nevada_blue
19.03.05, 15:19
ciekawi mnie jak to jest u Was. i co ew. mówi o tym tzw. literatura, bo sama
się na podobne zagadnienie nie natknęłam chyba. a zastanawiałam się od
jakiegoś już czasu dość sporo nad tym. już dawno, wiele lat temu
zaobserwowałam u siebie istnienie jakby dwóch różnych osobowości, co więcej
zupełnie sobie przeciwstawnych. często mam wrażenie, że jestem zestawem
przeciwieństw emocjonalnych, które nierzadko występują jednocześnie, obok
siebie. jedna część mnie jest ekstrawertyczna, dość impulsywna, czasem
bardzo, ma silną potrzebę wyrazu, komunikacji, jest nieco "dzika",
ryzykancka, wie czego chce i mogłaby nagle rzucić wszystko i pognać w
wyznaczonym przez siebie kierunku jaki by on nie był. ale jest i druga -
introwertyczna, hamująca tę pierwszą, tłumiąca ją, zamykająca, ona na ogół
przeważa, stroni od ludzi, jest dość cicha, wycofana, ostrożna, przeżywająca
wszystko w środku.. obie bardzo silnie czują, przeżywają emocje zarówno
swoje, jak i wyłapują emocje osób w otoczeniu niczym anteny, obie wyczulone
są na każdy drobiazg, potrafią zachwycić się promieniami słońca
prześwietlającymi przez młode liście brzozy, jak i do bólu niemal fizycznego
poczuć swoją własną wewnętrzną śmierć..
nie jestem pewna która była najpierw, może obie od zawsze były jednocześnie.
pamiętam tylko, że jako małe dziecko byłam raczej tą pierwszą: rezolutna,
pogodna, typ przewodnika, towarzyska, uwielbiana przez wszystkich. potem
odwrót w podstawówce: kryzys wiary w siebie, zamknięcie, częściej smutek..
ale może to tylko takie moje wrażenie, w każdym razie tak pamiętam tamten
czas. dopiero w liceum zaczęłam próbować to zmienić. z różnym skutkiem. wtedy
stałam się bardziej tą drugą..
dlaczego nastąpiła ta zmiana? nie wiem. mogę jedynie snuć przypuszczenia. w
każdym razie ta stłumiona coraz częściej ostatnio domaga się wyjścia na
powierzchnię, na co jej ta druga nie pozwala.. i stąd m. in. przez lata
skumulowana w środku, nieokazywana złość chociażby, która czasem realizowała
się w napadach autoagresji i samookaleczania.. może stąd wszystkie te
depresje, huśtawki i nie wiem co jeszcze?
do czego bowiem dążę? - może ja wcale nie mam żadnego CHADu, może to tylko
kwestia takiej właśnie dziwnej "podwójnej" osobowości?