27.02.07, 15:04
K...., jak sobie poradzić w pracy. Siedzę i prawie nie oddycham. Nie mogę.
Nic nie mówię, chyba że już muszę. Gdy chodzę, gapię się sobie pod nogi. Z
trudem unikam warczenia, gdy ktoś czegoś chce. Zastygnięcie.

com(miting) sui(cide)
Obserwuj wątek
    • miriam11 Re: Zjazd 27.02.07, 16:08
      comsui napisał:

      > com(miting) sui(cide)

      No, tylko bez takich. Ja Ci tu komitnę suicide, to się nogami nakryjesz.
      Dzień pracy się skończy, przecież nie będzesz tam siedział wiecznie! Zrób sobie
      wieczorem jakąs przyjemność, nie wiem, coś słodkiego kieliszek wina, dobra
      herbata, no coś co lubisz.
      Albo włącz najdurniejszą komedię, jaką masz na DVD. To wtedy zamiast gadać,
      jedyny odgłos jaki wydasz,to ewentualne ryczenie ze śmiechu.
      Albo po prostu idź wcześniej spać po długiej kąpieli, przynajmniej się
      zregenerujesz.
      I pomyśł sobie, że ja dzisiaj - mając nieco podobne nastawienie - musiałam
      przeżyć prowadzenie zajęć. Widziałeś prowadzenie wykładu bez gadania do
      studentów????
      Ale potem jak poszłam na dwór z psem i przyplątał się jakiś chętny do rozmowy
      inny spacerowicz to nawarczałam i uciekłam,tym bardziej że facet z gatunku
      "wujek dobra rada".Wrrr.
      Uszy do góry. Jutro jest całkiem nowy, świeżutki dzień.
      • aurelia_aurita Re: Zjazd 28.02.07, 15:30
        oj, na Wujków Dobre Rady to ja programowo reaguję agresją. brrrr...
    • miriam11 Re: Zjazd 28.02.07, 07:30
      Comsui, puk puk, daj znak, że jesteś i że nie zrobiłeś nic głupiego...
      • comsui Puk puk, 28.02.07, 11:51
        nie komitnąłem, ale wczoraj było strasznie. Wiesz, strzelało, trzaskało. I w
        ogóle smile Kurna, czemu chorujemy?
        • miriam11 Re: Puk puk, 28.02.07, 15:02
          comsui napisał:

          > nie komitnąłem, ale wczoraj było strasznie. Wiesz, strzelało, trzaskało. I w
          > ogóle smile Kurna, czemu chorujemy?

          Bo wybieramy negatywność.
          (sorki, nie mogłam się powstrzymać, nie kontroluję Siebie)
          A na poważnie, przecież wiesz, że przyczyny ChADu nie są do końca poznane sad
          Idę z psem na łąkę...
    • aurelia_aurita Re: Zjazd 28.02.07, 15:33
      aaa, to STĄD masz nick smile
      pocieszę Cię, że mi odłączyli w domu internet, nowy operator nie daje znaku
      życia, a do tego wróciła mi częściowo fobia społ. i mam nastrój nie-wiadomo-
      jaki.
    • comsui c.d. 10.03.07, 14:23
      Hej. Niby wiosna, pięknie niedługo będzie, a zjazd trzyma. Czasem wystarczy
      jakaś myśl, coś ukłuje i znowu zjeżdżam. Teraz czekam na wieczór. Podobno będzie
      lepiej. "Depresyjni lepiej czują się u schyłku dnia". Mam dość siebie, świata.
      Pieprzę, wiem.


