dr.zabba
24.10.12, 18:30
Forum zdominowały ostatnio wątki związane z odchudzaniem, a tu jesień za oknem. I to coraz mniej złota polska, tylko szara i dżdżysta. Młody rysował jesień w szkole, ale z użyciem trzech tylko kolorów: brązowego, fioletowego i niebieskiego. Fajny pomysł, ale wyszedł z tego dzieciakom istny listopad. I taki listopad coraz częściej mam za oknami.
Bronię się przed złym nastrojem korzystając ze sposobów wypracowanych przez ostatnie lata. Starannie dobieram kolory, zapachy, aromaty w kuchni, oświetlenie domu. Wyciągnęłam zachomikowaną w zeszłym roku bransoletkę ze ślicznym jesiennym listkiem. Bardzo zaczął mi przeszkadzać brak zasłon w salonie - bo my tak jeszcze trochę "w budowie" jesteśmy. Czekam z nimi aż wymalujemy salon, na co się nie zanosi w najbliższym czasie, więc chyba poproszę małża, co by je tymczasowo już powiesił (to dłuższa będzie historia, bo trzeba karnisze kupić i umocować). Jestem ograniczona teraz szyciem i innymi robótkami typu druty, bo tydzień temu miałam operowaną prawą rękę. I tak pozwalam sobie na zbyt wiele.
Nastrój - eh, jesienno-smutnawy jest. To, że jestem na diecie, mi nie pomaga. Ale od kilku lat jesień dla mnie jest wyzwaniem. Nie chcę się jej biernie poddać i popłynąć z nurtem.