabiegach jeszcze 7 miesiecy.Byly to lata
80,czemu o tym pisze bo z perspektywy czasu wydaje mi sie to wazne wowczas
wsrod lekarzy panowala straszna moda na schizofrenie,lezalem w miare na
duzym oddziale 100 osob i przezylem wowczas 2 udane samobujstwa ze strony
innych pacjentow.Oddzial byl strasznie ciezki chodzi mi o to ze same ciezkie
przypadki lacznie z podsadnymi moze to mialo wplyw na niska skutecznosc w
moim przypadku elektro nie wiem moze tak mialo byc.A moze niechec psychiatrow
ktorzy zawsze woleli leczyc schizofrenikow bo dla nich to bylo o wiele
prostsze( mam na mysli to ze woleli urojenia glosy bo to sie dalo
sklasyfikowac,natomiast cyklofrenia to ryk duszy strasznie trudny do
leczenia ).W kazdym badz razie wowczas pomogly mi duze dawki notropilu i
fenaktyl.Reasumujac kazdy z nas jest inny mimo tej samej choroby u Ciebie
moze byc inaczej moze pomoc.
Pozdrawiam wszystkich goraco i zycze milego dnia