      www.youtube.com/watch?v=Vru5l7eB5-I
      dla Was
      • miriam11 Re: c.d. 10.03.07, 14:33
        Nie pieprzysz, tylko masz doła.
        A poza tym, jeśli jesteś w stanie zauważyć istnienie wiosny i to, że będzie
        robiło się coraz ładniej, oznacza, że i z Tobą można wiązać pewne nadzieje smile
        Tzn. z Twoim samopoczuciem!
        Ja Ci nie każę już teraz wyć z zachwytu nad wiosną, jeśli tego nie czujesz (tym
        bardziej, że akurat dzisiaj pogoda mało optymistyczna), no ale sam fakt, że
        gdzieś Ci to w główce zakiełkowało.... jak już bardzo będziesz miał siebie i
        świata dość, to przypomnij sobie, że jakimś cudem udało Ci się pomyśleć o
        wiośnie. Dobrze?
        • comsui dobrze... 10.03.07, 14:46
          ale generalnie jest trudno. trudno pogodzić się z tym, że bliska osoba sobie
          poszła. trudno.
          • miriam11 Re: dobrze... 10.03.07, 14:51
            Wiem..
            Ja próbuję od 3,5 roku.
            W poniedziałek idę do psychologa, bo stwierdziłam, że sama jednak nie dam rady.
            A postanowiłam powalczyć o poukładanie sobie tego na spokojnie i "przepracowanie".
            • comsui Myślisz, że ktoś, kto nie jest w środku sprawy 10.03.07, 15:00
              - psycholog - zrozumie? Powie, że to nieracjonalne. Ja liczę bardziej na to, że
              samo przejdzie. I skoro potrafię kochać, to może pokocha ktoś też mnie...
              A może się łudzę.
              • miriam11 Re: Myślisz, że ktoś, kto nie jest w środku spra 10.03.07, 15:26
                Ja liczę na to, że ktoś profesjonalny pomoże mi zobaczyć błędne mechanizmy
                mojego myslenia, pomoże mi złapać dystans do sprawy. Bo w moim przypadku to już
                się sprawa tak zapętliła, że się kręcę jak pies za własnym ogonem. Psycholog nie
                ma mnie zrozumieć, tylko ma mi pomóc smile
                • comsui Powodzenia, szczerze 11.03.07, 23:31
                  Mam etap "nic mi się nie chce". Smutno. Bez sensu. Spałem dziś do 14:30. Jakieś
                  pociągi mi się śniły. I aby kupić bilet do pociągu dalekobieżnego stało się w
                  koszmarnie długiej kolejce do kiosku. Bez sensu...Cieszę się, że jeszcze w miarę
                  ogarniam codzienność, codzienne czynności, dbanie o siebie, ale życie jest bez
                  sensu. Samotność? Aha.
                  • miriam11 Re: Powodzenia, szczerze 12.03.07, 07:32
                    Jak dobrze, że sam mówisz, że to tylko "etap".
                    Oby minął.
                    Ja mam dzisiaj tremę, stracha, no boję się po prostu tej wizyty i rozmowy z
                    psychologiem, bo trzeba będzie powywlekać trudne sprawy i jeszcze raz się im
                    przyjrzeć, pewnie zaboli, no ale zakładam że to pomoże.
                    Idziesz dzisiaj do pracy?
                    • comsui Tak, jestem w niej 12.03.07, 12:08
                      stąd mogę tylko równoważniki wink
                      Trzymam kciuki.
                      • miriam11 Re: Tak, jestem w niej 12.03.07, 14:27
                        Nie jestem sadystką ale cieszę się e jesteś w pracy - nie osuniesz się w totalny
                        niebyt. Wiem co piszę - byłam 8 miesięcy na urlopie i były tygodnie kiedy tylko
                        fakt posiadania psa ratował mnie przed popadnięciem w absolutną katatonię. Bo
                        pies jak to pies - ma w dupie moje samopoczucie, piszczy pod drzwiami i wyjść
                        trzeba.
                        Co prawda w dresie na piżamę, z brudnymi włosami, tygodniami bez kąpieli.... ale
                        gdyby psa nie było, to by było dno.
                        Więc może masz mnie za potwora sadystycznego ale dobrze, że musiałeś do pracy.
                        Trzym się.
                    • miriam11 Re: Powodzenia, szczerze 12.03.07, 14:29
                      Byłam, przeżyłamsmile
                      Krótko: chyba trafiłam dobrze. Kobieta miła, rzeczowa, konkretna, sprawia
                      wrażenie fachowej. Złapałam z nią "fazę". Nie musiałam jej pewnych spraw
                      tłumaczyć - wiedziałam, że "łapie". Mimo rzeczowości i konkretności potrafiła
                      zażartować. To też plus.
                      Mam przeczucie - oby słuszne! - że mi pomoże. Idę za tydzień. I już się cieszę.
                      Dobrze trafić na fachowca.
                      • comsui To dobrze 12.03.07, 16:56
                        Chciałem zapisać się do psychiatry, w jednym miejscu poczekam 2 tygodnie, w
                        drugim trzy. Jasne. Idę spać. Masz rację, zwierzaki i ich potrzeby trzymają w
                        pionie. Czy Twój pies czuje, że z jego panią gorzej, jest bardziej smutna,
                        powiedzmy?
                        • miriam11 Re: To dobrze 12.03.07, 17:05
                          A nie możesz prywatnie? Pomijając kasę, jaką sobie szanowni prywatni liczą?
                          Nie jestem pewna, ale myślę, że pies czuje.
                          Kiedy jestem w dobrej formie, nie ma oporów przed wykorzystywaniem "zabawowym" -
                          zmusza do zabawy bez litości. Jak nie reaguję, potrafi pobić pluszakiem po
                          łydkach wink
                          Kiedy leżę jak trup, po prostu przychodzi i się przytula.
                          No ale jeśli chodzi o siusianie, to wyjść trzeba, niezależnie od nastroju.
                          Chociaż też widzę różnicę w intensywności proszenia o wyjście.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka